Zobacz pełną wersję : Szkoły fotograficzne Warszawa
krolik112
22-02-2012, 20:53
Witam chciałbym pójść do szkoły fotografii możecie mi jakąś polecić?
RobertMiernik
22-02-2012, 21:45
Identyczny wątek był bardzo niedawno, poszukaj.
Ogólnie wniosek był chyba jeden - jedyna warta uwagi szkoła widzenia to Opawa.
Marcin Borkowski
22-02-2012, 21:51
to zależy ile masz lat ^^
krolik112
23-02-2012, 00:09
Identyczny wątek był bardzo niedawno, poszukaj.
tak ale tam to głownie się przewijało czy warto czy jednak nie warto iść do takiej szkoły...
to zależy ile masz lat ^^
24 :razz:
Opava kiedyś była moim marzeniem dopóki się nie zorientowałem, że za stary jestem :).
Swoją drogą, tam język to tylko czeski czy też jakiś inny wykładowy jest w programie?
RobertMiernik
23-02-2012, 09:41
Czeski, ale przecież "my som braticki"
krolik112
24-02-2012, 00:44
to jak warto iść do szkoły fotografii? Ja sam zastanawiałem się nad zpaf
polecam ZPAF - studium fotografii. ale tak naprawdę zalezy czego się chce. W Zpaf jest sporo, bardzoi sporo fotgrafii analogowej, ciemni, dużo wykadów, techniki szlachetne, dużo konsultacji, etc. Dla mnie bomba, ale ktos może nie chcieć robić zdjęc w ciemni (trochę dziwne byłoby to, ale się pewnie zdarza :) ) więc powinien wybrac cos opartego o fotografię cyfrową...
Warszawska Szkoła Fotografii - dobrzy wykładowcy i mądre podejście do nauki.
Masz tam co chcesz, i fotografię analogową i cyfrową. Pokazują Ci trendy w fotografii, ale nie narzucają. Ja jestem zadowolona.
Poczytaj na forach (np. Goldenline) na temat wszystkich szkół - są też Akademia Fotografii i Europejska Akademia Fotografii w Warszawie.
Warszawska Szkoła Fotografii - dobrzy wykładowcy i mądre podejście do nauki.
Masz tam co chcesz, i fotografię analogową i cyfrową. Pokazują Ci trendy w fotografii, ale nie narzucają. Ja jestem zadowolona.
Poczytaj na forach (np. Goldenline) na temat wszystkich szkół - są też Akademia Fotografii i Europejska Akademia Fotografii w Warszawie.
Europejska juz zamknieta podobno od końca stycznia...
EAF
Europejska juz zamknieta podobno od końca stycznia...
wg. prawa traci prawa szkolne w lipcu
fizycznie jednak od 1 lutego nikogo już nie ma w sekretariacie,
i tak na prawdę to od października już nawet warsztatów nie prowadzili (prócz tych mistrzowskich dla osób mających firmę)
wiem ze środka bo byłem ostatnim rocznikiem ;)
--
AF
szkoła zbyt komercyjna jak dla mnie,
więcej tam uczą jak zarobić na zdjęciach mody, portretu i obróbki cyfrowej niż samego podejścia do sztuki fotografii,
do tego w 2011/12 jak pytałem o cenę (chcialem zrezygnowac z EAF i pojsc na AF) to powiedzieli 8500zł za rok przy czym zjazd raz na miesiąc - nie skomentuję :)
--
ZPAF
podobno szkoła dobra i ciekawa tylko praca jest na starym sprzęcie i minimum nowoczesności - kontrast do AF (dlatego wybrałem EAF bo było po środku)
jest wielki nawał materiału, nie wiem jak 1 rok teoretyczny ale na drugim roku praktyczny na samych zaocznych jest 250h na zjazdach weekendowych do zrobienia więc bardzo dużo tego,
jedyny problem jest dla dojeżdżających ponieważ praktyka z laboratorium (i zaliczenia z niego) odbywa się u nich w... tygodniu
--
WSFOTO
ta szkoła jest tym gdzie chyba się wybiorę w niedługim czasie O ILE się nic nie pozmieniało,
bo jeszcze parę lat temu było tam 99% zajęć związanych poza cyfrą i komputerem a głównie ciemnia + aparaty średnio i wielkoformatowe,
o tyle ta szkoła jest ciekawa bo w bardzo mocny i ciekawy sposób pokazuje wszelkie techniki związane z ciemnią i rozwija umysł artysty,
przykładem absolwenta jest Marcin Stawiarz którego obserwuję od kilku lat ;)
Witam serdecznie. :)
Ktoś może tu zaraz wtrącić, że "każda pliszka swój ogonek chwali" ale też chciałbym się dołączyć do dyskusji.
