Zobacz pełną wersję : Sklep przetrzymuje aparat oddany na naprawę gwarancyjną.
Chciałem się zapytać, może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia, co można zrobić w przypadku, kiedy sklep przetrzymuje aparat oddany na naprawę gwarancyjną?
30 maja 2012 oddałem aparat do sklepu na reklamację.
19 czerwca 2012 - serwis (w rozmowie tel. z 03 sierpnia 2012 ze mną) twierdzi, że dopiero tego dnia otrzymał aparat ze sklepu xxx (czyli po 2 tygodniach!!)
11 lipca 2012 godz. 14:52 - serwis (w rozmowie tel. z 03 sierpnia 2012 ze mną) twierdzi, że tego dnia sklep xxx odebrał od nich aparat (paczka odebrana, nr listu przewozowego yyy).
18 lipca 2012 , z powodu braku odpowiedzi sklepu, wysłałem do sklepu maila (załącznik: 2012 07 18 Klient 1 wiadomosc.pdf). Jeżeli wierzyć serwisowi, aparat powinien być do odbioru.
24 lipca 2012 dostałem odpowiedź ze sklepu (załącznik: 2012 07 24 xxx 1 wiadomosc.pdf), cytuję:
"Witam,
Uprzejmię informuje, iż aktualnie oczekujemy na zwrot urządzenia z serwisu.
Do Pana urządzenia serwis musiał zamówić wymagane elementy, stąd wydłużony
czas naprawy. Prosimy o cierpliwość. Zwrot środków nie będzie możliwy"
03 sierpnia 2012 , z powodu długiego czasu i braku informacji ze strony skepu, napisałem maila do serwisu (z kopią do sklepu xxx), aby dowiedzieć się czy aparat nadal jest u nich. (Załącznik: 2012 08 03 Klient 2 wiadomosc.pdf) cytuję:
"Dzień dobry.
Dnia 30 maja 2012 złożyłem w firmie xxx , gdzie zakupiłem aparat zzzz o nr seryjnym abcreklamację z powodu - aparat przestał funkcjonować prawidłowo - nie robił zdjęć - błąd obiektywu.
Od tego momentu mijają już PONAD DWA MIESIĄCE !! Chciałem się dowiedzieć, na jakim etapie jest rozpatrywanie mojej reklamacji? Na jakim etapie są prace naprawcze?
Ze strony sklepu brak jakichkolwiek konkretnych informacji (Przez dwa miesiące otrzymałem tylko jedną-zdawkową informację, dopiero po kolejnym ponagleniu).
Proszę o bezpośredni kontakt mailowy i telefoniczny do pracownika, który zajmuje się sprawą mojego aparatu.
z poważaniem"
03 sierpnia 2012 otrzymałem ze sklepu dwie odpowiedzi: (Załącznik: 2012 08 03 xxx 2 wiadomosc.pdf) cytuję:
"Witam,
Aparat jest do odbioru od 2tygodni, zapraszamy po odbiór
xy
Specjalista ds. reklamacji i serwisu"
03 sierpnia 2012 , kolejna odpowiedź sklepu: (Załącznik: 2012 08 03 xxx 3 wiadomosc.pdf) cytuję:
"Witam,
Nastąpiła pomyłka w poprzednim mailu. Aparat został już przez Pana odebrany
(jeszcze osobiście sprawdzał Pan czy urządzenie działa jednakże była bateria
rozładowana), proszę zatem o informację w czym problem.
xy
Specjalista ds. reklamacji i serwisu"
Napisałem w odpowiedzi, że problem polega na tym... że tego aparatu nie odbierałem !! Mam cały czas dowód oddania go na reklamację!! Jak miałem go odebrać, skoro dostałem wiadomość, że jest w serwisie?
Dlatego zadzwoniłem do serwisu i okazało się, że sprzedawca cały czas kłamie!!
