Zobacz pełną wersję : Nieudana reklama
Czyżby nieudana reklama podprogowa? Gdyby nie to, że nagrywało się, to bym pewnie nawet nie zauważył i złożył na karb jakiejś przebitki. Ale po odtworzeniu, zauważyłem regularne odstępy i idealnie ten sam czas, choć jakby za długi ok 0,5s. Stąd trudno było utrafić.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.fotoszok.pl/upload/cc3dcebc.jpg)
Ci od reklam chyba nie wiedzą, że to nie działa. ;)Ponadto co tam jest napisane (czego reklama znaczy się)?
A to jest w ogóle dozwolone?
Reklama kawy Grand Crus(?) Nespresso.
mariaczi666
19-04-2012, 18:32
To chyba nie jest przykład przekazu podprogowego. Hasło jest za długie = za trudne do podchwycenia przez podświadomość. Powinni umieścić 2-3 słowa albo sugestywny obrazek. Jeśli jednak okazałoby się w jakiś sposób, że tak, to nie jest dozwolone.
Na pewno nie był to blok reklamowy.
2pompony
19-04-2012, 18:56
Śmiać mi się chce, jak słyszę o przekazie podprogowym w kontekście jakichś klatek wmontowanych do filmu. Już w latach 40 tych doskonale wiedziano, że to kompletnie nie działa.
Działa za to cała seria innych sztuczek, które rzeczywiście działają podprogowo (np. słynna żabka z reklamie z latającymi kolorowymi piłkami), czy inne tricki. Wydatnei przyczynia się do tego neurologia i jej badania - np. przy piciu nowego napoju (którego nei znamy) mózg odwołuje się do sygnałów smaku dochodzących z języka, a przy piciu napoju dobrze znanego (np. coca coli) - okazuje sie, że mózg odwołuje się do pamięci, a nie do rzeczywistego smaku - bo jest to mniejszy wydatek energetyczny. Po prostu mózg sięga do cache! :). Dlatego podprogowo inaczej reklamuje się nowe marki napojów, a inaczej te już dobrze znane.
Wmontowane klatki to hollywoodzki trick. Nie uczcie się neurologii ze starych filmów kryminalnych! :mrgreen:
Megazordon
19-04-2012, 20:03
Takie coś kojarzy mi się głównie z filmem Fight Club. Kto zna, ten wie, o co chodzi :)
(np. słynna żabka z reklamie z latającymi kolorowymi piłkami)
Podrzuć bombel jakiego linka, bo nie mogę skojarzyć… :)
Reklama podprogowa ma sens tam gdzie nie można jej wykryć łatwo. Telewizja w tej chwili nie jest dobrym miejscem do tego typu przekazów, szczególnie cyfrowa. Za łatwo to wykryć, a smród będzie duży. To ma sens tam, gdzie jest małe prawdopodobieństwo rejestracji programu, czyli w obecnej chwili tylko w kinie.
kolorowe pilki to mi sie kojazy z Sony bravia......http://www.youtube.com/watch?v=0_bx8bnCoiU&feature=related
Ale ta zabka to czesc reklamy a nie dzialanie podprogowe;)
2pompony
19-04-2012, 23:15
Linka do czego? DO reklamy? To była reklama chyba Sony, polegało to na tym, że na stromej ulicy w San Francisco wysypano na górze sporą wannę kolorowych, skaczących kuleczek, takich piłek. no i ta banda kulek leciała na dół obijając się o wszystko. Łatwe do znalezienia.
W trakcie tego pokazano na pół sekundy lub krócej żabkę, która chowa się w rynnie (w pierwszej wersji to chyba było ćwierć sekundy, ale NA PEWNO nie klatka lub kilka). Nie było to nic zasadniczo zbrodniczego czy podstępnego, po prostu taka ładna przebitka, tyle że strasznie krotka (aczkolwiek zauważalna, jeśli ktoś był uprzedzony na co czekać). ŻABKA BYŁA SYMPATYCZNA, TO WAŻNE. No i okazało się z badań, że w jednej grupie testowej ludzi odzew był pozytywny w jakichś prawie 90%, a w drugiej już tylko w okolicy 60%. Różnica była tylko w ćwierćsekundowej żabce.