Otóż aktualnie uczę się w WSFoto na pierwszym roku - zaocznie - i chciałbym trochę powiedzieć na ten temat.
Dyrektor WSFoto - dr.hab. Marian Schmidt - wykładowców do pracowni dobrał według większości znanych mi osób na zasadzie jak największych kontrastów - paru wykładowców może powtórzyć się mówiąc o technice, ale jeśli chodzi o rozumienie fotografii, wrażliwość estetyczną etc. - każdy wykładowca powie coś diametralnie innego niż inni. Zadaniem ucznia jest poznanie każdej z dróg i świadomy wybór swojej własnej - to mi się tu niezmiernie podoba, bo nikt nie narzuca co robić, jak interpretować, którą drogą w twórczości lub odtwórczości iść.
Wykłady są dobrze wyważone, czysta teoretyczna wiedza techniczna na temat budowy, działania, typów aparatów itd przeplata się z praktyką. Czysto z fotografii cyfrowej - pracownia komputerowa, czysto z fotografii analogowej - ciemnia i wielki format. Z pozostałych praktyk m.in. fotografia reklamowa, portret, oświetlenie etc. Poza techniką można napatrzeć się na dzieła mistrzów i posłuchać o wielu interesujących rzeczach. Dodatkowo z teorii można posłuchać o historii fotografii i historii sztuki. Każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie.
Osobiście jestem bardzo zadowolony z tego wyboru. Poziom powinien zaszokować laika, dostarczyć wielu informacji hobbyście i rozwinąć profesjonalistę, na pewno pilny uczeń nie nadąży z robieniem notatek ;) wszystko podane w przystępny sposób.
Mam nadzieję, że ten bazgroł komuś się przyda,
Pozdrawiam!
Maciej
enforces
16-03-2012, 14:19
mnie się wydaje że najlepszą szkołą jest ogladać zdjęcia innych. Masę zdjęć. Muzycy np. słuchają sporo innej muzyki, to i fotografowie powinni oglądać zdjęcia.
mnie się wydaje że najlepszą szkołą jest ogladać zdjęcia innych. Masę zdjęć. Muzycy np. słuchają sporo innej muzyki, to i fotografowie powinni oglądać zdjęcia.
Oglądać tak, ale również robić! Nie da się rozwinąć warsztatu i postrzegania świata jedynie oglądając zdjęcia. Przede wszystkim trzeba praktykować i poddawać swoje prace ocenie mądrzejszych i bardziej doświadczonych.
Oglądać tak, ale również robić! Nie da się rozwinąć warsztatu i postrzegania świata jedynie oglądając zdjęcia. Przede wszystkim trzeba praktykować i poddawać swoje prace ocenie mądrzejszych i bardziej doświadczonych.
najlepszą szkołą jest potrafienie odrzucić nawet najlepszego zdjęcia nie pasującego do reszty na wystawę bądź na wystawę oddając cykl...
