Zobacz pełną wersję : Nieuczciwa para młoda - proszę o pomoc
Zibi1970
10-05-2012, 23:23
Witam,
mam pewien problem z parą młodą i potrzebuję informacji od znających się w temacie "umów ślubnych".
W sobotę miałem wykonać zlecenie fotografowania ślubu w wiosce dość oddalonej od mojego miasta.
Pech chciał że w środę miałem stłuczkę autem i z tych powodów nie da się nim pojechać do pary młodej.
Zadzwoniłem więc do młodych, poinformowałem że straciłem auto i zapytałem czy jest możliwość z ich strony aby ktoś podjechał do umówionego miejsca czyli miejscowość do której mógłbym dojechać pkp czy autobusem najbliżej ich wioski i przywieźć do pani młodej. Oczywiście w sytuacji kiedy nie było by takiej możliwości ich strony to wsiadłbym na motor i nim pojechał.
Pani młoda obiecała że spróbuje coś załatwić i oddzwoni. Po około godzinie dzwoni i chce rozwiązać umowę z mojej winy bo ja nie mam jak dojechać i żąda zwrotu zaliczki. Kiedy jej wyjaśniam że ja dojadę w ten czy inny sposób a moja prośba o podwózkę była tylko zapytaniem oświadcza że już ma innego fotografa, którego załatwił jej ojciec i tak czy siak rezygnuje i mam nie przyjeżdżać.
Pomińmy fakt że ona po godzinie już miała innego fotografa i że ja mogłem nie dzwonić z prośbą o pomoc.
Pytanie jest takie co ze strony pary młodej mi grozi ?
Wszystko odbyło się przez telefon więc nie mam nic na piśmie, mailu, czy smsach oprócz moich zapytań czy dalej dla nich pracuję. Oni nie odpowiadają na moje próby.
Obawiam się że będą chcieli w jakiś sposób wykorzystać to że się nie stawię ale jak się stawię to mogą mnie nie wpuścić więc i tak nie wykonam zlecenia.
W umowie na szczęście nie ma słowa o tym co będzie jak fotograf się nie stawi czy nie zrobi zdjęć.
Czy może mi ktoś rozjaśnić co może się stać ??
Pecha to masz, ale w trafionej parze... współczuję.
Z pewnością nie naciskałabym na wykonanie dla nich zlecenia, jeśli już przy takim "drobiazgu" strzelają fochem wyżej niż mogą, to współpraca nie da nic dobrego.
Zaliczka czy zadatek? Tak, czy inaczej, oddaj i zapomnij o parze, ale pamiętaj na przyszłość o wnioskach. Nie idź w zaparte, co prawo na to, potraktuj to raczej na chłopski rozum... bo jak im dolejesz więcej oliwy, to dopiero się okaże, co para może i nawet prawo Ci nie pomoże.
Smacznego grilla w weekend, odpocząć też czasem trzeba ;)
sokolnik
10-05-2012, 23:36
oddaj zaliczkę i proś Boga byś więcej takich klientów nie miał. Zapomnij i żyj dalej. Chyba nie warto dla zaliczki ciągać się po sądach, policji itp sprawach.
Ludzie za 100 potrafią zasrać życie innym. a nie ma nic gorszego niż […] klient :)
Zibi1970
10-05-2012, 23:45
Nie ludzie źle mnie zrozumieliście.
Ja nie chcę walczyć o zaliczkę czy robić te zdjęcia.
Pytam o taką hipotetyczną sytuację gdzie oni w poniedziałek dzwonią do mnie ze słowami...
... Pan się nie stawił na ślubie więc my żądamy 5 x zaliczka czy też 5 tyś. zł zadość uczynienia czy też oddajemy sprawę do sądu" ...
i teraz moje pytanie na ile takie scenariusze są możliwe prawnie ?
sokolnik
10-05-2012, 23:51
a Ty wtedy idziesz do sądu, mówisz ze Twój aparat się zepsuł lub że Ci go ukradli, sprawa jest umarzana i do widzenia :)
wpłacasz 1 tyś zł na dom dziecka i tyle :)
nie wiem FUNtazjuje sobie :)
Zibi1970
10-05-2012, 23:58
Credka,
zaliczka
Spróbuj w jakikolwiek sposób uzyskać potwierdzenie rezygnacji młodych z usługi. Jeśli nie odpisują na e-maile, to nagraj rozmowę. Żeby potem nie było na Ciebie.
Zibi1970
11-05-2012, 00:09
kiedy nie odpowiadają na maile, smsy, telefon.
nagranie przez komórkę nie jest chyba żadnym dowodem w ewentualnym postępowaniu.
Matey3000
11-05-2012, 01:06
To napisz, ze umowa zobowiazuje Cie do wykonania zlecenia, wiec jesli nie dostaniesz pisemnego/Emailowego potwierdzenia rozwiazania tej umowy, to przyjedzesz.
