PDA

Zobacz pełną wersję : Nowa kampania McDonald's



Andy_O
26-06-2012, 15:13
Nowa kampania McDonald's - podglądamy stylizację jedzenia.
oSd0keSj2W8

sokolnik
26-06-2012, 15:20
aż mi się jeść zachciało :P

pinio
26-06-2012, 15:28
aż mi się jeść zachciało :P

Zobaczysz co dostaniesz, porównasz z tym na zdjęciu i ci się odechce;) :)

freefly
26-06-2012, 15:47
Zobaczysz co dostaniesz, porównasz z tym na zdjęciu i ci się odechce;) :)

Wszystko zależy od tego stopnia uczucia głodu.:wink:

sokolnik
26-06-2012, 16:05
a podobno "głód zaczyna się wtedy gdy człowiek patrzy na innego człowieka jak na obiekt do zjedzenia..."
Grudziński

Rafał_Sz
26-06-2012, 16:49
Kilka razy będąc w trasie na szybko chciałem złagodzić mój głód. I ile razy skorzystałem z F*ck Donalda, tyle razy żałowałem. :)

costi
26-06-2012, 17:22
A jak dla mnie McD ma jedną zaletę - jest powtarzalny. Bez względu na to, gdzie pojadę, zawsze w Macu będzie to samo (pomijając pojedyncze pozycje z lokalnym kolorytem).

doktor
26-06-2012, 17:28
A jak dla mnie McD ma jedną wadę - jest powtarzalny. Bez względu na to, gdzie pojadę, zawsze w Macu będzie to samo. Ale mam na to radę. Nie chodzę tam. Poza tym nie odważyłbym się*nazwać propozycji MacD lokalnym kolorytem.

freefly
26-06-2012, 17:37
Jak ma do wybory zapyziała knajpę, śmierdzącego z kilometra kebaba lub McD, to zawsze wybiorę McD.

bognik
26-06-2012, 17:43
Jak ma do wybory zapyziała knajpę, śmierdzącego z kilometra kebaba lub McD, to zawsze wybiorę McD.
Ja będąc w trasie też, bo po jedzeniu w McDonald's nigdy mi nic nie było. Za to w marcu zjadłam obiad w IKEA i mnie nieźle zaszkodził (i nie tylko mnie) ... A dworcowych kebabów unikam jak ognia (chyba, że jest sprawdzony, z polecenia, chociaż będąc w trasie nawet wtedy boję się w takich miejscach coś jeść) ;)

sokolnik
26-06-2012, 17:53
raz byłem w WC i gościu prawie umierał na klopie po KFC :) masakra. Potem unikałem KFC żeby mnie nic nie spotkało :)

doktor
26-06-2012, 17:54
Dylemat nie brzmi - umrzeć stojąc, czy żyć na kolanach. Wybór jest - żyć stojąc, czy umrzeć na kolanach. Nie muszę jeść ani w śmierdzącym z kilometra kebabie, ani w jakimkolwiek fastfoodzie oferującym wątpliwej jakości jedzenie. Człowiek z głodu umiera dopiero po 30 dniach.

Rafał_Sz
26-06-2012, 18:17
Człowiek z głodu umiera dopiero po 30 dniach.Ale ciężko się funkcjonuje na samej gumie do żucia. ;)

qualin
26-06-2012, 18:25
Cos starszego w tym samym temacie: http://www.wimp.com/foodtricks/

doktor
26-06-2012, 18:29
Ale ciężko się funkcjonuje na samej gumie do żucia.

Ale jaką masz linię! I na gumie wychodzi oszczędność. Gumie od majtek.

PS. Żeby nie było, że upraszczam dylematy :-). Na sobie różne rzeczy ćwiczyłem. I wolę*jedzenie na bazarze w Azjii lub w krajach arabskich niż McD. Przynajmiej będę pamiętał jaki smak miało żarcie, od mam sraczkę.

qualin
26-06-2012, 18:34
akurat jadac na wczasy w dziwne egzotyczne miejscia najbezpieczniej jest wlasnie zywic sie w macu. juz nei raz sie nasluchalem od znajomych jak to bywali na wakacjach i polowe z nich przesiedzieli w toalecie bo zachcialo im sie lokalnej kuchni sprobowac.

doktor
26-06-2012, 18:44
Nie wiem, na wczasach nie byłem. Ale w Azji jadałem praktycznie wyłącznie na bazarach lub w lokalnych knajpach. Różne rzeczy, włączając robaki, larwy i grilowane świerszcze. W krajach arabskich również jadałem w knajpach z tubylcami albo na ulicy. Nigdy nic mi nie było. A do opowieści o tragediach wakacyjnych podchodzę z dystansem. Podobno ryba najszybciej rośnie między zerwaniem się*z haczyka a przyjściem do domu.

Stach2008
26-06-2012, 20:33
zgadzam się z większością z Was. Jedzenie w Maku nie ma w zasadzie żadnego smaku ale jest przynajmniej w miarę bezpieczne. Natomiast jeśli już o fastfood'y chodzi to uwielbiam Grandera z KFC :)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.kfc.pl/_media/menu/big/product_212.jpg)

sokolnik
26-06-2012, 21:15
kiedyś oglądałem film, że jedzenie z MC po 3 tyg wyglądało jak świeżo kupione :) nie chce mi się szukać już tego filmiku... kotlet nie był spleśniały ani nic takiego :)

M_B
26-06-2012, 21:19
kiedyś oglądałem film, że jedzenie z MC po 3 tyg wyglądało jak świeżo kupione :) nie chce mi się szukać już tego filmiku... kotlet nie był spleśniały ani nic takiego :)

Było nawet porównanie kilku firm fastfoodowych, w kategorii psucia się jedzenia i wygrał Burger King, bo tam jedzenie faktycznie się psuło.

freefly
26-06-2012, 21:46
kiedyś oglądałem film, że jedzenie z MC po 3 tyg wyglądało jak świeżo kupione :) nie chce mi się szukać już tego filmiku... kotlet nie był spleśniały ani nic takiego :)

Jak byłem wojsku, to dostawałem "amerykanske" żarcie do użytku polowego, którego termin przydatności do spożycia był 10 lat.

qualin
26-06-2012, 21:52
kiedyś oglądałem film, że jedzenie z MC po 3 tyg wyglądało jak świeżo kupione :) nie chce mi się szukać już tego filmiku... kotlet nie był spleśniały ani nic takiego :)

3 tyg ? ja widzialem artykul o jedzieniu z maca, ktore rok przelezalo w szafie. Wygladalo jak świeże :)

Czornyj
26-06-2012, 21:58
I wolę*jedzenie na bazarze w Azjii lub w krajach arabskich niż McD. Przynajmiej będę pamiętał jaki smak miało żarcie, od mam sraczkę.

Też bym po stokroć wolał - nie zmienia to jednak w niczym faktu, że wolę*chabaninę z McD, niż*frykasy serwowane w przydrożnych polskich restauracjach.

doktor
26-06-2012, 22:18
Też bym po stokroć wolał - nie zmienia to jednak w niczym faktu, że wolę*chabaninę z McD, niż*frykasy serwowane w przydrożnych polskich restauracjach.

Przy takim wyborze wolę*zostać głodny.

Czornyj
26-06-2012, 22:22
Przy takim wyborze wolę*zostać głodny.

"w dupach się poprzewracało, taaak?"

krzychun
26-06-2012, 22:40
Cenię Maka za kulturę, czystość i te wspomnianą "powtarzalność". Ale kupuję tam tylko dużą,czarną kawę o smaku plastikowego kubka bo jest tania i jest jej dużo. Nic nie jem bo trudno tym zapchać żołądek.

Swoją drogą warto to przeczytać, wynika z tego że Mak ma polskie korzenie:)
http://www.fijor.com/epitafium-dla-restauratora/

doktor
26-06-2012, 22:42
Jak powiedziała pewna moja znajoma, człowiek od pewnego wieku zaczyna zwracać uwagę*na to, co wkłada sobie do środka.

Ale kupuję tam tylko dużą,czarną kawę o smaku plastikowego kubka bo jest tania i jest jej dużo.
Jeśli już to woda mineralna, nie ma smaku (przynakmniej nie plastikowego kubka), 5l (czyli dużo) za 3,19 złotego (czyli tanio)

krzychun
26-06-2012, 22:51
Spoko, następnym razem w lutym o 7 rano kupię sobie 5l mineralnej i usiądę w parku..

sokolnik
26-06-2012, 23:04
to 5l wodę mineralną można kupić w MC ? :)

ja lubię frytki (bardzo dobre) i cheeseburgery :)

krzysztofz24
27-06-2012, 00:03
A pamietacie ten film "Upadek" z Michaelem Douglasem, kultowa scena w jakiejs restauracji fast-food:-).
Mialem prawie to samo:-). Jak McDonald wprowadzil w Polsce, ze do 10 jest tylko menu sniadaniowe.
Wchodze za 5 dziesiata po cheesburgera na wynos....i nie bylo opcji zeby go dostac.
" Bo teraz mamy zestawy sniadaniowe" :-).
A lezaly sobie z tylu gotowe do podania.

Polecam sprobowac w jakims Macu zamowic zwyklego hamburgera troche przed dziesiata, mozna sie posmiac:-)


P.s
Chyba kupie sobie jakas kanapke z McDonalda, poloze w ustronnym miejscu na pare miesiecu w celach eksperymentu. I zobaczymy czy za pare miechow bedzie nowka-funkiel niesmigana. Pewnie tak;-).

sokolnik
27-06-2012, 00:12
Wchodze za 5 dziesiata po cheesburgera na wynos....i nie bylo opcji zeby go dostac.
" Bo teraz mamy zestawy sniadaniowe" :-).
A lezaly sobie z tylu gotowe do podania.

Polecam sprobowac w jakims Macu zamowic zwyklego hamburgera troche przed dziesiata, mozna sie posmiac:-)



trzeba było nie mówić cheeseburgera tylko poproszę, o to, to tamto :) i pokazać palcem :)

niedługo w sklepie spożywczym nie będzie można rano kupić nic innego niż chleb i bułki:
-godziny śniadaniowe! Mięsa nie podajemy! Wrr!!!

ostatnio widziałem podobną sytuację w sklepie, kobieta chciała coś kupić, sprzedawca mówił, że nie może tego sprzedać. więc klintka poszła do kierownika i tłumaczy że chce to kupić, a on do niej że nie może tego sprzedać. wkurzona klienta poszła do domu. Nie znam powudu, chyba był zarezerwowany towar dla kogoś a ona nie mogła tego zrozumieć :)

qualin
27-06-2012, 00:59
to 5l wodę mineralną można kupić w MC ? :)

ja lubię frytki (bardzo dobre) i cheeseburgery :)

W macu do frytek dodawane sa aromaty. Raz chodzi o to, zeby byla powtarzalnosc ich smaku na calym swiecie, a dwa kiedys te frytki smazone byly na tluszczach zwierzecych, ale ze wprowadzono zakaz uzywania takich tluszczy i musieli przejsc na roslinne to zaczeli dodawac aromaty, aby klienci nei poczuli roznicy w smaku. Kiedys jakis dluzszy artykul o tym czytalem.

Ja z maca to najbardziej lubie lody, z polewa truskawkowa, ewentualnie flurry z lionem :)

Wogole to mam maca na przystanku tramwajowym kolo domu, wiec w drodze do pracy albo po pracy zdarza sie zagladnac :P

KS
27-06-2012, 08:39
Co do powtarzalności w McD to bym dyskutował. Postawili u nas nową 'restaurację' McD i niestety zarówno McWrap jak i hamburgery są dużo niższej jakości niż np. w W-wie. McWrap mniejszy, bułki w hamburgerach jakieś gliniaste. Dwa razy podchodziłem i za każdym razem samo odczucie. Tego samego zdania jest również moja szanowna małżonka.

Polecam za to każdemu zakup wołowiny i sporządzenie hamburgera w domowych warunkach. O wiele lepszy, większy, zdrowszy od makowego. Raz na jakiś czas robię i bez porównania. :)

doktor
27-06-2012, 09:02
Ciągle tego nie rozumiem, czemu to, że żarcie jest takie samo jest zaletą. Nikt przy tej okazji nie twierdzi, że jest dobre. Czyli jedzenie jest najwyżej takie sobie, zrobione z krowy przemielonej razem z oborą, podawane okropnie, bez smaku i zawierające listę konserwantów jak spis autostrad z całej Europy, ludzie wiedzą o tym, że tuczy lepiej jak pasza dla brojlerów i chodzą tam jeść? Niech mnie ktoś oświeci - jadę do Paryża, gdzie na każdym rogu jest bistro serwujące doskonałe jedzenie, płacę pieniądze (tak czy owak niemałe), by poczuć atmosferę i idę jeść "le big maca"? Takiego samego jak mogę zjeść przy trasie katowickiej. To po cholerę robić 1400 kilometrów?
Albo zamiast doskonałego pannini z szynką parmeńską i serem gorgonzola, leżącego na świeżej foccaci, za 4 euro, zajadam w Rzymie jakiegoś wieśmaka zrobionego z wełny mineralnej i plastiku. Czegoś nie ogarniam...

wuel
27-06-2012, 09:03
Chyba kupie sobie jakas kanapke z McDonalda, poloze w ustronnym miejscu na pare miesiecu w celach eksperymentu. I zobaczymy czy za pare miechow bedzie nowka-funkiel niesmigana. Pewnie tak;-).