tego się już chyba w końcu nauczyłem ale nadal czasami boli mnie i staram się wcisnąć najlepsze moim zdaniem zdjęciem, jakoś poprzestawiać cykl tak aby to zdjęcie nie psuło kompozycji wszystkich razem ale żeby ono TAM BYŁO xD
ale faktem jest, że tak na siłę się nie powinno tego robić i co raz to lepiej mi wychodzi odrzucanie takich zdjęć ;)
Lente Art
02-06-2014, 13:55
W tym roku skończyłam 3 letni tok studiów w WSF. Szkoła bierze sporo pieniędzy, składa obietnice, których nie wypełnia. Zaczęło się od tego, że na stronie internetowej była informacja (podczas zapisywania się na rekrutację), że studio fotograficzne dla uczniów szkoły jest bezpłatne, po rozpoczęciu zajęć, okazało się, że zasady zostały zmienione- bez wcześniejszej informacji- i studio będzie płatne. Najpierw było 50zł, ale cena z czasem stopniowo wzrastała. Potem, zajęcia. O ile jeszcze praktyczne na początku były w miarę ok, to teoretyczne beznadziejne. Wykłady szanownego dyrektora, p. M. Schmidta, słabe, zdjęcia robi w porządku, ale podejście do fotografii- totalne dno- wydaje się mu, że jest istnym guru w tej dziedzinie, a tak naprawdę na każdych zajęciach mówił to samo, czyli jaka fotografia "działa" a jaka nie (co też było wątpliwe). Historia sztuki... brzmi fajnie? Nic bardziej mylnego. Profesor z epoki kamienia łupanego, sposób mówienia nużący, wiedzy też z zajęć nie wyniosłam. Zajęcia praktyczne też zaczęły szwankować. Fotografia studyjna bardzo słaba- w zasadzie omawialiśmy jedynie oświetlenie, ale i tak w marnym zakresie, do tego fotografia ilustracyjna- też mało jakichś fajnych rozwiązań. Potem była fotografia reklamowa- nawet szkoda zawracać sobie głowę pisaniem o tym..Zajęcia z reportażu też słabe. I ogólne podejście do klienta jakieś takie lekceważące. Np. Część zajęć wymaga posiadania danego sprzętu z danym oprogramowaniem- o czym uczniowie nie są informowani, lub dowiadują się przypadkiem. Z tego powodu, w trzecim roku właściwie przestałam chodzić na zajęcia- chodziłam na jedne lub dwa, które mnie bardziej interesowały, ale te zajęcia też były rzadko- to jest ważne, że słabe zajęcia były na każdym lub co drugim zjeździe, a te najbardziej wartościowe dwa- trzy razy na cały rok. Teraz nawet nie mogę uzyskać zwykłego certyfikatu ukończenia szkoły. Nie polecam!
donkiszot
02-06-2014, 14:34
Zapomniałaś napisać, że nie dali presetów, ani schematów ustawień światła, ani nawet nie powiedzieli w jakim świetle co lepiej wygląda. Pewnie rzucili parę tematów, trzeba było samemu zdjęcia robić, potem coś tam pod nosem poględzili, że to nie tak, ale nie powiedzieli jak trzeba zrobić, aby było dobrze?
studentfoto
22-10-2015, 17:23
NIE polecam Warszawskiej Szkoly fotografii i grafiki projektowej (WSFOTO)
w tym roku zakończyli współpracę z jedną szkołą wyższa z którą wszyscy studenci mieli podpisane umowy wczesniej zebrali pieniądze za rok szkolny i nie pooddawali wszystkich pieniedzy uczniom!
Jedyne wyjście jakie zostawili studentom to cyt. "macie 3 wyjścia pierwsze zostać u nas na studium(co wiąże się z dodatkowymi kosztami dla studentow bo musieli by placić kary ze zrezygnowanie z umowy ze szkołą wyższą która dawała dyplom), drugie zostać ze szkołą wyższą i odejśc z wsfoto (uwaga to były szkoly partnerskie dzięki czemu po ukończeniu miał człowiek dyplom jak po studiach) i nie uczycie się już u nas a trzecie Znajdźcie sobie rozwiązanie sami!"
