Zobacz pełną wersję : komputer mnie gryzie
miron19j
08-08-2012, 23:36
tak z pół roku temu złożyłem sobie PCta. Do dzisiaj wszystko śmiga aż miło. W sobotę robiliśmy przemeblowanie pokoju i komputer wylądował pod oknem. I dzisiaj odkryłem, że komputer mnie gryzie. Gdy dotykałem nogą obudowy a łokciem dotknąłem kaloryfera, poczułem mrowienie. Znaczy na obudowie jest faza. Ponieważ żadne gniazdko nie jest uziemiane, tylko zerowane, zamieniłem przewody w przedłużaczu. Ale to nie pomogło.
Co to może być? Dlaczego on mnie gryzie?
Psychotrop
08-08-2012, 23:40
mnie też gryzło i gryzie przy kilku moich byłych komputerach i tym obecnym :)
zwłaszcza gdy jest wpięte zasilanie, a ja podpinam wtyczkę od monitora ;)
jakoś się tym nigdy nie przejmowałem i jeszcze nigdy nic mi się nie zjarało.
fakt ten rejestruję przy wszystkich moich sprzętach od chyba 1995 roku :)
miron19j
08-08-2012, 23:47
jakoś się tym nigdy nie przejmowałem i jeszcze nigdy nic mi się nie zjarało.
też się nie boję o sprzęt, w końcu już tak z pół roku śmiga.
Ale mnie to gryzie. :-D
Psychotrop
08-08-2012, 23:50
Ale mnie to gryzie. :-D
to mu oddaj i też go użryj ;)
a serio, to zagadaj jakiegoś znajomego elektryka, jak to "uziemić", żeby nie było różnicy potencjałów.
ja ci nie podpowiem, bo jakbyś posłuchał mojej rady, to byś wysadził pół Warszawy w powietrze ;)
mirekkania
08-08-2012, 23:52
zamieniłem przewody w przedłużaczuChciałem tylko zwrócić koledze uwagę, że zamiana przewodów w przedłużaczu może się fatalnie dla kolegi skończyć. mieszkamy w Poslce, więc nigdy nie mamy pewności, czy w gniazdku faza zawsze jest po tej samej stronie. Więc, kiedy taki "przerobiony" przedłużacz podepniemy pod inne gniazdko niż dotąd, faza może pójść na obudowę i delikatnie mówiąc zapewnić koledze niezapomniane przeżycia, nawet do końca życia. :)
miron19j
08-08-2012, 23:59
Chciałem tylko zwrócić koledze uwagę, że zamiana przewodów w przedłużaczu może się fatalnie dla kolegi skończyć. mieszkamy w Poslce, więc nigdy nie mamy pewności, czy w gniazdku faza zawsze jest po tej samej stronie. Więc, kiedy taki "przerobiony" przedłużacz podepniemy pod inne gniazdko niż dotąd, faza może pójść na obudowę i delikatnie mówiąc zapewnić koledze niezapomniane przeżycia, nawet do końca życia. :)
akurat z elektryką mam do czynienia od wielu lat. Gniazda w mieszkaniu sam zakładałem. :-)
Przedłużacz jest dedykowany tylko i wyłącznie do komputera. Jeżeli komputer gryzie, to na obudowie jest faza. Dlatego zamieniłem przewody. Ale mimo tego nic się nie zmieniło. Dlatego podejrzewam, że w zasilaczu coś jest nie teges i daje fazę na obudowę. Gdyby gniazdo było uziemione, nic by się działo, bo faza poszłaby do ziemi.
A na zasilaczach komputerowych się nie znam. To znaczy nie aż tak, żeby wywnioskować, co jest źle.
Edyta mi szepcze do ucha, że uziemienie obudowy to zlikwidowanie objawów, a nie przyczyny.