Wzięto ten problem na warsztat, bo te 25-30% to straszliwie łakomy kąsek dla branży, więc chciano się przekonać o co chodzi do cholery. Okazało się - co wyszło po wielu innych badaniach - że jeśli gdzieś na oko w pierwszej ćwiartce czasu reklamy pokaże się coś sympatycznego, coś sprawiającego przyjemność - cała reszta reklamy odbierana jest pozytywnie, pomimo tego, ze czasem ma się nawet niechętne nastawienie. Tak działa fizjologia po prostu. Co ciekawe, większość ludzi nawet nie zauważyła tej zabki, a pytana o nią nei bardzo była w stanei powiedzieć co i jak.
W związku z tym odpowiednio konstruuje się reklamy. A doszli do tego badając króciuteńka przebitkę żabki - stąd stała się sławna. :)
Nikt już od wielu lat nei wstawia klatek do filmu, bo są metody znacznie lepsze i przede wszystkim skuteczniejsze. Wicej powiem, cała nauka powstała jak człowiek askłonić do zakupow, bez stosowania czegoś tak trywialnego, jak klatka w filmie! :)
O widzę, ze już ktoś dał linka.
http://www.youtube.com/watch?v=0_bx8bnCoiU&feature=related 1:40.....dla mnie to element reklamy taki sam jak inne, zabka wyskakuje a nie wskakuje a reklama jest mega pozytywna sama w sobie lacznie z muzyka;)
Efekt zaprezentowany w pierwszym poście to błąd enkodera u nadawcy, zatrzasnęła mu się w buforze jakaś klatka z innego serwisu lub wcześniejszej części transmisji i zamiast prawidłowej ramki okresowo wstawia właśnie tą. Zdarza się czasami, pomaga tylko twardy reset urządzenia.
2pompony
19-04-2012, 23:27
Widzisz Greg, zachowujesz się dokładnie tak, jak masz sie zachowywać. Nie łudź się, że reklama teraz to film, jaki wymyśli sobie reżyser, lub chce zrobic wytwórca, który bada ile jego proszku kupi gosposia.
Teraz reklamę robi się wykorzystując badania neurologów i działanie mózgu. Jeśli masz takie odczucia, to znaczy, że spisali się nieźle i dopięli swego. :) A to, czy wyskakuje, czy wskakuje to detal, na który nei zwracam uwagi.
Oczywiście mówię o reklamach korporacji z budżetem, a nie lokalnych mętnych gadkach o syropie.
Dobra wiem o czym mowisz, ale wywalajacy sie kubel na smieci tez jest przez moment.....jak i wiele innych drobnych scenek.....gdybys nie wspomnial o tym to bym tej reklamy nie ofgladal tak dokladnie jak teraz, wczesniej poprostu ogladalem, bo uwazam ja za naprawde dobra ze wzgledu na muzyke;) Poza tym nie kazdy odbiera pozytywnie zabke, znam kilka kobiet ktore na widok zaby kwicza......wiec to nie do konca tak;)
2pompony
19-04-2012, 23:43
WIem, ta reklama jest sławna. Przyczyniła się do tego, że wszystkie po niej używają syndromu 'małej żabki'. :) Przyczyniła się teżdo tego, ze neurolodzy znaleźli całkiem nową branżę do wydojenia.
Nie martw się, to, że masz takie odczucia możesz nawet zapisać na plus. Okazuje się, że jesteś normalny! :) Czy to nie piękne? Zaprojektowali tą reklamę tak, żeby wywoływała w Tobie pozytywne odczucia i wywołuje! To normalne! To wręcz fizjologia, tak po prostu działa mózg, czy się to komu podoba, czy nie.
Wiesz, wole takie reklamy niz wszedobylskie reklamy proszkow na hemoroidy w PL TV;)
Dobra, a mógłby ktoś wytłumaczyć o co chodzi z tą żabką? ;)
Efekt zaprezentowany w pierwszym poście to błąd enkodera u nadawcy, zatrzasnęła mu się w buforze jakaś klatka z innego serwisu lub wcześniejszej części transmisji i zamiast prawidłowej ramki okresowo wstawia właśnie tą. Zdarza się czasami, pomaga tylko twardy reset urządzenia.