To zwiazane jest z kosztami, ktorymi nie chcesz, ale bedziesz musial ich obciazyc. Moze to rowniez prowadzic do ewentualnego postepowania sadowego, czego zarowno Ty jak i oni nie chca. BLA bla BLA
Odwolaj sie do paragrafow umowy i uzywaj "oficjalnego" jezyka. Mozesz dodac/zaczac od tego, ze piszesz to po konsultacji z prawnikiem.
Jak dobrze, ze u mnie 100% usi byc zaplacone na 3 tygodnie przed.
marszull
11-05-2012, 01:08
szkoda ze czasu malo ale dobrze by bylo miec na pismie ze rezygnuja z umowy
PS Matey dobrze pisze ;)
Motorniczy
11-05-2012, 02:16
Moim zdaniem powinienes tam pojechac wczesniej niz data slubu i rozwiazac ta umowe ale zadna tam emaile czy telefony "na gebe". Pozdro
Michał Jędrak
11-05-2012, 02:17
Oj tam, rozmieniacie się na drobne... Zaliczki nie zwracaj i żyj sobie dalej. Nic nie zrobią bo nie będzie im się chciało... Szukają tylko oszczędności, bo pewnie budżet im się wymknął spod kontroli.
Natomiast wzmianka o konsultacji z prawnikiem jest dobra. W umowie nie masz kary za niestawienie się i w dodatku nie masz motywu, aby zrezygnować z pojawienia się, więc w sumie śpij spokojnie.
Co z tego, że w umowie nie ma takiej kary? Jest przecież kodeks cywilny? Jeśli jest tam data i nie wykona zdjęć, to młodzi mogą go obciążyć kosztami wynajęcia fotografa zastępczego. A ten może zaśpiewać ile chce. Jeśli przed tym terminem, nie dostanie na piśmie (choćby e-mailem) zerwania umowy, to musi pojechać (koszty pokryje z zaliczki).
Jak widać, każdy ma swoje podejście do takich atrakcji. Ale jak większość napisała - postaraj się o potwierdzenie rezygnacji z Ciebie/ rozwiązanie umowy, na PIŚMIE! Wtedy już zupełnie śpisz spokojnie.
To napisz, ze umowa zobowiazuje Cie do wykonania zlecenia, wiec jesli nie dostaniesz pisemnego/Emailowego potwierdzenia rozwiazania tej umowy, to przyjedzesz.
To zwiazane jest z kosztami, ktorymi nie chcesz, ale bedziesz musial ich obciazyc. Moze to rowniez prowadzic do ewentualnego postepowania sadowego, czego zarowno Ty jak i oni nie chca....
Dokładnie tak bym zrobiła.
Zdecydowanie powinieneś albo rozwiązać tę umowę na piśmie przed ślubem albo tam pojechać w dniu ślubu tylko po to by w razie czego mieć świadków. Koszty pokryjesz z zaliczki.
A na przyszłość sugerowałbym dodanie kilku punktów dotyczących trybu dokonywania zmian w umowie (m.in. rozwiązania) jedynie na piśmie. Plus pewnie nie od rzeczy byłoby również określenie warunków zwrotu lub nie zaliczki w przypadkach rezygnacji klienta.
Dlatego lepszy jest zadatek od zaliczki.
sokrates
11-05-2012, 09:04
Co z tego, że w umowie nie ma takiej kary? Jest przecież kodeks cywilny? Jeśli jest tam data i nie wykona zdjęć, to młodzi mogą go obciążyć kosztami wynajęcia fotografa zastępczego. A ten może zaśpiewać ile chce. Jeśli przed tym terminem, nie dostanie na piśmie (choćby e-mailem) zerwania umowy, to musi pojechać (koszty pokryje z zaliczki).
idąc tym trybem rozumowania fotograf również może im narobić kłopotów finansowych - zakładając czysto hipotetycznie że na ten sam termin fotograf miał chętną parę która za zlecenie extra full wypas mogła mu zapłacić 10 tys zł. - no i fotograf musiał zrezygnować z tego lukrowanego biznesu.
W tej sytuacji przez rezygnację tej 1 pary może ich posądzić o stratę tego 2 potencjalnego zlecenia...
To są oczywiście takie fantazje, ale znając nasz kraj i nasze sądy - tak do końca nie był bym przekonany czy taka wersja czasami by nie przeszła :-)
Wracając do sprawy, postaraj się o pisemną rezygnację ze zlecenia, oddaj zaliczkę kup dobrą whisky i zapomnij o temacie - Luźna guma :-)
Matey3000
11-05-2012, 09:48
No to jeszcze kilka slow, bo jak czytam o nie oddawaniu zaliczki i biednym fotografie to mnie krew zalewa.
Temat tego watku powinien wygladac mg. mnie nastepujaco:
Dalem ciala, zachowalem sie nie profesjonalnie, jak wyjsc z twarza i zabespieczyc sie przed pozwem.