Już będzie z miesiąć, jak na balkonie mam w jednym słoju przykrytym gazą cheeseburgera i fryty z Haapy Meala, a w drugim słoju domowego sznycla, pół zwykłej bułki i własnoręcznie zrobione fryty. Żarcie z Maca wygląda prawie jak włożone wczoraj - bułka i frytki są wyschnięte, poza tym brak pleśni, smrodu i innych niepokojących objawów. "Niestety" domowe żarcie też nie porosło "kotem" :) i za wyjątkiem lekko pociemniałych frytek też wygląda całkiem OK :). Eksperyment uznaję za nieudany ;).

Jak jestem "w trasie", też wolę Maca niż przygodną budę z żarciem. Nie demonizujmy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie opiera swojej diety na fastfoodach, a zjedzenie tego od czasu do czasu krzywdy nikomu nie zrobi.

KS
27-06-2012, 09:08
Kilka takich eksperymentów jest do obejrzenia na "jutjubie". ;)

doktor
27-06-2012, 09:16
Jak jestem "w trasie", też wolę Maca niż przygodną budę z żarciem. Nie demonizujmy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie opiera swojej diety na fastfoodach, a zjedzenie tego od czasu do czasu krzywdy nikomu nie zrobi.

Czyli spora część Polaków nie jest przy zdrowych zmysłach. Wszyscy jedzą tam tylko od okazji do okazji, a McD otwiera nowe tzw. "restauracje". A dupsko "okazjonalnego Polaka" rośnie... Demonizujmy.

Polskie restauracje McDonald's wypracowały w ub. roku 39,8 mln zł zysku netto, czytamy w Parkiecie. To wynik o 47% lepszy niż przed rokiem.
Pierwszy z brzegu cytat z googla. Dotyczy roku 2007. Informacja miała tytuł "McDonalds w Polsce ma się doskonale"

wuel
27-06-2012, 09:27
Czyli spora część Polaków nie jest przy zdrowych zmysłach. Wszyscy jedzą tam tylko od okazji do okazji, a McD otwiera nowe tzw. "restauracje". A dupsko "okazjonalnego Polaka" rośnie... Demonizujmy.

Jak mówi artysta: ''Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne, dorodne. I poniekąd modne, gdy mówisz do tłumu."

RobertMiernik
27-06-2012, 09:40
Ciągle tego nie rozumiem, czemu to, że żarcie jest takie samo jest zaletą. Nikt przy tej okazji nie twierdzi, że jest dobre.
(...)
Niech mnie ktoś oświeci - jadę do Paryża, gdzie na każdym rogu jest bistro serwujące doskonałe jedzenie, płacę pieniądze (tak czy owak niemałe), by poczuć atmosferę i idę jeść "le big maca"? Takiego samego jak mogę zjeść przy trasie katowickiej. To po cholerę robić 1400 kilometrów?

Uwaga, oświecam:
Może słyszałeś kiedyś o budkach przydworcowych, w których podawano kebaby, a sos do tych kebabów zawierał spermę czterech różnych dawców?
Co ciekawe wcale nikt nie, że zacytuję klasyka: 'walił gruchy do głównego zbiornika'...
Jak dowiodło śledztwo, pani obsługująca ten przybytek pluła do sosu...
(resztę zostawiam wyobraźni...)

Widzisz, nie każdy chce jechać 1400 km, żeby jeść spermę francuzów (owszem sporo jest pewnie i takich turystów, ale jednak nie generalizujmy...).

Ja jeżdżąc lubię lokalne potrawy w lokalnych 'punktach małej gastronomii' ale de gustibus...

Znam ludzi, którzy po powyższej historyjce nabawili się takiego urazu, że nie jedzą nawet w 'porządnych' restauracjach...

doktor
27-06-2012, 09:40
Jak mówił pewien marszałek: "Pamiętaj, że wartość ma nie to, co ty mówisz, ale to jak się to odbija w mózgu słuchającego"

ekonet
27-06-2012, 09:55
Eksperyment uznaję za nieudany ;)
Bo pleśń nie bierze się znikąd i sama z siebie na Twoich obiektach badań się nie pojawi, czego już dawno temu dowiódł Pasteur. ;)

swider
27-06-2012, 10:55
Kolejny wątek przybierający postać każdego sprzętowego na naszym forum. Ktoś chce kupić statyw za 100 zł do sporadycznego fotografowania i słyszy: Nie ma o czym mówić, na tym nie da się fotografować -- co najmniej manfrotto.


Ciągle tego nie rozumiem, czemu to, że żarcie jest takie samo jest zaletą. […]
Już wielokrotnie powtarzano (słusznie zresztą), że będąc w drodze chcemy zjeść coś w miarę pewnego, a nie ryzykować zatrucia czy jedzenia syfu w przydrożnych knajpkach. Zauważ, że większość maków budowanych jest przy drodze, a ten najlepiej prosperujący w Polsce (nie wiem jak obecnie, dane były sprzed bodaj dwóch lat) ustawiony jest na trasie Katowice – Częstochowa – Łódź – Warszawa.
Wmawiając ludziom, że są kompletnymi debilami jedząc w makszitach nie dowiesz się, że jedzenie w tym przybytku nawet im smakuje, bo wtedy to by było… nie dość, że ćwierć mózgi to jeszcze kaleki smakowe. Niestety (a może jednak stety?) nie wszyscy są smakoszami i rozkoszują się każdą chwilą spędzoną przy dobrym jedzeniu. Niektórzy po prostu jedzą bo są głodni i chcą jakoś ten głód zaspokoić -- tyle. Nie przeszkadza im hamburger z maka… ba, jestem przekonany, że -- jak pisałem wyżej -- najzwyczajniej w świecie smakuje. Czemu robić z nich od razu świnie? Mimo, że jestem na przeciwległym biegunie (zawsze twierdziłem, że nie należę do tych którzy jedzą żeby żyć -- ja żyję aby jeść…) doskonale ich rozumiem, bo życie składa się z wielu sfer w których my możemy uchodzić za te przysłowiowe wieprzki. A od zjedzenia frytek czy burgera raz na czas, jeszcze nikt nie utył.
Co do powtarzalności… z innej strony. Lepiąc w domu np. pierogi ruskie liczymy na to że będą smakować jak ostatnio, nie jak pierogi z kapustą. Tak w przypadku hamburgera. Jedząc go, chcemy żeby smakował jak hamburger, którego szamaliśmy dwa tygodnie temu.

Jeśli chodzi o wycieczki i podróże po różnych zakątkach świata. Nie każdego stać na kulinarne wycieczki po świecie, żeby jechać 1400 km na podwieczorek z crème brûlée. Nie wszyscy jadą do Paryża po to żeby stołować się w tamtejszych restauracjach. Wydaje mi się, że wręcz odwrotnie -- takich ludzi jest najmniej. Większość jednak, jak już uciuła trochę grosza to oszczędza na jedzeniu, a chce jak najwięcej zobaczyć (zabytki, przyroda, co kto lubi…). „Jadą” na przywiezionych konserwach i najtańszym żarciu… no, pewnie pozwalając sobie od czasu do czasu na luksus, w postaci osławionej paryskiej bagietki. ;) Mnie to nie dziwi.

Myślę, że przydałaby się odrobina empatii i zrozumienia drugiej strony. Patrzenie na ludzi tylko przez pryzmat własnych możliwości (choćby finansowych), potrzeb i przyzwyczajeń -- prowadzi prosto do niezrozumienia.

A tak w ogóle -- wątek traktuje o fotografowaniu jedzenia, nie o stołowaniu się w McDonald's. ;)

PS Dla jasności dodam (choć o tym wspomniałem), jeśli mam tylko możliwość zawsze zajadam się miejscowymi przysmakami, gdziekolwiek bym nie był. W domu również gotuję i staram się o bardzo zróżnicowaną kuchnię. Ale… jeśli nie mam wyjścia -- idę do makszita (albo IKEA :D). Życie to sztuka kompromisów. ;)

sokolnik
27-06-2012, 11:02
kolejny wątek przybierający postać każdego sprzętowego na naszym forum. Ktoś chce kupić statyw za 100 zł do sporadycznego fotografowania i słyszy: nie ma o czym mówić, na tym nie da się fotografować -- co najmniej manfrotto.

tak niestety często jest, czemu? patrz niżej


myślę, że przydałaby się odrobina empatii i zrozumienia drugiej strony. Patrzenie na ludzi tylko przez pryzmat własnych możliwości (choćby finansowych), potrzeb i przyzwyczajeń -- prowadzi prosto do niezrozumienia.

amen

MEGALOPOLIS
27-06-2012, 11:04
Co do powtarzalności w McD to bym dyskutował. Postawili u nas nową 'restaurację' McD i niestety zarówno McWrap jak i hamburgery są dużo niższej jakości niż np. w W-wie. McWrap mniejszy, bułki w hamburgerach jakieś gliniaste. Dwa razy podchodziłem i za każdym razem samo odczucie. Tego samego zdania jest również moja szanowna małżonka. i )

Pomijając jakość, to brytyjskie hamburgery w mcd są najgorsze, strasznie suche, twarde i z dziwnymy posmakiem. W chinach za to całkowite przeciwieństwo (nie mam pojęcia z czego oni je robią :), ale jeśli juz jeść, to tylko tam.

Boryszuk
27-06-2012, 12:17
Kolejny wątek

Ale przecież nigdzie dottore nie napisał, że jedzie do Paryża tylko po to żeby zjeść. Ale kuchnia jest bardzo ważną częścią lokalnej kultury, którą zwiedzając okolicę też warto poznać. Ja, będąc kilka tygodni temu na Gran Canarii, dostawałem szału gdy w hotelu podawane było angielskie, niemieckie lub szwedzkie śniadanie, większość knajp reklamowała angielskiego steka, fiszenczipsa czy inny badziew nastawiony na turystów.

doktor
27-06-2012, 12:19
Wmawiając ludziom, że są kompletnymi debilami jedząc w makszitach nie dowiesz się, że jedzenie w tym przybytku nawet im smakuje, bo wtedy to by było… nie dość, że ćwierć mózgi to jeszcze kaleki
Nie wmawiam niczego ludziom. Nie mogę i nie chcę nikogo do niczego nakłaniać. Każdy ma prawo jeść co mu się podoba, nawet jeśli mu nie smakuje. A tym bardziej jeśli mu smakuje. Fascynuje mnie kariera nijakiego jedzenia. Konkluzja z kompletnymi debilami jest nieco nadinterpretacją cytatu i wypowiedzi wyjętych z kontekstu. Nie będę ich przytaczał, bo są kilka postów powyżej. Jeśłi wybór takiego jedzenia wynika z lenistwa (co rozumiem), to ma on swoje konsekwencje. Poza tym przybieranie kilogramów wymaga znakomicie mniej wysiłku niż ich zrzucenie. I każdy w tym względzie sam podejmuje decyzje.


Czemu robić z nich od razu świnie?
Domniemuję, że o moje wypowiedzi chodzi, gdzieś tak napisałem. Nie pomnę.


Myślę, że przydałaby się odrobina empatii i zrozumienia drugiej strony. Patrzenie na ludzi tylko przez pryzmat własnych możliwości (choćby finansowych), potrzeb i przyzwyczajeń -- prowadzi prosto do niezrozumienia.
Empatia dotyczy ludzi, nie jedzenia ani firmy McD. Suponowanie (mi, jeśli oczywiście rzecz dotyczy mojej wypowiedzi) zapędów wyższościowych to trochę argument ad personam. Maria Antonina za słynne zdanie "Nie mają chleba? To niech jedzą ciastka!" dała głowę. Jeśli ma z tego wynikać, że nie jadam w McD, bo mnie na to stać, to jest czysta demagogia.
Zamieńmy w takim razie focaccie na czenaki, a Rzym na Suwałki. Albo na lina w Giżycku. Chodzi raczej o traktowanie kuchni jako elementu lokalnej kultury. Kwaśnica w Szczyrku kosztuje chyba 8 lub 10 złotych.

Co do stylizacji jedzenia, profeska, robią to specjaliści. Bez dwóch zdań. Oświetlenia, zdjęcie i retusz. Nawet doklejają ziarenka sezamu. Pamiętajmy tylko, że sama stylizacja jest w przypadku tego filmu reklamą. Przekaz sugeruje, że jest to świeże, pyszne jedzonko. Spot pokazuje, że jedyna różnica między tym, co dostaniemy w McD, a tym co jest na zdjęciu to kwestia starannego dobrania tych samych składników, i wykonania w ten sam sposób pojedynczego hamburgera, poświęcając na to dużo czasu i wysiłku. Różnica jest więc czysto kosmetyczna. Czyli bułka w McD jest równie dobra jak ta z reklamy, więc to co widzimy w reklamie, to prawdziwa bułka z McD.
Mnie to nie przekonuje i wietrzę w tym kłamstwo. Widząc reklamę np. pieczywa pokazującą chrupiącą i rumianą bułeczkę nie mam pretensji, że ta, którą kupuję w swoim sklepie nie jest aż tak chrupiąca i aż tak rumiana. Każdy oceni to we własnym sumieniu i zagłosuje swoimi pieniędzmi.

Kończąc wywody zagorzałego wroga fast foodu, czego się nie wypieram, podaję rękę ludziom jedzącym w McD. Sam nie jadam w takich miejscach, wolę chodzić głodny, ale to mój wybór.
Zamilknę więc.

bognik
27-06-2012, 12:23
Borys, ale Wojtek napisał, że bardzo chętnie je lokalne potrawy. Napisał również, że nie każdego stać na codzienne stołowanie się w restauracjach (a zwłaszcza, gdy jest się z rodziną). Ludzie latami odkładają, żeby wyjechać gdzieś poza kraj i faktycznie wolą więcej zwiedzić, niż więcej zjeść lokalnej kuchni (co nie znaczy, że wcale jej nie poznają ;)). Żyjemu tu, gdzie żyjemy i niestety taka jest rzeczywistość ...

