Zobacz pełną wersję : 10 lat temu zmarł Layne Staley
Wg mnie Layne Staley, wokalista Alice in Chains, był najwspanialszym głosem w historii rocka, większym nawet niż Freddie, choć dla niektórych może to zabrzemieć jak bluźnierstwo. Miał potężny głos, a w głosie to coś, czego nie można się nauczyć na lekcjach śpiewu:
Love Hate Love (http://www.youtube.com/watch?v=l9jX1KAKp78)
Layne pisał też przejmujące teksty. Najwspanialsze dokonanie Alice in Chains, czyli album "Dirt" jest arcydziełem nie tylko epoki grunge, ale w ogóle. Wg mnie przebija wszystko, co zrobiła Nirvana, choć jak to często bywa, to Nirvana jest bardziej znana. Pewnie też dlatego, że Kurt opuścił ten świat z wielkim hukiem, podczas gdy Layne zabijał się na raty, pakując w swój organizm tablicę mendelejewa. Piątym członkiem Alice in Chains była heroina, bez niej "Dirt" nie brzmiałby tak jak brzmi, ale z drugiej strony heroina zabrała z tego świata przeogromny talent.
Pewnie niewielu kojarzy, że Layne śpiewał i napisał teksty na płytę "Above" grupy Mad Season, składającej się z muzyków z różnych kapeli grungeowych. Zazwyczaj supergrupy, to niewypały, ale w tym przypadku chłopaki stworzyli coś absolutnie pięknego. "Above" odbiega stylistycznie od grunge'u, ale z drugiej strony jest to jego kwintesencja
River of Deceit (http://www.youtube.com/watch?v=Fm72DPJCX58&ob=av3n)
Layne zmarł prawdopodobnie 5 kwietnia 2002r. Jego rozkładające się ciało znaleziono 2 tyg. później. Był ćpunem, sam zgotował sobie taki los, ale zasługuje chociażby na pamięć...
Nie ćpam żeby być na haju, jak sądzi większość ludzi. Wiem, że popełniłem błąd zaczynając z tym gównem. Trudno mi to wyjaśnić. Moja wątroba nie funkcjonuje i wymiotuję cały czas, sram w spodnie. Ból jest większy niż możesz znieść... (http://muzyka.interia.pl/alternatywa/news/najgorszy-bol-na-swiecie,1781141,45)
R.I.P. Layne
Art Erie
05-04-2012, 20:43
"Above" uzależnia; jest genialna .
Świetny głos...
Przypomniały mi się czasy technikum jak to słuchało się Alice in Chains, PJ, Soundgarden. Swoją drogą 3 zespoły i każdy miał fenomenalnego wokalistę.
November Hotel wymiata z "Above".
A pamiętacie taki "zlepek" jak Temple Of The Dog??
Wg mnie Layne Staley, wokalista Alice in Chains, był najwspanialszym głosem w historii rocka, większym nawet niż Freddie, choć dla niektórych może to zabrzemieć jak bluźnierstwo.
Nie brzmi jak bluźnierstwo, troszkę bardziej śmiesznie.
Motorniczy
06-04-2012, 18:05
Świetny głos...
Przypomniały mi się czasy technikum jak to słuchało się Alice in Chains, PJ, Soundgarden. Swoją drogą 3 zespoły i każdy miał fenomenalnego wokalistę.
November Hotel wymiata z "Above".
A pamiętacie taki "zlepek" jak Temple Of The Dog??
a Temple Of The Dog da sie zapomniec ?
A kto pamieta to...
TAslE0zjj64
Glos ktory wywoluje ciary......oczywiscie Above the best;)!
troszkę bardziej śmiesznie.
Żeby się wypowiadać trzeba znać twórczość obydwu panów, rozumiem, że znasz?
Jeśli o mnie chodzi, to jak większość słuchałem Fredka, ale jak większości bardzo szybko mi przeszło.
Ale nie wyłączam jak leci w radiu, szczególnie w duecie z Bowie :)
Rewelacyjny kawałek Greg.
Tak na marginesie jak już jest tak sentymentalnie to:
http://muzyka.onet.pl/publikacje/artykuly/pan-jim-ojciec-halasu,1,5091783,wiadomosc.html
Gurgul99
06-04-2012, 21:20
Alicja....cóż można powiedzieć...Alicja jest genialna i ponadczasowa.
ranbir kapoor
06-04-2012, 21:22
t6RbNhmmpRo
Alice, Pearl Jam i Soundgarden to zespoły które słuchałem od małego. :-) I chyba już zostanie tak do końca. Nie nudzi się.
Żeby się wypowiadać trzeba znać twórczość obydwu panów, rozumiem, że znasz?
Jeśli o mnie chodzi, to jak większość słuchałem Fredka, ale jak większości bardzo szybko mi przeszło.
Ale nie wyłączam jak leci w radiu, szczególnie w duecie z Bowie :)
To po prostu nie ta liga. Nie ujmuję niczego LS, ale FM to coś więcej po prostu. A jeśli chodzi o głos to już w ogóle nie ma porównania.