Dlaczego?
1. Samochod to jedno z nawazniejszych narzedzi fotografa slubnego, i nie tylko. Jak wam padnie aparat to, zadzwonicie do PM z pytaniem, czy nie mogl by ktos z jej rodziny pozyczyc lustrzanki??
2. Slub to zazwyczaj: chaos organizacyjny /na slubie jest alcohol, kazdy kierowca jest na wage zlota/, i nerwy, /ciocia Halinka czuje sie urazona bo ciocie Wiesie zprosi wczesniej, itd.
Dobry i doswiadczony fotograf slubny jest jak psycholog, nasza wiedza i opanowanie ma pomagac i uspokajac, a nie dodawac stresu. To jest ICH pierwszy/jedyny slub, nasz -siaty, -ety
3. Slub to czesto najwiekszy z "nie przydatnych" wydatkow oraz najdrozsze fotografie w zyciu czlowieka. Co znizke dacie parze mlodej za paliwo do wujka samochodu??
Jak bym 3 dni przed moim slubem uslyszal od fotografa, ze utrwalenie tego dnia zalezy od PKP czy PKS, a do tego mial bym ubrac kogos w jezdzenie po niego, to zrobil bym to samo co mlodzi./nie mowie o nieodieraniu telefonu/
A o wypadkach losowych nie słyszał kolega? Przecież mógł jechać tym swoim samochodem na ślub i mógłby w niego walnąć jakiś pekałes i też by nie dojechał. No ale może profesjonalny fotograf posiadając dwa body powinien tez mieć zapasowy samochód i nie wiem co tam jeszcze na wszelki wypadek ;)
pozdr
Kiedy jej wyjaśniam że ja dojadę w ten czy inny sposób a moja prośba o podwózkę była tylko zapytaniem oświadcza że już ma innego fotografa, którego załatwił jej ojciec i tak czy siak rezygnuje i mam nie przyjeżdżać.
No to olej sprawę, a zaliczkę spożytkuj jakoś miło :), rezygnacja nastąpiła z winy pary a nie fotografa. Niektórzy tu piszą o jakiejś nieodpowiedzialności fotografa, głupoty. Zachował się odpowiedzialnie, zadzwonił, uprzedził, zapytał itp. A sytuację chce wykorzystać panna młoda, której pewnie ktoś z rodziny chce machnąć fotki.
Ew. poproś ją, żeby Ci to smsem przysłała, że ma nowego fotografa - na podkładkę.
Matey3000
11-05-2012, 10:11
A o radzeniu sobie jak dorosly samodzielny czlowiek to kolega slyszal? Poza tym w takich wypadkach to ubezpieczyciela problem. Tak bo profesjonalisci sie ubezpieczaja.
Jak bym mial wypadek w drodze na slub i nie skonczyl bym w szpitalu, to taxi bym wezwal, ale ja traktuje swoja prace powaznie.
A o wypadkach losowych nie słyszał kolega? Przecież mógł jechać tym swoim samochodem na ślub i mógłby w niego walnąć jakiś pekałes i też by nie dojechał. No ale może profesjonalny fotograf posiadając dwa body powinien tez mieć zapasowy samochód i nie wiem co tam jeszcze na wszelki wypadek ;)
pozdr
Ale tu wiedział wcześniej. Dzwonienie w takim wypadku do zleceniodawców, żeby go odebrali, jest lekko niepoważne.
Kij ma zawsze dwa końce.
Wypadki chodzą po ludziach i nic się na to nie poradzi tylko można współczuć.
Pytanie tylko czy młodzi to tacy matacze, czy zwyczajnie im nerwy puściły. Łatwo kogoś ocenić, co zresztą już to uczyniono. Wiadomo jak jest ze ślubem i weselem. Masa spraw do załatwienia co chwile coś wyskakuje i możliwe, że jeszcze jak im fotograf zgłosił problem to komuś puściły nerwy i postanowili Cię spuścić i może pod ręką był ktoś "bezproblemowy" i możliwe że tańszy, pomijając jakość prac
Może warto też postawić się w roli młodych. Nie jest to komfortowa syt jak trzeba myśleć jeszcze o tym czy fotograf ma czym dojechać i mu transport organizować. Nie ich problem.
Może zanim dokładając im kolejny problem, trzeba było samemu najpierw spróbować zorganizować sobie zastępczy transport, a nie zwalać to na młodych. Jakby nie było to nie ich problem.
Nie oceniam tu żadnej ze stron, ale jak to zwykle bywa prawda leży gdzieś pośrodku.
Ale moim zdaniem dyskusja nie toczy się w temacie kto jest winny, tylko jak się ustrzec przed ew. konsekwencjami. Dlatego podstawą jest uzyskanie potwierdzenia, że to młodzi zrezygnowali z usług.