Mnie komp kopał kiedy miałem wpiętą kablówkę do karty telewizyjnej. Ale to dawne czasy i raczej tak nie masz? Generalnie jest tak według zasad... wtyczki z dziurą można wkładać tylko do gniazdek z bolcem. Tym samym powinieneś mieć wszystko uziemione. Ponieważ jednak uziemienia nie masz, to można zrobić sztuczne uziemienie. Jest to rozwiązanie połowiczne, likwidujące objaw, a nie przyczynę, ale zadziała i prąd się od nas odczepi. Nie chodzi o zamianę przewodów, ale o uziemienie masy. Aby to zrobić, rozkręcasz gniazdko w ścianie (najlepiej nie pod prądem!), sprawdzasz gdzie masz fazę i ten przewód zostawiasz w spokoju. Natomiast łączysz uziemienie z kablem neutralnym. W gniazdku bezpieczniej niż w przedłużaczu! Oczywiście jak masz takie gniazdka jak ja kiedyś, czyli bez bolców, a w ścianie do tego dwie zamiast trzech żył, to w tym momencie wypadałoby zmienić gniazdko na takie z uziemieniem. Zmiana przedłużacza wiąże się z ryzykiem poważnego wypadku, śmierci lub spalenia sobie kompa, w przypadku pomyłki. Lub gdy potem ktoś zapomni i odwrotnie włączy wtyczkę do gniazdka. Albo zrobi jeszcze coś innego głupiego. Wówczas nagle może pojawić się faza na obudowie komputera.
A tak masz w ścianie ładne gniazdko z bolcem, uziemione i wpinasz do niego ładny trzyżyłowy przedłużacz z uziemieniem i wtyczką z bolcem, a do niego wtyczki z bolcami od kompa. I ładnie wszystko działa.
Dopóki ktoś nie zacznie grzebać przy całej elektryce w mieszkaniu. Wówczas należy to gniazdko przywrócić do stanu oryginalnego zanim cokolwiek będzie robione.
Oczywiście wszystkie porady mają charakter edukacyjny, lepiej wziąć elektryka, nie biorę za nic odpowiedzialności itp itd.
PS. Warszawiak... Eeeee, my nie takie rzeczy ze szwagrem po pijaku... Tak? Jakby co, to tanio biorę za taką usługę! :D
Michał Jędrak
09-08-2012, 01:33
Zamiana przewodów nic nie da, bo urządzenia na 220V są tak skonstruowane, że wtyczkę możesz włożyć normalnie albo odwróconą o 180*. Przyczyn gryzienia może być wiele. Nie wierzę, że masz fazę na obudowie, bo wtedy by nie gryzło, tylko byś tańczył lambadę (http://www.youtube.com/watch?v=OIWGIFKR5So). Podejrzewam, że masz jakiś ładunek elektrostatyczny albo ma miejsce jakaś indukcja. Mnie często kopał długi przewód LAN, bo się od samego powietrza (i pewnie magnetyzmu ziemskiego/słonecznego) indukował. Często kopią też anteny TV oraz jakieś inne zwoje kabli.
Rozwiązanie jest jednak banalnie proste. Podłącz obudowę z kaloryferem za pomocą kabelka. Jeśli kopie o kaloryfer to znaczy, że pewnie jest on uziemiony (metalowe rury) i jak zepniesz to z obudową to będziesz miał uziemienie. Gniazdek i wtyczek nie ruszaj, bo to nie ma sensu.
Zamiana przewodów nic nie da, bo urządzenia na 220V są tak skonstruowane, że wtyczkę możesz włożyć normalnie albo odwróconą o 180*.
A może zasilane są prądem przemiennym, więc bieguny nie mają znaczenia.;-)
Nie rób nic z kaloryferem! Potem będzie się ktoś dziwił piętro niżej, że go prąd kopie jak rur dotyka! Prąd ma iść w przewodach, które do tego zostały stworzone, a nie po rurach z wodą!
Do kaloryfera to się podpina czasem cieniuteńkie kabelki odprowadzające ŁADUNEK elektrostatyczny, na przykład kiedyś tak było z filtrami na monitory CRT. Ale nie prąd, który wyczuwasz przez skórę!
Brrrr.
No nie wiem jak Wy czytacie te teksty, skoro nie zauważyliście, że miron19j napisał już w pierwszym poście, że gniazdka ma wyzerowane, a do domu (logicznie), EE jest dostarczana z pomocą kabla dwużyłowego.
Na obudowie prawidłowo złożonego peceta nie ma prawa pojawiać się napięcie, więc w sumie jest się czym martwić, ale moim zdaniem to nie wina zasilacza, tylko źle zamontowanej płyty głównej, albo któregoś z wpiętych do niej urządzeń.