Pozostawiając przy tym studentów na 3 roku licencjacie, mgr i nowych studentów na pierwszym roku.... Tylko dlatego że szkoly nie mogły sie między sobą dogadać....
A pojawiających się studentów po swoje pieniądze wyrzucali ze szkoły... PRZYKRE
Tak się nie traktuje ludzi którzy idą do szkoły bo wierzyli w jej wartości ale jak widać wszystko się zmienia!
zdecydowanie nie polecam!
pioterkow
22-10-2015, 18:22
Dajcie sobie spokój z tymi wszystkimi "szkołami".
Lepiej kupić za to sprzęt, kilka książek, obejrzeć kursy online na YT, oglądać albumy znanych fotografów, jeździć na fajne plenery i przede wszystkim ROBIĆ ZDJĘCIA.
Dyplomy tych polskich "szkół fotografii" mają*taką rangę na świecie jak kwit z pralni pana Henia.
Dziwne to wszystko. Ludzie pchają się do takich "niby szkół", płaca kasę i właściwie sami nie wiedzą po co. Czy te szkoły dadzą wam jakiś konkretny zawód? Nie dadzą. Czy pozwolą wam znaleźć przyzwoitą pracę? Nie pozwolą. W tym fachu kwity się praktycznie nie liczą, jeśli ktoś będzie rozważał zatrudnienie takiego delikwenta, to poprosi o kilka, kilkanaście wybranych zdjęć. Później, tak dla sprawdzenia prawdomówności, może zapytać kandydata do pracy, jak zostało zrobione jedno, czy drugie zdjęcie i dlaczego tak zostało zrobione. I już będzie wiedział, czy klient coś umie, czy nie.
Te różne szkoły powstają dlatego, że starzy wyjadacze (tzw. uznani fotografowie) tracą stare źródła dochodów i kombinują, jak by tu jednak nie zmieniać zawodu i jeszcze kilka lat przetrwać. No i zakładają takie "szkółki", zatrudniają młodszych znajomych do roboty i każą sobie płacić niemałą kasę, nie dając praktycznie nic w zamian.
Jeśli ktoś chce się rzeczywiście czegoś nauczyć w dziedzinach artystycznych, to są takie uczelnie, jak np. Akademia Sztuk Pięknych, czy Wydziały Architektury na Politechnikach. I to nie jakieś tam studia zaoczne, czy wieczorowe, tylko normalne pełne studia dzienne. Tam wykładają historię sztuki, nie fotografii, tylko sztuki. Tam uczą różnych technik artystycznych, teoretycznie i praktycznie, a nie tylko naciskania spustu i PS-a. I w końcu dają dyplomy, których wartość jest nieporównanie większa od kwitów z tych różnych "szkółek". Sam dyplom także wiele nie znaczy, ale jeśli już porównywać, to dużo większą wartość ma dyplom ASP, niż dyplom z jakiejś szkółki fotografowania. Skończyły się czasy, kiedy dyplom dawał pracę. Czasem może ułatwić jej zdobycie, ale jest tylko drobnym uzupełnieniem dla umiejętności i wcześniejszych osiągnięć twórczych. Nie dajcie się naciągać.
RobertMiernik
22-10-2015, 19:33
W tym zawodzie liczą się przede wszystkim kontakty, a taka właśnie szkoła jest świetnym sposobem na nawiązanie takich kontaktów właśnie, więc nie marudźcie tak strasznie, bo gdyby za moich czasów coś takiego istniało to bym się mocno zastanawiał.
Masz dyplom z jednej strony a z drugiej kupę doświadczenia (obowiązkowych projektów z zapleczem i praktyk) i do tego kontakty w branży.
Aktualnie żadne studia nie gwarantują pracy w zawodzie bo wszędzie liczy się praktyka.
