Zobacz pełną wersję : Wyjazd za granicę nie swoim autem
krzysiekpoli
23-07-2012, 11:04
Witam. Orientuje się ktoś może, jak wygląda sprawa wyjazdu za granicę pożyczonym autem w kwestiach prawnych? Chodzi o normalne pożycznie samochodu od znajomych ( nie z wypożyczalni) i wyjazd konkretnie do takich państw jak Chorwacja, Czarnogóra, Bośnia oraz Serbia... Czy wymagane są jakieś pełnomocnictwa lub inne potwierdzenia użyczenia? Zawsze za granicę wyjeżdzałem swoim autem, teraz jednak prawdopodobnie nie dam rady, a nie chcę ewntualnych problemów z pogranicznikami czy policją :)
RobertMiernik
23-07-2012, 11:17
Notarialne upoważnienie trzeba mieć, normalnie nie pytają o to, ale jeśli spytają i nie będziesz miał, mogą zatrzymać auto i oddać dopiero właścicielowi.
Pamiętaj o ubezpieczeniu też zagranicznym.
Umowa użyczenia pojazdu powinna być. Musisz w razie kontroli udowodnic w jakiś sposób prawo do posiadania i użytkowania auta gdy zostaniesz o to poproszony. Generalnie zasada ta powinna być stosowana również w przy wożeniu się pożyczonym wózkiem po kraju.
Wymagania w tym względzie takie same jak w przypadku przedsiębiorcy, który użytkuje pojazd, który nie jest na niego zarejestrowany + wszystkie ważne dokumenty i ubezpieczenia.
mysle ze duze znaczenie ma to, czy ludzie od ktorych pozyczone zostalo auto o tym wiedza czy nie wiedza... :mrgreen:
krzysiekpoli
23-07-2012, 11:30
Auto będzie pożyczone od rodziców. Zastanwiam się czy nie będzie taniej poprostu zrobić wpis w dowodzie rejestracyjnym i dopisanie mnie jako współwłaściecla :) No bo notarialne upoważnienie też pewnie kosztuje a domyślam się, że jest czasowe. Pytanie też czy nie wymagane jest tłumaczenie takigo upoważnienia?
dareknik
23-07-2012, 11:44
Nawet gdybyś był Współwłaścicielem samochodu, to i tak musisz mieć pisemną zgodę drugiego Właściciela. W takim wypadku zahaczysz o PZM i zgodę w trzech językach takiego porozumienia. Oni wystawiają taki dokument prawnie.
A w jakie rejony się wybierasz? Może nie warto sobie tym głowy zawracać.
krzysiekpoli
23-07-2012, 11:56
Nawet gdybyś był Współwłaścicielem samochodu, to i tak musisz mieć pisemną zgodę drugiego Właściciela. W takim wypadku zachaczysz o PZM i zgodę w trzech językach takiego porozumienia. Oni wystawiają taki dokument prawnie.
O rety! To oznacza, że wielokrotnie poruszałem się własnym autem niezgodnie z prawem :) Czyli jeśli w dowodzie rejestracyjnym jako współwłaściciel wpisana jest żona, a ja chcę wyskoczyć na Łysej Polanie po kilka słowackich browarów i łapie mnie ich policja to nie majac takiego upoważnienia jest zonk??? :)
A w jakie rejony się wybierasz?
Przecież jest w pierwszym poście.
Ja już rozumiem skąd wtórny analfabetyzm u młodzieży, skoro nawet starsi nie zadają sobie trudu by przeczytać coś więcej niż tytuł wątku.
Boryszuk
23-07-2012, 11:57
A w jakie rejony się wybierasz? Może nie warto sobie tym głowy zawracać.
Zazwyczaj nie warto sobie tym głowy zawracać dopóki coś się nie stanie.
A w jakie rejony się wybierasz? Może nie warto sobie tym głowy zawracać.
wyjazd konkretnie do takich państw jak Chorwacja, Czarnogóra, Bośnia oraz Serbia...
;)
RobertMiernik
23-07-2012, 12:05
Nie warto ryzykować, notariusz kosztuje 200 a dojazd do Bośni kogoś wpisanego w dowodzie, po auto?...
Ogólna zasada poruszania się po 'tamtych' krajach, mówi - nie prowokuj policji, uwierz mi, policja na wschodzie, ma ciut inne podejście do turystów...
Nawet gdybyś był Współwłaścicielem samochodu, to i tak musisz mieć pisemną zgodę drugiego Właściciela. W takim wypadku zahaczysz o PZM i zgodę w trzech językach takiego porozumienia. Oni wystawiają taki dokument prawnie.
