Zobacz pełną wersję : I-ttl wasze doświadczenia, powrót do manuala
foto4deg
11-04-2012, 14:32
Witam. Od przeszło roku mam nissin di622 mark II, który ma i-ttl. Jako, że nie miałem do czynienia z innymi lampami, to oczywiście zachwyt, polecanie każdemu itp...Od miesiąca mam jeszcze dwie yn-560 i zachwyt nad nissinem minął..niby ten i-ttl, cls, ale jednak yn jest dla mnie teraz tą pierwszą lampką. Teraz pytanie: może ja nie umiem w odpowiedni sposób korzystać z i-tll? Z drugiej strony, może też mieliście takie coś, że mimo posiadania i-tll i tak używacie lamp w trybie manualny, samemu decydować, jak lampa ma zaświecić ?
pozdrawiam
RobertMiernik
11-04-2012, 14:37
W przypadku studia:
- warunki się nie zmieniają więc ttl nie jest potrzebny, manual wystarcza w zupełności...
W przypadku pleneru:
- jeśli warunki się zmieniają ttl za każdym razem 'może' inaczej błyskać, więc ciężko Ci będzie złapać taką samą ekspozycję na kolejnych zdjęciach
- jeśli warunki się nie zmieniają, ttl nie jest potrzebny więc...
ttl jest zajedwabisty w dwóch w zasadzie przypadkach
- przy reporterce, czyli lampa na aparat i jedziesz nie martwiąc się o oświetlenie
cls
- jeśli chcesz osiągnąć używając wielu lamp czas synchronizacji poniżej czasu obsługiwanego przez wyzwalacze, których używasz (najczęściej max 250 a z cls'em można zejść dowolnie nisko)
(najczęściej max 250 a z cls'em można zejść dowolnie nisko)
pod warunkiem ze:
- lampy sie widza (w pomieszczeniu rzadko jest to potrzebne. w sloneczny dzien i duzych odleglosciach sterownika od lampy zdalnej bywa roznie)
- nie jest potrzebna pelna moc (pow. 1/250)
RobertMiernik
11-04-2012, 15:28
pod warunkiem ze:
- lampy sie widza (w pomieszczeniu rzadko jest to potrzebne. w sloneczny dzien i duzych odleglosciach sterownika od lampy zdalnej bywa roznie)
- nie jest potrzebna pelna moc (pow. 1/250)
Oczywiście aczkolwiek nie do końca jest to ograniczenie, największym jest moc ale wszystko zależy od posiadanej ilości lamp...
Art Erie
11-04-2012, 16:20
Dla mnie najlepsza jest taka lampa, w której mam duży wybór trybów pracy; na przykład iTTLBL. W samym trybie M tańsze/starsze lampy mają też ograniczony podział mocy błysku. Jaki tryb pracy jest lepszy, to zależy od warunków. Natomiast to jaka lampa lepsza, zależy od tego co oferuje.
lamp w manualu praktycznie w ogóle nie używam, w pomieszczeniach głównym ustawieniem jest aparat w m a lampa albo ttl albo ttlbl, na zewnątrz to już różnie niemniej jednak lampa praktycznie cały czas w jakimś trybie auto
Nie padła w tym wątku automatyka własna lamp "A". Używam mniej więcej po równo z iTTL (stopka/zdalny).
Nie używam manuala (2x do roku w sytuacjach strobistowskich). Cyfra spowodowała chory sposób robienia zdjęć: "sprawdzi się na okienku". Zarówno zwolennicy heliosów, jak i lamp manualnych "zapominają" powiedzieć o ilości zdjęć popsutych przed "tym jednym" pokazanym ludziom. Dla mnie to w zasadzie niedopuszczalne. Pierwsze zdjęcie na się technicznie "udać".
Tylko nie zapewniajcie mnie o obliczeniach z LP, za stary jestem na kit.
Teraz pytanie: może ja nie umiem w odpowiedni sposób korzystać z i-tll?
Coś dokładniej powiesz / pokażesz?
Nie padła w tym wątku automatyka własna lamp "A". Używam mniej więcej po równo z iTTL (stopka/zdalny).