Witam,
mam pewien problem z parą młodą i potrzebuję informacji od znających się w temacie "umów ślubnych".
W sobotę miałem wykonać zlecenie fotografowania ślubu w wiosce dość oddalonej od mojego miasta.
Pech chciał że w środę miałem stłuczkę autem i z tych powodów nie da się nim pojechać do pary młodej.
Zadzwoniłem więc do młodych, poinformowałem że straciłem auto i zapytałem czy jest możliwość z ich strony aby ktoś podjechał do umówionego miejsca czyli miejscowość do której mógłbym dojechać pkp czy autobusem najbliżej ich wioski i przywieźć do pani młodej. Oczywiście w sytuacji kiedy nie było by takiej możliwości ich strony to wsiadłbym na motor i nim pojechał.
Pani młoda obiecała że spróbuje coś załatwić i oddzwoni. Po około godzinie dzwoni i chce rozwiązać umowę z mojej winy bo ja nie mam jak dojechać i żąda zwrotu zaliczki. Kiedy jej wyjaśniam że ja dojadę w ten czy inny sposób a moja prośba o podwózkę była tylko zapytaniem oświadcza że już ma innego fotografa, którego załatwił jej ojciec i tak czy siak rezygnuje i mam nie przyjeżdżać.
Pomińmy fakt że ona po godzinie już miała innego fotografa i że ja mogłem nie dzwonić z prośbą o pomoc.
Pytanie jest takie co ze strony pary młodej mi grozi ?
Wszystko odbyło się przez telefon więc nie mam nic na piśmie, mailu, czy smsach oprócz moich zapytań czy dalej dla nich pracuję. Oni nie odpowiadają na moje próby.
Obawiam się że będą chcieli w jakiś sposób wykorzystać to że się nie stawię ale jak się stawię to mogą mnie nie wpuścić więc i tak nie wykonam zlecenia.
W umowie na szczęście nie ma słowa o tym co będzie jak fotograf się nie stawi czy nie zrobi zdjęć.
Czy może mi ktoś rozjaśnić co może się stać ??
Czy mimo tej stłuczki byłeś w stanie dojechać własnym sumptem na czas i wykonać zlecenie ? Jeśli tak, to zachowałeś się mało profesjonalnie, nie trzeba było dzwonić tylko dojechać i wykonać zlecenie.
Na co liczyłeś, że rozwiążą Ci sprawy logistyczne i jeszcze poniosą jakies koszty transportu. Nie lepiej było wziąć taxi i trzymać klasę, to się nazywa być profesjonalistą, dalej wątku czytać nie będę bo jak zwykle przy takich tematach jest tylko bicie piany.
Łomatko, ile przemądrzalców, super profesjonalistów i ogólnie ludzi z klasą, którzy nawet w gipsie po szyję by zlecenie wykonali.
Patrząc na profile to nawet niezbyt wiele fotografujących...
Takie rzeczy się zdarzają, kolizje drogowe to rzecz przykra, a linczowanie fotografa jest żałosne. Zapytał o podwózkę, na ślubach się to zdarza. Mam znajomego kamerzystę, którego przywożą i odwożą, a i tak ma zapchany kalendarz.
Zapytał, a młodzi puścili go kantem bo wystarczyło się nie zgodzić na podwózkę i niech przyjeżdża sam. To był pretekst, ktoś fotki z rodziny zrobi bo ma lustro z kitem.
Nie oddawać zaliczki, olać sprawę.
Matey3000
11-05-2012, 15:31
Łomatko, ile przemądrzalców, super profesjonalistów i ogólnie ludzi z klasą, którzy nawet w gipsie po szyję by zlecenie wykonali.
Patrząc na profile to nawet niezbyt wiele fotografujących...
no tak doswadczenie to sie zdobywa na forum, i mierzy w ilosci przemadzalych postow.:razz:
krzysztofz24
11-05-2012, 15:40
Czy niektorzy czytajac, rozumieja tylko to co chca:-).
Przeciez napisal, ze jak nie da rady z podwozka to i tak da rade dojechac.
Witam,
(...) zapytałem czy jest możliwość z ich strony aby ktoś podjechał do umówionego miejsca(...)Oczywiście w sytuacji kiedy nie było by takiej możliwości z ich strony to wsiadłbym na motor i nim pojechał.(...)
Nie ma sie czym martwic, moim zdaniem mieli Ziutka co to kupil sobie lustrzanke i za 200zl "zrobi to" co ty o wiele drozej......tato doradzil i po sprawie.
Krzysiek B
11-05-2012, 16:00
Nie ma sie czym martwic, moim zdaniem mieli Ziutka co to kupil sobie lustrzanke i za 200zl "zrobi to" co ty o wiele drozej......tato doradzil i po sprawie.
