PDA

Zobacz pełną wersję : Wiktor Wołkow nie żyje...



conik
27-03-2012, 09:02
http://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/region/id/78703

http://wyborcza.pl/1,76842,5641818,Wiktor_Wolkow___Wiegolud_z_amparat ami.html

Mialem okazję i zaszczyt poznać Pana Wiktora...jakiś czas temu zaproponowałem Mu udział w moim projekcie...niestety nie zdążyłem...to wielka strata...odchodzą ludzie, którzy tworzyli polską fotografię przez naprawdę wielkie F

zdyboo
27-03-2012, 09:22
Szkoda kurde, duża strata. Miałem okazje poznać pana Wołkowa na plenerze Nikoniarzy nad Biebrzą w 2010 r. Świetny gość, a pokaz Jego slajdów z Podlasia obejrzałem ze szczęką na podłodze.

conik
27-03-2012, 09:25
najpierw Woś teraz Wołkow... ech...:(

Psychotrop
27-03-2012, 10:00
Szkoda kurde, duża strata. Miałem okazje poznać pana Wołkowa na plenerze Nikoniarzy nad Biebrzą w 2010 r. Świetny gość, a pokaz Jego slajdów z Podlasia obejrzałem, że szczęką na podłodze.

razem go wtedy poznaliśmy.
trochu ekscentryczny, trochu dziwny, ale przesympatyczny człowiek, żyjący w swoim świecie zbudowanym z fotografii.
wielka szkoda.

robin102
27-03-2012, 11:00
O kurka wodna, zmarł fotograf :( który krajobrazowe zdjęcia robił szkłem o ogniskowej 1000 mm (tysiąc). Prawie sąsiad. Niesamowita strata :(

grunia99
27-03-2012, 11:07
Dzisiaj przeczytałem i jestem w szoku, podczas spotkania wydawał się niezniszczalny i wieczny. Niewielu jest takich, którzy żyją fotografią.
A do tego, w sumie nie był nawet nawet bardzo leciwy 70 lat bez 8 dni.
http://wyborcza.pl/1,96585,5641818,Wiktor_Wolkow___Wiegolud_z_amparat ami.html

tomisiek
27-03-2012, 11:16
szkoda.... :(

fotomarko
27-03-2012, 11:17
Właśnie w radiu Białystok reportaż się zaczął http://internetowe.radio.bialystok.pl/

Kundzior
27-03-2012, 12:08
Teraz będzie miał non stop złote godziny.

Salwa honorowa z migawek się Panu Wiktorowi należy.

fotofun
27-03-2012, 13:17
Tu: http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dzika-polska/wideo/pozeracz-slonc świteny materiał o p. Wiktorze.

maki
27-03-2012, 14:35
smutek...

jchyra
27-03-2012, 16:04
Wiktor żyje w naszych sercach i umysłach na zawsze, a jego twórczość zapewni mu nieśmiertelność. Tak jest z prawdziwymi... tylko prawdziwymi artystami.

Niestety w przypadku Wołkowa marna to pociecha, bo Wiktor - poza fotograficznymi dziełami - obdarzał otoczenie nieustannym dziełem życia. Jest wzorem jak konsekwentnie - ale nie na siłę, spokojnie - ale nie leniwie, w skupieniu - ale nie odcięciu od ludzi, dążyć do celu. Daje przykład, że warto mieć swoje miejsce i swój styl. Że warto jest tworzyć, mimo wszystkiego zamieszania spraw otaczających człowieka, skupić się na twórczym celu. Wołkow to jest styl fotografowania i życia. Ściśle powiązane.

Wiktor przyjmuje honory z dumą, nie pychą, tak łatwo kuszącą każdego uznanego artystę. Nie odmawia współpracy. Dla każdego ma czas. Choć chwilkę czasu. Wiadomo "siedząc w fotelu zdjęcia nie zrobię" mówi lub pewnie myśli w tych chwilach gdy znika, odchodzi od stołu. Wcale nie jest - poza wywiadami - małomówny. Godzinami rozprawia na temat... historii, szczególnie Kresów. W fotografii nie spiera się, ma swoje podwórko, w "rewiry innych" nie wchodzi. Jego prace bronią się same.

Jeśli w dzisiejszych czasach znajdzie naśladowców sposobu pracy (bo epigonów fotograficznego stylu doczekał się wielu) to będzie dodatkowa, unikalna zasługa. Za biurkiem wytrzymał kilka miesięcy, jako mechanik kilka lat. Ale gdy 50 lat temu rzuca wszystko na rzecz fotografowania to już nigdy nie musi pracować. A zrazem haruje jak wół od nocy do nocy. Tak - od nocy do nocy. Od 2 rano, gdy prosto z łóżka spogląda w niebo i wstaje by zdążyć przed słońcem - do późnych godzin wieczornych, gdy idzie spać w domu, ale pod gołym niebem. Pogoda rządzi jego życiem, czas i miejsce rytmem pracy. Ma ogromny szacunek do twórców (pisarzy, malarzy). Z wieloma przyjaźni się, zaprasza do współpracy. Jednocześnie ma ogromny dystans do fotografii jako dziedziny sztuki. Powtarza za Anselem Adamsem, że wystarczy być w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. A więc wystarczy często być w plenerze i naciskać guzik - dodaje. Ten dystans jest nieoceniony podczas współpracy przy publikacjach czy wystawach, przy wszelkich kontaktach z Wołkowem, który nigdy nie jest niepocieszony, a nawet gdy jest niezadowolony to w tak uroczo szczery sposób, że trudno nie przyznać mu racji.