RobertMiernik
27-06-2012, 12:30
(..)Czyli bułka w McD jest równie dobra jak ta z reklamy, więc to co widzimy w reklamie, to prawdziwa bułka z McD.
Mnie to nie przekonuje i wietrzę w tym kłamstwo.
Widząc reklamę np. pieczywa pokazującą chrupiącą i rumianą bułeczkę nie mam pretensji, że ta, którą kupuję w swoim sklepie nie jest aż tak chrupiąca i aż tak rumiana.

Dlaczego w przypadku piekarni nie masz pretensji a przypadku McD masz?

Na dodatek biorąc pod uwagę, że często bułki to nie bułki tylko formy z pianki fakt używania przez McD prawie standardowych bułek jest i tak moim zdaniem mocno budujący ;P

Boryszuk
27-06-2012, 12:33
Dlaczego w przypadku piekarni nie masz pretensji a przypadku McD masz?

W którym miejscu? Jeśli dobrze zrozumiałem to doktorowi McD jest mniej więcej obojętny.

marszull
27-06-2012, 12:35
w wiekszosci krajow (nie pisze o Skandynawii, ale tam i MC jest drogi ;) ) jedzac lokalnie tam gdzie miejscowa ludnosc, zaplacimy najczescciej mniej niz za zestaw w maku
i oprocz wspomnien zabytkow, przywieziemy tez wspomnienia kulinarne
ale ja jestem uzalezniony od jedzenia i wiekszosc moich wyjazdow zamienia sie w zwiedzanie jadlodajni i bazarow z jedzeniem ;)

KS
27-06-2012, 12:45
No właśnie... ktoś tu uważa, że jedzenie w McD jest tanie? Za cenę zestawów dla dwóch osób zjemy porządny obiad.
Nie mówię o super drogiej restauracji. Znam knajpki u siebie, gdzie za tę samą lub niższą cenę zjem coś lepszego i zdrowszego.

qualin
27-06-2012, 12:58
Mac wcale tani nie jest, srednia cena zastawu to cos ok 16 zl, a powiekszony ok 18. Ja osobiscie sie nie najadlem nigdy takim zestawem. Duzego kebaba zjemy za jakies 12 zl i czasem ciezko zjesc calego, ale to juz trzeb amiec sprawdzone miejsce zeby sie nie naciac. Za podobna kase mozna zjesc tez pizza albo kilka porcji spaghetti. Dokladajac kilka zlotych mozna stolowac sie w Sfinxie, chociaz on nie wiele lepszy od Maca jest, ale to juz bardziej restauracja niz budka z zarciem.

Co do mowienia, ze jedzenie w macu to same smiecie. Kiedys w programie Galileo zrobili maly eksperyment. Kupili hamburgera, a drugiego zrobil najlepszy szef kuchni, z najdrozszego miesa (twierdzil, ze mielenie go to profanacja i z bolem serca to robil), bulka z najlepszej maki upieczona, tak samo same świeże warzywa z domowego ogrodka. Nie bylo chemii, sama natura i najlepsze skladniki. Kosztu tego hamburgera wyszedl ponad 200 euro (1 sztuki) i byl porownywany z hamburgerem z 2 euro. Najciekawsze jest to, ze wiekszosc badanych (kosztujacych) twierdzila, ze lepiej smakuje im ten tani. Jakiez bylo zdziwienie, gdy dowiadywali sie, ze jedli najdrozszego burgera w zyciu i nawe nie zauwazyli roznicy.

rychu_cmg
27-06-2012, 13:02
Żeby najeść się w Macu trzeba mieć w kieszeni co najmniej 40-50 zł. Czyli, aż taki tani nie jest.

ekonet
27-06-2012, 13:03
Żeby najeść się w Macu trzeba mieć w kieszeni co najmniej 40-50 zł. Czyli, aż taki tani nie jest.
Ludzie, ile Wy potraficie pomieścić? ;)

swider
27-06-2012, 13:07
Ale przecież nigdzie dottore nie napisał, że jedzie do Paryża tylko po to żeby zjeść.
Nieee…? :D


Niech mnie ktoś oświeci - jadę do Paryża, gdzie na każdym rogu jest bistro serwujące doskonałe jedzenie, płacę pieniądze (tak czy owak niemałe), by poczuć atmosferę i idę jeść "le big maca"? Takiego samego jak mogę zjeść przy trasie katowickiej. To po cholerę robić 1400 kilometrów?
Z tego zdania (konkretnie ostatniego) można wywnioskować, że główną atrakcją wycieczki jest właśnie jedzenie. :) Nie to żebym się dziwił (bez ironii piszę) bo sam bym chętnie tak robił, jeśli miałbym sposobność. :)
Tylko chodzi o jedno, po raz wtóry -- nie dla wszystkich jedzenie to przyjemność. Niektórzy jedzą tak po prostu, żeby nie czuć się głodnym.


Ale kuchnia jest bardzo ważną częścią lokalnej kultury, którą zwiedzając okolicę też warto poznać. Ja, będąc kilka tygodni temu na Gran Canarii, dostawałem szału gdy w hotelu podawane było angielskie, niemieckie lub szwedzkie śniadanie, większość knajp reklamowała angielskiego steka, fiszenczipsa czy inny badziew nastawiony na turystów.
Pełna zgoda. :) Zresztą Bognik w dość lapidarny sposób opisała co miałem na myśli.


Poza tym przybieranie kilogramów wymaga znakomicie mniej wysiłku niż ich zrzucenie. I każdy w tym względzie sam podejmuje decyzje.
Ale przecież nikt nie napisał, że mak serwuje nam zdrowe, dietetyczne i niskokaloryczne potrawy. Nikt też nie wspomina o notorycznym żywieniu w tych przybytkach. Tam się tylko bywa… i to dość rzadko. Pomijam osoby często żywiące się w tym miejscu z powodów smakowych.



Wmawiając ludziom, że są kompletnymi debilami jedząc w makszitach nie dowiesz się, że jedzenie w tym przybytku nawet im smakuje, bo wtedy to by było… nie dość, że ćwierć mózgi to jeszcze kaleki smakowe
Nie wmawiam niczego ludziom. Nie mogę i nie chcę nikogo do niczego nakłaniać. Każdy ma prawo jeść co mu się podoba, nawet jeśli mu nie smakuje. A tym bardziej jeśli mu smakuje.
Wprost nigdzie, ale przyznasz, że poniższy opis raczej nie sugeruje, że osoby jedzące w fasfoodach są świadomymi smakoszami? ;)

Czyli jedzenie jest najwyżej takie sobie, zrobione z krowy przemielonej razem z oborą, podawane okropnie, bez smaku i zawierające listę konserwantów jak spis autostrad z całej Europy, ludzie wiedzą o tym, że tuczy lepiej jak pasza dla brojlerów i chodzą tam jeść?


Empatia dotychy ludzi, nie jedzenia ani firmy McD. Suponowanie (mi, jeśli oczywiście rzecz dotyczy mojej wypowiedzi) zapędów wyższościowych to trochę argument ad personam. Maria Antonina za słynne zdanie "Nie mają chleba? To niech jedzą ciastka!" dała głowę. Jeśli ma z tego wynikać, że nie jadam w McD, bo mnie na to stać, to jest czysta demagogia.
Nie, nie… to nie była żadna uwaga personalna, pisałem jak najbardziej ogólnie. ;)


Kwaśnica w Szczyrku kosztuje chyba 8 lub 10 złotych.
Zgadza się, ale kwaśnica podana, jak należy i przyrządzona zgodnie z regułami sztuki. Ileż to razy jadłem, a raczej próbowałem jeść kwaśnicę… może ściślej -- kwaśna wodę. Nieliczne knajpy serwują dobrą, swojską kuchnię. Trzeba pamiętać, że sama zupa regionalna nie czyni przydrożnej budy, przyzwoitą jadłodajnią.
Druga rzecz -- samą zupa się nie najesz. Drugie danie, jakiś napój… i z 10 zł robi nam się trzy razy tyle (gdybym szerzył demagogię napisałbym, że 6x ;)).


No właśnie... ktoś tu uważa, że jedzenie w McD jest tanie? Za cenę zestawów dla dwóch osób zjemy porządny obiad.
Nie mówię o super drogiej restauracji. Znam knajpki u siebie, gdzie za tę samą lub niższą cenę zjem coś lepszego i zdrowszego.
Po raz kolejny -- do znudzenia. Cały czas mowa o sytuacji, kiedy jesteśmy np. w drodze, nie bardzo mamy wybór i chcemy zjeść nie ryzykując własnym zdrowiem.
Piszesz, że znasz knajpki… no właśnie Ty znasz, osoba, która przyjedzie w Twoje okolice już ich nie zna. Bardzo często w nowym miejscu trudno się zorientować gdzie można zjeść smacznie i stosunkowo niedrogo. Inna rzecz jeśli mamy czas na poznanie lokalnego rynku gastronomicznego. :)




Żeby najeść się w Macu trzeba mieć w kieszeni co najmniej 40-50 zł. Czyli, aż taki tani nie jest.
Ludzie, ile Wy potraficie pomieścić? ;)
Też się zastanawiam. :) 50 zł to jakieś 4 zestawy. :D



Co do mowienia, ze jedzenie w macu to same smiecie. Kiedys w programie Galileo zrobili maly eksperyment. Kupili hamburgera, a drugiego zrobil najlepszy szef kuchni, z najdrozszego miesa (twierdzil, ze mielenie go to profanacja i z bolem serca to robil), bulka z najlepszej maki upieczona, tak samo same świeże warzywa z domowego ogrodka. Nie bylo chemii, sama natura i najlepsze skladniki. Kosztu tego hamburgera wyszedl ponad 200 euro (1 sztuki) i byl porownywany z hamburgerem z 2 euro. Najciekawsze jest to, ze wiekszosc badanych (kosztujacych) twierdzila, ze lepiej smakuje im ten tani. Jakiez bylo zdziwienie, gdy dowiadywali sie, ze jedli najdrozszego burgera w zyciu i nawe nie zauwazyli roznicy.
I o tym między innymi piszę, mając na myśli większą część społeczeństwa.

zdyboo
27-06-2012, 13:12
Najciekawsze jest to, ze wiekszosc badanych (kosztujacych) twierdzila, ze lepiej smakuje im ten tani. Jakiez bylo zdziwienie, gdy dowiadywali sie, ze jedli najdrozszego burgera w zyciu i nawe nie zauwazyli roznicy.

Pewnie tego taniego już jedli nie raz w życiu i są przyzwyczajeni do smaku i wtedy zawsze będzie bardziej smakowało to co się zna niż nowe, jakby nie było smaczne. Ludzie o smaku absolutnym są tak samo rzadko spotykani jak ci o słuchu absolutnym.

Z tanich McD, to polecam te w Oslo, za Big Maca w zestawie trzeba było zapłacić równowartość 80 PLNów.

swider
27-06-2012, 13:22
Z tanich McD, to polecam te w Oslo, za Big Maca w zestawie trzeba było zapłacić równowartość 80 PLNów.
A tak z ciekawości (jeśli już jesteśmy na tamtejszym rynku)… tradycyjny obiad w sprawdzonej (nie piszę drogiej/ekskluzywnej) restauracji w Oslo ile kosztuje? Nigdy nie byłem więc pytam z ciekawości, sądząc jednak otwarcie, że nie mniej niż Big Mac. ;)

KS
27-06-2012, 13:22
(...)

Po raz kolejny -- do znudzenia. Cały czas mowa o sytuacji, kiedy jesteśmy np. w drodze, nie bardzo mamy wybór i chcemy zjeść nie ryzykując własnym zdrowiem.
Piszesz, że znasz knajpki… no właśnie Ty znasz, osoba, która przyjedzie w Twoje okolice już ich nie zna. Bardzo często w nowym miejscu trudno się zorientować gdzie można zjeść smacznie i stosunkowo niedrogo. Inna rzecz jeśli mamy czas na poznanie lokalnego rynku gastronomicznego. :)


Wystarczy zapytać ludzi. Mieliśmy problem z jedzeniem w Ciechocinku. Pojechaliśmy tam na jedną noc (odbiór babci z uzdrowiska). Wystarczyło zagadać z gościem, który sprzedawał drewniane zabawki (piękne zresztą), on nam powiedział gdzie iść. I rzeczywiście. Żarcie pyszne, tańsze niż w innych, mocno obleganych knajpach. :)

Co do samej trasy - jak nie ma McD to patrzę gdzie stoi dużo aut. I tam jemy.


(...)
Też się zastanawiam. :) 50 zł to jakieś 4 zestawy. :D



Zestaw BigMac powiększony to bodajże 18 zł. Za 50 zł raczej czterech nie kupisz. ;)

pinio
27-06-2012, 13:30
Co do samej trasy - jak nie ma McD to patrzę gdzie stoi dużo aut. I tam jemy.


Tak też można się naciąć. Często stoi dużo samochodów, bo tanio i dużo, jednak niekoniecznie smacznie.

Często ludziska zatrzymują się w McD, bo chcą na szybko coś "wrzucić". Pobyt w restauracji, to zdecydowanie dłuższa sprawa :).

Mnie coraz częściej wkurzają hot-dogi na stacjach. Jakaś plaga. Człowiekowi się spieszy, a tam kolejka do kasy, bo każdy jeszcze zamawia hot-doga przy okazji.

