Zobacz pełną wersję : Z PS do LR - w jakim formacie pliku
Witam,
Od dłuższego czasu nie potrafię rozgryźć następującego problemu. A mianowicie...
Plik RAW otwieram w photoshopie. Tam po retuszu (np. usunięcie skaz skóry, wygładzanie itd.) chciałbym dalej obrabiać dane zdjęcie, ale już w lightroomie. Wiem, że w PS można uzyskać znacznie więcej i ciekawsze efekty, lecz w LR mam dużo przygotowanych profili zdjęć. Ponadto tak mi łatwiej.
Pytanie, czy jest jakiś sposób, aby zapisać plik w NEF (RAW) z wykonanymi zmianami w PS? Tak, abym później mógł otworzyć go w LR. Wiem, że można jako JPG, ale wówczas traci się nie tylko na jakości obrazka, ale i już nie wyciągnę tyle, co z nef'a. W drugą stronę wyjściem jest zapisanie w LR pliku jako DNG.
Z góry dzięki za pomoc.
To spróbuj otwierać do edycji w PSie z poziomu lightrooma. Masz wówczas chyba 3 opcje do wyboru. Plik (po edycji) Photoshop zapisze ci jako tiff lub psd i dalej możesz obrabiać w LR. Możesz skorzystac z kopii wirtualnych ale zdaje się, że w zasadzie LR tworzy taką kopię do edycji w PS.
2pompony
14-04-2012, 18:21
Wspołpraca pomiędzy LR i PS zależy od wersji jednego i drugiego - oczywiście najpełniejsza i o największym stopniu zgrania jest w najnowszych. Ale dalej można pracowac przy nei tak nowych, tylko odpada częśc automatyzacji...
Jeśli przyjąłeś taki model działania, że z PSa przechodzisz do LRa (jak dla mnie to całkiem pod prąd, ale to nie mój problem) - to pracuj pod PSem i zachowuj pracę z neigo jako plik 16bitowy. Na przykład jako psd lub tiff 16bit - i to możesz wczytać spokojnie do LRa bez utraty jakości RAWa. Niedogodnoscią jest to, że wtedy będziesz musiał przechowywać albo oba pliki (RAWa i tego PSD lub tifa) - co zabiera przestrzeń, albo zrezygnujesz z przechowywania RAWa. No ale to Twój wybór.
2pompony --> dlaczego pod prąd? W PS obrabiam na źródłowym pliku bez ingerencji w kolorach. Tymi zajmuję się w dowolny sposób w LR.
Chyba chodzi o to, że zarządzasz oryginałami z poziomu LR (jego katalogów, kolekcji itp) - robisz albo nie robisz wstępną edycję w LR, zdjęcie otwierasz do edycji w PS-ie, robisz edycję, zapisujesz jako TIFF lub PSD z włączona maksymalna kompatybilnoscią i podczas zapisu to nowe zdjęcie pojawia się obok starego w tym samym katalogu. Zawet nie musisz nadawać mu innej nazwy podczas zapisu - LR zrobi to za ciebie. Zachowujesz oryginał i na nowym zdjęciu możesz wykonywać później dalsze manipulacje czy to w LR czy w PS.
Jeśli otwierasz najpierw w PSie obrabiasz, zapisujesz, wrzucasz do LR i obrabiasz ponownie to to jest droga trochę naokoło i prawdopodobnie traktujesz LR tylko jako dodatkowe narzędzie edycyjne. To pytanie teraz po co sobie pracę mnożyć?
2pompony
14-04-2012, 18:57
Mniej więcej o to mi chodziło. LR to nei tylko coś do obróbki kolorów, ale cały bogato wyposażony kombajn do ogarnięcia (w wielu aspektach) własnej kolekcji zdjęć. Ma do tego liczne, nadzwyczaj użyteczne i efektywne narzędzia. Dlatego wydawałoby się że droga powinna być taka, że co się da to w LR i tylko to, czego się nie da jako LR > PS, bo odwrotnie jest trochę bez sensu.
Czemu bez sensu? Przykład pierwszy z brzegu: bierzesz RAWa i chcesz zrobić b&w. Robisz pod PSem, zapisujesz jako tif, wciągasz do LR i dalej obrabiasz, ale to już cały czas pozostaje b&w. A jak chcesz mieć kolor, musisz przejść jeszcze raz drogę w PSie, mieć drugi plik, znowu go wciągać, i tak dalej.
A gdyby to samo robić w LR - wystarczy zrobić sobie wirtualną kopię i masz tyle wersji ile chcesz w jakieś pół minuty i bez wielu plików na dysku, bo masz tylko wirtualne kopie, a nei rzeczywiste. TAkich przykładów można podac ze trzy tuziny.