I owszem, musisz mieć zgodę ale do czynności prawnych (na przykład sprzedaż) a nie do użytkowania - bo to wynika z prawa współwłaśności.
krzysiekpoli
23-07-2012, 12:13
Nie warto ryzykować, notariusz kosztuje 200 a dojazd do Bośni kogoś wpisanego w dowodzie, po auto?...
Ogólna zasada poruszania się po 'tamtych' krajach, mówi - nie prowokuj policji, uwierz mi, policja na wschodzie, ma ciut inne podejście do turystów...
Tak rozumiem, przekonałem się o tym zwłaszcza na obwodnicy Sofii i jeszcze w paru innych miejscach na południu i wschodzie europy... Więc zawsze mam jakieś tam drobne na prezenty... Pierwszy raz, jadę jednak nie swoim autem i nie chciałbym np po 20 godzinach podróży zostać zawrócony na granicy Bośni i Chorwacji przed Dubrownikiem, bo nie mam jakiegoś upoważnienia... :)
Tak rozumiem, przekonałem się o tym zwłaszcza na obwodnicy Sofii i jeszcze w paru innych miejscach na południu i wschodzie europy... Więc zawsze mam jakieś tam drobne na prezenty... Pierwszy raz, jadę jednak nie swoim autem i nie chciałbym np po 20 godzinach podróży zostać zawrócony na granicy Bośni i Chorwacji przed Dubrownikiem, bo nie mam jakiegoś upoważnienia... :)
Dlatego wpis do dowodu rejestracyjnego byłby lepszy rozwiązanie, niż umowa użyczenia, zwłaszcza w językach niekoniecznie zrozumiałych dla miejscowej policji. Poruszyłeś ważny temat, bo bagatelizowanie go w przypadku np. kolizji, może narobić problemów.
Znajomy miał problem z naczepę od "TIR"-a w Rumuni, do której nie wystawił umowy użyczenia. "Została aresztowana". Odzyskał ją po 6 miesiącach po rozprawie przed sądem w Bukareszcie. A wynajęcie prawnika w w Rumuni kosztowała go parę groszy.
krzysiekpoli
23-07-2012, 13:30
Dlatego wpis do dowodu rejestracyjnego byłby lepszy rozwiązanie, niż umowa użyczenia, zwłaszcza w językach niekoniecznie zrozumiałych dla miejscowej policji. Poruszyłeś ważny temat, bo bagatelizowanie go w przypadku np. kolizji, może narobić problemów.
Znajomy miał problem z naczepę od "TIR"-a w Rumuni, do której nie wystawił umowy użyczenia. "Została aresztowana". Odzyskał ją po 6 miesiącach po rozprawie przed sądem w Bukareszcie. A wynajęcie prawnika w w Rumuni kosztowała go parę groszy.
Właśnie wszystko jest fajnie do momentu kiedy się nie trafii na jakiegoś upierdliwca, który będzie chciał się do czegoś doczepić... a jeszcze problemy z komuniakcją w razie takiego spotkania i kłopoty gotowe... Wolę więc dowiedzieć się co należy mieć ze sobą jadąc pożyczonym autem i nie zatruwać sobie myśli obawami przed jakąś kontrolą graniczną czy drogową. Wyjazd jest na początku września, więc mam jeszcze trochę czasu :)
;)
No tak czytanie ze zrozumieniem ..... :)
Nie wiem czy czasami nie próbujesz skomplikować sobie życia.
Analogicznie sytuacja wygląda jak poruszasz się gdzieś tam autem służbowym, w dowodzie którego wpisany jest bank czy operator floty.
Napisałeś, że auto jest rodziców, więc zakładam że macie te same nazwiska, a może i adres zamieszkania co powinno sprawę nieco ułatwić.
Pierwszy raz, jadę jednak nie swoim autem i nie chciałbym np po 20 godzinach podróży zostać zawrócony na granicy Bośni i Chorwacji przed Dubrownikiem, bo nie mam jakiegoś upoważnienia... :)
Jak pękasz, to omiń ten kawałek - promem na półwysep Peljesac i dalej na Dubrownik. Po drodze zakup wina i degustacja owoców morza. Jeśli zaryzykujesz lądem (wiele razy ryzykowałem i się udawało), to i tak rozważ zjazd do Stone na owoce morza - warto, ze względu na liczne hodowle zapewniające świeżość przysmaków :)
krzysiekpoli
23-07-2012, 13:57
No tak czytanie ze zrozumieniem ..... :)
Nie wiem czy czasami nie próbujesz skomplikować sobie życia.
Analogicznie sytuacja wygląda jak poruszasz się gdzieś tam autem służbowym, w dowodzie którego wpisany jest bank czy operator floty.
Napisałeś, że auto jest rodziców, więc zakładam że macie te same nazwiska, a może i adres zamieszkania co powinno sprawę nieco ułatwić.
