PDA

Zobacz pełną wersję : Zdjęcia "pożyczone" na drugim końcu świata



Vanti
17-07-2012, 14:20
Szanowni,

Ja do Was z takim pytaniem/prośbą o poradę uderzam. Przejrzałem forum i chyba nie znalazłem odpowiedzi na podobny problem, ale jeżeli się mylę to skierujcie mnie proszę do odpowiedniego wątku.

Dziś w ramach "zabawy" wykorzystałem mechanizm wujka Gugla do wyszukiwania podobnych zdjęć. Jako zdjęć wzorcowych użyłem swoich, które wiszą na mojej stronie już kilka lat. I okazało się, że kilka(naście) osób "pożyczyło" sobie kilka sztuk - umieściło je na FB i na swoich blogach. Jako, że zdjęcia poszły w całości, z moim podpisem, i że są to osoby prywatne (zarówno z Polski, jak i z zagranicy), to stwierdziłem że nie ma co kruszyć kopii i ścigać ich. A niech sobie wiszą.

Jednak znalazłem trzech delikwetnów/delikwentki, które w chamski sposób wykorzystały moje zdjęcia do celów komercyjnych:
1. brazylijski fotograf, który użył mojego zdjęcia jako wzoru pocztówki, którą niby sprzedaje jako swoje zdjęcie (http://alexandrerodriguesfotografias.blogspot.com/2010/11/meus-cartoes-de-natal-mandamos-via.html, pierwsze zdjęcie) - moje zdjęcie: http://bwanot.com/index.php?showimage=29
2. włoski hotel, który wykorzystał to samo zdjęcie co w pkt. 1 do grafiki promującej świąteczną obniżkę (http://www.city-of-hotels.com/174/2009-0430/domina-hotels-christmas-discounts.html)
3. hiszpański chór, który wykorzystał moje zdjęcie do promocji swojego występu (http://corodecamaradesevilla.blogspot.com/, zdjęcie na prawej szpalcie podpisane jako "Programa Octubre 2010: Barroco Aleman") - moje zdjęcie: http://bwanot.com/index.php?showimage=30

Moje pytanie brzmi - co powinienem zrobić w takim przypadku? Olać sprawę jako że to osoby z zagranicy, przez co ściganie ich będzie trudne i mozolne? Czy mimo wszystko nie odpuścić i walczyć o jakieś odszkodowanie? Jeżeli opcja nr dwa to do kogo się zwrócić - policja w Polsce czy w kraju macierzystym złodzieja? Domyślam się, że jak będę chciał dochodzić swoich praw to potrzebny będzie notariusz. Pytanie tylko czy gra jest warta świeczki.?

RobertMiernik
17-07-2012, 22:12
Obawiam się, że małe szanse, na zdziałanie czegokolwiek, za daleko na jakiekolwiek skuteczne działanie standardowych służb. Musiałbyś nasłać wynajętego i ciętego prawnika, a to pewnie mocno nie opłacalne by było...

Zmajstruj jakiegoś poważnie wyglądającego maila, może to coś da.
(Chór raczej od razu sobie możesz odpuścić, imho, do bardziej komercyjnych uderzaj, szansa minimalna ale zawsze...)

Brajan73
18-07-2012, 03:32
Zaznaczę że jestem na bakier z prawem, ale: Brazylię bym odpuścił (poza wysłaniem meila), ale pozostałe instytucje mieszczą się w krajach które należą do UE i ściganie jest dużo prostsze. Nie zawadzi przejść się do prawnika. W końcu jesteśmy w unii i obowiązuje nas to samo prawo.

freefly
18-07-2012, 09:47
Zanim zaczniesz dochodzić roszczeń, musisz najpierw przemyśleć, czy Cię na to stać i jaki będzie stosunek wysokości roszczeń możliwych do uzyskania do poniesionych nakładów na usługi prawnicze.
Za pismo o zaniechanie naruszeń w języku niemieckim napisane i wysłane prze polską kancelarie zapłaciłem tysiąc PLN + VAT (w 2006 roku), zresztą bez żadnego skutku (zlewka totalna, czyli wyrzucone pieniądze w błoto), a niemiecka kancelaria za podobne pismo przedprocesowe wzięła 800 EURO ( wysokość opłat za czynności adwokackie są tam ustalone ustawowo), co okazało się również wyrzuceniem pieniędzy. Ostatecznie roszczeń dochodziłem w USA, bo niemiecka firma, która dokonała naruszeń, posiadała aktywa w USA, więc to uprościło sprawę. Kosztowało to mnie 50 USD - rejestracja "dzieła" w Bibliotece Kongresu, 700 USD opłata żeby specjalna komórka FBI ( do walki z przestępstwami dotyczącymi praw autorskich) ruszyła cztery litery no i 3 tysiące USD łącznie wzięła kancelaria prawna.

matys
18-07-2012, 09:57
no właśnie --- freefly pokazuje, że nie ma nic za darmo - niestety nikomu nie chce sie ruszyć d. za nic

freefly
18-07-2012, 10:10
niestety nikomu nie chce sie ruszyć d. za nic

A dlaczego mieliby ruszać d. za darmo i w imię czego.