Jakie kontakty? W takiej szkole? Z kim? Szkoła da komuś pracę? Więcej kontaktów teoretycznie może dać forum takie jak to. Jedynym problemem jest to, że potencjalnej roboty jest zbyt mało, żeby się nią dzielić z innymi. To jest kolejny wyścig szczurów. Poradzą sobie tylko nieliczni najlepsi i ci o najlepszych koligacjach rodzinnych, czy towarzyskich. Taka "szkółka" nic tu ni pomoże.
RobertMiernik
22-10-2015, 20:05
Szkoła organizuje praktyki w prawdziwych, porządnych komercyjnych studiach. Dodatkowo wykładają w nich praktycy prowadzący swoje firmy z uznanymi nazwiskami i doświadczeniem - też chętnie zatrudniający 'rokujących'.
Nie mówię, że tak jest w WS, mówię że tak jest w porządnych szkłach.
Dlatego, jeśli można zrobić dyplom (uczelnia a nie kurs jakiś) i do tego złapać kontakt z prawdziwą fotografią, to ja mówię - TAK.
RomanZWrocławia
22-10-2015, 20:11
mam dwa dyplomy zawodowe - w żadnym z zawodów nie przepracowałem ani jednego dnia.
Papierów żadnych na "fotografa" nie mam a robię w branży dość długo.
dzisiaj pani od przedłużania rzęs (nie moich) okazała się być inżynierem chemii, kończy też zaocznie prawo. zastanawia się jednak czy zostawić "rzęsing" bo oferty "po kierunkach" finansowo .... rozśmieszają
szkoły są przydatne, żeby spotykać fajnych ludzi, dobrze jeśli mądrzejszych od siebie, a jeśli jeszcze są to wykładowcy to już rewelacja
i jeszcze jedna mądrość: z każdej nawet wydawało by się nędznej intelektualnie sytuacji można wziąć coś dla siebie, czegoś się nauczyć wystarczy tego chcieć. Nie pytajcie więc ile szkoła wam dała - spytajcie siebie ile z niej wycisnęliście.
Która szkoła foto lepsza?
Warszawska szkoła fotografii i grafiki projektowej czy może Akademia fotografii w Warszawie?
Floyd Rose
07-11-2015, 01:29
Nie wiem, po co Marian Schmidt (jego szkoła), brnie w wyższe szkolnictwo ! Te całe licencjaty, magistry. Kiedyś na ten temat, miał odmienne zdanie :
A czy uważa Pan, że osoba, która zaczyna zajmować się fotografią powinna mieć już jakieś wykształcenie? Humanistyczne, bądź tak jak Pan z nauk ścisłych?
- Moim zdaniem nie jest to konieczne. Przykładem jest fotograf angielski Don McCullin, który nie miał żadnego wyższego wykształcenia. Po gimnazjum od razu zaczął robić zdjęcia. Ten człowiek ma niesamowitą intuicję i wrodzony, świetny sposób komponowania. Nie potrzebował żadnych studiów, aby być fotografem na bardzo wysokim poziomie.
Nauki ścisłe mają jedną przewagę nad naukami humanistycznymi. Dają człowiekowi lepsze narzędzia intelektualne do zbadania zagadnień, albo do analizy zjawisk. Nie ma miejsca na tzw. „lanie wody" lub na płytkość przemyśleń, jak u wielu humanistów. Najlepsze jest połączenie ścisłego umysłu z wrażliwością poety, tak jak to było u Celibidache (chodzi o poezję dźwięków, a nie słów). Uczył się matematyki i filozofii na Uniwersytecie w Bukareszcie. Poza nauką muzyki w konserwatorium w Berlinie uczył się także fizyki i matematyki na uniwersytecie. Obronił doktorat z muzykologii. Dzięki temu połączeniu, był nie tylko jednym z najlepszych dyrygentów XX wieku, ale odkrył także podstawy fenomenologii muzyki. Był też znakomitym nauczycielem. Istnieje pewne niebezpieczeństwo z myśleniem w sztuce. Trzeba wiedzieć kiedy i jak się nim posługiwać, oraz kiedy je wyłączyć. Intelektualne podejście do obrazu lub dźwięku może doprowadzić do płytkich ilustracji literackich lub do manipulacji emocjonalnej, zamiast do przekazu głębokich przeżyć. Myślenie a priori jest koniecznym punktem wyjścia. A posteriori, pomaga w intelektualnym zrozumieniu tego, co się stworzyło oraz do nie powtarzania własnych błędów. Natomiast, w trakcie tworzenia potrzebne jest tylko minimum myślenia po to, aby uporządkować elementy obrazu lub dźwięki. Intelektualizm w sztuce jest fatalny.