KS
27-06-2012, 13:33
Tak też można się naciąć. Często stoi dużo samochodów, bo tanio i dużo, jednak niekoniecznie smacznie.

(...)

Oczywiście, że tak. McD ma niezaprzeczalne zalety: wiesz, co dostaniesz, kawa nawet niezła i przede wszystkim czyste kibelki. :)

swider
27-06-2012, 13:44
Wystarczy zapytać ludzi. Mieliśmy problem z jedzeniem w Ciechocinku. Pojechaliśmy tam na jedną noc (odbiór babci z uzdrowiska). Wystarczyło zagadać z gościem, który sprzedawał drewniane zabawki (piękne zresztą), on nam powiedział gdzie iść. I rzeczywiście. Żarcie pyszne, tańsze niż w innych, mocno obleganych knajpach. :)
Ale to już zawsze dłuższy postój (zresztą bardzo słusznie zrobiliście, postępuje w podobnych przypadkach tak samo, czyli zasięgam rad u tubylców :)). Natomiast będąc w dłuższej trasie nie wyobrażam sobie zatrzymywać się i pytać co chwila ludzi gdzie jest jakaś znośna knajpa. A na zjeżdżanie z drogi do centrum i szukanie dobrego jedzenia raczej nie marnuję czasu. ;)


Zestaw BigMac powiększony to bodajże 18 zł. Za 50 zł raczej czterech nie kupisz. ;)
Kurka… coś drogo u Was. No chyba, że ja mam jakieś nieaktualne ceny, ale w Częstochowie na ten przykład, zestaw to jakieś 13 – 14 zł. :) O powiększeniach nie piszę bo to zapewne jakieś oszustwa w postaci większego opakowania, bez wpływu na wielkość porcji. ;)

Wychodzi na to, że niechcący robię za advocatus diaboli. :D

Rafał_Sz
27-06-2012, 13:46
Ale to już zawsze dłuższy postój (zresztą bardzo słusznie zrobiliście, postępuje w podobnych przypadkach tak samo, czyli zasięgam rad u tubylców :)). Natomiast będąc w dłuższej trasie nie wyobrażam sobie zatrzymywać się i pytać co chwila ludzi gdzie jest jakaś znośna knajpa. A na zjeżdżanie z drogi do centrum i szukanie dobrego jedzenia raczej nie marnuję czasu. ;)


I po to m. innymi jest CB radio. Wystarczy rzucić hasło - panowie, potrzebuję dobrze i tanio zjeść. Jeszcze nigdy się nie naciąłem na wskazówkach zawodowych kierowców. Podobnie z noclegami na trasie.

P.S. Zimne napoje zawsze zamawiajcie w McD bez lodu. Temperatura będzie taka sama, a nie zapłacicie za wodę. :)

KS
27-06-2012, 13:47
(...)
Kurka… coś drogo u Was. No chyba, że ja mam jakieś nieaktualne ceny, ale w Częstochowie na ten przykład, zestaw to jakieś 13 – 14 zł. :) O powiększeniach nie piszę bo to zapewne jakieś oszustwa w postaci większego opakowania, bez wpływu na wielkość porcji. ;)

No u nas stoi McD przy trasie na Mazury. Koszą warszawiaków. :D

qualin
27-06-2012, 14:18
Kurka… coś drogo u Was. No chyba, że ja mam jakieś nieaktualne ceny, ale w Częstochowie na ten przykład, zestaw to jakieś 13 – 14 zł. :) O powiększeniach nie piszę bo to zapewne jakieś oszustwa w postaci większego opakowania, bez wpływu na wielkość porcji. ;)

Wychodzi na to, że niechcący robię za advocatus diaboli. :D

Tyle to zestaw dla dzieci kosztuje :P Cena normalnego zestawu to chyba 16 zl + 1,50 zl za powiekszenie (czyli duze frytki + duzy napoj).

zdyboo
27-06-2012, 14:28
A tak z ciekawości (jeśli już jesteśmy na tamtejszym rynku)… tradycyjny obiad w sprawdzonej (nie piszę drogiej/ekskluzywnej) restauracji w Oslo ile kosztuje?

Nie wiem, baliśmy się sprawdzać. ;)
Moje podejrzenia są podobne do Twoich, nasze jedzenie polegało na jedzeniu pierogów calzone, sprzedawanych w jakiejś garmażeryjnej sieciówce. Kosztowało to 40 PLNów, ale było chyba najtańsze. Dwa dni dało się wytrzymać.

Tylko w Norwegii nie byłoby mnie na dłuższą metę stać na jedzenie po knajpach, z tych krajów, które odwiedziłem.
W Helsinkach, lunch menu to ok 10 euro, serwują do 14, w niektórych knajpach do 15, ale można jeść do oporu. Normalny obiad, w późniejszej porze kosztuje przynajmniej dwa razy więcej.
Irlandia i Niemcy, obiad to około 10 euro. W UK (Irl. Płn., Belfast) 10 funciaków.
Piszę oczywiście o normalnych knajpach dla lokalsów, nie dla turystów.

Stach2008
27-06-2012, 14:38
przecież na stronie Maka macie cennik ;)



https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img402.imageshack.us/img402/239/screenhunter01jun271436.jpg)

rychu_cmg
27-06-2012, 14:53
Ludzie, ile Wy potraficie pomieścić? ;)
Przykładowo McZESTAW BIG MAC i na to 2 większe kanapki, jakaś mała i dodatkowa Cola. I wtedy mamy przeszło 4 dyszki ;).

freefly
27-06-2012, 15:00
A Big Macki coraz mniejsze. Kiedyś Big Mac to była ogromna kanapka, a teraz?

pinio
27-06-2012, 15:06
A Big Macki coraz mniejsze. Kiedyś Big Mac to była ogromna kanapka, a teraz?

Może pierwsze Big Macki kojarzysz z dzieciństwa, gdy byłeś malutki i stąd takie wrażenie ? ;) :)

qualin
27-06-2012, 15:09
w USA kanapki sa wieksze, tak samo jak napoje. Tam duza cola to 32 fl oz, wiec cos ok 1 litra.
Nie wiem ile wazy u nas kanapka, ale tam jest to 215 g.
Mozna za to porownac wartosci energetyczne:

USA - PL (Big Mac)
kalorie: 550 kcal - 495 kcal
bialko: 25g - 27g
tluszcze: 29g - 25g
weglowodany: 46g - 40g
sól: 1g - 2,3g

zrodlo:
http://www.mcdonalds.com/us/en/food/product_nutrition.sandwiches.255.Big-Mac.html
http://www.mcdonalds.pl/pl/bigmac

Wiec ta powtarzalnosc to jednak nie jest taka pewna.

pinio
27-06-2012, 15:10
w USA kanapki sa wieksze, tak samo jak napoje. Tam duza cola to 32 fl oz, wiec cos ok 1 litra.

Tam wszystko jest większe :)

qualin
27-06-2012, 15:35
Lacznie z ludzmi :P

freefly
27-06-2012, 15:53
Lacznie z ludzmi :P

To tylko kwestia czasu, kiedy im dorównamy, nie tylko gabarytach, ale również w bezmyślności.

Czornyj
28-06-2012, 01:38
Albo zamiast doskonałego pannini z szynką parmeńską i serem gorgonzola, leżącego na świeżej foccaci, za 4 euro, zajadam w Rzymie jakiegoś wieśmaka zrobionego z wełny mineralnej i plastiku. Czegoś nie ogarniam...

Drogi doktorze - gdzie ty w naszym cudnym kraju zjesz pannini, czy focaccię? Próbowałeś (poza aglomeracjami) zjeść kiedy znośne śniadanie w naszym barbarzyńskim kraju?

Kilkakrotnie z uporem maniaka potrafiłem zjeździć nawet i 100km zatrzymując się przy każdym przejawie lokalnej gastronomii - i ludzkie śniadanie jest rzeczą nieosiągalną, a kawa stanowi zwykle bestialskie pogwałcenie konwencji genewskiej!

W obmierzłym McD dostaję na śniadanie uczciwe Latte i całkiem zjedliwy jogurt z owocami i musli. Do tego czasem dziabnę dość ohydny croissant z radioaktywnym serem i mielonką - ale i tak jest to arcydelikatny specjał w porównaniu z przypaloną jajecznicą smażoną na śmierdzącym oleju, czy kiełbasie na cebuli, które mimo to są rzadko spotykanym Paramountem śniadaniowej oferty w przydrożnych spelunach.

Oczywiście - jeśli ktoś stereotypowo udaje się*do McD celem pokarania się kilkoma bułami z tłustą, smażoną chabaniną z frytami, popitymi gazowanym ulipem, to naturalną rzeczy koleją wiecznie żyć nie będzie.

Paradoksalnie jednak można tu również szybko i skutecznie chapnąć żarcie zupełnie lekkostrawne i względnie zjadliwe, o czym w przypadku oferty naszych "lokalnych bistro" zwykle nie ma nawet sensu marzyć.

doktor
28-06-2012, 08:59
ludzkie śniadanie jest rzeczą nieosiągalną, a kawa stanowi zwykle bestialskie pogwałcenie konwencji genewskiej!
To niestety prawda. I nikt nie ściga tej zbrodni.

uczciwe Latte
Litości, nie bluźnij. Wiem, że i z kawą w naszym kraju nie jest najlepiej, ale jak nie mogę dostać dobrej kawy to nie piję jej wcale.

Znów chyba będę brutalny. Nie wdając się w szczegóły, wypowiedzi o fastfoodowym żarciu często podobne są do opinii alkoholików. Dużo pan pije? - Skąd, tak jak wszyscy, od okazji do okazji. To bardzo częsta odpowiedź. Często także oznacza ona 10 lat rzetelnego chlania, po połówce na beret dziennie. Gęba zapuchnięta, mózg zmacerowany alkoholem, wątroba w strzępach, ale człowiek obrusza się straszliwie gdy nazwać go alkoholikiem. Bo to przeca smakosz, a nie żaden alkoholik.
Dla odmiany, 100 kilowa pani z tyłkiem jak szafa trzydrzwiowa, której pompka nie daje rady obsługiwać góry sadła, albo pan, który od dawna cierpi na lustrzycę, czyli swojego małego przyjaciela widzi tylko w lustrze, za to dostaje zadyszki po pokonaniu trzech schodków, na pytanie o fast foodową dietę odpowiada: Skąd, tylko czasem, a tak naprawdę to ja niewiele jem. Do tego cukrzyca, nadciśnienie, kamica żółciowa i rozwalone kolana. I konkluzja - ja nie jestem otyły, zawsze dobrze wyglądałem.
Podobieństwo do osób i zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. Jeśli kto z Państwa dostrzega jakąś analogię, proszę rozważyć to w swoim sumieniu.

Marta Baranowska
28-06-2012, 09:32
Nie jeść w mc :)

elanek
28-06-2012, 09:34
w wiekszosci krajow (nie pisze o Skandynawii, ale tam i MC jest drogi ;) ) jedzac lokalnie tam gdzie miejscowa ludnosc, zaplacimy najczescciej mniej niz za zestaw w maku
i oprocz wspomnien zabytkow, przywieziemy tez wspomnienia kulinarne
ale ja jestem uzalezniony od jedzenia i wiekszosc moich wyjazdow zamienia sie w zwiedzanie jadlodajni i bazarow z jedzeniem ;)

Trzeba właśnie szukać miejsc, gdzie lokalsi jedzą. I nie są to knajpy przy deptaku w centrum miasta.
W Tbilisi jest taka knajpa, Racza. W niej ma zdjęcia Marcin Meller w swojej książce. Staje się powoli znana, ale w dalszym ciągu to miejsce lokalsów. Widać kuchnię, a w niej stare baby w przeźroczystych fartuchach bez rękawów :). Jakieś stare gary. W knajpie bardzo ciepło, lokalsi piją, tańczą, śpiewają. Za 8-10 zł najada się po kokardy.



Co do mowienia, ze jedzenie w macu to same smiecie. Kiedys w programie Galileo zrobili maly eksperyment. Kupili hamburgera, a drugiego zrobil najlepszy szef kuchni, z najdrozszego miesa (twierdzil, ze mielenie go to profanacja i z bolem serca to robil), bulka z najlepszej maki upieczona, tak samo same świeże warzywa z domowego ogrodka. Nie bylo chemii, sama natura i najlepsze skladniki. Kosztu tego hamburgera wyszedl ponad 200 euro (1 sztuki) i byl porownywany z hamburgerem z 2 euro. Najciekawsze jest to, ze wiekszosc badanych (kosztujacych) twierdzila, ze lepiej smakuje im ten tani. Jakiez bylo zdziwienie, gdy dowiadywali sie, ze jedli najdrozszego burgera w zyciu i nawe nie zauwazyli roznicy.
Ale czego to dowodzi? A to, że smakuje bardziej to jakie ma znaczenie? Więcej glutaminianu sodu? Jak ktoś ma zrypane kubki smakowe przez gówniane żarcie fastfoodowe, przepalone tłuszcze, nadmiar cukru, to i tak skończy na McD.


A tak z ciekawości (jeśli już jesteśmy na tamtejszym rynku)… tradycyjny obiad w sprawdzonej (nie piszę drogiej/ekskluzywnej) restauracji w Oslo ile kosztuje? Nigdy nie byłem więc pytam z ciekawości, sądząc jednak otwarcie, że nie mniej niż Big Mac. ;)
Bałem się wchodzić, wystarczyło mi, że w kilkunastotysięcznym miasteczku piwko w knajpie kosztuje 60 zł...

Mamrot
28-06-2012, 11:01
Znów chyba będę brutalny...