Erie
18-07-2012, 10:30
No cóż... jesli mam być szczery to oczywiście masz rację, dziady wzięły sobie zdjęcia i wogóle jesteś oszukany, ale... dla własnego zdrowia psychicznego olej to. W najlepszym wypadku wydasz trochę kasy, stracisz czas i nerwy i zyskasz śmieciowe grosze. W najgorszym będziesz sie tym zajmował miesiącami, wydasz kupę kasy i g... z tego będziesz miał :(.

noritsu-koki
18-07-2012, 11:11
Może podeślij maila autorom tego bloga:

http://stopstealingphotos.tumblr.com/

czasem ośmieszenie i kompromitacja działa lepiej niż najdroższy prawnik ;)

Vanti
18-07-2012, 12:11
Dzięki za odpowiedzi.

Faktycznie, jeżeli mam wydać kilka tysięcy złotych i zyskać z tego co najwyżej marny grosz, to faktycznie szkoda zachodu... Czyli reasumują - wysłać do nich maila z informacją, że użyli niezgodnie z prawem mojego zdjęcia i żądam jego usunięcia z ich stron, a jeżeli to nie poskutkuje, to zrobić tak jak zaleca noritsu-koki?

Władca Pixeli
19-07-2012, 07:24
Gościowi z bloga można narobić kłopotów

Na tej stronie są informacje o prawie autorskim na blogu
http://www.blogger.com/content.g

Jest tam link do formy aby to zgłosić
http://support.google.com/bin/request.py?&product=blogger&contact_type=lr_dmca

Powinni zareagować szybko bo w przeciwnym wypadku to oni mogą być uznani również za winnych i wtedy po odszkodowanie będziesz zgłaszał się do google a oni biedni nie są :mrgreen:

freefly
19-07-2012, 09:11
Powinni zareagować szybko bo w przeciwnym wypadku to oni mogą być uznani również za winnych i wtedy po odszkodowanie będziesz zgłaszał się do google a oni biedni nie są :mrgreen:

A dlaczego akurat google ma byś winne:?::?::?:. Może jakieś sensowne uzasadnienie.Tylko bez domysłów i spekulacji.

Władca Pixeli
19-07-2012, 14:04
A dlaczego akurat google ma byś winne:?::?::?:. Może jakieś sensowne uzasadnienie.Tylko bez domysłów i spekulacji.
Bo google jest właścicielem bloga i oni są również odpowiedzialni za treść na ich serwerach.
Jeżeli ktoś ich powiadamia, że coś jest nielegalne to muszą natychmiast reagować.
Podobnie było z serwerami megauloads gdzie była przechowywana muzyka i zostały zamknięte.

Erie
19-07-2012, 14:11
Bo google jest właścicielem bloga i oni są również odpowiedzialni za treść na ich serwerach.
Jeżeli ktoś ich powiadamia, że coś jest nielegalne to muszą natychmiast reagować.
Podobnie było z serwerami megauloads gdzie była przechowywana muzyka i zostały zamknięte.

Nie, to nie jest to samo. Za treść bloga odpowiedzialny jest autor, a nie twórca platformy. To mniej więcej tak jakbyś za treść gazety nie skarżył autora/ wydawcy tylko... drukarza.

Władca Pixeli
19-07-2012, 14:15
Nie, to nie jest to samo. Za treść bloga odpowiedzialny jest autor, a nie twórca platformy. To mniej więcej tak jakbyś za treść gazety nie skarżył autora/ wydawcy tylko... drukarza.
Ale wydawca gazety jest odpowiedzialny również za to co piszą dziennikarze.

Vanti
19-07-2012, 16:13
Plan działania mam taki, że szykuję maila w języku angielskim w którym poproszę o usunięcie zdjęcia (stworzonego na podstawie tego (http://www.techrepublic.com/article/contracts-for-every-occasion-cease-and-desist-letter-copyright-infringement/5082448) i tego (http://www.free-legal-document.com/copyright-cease-and-desist.html) wzoru). W przypadku braku odzewu ze strony brazylijskiego blogera i hiszpańskiego chóru zgłaszam Google'owi fakt, że ich strony zawierają kradzione treści. I chyba to wszystko co mogę zrobić w tej kwestii.

Erie
19-07-2012, 17:55
Ale wydawca gazety jest odpowiedzialny również za to co piszą dziennikarze.

Ale google nie jst wydawcą i to jest własnie ta różnica. Tak samo mógłbyś wymyśleć, aby skarżyć dostawcę łącza internetowego, bo umożliwił takie a nie inne działanie.


Plan działania mam taki, że szykuję maila w języku angielskim w którym poproszę o usunięcie zdjęcia (stworzonego na podstawie tego (http://www.techrepublic.com/article/contracts-for-every-occasion-cease-and-desist-letter-copyright-infringement/5082448) i tego (http://www.free-legal-document.com/copyright-cease-and-desist.html) wzoru). W przypadku braku odzewu ze strony brazylijskiego blogera i hiszpańskiego chóru zgłaszam Google'owi fakt, że ich strony zawierają kradzione treści. I chyba to wszystko co mogę zrobić w tej kwestii.

szczerze? chce Ci się? nie masz nic lepszego do roboty? ot choćby z lepszą połową iść na spacer/ napić się wina lub zjeść lody?