Aparat 2 tygodnie był w serwisie, a 2 miesiące w sklepie, gdzie sprzedawca odpisywał, że go nie ma...!!
Podejrzewam nawet, że aparat mógł być wykorzystywany bez mojej wiedzy i zgody.
Czy ktoś już miał kiedyś podobny przypadek?
W tym momencie oczywiście zadowala mnie już tylko zwrot pieniędzy. Czy można powołać się na ustawę:
"Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (DzU z 2002 r. nr 141, poz. 1176 z późn. zm.) nie określa jednolitego terminu na dokonanie naprawy przez sprzedawcę.
Art. 8 ust 4 ustawy stanowi jednak, że jeśli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość żądaniu kupującego w odpowiednim czasie (czyli nie uda się mu przez ten okres naprawić wadliwego towaru), to wtedy można domagać się obniżenia ceny, a w niektórych sytuacjach odstąpić od umowy. Ocena, czy termin na naprawę jest odpowiedni, zależy od indywidualnych przypadków. Przy określaniu odpowiedniego czasu należy bowiem uwzględnić np. rodzaj towaru i cel jego nabycia." - cyt. UOKiK
Oddawałeś na gwarancję czy niezgodność z umową?
Przecież wyraźnie napisał, że:
Sklep przetrzymuje aparat oddany na naprawę gwarancyjną.
Wielu ludzi nadal nie rozróżnia niezgodności towaru z umową i gwarancji.
Jeżeli oddał z tytułu gwarancji, to powinien stosować się do zapisów w niej zawartych, a nie nagle powoływać się na niezgodność towaru z umową.
Natomiast jeżeli to jest tak, jak zostało przedstawione, to w tym momencie nie chodzi już o powoływanie się na ww. ustawę, tylko raczej o zgłoszenie na Policję zawłaszczenia przez sklep sprzętu.
adriansocho
21-08-2012, 08:35
Przede wszystkim podaj nazwę sklepu, żeby zostało ostrzeżenie dla potomnych.
Przecież wyraźnie napisał, że:
A potem powołał się na przepisy ustawy. Pytam, bo chcę mieć jasność, bez snucia domysłów i tworzenia stanów faktycznych.
Powołał się, bo nie jest świadomy, że jedno i drugie to dwie odrębne możliwości.
Mimo, że zjadłeś wszystkie rozumy, to informuję Cię, iż osoby niebędące prawnikami często mylą: gwarancja, rękojmia, niezgodność z umową.
Z tego co pamiętam - niezgodność towaru z umową można kwestionować tylko do 3ech miesięcy w przypadku wad ukrytych. W tym wypadku - okres ten dawno minął.
Towar oddałem na reklamację, pracownik RAM.NET odebrał go, wziął namiar do poinformowania mnie o możliwości odbioru towaru. Czekałem coś koło miesiąca, po czym zapytałem mailem, czy aparat jest do odbioru? Pracownik poinformował mnie, że nie !! Mimo, że jak się później dowiedziałem z serwisu producenta - aparat do odbioru był już gotowy!! Nie poinformował mnie gdy odebrał aparat - trudno to zrozumieć... Na moje pytanie... odpisał nieprawdę - zupełnie nie wiem, czemu? Zapytałem ponownie czekając zgodnie z informacją pracownika RAM.NET po około 2 tyg., tym razem w formie wiadomości grupowej - serwis producenta, sklep RAM.NET oraz UOKiK dla postraszenia. Tym razem odpowiedź sklepu była natychmiastowa... że aparat jest od odebrania od dwóch tygodni... (choć do odebrania był od miesiąca...) ale po chwili pracownik sprostował, że go już przecież odebrałem !! Myślałem, że mnie krew zaleje... Jak mogłem odebrać, skoro dostałem wiadomość, że czekają na aparat z serwisu, który podobno sprowadzał części z zagranicy... Rozumiem że można się pomylić... rozumiem, że bywają zaniedbania... Ale krew mnie zalała i nadal jestem wściekły. Mam wrażenie, że pracownik RAM.NET "leciał i leci ze mną w kulki". Napisałem mu, że żadnego aparatu nie odbierałem! Odpowiedź była, że skoro tak, to zaprasza z dowodem oddania na reklamację po odbiór... Żadnej z pisanych mi wiadomości nie raczył sprawdzić! Czy aparat jest itd... Masakra.