O czym warto wspomnieć szczególnie na naszym forum? Stosunek do sprzętu. Wołkow fotografuje wszystkim, próbuje wszystkich puszek, wielu szkieł, szczególnie tych długich. Pozostaje głównie przy starej konstrukcji aparatach mało i średnioformatowych. Nigdy nie przekona się do cyfry. Jakość współczesnej optyki odstręcza go. Niedawno przesiada się na Nikona 801. Czy ktoś pamięta taki model? Wtedy właśnie powiedziałem; Wiktor w takim tempie może za 20 lat zobaczę cię z cyfrówką w ręku. Wiktor to siłacz i olbrzym, wydaje się niezniszczalny i wiecznie młody. Niestety o lekarzach mówi "z nimi warto jedynie wypić drobinę gorzałki" i nie ma w tym nic z wyrzutu do zawodu, to jest czysta manifestacja własnego stylu życia, z dala od chorób. Bo niezwykłą cechą Wiktora jest jego zaufanie do ludzi z którymi współpracuje. Szczególnie dobrze uzupełniają się z prof. Andrzejem Strumiłło, który to z właściwym wołkowszczyźnie smakiem projektuje większość jego książek. Edward Redliński, tylko Wiktorowi nie odmawia skreślenia kilku zdań do kolejnej autorskiej publikacji. To Wicia odkrył Taplary. Wołkow to instytucja. A zarazem równy chłop, przyjmujący zaproszenie do najdalszej, zapadłej dziury... pod jednym tylko warunkiem, aby to było na Podlasiu. Faworyzuje rejon do tego stopnia, że poza granice województwa nie zabiera ze sobą aparatu. Kolejny dowód na to, że warto fotograficznie drążyć temat, choćby przez całe życie.

No właśnie. Co straciliśmy? Banalnie mówiąc; nie wszystko. Wiele z Wołkowa będzie odradzało się i kiełkowało co róż od nowa. Szczególnie Podlasie już nie obejdzie się bez wołkowszczyzny. Ta piękna łatka zostanie na zawsze. Brak będzie żywych "dialogów" czasem doprowadzających dziennikarzy do paraliżu, szczególnie gdy wywiad szedł na żywo:

- Wiktor, co w życiu jest najważniejsze?
- Zdrowie.

- Wiktor, jaką książkę zaproponowałeś do wydania?
- Siano.

Zawsze mu tego zazdrościłem. Pójść do wydawcy, czy sponsora, i zaproponować (żeby nie powiedzieć wcisnąć) siano. Temat, dziedzinę, surowiec jeszcze niedawno tak ważny jak w dzisiejszych czasach ropa naftowa. Przebija się zamiłowanie do historii. Wiktor wiedział, że z powodu siana wybuchały wojny. Z powodu jego braku całe armie słabły w rytm wygłodzonych końskich mięśni. Kraje kwitły i zamierały w tempie sianokosów i płonących strzech, stogów, plądrowania brogów. "Siano" jeden z najlepszych albumów Wiktora Wołkowa.

Będą kolejne. Choćby ten, nad którym pracował do ostatniej chwili. I wiele kolejnych, bo Wiktor pozostawił ogromne archiwum. Na przykład tysiące zdjęć białostockich zakładów przemysłowych sprzed dwudziestu, trzydziestu i więcej lat. Tak, tak, nie tylko Słońca, Krzyże, Bociany, krajobrazy z długich luf. Wołkow będzie nas zaskakiwał jeszcze długo. A jeszcze dłużej pozostanie w naszej pamięci. Na zawsze.

stock
27-03-2012, 20:36
pięknie napisane. Wróce obejrzeć kilka zdjęć Paa Wiktora na dobry sen.

Kundzior
27-03-2012, 22:56
No niestety, a może stety, cyfrę Wiktor olał. Ale Nikona analoga zakupił!! Mało tego używał i chwalił. kilka godzin (łącznie) z Panem Wiktorem przegadałem, specyficzny człowiek, bardzo go lubię/lubiłem, nie wszystkie prace mi się podobają w Jego wykonaniu, ale nie wszystkie musiały, On o tym wiedział brał to na miękko. Jak ostatnio go widziałem wyglądał dobrze, ze 5 miesięcy temu??? A tu jak obuchem w łeb....

costi
28-03-2012, 09:25
Wielka szkoda. Spotkanie z Nim podczas zlotu nad Biebrzą było dla mnie niezwykłym doświadczeniem.

grunia99
11-04-2012, 09:50
http://www.fundacja-sasiedzi.org.pl/wydawnictwa


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/04/moje_podlasie6-1.jpg
źródło (http://www.fundacja-sasiedzi.org.pl/images/stories/moje_podlasie6.jpg)