Odnoszę wrażenie, że kolega dawno nie był w MD.
Ja od roku postanowiłem troszkę zadbać o siebie, przeszedłem na normalną dietę.
Często jeżdżę po kraju, również nocą, wiem gdzie na trasie mogę zjeść "bezpiecznie"
i tak się składa że stałem się częstym goścem MD, bo tylko tam mogę zjeść michę sałaty z pomidorami
i grilowanym kurczakiem (takim w całości, nie mielonym) lub Warpa, którego mogę zamówić bez sosów i majonezu.
Znawcą kawy nie jestem, ale mleka z kawą pijam dużo. W niektórych MD jest wydzielony MacCafe gdzie podają
imho lepszą kawę niż w sieciówkach typu CoffeeHeven, Starbugs itp. tak wiem to też nie kawa, prawdziwa to tylko we Włoszech,
ale mnie to smakuje.

doktor
28-06-2012, 11:46
Każdy robi jak uważa.
Zaskoczony jestem tylko zawziętą obroną McD. Dla mnie to mogą otworzyć budę na księżycu. I tak nie wybieram się na księżyc, ani do McD.

Odnoszę wrażenie, że kolega dawno nie był w MD.
A coś w związku z tym straciłem? Z ilu to rzeczy człowiek musi w życiu rezygnować.

tam mogę zjeść michę sałaty z pomidorami
Do michy sałaty z pomidorami potrzebna jest micha, sałata i pomidory. Nie McD. (tak, tak, nie przy drodze. Pomidory i sałatę jeszcze da radę kupić. Miski nie)

Tuż obok, w cafe, jest wątek o tym jak ktoś wydał książeczkę z przepisami kulinarnymi, był wątek o gotowaniu. Nie wiem tylko czemu ktoś czuje się urażony twierdzeniem, że żarcie fastfoodowe jest tłuste okropne w smaku i niezdrowe. Niby to żarcie nie jest takie złe, tak mam rozumieć? Bywają gorsze. Pewnie bywają. I nieszczęścia większe od fastfoodu też się zdarzają na świecie. Ale są także lepsze, tylko nie reklamują się w telewizji.
Widać wszyscy zaglądają do fastfoodów w trasie. I tylko przypadkiem. I jedzą pomidorki. No to chwała. A McD w ciągu roku zarobiło 39 baniek na czysto, na pomidorkach i kawie sprzedawanych przy drodze.

Aby dyskusja się toczyła musi być przeciwnik. No to jestem.

Umbra
28-06-2012, 11:51
Ja będąc w trasie też, bo po jedzeniu w McDonald's nigdy mi nic nie było. Za to w marcu zjadłam obiad w IKEA i mnie nieźle zaszkodził (i nie tylko mnie) ... A dworcowych kebabów unikam jak ognia (chyba, że jest sprawdzony, z polecenia, chociaż będąc w trasie nawet wtedy boję się w takich miejscach coś jeść) ;)

Ja po prostu nie jadam poza domem. :P



To tylko kwestia czasu, kiedy im dorównamy, nie tylko gabarytach, ale również w bezmyślności.

Stereotyp. Cejrowski mówi, że ludzie ogólnie są tam uczciwsi i lepiej się tam żyje.


Skąd, tylko czasem, a tak naprawdę to ja niewiele jem. Do tego cukrzyca, nadciśnienie, kamica żółciowa i rozwalone kolana. I konkluzja - ja nie jestem otyły, zawsze dobrze wyglądałem.

To akurat może być prawda. Ja nie jadam fastfoodów wcale, a przez ostatnie 2 lata przytyłem 30 kg. Dziennie spożywam jakieś 1900-2000 kcal. Po prostu nie każdy ma taką samą przemianę materii.

qualin
28-06-2012, 12:03
Mam znajomego ktory stoluje sie glownie w McD, codziennie sniadania oraz lunch tam jada i to juz kilka dobrych lat. Wg tutejszych teorii powinien miec solidna nadwage, a gosc wazy jakies 75 kg przy wzroscie 180 cm. Jak ktos prowadzi normalny tryb zycie, czyli rusza sie, wychodzi z domu to jedzenie takich specjalow nie grozi mu otyloscia.

doktor
28-06-2012, 12:04
A ja znałem gościa co chlał przez całe życie i umarł w 95. roku życia na zapalenie płuc. Czyli wódka nie szkodzi. Szkodzą zimne zakąski.

marszull
28-06-2012, 12:08
Mam znajomego ktory stoluje sie glownie w McD, codziennie sniadania oraz lunch tam jada i to juz kilka dobrych lat. Wg tutejszych teorii powinien miec solidna nadwage, a gosc wazy jakies 75 kg przy wzroscie 180 cm. Jak ktos prowadzi normalny tryb zycie, czyli rusza sie, wychodzi z domu to jedzenie takich specjalow nie grozi mu otyloscia.

jezu, codziennie przez kilka lat sniadania i obiady w mc
dla mnie to by byla jedna z najsrozszych kar ;)

wafloski
28-06-2012, 12:09
ku pokrzepieniu :)

http://www.usatoday.com/news/offbeat/2011-05-21-big-mac-milestone_n.htm

ekonet
28-06-2012, 12:15
A ja znałem gościa co chlał przez całe życie i umarł w 95. roku życia na zapalenie płuc. Czyli wódka nie szkodzi. Szkodzą zimne zakąski.
A ja znałem kilku takich, którzy jedli chleb i umarli. ;)

Rafał_Sz
28-06-2012, 12:16
A ja znałem kilku takich, którzy jedli chleb i umarli. ;)Bo się zakrztusili herbatą? ;)

agape
28-06-2012, 12:16
To niestety prawda. I nikt nie ściga tej zbrodni.

Litości, nie bluźnij. Wiem, że i z kawą w naszym kraju nie jest najlepiej, ale jak nie mogę dostać dobrej kawy to nie piję jej wcale.



fą fą fą...
;)
Jak nie masz możliwości podróżowania nowym autem z najwyższej półki i wszelkimi bajerami na pokładzie - też nigdzie nie jedziesz?
A noże w kuchni też masz wyłącznie klasy Hattori KD Series? nie? no jak to... - jak można używać za przeproszeniem "szitu" po 50zł/szt (a nie średnio 500$)? Gdzie komfort pracy w kuchni? Proszę Cię...
A jak domowe AGD to rozumiem wyłącznie Miele. Wiadomo przecież, że każda inna marka nie nadaję się do niczego.
Do słuchania muzyki w domu/samochodzie masz wyłącznie sprzęt audiofilski (do tego oczywiście podkładki pod kabelki po 150zł/szt, kable po ok. 1000zł/m - bez takich gadżetów nie da się słuchać muzyki - powie Ci to każdy prawdziwy meloman)?
Jak statyw to tylko Frotka...
Jak aparat to tylko lustro w cenie od 8tys. zł...
I tak dalej, i tak dalej...

Jak już ktoś wcześniej napisał, życie składa się z BARDZO wielu płaszczyzn. To co dla Ciebie jest oczywistością i codziennością - dla kogoś innego będzie tylko kaprysem faceta którego stać na zagraniczne wycieczki kulinarne i stołowanie się WYŁĄCZNIE w restauracjach (wykluczam przydrożne przybytki - hodowle brudu - zwane tylko restauracjami, a w których to już miałam wątpliwą przyjemność zjeść nieświeże danie i cierpieć później przez resztę drogi-nie tylko ja zresztą).

I po raz kolejny - (to również zostało napisane) - nikt nie upiera się by jedzenie w maku uznać za dobry zwyczaj dla każdego i na co dzień. Chodzi o okazyjne zaspokajanie tam głodu - ot tak zwyczajnie, kiedy nie mamy alternatywy (o tym, że nie zawsze ją mamy też już rozpisywano się wyżej).



Znów chyba będę brutalny. Nie wdając się w szczegóły, wypowiedzi o fastfoodowym żarciu często podobne są do opinii alkoholików. Dużo pan pije? - Skąd, tak jak wszyscy, od okazji do okazji. To bardzo częsta odpowiedź.

A jak zamierzasz stwierdzać (żeby nie użyć słowa "zdiagnozować" ;) ) że klient twierdzący, że jada w maku jedynie okazjonalnie kłamie (bo w rzeczywistości jest od fastfoodu uzależniony i bez choć jednego cheesa i frytek dziennie nie wytrzyma)?
Dlaczego traktujesz ludzi z góry jak kłamców/idiotów (właściwe skreślić - o ile konieczne) albo co najmniej wzruszająco naiwnych - jako nie zdających sobie sprawy z tego, że b. częste i regularne karmienie się w maku na pewno korzyści organizmowi nie przyniesie? Ja zakładam, że jeśli ktoś twierdzi, że jada w takich miejscach raz na czas (naprawdę nieczęsto), a do tego widzę jak wygląda (brak nadwagi) - nie widzę powodu by ją potępiać za zjedzenie raz na czas bigmaca.




Dla odmiany, 100 kilowa pani z tyłkiem jak szafa trzydrzwiowa, której pompka nie daje rady obsługiwać góry sadła, albo pan, który od dawna cierpi na lustrzycę, czyli swojego małego przyjaciela widzi tylko w lustrze, za to dostaje zadyszki po pokonaniu trzech schodków, na pytanie o fast foodową dietę odpowiada: Skąd, tylko czasem, a tak naprawdę to ja niewiele jem. Do tego cukrzyca, nadciśnienie, kamica żółciowa i rozwalone kolana. I konkluzja - ja nie jestem otyły, zawsze dobrze wyglądałem.
Podobieństwo do osób i zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. Jeśli kto z Państwa dostrzega jakąś analogię, proszę rozważyć to w swoim sumieniu.

Dobrze. Dodam więc od siebie: zdarza mi się od czasu do czasu wtrącić coś w maku. Przy wzroście 170 ważę ok. 58kg, wyniki badań mam w normie (wręcz książkowe). Zakładam, że przeciętny, zdrowy człowiek czasami stołujący się w maku również żadnych problemów zdrowotnych mieć nie będzie. Podobnie uważam, że ten który wypija sobie od czasu do czasu piwo czy kieliszek wina do obiadu (nie mówię o "obiedzie" w maku :P ) nie jest alkoholikiem.
A kwestia czy się takie fastfoodowe żarcie toleruje (czy nawet lubi) czy nie - to już całkiem inna sprawa - rzecz gustu.


Każdy robi jak uważa.
Zaskoczony jestem tylko zawziętą obroną McD. Dla mnie to mogą otworzyć budę na księżycu. I tak nie wybieram się na księżyc, ani do McD.
Nie obrona McD - tylko głos zdrowego rozsądku i pochwała umiaru (we wszystkim).



Cytat:
Odnoszę wrażenie, że kolega dawno nie był w MD.
A coś w związku z tym straciłem? Z ilu to rzeczy człowiek musi w życiu rezygnować.
Straciłeś tylko okazję do poznania wroga. :razz:


Tuż obok, w cafe, jest wątek o tym jak ktoś wydał książeczkę z przepisami kulinarnymi, był wątek o gotowaniu. Nie wiem tylko czemu ktoś czuje się urażony twierdzeniem, że żarcie fastfoodowe jest tłuste okropne w smaku i niezdrowe.

Ależ nikt nie twierdzi, że żarcie fastfoodowe to sam miód, ambrozja oraz lek dla ciała i duszy. :lol:
Fakt - niektóre serwowane tam rzeczy mogą nawet smakować - np. sałatki, lody i mimo wszystko nie najgorsza kawa (w przydrożnej knajpie lepszej nie dostaniesz - gwarantuję).
Cały czas mowa o okazjonalnym (gdy brak alternatywy) zaspokajaniu głodu w maku.
Nie wiem czemu tak trudno to wyłuskać z wątku i przyjąć do wiadomości...

Zakładamy że na co dzień odżywiamy się normalnie - w miarę zdrowo (w miarę - bo nikt kto nie jest zboczony na punkcie diety nie odlicza kalorii).




Ogólnie zalecam nie popadanie w przesadę (czy nawet paranoję) - nie tylko kulinarną... ;)

doktor
28-06-2012, 12:48
Widzę, że jak bumerang powraca argument ekonomiczny. Tak jest widzę prościej. Nie jestem wożony Bentleyem. Niestety. Jak mam jeść w McD to nie jem wcale. Czyli zostaję głodny. Trudno to pojąć? Mam też inne przywary. Ale bardzo mnie cieszy ta interpretacja. Niech będzie, że jestem burżuj i hrabia co nie jada badziewia. Chyba wstawie sobie do podpisu. Argument ekonomiczny za jedzeniem w McD jest od początku do końca fałszywy.
Nie traktuję ludzi jak kłamców i idiotów. Cóż mnie obchodzi czy okłamuje mnie twierdząc, ze nie je fastfoodów. Ja nic na tym nie tracę. On pozostaje ze swoim problemem. Jeśli tam nabawił się otyłości to jest głupi. I moja opinia tego nie zmieni. A jeśli mnie okłamał to też nic nie zyskał.
Ktoś organizuje dzieciom kinderbale w McD, ktoś zjada te setki hamburgerów. Ktoś reklamuje to jedzenie w tv. Ktoś je kupuje. Wszyscy nawołują do rozsądku. Dobrze, może ktoś usłyszy.

kisio
28-06-2012, 12:53
Ale wiesz, że główną przyczyną otyłości jest niedożywienie? :D

hubik
28-06-2012, 13:17
Ale wiesz, że główną przyczyną otyłości jest niedożywienie? :D

I znów o Jankesach... ;-)


BTW - strasznie fajny ten flejm. :lol:

doktor
28-06-2012, 13:21
Ja to stary jestem, ale pamiętam czasy, gdy McD w Polsce nie było. A w Polsce ludzie wtedy byli. Widziałem. Jakoś nie czuję się*obdarzony zdobyczą cywilizacji.

qualin
28-06-2012, 13:32
Narzekania, ze w Macu jest syf nie jedzenie, a teraz powiedzcie mi ilu z Was bylo w kuchni tych wszystki super restauracji i ilu z Was widzialo z czego przyrzadzane jest to Wasze super zdrowe i przepyszne jedzenie ? Myslicie, ze jak dobra restauracja to wszystko naturalne serwuje i mega zdrowe ? Nie oszukujmy sie bo w "restauracji" czesto mozna dostac gorszy syf jak w Macu, ale za to ladniej podany.
Pozatym Mac ma jedna wielka zalete, nie czekasz na jedzenie kilkudziesieciu minut, podjezdzasz pod okienko, placisz i za pare chwil odbierasz przy drugim okienku. Nie kazdy ma taki nadmiar czasu, aby szukac knajpy, a potem jeszcze czekac niewiadomo ile na jedzenie. Jezeli restaurcja jest porzadna, serwuje tylko swierze dania dopiero co przyrzadzone to trzeba na nie czekac dobre kilkadziesiat minut. Jak ide z kobieta na romantyczna kolacje to moge sobie tracic tyle czasu na czekanie, ale nie bedac w trasie czy wyskakujac na szybki lunch.