Dzwoniłem do miejscowego rzecznika praw konsumenta. Wg prawa nie ma określonego terminu naprawy gwarancyjnej, to się zgadza. Podobno prawo jest takie, pracownik może mnie dowolną ilość razy wprowadzać w błąd, żeby nie powiedzieć w prost - okłamywać. "Bo każdy się może pomylić..." Za pomyłki się płaci, ale jak widać, są "równi" i "równiejsi". Sprzedawcy zaliczają się do "równiejszych" ;) Mogę jeździć po odbiór aparatu, wprowadzony w błąd przez sprzedawcę... Mogę się domagać zadośćuczynienia tylko wtedy kiedy poniosę mierzalne straty. Dopiero po 3ciej nieudanej naprawie gwarancyjnej możliwy jest zwrot pieniędzy lub wymiana na nowy produkt.
Jak wspomniałem - wg prawa nie ma określonego terminu naprawy gwarancyjnej - dłużej naprawia się auto, czy taśmę produkcyjną czy respirator... a krócej lampkę biurkową... Stąd takie prawo - że nie ma jednolitego terminu naprawy.
"Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (DzU z 2002 r. nr 141, poz. 1176 z późn. zm.)
Art. 8 ust 4 ustawy stanowi jednak, że jeśli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość żądaniu kupującego w odpowiednim czasie (czyli nie uda się mu przez ten okres naprawić wadliwego towaru), to wtedy można domagać się obniżenia ceny, a w niektórych sytuacjach odstąpić od umowy. Ocena, czy termin na naprawę jest odpowiedni, zależy od indywidualnych przypadków. Przy określaniu odpowiedniego czasu należy bowiem uwzględnić np. rodzaj towaru i cel jego nabycia." - cyt. UOKiK
Ten odpowiedni do naprawy termin - to szerokie pole do popisu dla prawników - z takich sformułowań żyją. W moim odczuciu sprawa jest prosta - serwis naprawił aparat w 2 tygodnie!! Podczas gdy pracownikowi RAM.NET 2 tygodnie zajęło wysłanie mojego aparatu do serwisu!! Zaś wprowadzając mnie wielokrotnie w błąd, wydłużył całą sprawę do ponad 2 miesięcy!! A o możliwości odbioru aparatu dowiedziałem się nie ze sklepu, gdzie go oddałem, lecz od serwisu producenta!! W rozmowie telefonicznej pani pracownik serwisu była zdziwiona, że jeszcze tego aparatu nie mam! To chyba wystarczające rekomendacje, żeby orzec, z czyjej winy i czy zbyt długo to wszystko trwało??
Z tego co pamiętam - niezgodność towaru z umową można kwestionować tylko do 3ech miesięcy w przypadku wad ukrytych. W tym wypadku - okres ten dawno minął.