Pewnie masz rację, bo prócz "Ziutka" fotokamerzysty lub wujka z lustrzanką nie da się w godzinę znaleźć konkretnego fotografa z czwartku na sobotę.
Tak czy owak ja oddałbym zaliczkę ale po przesłaniu pisemnej rezygnacji z umowy.
Jeśli zaakceptują to i prześlą pisemną rezygnację będziesz spał spokojnie.
Jeśli zignorują tym bardziej nie ma co się przejmować.
Myśl już o następnym zleceniu i wyciągnij wnioski.
Powodzenia.
Autor tematu napisał przecież, że zapytał parę czy ktoś mógłby go odebrać.
Nie napisał, że zadzwonił do pary i powiedział - słuchajcie, padło mi auto, musicie po mnie przyjechać.
Jeśli ludzie byliby normalni to nie robiliby problemu i jedno auto ze stu, którymi pewnie goście przyjadą, podjechałoby na przystanek po fotera i po sprawie. Skoro para młoda tak szybko zareagowała i znalazła innego fotera, to pewnie rzeczywiście mieli kogoś innego pod ręką i być może ten ktoś powiedział "Weźcie mnie, ja zrobię Wam też piękne fotki i przyjdę choćby na czworaka by tylko Was móc fotografować... ;)
Pewnie za chwilę zadzwoni restauracja i zapowie, ze kucharz zachorowwał może by przywiżli swojego kucharza itp. zamiast się żenić trza pomagagać niezaradnym byznesmenom, No cóż myślałem, że wraz ze zmianą ustroju umarła formacja szmaciaków ale się myliłem. Po to zatrudniam firmy specjalistyczne by rozwiązywali moje problemy a nie odwrotnie, w tym dniu chcę się cieszyć tym dniem.
Teraz to chyba już wiecie dlaczego wujek Ziutek wygrywa z "zawodowcami".
Pytanie jest takie co ze strony pary młodej mi grozi ?
Wszystko odbyło się przez telefon więc nie mam nic na piśmie, mailu, czy smsach oprócz moich zapytań czy dalej dla nich pracuję. Oni nie odpowiadają na moje próby.
Obawiam się że będą chcieli w jakiś sposób wykorzystać to że się nie stawię ale jak się stawię to mogą mnie nie wpuścić więc i tak nie wykonam zlecenia.
W umowie na szczęście nie ma słowa o tym co będzie jak fotograf się nie stawi czy nie zrobi zdjęć.
Czy może mi ktoś rozjaśnić co może się stać ??
Kodeks Cywilny
Art. 746 [Wypowiedzenie] § 1. Dający zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia; w razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę.
§ 2. Przyjmujący zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Jednakże gdy zlecenie jest odpłatne, a wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, przyjmujący zlecenie jest odpowiedzialny za szkodę. § 3. Nie można zrzec się z góry uprawnienia do wypowiedzenia zlecenia z ważnych powodów.
Ponadto umowa wypowiedzenia zlecenia powinna być w takiej samej formie, w jakiej została zawarta umowa zlecenia. Jeżeli na piśmie to, pisemna forma.
Mz to ty dałeś ciała. Jeżeli w sobotę miałeś ślub a w środę dzwona to było wystarczajaco dużo czasu żeby zorganizować sobie transport. Pożyczyć auto od kogoś, albo poprosić o zawiezienie. Poproś o numer konta, oddaj zaliczkę i przeproś za zamieszanie. Bedziesz miał potwierdzenie przelewu że kase oddałeś jakby co.
jackrabbit
11-05-2012, 19:48
Autor tematu napisał przecież, że zapytał parę czy ktoś mógłby go odebrać.
Nie napisał, że zadzwonił do pary i powiedział - słuchajcie, padło mi auto, musicie po mnie przyjechać.
Jeśli ludzie byliby normalni to nie robiliby problemu
to ja chyba jestem nienormalny bo zrobilbym tak samo jak ta para mloda, niepowazne jest dzwonienie do nich i pytanie o podwozke, co innego jakby kolega mial wypadek w drodze na slub ale w tym przypadku mial ladne pare dni na zorganizowanie samochodu, jaki jest koszt wynajmu auta na weekend w Polsce? 200zl? to chyba niewielka cena za zachowanie twarzy
to ja chyba jestem nienormalny bo zrobilbym tak samo jak ta para mloda, niepowazne jest dzwonienie do nich i pytanie o podwozke, co innego jakby kolega mial wypadek w drodze na slub ale w tym przypadku mial ladne pare dni na zorganizowanie samochodu, jaki jest koszt wynajmu auta na weekend w Polsce? 200zl? to chyba niewielka cena za zachowanie twarzy
200 to za 2 doby, ja 2 lata temu wynajmowalem yarisa II za 100 zl /doba.
barracuda
11-05-2012, 20:29
No niestety też uważam, że zachowanie mało poważne. Ja gdybym brał ślub i miał pełno innych spraw na głowie plus stres z tym wszystkim związany, to też bym się nieźle wkurzył gdyby mi fotograf zadał (sorry ale...) głupie pytanie o podwiezienie. Bardzo niepoważne podejście. No aczkolwiek, dalej patrząc na to z tej strony, to nie robiłbym Ci dalej problemów jeśli znalazłbym innego fotografa.