Boryszuk
28-06-2012, 13:40
Nie każdy ma potrzebę, pieniądze i czas żeby zamówić dobre zdjęcia ze ślubu. W foto-knyt przynajmniej jest powtarzalność.

doktor
28-06-2012, 14:02
To nie jest obrona McD?

ilu z Was widzialo z czego przyrzadzane jest to Wasze super zdrowe i przepyszne jedzenie ? Myslicie, ze jak dobra restauracja to wszystko naturalne serwuje i mega zdrowe ?
Starasz się*przekonać, że w innych knajpach też jest syf? A jaki to ma wpływ na smak jedzenia w McD? Czyli ludzie powinni zdać sobie sprawę, że jeśli jedzą gdzie indziej to tam jest co najmniej równie źle jeśli chodzi o higienę? Czyli powinni pójść do McD. Bo inne jedzenie (też) nie jest zdrowe. Tak, ja myślę, że standardowa restauracja serwuje lepsze jedzenie od McD. I nie czuję*bym oszukiwał takim sądem siebie ani innych.

Pozatym Mac ma jedna wielka zalete, nie czekasz na jedzenie kilkudziesieciu minut, podjezdzasz pod okienko, placisz i za pare chwil odbierasz przy drugim okienku.
Hmm, jeszcze jedna zaleta. Czyli powyżej także były zalety Maca? Nie dowiedliśmy tego nigdzie.

Nie kazdy ma taki nadmiar czasu, aby szukac knajpy, a potem jeszcze czekac niewiadomo ile na jedzenie.
Jak to mawiają, strzeż się ludzi, którzy mówią, że nie mają czasu, bo chcą ci zabrać twój. Skąd domniemanie, że do każdej innej knajpy jest dalej niż do Maca? Jedzenie jest dość ważną czynnością w życiu człowieka. Nie wydaje mi się by czas na nie poświęcony był czasem straconym.

Jak ide z kobieta na romantyczna kolacje to moge sobie tracic tyle czasu na czekanie, ale nie bedac w trasie czy wyskakujac na szybki lunch.
Jak sam idę na kolację to również mogę chwilę*poczekać. Nie sądzę bym stracił więcej czasu niż oglądając polityków w telewizorze.

Jeśli to nie jest obrona McD to co? Nie byłbym zaskoczony gdyby takie hasła głosił marketing McD, ale w przypadku człowieka z drugiej strony lady jestem.

kisio
28-06-2012, 14:15
Nooo... pewnie, bo schaboszczak w grubej panierce i ziemniaki polane tłuszczem 'U Kryśki' to spełnienie marzeń każdego dietetyka. A... jest jeszcze 'sałatka' doprawiona sowicie cukrem ;)

Uczepiłeś się tego McD a prawda jest taka, że w ogóle jemy bardzo niezdrowo. Nawet w 'dobrej' knajpie jedzenie ma przede wszystkim wyglądać i smakować a nie być zdrowe. Czasem obejrzę jakiś program kulinarny wielkich szefów kuchni i przyznaję ślinka mi cieknie ale często myślę sobie, że gdyby mi tak gotowali na co dzień to wyglądałbym jak gruba bela.

Przejdź się do supermarketu i zobacz co leży na półkach. Poza działem warzywnym 95% to wysoko przetworzona żywność, puste węglowodany i cukier okraszony taką ilością chemii, że i BigMaca by zawstydził. Zupy w proszku, sosy w proszku (sos do gulaszu albo bitek to dla mnie kuriozum... jak zrobić bitki albo gulasz tak, żeby przy okazji nie zrobił się sos? :D). Żeby kupić zdrową, wartościową kaszę trzeba się nieźle nachodzić. Dlaczego w tych wszystkich super zdrowych eksluzywnych restauracjach nie chcą mi podać kaszy jaglanej, albo chociaż gryczanej ale nie palonej, a ryż brązowy jest w zasadzie szczytem możliwości?

Prowadzę aktywny tryb życia, często dwa treningi dziennie, posiłki jem co 3-4 godziny. Zimą staram się zabierać ze sobą coś dobrego przygotowanego w domu, ale przy takich upałach muszę zjeść poza domem. Nie będę udawał, że McD to szczyt moich marzeń kulinarnych ale też nie będę udawał, że oczekuję od niego czegoś więcej niż jest. Zatrzymując się w trasie oczekuję, że w 20-30 minut zatankuje samochód, zjem, skorzystam z toalety, dam rodzinie znać że żyję i wezmę kawę na wynos. I już. Tylko tyle. Dobry obiad zjem na miejscu.

Jeszcze a propos jedzenia w paryskich knajpkach. Nigdy nie strułem się tak jak właśnie w takiej klasycznej, paryskiej, obrzydliwie drogiej knajpce... ;)

Rafał_Sz
28-06-2012, 14:52
Na marginesie. Znam dwie rodziny, które niedzielny wypad do (jak to nazywają) makusia, to u nich święta tradycja i szczyt doznań smakowych i emocjonalnych. Cóż, różnych ma się znajomych. ;)

qualin
28-06-2012, 15:01
Jak czasem w niedziele wybiore sie na jakies zakupy do poznanskiej Malty (jest tam calutkie pietro tylko i wylacznie z fastfoodami i restauracjami) to widac cale mnostwo rodzin na niedzielnym obiadku :/

doktor
28-06-2012, 15:14
Uczepiłeś się tego McD a prawda jest taka, że w ogóle jemy bardzo niezdrowo.
Tak, uczepiłem się, bo akurat McD rzecz dotyczy. Reszty (czyli KFC, Burger Kinga i innych również to dotyczy). Przydrożne kanjpy nie reklamują się w telewizji przy okazji imprez sportowych by skojarzyć swoje logo ze sportem i trafić do masowego klienta. Piłkarze nie wychodzą w asyście "gospody u Kryśki", Reklamy pod tytułem "sprwdź sam" nie przekonują, że Kryśka daje świeżutką wołowinkę z najlepszej ćwiartki, do tego polskie najdorodniejsze ziemniaczki, czyli samo zdrówko. Kryśka wreszcie nie robi spotów jak ten na początku całego wątku przekonujących, że reklama McD nie kłamie, bo żarcie nie jest retuszowane. Kryśka nie dodaje zabawek do jedzenia dla dzieci, i stworzyła RonaldaMcKrzycha, żeby zabawiał milusińskich. I nie Krycha zarabia miliony sprzedając hamburgery.
Uważasz, że to, iż w supermarketach sprzedawane są przetworzone produkty jest argumentem na rzecz McD? Czy Twój aktywny tryb życia rozgrzesza McD ze sprzedawania niezdrowego jedzenia? Czy to, że strułeś się w paryskiej knajpce jest argumentem przeciw innym restauracjom? Chyba nie.
Dla wyjaśnienia: nie ustalam cen i asortymentu w hipermarketach, nie jestem właścicielem żadnej knajpy, ani nie czerpię z gastronomii dochodu.

Tak, uważam, że w skali populacji McD (oraz inne fastfoody) jest firmą szkodzącą zdrowi ludzi. To, że nie jest w jedyną przyczyną także jest dla mnie jasne. Nikt nie musi mnie przekonywać, że zjadł i nadal żyje. Jednak rozumując per analogiam, to że inni również robią źle nie rozgrzesz pojedynczego uczestnika

seler
28-06-2012, 15:29
Kryśka wreszcie nie robi spotów jak ten na początku całego wątku przekonujących, że reklama McD nie kłamie, bo żarcie nie jest retuszowane. Kryśka nie dodaje zabawek do jedzenia dla dzieci, i stworzyła RonaldaMcKrzycha, żeby zabawiał milusińskich. I nie Krycha zarabia miliony sprzedając hamburgery.



Uważasz że gdyby Kryśka odniosła sukces w skali worldwide to nie postępowałaby jak MCD?

Ja tam uwielbiam dobrze zjeść, ale w trasie MCD bywa niezastąpiony; czysty kibel, dość dobra kawa i zapychadło burczącego brzucha po którym nie wyląduje się od razu na oiom-ie.
Ze względu na kilometraż jadałem w różnych miejscach i nie zaryzykowałbym stwierdzenia że "u Kryśki" przy trasie zjem zdrowiej niż w MCD.

Oczywiście żarcia z MCD nie należy zwać "zdrowym" czy "pysznym" to już by było nadużycie...

freefly
28-06-2012, 15:31
Tak, uczepiłem się, bo akurat McD rzecz dotyczy. Reszty (czyli KFC, Burger Kinga i innych również to dotyczy). Przydrożne kanjpy nie reklamują się w telewizji przy okazji imprez sportowych by skojarzyć swoje logo ze sportem i trafić do masowego klienta. Piłkarze nie wychodzą w asyście "gospody u Kryśki", Reklamy pod tytułem "sprwdź sam" nie przekonują, że Kryśka daje świeżutką wołowinkę z najlepszej ćwiartki, do tego polskie najdorodniejsze ziemniaczki, czyli samo zdrówko. Kryśka wreszcie nie robi spotów jak ten na początku całego wątku przekonujących, że reklama McD nie kłamie, bo żarcie nie jest retuszowane. Kryśka nie dodaje zabawek do jedzenia dla dzieci, i stworzyła RonaldaMcKrzycha, żeby zabawiał milusińskich. I nie Krycha zarabia miliony sprzedając hamburgery.
Uważasz, że to, iż w supermarketach sprzedawane są przetworzone produkty jest argumentem na rzecz McD? Czy Twój aktywny tryb życia rozgrzesza McD ze sprzedawania niezdrowego jedzenia? Czy to, że strułeś się w paryskiej knajpce jest argumentem przeciw innym restauracjom? Chyba nie.
Dla wyjaśnienia: nie ustalam cen i asortymentu w hipermarketach, nie jestem właścicielem żadnej knajpy, ani nie czerpię z gastronomii dochodu.

Tak, uważam, że w skali populacji McD (oraz inne fastfoody) jest firmą szkodzącą zdrowi ludzi. To, że nie jest w jedyną przyczyną także jest dla mnie jasne. Nikt nie musi mnie przekonywać, że zjadł i nadal żyje. Jednak rozumując per analogiam, to że inni również robią źle nie rozgrzesz pojedynczego uczestnika

Że też Tobie chce się to wszystko wypisywać. I tak wszyscy umrzemy, z tym, że niektórzy bardziej zdrowi i niekoniecznie żyć będą dłużej.
Człowiek uczy się przez całe życie, a i tak głupi umiera.;)

doktor
28-06-2012, 15:50
Że też Tobie chce się to wszystko wypisywać. I tak wszyscy umrzemy, z tym, że niektórzy bardziej zdrowi i niekoniecznie żyć będą dłużej.
Tak, ale przynajmniej koło mnie, na łóżku jeszcze ktoś się*zmieści

swider
28-06-2012, 16:04
Mhmm… bo otyli ludzie to tylko Ci którzy stołują się wyłącznie w makszicie. Jak sobie wrzucisz jakąś tradycyjną goloneczkę z zasmażana kapustką, wtedy jest zdrowo i dietetycznie. :D


Jak to mawiają, strzeż się ludzi, którzy mówią, że nie mają czasu, bo chcą ci zabrać twój.
:lol: I tak właśnie wygląda cała ta dyskusja.



Prowadzę aktywny tryb życia, często dwa treningi dziennie, posiłki jem co 3-4 godziny. Zimą staram się zabierać ze sobą coś dobrego przygotowanego w domu, ale przy takich upałach muszę zjeść poza domem. Nie będę udawał, że McD to szczyt moich marzeń kulinarnych ale też nie będę udawał, że oczekuję od niego czegoś więcej niż jest. Zatrzymując się w trasie oczekuję, że w 20-30 minut zatankuje samochód, zjem, skorzystam z toalety, dam rodzinie znać że żyję i wezmę kawę na wynos. I już. Tylko tyle. Dobry obiad zjem na miejscu.
Na pewno jesteś otyłym i schorowanym makoholikiem i tylko się oszukujesz. Spójrz prawdzie w oczy. :D

freefly
28-06-2012, 16:14
Tak, ale przynajmniej koło mnie, na łóżku jeszcze ktoś się*zmieści

Oj tam, kup dwuosobowe łóżko.

doktor
28-06-2012, 16:14
Mhmm… bo otyli ludzie to tylko Ci którzy stołują się wyłącznie w makszicie. Jak sobie wrzucisz jakąś tradycyjną goloneczkę z zasmażana kapustką, wtedy jest zdrowo i dietetycznie.
Aż taki popularny McD to nie jest.