Nie wiem czy komplikuję sobie życie, ale wiem jak mogę je skopmlikować jeśli nie dopełnię jakiś formalności i trafii mi się jakiś upierdliwiec, który np ma zły dzień i będzie chciał pokazać co potrafii... Nie zakładam czarnej wizji i armagedonu na wyjeździe, ale tak jak już ktoś wspomniał nawet głupia stłuczka i mogą wyjść problemy... Owszem, można jechać na żywioł autem które nie dokońca jest sprawne, można jechać bez ubezpiecznia i jeszcze innych tam papierów- może się udać , ale może też takie zaniechanie zepsuć nie tylko urlop... Piszesz o analogicznej sytuacji z autem służbowym- ale ja właśnie nie wiem jak sprawa wygląda, bo nie mam do czynienia z autami służbowymi, oraz autami pozyczonymi. Poprostu zawsze wszędzie jeździłem swoim własnym :)
Na początku lipca czwarty raz w tym roku byłem gdzieś w UE, ale dopiero pierwszy raz w tym roku wyrobiłem sobie kartę EKUZ. I pierwszy raz się przydała, bo skręciłem kostkę i zapłaciłem za owinięcie kostki bandażem elastycznym 3 euro miast 15.
Zatem lepiej jednak dmuchać na zimne.
krzysiekpoli
23-07-2012, 14:09
Ja znam dwa przypadki kiedy osoby bezrobotne bez ubezpieczenia wyjechały na czarno do pracy za granicę. Jedna w Niemczech wylądowała w szpitalu z zapaleniem wyrostka. Niby prosty zabieg, ale koszty jakie nałożył potem szpital były znaczne... Drugi przypadek to wypadek śmiertelny w Grecji, nie pamiętam teraz dokładnie ile , ale transport zwłok do kraju przekroczył napewno 10 tys złotych.... To są przypadki znajomych z sąsiedztwa. Więc dobre ubezpieczenie za granicą to podstwa
owieczkax18
23-07-2012, 14:21
A tak się spytam co z OC w takim przypadku jak spowodujemy kolizje z naszej winy, a nie naszym autem.
A tak się spytam co z OC w takim przypadku jak spowodujemy kolizje z naszej winy, a nie naszym autem.
Problem właściciela auta. Będzie nam dozgonnie wdzięczny. My tylko mandacik inkasujemy lub trafiamy za kratki w zależności od skutków kolizji.
RobertMiernik
23-07-2012, 16:29
ale ja właśnie nie wiem jak sprawa wygląda, bo nie mam do czynienia z autami służbowymi, oraz autami pozyczonymi. Poprostu zawsze wszędzie jeździłem swoim własnym :)
Ze służbowymi jest tak samo, notarialnie poświadczona zgoda.
Powinny być na niej wypisane państwa do których jedziesz i należałoby ją przetłumaczyć - min to angielski + chyba najlepiej rosyjski.
jackrabbit
23-07-2012, 17:00
A tak się spytam co z OC w takim przypadku jak spowodujemy kolizje z naszej winy, a nie naszym autem.
ja tylko napisze ze na kwitach z ubezpieczalni musi byc napisane ze mozemy tym autem jechac, nie wiem jak w innych krajach ale w uk ubezpieczenie jest zwykle na osobe i jesli na naszych kwitach bedzie widniala inna osoba to gliniarz moze sie czepic, a wtedy trzeba bedzie zadzwonic do ubezpieczalni zeby potwierdzila ze mozesz tym autem jechac... co moze byc klopotliwe jak zatrzymaja cie w niedziele :)
czesto zdarza mi sie wyjezdzac za granice ( austria, wlochy, szwajcaria, francja ) autem tesciowej - i jakos nigdy nawet nie wpadla mi do glowy mysl, ze potrzebuje w kieszeni cokolwiek ponad dowod rejestracyjny i ubezpieczenie. co wiecej, po lekturze tego watku nadal nie uwazam, zebym popelnial jakikolwiek blad...
KONWENCJA
o ruchu drogowym,
sporządzona w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r.
(Dz. U. z dnia 24 lutego 1988 r. Nr 5 poz. 40, zm. poz.44)
niniejszy tekst uwzględnia stan na dzień 1.01.2011r w brzmieniu w jakim Rzeczpospolita Polska dokonała oficjalnych tłumaczeń i publikacji w krajowym promulgatorze
Rozdział III
Warunki dopuszczenia pojazdów samochodowych i przyczep do ruchu międzynarodowego
Artykuł 35
Rejestracja
3. Żadne z postanowień niniejszej konwencji nie może być interpretowane jako ograniczające prawo Umawiających się Stron lub ich organów terenowych do żądania udowodnienia prawa kierującego do posiadania pojazdu, jeżeli pojazd ten, będący w ruchu międzynarodowym, nie jest zarejestrowany na nazwisko osoby jadącej nim.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.