GrzesiekM
11-05-2012, 20:50
poinformuj Sznownych o zwrocie pieniążków, niech szybciutko po nie przyjadą i pokwitują odbiór na umowie z zaznaczeniem, że rezygnują z Twoich usług z dniem poprzedzającym ślub...
Jeśli ludzie byliby normalni to nie robiliby problemu i jedno auto ze stu, którymi pewnie goście przyjadą, podjechałoby na przystanek po fotera i po sprawie. Skoro para młoda tak szybko zareagowała i znalazła innego fotera, to pewnie rzeczywiście mieli kogoś innego pod ręką i być może ten ktoś powiedział "Weźcie mnie, ja zrobię Wam też piękne fotki i przyjdę choćby na czworaka by tylko Was móc fotografować... ;)
Nie no, sorry ale moim zdaniem jesteś niepoważny! Para młoda ma tak wiele spraw do rozwiązania, że dzwoniący amator/fotograf, za którego mają zapłacić nie małą kasę!!!!, tylko dowala oliwy do ognia!!! Na kilka dni przed terminem!!! Jak by do mnie, wynajęty fotograf zadzwonił kilka dni przed ślubem, czy nie mógłbym go odebrać z dworca, bo "go ktoś potrącił i chodzi o kulach" lub "go stuknęli i on - profesjonalista za 3k zł, i nie ma samochodu, to żądałbym od niego odszkodowania za zepsutą ceremonię ślubną, za stres, za nerwy, za koszty szukana fotografa zastępczego itp. Dla mnie Autor tematu jest po prostu gburem, skoro śmiał zadzwonić w takiej sprawie. To szczyt chamstwa w takim czasie dodawać problemów parze młodej! Nie dziwię się, że tak postąpili, a fotografowi bym tylko "umilił" pracę/ W moim mieście już nigdy nie dostałby zlecenia!
Dobry wątek. Nieźle się uśmiałem, niektórzy to mają niezłą fantazja (Ci za i co są przeciw). :D
sokolnik
11-05-2012, 21:24
Nie ludzie źle mnie zrozumieliście.
Ja nie chcę walczyć o zaliczkę czy robić te zdjęcia.
Pytam o taką hipotetyczną sytuację gdzie oni w poniedziałek dzwonią do mnie ze słowami...
... Pan się nie stawił na ślubie więc my żądamy 5 x zaliczka czy też 5 tyś. zł zadość uczynienia czy też oddajemy sprawę do sądu" ...
i teraz moje pytanie na ile takie scenariusze są możliwe prawnie ?
ja podobnie sie uśmiałem jak post wyżej kolega :)
sytuacja wymyślona, przynjamniej ta dalsza część...a ludzie się tu podniecaja, denerwują jakby to było naprawde :)
Tak mnie naszło po lekturze wątku.
CzpgK-XMCS4
Ale niektórzy przeczytali tylko pierwszy post nieczytając dalszych, bo szkoda było czasu sobie głowę zaśmiecać. A nawet jeśli jest to jak się okazuje była HIPOTETYCZNA SYTUACJA to przynajmniej będzie wiedział co nakazuje zdrowy rozsądek albo jako "zawodowiec" zatrudni sobie innego zawodowca w osobie adwokata - już bez cudzysłowia :mrgreen:
Dla mnie Autor tematu jest po prostu gburem, skoro śmiał zadzwonić w takiej sprawie. To szczyt chamstwa w takim czasie dodawać problemów parze młodej! Nie dziwię się, że tak postąpili, a fotografowi bym tylko "umilił" pracę/ W moim mieście już nigdy nie dostałby zlecenia!
Najpierw się roześmiałem a potem zobaczyłem skąd jesteś...
mi to ciary przechodza gdy czytam , ze istnieja tacy " padalce MZ " ktorzy postapiliby jak opisana wyzej para mloda , od razu przypomina mi sie moja byla , Motyla noga jaka to byla zolza i jedza ... ona rowniez lubila cisnac pierwsza kamieniem :)
Jak by do mnie, wynajęty fotograf zadzwonił kilka dni przed ślubem, czy nie mógłbym go odebrać z dworca, bo "go ktoś potrącił i chodzi o kulach" lub "go stuknęli i on - profesjonalista za 3k zł, i nie ma samochodu, to żądałbym od niego odszkodowania za zepsutą ceremonię ślubną, za stres, za nerwy, za koszty szukana fotografa zastępczego itp.
Powieści fantastyczne zacznij kolego pisać - może oskarż jeszcze fotografa o rozpad związku z powodu nadmiaru stresu?