Oj tam, kup dwuosobowe łóżko.
Uff, czyli jest alternatywa

kisio
28-06-2012, 16:56
Na pewno jesteś otyłym i schorowanym makoholikiem i tylko się oszukujesz. Spójrz prawdzie w oczy. :D

Wydało się ;) Nawet łóżko mam ogromne hahaha :D


Nadal nie rozumiem, dlaczego czepiasz się tylko McD? Czepiasz się reklamy przy Euro i kojarzenia ze sportem? A co z całą masą reklam wg. których szczytem szczęścia podczas oglądania meczu jest zapijanie piwem tony chipsów i innych frykasów? :)

Nasze społeczeństwo je niezdrowo. Przetworzony szajs, żarcie w proszku, chemię i cukier. Jestem przekonany, że dla niektórych ten niedzielny BigMac to jedyna porcja warzyw w tygodniu. Nie piszę tego, żeby bronić McD tylko żeby pokazać, że problem tkwi dużo głębiej niż w czerwonej czuprynie Ronalda.

agape
28-06-2012, 17:13
Ja to stary jestem, ale pamiętam czasy, gdy McD w Polsce nie było. A w Polsce ludzie wtedy byli. Widziałem. Jakoś nie czuję się*obdarzony zdobyczą cywilizacji.
Ja za to stara nie jestem - ale pamiętam czasy gdy nie było internetu... :lol:
Komputerów też jeszcze niedawno w domach nie było...
Teraz prawie każdy ma w domu komputer+ internet i kto wie czy wzrost problemu otyłości nie wynika właśnie z tego powodu? Ilu znasz w Polsce ludzi stołujących się na co dzień (matko - ile razy ja to jeszcze będę musiała powtarzać i zaznaczać...) fastfoodach? Tylko w takim wypadku to jakiś problem - inaczej - jedynie powód do rozważań o braku kulinarnego gustu i smaku tych co jadają fastfoody w makach i makopodobnych. A o gustach ponoć się nie dyskutuje.



Narzekania, ze w Macu jest syf nie jedzenie, a teraz powiedzcie mi ilu z Was bylo w kuchni tych wszystki super restauracji i ilu z Was widzialo z czego przyrzadzane jest to Wasze super zdrowe i przepyszne jedzenie ? Myslicie, ze jak dobra restauracja to wszystko naturalne serwuje i mega zdrowe ? Nie oszukujmy sie bo w "restauracji" czesto mozna dostac gorszy syf jak w Macu, ale za to ladniej podany.

Święta prawda.
Miałam znajomych którzy pracowali w maku - poziom higieny jaki tam obowiązuje na kuchni wręcz abstrakcyjny (w pozytywnym znaczeniu) - zwłaszcza w zestawieniu z tym co dzieje się (daję głowę) na większości kuchni polskich "restauracji"...




Hmm, jeszcze jedna zaleta. Czyli powyżej także były zalety Maca? Nie dowiedliśmy tego nigdzie.

Zalety maka to:
czystość (nie zatruję się), powtarzalność (tak - to zaleta), szybkość podania, umiejscowienie lokali (głównie przy trasach) , smak-akceptowalny - a czasem nawet całkiem OK (do zaspokojenia głodu wystarczy).
Takie zalety biorąc pod uwagę pierdylion-krotnie zaznaczaną okazjonalność jedzenia w tym miejscu do usprawiedliwienia istnienia przybytku takiego jak McD są MZ w 100% wystarczające.




Pozatym Mac ma jedna wielka zalete, nie czekasz na jedzenie kilkudziesieciu minut, podjezdzasz pod okienko, placisz i za pare chwil odbierasz przy drugim okienku. Nie kazdy ma taki nadmiar czasu, aby szukac knajpy, a potem jeszcze czekac niewiadomo ile na jedzenie. Jezeli restaurcja jest porzadna, serwuje tylko swierze dania dopiero co przyrzadzone to trzeba na nie czekac dobre kilkadziesiat minut. Jak ide z kobieta na romantyczna kolacje to moge sobie tracic tyle czasu na czekanie, ale nie bedac w trasie czy wyskakujac na szybki lunch.



Jak to mawiają, strzeż się ludzi, którzy mówią, że nie mają czasu, bo chcą ci zabrać twój. Skąd domniemanie, że do każdej innej knajpy jest dalej niż do Maca? Jedzenie jest dość ważną czynnością w życiu człowieka. Nie wydaje mi się by czas na nie poświęcony był czasem straconym.

Jak sam idę na kolację to również mogę chwilę*poczekać. Nie sądzę bym stracił więcej czasu niż oglądając polityków w telewizorze.

Rety... Ty naprawdę nie chcesz zrozumieć?

To może ułatwię:
Jedziemy do celu oddalonego kilkaset km od domu, kilka/kilkanaście godzin jazdy, mamy się tam znaleźć o określonej porze. W końcu dopada nas głód więc mijamy maka i:
- zjeżdżamy z trasy do najbliższego miasta (przydrożne knajpy w większości z góry odrzucam)
- kluczymy po owym bądź co bądź obcym mieście w poszukiwaniu DOBREJ restauracji w tym celu co chwila zatrzymujemy się by dopytać miejscowych gdzie taką znaleźć
- w końcu z upragnioną informacją i adresem jedziemy do poleconej restauracji... (jak dobrze pójdzie ok. 30-40min na to wszystko wystarczy)
...ale ale - miasta nie znamy - najprędzej zabłądzimy (kolejne 30 min lekko) jeżdżenie w kółko i szukania. OK - jest nawigacja - po kilku min możemy ruszać pod adres.
- dojechaliśmy - czekamy na kelnera z kartą (knajpy są różne - bywa że i na kartę trzeba się wyczekać) - jest i karta.
-zamówienie - czekamy...
...czekamy...
...czekamy...
...
mija 30, 40min... (ostatnio na podanie zamówionego dania czekałam prawie godzinę)
- jest! Przystępujemy do konsumpcji. POWOOOLI - nie powinniśmy spieszyć się przy jedzeniu. Delektuj się! (30 min jak nic)
- ufff - pojedzeni możemy ruszać w dalszą trasę - to nic że jesteśmy lekko 2h w plecy, że na miejsce dotrzemy po czasie, o zmroku, zmęczeni całym dniem w drodze (samotna wizyta w knajpie, ze świadomością, że zaraz trzeba jechać dalej to średni wypoczynek), że (jeśli był to wyjazd służbowy) szef nas za spóźnienie sponiewiera...
Ważne, że zjedliśmy posiłek w dobrej restauracji. A można było nie bawiąc się w wycieczki krajoznawczo-kulinarne, po plebejsku :razz: wrzucić na ruszt małe "conieco" po drodze, a prawdziwy posiłek zjeść już naprawdę bez pośpiechu i stresu na miejscu.
Nawet nie jadąc gdzieś służbowo, idealnie na czas - gdy jedziesz gdzieś daleko, np. z południa PL nad morze chciałbyś jak najsprawniej dotrzeć na miejsce, a nie dodawać sobie całych godzin podróży tylko po to, żeby zjeść w podróży lepszy jakościowo posiłek.
Ale...skoro Ty nie musisz się spieszyć - inni też nie muszą. Zrozumiałe. ;)

Nie ma co szerzyć demagogii, opowiadaniem że mak to otyli i chorzy ludzie - tak - jeśli żywią się tym na odzień. Spokojnie można by zastosować podobną metodę wobec gloryfikowanych przez Ciebie klasycznych restauracji gdzie jedzenie jest zwyczajnie drogie (nie mówię o przystawkach czy zupkach tylko o pełnym daniu). Jakość tego co podają też bardzo często pozostawia wiele do życzenia.
Wszystko w ramach potrzeb. Nikt z tu komentujących nie napisał przecież, że żywi się mak-szitem na codzień, a jedynie z braku laku - czasami. Prawda?


Na nic pewnie to moje gadanie i powtarzanie tego co pisali wielokrotnie inni (że nie żywią się tym żarciem na co dzień) - Ty i tak pewnie wiesz swoje. ;)

doktor
28-06-2012, 17:17
Nadal nie rozumiem, dlaczego czepiasz się tylko McD? Czepiasz się reklamy przy Euro i kojarzenia ze sportem? A co z całą masą reklam wg. których szczytem szczęścia podczas oglądania meczu jest zapijanie piwem tony chipsów i innych frykasów?
Dobra, do chipsów też się*przyczepię. Do piwa nie, bo mógłbym brzmieć fałszywie, gdyż sam je piję.


Nasze społeczeństwo je niezdrowo. Przetworzony szajs, żarcie w proszku, chemię i cukier. Jestem przekonany, że dla niektórych ten niedzielny BigMac to jedyna porcja warzyw w tygodniu. Nie piszę tego, żeby bronić McD tylko żeby pokazać, że problem tkwi dużo głębiej niż w czerwonej czuprynie Ronalda.
To także prawda, co nie zmienia nadal faktu, że McD to zuo. Bo Mak to otyli ludzie. W Polsce nadwagę ma 46% ludzi, czyli niemal co drugi Polak. Nie bardzo wierzę w to, że te 46% przybyło do nas z przestrzeni kosmicznej w przeddzień badania.


Nie ma co szerzyć demagogii, opowiadaniem że mak to otyli i chorzy ludzie - tak - jeśli żywią się tym na odzień. Spokojnie można by zastosować podobną metodę wobec gloryfikowanych przez Ciebie klasycznych restauracji gdzie jedzenie jest zwyczajnie drogie (nie mówię o przystawkach czy zupkach tylko o pełnym daniu). Jakość tego co podają też bardzo często pozostawia wiele do życzenia.
Wszystko w ramach potrzeb. Nikt z tu komentujących nie napisał przecież, że żywi się mak-szitem na codzień, a jedynie z braku laku - czasami. Prawda?

W Mcd jedzenie jest tanie? Żarcie w McD nie powoduje otyłości? Gdzie jest demagogia? Każdy żywi się wedle życzenia. Czemu w takim razie rodzice chcą wycofania chipsów ze szkolnych sklepików, skoro dzieci nie jedzą ich non stop? Tylko od czasu do czasu. To też demagogia? Czemu nie chcą by ich pociechy piły słodkie gazowane napoje? Przecież nie zabijają, a dzieci je lubią. Skąd supozycja o miernej jakości jedzenia w tzw. klasycznej restauracji? Jeśli gdzieś jedzenie mi nie pasuje to więcej tam nie idę.

qualin
28-06-2012, 17:45
Mak to nie otyli ludzie. Otyli ludzie to tacy co prowadza stacjonarny tryb zycia. nie uprawiaja zadnej aktywnosci poza jedzeniem. Pokaz mi kogos kto sie codziennie rusza, wychodzi z domu nawet na glupie spacery i jest otyly. Jak nie bylo Makow w PL to tez bylo sporo ludzi otylych bo taka nasza kuchnia jest niestety, tlusta i niezdrowa, a przeciez obiad bez tlustego schabowego w PL to nie obiad.
Teraz sie wszystko poglebia bo jak juz zostalo wspomniane w tym watku ludzie prowadza inny tryb zycia jak kiedys. Jak bylem mlody to po szkole bieglo sie na dwor porac w pilke, chowanego, podchody, grac w dwa ognie czy skakac w linke. Teraz mlody czlek wraca do domu, rzuca plecak i odpala kompa. Tak tkwi przy nim do wieczora. Siedzac czesto pochalnia jeszcze jakies przekaski i raczej nie sa to warzywa i owoce. Kiedys ludzie poprostu mieli wiecej aktywnosci zapewnione w ciagu dnia. Nawet glupi apraca biurowa wyagala stalego ruchu, bo nie bylo maili i trzeba bylo biegac z dokumentacja po biurach, do ksero czy na poczte. Teraz czlowiek siedzi w pracy i sobie klika na kompie. Mozna wymieniac jeszcze mase rzeczy, ktore kiedys wymagaly od nas minimum wysilku fizycznego, a teraz sprowadzily sie do klikniecia, wlaczenia czy zaplacenia za cos.
Tyje sie nie tylko od nieprawidlowego jedzenia!!

doktor
28-06-2012, 17:59
To prawda, że nie tylko od złego jedzenia się tyje. Jednak łatwiej zapobiegać niż leczyć. Łatwiej zachować prawidłową wagę nie tyjąc, niż zrzucić jej nadmiar w czasie odchudzania.

Mak to nie otyli ludzie.
Około 25% rynku tej małej gastronomii przypada w udziale sieciom restauracji szybkiej obsługi. Dzięki połączeniu wysokiej jakości produktów, szybkiej i miłej obsługi, czystych, przyjaznych wnętrz, dynamicznego marketingu z lokalizacją w punktach o dużym natężeniu ruchu, McDonald’s zajmuje wśród nich pozycję lidera. Dotyczy to tak liczby obiektów, jaki odsetka klientów wybierających usługi firmy (56%). - cytat z broszury McD.

swider
28-06-2012, 18:00
W Mcd jedzenie jest tanie? Żarcie w McD nie powoduje otyłości? Gdzie jest demagogia? Każdy żywi się wedle życzenia. Czemu w takim razie rodzice chcą wycofania chipsów ze szkolnych sklepików, skoro dzieci nie jedzą ich non stop? To też demagogia? Czemu nie chcą by ich pociechy piły słodkie gazowane napoje? Przecież nie zabijają, a dzieci je lubią. Skąd supozycja o miernej jakości jedzenia w tzw. klasycznej restauracji? Jeśli gdzieś jedzenie mi nie pasuje to więcej tam nie idę.
Widzę, że naprawdę nie chcesz zrozumieć. Mało tego, po tysiąc razy powtarzane i zaznaczane rzeczy (choćby w ostatnim poście agape) kompletnie pomijasz i dalej piszesz swoje. Zrobił się z tego wątku monolog.
To może ostatni raz:

Jedzenie w McD, nie jest tanie, ale jest tańsze od obiadu w knajpie (za 15 zł nie zjesz drugiego dania z napojem). A nadto podane szybko, czysto i powtarzalnie. Walor ekonomiczny jest jednym z, nie jedynym.