Towar oddałem na reklamację, pracownik RAM.NET odebrał go, wziął namiar do poinformowania mnie o możliwości odbioru towaru. Czekałem coś koło miesiąca, po czym zapytałem mailem, czy aparat jest do odbioru? Pracownik poinformował mnie, że nie !! Mimo, że jak się później dowiedziałem z serwisu producenta - aparat do odbioru był już gotowy!! Nie poinformował mnie gdy odebrał aparat - trudno to zrozumieć... Na moje pytanie... odpisał nieprawdę - zupełnie nie wiem, czemu? Zapytałem ponownie czekając zgodnie z informacją pracownika RAM.NET po około 2 tyg., tym razem w formie wiadomości grupowej - serwis producenta, sklep RAM.NET oraz UOKiK dla postraszenia. Tym razem odpowiedź sklepu była natychmiastowa... że aparat jest od odebrania od dwóch tygodni... (choć do odebrania był od miesiąca...) ale po chwili pracownik sprostował, że go już przecież odebrałem !! Myślałem, że mnie krew zaleje... Jak mogłem odebrać, skoro dostałem wiadomość, że czekają na aparat z serwisu, który podobno sprowadzał części z zagranicy... Rozumiem że można się pomylić... rozumiem, że bywają zaniedbania... Ale krew mnie zalała i nadal jestem wściekły. Mam wrażenie, że pracownik RAM.NET "leciał i leci ze mną w kulki". Napisałem mu, że żadnego aparatu nie odbierałem! Odpowiedź była, że skoro tak, to zaprasza z dowodem oddania na reklamację po odbiór... Żadnej z pisanych mi wiadomości nie raczył sprawdzić! Czy aparat jest itd... Masakra.
Dzwoniłem do miejscowego rzecznika praw konsumenta. Wg prawa nie ma określonego terminu naprawy gwarancyjnej, to się zgadza. Podobno prawo jest takie, pracownik może mnie dowolną ilość razy wprowadzać w błąd, żeby nie powiedzieć w prost - okłamywać. "Bo każdy się może pomylić..." Za pomyłki się płaci, ale jak widać, są "równi" i "równiejsi". Sprzedawcy zaliczają się do "równiejszych" ;) Mogę jeździć po odbiór aparatu, wprowadzony w błąd przez sprzedawcę... Mogę się domagać zadośćuczynienia tylko wtedy kiedy poniosę mierzalne straty. Dopiero po 3ciej nieudanej naprawie gwarancyjnej możliwy jest zwrot pieniędzy lub wymiana na nowy produkt.
Jak wspomniałem - wg prawa nie ma określonego terminu naprawy gwarancyjnej - dłużej naprawia się auto, czy taśmę produkcyjną czy respirator... a krócej lampkę biurkową... Stąd takie prawo - że nie ma jednolitego terminu naprawy.
"Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej (DzU z 2002 r. nr 141, poz. 1176 z późn. zm.)
Art. 8 ust 4 ustawy stanowi jednak, że jeśli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość żądaniu kupującego w odpowiednim czasie (czyli nie uda się mu przez ten okres naprawić wadliwego towaru), to wtedy można domagać się obniżenia ceny, a w niektórych sytuacjach odstąpić od umowy. Ocena, czy termin na naprawę jest odpowiedni, zależy od indywidualnych przypadków. Przy określaniu odpowiedniego czasu należy bowiem uwzględnić np. rodzaj towaru i cel jego nabycia." - cyt. UOKiK
Ten odpowiedni do naprawy termin - to szerokie pole do popisu dla prawników - z takich sformułowań żyją. W moim odczuciu sprawa jest prosta - serwis naprawił aparat w 2 tygodnie!! Podczas gdy pracownikowi RAM.NET 2 tygodnie zajęło wysłanie mojego aparatu do serwisu!! Zaś wprowadzając mnie wielokrotnie w błąd, wydłużył całą sprawę do ponad 2 miesięcy!! A o możliwości odbioru aparatu dowiedziałem się nie ze sklepu, gdzie go oddałem, lecz od serwisu producenta!! W rozmowie telefonicznej pani pracownik serwisu była zdziwiona, że jeszcze tego aparatu nie mam! To chyba wystarczające rekomendacje, żeby orzec, z czyjej winy i czy zbyt długo to wszystko trwało??