Nie używam manuala (2x do roku w sytuacjach strobistowskich). Cyfra spowodowała chory sposób robienia zdjęć: "sprawdzi się na okienku". Zarówno zwolennicy heliosów, jak i lamp manualnych "zapominają" powiedzieć o ilości zdjęć popsutych przed "tym jednym" pokazanym ludziom. Dla mnie to w zasadzie niedopuszczalne. Pierwsze zdjęcie na się technicznie "udać".
Jak masz lampę na body to możesz próbować, żeby się udało. Ale jeśli lampy są poza body, to masz małe szanse na to, żeby się udało od pierwszego strzału, no chyba, że masz duże doświadczenie i do tego światłomierz błyskowego. W tej chwili w studio, gdzie warunki są kontrolowane, pierwsze kilka zdjęć jest robionych na ustawienie światła. Każdy tryb się przydaje, czy automatyka czy manual, ale trzeba wiedzieć kiedy i jak go wykorzystać.
Kiedyś zawodowcy robili też tonę zdjęć, nawet więcej niż dziś, żeby być pewnym, że chociaż jedno się udało. Robiłem zdjęcia martwej natury do gazety, natura była mocno martwa bo wysadzony w powietrze budynek. Poszło na to 20 klatek, żeby było właśnie co wybrać.
Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, udać się technicznie o niczym nie świadczy, bo następne zdjęcie może się bardziej udać. Jak robisz zdjęcia z iTTL to też nie masz pewności, że się uda, musisz sprawdzić albo zrobić kilka zdjęć. Jeśli nie kontrolujesz w pełni warunków to nigdy nie masz 100% pewności, że wszystko poszło dobrze.
Zaletą TTL, A jest to, że szybciej lecą kolejne zdjęcia, jak przechodzisz na manual, to musisz wszystko sprawdzić, skorygować. Często jest tak, że jak robisz reporterkę w jednym miejscu to ustawiasz właśnie manual, bo on daje najpełniejszą kontrolę. Automatyczne pomiary zostać oszukane przez jakieś źródła światła, które się pojawią w kadrze. Manual daje zdjęcie jakie chcesz. Nie zawsze jest na to czas, ale jeśli jest możliwość to lepiej na spokojnie zrobić kilka klatek w manualu testowo. Niby prosta sytuacja, fotografujesz np celebrytów na tle parawanu reklamowego (typowa sytuacja). Lepiej ustawić sobie manual w lampie i w aparacie niż zdać się na automatykę. Warunki oświetleniowe się nie zmienią. Jeśli zdasz się na automatykę to może Cię spotkać przykra niespodzianka. Inaczej będzie naświetlone zdjęcie z dwiema celebrytkami w białych sukniach, a inaczej z dwoma facetami w czarnych garniturach. Obydwa zdjęcia niby dobrze naświetlone, ale jak je postawisz obok siebie to inna bajka. Mimo, że ta sama sesja, ten sam fotograf. Potem przyjdzie ktoś ubrany w 18% szarość i znów inaczej.
Ale jeśli lampy są poza body, to masz małe szanse na to, żeby się udało od pierwszego strzału, no chyba, że masz duże doświadczenie i do tego światłomierz błyskowego.
Są jeszcze inne opcje. CLS, A, dla kronikarskiej ścisłości warto wymienić.
Mam wrażenie, że Pierwotny Pytający nie pytał o studio ani celebrytów.
Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, udać się technicznie o niczym nie świadczy, bo następne zdjęcie może się bardziej udać.
argumentacja nieco propagandowa ....
Są jeszcze inne opcje. CLS, A, dla kronikarskiej ścisłości warto wymienić.
Mam wrażenie, że Pierwotny Pytający nie pytał o studio ani celebrytów.
