zielonek430
22-06-2012, 18:51
Witam
W najbliższym czasie chcę kupić nowe szkło (szkła?) do D60. Obecnie mam N18-55 (wersja z VR) i N55-300. Chcę kupić coś jasnego. Obecnie mam do dyspozycji ~2000 zł (później może kolejny tysiąc będzie, ale to później), więc myślałem o dwóch opcjach:
- dokupienie 35/1.8 (i tu byłaby fajna sytuacja bo np. mam już dobry polar na średnicę 52mm, poza tym ma stosunkowo niską cenę no i super opinie)
- wymiana 18-55 na Tamrona 17-50 VR (lepsza jakość od 18-55 (ale ciemniejszy od 35) ale problem jest taki, że tego pierwszego nie sprzedam po żadnej sensownej kwocie (filtry do niego są więcej warte niż sam obiektyw), więc będzie leżał odłogiem, poza tym wysoka cena i będzie konieczność zakupu nowego polaryzacyjnego, a 77mm trochę kosztuje, niemniej jednak kusi uniwersalność)
Przy czym do 35 zapewne za jakiś czas doszedłby jakiś szeroki kąt typu Tokina 11-16 (bez silnika, choć z drugiej strony przy takim kącie nie wiem czy w krajobrazie miałoby to znaczenie) czy którejś Sigmy 10-20, (może Nikon 10-24 albo 12-24?).
Która opcja zapewni mi lepszą jakość? Czy może jest jeszcze coś lepszego/korzystniejszego?
Od razu tylko powiem, że zakup N17-55 odpada, bo cena jest za wysoka.
W najbliższym czasie chcę kupić nowe szkło (szkła?) do D60. Obecnie mam N18-55 (wersja z VR) i N55-300. Chcę kupić coś jasnego. Obecnie mam do dyspozycji ~2000 zł (później może kolejny tysiąc będzie, ale to później), więc myślałem o dwóch opcjach:
- dokupienie 35/1.8 (i tu byłaby fajna sytuacja bo np. mam już dobry polar na średnicę 52mm, poza tym ma stosunkowo niską cenę no i super opinie)
- wymiana 18-55 na Tamrona 17-50 VR (lepsza jakość od 18-55 (ale ciemniejszy od 35) ale problem jest taki, że tego pierwszego nie sprzedam po żadnej sensownej kwocie (filtry do niego są więcej warte niż sam obiektyw), więc będzie leżał odłogiem, poza tym wysoka cena i będzie konieczność zakupu nowego polaryzacyjnego, a 77mm trochę kosztuje, niemniej jednak kusi uniwersalność)
Przy czym do 35 zapewne za jakiś czas doszedłby jakiś szeroki kąt typu Tokina 11-16 (bez silnika, choć z drugiej strony przy takim kącie nie wiem czy w krajobrazie miałoby to znaczenie) czy którejś Sigmy 10-20, (może Nikon 10-24 albo 12-24?).
Która opcja zapewni mi lepszą jakość? Czy może jest jeszcze coś lepszego/korzystniejszego?
Od razu tylko powiem, że zakup N17-55 odpada, bo cena jest za wysoka.