FelTom - po pierwsze zawsze polecam zapoznać się z opiniami o sklepie przed zakupami. Po drugie skoro oddałeś aparat do reklamacji z tytułu gwarancji to gwarantem jest... producent (np. Nikon) lub dystrybutor na Polskę (np. Nikon Polska) i wówczas sprzedawca jest tylko pośrednikiem w załatwieniu formalności, a nie gwarantem (zakładam że masz oryginalną kartę gwarancyjną do sprzętu a nie gwarancję sklepu) . Nijak się mają do tego przepisy z przytaczanej ustawy o sprzedaży konsumenckiej.
Jesli zaś oddawałeś sprzęt z tytułu niezgodności z umową to wówczas masz a) dwa miesiące od wykrycia wady do jej zgłoszenia do sprzedawcy, b) sprzedawca w ciągu 14 dni musi poinformować Cię czy uznał lub nie Twoją reklamację i wszelkie inne ustalenia przytaczanej ustawy.
skarcity
22-08-2012, 08:43
Zadzwoń do Rzecznika Praw Konsumenta. Zwykle kończy się na tym, ze Rzecznik dzwoni do sklepu i sklep zaczyna prawidłowo działać :).
pozdrawiam
Federacja Konsumentów jest organizacją pozarządową i nie ma narzędzi do wywierania nacisku na sklepy. Właściciele i pracownicy sklepu też posiadają różną wiedzę w temacie prawnej strony handlu. W każdym razie mocno bym się zdziwił, jeżeli sklep, który postępuje, jak opisał to autor wątku, wystraszył się tylko telefonu z Federacji Konsumentów.
Jak dla mnie, to skoro jest, jak to opisał wątkotwórca, to sprawa się kwalifikuje na Policję, a nie do urzędu.
Z tytułu niezgodności z umową, można towar oddać do dwóch lat od daty zakupu, aczkolwiek po upływie pół roku od daty zakupu, ustaje domniemanie, że wada występowała już w momencie zakupu. W takim przypadku na konsumencie ciąży obowiązek dowiedzenia, że wada występowała w momencie zakupu.
FelTom - po pierwsze zawsze polecam zapoznać się z opiniami o sklepie przed zakupami. Po drugie skoro oddałeś aparat do reklamacji z tytułu gwarancji to gwarantem jest... producent (np. Nikon) lub dystrybutor na Polskę (np. Nikon Polska) i wówczas sprzedawca jest tylko pośrednikiem w załatwieniu formalności, a nie gwarantem (zakładam że masz oryginalną kartę gwarancyjną do sprzętu a nie gwarancję sklepu) . Nijak się mają do tego przepisy z przytaczanej ustawy o sprzedaży konsumenckiej.
Jesli zaś oddawałeś sprzęt z tytułu niezgodności z umową to wówczas masz a) dwa miesiące od wykrycia wady do jej zgłoszenia do sprzedawcy, b) sprzedawca w ciągu 14 dni musi poinformować Cię czy uznał lub nie Twoją reklamację i wszelkie inne ustalenia przytaczanej ustawy.
Święte słowa - zawsze przed zakupem warto poczytać opinie.
Kupiłem w RAM.NET niecały rok temu z dwóch powodów - mieli niskie ceny, sklep znajdował się blisko mnie.
Jeśli chodzi o oddanie towaru na naprawę gwarancyjną - klient ma do wyboru 2 opcje - oddać do serwisu producenta, lub do sklepu, gdzie towar został zakupiony. Wiadomo, że naprawę przeprowadza serwis producenta, więc teoretycznie lepiej wysłać go tam samemu od razu. Sęk w tym, że sklep znajdował się niedaleko mnie, więc po prostu tam podszedłem i go zaniosłem.
Co do ustawy którą przytoczyłem - mylisz się - ma zastosowanie. Wiem że sklepy podchodzą do klienta : "Zapłaciłeś, towar dostałeś, to spadaj!" I tu są w błędzie. Dopóki towar objęty jest gwarancją, oni nadal są sprzedającym, ja kupującym i nadal wiążą nas te relacje - dopóki ustanie gwarancja lub rękojmia, do tego czasu sklep świadczy usługi gwarancyjne. Z naprawami, wymianą towaru i zwrotem pieniędzy włącznie!