Rafał_Sz
09-08-2012, 07:04
tak z pół roku temu złożyłem sobie PCta. Do dzisiaj wszystko śmiga aż miło. W sobotę robiliśmy przemeblowanie pokoju i komputer wylądował pod oknem. I dzisiaj odkryłem, że komputer mnie gryzie. Gdy dotykałem nogą obudowy a łokciem dotknąłem kaloryfera, poczułem mrowienie. Znaczy na obudowie jest faza. Ponieważ żadne gniazdko nie jest uziemiane, tylko zerowane, zamieniłem przewody w przedłużaczu. Ale to nie pomogło.
Co to może być? Dlaczego on mnie gryzie?Musiałbyś mieć fatalny zbieg okoliczności w zasilaczu, żeby prąd powrotny trafił na obudowę, to co Cię smyra, to nie faza.
Zacznij od sprawdzenia, czy aby na 100% bolec jest uziemiony (samo to, że coś jest do niego podłączone, nie świadczy o uziemieniu). Jeśli nie jest, a nie masz możliwości uzyskać uziemienia, zrób brzydki komunistyczny :) patent i w gniazdku zrób mostek z "zera" na uziemienie. Na 95% pomoże. Jeśli nie, to zmień zasilacz.
I jeszcze jedno, Ciebie to tylko gilgocze:), ale kogoś ze słabym sercem może to położyć na zawsze.
A może zasilane są prądem przemiennym, więc bieguny nie mają znaczenia.;-)
Sinusoida "odbywa" się na jednej żyle. :)
Jeżeli komputer gryzie, to na obudowie jest faza.
W żadnym wypadku. Jakbyś na obudowie miał fazę, to już mógłbyś nie żyć, a komp prawdopodobnie przy włączeniu by się spalił. Teraz wyjaśniam dlaczego czujesz mrowienie. Przez różnicę potencjałów pomiędzy uziemioną obudową, a uziemionym grzejnikiem. Po prostu albo grzejnik jest źle uziemiony (w co wątpię) albo uziemienie w gniazdku jest do d..... Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest przykręcenie do obudowy komputera przewodu, i podłączenie go do grzejnika celem zniwelowania różnicy w napięciu pomiędzy tymi punktami.
Problem z mrowieniem nie występuje przy 3 żyłowych instalacjach elektrycznych (z przewodem "PE", odprowadzającym ładunki do gleby).
Teraz wyjaśniam dlaczego czujesz mrowienie. Przez różnicę potencjałów pomiędzy uziemioną obudową, a uziemionym grzejnikiem. Po prostu albo grzejnik jest źle uziemiony (w co wątpię) albo uziemienie w gniazdku jest do d.....
Pewnie w ogóle nie ma uziemienia w gniazdku. Zawsze obudowa będzie "mrowić" bez 3-ciej żyły odprowadzającej (ew. bez przynajmniej zerowania).
Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest przykręcenie do obudowy komputera przewodu, i podłączenie go do grzejnika celem zniwelowania różnicy w napięciu pomiędzy tymi punktami.Jak mieszkasz w domku jednorodzinnym, wiesz że w całym budynku jest tylko jeden PC podpięty do jednego grzejnika, to można tak zrobić (w końcu co za różnica czy kopnie komputer, czy grzejnik ... a przy takim połączeniu w praktyce nic nie kopnie). Ale w bloku bym czegoś takiego nie ryzykował.
mirekkania
09-08-2012, 10:06
akurat z elektryką mam do czynienia od wielu lat. Gniazda w mieszkaniu sam zakładałem. :-)
Przedłużacz jest dedykowany tylko i wyłącznie do komputera. Wszystko prawda, dopóki pamiętamy. Gorzej, jak zapomnimy, albo żona/matka/kochanka będzie pod naszą nieobecność potrzebować przedłużacza i sobie "pożyczy".
Dawno temu, jak miałem 16 lat zrobiłem podobną kombinację z przedłużaczem do pralki. Wszystko działało. Robiłem kilka miesięcy później, w wakacje, szybkie pranie i akurat się skończyło, jak siedziałem w wannie pełnej wody. Więc, żeby oszczędzić czasu, nie wychodząc z wanny, otworzyłem pralkę z zamiarem powieszenia prania na sznurkach.
Kiedy dotknąłem bębna, dowiedziałem się, że śmierć od porażenia prądem jest bezbolesna. Nie czuje się kompletnie nic.
Na szczęście, miałem szansę dowiedzieć się również, że bardzo bolą ręce i klatka piersiowa, kiedy prąd puści, bo korki cudem wywaliło.