Właśnie o coś takiego mi chodziło. Czyli to błąd systemu?
Dobra, a mógłby ktoś wytłumaczyć o co chodzi z tą żabką? ;)
Mniej więcej o to:
Senne miasteczko, senne poniedziałkowe późne popołudnie po weekendowych balangach, senna knajpka przy rynku, senny barman (po weekendowych balangach)...
Godzina 16-ta z minutami. Otwierają się drzwi, do knajpki wchodzi żaba, siada na hoker, rzuca banknotem i mówi do barmana:
- Proszę setę, piwo i paluszki.
Barman (po weekendowych balangach!) myśli sobie: "Kurde! Mam omamy! Przychodzi klient, a ja widzę żabę... No nic, trzeba go obsłużyć!"
Stawia przed żabą setę, piwo i paluszki, po czym odsuwa się jak najdalej, żeby nie palnąć jakiejś gafy.
Żaba machnęła setę, popiła łykiem piwka, a resztę sączyła z pół godziny, przegryzając paluszkami.
W końcu kiwa na barmana. Ten podchodzi, a żaba do niego:
- Słuchaj barman, ja jestem murarzem, robię tu obok prywatnie na budowie willi, a roboty jest jeszcze na kilka miesięcy. Knajpka jest fajna, klimatyczna, ty mi się podobasz, bo nie wstawiasz żadnych kawałków i mam chwilę spokoju. Umówmy się, że codziennie po robocie będę tu przychodził, a ty mi już wcześniej przygotujesz to co dziś. W zamian będzie zawsze banknot bez reszty. Pasuje?
Barman cały w szoku (po weekendowych balangach) mówi sobie: "No kurcze. Mam schizy jak nic... Koniec z pociąganiem na zapleczu przez cały weekend na koszt nawalonych gości!"
A do żaby - eee... znaczy się - gościa:
- No pewnie, że pasuje! Zapraszam, wszystko będzie czekało już przygotowane.
- OK, no to dziś też reszta twoja.
Wtorkowe późne popołudnie, na barze przygotowana seta, piwo i paluszki, drzwi się otwierają, wchodzi żaba, siada na hoker, macha setę, popija piwkiem, resztę sączy pogryzając paluszkami, kończy, zostawia banknot i wychodzi.
Barman już mocno zszokowany, że aż tak go ta schiza trzyma, stał daleko w kąciku i ani się odezwał.
Środa. Sytuacja się powtarza. Czwartek. To samo.
Ale barman już wie, że to nie żadna schiza, tylko najprawdziwsza prawda! I wie, że to dla niego szansa - przecież to rewelacja! Zrobi z tego show! Będzie biznes! Wyrwie się z tej knajpki i zostanie menedżerem tej niezwykłej żaby.
Z zakamarków pamięci wyciąga kontakt do poznanego kiedyś tam (na weekendowych balangach) dyrektora cyrku biwakującego ówcześnie w miasteczku.
Dzwoni, przedstawia sprawę, gimnastykuje się, żeby dyrektor mu uwierzył. Bo dyrektor oczywiście niewiele z tego biwaku pamięta (weekendowa balanga...), a barmana, to już w ogóle.
W końcu daje się przekonać:
- Dobra, będę jutro, siądę obok, poczekam na żabę, popatrzę, może coś z tego będzie.
Piątek. Od 15-tej siedzi dyrektor przy barze, obok wolne miejsce, przygotowana seta, piwko i paluszki, w kąciku milczący barman.
Godzina 16-ta z minutami. Otwierają się drzwi, do knajpki wchodzi żaba, siada na hoker, macha setę, popija piwkiem, resztę sączy pogryzając paluszkami.
Dyrektor, choć cały w szoku, choć nie dowierza, to atakuje:
- Przepraszam, słyszałem, że jesteś murarzem. Nie chcesz zmienić roboty?
Żaba na to:
- Eeee... Nie... Fajna ta budowa jest. Nikt nie patrzy na łapy, nie popędza, kasy za to dużo wpada. Zaprawę sobie rozrabiam, cegły układam, okna wstawiam. Fajnie jest.
