Zobacz pełną wersję : DSLR a mrozy
Witam,
właśnie wróciłem z dwugodzinnej sesji w plenerze przy temperaturze ok -20 st. C. Często zimą robie zdjęcia, ale teraz chyba mi odbiło i zapomniałem spojrzeć na termometr :???: Aparat przebywa w klasycznej hermetycznej torbie Hama, która przez większość czasu była otwarta na dworze. Co radzicie w takich sytuacjach po powrocie do domu? Nie otwierać torby aparatu i czekać do jutra aż temp. się wyrówna z temp. pokojową +22? Wyciągnąć baterię? Pytam, bo przy wyłączaniu aparatu słychać cichutkie i krótkie piski, więc pewnie nabroiłem ze stykami. Chociaż powoli one ustępują. Powinienem zacząć się martwić?
Sam sobie odpowiedziałeś. Nie otwierać, aż temperatura się wyrówna. Ważna jest nie tyle temperatura, co kondensacja pary wodnej. Dlatego aparat musi być szczelnie zamknięty. Baterię można zapobiegawczo wyjąć.
tu masz podobny temat
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=200845
teraz wyjeżdżam na 4 dni fotograficzne w góry (8-10 godzin dziennie) i bardziej się boję o siebie niż o sprzęt, podstawa to po powrocie do ciepłego pomieszczenia, torbę otworzyć do wietrzenia i zająć się ładowaniem akumulatorów, jedzeniem, opowieściami i przeżywaniem wrażeń, a po trzeciej rozgrzewającej herbatce można pomyśleć o oglądaniu fotek na aparacie, a czy już czas ? - to zobaczysz po odpięciu obiektywu, jeśli lustro lub wewnętrzna soczewka nie zaparuje, to znaczy, że można ;)
Nie zgodzę się. Nie wolno otwierać torby, a tym bardziej zdejmować obiektywu. Aparat musi się ogrzać bez dostępu wilgotnego, ciepłego powietrza. Ponieważ torba foto zwykle dobrze izoluje, to można zawinąć aparat w reklamówkę, ale trzeba to zrobić szybko (najlepiej jeszcze na dworze).
Art Erie
05-02-2012, 23:13
Jak pisze kolega można wyjąć baterię ( oczywiście przed wejściem do domu ), ja przez cały czas ( 8-10 godzin na mrozie ) mam baterię w kieszeni i wkładam ja do gripa tylko wtedy, gdy potrzebuję (body na mrozie).
Po powrocie torba ląduje w kącie na kilka godzin, póżniej to już normalka ( zwykle leży otwarta na biurku do następnego ranka).
Podczas powrotu w samochodzie torba jest zamknięta.
podzielę się tym jak potraktowałem swój D7000. Fakt, że musiało mi też odbić, ale po przejściach z tym aparatem [chwilami sam to widzę] traktuję go chyba zbyt hardcorowo ;-)
Dwa tygodnie temu na nartach w Dolomitach ze względu na rewelacyjne widoki zamiast hermetyka Pana FT2 wsadziłem pod kurtkę D7000 spięty z N10-24. Jeździł tak dwa dni, a wiadomo, że jak się jeździ na nartach to pod kurtką ciepło, wilgotno - warunki ni diabła nie sprzyjają trzymaniu puszki i wyciąganiu co chwila na zewnątrz w temperaturę -7 do -10. I NIC!!!, nawet najmniejszego wrażenia to na nim nie zrobiło.
Wczoraj plenerek o 6:00 w KPN, temp. -24, po dwóch godzinach -20, skończyłem przy -18. Przypięty był do statywu i po jakimś czasie dół puszki oraz mechanizm blokady mocowania stopki statywu z puszką był oszroniony tak na 1-2 mm = para z pyska się wytrąciła i osiadła na sprzęcie. Wracał w samochodzie wyjęty z torby, a że nie było daleko, to po pół godzinie był już w domu w temp +22/23, szybko otwarty slot na karty i przeglądanie zdjęć.
I nic się nie stało, ta puszka jeżeli chodzi o pracę w niesprzyjających warunkach jest niesamowita :lol:
Nie polecam takiego zachowania, każdy robi to na własną odpowiedzialność, ale widać, że jak jesteś lekko zdesperowany to można odkryć coś nowego :wink:
Wszystko do czasu. Lepiej dbać, raz się nic nie stanie, drugim razem problemy. W D90 poleciał mi górny wyświetlacz po niewielkim deszczu. Przestało się wyświetlać część punktów AF, ISO i liczba klatek. W sumie wkurzające, punkty AF to akurat małe piwo, ale ten brak ISO. Deszcz był niewielki, ot taki kapuśniaczek. Proponuję jednak zachować te minimalne zasady. Nie wyciągamy aparatu z torby gdy jest zimny. Aparaty nie są wodoodporne tylko bryzgoodporne, więc wilgoć dostaje się do środka. Teoretycznie woda destylowana nie przewodzi prądu, ale w aparacie może spłukać jakieś smary, syfy i stanie się elektrolitem. Włączamy aparat i after birds.
stachmuszel
12-02-2012, 13:27
Woda destylowana nie przewodzi pradu? Hmm...cos nowego :-)
Proponuję jednak zachować te minimalne zasady. Nie wyciągamy aparatu z torby gdy jest zimny. Aparaty nie są wodoodporne tylko bryzgoodporne, więc wilgoć dostaje się do środka. Włączamy aparat i after birds.
dlatego napisałem, że każdy robi takie numery na własną odpowiedzialność. Nie piszę, że to było mądre, ale jak się udało to ;-)
wiem, że D7000 to aparat nie do nurkowania, on jest tylko doszczelniony i za okręt podwodny nie będzie robił.
Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nowe modele są lepiej przygotowane do odpierania niekorzystnego wpływu warunków atmosferycznych niż starsze modele - tak myślę. Materiały użyte do uszczelnienia mogą być o "lata świetlne" lepiej przystosowane do tego, mimo że ważą mniej i wyglądają "na oko" mniej pancernie.
adolfik9501
12-02-2012, 23:34
(...) Teoretycznie woda destylowana nie przewodzi prądu, ale w aparacie może spłukać jakieś smary, syfy i stanie się elektrolitem. (...)
Woda destylowana nie przewodzi pradu? Hmm...cos nowego :-)
Bo widzisz, człowiek się całe życie uczy, i zawsze się może czegoś nowego dowiedzieć.
Woda destylowana nie przewodzi pradu? Hmm...cos nowego :-)
Prąd przewodzą ciecze, które są elektrolitami. Od kiedy woda destylowana nim jest. Trzeba poddać ją jonizacji, żeby nadać jej przewodność.
stachmuszel
13-02-2012, 12:24
Prąd przewodzą ciecze, które są elektrolitami. Od kiedy woda destylowana nim jest. Trzeba poddać ją jonizacji, żeby nadać jej przewodność.
Sorki, masz rację. Doczytałem w sieci. Prawie pół wieku żyłem w niewiedzy.
cyt.: "Bardzo czysta woda słabo przewodzi elektryczność, więc jej oporność jest wysoka".
Pozdr.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.