Nie polecam próbować na własnej skórze. :)
Rafał_Sz
09-08-2012, 10:25
Mi udało się przeżyć kontakt z trzema fazami na raz, bo energetycy źle zamontowali włącznik nożycowy na tablicy - prądu nie miało brawa być, ale był. Na szczęście tylko mnie poparzyło. Co nie zmienia faktu, że nie ma co tak tego zostawiać, głupio zginąć siedząc przed monitorem .;)
No nie wiem jak Wy czytacie te teksty, skoro nie zauważyliście, że miron19j napisał już w pierwszym poście, że gniazdka ma wyzerowane, a do domu (logicznie), EE jest dostarczana z pomocą kabla dwużyłowego.
Na obudowie prawidłowo złożonego peceta nie ma prawa pojawiać się napięcie, więc w sumie jest się czym martwić, ale moim zdaniem to nie wina zasilacza, tylko źle zamontowanej płyty głównej, albo któregoś z wpiętych do niej urządzeń.
Gdyby uziemienie szło wszędzie, czyli przez gniazdko, listwę do komputera, to nawet przez "wyzerowane", a nie prawidłowo uziemione gniazdko, nie ma prawa nic człowieka kopać dotykając obudowy. Zatem zgaduję, że przedłużacz jest dwużyłowy, zamiast trzyżyłowego i tyle. Ewentualnie giazdko nie jest wyzerowane prawidłowo.
Gdyby uziemienie szło wszędzie, czyli przez gniazdko, listwę do komputera, to nawet przez "wyzerowane", a nie prawidłowo uziemione gniazdko, nie ma prawa nic człowieka kopać dotykając obudowy. Zatem zgaduję, że przedłużacz jest dwużyłowy, zamiast trzyżyłowego i tyle. Ewentualnie giazdko nie jest wyzerowane prawidłowo.
Nie ma właściwie wiele do zgadywania, bo gdyby chodziło o napięcie 230V, to sprawa miałaby charakter kompletnie inny od opisywanego.
Dlatego właśnie pisałem o prawdopodobieństwie nieprawidłowego zamontowania płyty głównej, z której to upływający prąd charakteryzujący się znacznie niższymi napięciami z przedziału 3-12V mógłby powodować jakoweś mrowienia, szczególnie kiedy dotknie się do obudowy, na którą upływa prąd o takim niskim napięciu, dość wrażliwymi i lekko spoconymi częściami ciała.
Płyta główna, powinna być zamocowana mosiężnymi wkrętkami zaizolowanymi nieprzewodzącymi prąd podkładkami.
Tak zawsze czyniłem, gdy bawiłem się w rzeźbę pecetową i jeszcze żaden mnie nie pogryzł. ;)
miron19j
09-08-2012, 16:26
Płyta główna, powinna być zamocowana mosiężnymi wkrętkami zaizolowanymi nieprzewodzącymi prąd podkładkami
o, to muszę sprawdzić. Z tego, co pamiętam, to takich podkładek nie było w zestawie
Szczerze mówiąc pierwsze słyszę o izolacji płyty głównej od obudowy, ale w sumie, czemu nie? Zawsze myślałem, że te metalowe tulejki na których płyta stoi przewodzą prąd. No ale oczywiście zawsze można odizolować. Szczególnie, że zdarzyło mi się nie być pewnym, czy dokręcająca płytę śrubka nie dotyka jakiejś ścieżki. Przecież tak na logikę biorąc nie powinno to mieć żadnego znaczenia. Dlatego, że mamy dwa przypadki:
A) masa płyty ma nie stykać się z masą obudowy
B) masa płyty powinna stykać się z masą obudowy
W przypadku A) wystarczy nie prowadzić w pobliże otworów mocujących żadnej ścieżki z masą. W przypadku B) jak najbardziej. I to zależy od producenta płyty głównej (czy tam od standardu), I jeżeli on dobrze wykona płytę i użyjemy mocowań przewodzących prąd, to w sytuacji A) i B) będzie dobrze.
A tak się jeszcze upewnię - to jakaś potwierdzona czymś informacja (standard ATX lub nowszy? jakoś nigdy się tym nie interesowałem), czy coś zasłyszanego/domniemanego/zaobserwowanego?