Żarcie w McD powoduje otyłość w pewnym stopniu (bo zapewne jak sam doskonale wiesz ta przypadłość nie wynika jedynie z nieprawidłowego odżywiania) -- masz rację, ale pod warunkiem, że faktycznie stołujemy się tam bardzo często (rany Julek, ileż można pisać w kółko jedno i to samo…), a nie zaglądamy sporadycznie. Identyczne skutki powoduje żarcie wszędzie indziej, jak nie potrafimy jeść rozsądnie.

W wątku nie zauważyłem ludzi, którzy traktują maka jak codzienną stołówkę, dlatego kompletnie nie rozumiem co próbujesz nam udowodnić. Momentami próbując sprowadzić to do absurdu, zapierając się, że demagogii nie stosujesz (jeden z przykładów):


Do michy sałaty z pomidorami potrzebna jest micha, sałata i pomidory. Nie McD. (tak, tak, nie przy drodze. Pomidory i sałatę jeszcze da radę kupić. Miski nie)
A do panini potrzeba ciabattę, trochę salami, rucoli, sera i pomidora. Nie włoska knajpka.
W ogóle to idea jedzenia poza domem jest idiotyczna bo przecież najpewniej i najsmaczniej zjemy potrawy z naszej kuchni.

A czemu rodzice chcą wycofania chipsów ze szkolnych sklepików? Bo właśnie młodzi się nimi zażerają. Jakby zjadł jedną paczkę miesięcznie -- nic by mu nie było (podobnie wygląda kwestia fastfoodów). Niestety przez to, że chipsy są stosunkowo niedrogie i dla dzieciaków smaczne, jedzą je na potęgę.

Myślę, że nie ma się co w wątku już udzielać bo wszystko zostało napisane i od jakiegoś czasu kręcimy się w kółko.
Może pójdę za Twoim głosem rozsądku i zrobię to czego sam nie zrobiłeś:

Zamilknę więc.
;)

agape
28-06-2012, 18:06
To także prawda, co nie zmienia nadal faktu, że McD to zuo. Bo Mak to otyli ludzie.
Tak tak - a alkohol to alkoholicy. (wyłącznie)
Podobnie z komputerem, kawą, czekoladą i ... sexem. ;)


W Polsce nadwagę ma 46% ludzi, czyli niemal co drugi Polak. Nie bardzo wierzę w to, że te 46% przybyło do nas z przestrzeni kosmicznej w przeddzień badania.

Tak - i zapewne wszyscy oni (otyli) są otyli przez McD. :)
Mam uwierzyć, że wszyscy oni nabawili się otyłości przez maka? (bo to właśnie jasno wynika z Twojej wypowiedzi)

Dlaczego mamy dziś więcej ludzi otyłych?
To co napisał qualin ładnie wyjaśnia problem:


Mak to nie otyli ludzie. Otyli ludzie to tacy co prowadza stacjonarny tryb zycia. nie uprawiaja zadnej aktywnosci poza jedzeniem. Pokaz mi kogos kto sie codziennie rusza, wychodzi z domu nawet na glupie spacery i jest otyly. Jak nie bylo Makow w PL to tez bylo sporo ludzi otylych bo taka nasza kuchnia jest niestety, tlusta i niezdrowa, a przeciez obiad bez tlustego schabowego w PL to nie obiad.
Teraz sie wszystko poglebia bo jak juz zostalo wspomniane w tym watku ludzie prowadza inny tryb zycia jak kiedys. Jak bylem mlody to po szkole bieglo sie na dwor porac w pilke, chowanego, podchody, grac w dwa ognie czy skakac w linke. Teraz mlody czlek wraca do domu, rzuca plecak i odpala kompa. Tak tkwi przy nim do wieczora. Siedzac czesto pochalnia jeszcze jakies przekaski i raczej nie sa to warzywa i owoce. Kiedys ludzie poprostu mieli wiecej aktywnosci zapewnione w ciagu dnia. Nawet glupi apraca biurowa wyagala stalego ruchu, bo nie bylo maili i trzeba bylo biegac z dokumentacja po biurach, do ksero czy na poczte. Teraz czlowiek siedzi w pracy i sobie klika na kompie. Mozna wymieniac jeszcze mase rzeczy, ktore kiedys wymagaly od nas minimum wysilku fizycznego, a teraz sprowadzily sie do klikniecia, wlaczenia czy zaplacenia za cos.
Tyje sie nie tylko od nieprawidlowego jedzenia!!

Tak trudno na to wpaść?
Najłatwiej znaleźć sobie jednego kozła ofiarnego - w tym przypadku fastfood czyli McD.

Mak (często i regularnie - zgadza się!) + brak ruchu + niezdrowe żarcie na co dzień w domu (wspomniane przekąski oraz niektóre popularne tradycyjne polskie potrawy typu schaboszczak, ogromne ilości ziemniaków okraszonych tłuszczem itp.) + jeszcze jeżdżenie samochodem nawet tam, gdzie spokojnie w 10 min doszlibyśmy na nogach - to są przyczyny otyłości.

Ale chyba nie potrzebnie się rozpisywałeś - i tak za chwilę ponownie przeczytamy, że mak (wyłącznie on - no może jeszcze pozostałe sieci fastfood) jest przyczyną całego zła jakie dotyka ludzką populację (bez względu na to że jadamy w nim tylko czasami a oprócz tego staramy się prowadzić zdrowy tryb życia). Koniec i kropka. :D ;)

elanek
28-06-2012, 20:00
Nasze społeczeństwo je niezdrowo. Przetworzony szajs, żarcie w proszku, chemię i cukier. Jestem przekonany, że dla niektórych ten niedzielny BigMac to jedyna porcja warzyw w tygodniu.

A to proste.
No bo człowiek ma żyć tak długo, jak w stanie będzie pracować. Potem może umrzeć.
Wszystkim na tym zależy.
Producentom i sprzedawcom syfu żywnościowego - trzeba żreć dużo, koszt wytworzenia coraz niższy. Im więcej się żre tym więcej zarabiają.
Producentom leków, paramedyków itp, oraz aptekarzom - społeczeństwo wyniszczone kiepskim żarciem i niezdrowym trybem życia będzie potrzebować na swoje choroby mnóstwa leków i innych cudów. Apteki są już na każdym rogu. No i przecież chodzi o to żeby leczyć (jak najdłużej), a nie wyleczyć.
Rządowi - trzeba szybko umrzeć po przejściu na wiek emerytalny, bo utrzymanie kosztuje. Im więcej ludzi fiknie przed 65 rokiem życia tym przekręt emerytalny się dłużej uchowa. "Popierajmy partię czynem, umierajmy przed terminem".

Tak więc człowiek po 60 roku życia winien fiknąć dla dobra gospodarki. Umęczony konsumpcyjnym trybem życia, łykający wszelkie mody, spasiony ponad miarę, bezproduktywny. Bez oszczędności, które poszły na lekarzy i usługi medyczne (oczywiście nie refundowane), bez oszczędności, które mógłby zostawić potomnym. Za to z kredytem, który muszą spłacać dzieci, co zmusi je do pracy ponad miarę.

Czornyj
28-06-2012, 22:30
Największym wrogiem człowieka jest generalizowanie (Czesław Miłosz).

Jako osoba ciesząca się dobrym zdrowiem, nie chodząca do lekarzy, nie kupująca leków, z prawidłowym BMI mam nieodparte wrażnie, że siły zła jak na razie z tym całym niewydarzonym spiskiem są jeszcze w bardzo ciemnej d..., a McDonald bynajmniej nie otruł mnie owocogurtem.

Bardziej mnie martwi (by nie powiedzieć wq...) nędzny poziom rodzimej gastronomii, który tak naprawdę jest odpowiedzialny za rozpasanie makdonaldów i inszej francy. Dla porównania - piszę te słowa z Krety, gdzie mimo ogólnego syfu w najbardziej zabitej dechami dziurze funkcjonują niezliczone tawerny, kantyny, kawiarnie, piekarnie i w każdej z nich można zjeść wyborne żarcie. Dlaczegoś nie widziałem tu natomiast śladu sieciówki z fast-foodem...

jm
28-06-2012, 23:20
Wszyscy w tym wątku wpadają do Mc gdzieś po drodze, tak mi się przynajmniej wydaje po pobieżnym przeczytaniu.....
albo ja żyję na totalnym zadupiu?, albo w strasznie zdrowym regionie?, bo wierzcie, po drodze (tak faktycznie po drodze!) Mc mam jednego - na tyle blisko domu, że nie opłaca się zjeżdżać z drogi.
Ewentualnie jeżdżę nie w te trasy co reszta?;)

Proponuję inny wątek (zwłaszcza, że ten chyba się już wypalił?)- gdzie smacznie i bezpiecznie dla żołądka zjeść przy drodze - tak bez wjeżdżania w miasto i kluczenia między rondami:)
Co Wy na to?

Megazordon
29-06-2012, 23:16
http://www.youtube.com/watch?v=6Pkq_eBHXJ4

wer
30-06-2012, 05:31
Co do miejsc gdzie jest tanio, w miarę smacznie i szybko to w Polsce jest jedna metoda obserwacyjna. Trzeba patrzeć gdzie zaglądają patrole policji i straży miejskiej.

pinio
30-06-2012, 09:26
Co do miejsc gdzie jest tanio, w miarę smacznie i szybko to w Polsce jest jedna metoda obserwacyjna. Trzeba patrzeć gdzie zaglądają patrole policji i straży miejskiej.

A jak tylko przeganiają "panienki" ? ;) :)

rychu_cmg
30-06-2012, 13:12
Co do miejsc gdzie jest tanio, w miarę smacznie i szybko to w Polsce jest jedna metoda obserwacyjna. Trzeba patrzeć gdzie zaglądają patrole policji i straży miejskiej.
Na stacjach benzynowych ;)

Rafał_Sz
30-06-2012, 13:37
Co do miejsc gdzie jest tanio, w miarę smacznie i szybko to w Polsce jest jedna metoda obserwacyjna. Trzeba patrzeć gdzie zaglądają patrole policji i straży miejskiej.Ale w takim przypadku często żarełko jest na koszt firmy, bo lokal ma gratis "stracha na wróble". Poza tym, zimą patrole realizują w wybranych knajpach bony na "wzmacniacze". Więc akurat to nie rzutuje bezpośrednio na jakość lokali.

qualin
30-06-2012, 15:27
A to ciekawe co piszesz. Bony powiadasz ? nie ma nic takiego. Kiedys byl dodatek przy 12h sluzbach na zarelko wlasnie, ale zabrali pare lat temu. Na koszt firmy tez nei daja nawet policjantom, bo czesc klientow boi sie wejsc jak widzi mundurowych wiec ten strach na wroble nei jest zbyt pozadany.

Rafał_Sz
30-06-2012, 15:29
A to ciekawe co piszesz. Bony powiadasz ? nie ma nic takiego. Kiedys byl dodatek przy 12h sluzbach na zarelko wlasnie, ale zabrali pare lat temu. Na koszt firmy tez nei daja nawet policjantom, bo czesc klientow boi sie wejsc jak widzi mundurowych wiec ten strach na wroble nei jest zbyt pozadany.
No, w Jeleniej mają cały czas. Przysługuje pełniącym służbę na zewnątrz zimą. Takie normalne kupony dostają i idą sobie zjeść. Mogą to też chyba na napoje bezalkoholowe wymienić.

qualin
30-06-2012, 15:43
To w takim razie musi byc cos dodatkowego od wojewody albo od miasta bo normalnie nie mamy takich dodatkow, zostaly zabrane. nawet ludki ode mnie z SG co to dreptaja z buta po 20 km zima po bieszczadach nic nie dostaja.

Rafał_Sz
30-06-2012, 15:48
Być może. Aż się zapytam u źródła.

qualin
30-06-2012, 16:16
Rozmawiasz ze zrodlem :P co prawda ja z SG, ale identyczne przepisy mamy jak w Policji. Wkoncu to to samo ministerstwo :)
Nawet za 24h sluzby nie ma zadnej doplaty :/
U nas np wojewoda doklada sie do paliwa, zeby chlopacy mogli na szlaki miedzynarodowe jezdzic, tak samo jak z jego kasy dostalismy robota pirotechnicznego. Policjanci w Poznaniu dostaja kase za dodatkowe sluzby z kasy miasta, po to by bylo wiecej patroli szczegolnie w nocy, chetnych nie brakuje bo za sluzbe cos ponad 200 zl chyba jest.

esdwa
01-07-2012, 15:02
Na psie zmielonym z buda bylem w wielu krajach. Ale tak czystego McDonalda czy IHOPa jak w Kanadzie nie widzialem nigdzie. Lacznie z lazienka ktora po prostu blyszczy.

Sent from my SGH-T989 using Tapatalk 2