Nadal obowiązuje nas kodeks cywilny, oraz prawa konsumenckie.
Co do instytucji - dzwoniłem do rzecznika konsumenta, ale niewiele się dowiedziałem, oraz napisałem do UOKiK.
Niby za wiele nie mogą... ale mogą nakładać kary!! A to już odpowiedni straszak.
Była swego czasu słynna sprawa z portalem "Pobieraczek.pl", który podawał na stronie nieprawdziwe informacje, niezgodne z własnym regulaminem. Później straszył klientów sądami i komornikiem... UOKiK nałożył karę, niestety jak zwykle zbyt małą wobec procederu, który mimo nałożonych kar i tak się opłacał...
Po 2 miesiącach sam dowiedziałem się z serwisu producenta, że aparat jest już do odbioru w sklepie. Pracownik sklepu wprowadzał mnie w błąd, że nie był... Mógłbym teraz pójść i go odebrać.
Postawa sklepu nie podoba mi się na tyle, bo pomijając oszukiwanie z ich strony, straciłem dużo czasu, nerwów, i nie mogłem korzystać z aparatu przez całe wakacje !!
Chciałbym, żeby taki proceder odbił im się czkawką i nigdy więcej nie powtarzał w żadnym sklepie.
Nie mam pewności, a nie chce mi się dociekać, czy przez ten czas używali mojego aparatu przez te wakacje, dlatego mnie oszukiwali, że nie jest do odbioru? Może tak, może nie.
Do aparatu mam zakupione dwa zapasowe AKU, pokrowiec itd... Normalnie chciałbym go po prostu szybko odebrać przed wakacjami po 2 tygodniach od naprawy. W tym momencie nawet wymiana na nowy mnie nie interesuje! Nie chcę w tym sklepie nigdy przechodzić procedury gwarancyjnej. No chyba, żeby tym razem wysyłać od razu do producenta.
Dzięki wszystkim za podpowiedzi.
Napiszę, czym to się skończy.
pozdrawiam
ps Sprawa nie nadaje się niestety na policję, chyba, żebym próbował dociekać, czy używano mojego aparatu w tym czasie bez mojej zgody. Wówczas taki proceder podlega już pod kodeks karny. Gdzieś przeczytałem na internecie, ale nie mam czasu bawić się w śledczego.
Święte słowa - zawsze przed zakupem warto poczytać opinie.
Kupiłem w RAM.NET niecały rok temu z dwóch powodów - mieli niskie ceny, sklep znajdował się blisko mnie.
Fakt, to jest jakiś powód, ze sklep jest blisko, a cena to najczęstszy powód wyboru danego sklepu (nawet takie cuda jak lider24 czy rossi sprzedawali duzo z uwagi na cenę).
Jeśli chodzi o oddanie towaru na naprawę gwarancyjną - klient ma do wyboru 2 opcje - oddać do serwisu producenta, lub do sklepu, gdzie towar został zakupiony. Wiadomo, że naprawę przeprowadza serwis producenta, więc teoretycznie lepiej wysłać go tam samemu od razu. Sęk w tym, że sklep znajdował się niedaleko mnie, więc po prostu tam podszedłem i go zaniosłem.
Klient ma dwie opcje reklamacji: a) oddać do naprawy gwarancyjnej (wysłać do serwisu lub dostarczyć do sklepu, aby oni wysłali), b) oddać do sklepu z tytułu niezgodności z umową (ustawa o sprzedaży konsumenckiej). Jednakże jesli oddałeś do naprawy gwarancyjnej (a tak napisałeś w wątku) to nie możesz korzystać z praw związanych z niezgodności z umową i odwrotnie.