CLS to jest system sterowania lampami, a nie metoda wyznaczania mocy lamp dla uzyskania odpowiedniej ekspozycji. Trzeba albo ustawić moc dla każdej grupy, albo zdać się na pomiar TTL. Studio i celebryci to są przykłady pewnych sytuacji. Sytuacja gdy stoimy w jednym miejscu i robimy zdjęcia nie jest rzadka, warto wtedy dbać o stałe światło, a nie co zdjęcie inny błysk. TTL, A czy manual to są narzędzia. Trzeba dopasować narzędzie do sytuacji i swojej wiedzy. Nie ma jednego najlepszego trybu. Stosowania TTL też trzeba się nauczyć, to jak z pomiarem matrycowym, najbardziej zaawansowany, teoretycznie ma sprawdzić się w każdej sytuacji, ale jednak ma swoje odchyłki. Trzeba cały czas się uczyć, próbować. Jeśli coś nie wyjdzie to spróbować inaczej. Porównywać sytuacje. To nie przyjdzie samo i nie da się tego zapisać na jednej stronie książki. Są pewne sztuczki, które ułatwiają życie. Trzeba trochę poczytać, żeby wiedzieć na co zwracać uwagę. Np mało kto zwraca uwagę na to, że przy fotografowaniu w pomieszczeniach, szczególnie małych trzeba uważać na LV. W tym przypadku światło wpada też na matrycę pomiarową od strony wizjera i fałszuje pomiar. Są pułapki związane z oświetleniem kolejnych planów, lampa błyskowa na aparacie jest bardzo złym źródłem światła, bo może prawidłowo naświetlić tylko jeden plan. Co bliżej będzie prześwietlone, co dalej niedoświetlone. Nie zawsze można coś z tym zrobić.
argumentacja nieco propagandowa ....
To jest praktyka, nie propaganda. Z jakiś powodów profesjonalne sesje to nie 3 zdjęcia, ale często setki czy tysiące. Było też tak w czasach analogowych, nie każdego było stać na robienie wielu zdjęć, ale tam gdzie było to potrzebne robiono ich setki. Jeśli sesja ma budżet 1 mln $ to dodatkowe kilkadziesiąt klatek wielkiego formatu nie jest żadnym wydatkiem. Taniej zrobić te dodatkowe zdjęcia niż drugi raz organizować sesję.
Z jakiś powodów National Geographic żąda ok. 10 tys. zdjęć z wyprawy. I biorą do tych wypraw nie ludzi z ulicy, a fotografów z dorobkiem.
Na to nakłada się, że sprzęt nie jest niezawodny. AF nie zawsze złapie dobrze ostrość, lampa nie zawsze odpali z odpowiednią mocą, pomiar nie zawsze będzie dokładny. Nie bez powodu w aparatach jest coś takiego jak bracketing.
tu jest fajnie opisane http://tadgawin.blogspot.com/2010/02/01.html
W tym przypadku światło wpada też na matrycę pomiarową od strony wizjera i fałszuje pomiar.
...
To jest praktyka, nie propaganda. Z jakiś powodów profesjonalne sesje to nie 3 zdjęcia, ale często setki ...
Na to nakłada się, że sprzęt nie jest niezawodny. AF nie zawsze złapie dobrze ostrość, lampa nie zawsze odpali z odpowiednią mocą, pomiar nie zawsze będzie dokładny. Nie bez powodu w aparatach jest coś takiego jak bracketing.
a) Pierwotny Pytający nie pyta o swoje pierwsze studio, tylko o pierwsza (jedyną) lampę która ma służyć chyba w różnych sytuacjach
b) zbiłeś moje poprzednie zdanie, że pierwsze ma być 'udane technicznie' , że nie trzeba, bo może siódme będzie "ładniejsze" Miecz ma dwie strony: a może to pierwsze, co ma spieprzoną ekspozycję, miała najlepszy kadr.
c) wróćmy do przykładu z wysadzanym blokiem. Nie rób ze mnie blondynki, wykonywanie serii ma przyczyny zgoła pozafotograficzne. Masz kolego coś do przekazania, ale argumenty dobierasz nieco ... elastycznie.
d) wpadanie światła przez wizjer nie dotyczy typowych przypadków błyskających
e) widzę, że w miarę rozwoju wątku, pojawia się przyzwolenie na różne rodzaje automatyki, a to AF, a to bracketing (nie tłumacz mi jak blondie, nie jest sam w sobie automatyką), a to JEDNAK pomiar w środku aparatu. To dalej uważasz manual i sprawdzanie PO zdjęciu czy automat (z pomiarem przed/w trakcie), bo zeznania są rozbieżne?