- Ale ja ci mogę dać dużo większe pieniądze za jeszcze lepszą robotę!
- A co to za robota, jeśli można wiedzieć?
- No wiesz, jestem dyrektorem wędrownego cyrku i...
- ...Cyrk...? Cyrk, powiadasz? To taki duży płócienny namiot? Co się zwija i rozwija za każdym wyjazdem?
- Tak.
- A wewnątrz są drewniane ławki na drewnianych rusztowaniach?
- No tak.
- A na środku zamiast podłogi jest piaszczysta arena?
- Zgadza się.
- NO TO NA CH... CI MURARZ?!
WIem, ta reklama jest sławna. Przyczyniła się do tego, że wszystkie po niej używają syndromu 'małej żabki'. :) Przyczyniła się teżdo tego, ze neurolodzy znaleźli całkiem nową branżę do wydojenia.
Neurolodzy to chyba znaleźli sposób, jakie kity mają wciskać agencje reklamowe zleceniodawcom, żeby uzasadnić ogromne budżety kampanii reklamowych i bajery o ich skutecznym oddziaływaniu na potencjalnego kupca.;)
2pompony
20-04-2012, 02:19
Cóż, umysł działa jak działa - jedni wierzą, inni udają najmądrzejszych z całej wsi.
Przypomina mi się smutna historia Ignaza Simmelweisa, który przekonywał, żeby lekarze na porodówce myli ręce po powrocie z sekcji i po krojeniu nieboszczyków. Myślicie, ze mu wierzyli? Nie bądźcie naiwni! Też opowiadali na ten temat śmieszne numery, i we własnym kółku pękali ze śmiechu. Nawet jak postanowili mu zrobić kawał i w końcu zaczęli myć ręce na krotki czas, jak w efekcie tego umieralność spadła z 20 do 2% - dalej nei wierzyli, że to naprawde o to chodziło. Byli po prostu najmądrzejsi z całej wsi.
Tacy są ludzie. Nie dziwi mnie to.
Z tym, że robiono dokładne badania dotyczące reklamy podprogowej. Opowieści o tym, że gdzieś w kinie wmontowano klatki z fantą i tłumy rzuciły się po wyjściu z kina na zakupy to urban legend. Gdyby to było rzeczywiście tak skuteczne to dziś byś do wszystkich mówił towarzyszu, bo komuniści zajmowali się badaniami nad takimi rzeczami, jakoś komunizm upadł. Reklama musi nieść emocje, z tym, że reklama nie zmodyfikuje postawy skrajnie negatywnej. Zmiana postaw to skomplikowana sprawa. Zobacz, że w tej chwili ludzie się uodpornili na reklamę. Firmy stosują coraz potężniejsze bodźce, bo tradycyjna reklama coraz mniej przynosi efektu. Jesteśmy tak zarzuceni przekazami reklamowymi, że mózg nie jest w stanie przyjąć tyle informacji, dodatkowo u wielu osób pojawia się efekt buntu na reklamę. Zbyt nachalna reklama powoduje, że dana marka kojarzy się negatywnie. Mocno ciała daje teraz Nikon z reklamą systemu 1. Wkurzające pop-upy. Sztuczek marketingowych jest dużo, z tym, że gdy jedną sztuczkę zaczyna stosować wiele firm przestaje ona być skuteczna, bo następuje przesycenie. A są stosowane bardzo wyrafinowane strategie. Np sklepy Media Markt i Saturn. Ten sam właściciel, ale udają konkurencję. Przekaz pierwotny jest taki, że tylko te sklepy istnieją na rynku. Idiotyczne reklamy MM napędzały też klientów Saturnowi, bo osoby, które ta reklama odrzucała stwierdzały, że idą do konkurencji, a konkurencję znały jedną, Saturn. W efekcie pieniądze trafiały do tej samej kieszeni. Takich strategii jest wiele, marketingowcy by chcieli, żeby istniał sposób na to, żeby wydać rozkaz kupuj nasz produkt i każdy się podporządkuje. Nie ma tak dobrze. Trzeba stosować różne strategie dotarcia do różnych grup albo świadomie wybrać jedną grupę, wiedząc, że przekaz będzie odstraszał inne grupy. Dotyczy to zarówno produktów komercyjnych jak i marketingu politycznego.