Co do ustawy którą przytoczyłem - mylisz się - ma zastosowanie. Wiem że sklepy podchodzą do klienta : "Zapłaciłeś, towar dostałeś, to spadaj!" I tu są w błędzie. Dopóki towar objęty jest gwarancją, oni nadal są sprzedającym, ja kupującym i nadal wiążą nas te relacje - dopóki ustanie gwarancja lub rękojmia, do tego czasu sklep świadczy usługi gwarancyjne. Z naprawami, wymianą towaru i zwrotem pieniędzy włącznie!
Nadal obowiązuje nas kodeks cywilny, oraz prawa konsumenckie.
Nie bardzo tak jest niestety.
Co do instytucji - dzwoniłem do rzecznika konsumenta, ale niewiele się dowiedziałem, oraz napisałem do UOKiK.
UOKIK nie zajmuje się indywidualnymi sprawami, od tego sa rzecznicy konsumenta. Oni jednakże niewiele mogą, a już na pewno sklepom które mają i tak ich w dolnej partii pleców.
Niby za wiele nie mogą... ale mogą nakładać kary!! A to już odpowiedni straszak.
Była swego czasu słynna sprawa z portalem "Pobieraczek.pl", który podawał na stronie nieprawdziwe informacje, niezgodne z własnym regulaminem. Później straszył klientów sądami i komornikiem... UOKiK nałożył karę, niestety jak zwykle zbyt małą wobec procederu, który mimo nałożonych kar i tak się opłacał...
No właśnie - pobieraczek naruszał interesy wielu wielu konsumentów, a nie jednego. Stąd też UOKIK zadziałał.
Po 2 miesiącach sam dowiedziałem się z serwisu producenta, że aparat jest już do odbioru w sklepie. Pracownik sklepu wprowadzał mnie w błąd, że nie był... Mógłbym teraz pójść i go odebrać.
Postawa sklepu nie podoba mi się na tyle, bo pomijając oszukiwanie z ich strony, straciłem dużo czasu, nerwów, i nie mogłem korzystać z aparatu przez całe wakacje !!
Owszem, nie przeczę - pracownik sklepu Cię oszukał. Co do postawy - no cóż... widac mało im zależy.
Chciałbym, żeby taki proceder odbił im się czkawką i nigdy więcej nie powtarzał w żadnym sklepie.
Nie mam pewności, a nie chce mi się dociekać, czy przez ten czas używali mojego aparatu przez te wakacje, dlatego mnie oszukiwali, że nie jest do odbioru? Może tak, może nie.
Nie sądzę, aby wykorzystywali Twój aparat, raczej mają po prostu bajzel z reklamacjami. Możesz sprawdzić ilość zrobionych zdjęć. Co do czkawki - obawiam się że oleją to :(.
Do aparatu mam zakupione dwa zapasowe AKU, pokrowiec itd... Normalnie chciałbym go po prostu szybko odebrać przed wakacjami po 2 tygodniach od naprawy. W tym momencie nawet wymiana na nowy mnie nie interesuje! Nie chcę w tym sklepie nigdy przechodzić procedury gwarancyjnej. No chyba, żeby tym razem wysyłać od razu do producenta.
Tak, tylko niestety jesteś też ograniczony prawem i niekoniecznie możesz mieć to co chciałbyś mieć.
ps Sprawa nie nadaje się niestety na policję, chyba, żebym próbował dociekać, czy używano mojego aparatu w tym czasie bez mojej zgody. Wówczas taki proceder podlega już pod kodeks karny. Gdzieś przeczytałem na internecie, ale nie mam czasu bawić się w śledczego.
Jak wyżej - nie sądzę, aby używali tego aparatu, a nawet jeśli to nie jest to raczej sprawa karna. Bez przesady.
Ja to czytam to włos się jeży na głowie. Nie do pomyślenia w UK.