Do autora wątku:
1. Zmiany w umowie TYLKO na piśmie lub mailowo, musi być jakiś ślad bo tu chodzi o twoją du.. To, że nie masz nic o karach w umowie znaczy tylko o tym, że obowiązuje tam Kodeks Cywilny.
2. Autor jest niepoważny z tym dzwonieniem do pary... Nie rozumiem jak można nie mieć jakiegoś ubezpieczenia - mam Auto Pomoc w PZU za 200 rocznie, w 1-3 godziny po np. wypadku lub awarii auta mam za darmo auto zastępcze na tydzień + holowanie zepsutego do 150 km gratis. Nie wyobrażam sobie, żeby profesjonalny fotograf nie zadbał o takie sprawy. Ale widać branża na psy schodzi.
Nie no, sorry ale moim zdaniem jesteś niepoważny! Para młoda ma tak wiele spraw do rozwiązania, że dzwoniący amator/fotograf, za którego mają zapłacić nie małą kasę!!!!, tylko dowala oliwy do ognia!!! Na kilka dni przed terminem!!! Jak by do mnie, wynajęty fotograf zadzwonił kilka dni przed ślubem, czy nie mógłbym go odebrać z dworca, bo "go ktoś potrącił i chodzi o kulach" lub "go stuknęli i on - profesjonalista za 3k zł, i nie ma samochodu, to żądałbym od niego odszkodowania za zepsutą ceremonię ślubną, za stres, za nerwy, za koszty szukana fotografa zastępczego itp. Dla mnie Autor tematu jest po prostu gburem, skoro śmiał zadzwonić w takiej sprawie. To szczyt chamstwa w takim czasie dodawać problemów parze młodej! Nie dziwię się, że tak postąpili, a fotografowi bym tylko "umilił" pracę/ W moim mieście już nigdy nie dostałby zlecenia!
Człowieku… opanuj się, nie wrzeszcz, naucz pisać poprawną polszczyzną… Nie chcę być zmuszony do żądania odszkodowania za to, że psujesz mi humor i oczy, bo mnie rozbolały od tych dyrdymałów. Spuść trochę powietrza bo zaraz pękniesz i narobisz hałasu, a tego też nie chcemy bo znów trzeba by do sądu iść i skarżyć Cię o to, że słuch nam psujesz. ;)
Na koniec wspomnę tylko, że taki poziom agresji skierowany na innego użytkownika, u nas na forum mile nie jest widziany, a nazywanie kogoś gburem może skończyć się dość przykro.
Naprawdę przykro się czyta takie posty. Współczuć przyszłym zleceniobiorcom (i nie chodzi tylko o fotografów).
Jeżeli obraziłem autora, to przepraszam. Nie miałem takiego zamiaru. A odnośnie mojej wypowiedzi, to zdania nie zmieniam. Dzwonić do pary młodej na kilka dni przed ślubem i pytać o możliwość podwiezienia, to po prostu absurd. Zawsze można wypożyczyć samochód lub oddać swój uszkodzony do warsztatu, który oferuje samochód zastępczy. Postępowanie autora świadczy o braku profesjonalnego podejścia do wykonania tego zlecenia i nie dziwię się, że PM che zrezygnować z usług takiego fotografa. Zrozumiałbym, gdyby on to robił za darmo albo był przyjacielem - ok, ale branie za usługę kilka tysięcy zł i takie zachowanie na kilka dni przed ceremonią? Sorry, nie mam więcej pytań.
Ale wystarczyło wynająć samochód i pojechać. Ile to może kosztować? 200 za klasę średnią/500 za fuulsize??? No trudno zdarzyła się sytuacja losowa, trzeba ponieść koszty. A jeśli kolizja nie była z twojej winy to walczyć o odszkodowanie i pokrycie przez OC sprawcy kosztów. A może dzięki OC sprawcy wynając samochód. Ludzie. Pomysłów jest wiele. Chyba... chyba że my myślimy o normalnych reportażach, z których żyjemy czyli za ok 2000-3000 a kolega robi "po kosztach" to wtedy wynajęcie samochodu go zrujnuje.
Ja osobiście nigdy w życiu nie zadzwoniłbym do młodych z taką sprawą. Dobrze ktoś napisał, że okres przed ślubem to straszne zamieszanie. Po co ich męczyć takimi tematami. Jeśli jesteśmy profesjonalistami (w znaczeniu zarabiamy na wykonywanej przez nas profesji- nie chodzi mi o klasę zdjęć) to zachowujmy się tak.
A co do ślubu? pojechałbym w sobotę w umówione w umowie miejsce, wziął ze sobą oświadczenie o odstąpieniu od umowy i poprosił o podpisanie przez osoby które umowę zawierały. Nic na gębę.