I tu jest pies pogrzebany, bo bez względu na odizolowanie płyty od obudowy, to i tak będzie masa (minus) płyty (czyli miejsca, w których stykają się kołki dystansowe) połączona z obudową. Dlaczego? Bo masa zasilacza połączona jest z obudową, masa napędu optycznego, dysku czy karty graficznej i tak jest połączona z obudową. Izolacja płyty nic nie da.
U mnie z pewnością żadne kołki od mocowania płyty nie były izolowane i nie są. Według mnie takiego gryzienia nie wywoła żadne niskie napięcie, rzędu kilku czy kilkunastu volt. Miałem kiedyś podobną sytuację i zaraz po tym padł mi zasilacz. Mogę tylko się domyślać, że powodem pewnie jest przebicie na jakimś kondensatorze (lub uzwojeniu trafo) - najpewniej w zasilaczu, bo takie przebicie na kondensatorze na płycie pewnie spowodowałoby nieprawidłową pracę któregoś urządzenia. Ale to tylko takie moje luźne dywagacje.
miron19j
09-08-2012, 18:13
właśnie sprawdziłem i jestem w szoku!!!
Na obudowie jest faza, różnica między obudową a kaloryferem to 105 V AC.
Musi być jakaś upływność, a przez to minimalny prąd. Inaczej taki potencjał by mnie porządnie trzepnął.
To teraz zbadaj różnicę potencjałów pomiędzy obudową a dziurami w gniazdku, z której jest zasilana (zasilacz). Jam będziesz miał 0 i 230V, to wszystko jest ok o ile te 0 będzie między przewodem biernym i obudową, a 230V pomiędzy obudową a przewodem czynnym - fazą.
Tak, na obudowie masz "półfazę". Niczego mniej po prostu byś nie poczuł, gdyż zasilanie płyty to max 12 V przy małym amperażu. Dlatego z ciekawością czytałem rewelacje o stałym napięciu łaskoczącym przez skórę. No i oczywiście zasilacz tym samym jest najbardziej podejrzany, ale niekoniecznie. Jest jeszcze drugi podepjrzany, a mianowicie zasilacz w monitorze, jeżeli monitor ma zasilacz wewnętrzny. Można to prosto sprawdzić, odłączając monitor po prostu (od jego zasilania fizycznie).
Dlatego to uziemienie poprawne jest tak ważne, bo o ile 105-115V zwykle krzywdy nie zrobi, to jest to cholernie szkodliwe dla wszystkich urządzeń. Oczywiście, najlepiej jak wyeliminujesz usterkę, ale chodzi o samą zasadę, bo takie rzeczy się po prostu zdarzają.
miron19j
09-08-2012, 19:00
odłączyłem monitor "od prądu" i dalej gryzło
wasilewk
09-08-2012, 19:42
odłączyłem monitor "od prądu" i dalej gryzło
Panowie !
Lubię żarty ale nie z pogrzebu !
Ma prawo wystąpić połowa napięcia zasilającego na obudowie przy braku jej uziemienia w PC.
Otóż głównym sprawcą jest przetwornica 16kHz - ale dajmy spokój.
Zasilanie PC powinno być z gniazdka 3-żyłowego. Dopuszcza się zwarcie (w tym gniazdku - choć ja bym tego nie polecał, bo zamian fazy z zerem przez energetykę i udowodnienie jej winy nie odkupi nam poniesionych strat) bolca uziemiającego z zerem. Ja mieszkam w bloku WK-70, więc trzeci przewód doprowadziłem sam - od licznika.
Pzdr.
Dlatego z ciekawością czytałem rewelacje o stałym napięciu łaskoczącym przez skórę.
bo o ile 105-115V zwykle krzywdy nie zrobi,
Prosiłbym, żebyś się nie wypowiadał w kwestiach o których masz nikłe pojęcie. Zwłaszcza, jeśli dotyczą one bezpiecznego postępowania z prądem elektrycznym. Ktoś przeczyta, zapamięta i wsadzi paluchy nie tam gdzie powinien.
105 V przemiennego napięcia jest równie niebezpieczne jak 230 V. Całe USA zasila 110 V i co, tam nie ma pewnie żadnych porażeń prądem z gniazdka?
Napięcie stałe z gniazdka telefonicznego na przykład (48 V) spokojnie czuć pod palcami i nie jest to miłe uczucie.