To po prostu nie ta liga. Nie ujmuję niczego LS, ale FM to coś więcej po prostu. A jeśli chodzi o głos to już w ogóle nie ma porównania.
Owszem, Freddie miał dużą skalę głosu, ale skala to nie wszystko. Szczerze mówiąc barwa głosu Freddiego i jego maniera śpiewania są irytujące. I moja opinia nie jest opinią odosobnioną. Z pewnością lepszym głosem dysponował Jeff Buckley. Miał więcej oktaw, ale przede wszystkim potrafił przekazywać emocje, a i barwę głosu miał o wiele przyjemniejszą. Layne Staley nie miał głosu śpiewaka operowego, ale skalę głosu miał potężną, choć zapewnie mniejszą niż Freddie. Niemniej jednak bije na głowę Freddiego w sposobie oddawania emocji. W swojej lidze, Layne jest poza konkurencją.
BTW, "Somebody to Love" wolę w wykonaniu George'a Michaela. Dlaczego? Bo słyszę w jego głosie pasję. Gdy Freddie w tej piosence uderza w wysokie tony, to brzmi to po prostu... śmiesznie :)
No tak.. rok temu zmarł też basista AIC, również narkotyki.. Z grungowego Seattle zawsze najbardziej odpowiadał mi ten zespół, odkąd w starym dobrym Beavis&Buttheadowym MTV usłyszałem Would? i Them Bones.., Pearl Jam tylko pierwsza i genialna od początku do końca płyta Ten a potem równia pochyła w dół, niestety.
Ale po latach to z Seattle najczęściej wracam jednak do Queensryche, no ale było to przed grunge, aczkolwiek po Hendrixie (również z Seattle, przynajmniej miejsce urodzenia).
Rewelacyjny kawałek Greg.
Polecam MAd Season....gra tam kilku mistrzow Grunge;)
uAE6Il6OTcs
Nie wiem czy ktos byl lepszy w tamtych czasach.......z kapel ktore znalismy w Polandzie, mowie o grunge.....
W komplecie z głosem trzeba mieć jeszcze charyzmę. Dopiero ten komplet robi z wokalisty zwierzę sceniczne.
W komplecie z głosem trzeba mieć jeszcze charyzmę. Dopiero ten komplet robi z wokalisty zwierzę sceniczne.
Freddie był w tym bezkonkurencyjny:)
Layne według mnie to najlepszy głos w muzyce grunge... zaraz po nim stawiam Chrisa Cornella.
W komplecie z głosem trzeba mieć jeszcze charyzmę. Dopiero ten komplet robi z wokalisty zwierzę sceniczne.
moja odpowiedź może być tylko jedna
_601kPxo1lQ
Wyczyszczone, z przepychanki wraz z jej wcześniejszym kontekstem. Jeśli dyskusja wróci na zbyt "luzacki" tor, wątek pofrunie w kosmos. Jeśli pojawią się znów oceny dyskutantów, a nie argumentów - rozdzielę kartoniki...
Więcej spokoju i dobrej nocy życzę...
To po prostu nie ta liga. Nie ujmuję niczego LS, ale FM to coś więcej po prostu. A jeśli chodzi o głos to już w ogóle nie ma porównania.
Wymień z pamięci tracklistę z "A night at the Opera" i przyznaj się przed samym sobą, kiedy wysłuchałeś w całości jakikolwiek album Queen, czyż nie było to w okolicach zejścia Freddiego? Dla mnie Queen to muzyka tła, nie przeszkadza. Z Freddim jest jak z Mickiewiczem, który "wielkim poetą był, a ci którzy mają inne zdanie nie mogą mieć racji". Otóż mogą... Dowód? Proszę bardzo
fo7hLyv6prM
RobertMiernik
12-04-2012, 01:34
Chyba postnąłeś nie ten kawałek, który miałeś na myśli, bo nie mieści mi się w moim ciasnym i bezguściarskim umyśle, że to, ten kawałek wybrałeś na reprezentatywny i argumentujący Twoje tezy.
Po kolei:
Muzyka - trywialna, jakby grały przedszkolaki na muzyce
Treść - nie porywa, ale uczciwie trzeba przyznać, że przyczepić się też do czego nie ma
Wokal - cóż w sumie sprawa gustu (podobno) ale mimo, że jest ciekawy to rewolucyjnym bym go nie nazwał, a już na pewno nie rzuca na kolana
+ Nie mogę sobie wyobrazić kawałka bardziej pasującego do określenia 'muzyka tła' niż delikatnych jazzujących perkusji i jednostajnego (przez większą część) głosu konającego.
Zestaw sobie ten kawałek z przytaczaną wcześniej Rapsody i dalej twierdzisz, że to Queen jest muzyką tła?...
Naprawdę Cię nie rozumiem, przypomniałeś nam fajnego w gruncie rzeczy artystę, posłuchaliśmy paru kawałków, powspominaliśmy stare czasy, ale dlaczego na siłę chcesz wszystkich przekonać, że się mylimy i nie mamy gustu i to Twoja racja jest jedyną słuszną?