Star Dust
23-08-2012, 23:34
Ja to czytam to włos się jeży na głowie. Nie do pomyślenia w UK.
Nie bede opowiadac jakie ja przeboje przeszlam z Jessops UK. Tak naprawde, nie wiele mozna zrobic po oddaniu aparatu na gwarancji do sklepu. Wiem, ze im juz nie dam zarobic :(
RAM.NET za ten numer powinnien byc wpisane na czarna liste. Naprawde wspolczuje
Ja to czytam to włos się jeży na głowie. Nie do pomyślenia w UK.
owszem, do pomyślenia - w kazdym chyba miejscu na naszej małej planetce
29.08.2012 - środa - byłem w sklepie osobiście. Jak poinformowano mnie telefonicznie pracownik działu reklamacji zajmujący się tą sprawą miał wrócić po urlopie w poniedziałek 27 sierpnia. Przyjechałem, okazało się: jest na urlopie do poniedziałku... ale kolejnego - 3 września :D Aparatu ani żadnej informacji kolegom nie zostawił :D Ciekaw jestem, czy dla pewności i bezpieczeństwa mój aparat zabrał ze sobą na urlop, skoro nie zostawił go w sklepie :D Spisałem notatkę pobytu w sklepie oraz braku możliwości odbioru aparatu. Dla zainteresowanych mógłbym podać jej treść. Podpisana przeze mnie oraz pracownika firmy ram.net - obecnie firmy itgrupa.pl która przejęła ram.net.
Wysłałem także zawiadomienie do firmy "matki" jednak oczekuje ono... no nie wiem właśnie na co? Może firma itgrupa.pl ma tyle pracy z niezadowolonymi klientami przejętego ram.net'u, że się nie wyrabia z prostowaniem problemów, które narobili.
Zadzwoniłem dziś do serwisu Fuji, żeby jeszcze raz potwierdzić uzyskane od nich informacje, na podstawie których dziś wydrukowałem dane listu przewozowego mojego aparatu do ram.net - itgrupa.pl. 11 lipca 14:52 przesyłka doręczona do odbiorcy :D
Dziś poczytałem sobie o nich w sieci : http://www.wykop.pl/link/586305/ram-net-przestroga-dobre-ceny-i-nic-poza-tym/
Takie postępowanie jak u mnie to u nich jednak norma.
W związku z tym wszystkim zawiadomię ich, że mają tydzień na zwrot moich pieniędzy, w przeciwnym wypadku sprawę zgłaszam sprawę na policję - bo tylko do tego to już się kwalifikuje.
Przecież pan od reklamacji musi czymś robić fotki na urlopie. Oczywiście testuje aparat czy został dobrze naprawiony ;)
Dzwoniłem nawet do przełożonych sprzedawcy, bez odzewu. Sprawę zgłaszałem w UOKiK (niepotrzebnie, oni tylko mediują z monopolistami lub przy pozwach zbiorowych) oraz u rzecznika konsumenta. Byłem na policji, gdzie chciałem złożyć doniesienie o przetrzymywaniu mojej własności (grozi za to do 5 lat), ale poradzili mi skontaktować się z szefostwem sprzedawcy, najlepiej właścicielem. Spytałem o radę adwokata z naszej firmy. Poradził mi, nastraszyć ich ewentualnie później skontaktować się inspekcją handlową. Z inspekcją handlową się skontaktowałem, miałem się do nich wybrać i przedłożyć skargę. Następny możliwy krok to konsumencki są polubowny a później sąd powszechny.
Zadzwoniłem po raz kolejny do nich, powiedziałem, jakie przedsięwziąłem środki i jakie zamierzam podjąć, wtedy dopiero zaproponowali mi wymianę na nowy egzemplarz.
Feralny sklep to ram.net.pl a przejęty obecnie przez itgrupa.pl.
Nowy egzemplarz tego samego aparatu odzyskałem po PONAD 5ciu miesiącach !!
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.