Z drugiej strony, może też mieliście takie coś, że mimo posiadania i-tll i tak używacie lamp w trybie manualny, samemu decydować, jak lampa ma zaświecić ?
pozdrawiam
Ja zupełnie nie używam żadnych pomiarów automatycznych - po prostu temu nie ufam i szkoda mi czasu na użeranie się z tymi programikami. Może to wynika ze specyfiki mojej fotografii, ale wolę zrobić kilka klatek i mieć pewne, stałe warunki pracy. Jeśli zmienia się światło zastane, np w plenerze - to i zmienia się cała scena, więc samo błyśnięcie mocniej/słabiej (co niby inteligentny ttl czy tam inny specjał miałby zapewnić) niewiele daje. Albo robię przearanżowanie planu, albo w ogóle nie robię w takiej sytuacji zdjęć, bo zupełnie to zmienia to co chciałem osiągnąć od początku. Sam chcę decydować jak ma lampa błysnąć - nie trochę tak jak chcę, czy podobnie - tylko dokładnie tak jak sobie zaplanowałem.
Mam Sb-900, ale to była moja pierwsza lampa jaką kupiłem i jeszcze niewiele wiedziałem o tym jak się z tym pracuje. Dzisiaj już na pewno bym nie wywalił 1500zł na taką lampę. Wystarczają mi w zupełności małe, manualne lampki, a jak nie wystarczają - targam studyjne. W sumie nawet na aparacie na jakichś imprezach - mam włączony M na sb900.
Jedyne z czego zdaża mi się korzystać to CLS - ale tam też manualne ustawienie mocy...
Tak więc - nie jesteś sam ;)
a) Pierwotny Pytający nie pyta o swoje pierwsze studio, tylko o pierwsza (jedyną) lampę która ma służyć chyba w różnych sytuacjach
b) zbiłeś moje poprzednie zdanie, że pierwsze ma być 'udane technicznie' , że nie trzeba, bo może siódme będzie "ładniejsze" Miecz ma dwie strony: a może to pierwsze, co ma spieprzoną ekspozycję, miała najlepszy kadr.
Zdjęcie może być nieudane z powodów technicznych, bo coś źle zadziała, bo ktoś błyśnie z boku w tym samym momencie, są dziesiątki powodów przez które zdjęcie może być nieudane. Robiłem kiedyś zdjęcia w podziemiu kościoła. Było to kłopotliwe miejsce. Trzeba było sprawdzać każde zdjęcie, czy dobrze wyszło, czy trzeba powtórzyć. Powodem był sufit i ściany. Sufit był częściowo otynkowany, zaraz obok była goła cegła, jak trafiłem lampą w cegłę to całe zdjęcie miało czerwony zafarb. A, że to był reportaż to nie zawsze był czas, żeby się ustawić dobrze, trzeba zrobić zdjęcie, bo coś akurat się dzieje. Sprawdzić czy dobrze, ew przestawić palnik lampy inaczej. Dokładając do tego nieregularność sufitu (łuk gotycki) ciężko było przewidzieć jak się dokładnie trafi ze światłem.
A wielkie sesje nie muszą być robione tylko w studio, często są w plenerze, gdzie światło błyskowe wspomaga światło zastane.
c) wróćmy do przykładu z wysadzanym blokiem. Nie rób ze mnie blondynki, wykonywanie serii ma przyczyny zgoła pozafotograficzne. Masz kolego coś do przekazania, ale argumenty dobierasz nieco ... elastycznie.
Robi się wiele zdjęć też z powodów technicznych. Sprzęt nie zawsze działa idealnie, nie zawsze masz wszystko dobrze ustawione. Seria zdjęć ma często wyeliminować problemy techniczne.
d) wpadanie światła przez wizjer nie dotyczy typowych przypadków błyskających
Błyskanie w pomieszczeniu jest dość typowe, jak również typowe jest odbijanie w pomieszczeniach światła od ścian czy od sufitu. Coraz popularniejsze jest LV. Także sam kadr może być taki, że aparat "będzie miał inne zdanie na temat poprawnej ekspozycji".
e) widzę, że w miarę rozwoju wątku, pojawia się przyzwolenie na różne rodzaje automatyki, a to AF, a to bracketing (nie tłumacz mi jak blondie, nie jest sam w sobie automatyką), a to JEDNAK pomiar w środku aparatu. To dalej uważasz manual i sprawdzanie PO zdjęciu czy automat (z pomiarem przed/w trakcie), bo zeznania są rozbieżne?