2pompony
20-04-2012, 03:12
Właśnie wiem o tym - stąd reklamiarze szukają coraz to nowych dróg dotarcia. Czytam o próbach wykorzystania w celach reklamowych eksperymentu Ascha na przykład i dziwię się, że dopiero teraz, prawdę mówiąc. Ale zawsze znajdzie się ktoś, kto zamiast próbować zrozumieć, będzie się śmiał - bo tacy są ludzie.
I jeszcze jedno - w świetle tego, co się stało w Londynie podczas ostatnich zamieszek widać zresztą do jakiego stopnia młodzi ludzie są zindoktrynowani! W przeważającym procencie (statystycznie ważącym) kradli 3 asortymenty rzeczy: komórki, telewizory i firmowe trampki - czyli to, co najczęściej spotykali w reklamach do siebie kierowanych. Warto się nad tym zastanowić, ale można też w zamian opowiedzieć jakąś wesołą anegdotkę i też będzie. :)
Tak wracając do reklamy Sony z kuleczkami i żabką...
Reklama jest bardzo fajna, bardzo przyjemna w odbiorze. Jedna z lepszych, jakie widziałem. Głównie ze względu na muzykę i na nastrój. Kolorowe kulki, fajne światełko, gitarka i być może ta żabka... Chociaż mnie się ona (ta reklama, nie żabka ;-) ) spodobała od samego początku, zanim żabka raczyła z rynny wyskoczyć. ;-) I widzę pewną nieścisłość w twierdzeniu kolegi 2pompony. Otóż skoro dopiero po tej reklamie, jajogłowi zaczęli się habilitować w temacie żabek, to jakim sposobem ta reklama miała być tak sprytnie skonstruowana i uknuta? Mnie się wydaje, że z tą żabką, to im przez przypadek wyszło. A że się okazało, że to w jakiś sposób działa i "stymuluje nas przez główkę", to zupełnie inna para kaloszy. Jakiś czas temu szukałem tego utworu i przejrzałem YT w poszukiwaniu jakichś informacji, materiałów itd. I trafiłem na backstage z tej reklamy. Powiem Wam, że momentami to improwizacja na całego. Chłopaki chyba nie byli do końca świadomi, ile energii wyzwolą wysypując kontener kauczukowych piłeczek ze wzgórza (nawet do jakichś dewastacji doszło, samochody powgniatało, elewacje pouszkadzało). Wszystko trwało dosłownie kilkanaście sekund, w polu widzenia jednego operatora piłki były przez kilka sekund. A mieli chyba tylko jedno podejście, bo i tak przygotowanie się do przechwycenia kulek, wysprzątanie itd, wymagało zamknięcia jednej z ulic SF na cały dzień. Kilka ekip filmowych było pokitranych po zaimprowizowanych schronach na drodze piłek, każdy kręcił co tylko się dało i jak się dało, później z tego całkiem sprytnie zmontowali gotowy materiał. Slowmotion, muzyczka, odpowiednia pora dnia i efekt wyszedł świetny. Ale zupełnie wątpię, czy w tym chaosie było miejsce na wysublimowane kadry z żabką wyskakującą z rynny itd. Ot, któremuś wskoczyła w kadr i tyle. ;-)
2pompony
20-04-2012, 12:29
I widzę pewną nieścisłość w twierdzeniu kolegi 2pompony. Otóż skoro dopiero po tej reklamie, jajogłowi zaczęli się habilitować w temacie żabek, to jakim sposobem ta reklama miała być tak sprytnie skonstruowana i uknuta? Mnie się wydaje, że z tą żabką, to im przez przypadek wyszło.
Oczywiście, że przez przypadek! Ludzie, czy naprawdę nikt nie rozumei co mówię?
Nie chodzi o to, że była akurat żabka. Mógł być kot, aligator, goła baba, cokolwiek. Wmontowano żabkę celowo, bo to było w scenopisie - jak każda inna normalna scena.
Dopiero badając różne wersje montażu - bada się na ludziach co im się bardziej spodoba i dlaczego - wyszło ta to, że ćwierć sekundy jednego ujęcia ma kluczowe znaczenie dla odbioru całości. To wyszło dopiero potem.