Zakłada się, że w normalnych warunkach, przy suchej skórze, oporność ciała ludzkiego wynosi 1 kiloom, prąd który powoduje skurcz mięśni (w tym sercowego) to ok. 30 mA - dlatego właśnie RCD jest najczęściej na taki prąd. Wystarczy jednak słabszy dzień, początek przeziębienia na przykład i oporność spada bardzo szybko.
Kiedyś było, że 24 V DC, to napięcie bezpieczne dla człowieka. Teraz zmieniono definicję (http://pl.wikipedia.org/wiki/Napięcie_bezpieczne).
Jeżeli już ktoś musi sprawdzać dłonią co jest pod napięciem, to zawsze robić to wierzchem dłoni. Jest szansa, że jak kogoś porazi, to skurcz nie zaciśnie palców na sprawdzanym przedmiocie.
miron19j
09-08-2012, 20:51
z całej tej wymiany zdań wnioskuję, że "ten typ tak ma" i jedynym wyjściem jest uziemienie drania?
Trudno, jakoś będę musiał dociągnąć trzeci przewód od skrzynki na klatce do komputera.
Połowa napięcia na obudowie to charakterystyczny objaw podłączenia komputera kablem 3-żyłowym, w którym żyła uziemiająca "wisi luzem", czyli nie jest ani zerowana, ani uziemiona. Sprawdź, czy na pewno 3-cia żyła jest wyzerowana.
miron19j
09-08-2012, 23:01
o, dzięki za pomoc. W sobotę powalczę z nim
Prosiłbym, żebyś się nie wypowiadał w kwestiach o których masz nikłe pojęcie. Zwłaszcza, jeśli dotyczą one bezpiecznego postępowania z prądem elektrycznym. Ktoś przeczyta, zapamięta i wsadzi paluchy nie tam gdzie powinien.
105 V przemiennego napięcia jest równie niebezpieczne jak 230 V. Całe USA zasila 110 V i co, tam nie ma pewnie żadnych porażeń prądem z gniazdka?
Napięcie stałe z gniazdka telefonicznego na przykład (48 V) spokojnie czuć pod palcami i nie jest to miłe uczucie.
Zakłada się, że w normalnych warunkach, przy suchej skórze, oporność ciała ludzkiego wynosi 1 kiloom, prąd który powoduje skurcz mięśni (w tym sercowego) to ok. 30 mA - dlatego właśnie RCD jest najczęściej na taki prąd. Wystarczy jednak słabszy dzień, początek przeziębienia na przykład i oporność spada bardzo szybko.
Kiedyś było, że 24 V DC, to napięcie bezpieczne dla człowieka. Teraz zmieniono definicję (http://pl.wikipedia.org/wiki/Napi%C4%99cie_bezpieczne).
Jeżeli już ktoś musi sprawdzać dłonią co jest pod napięciem, to zawsze robić to wierzchem dłoni. Jest szansa, że jak kogoś porazi, to skurcz nie zaciśnie palców na sprawdzanym przedmiocie.
OK, niemal wszystko się zgadza. Niemal gdyż stąd słowo "zwykle" użyłem nieprzypadkowo, a opinia bynajmniej nie mająca kogokolwiek znieczulać. To co piszę należy najczęściej - czyli zwykle - rozumieć dosłownie. Czyli najczęściej - w ponad 50% przypadków porażeń prądem zarówno 100 jak i 230 V nie wyrządzi szkody, gdyż te wypadki to tak zwane "kopnięcia", a nie trzymanie się kurczowo przewodu pod napięciem przez czas, który spowoduje zawał. Gdyby liczyć ile razy w firmach elektrycznych, elektronicznych kogoś kopnął prąd - 230V, to zgony z tego powodu raczej nie stanowiłyby za dużej liczby. Zresztą czy kogoś z was nigdy nie kopnął prąd? Mnie kilkukrotnie.
Co do prądu stałego, to może on być bardzo groźny, ale raczej nie 12V z zasilacza komputerowego. Dlatego w tym przypadku należy jak najszybciej uziemić/wyzerować gniazdko i połączyć wszystko przewodami z uziemieniem. I tyle.
Ja wiem, że jak ktoś zawodowo widzi co chwila wypadki, to trochę statystyka zdaje się inna. Jednak w pobliżu mojego zawodu, widziałem mnóstwo wypadków z porażeniem prądem i ani jednego wymagającego jakiejkolwiek opieki medycznej. Co więcej, znam osoby, które przeżyły o wiele cięższe porażenia, bo związane z zasilaniem stacji transformatorowych. Z poparzeniami, ale bez (stałego) zatrzymania akcji serca.