Ale nie bój się, że będę Cię namawiać! Uchowaj boże, żebym miał kogokolwiek do tego przekonywać! Szkoda byłoby mi do tego palców i czasu - bo to nie jset mój problem w najmniejszej mierze. Lubisz tak - świetnei, to nie ja coś tracę. Ja w tej sytuacji zachowuję wspaniały święty spokój.
Kurczę, te wirtualne kopie, to coś, czego wcześniej nie znałem.
Moje wcześniejsze myślenie było takie: RAW w LR -> robię kilka wersji kolorystycznych i zapisuję jako np. DNG, i później co... mam np. w pięciu wersjach jednego zdjęcia robić jakiś retusz skóry? To muszę to wykonać pięć razy. Zaś robiąc najpierw retusz i zapisując plik, mam gotowe zdjęcie i na nim się bawię w LR i robię w różnych wersjach kolorystycznych.
Więc pozostaje połączyć LR z PS, już gdzieś widziałem jakiś poradnik. Dzięki.
i później co... mam np. w pięciu wersjach jednego zdjęcia robić jakiś retusz skóry? To muszę to wykonać pięć razy. Zaś robiąc najpierw retusz i zapisując plik, mam gotowe zdjęcie i na nim się bawię w LR i robię w różnych wersjach kolorystycznych.
Po co sobie tak utrudniac zycie?
Zazwyczaj workflow wyglada tak, ze fotki wola sie w LR albo innej wolarce rawow
(podstawowe korekty WB, dystorsje, ekspozycja itd.),
tak przygotowany plik trafia do PS'a czy GIMP'a, gdzie robisz wlasciwy retusz i dopieszczasz fotke ostatecznie.
Nie bardzo rozumiem po co wracac do LR'a zeby "robic rozne wersje kolorystyczne",
bo przeciez to wszystko w PSie zrobisz!
Na koniec z PSa eksportujesz wedle potrzeb - do netu w RGB, do drukarni (zazwyczaj) w CMYKu itd...
Jesli jednak wolisz swoja kolejnosc to 2pompony juz Ci odpowiedzial jak to ugryzc.
2pompony
19-04-2012, 21:55
Nie bardzo rozumiem po co wracac do LR'a zeby "robic rozne wersje kolorystyczne",
bo przeciez to wszystko w PSie zrobisz!
Po to, żeby z jednej klatki - która, tak na marginesie ma fomat 3 x 2 i jest kolorowa - mieć następujące wersje: kwadrat, panoramiczny 16 x 9, kolor, crossa, b&w, sepię i jeszcze jakieś pośrednie. A wszystko to w LR, prosto, łatwo, bez dodatkowych plików (waga większa raptem o parę kilo dla wszystkiego, a nie mega jak w wypadku każdego pliku z osobna) - jako kopie wirtualne. Plus wszystko w jednym miejscu w kupie, albo wszystko w osobnych kolekcjach typu osobno kwadraty, osobno sepie, osobno crossy, i tak dalej - a wszystko to bez grama dodatkowej logistyki jak foldery na dysku, osobne pliki, itd.
Czy to nei proste, piękne i łatwe? :) Magia!
jasne... piekne i proste!
szczerze mowiac nie pomyslalem o tym bo nigdy nie potrzebowalem pierdyliona wersji tej samej foty :)
Wirtualne kopie maja ten maly minusik, ze w momencie jak sie wysypie katalog LR'a to znikaja bezpowrotnie prawda?
Tak, wiem ze mozna robic backup lrcat, ale licho nie spi :razz:
2pompony
19-04-2012, 22:15
Ja bardzo często robię wirtualne kopie, dzięki czemu mam porządek na dysku i dużo wolnego miejsca. Gdybym na każde czarnobiałe zdjęcie, kwadrat czy coś innego musiał mieć osobny plik, zabrakłoby mi miejsca na biurku na dyski! :)
Tak, masz rację, wirtualne kopie to te co znikają, jeśli coś się stanie. Oczywiście świadomy user za pomocą 2 kliknięć na jedną kopię (niezbyt duży koszt, prawda?) zrobi sobie backup każdej wirt. kopii jako snapshot, ale to wie każdy. Po drugie, jak właśnie policzyłem używam LRa od wersji 1 czyli już tak mniej więcej kilka lat i ciągle słyszę że coś się stanie, ale się jednak ani razu nei stało. :)
bombel - ja nie twierdze ze cos sie na bank stanie, gdybym mial takie moce to by dopiero bylo ;)
Dyskutowac nie bede za bardzo bo oczywiscie masz racje z tym porzadkiem i wolnym miejscem.
sote --> tylko widzisz, w LR mam porobionych mnóstwo presetów, szybki wybór plus ewentualna korekta i zdjęcie gotowe. Natomiast w PS do tego wszystkiego muszę krok po kroku dążyć. Ponadto ja akurat jedno zdjęcie robię w kilku wersjach, porównuję, oceniam, pokazuję innym, które lepsze :).
W każdym bądź razie, już wiem co i jak.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.