Po przyjeździe na stałe do Polski założył Pan, w 2000 roku, własną szkołę fotografii. Czy dlatego, że sam Pan był samoukiem i chciał Pan ułatwić start młodym ludziom, czy był też jakiś inny powód?
- Do uczenia potrzebne jest przede wszystkim powołanie i talent. Uważałem, że jeśli posiadam pewną wiedzę, to powinienem przekazać ją innym ludziom, a nie trzymać tylko dla siebie. Dlatego zacząłem uczyć. Okazało się, że w Ameryce przy ankietach anonimowych na różnych uczelniach gdzie wykładałem, zawsze wypadałem jako jeden z najlepszych wykładowców. A dlaczego założyłem własną szkołę? To wszystko przez deformację systemu edukacyjnego w Polsce. Gdyby Polska była normalnym krajem i profesorowie dostawaliby przyzwoite pensje, to dalej wykładał bym fotografię na wyższej uczelni. To nie jest normalne, żeby w naszym kraju wójt gminy zarabiał dwa razy więcej niż profesor zwyczajny. Prawie wszyscy wykładowcy są zmuszeni uczyć w kilku uczelniach lub szkołach, żeby godnie żyć. Nie żałuję jednak tego, że założyłem prywatną szkołę. W Polsce jest wiele osób, którzy chcą się uczyć fotografii i nie potrzebują na przykład uzyskać dyplomu licencjata. Cieszę się, że w mojej szkole mogę im dać możliwość uczenia się fotografi na poziomie wyższych studiów bez formalności związanych z wyższymi uczelniami. Od 1997 roku, w Poznaniu, Łodzi i Warszawie dane mi było uczyć fotografii około tysiąca ludzi. Jestem szczęśliwy kiedy patrzę na udane prace wielu moich uczniów. Widzę wtedy, że moja działalność pedagogiczna ma sens. Jest to dwukierunkowa droga. Młodzi ludzie także dużo mi dają - cały czas czegoś się od nich uczę.
Co może Pan powiedzieć o współczesnym, młodym pokoleniu, o ludziach, którzy teraz podejmują próby życia z fotografii i z fotografią?
- Dla mnie każde młode pokolenie jest nadzieją kraju i świata. Bez Was nie byłoby żadnych szans na pozytywne zmiany. Idealizm, poczucie etyki i sprawiedliwości, chęć życia w lepszym świecie są cechami wielu młodych ludzi. Nawet jeżeli większość je straci, starając utrzymać się w piekle, które stworzyliśmy na ziemi, to zawsze zostanie mały procent do końca wierny swoim ideałom. Ta ciągła odnowa jest konieczna, aby utrzymać naszą ludzkość. Jeśli chodzi o fotografię w Polsce, to obecna sytuacja nie jest wesoła, ale jest optymistyczna. Młodzi ludzie są potrzebni, aby zastąpić starą gwardię, która się dusi w układach koleżeńskich, w krótkowzrocznej nietolerancji dla innych poglądów, w zazdrosnej nieżyczliwości. W Polsce nigdy nie było kuratorów takiego kalibru jak na przykład w Czechach: Anna Farova i Vladimir Birgus (W 1990 roku został szefem Instytutu Twórczej Fotografii na Uniwersytecie Śląskim w Opawie, którą rządzi do dziś), którzy potrafiliby bezstronnie promować polską fotografię w kraju i za granicą. Wydajemy za mało albumów, nie ma wystarczającej ilości galerii fotograficznych, nawet w Warszawie. Fundusze państwowe na rozwój i promowanie fotografii są za skąpe. Przydałby się Minister Kultury, który tak samo