A ponieważ statystycznei wyszła im bardzo duża różnica - coś jak słynny sygnał WOW, tylko nie pytajcie mnie teraz co to było - postanowili to wziąć na warsztat. Uznano, że coś istotnego dla branży musi się dziać, skoro jedna próba ludzi mówi, że im sie podoba w 60%, a druga próba w 90! I dopiero w wymiku badań nad tym fenomenem - potem, po badaniach i po reklamie - okazało się, czemu ludzie tak reagują.
Przecież mówię o tym od początku tak jasno, że bardziej się nie da...
Tak wracając do reklamy Sony z kuleczkami i żabką...
Reklama jest bardzo fajna, bardzo przyjemna w odbiorze. Jedna z lepszych, jakie widziałem. Głównie ze względu na muzykę i na nastrój. Kolorowe kulki, fajne światełko, gitarka i być może ta żabka... Chociaż mnie się ona (ta reklama, nie żabka ;-) ) spodobała od samego początku, zanim żabka raczyła z rynny wyskoczyć.
Dla mnie był to tylko fajnie i pomysłowo zrealizowana, krótka forma filmowa, która utkwila w pamięci podobnie jak pierwsza część "Shreka". Natomiast w żaden sposób nie spowodowała, że kupiłem reklamowany produkt.
Był to po prostu spot, który poinformowała, że Sony jest na rynku i coś tam sprzedaje. Film przebił sam reklamowany produkt do tego stopnia, że ludzie pamiętają film, ale co reklamował już niekoniecznie.
Pamiętajcie że reklama to nie rozkaz - idz i kup. Jak widze reklame "7'up" w nowej limitowanej puszce (którą i tak wyrzuce) to ją kupie. Dlaczego? Bo ten produkt jest tani i mozna go od reki kupić.
Tak samo z reklamami - Skody Octavi II - reklama skierowana do ludzi, ktorzy poszukują auta w tym przedziale cenowym (i gabarytowym). Nie wspominając o okresowych reklamach Lexus'a.
Jak bede kupował telewizor, to zwrócę uwage na Bravie od Sony. Ale nie, że polece od razu do sklepu
2pompony
20-04-2012, 15:00
Powiem to ostatni raz, bo ta dyskusja jest już strasznie nużąca.
Rozumienie reklamy jako prostego przekazu idź i kup jest - proszę wybaczyć mi zwrot - dość prostackie. Tylko tania, smętna i bez polotu reklama mówi: 'idź i kup nasz proszek'. Takie coś to lipa. Naprawdę reklama służy temu (i dlatego jest taka groźna) - żeby wzbudzać pozytywne emocje związane z marką.
Pamiętacie reklamę telewizorów Philipsa, które kosztowały tyle co trzy samochody? Puszczali je kiedyś na okrągło... Firma pytana o to, czemu traci czas i kasę na reklamę czegoś, o czym wiadomo, ze kupi sześć osób w kraju powiedziała otwarcie, że uchowaj boże nei chce sprzedawać tych telewizorów! Chce sprzedawać golarki - więc reklamuje nie golarki bo to wsiowe, tylko wzbudza pozytywne emocje związane z Philipsem, bo to się opłaca i przekłada na sprzedaż golarek, baterii, czy chustek do nosa - byle z logo Philips. I tyle.
Naprawdę śmieszne jest to, że ci, którzy chcą wyjść na tych odpornych na reklamę mówią dokładnie to, co reklamiarze sobie zaplanowali: pal sześć telewizory, kogo to obchodzi, ważne że sama reklama mi się spodobała, bo była taka sympatyczna. Ładny filmik po prostu, taka forma sztuki, muzyka fajna i w ogóle sympatycznie!
I to właśnie reklamiarze chceli osiągnąć - uczucie sympatii, emocje pozytywne, raczej przyciąganie niż obojętność.
To jest istota - takie odczucia. Jak się już je rozbudziło - w odpowiednim momencie się je wykorzysta, ważne, żeby mieć co wykorzystać.
No tak... Reklama miała wzbudzić pozytywne emocje związane z marką... I wzbudziła. Ale i tak kupiłem Panasonica. ;-)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.