To jakiego trybu się używa zależy od sytuacji. Są sytuacje, gdy trzeba korzystać z automatyki, bo inaczej nie można, wszystko dzieje się na szybko. A są też sytuacje, gdy automatyka wariuje i trzeba przejść na sterowanie ręczne. Są sytuacje gdy ustawiasz maksymalną moc lampy i walisz na wprost, bo inaczej się nie da. Nie ma jednego najlepszego rozwiązania. Korzystając z automatyki korzysta się też często z ręcznych korekt czy to przez kompensację ekspozycji czy kompensację mocy lampy. Na razie nie ma aparatu, który by w trybie automatycznym był zdolny naświetlić kadr tak jak pomyśli sobie fotograf. Fotograf musi dostosować się do możliwości aparatu i tego co zaszyli w nim programiści. Musi wiedzieć jakie są wady i zalety każdego trybu i umieć to wykorzystać. Upieranie się, że tylko TTL, albo tylko M jest bez sensu. To są narzędzia, każde narzędzie sprawdza się lepiej w innych warunkach. Cała sztuka polega na tym, żeby dobrać odpowiednie narzędzie do sytuacji i umieć je wykorzystać.
Tryb manualny wymaga większego doświadczenia i więcej czasu na ustawienia. Automatyka działa szybciej, ale zawodniej i nie zawsze możemy uzyskać w automatyce to co dokładnie chcemy. W szybkim reportażu jest często za mało czasu na ręczne ustawienia, w trudnych sytuacjach oświetleniowych często trzeba jednak przejść na sterowanie ręczne. Zamykanie się w jednym trybie wg mnie nie jest dobrym rozwiązaniem, bo ogranicza. Trzeba korzystać kreatywnie z tego co się ma. I warto robić to świadomie.
Tryb manualny wymaga większego doświadczenia i więcej czasu na ustawienia. Automatyka działa szybciej, ale zawodniej i nie zawsze możemy uzyskać w automatyce to co dokładnie chcemy. W szybkim reportażu jest często za mało czasu na ręczne ustawienia, w trudnych sytuacjach oświetleniowych często trzeba jednak przejść na sterowanie ręczne. Zamykanie się w jednym trybie wg mnie nie jest dobrym rozwiązaniem, bo ogranicza. Trzeba korzystać kreatywnie z tego co się ma. I warto robić to świadomie.
Z tym przesłaniem się zgadzam. jednak można mieć "drobny" problem kupując lampę TYLKO z trybami manualnymi. OK gdy to jedna z lamp w torbie strobisty, ale nie gdy jedyna.
Ja zupełnie nie używam żadnych pomiarów automatycznych - po prostu temu nie ufam i szkoda mi czasu na użeranie się z tymi programikami. Może to wynika ze specyfiki mojej fotografii, ale wolę zrobić kilka klatek i mieć pewne, stałe warunki pracy. Jeśli zmienia się światło zastane, np w plenerze - to i zmienia się cała scena, więc samo błyśnięcie mocniej/słabiej (co niby inteligentny ttl czy tam inny specjał miałby zapewnić) niewiele daje. Albo robię przearanżowanie planu, albo w ogóle nie robię w takiej sytuacji zdjęć, bo zupełnie to zmienia to co chciałem osiągnąć od początku. Sam chcę decydować jak ma lampa błysnąć - nie trochę tak jak chcę, czy podobnie - tylko dokładnie tak jak sobie zaplanowałem.
Mam Sb-900, ale to była moja pierwsza lampa jaką kupiłem i jeszcze niewiele wiedziałem o tym jak się z tym pracuje. Dzisiaj już na pewno bym nie wywalił 1500zł na taką lampę. Wystarczają mi w zupełności małe, manualne lampki, a jak nie wystarczają - targam studyjne. W sumie nawet na aparacie na jakichś imprezach - mam włączony M na sb900.
Jedyne z czego zdaża mi się korzystać to CLS - ale tam też manualne ustawienie mocy...
Tak więc - nie jesteś sam ;)
Takich historii szukam na forum.Dzięki S4INT!
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.