PS. Nie rozumiem tylko tematu "nieuczciwa para młoda". Nie widzę nieuczciwości. Jeśli podmiot wykonujący zlecenie na kilka dni przed zleceniem generuje już problemy to też bym starał się rozwiązać umowę z takim podmiotem bo mogę domniemać że problemów będzie więcej. A jeśli chodzi o termin to nawet dobrzy fotografowie mają wolne terminy w maju... wystarczy się zorientować. (przepraszam za formę bezosobową czyli podmiot ale łatwiej było mi to wyjaśnić na takim właśnie przykładzie).
Rafał_Sz
12-05-2012, 15:14
Sytuacja niehipotetyczna. Ślub w bliskiej rodzinie. Przygotowania panny młodej już się kończą. Pan młody dawno gotowy. Fotografa brak. Telefonu nie odbiera. Mija czas błogosławieństwa, czas już jechać do kościoła. Fotografa dalej nie ma. W końcu odbiera telefon informując, że jest jeszcze u mechanika, bo był umówiony na naprawę. Podkreślam, umówiony. W końcu się zjawia, brak nawet zwykłego przepraszam. Stracony czas, którego nie było. Nerwy, nerwy, nerwy. Fotograf cała imprezę uwiecznia D300 + 18-200VR + uwaga, non stop nakręcony filtr polaryzacyjny. Lampa pada w kościele po dwóch błyskach, bo akumulatorki okazały się puste. Reszta zdjęć klepana na podbitym w kosmos ISO. Samo wesele klepane tym samym sprzętem, kadry żenujące. Plener? Co z tego, że opłacony. Fotograf nie ma czasu. Zdjęcia do młodych trafiają dopiero po kilku miesiącach. Zdjęcia... ŻENADA. Żeby nie być gołosłownym, namiary: http://www.we-dwoje.pl/fabienne,wizytowka,15111.html
Po co to piszę? Bo jeśli profesjonalizm ma kosztować, to musi być wykonywany profesjonalnie. Wolałbym dołożyć do interesu, niż się przed młodymi wygłupiać. A to co napisałem wyżej, to dowód na to, że między innymi w zawodzie fotografa gó*no zaczyna szerokim korytem płynąć. Jeśli chcemy wymagać od innych, zacznijmy od siebie.
Zibi1970
12-05-2012, 16:19
Dzięki wszystkim (no prawie wszystkim) za pomocne wypowiedzi.
Niektórzy piszą że zachowałem się mało profesjonalnie i oni by postąpili tak samo jak młodzi ale ja w żaden sposób nie powiedziałem im że nie przyjadę bo nie.
Zapytałem czy by istniała taka możliwość ze względu na uszkodzenie auta. Wtedy wydawało mi się to normalne. Zawsze mogłem im podziękować za to obniżając nieco cenę a w najgorszym wypadku pojechałbym motorem więc moje stawiennictwo u nic nie było niczym zagrożone, chodziło o ludzką przysługę.
Nieuczciwość pary młodej polegała na tym że po niecałej godzinie już mieli nowego fotograf. Przecież sami wiecie że fotografa wybiera się tygodniami. Ja ich zapewniłem że przyjadę bez względu na to czy mi pomogą czy będę musiał sam sobie poradzić więc nie widzę tu nietaktu z mojej strony.
Zresztą to raczej ja im szedłem na rękę bo raz że zmienili datę ślubu o kilka tygodni to dwa że chcąc dobrze wykonać pracę uparłem się na dodatkowy plener innego dnia niż dzień ślubu.
W każdym bądź razie sprawa się rozwiązała raczej po mojej myśl bo umowa podpisana z nimi jest na inny dzień a korekta daty na dziś była tylko telefoniczne ustalana więc prawnie chyba nic mi nie zrobią.
Oczywiście nie jestem dumny z tego rozwiązania ale co mam począć.
Rafał_Sz
12-05-2012, 16:53
Musisz też zrozumieć ludzi. Ślub to spory stres i dla wielu ludzi, jedyna taka uroczystość w życiu. Tu nie ma miejsca na dubel, poprawkę itp. Zobaczyli, że już na początku są problemy, więc zrezygnowali. Podejrzewam, że "Wujek Henio z luszczanką" sam im się w międzyczasie zaoferował z usługą za darmo, no może za flaszkę więcej i ciasto na wynos. Młodzi długo nie myśleli (wychodzi z kontekstu, że około godziny) i wykorzystali sytuację, bo i tak pewnie trzy razy przekroczyli zakładany budżet.
Myślę, że mogą Cię cmoknąć w trąbę, a Ty masz nauczkę, żeby zawsze mieć plan B i C.
Wojteksw
12-05-2012, 17:55
To, że para młodych miała natychmiast następcę, wcale mnie nie dziwi. Przecież gdy wybierano fotografa to Twoja oferta nie była jedyną i mieli kilka kontaktów, byli bardziej przezorni od Ciebie.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.