Władca Pixeli
19-07-2012, 19:21
Ale google nie jst wydawcą i to jest własnie ta różnica. Tak samo mógłbyś wymyśleć, aby skarżyć dostawcę łącza internetowego, bo umożliwił takie a nie inne działanie.

Moje dziecko śpiewało kiedyś w zespole. Nagrali kilka płyt i video clipów. Zamieściłem video clipy na YouTube.
Większość piosenek była pisana specjalnie dla nich ale mieli kilka tzw. "Cover" czyli przerobionych piosenek innych zespołow. Słowa mieli własne a melodia nie była dokładnie taka sama ale jedynie wzorowana na innych utworach.
Po jakimś czasie dostałem powiadomienie z YouTube, że jedna z piosenek została zablokowana do oglądania na terenie USA i kazali wyjaśnić sprawę albo usunąć.
Takie jest prawo w USA. Jeżeli ktoś trzyma coś nielegalnego na Twoim serwerze i zostaniesz o tym powiadomiony to musisz zareagować bo jeżeli nie to jesteś współwiny.

Władca Pixeli
19-07-2012, 19:29
Any time YouTube receives notice that a video or any part of a video on our site infringes the copyrights of a third party, we will take it down from the site. We are required to do so by law. Accounts determined to be repeat infringers may be subject to termination. Users with suspended or terminated accounts are prohibited from creating new accounts or accessing YouTube's community features.

freefly
19-07-2012, 21:57
Bo google jest właścicielem bloga i oni są również odpowiedzialni za treść na ich serwerach.
Jeżeli ktoś ich powiadamia, że coś jest nielegalne to muszą natychmiast reagować.
Podobnie było z serwerami megauloads gdzie była przechowywana muzyka i zostały zamknięte.

I co z tego, że Google jest właścicielem bloga, zdjęcia są podlinkowane, więc nie są na serwerach Google.

donkiszot
19-07-2012, 22:44
Ojej, wszyscy chyba już wiedzą, że sprawa jest na 99% przegrana, ale jednakowoż można napisać -- prawda? Niewiele zachodu, a może się trafi jak ślepej kurze ziarno. Najwyżej słuch o e-mailu zaginie w czeluściach googlowych serwerów.

Próbujecie udowodnić bezsens powyższego postępowania co najmniej jakby to do Was miał pisać.

Erie
19-07-2012, 22:48
Ojej, wszyscy chyba już wiedzą, że sprawa jest na 99% przegrana, ale jednakowoż można napisać -- prawda? Niewiele zachodu, a może się trafi jak ślepej kurze ziarno. Najwyżej słuch o e-mailu zaginie w czeluściach googlowych serwerów.

Próbujecie udowodnić bezsens powyższego postępowania co najmniej jakby to do Was miał pisać.

Niech robi co chce, byle się zaraz ktoś nawiedzony do wątku nie włączył i nie zaczął bajek opowiadać jak to sobie teraz z odszkodoawania D4 kupi ;).

mOSAd
22-07-2012, 01:11
Czasem bywa tak, że nie ma problemu z usunięciem kradzionej treści. Byłem świadkiem takich sytuacji, że osoba, która zdjęcia kopiowała kompletnie nie wiedziała o tym, że to niedozwolone. Dodatkowo była podrzędnym pracownikiem firmy. Ot taka typowa blondynka powiedzmy. Potem grafik to gdzieś wkładał, ktoś inny jeszcze edytował itd. Po otrzymaniu mejla, że coś jest nie tak, może zareagować kompletnie inna osoba. Zatem warto to uczynić. Bez straszenia, ale jasno napisać co i jak. Niestety szanse powodzenia są niewielkie, jednak to zawsze więcej niż ich brak.

Vanti
22-08-2012, 11:22
Przepraszam za ciszę z mojej strony. W chwili obecnej sprawa wygląda tak - ze strony brazylijskiego "fotografa" zniknęło moje zdjęcie samo, jeszcze zanim podjąłem jakiekolwiek kroki. Do pozostałych dwóch osób na początku sierpnia wysłałem maile z prośbą o usunięcie moich zdjęć. Niestety, nic to nie dało - nadal wiszą one na stronach, a o jakimkolwiek odzewie mogę sobie pomarzyć. Dlatego też podjąłem kolejny krok wobec strony hiszpańskiego chóru - zgłosiłem nadużycie Google'owi (jako, że korzystają z jego platformy blogowej). Co do strony z hotelami na razie nic nie zrobię. W wolnej chwili jednak chcę wysłać maila do firmy hostującej ich stronę o złamaniu prawa, może to pomoże. Jak coś się dalej będzie działo to dam znać.

Vanti
23-08-2012, 10:32
Google działa szybko - dziś rano dostałem maila z informacją, że grafika została usunięta ze strony. Teraz pozostaje mi tylko dobrać się do strony z hotelami.