Toteż powtórzę - jeżeli uważasz, że *zwykle* porażenie prądem jest szkodliwe, to się nie zgodzę. Jeżeli uważasz, że przy prądzie należy zachować ostrożność i najlepiej zlecić zadanie wykwalifikowanej osobie, a przynajmniej mającej pojęcie o tym co robi i ostrożnej (to bywa ważniejsze od rutyny) - tu się zgodzę jak najbardziej. Co do czytania piąte przez dziesiąte i zapamiętywania i wsadzania palców gdzie nie trzeba - to rzeczywiście jest to problem, ale zakładam (może błędnie), że do tego specjalistycznego dość działu, takie osoby raczej trafić nie powinny. Co więcej - zdarza się to tak czy siak jak widać po twórcy wątku. Jest wesoło łaskotany przez 115V i co? Ano nic. Na krótką metę. I oby tak pozostało.
Wasilewk, a co jak w bloku nie masz uziemienia na klatce? O ile mi wiadomo, to ja nie mam. Do żadnego mieszkania uziem tym samym nie dochodzi. A z praktycznego punktu widzenia, czym uziem się różni od zera? Tak naprawdę ten kaloryfer też spełni od biedy to zadanie (choć tu nic teoretycznie nie wiemy o uziemieniu, bo niby nie musi być uziemiony). Piorunochron podobnie. Ot kawałek przewodnika wetknięty w ziemię i tyle.
Nowe wymogi polecają stosowanie "różnicówki", która pomaga człowieka trochę ochronić i w przypadku typowego scenariusza, czyli dotknięcia przewodu z fazą oraz "kaloryfera" lub porażenia w kontakcie z wodą - różnicówka ma za zadanie zapewnić natychmiastowe odcięcie zasilania. U mnie wyskoczyła trzy razy, z czego raz w rzeczywiście niebezpiecznej sytuacji. Jeden warunek wszakże - poprawnie wykonana trójżyłowa instalacja w mieszkaniu, co w starym budownictwie jest rzadkością niestety. No i nie jest to też lekarstwo na głupotę, bo nadal nie chroni przed śmiertelnymi wypadkami, choć je znacznie ogranicza.
Zamiana fazy i zera w elektrowni? To naprawdę się zdarza? Toż to w przypadku wielu wielu osiedli, narażenie zdrowia i życia tysięcy ludzi. O ile dobrze kojarzę, to były swego czasu jakieś dość niebezpieczne grzejniki elektryczne i inne urządzenia, które wręcz zakładały przepisowy rozkład fazy względem uziemionego kołka. Bodajże była jakaś afera nawet, że sprowadzane z Niemiec czy Holandii (?) zakładały odwrotny standard i była masa wypadków, gdyż faza była na obudowie.
I pytanie dla fachowców. Czy poprawnie założona różnicówka na całości dwużyłowej instalacji dochodzącej do mieszkania i całym mieszkaniu okablowanym trójżyłowo, wraz z podpiętymi urządzeniami (typu komputer, pralka, kuchenka, tv - część włączona na czuwaniu), odetnie zasilanie, kiedy elektrownia puści fazę w przewodzie neutralnym?
Miałem podobną sytuację tylko że ze zlewem, na którym jak sie okazało miałem ok 120V :shock:. Czasami potrafiło pierdyknąć w palca zdrowo.
Wezwałem elektryka, i okazało się że w jednej z puszek coś obluzowało się od uziemienia. Od tamtego czasu zero problemów.
Jest jeszcze możliwość taka, że autor posiada UPS'a, i jeżeli gniazdko nie ma poprawnego uziemienia - przewodu ochronnego, to na bolcu ochronnym zasilacza awaryjnego pojawi się właśnie napięcie.
miron19j
10-08-2012, 08:55
nie posiadam UPSa. Jedynie co mi pozostało, to sprawdzić uziemienie.
A odpowiadając na zadane pytanie. Przy zamianie fazy i zera różnicówka nie wyrzuci. Wynika to z zasady jej pracy.
O ile fazy nie podasz na bolec ochronny, to sama zamiana w stykach gniazdka nie ma żadnego znaczenia.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.