kochałby fotografię jak Mickiewicza. A więc wszystko jest przed nami. Tu widzę ogromne pole do popisu dla młodych ludzi związanych z fotografią. Największą przeszkodą jest zawsze inercja. Trzeba walczyć, aby stworzyć lepsze warunki dla rozwoju fotografii w Polsce. Zamiast kłócić się między sobą, musimy nauczyć się być bardziej solidarni w środowisku fotograficznym. Powinniśmy wziąć przykład z Czechów. Mój optymizm na temat polskiej fotografii bierze się z tego, że poznałem wielu wspaniałych, utalentowanych młodych ludzi, z którymi utrzymuję świetny kontakt. Dzięki nim, nie żałuję, że opuściłem Francję dla Polski. W Polsce trudno jest zarobić nawet z fotografii komercyjnej. Czasopisma mało płacą za zdjęcia, wynagrodzenia fotografów przez agencje reklamowe są niższe niż na Zachodzie, agencje fotograficzne posługują się coraz częściej gotowymi zdjęciami z archiwów internetowych, potencjalni klienci kupują aparaty cyfrowe i sami robią zdjęcia na swoje potrzeby ilustracyjne. Dając dobrą radę młodemu fotografowi mogę powiedzieć, aby przygotował świetne portfolio ze swoimi zdjęciami i starał się rozszerzyć działalność na Zachodzie. Dotyczy to tak samo fotografii zarobkowej, jak i prac osobistych. Czyli trzeba nawiązać kontakt z galeriami i agencjami fotograficznymi lub reklamowymi w Europie lub w Stanach Zjednoczonych. Tylko mały procent uczniów fotografii daje radę się z tego zawodu utrzymać. Może lepiej by było pomyśleć o innym zawodzie, który pozwoliłby na utrzymanie się i równocześnie pozwalał mieć wystarczająco dużo wolnego czasu na fotografię osobistą. Kiedy robiłem zdjęcia zawodowo, zawsze starałem się jak najrzetelniej je wykonać, ale nigdy nie włożyłem w nie mojej duszy. Miałem nawet osobny zestaw Nikonów do prac komercyjnych. Moje Nikony sprzedałem parę lat temu. Teraz został mi tylko sprzęt na fotografię osobistą...
Czyli uważa Pan, że u nas w Polsce nie da się przeżyć z fotografii?
- Zależy z jakiej fotografii. Z fotografii komercyjnej tak, ale ze sprzedaży osobistych zdjęć nie da się przeżyć. U nas na razie nie ma rynku fotograficznego. W Stanach Zjednoczonych niektórzy fotografowie sprzedają wystarczającą ilość zdjęć, żeby się utrzymać, inni także uczą, ale tylko na jednej uczelni. To normalna sytuacja, ale u nas niestety nie jest możliwa...
Najlepsze w fotografii jest to, że nikt nie pyta się o dyplomy. Jak jest do wyboru 5 lat praktyki kontra 5 lat "studiowania" fotografii to wybór jest oczywisty.
Pozdro
Wiesiek
Najlepsze w fotografii jest to, że nikt nie pyta się o dyplomy. Jak jest do wyboru 5 lat praktyki kontra 5 lat "studiowania" fotografii to wybór jest oczywisty.
Pozdro
WiesiekO dyplomy nikt nie pyta, ale na wystawy nie biorą prac ludzi, którzy się przez szkoły nie przewinęli i nie mają kontaktów. Taka łódzka Filmówka czy Opava daje ci przepustkę przede wszystkim do rozumienia obrazu. Nie mówimy tu o cykaniu ładnych fot, które zbiorą 10000 lajków na insta, wiadomo.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.