Posłuchaliśmy czasem fajnych kawałków i dzięki Ci za to, ale nie przekonuj nas do swoich gustów, bo takie rzeczy udają się tylko prorokom...
A "wielkim poetą" to był Słowacki a nie Mickiewicz :razz:
Super dyskusja na "poziomie", a potem będzie lament, że kolejny wątek moderator w kosmos posłał.
ranbir kapoor
12-04-2012, 09:51
coz, Long Gone Day to wspanialy kawalek
jezeli ktos pisze ze to trywialna muzyczka grana przez przedszkolakow to trudno dyskutowac
niedawno ktos na forum zachwycal sie superbowlowym "wystepem" madonny ze niby tak powinny wygladac koncerty
tak wiec co kto lubi
a dyskusja lane vs freddie mysle ze jest niepotrzebna
RobertMiernik
12-04-2012, 10:06
jezeli ktos pisze ze to trywialna muzyczka grana przez przedszkolakow to trudno dyskutowac
Poziom dyskusji, poziomem dyskusji, ale proszę nie przekręcać przynajmniej...
ranbir kapoor
12-04-2012, 10:16
co tu jest przekrecone:
Muzyka - trywialna, jakby grały przedszkolaki na muzyce
Boryszuk
12-04-2012, 10:59
co tu jest przekrecone:
Szyk zdania ;)
Szyk zdania ;)
Ewentualnie szyk wyrazów w zdaniu.:wink:
Wymień z pamięci tracklistę z "A night at the Opera" i przyznaj się przed samym sobą, kiedy wysłuchałeś w całości jakikolwiek album Queen, czyż nie było to w okolicach zejścia Freddiego?
Nie wymienię bo nawet nie jestem wielkim fanem tego zespołu. Chodzi o to, że porównałeś dwóch artystów rockowych, czym mnie nawet nie wzburzyłeś, tylko wzbudziłeś politowanie. Zwłaszcza, że porównałeś głosy, a na to już nie mogłem nie zareagować. Więc stałem się obrońcą Freddiego.
Po prostu jakiś zdolny człowiek z mocnym głosem, który się zaćpał, jest porównywany z FM... litości.
Dla mnie Queen to muzyka tła, nie przeszkadza.
A mi AiC przeszkadza bardzo, już około 15 lat. Nie lubię, nie podoba mi się, mam nieciekawe skojarzenia. Monotonna muzyka z głosem konającego. Moje zdanie.
Super dyskusja na "poziomie", a potem będzie lament, że kolejny wątek moderator w kosmos posłał.
Niech moderuje w sprzętowych, gdzie tabuny onanistów obrażają się, podważają kompetencje, wyśmiewają się z mniej doświadczonych. Tu ucięto dyskusję zanim osiągnęła poziom z tamtych wątków. Lepiej zapobiegać niż kartkować w sumie.
wyrazy współczucia dla tych, którzy nie odkryli AiC i Mad Season z Layne'm na wokalu...
na zakończenie tego wątku, specjalnie dla Layne'a, jego ulubiony artysta z kiepskim wokalem
aepBpZ3kXek
R.I.P. Layne
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/04/tumblr_lw5ouwpE3s1qeyjplo1_500-1.jpg
źródło (http://29.media.tumblr.com/tumblr_lw5ouwpE3s1qeyjplo1_500.jpg)
maciey75
14-04-2012, 21:10
Mad Season i ich Above to jedna z lepszych ale malo znanych plyt. Kiedys udalo mi sie zdobyc ich DVD - REWELA!
Polecam Live at the Moore Theater i ich wersje I Don't Wanna Be a Soldier z plytki w coverami Lennona.
Mad Season i ich Above to jedna z lepszych ale malo znanych plyt. Kiedys udalo mi sie zdobyc ich DVD - REWELA! Polecam Live at the Moore Theater i ich wersje I Don't Wanna Be a Soldier z plytki w coverami Lennona.
Mad Season mieli materiał na drugą płytę, która nie powstała, bo Layne nie był już w formie niestety...
Ostatnim projektem, w jakim brał udział Layne, była zbieranina muzyków o nazwie Class of'99 i ich świetna wersja "Another Brick in the Wall". Layne stracił już chyba zęby, bo sepleni niemiłosiernie, ale czad jest, klimat i wokal rozwalają oryginał
pdu4nzhqAcw
Ostatnim projektem, w jakim brał udział Layne, była zbieranina muzyków o nazwie Class of'99 i ich świetna wersja "Another Brick in the Wall". Layne stracił już chyba zęby, bo sepleni niemiłosiernie, ale czad jest, klimat i wokal rozwalają oryginał
:shock:
:shock:
O gustach się nie dyskutuje, obydwie wersje są świetne ale wg mnie ze wskazaniem na Class of'99 z lepszą gitarą, bardziej mrocznym wokalem i bardziej industrialnym, drapieżnym charakterem
maciey75
15-04-2012, 17:19
Bowei wsadzasz kij w mrowisko ;)... ale jestem tego zdania co Ty. To samo mam jak slucham Imagine w wykonaniu APC.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.