Zobacz pełną wersję : Obiektywy typu 11-16mm. Może głupie pytanie...
Witam
Mam pytanie, po co powstają obiektywy typu 11-16mm ?
Przecież w takich obiektywach "zoom" jest znikomy, Kadr przy obu ogniskowych nie różni się między sobą jakoś mega ogromnie...
Witam
Mam pytanie, po co powstają obiektywy typu 11-16mm ?
Przecież w takich obiektywach "zoom" jest znikomy, Kadr przy obu ogniskowych nie różni się między sobą jakoś mega ogromnie...
A kolega używał, zakładał, sprawdzał ? Uważam że miedzy 16 a 11 jest przepaść. Niektórzy wymieniają szkło np na 10-20 żeby mieć ten 1mm więcej ;)
Po 2 11-16 jest ze światłem 2,8 i może to mieć znaczenie w konstrukcji szkła i jakości obrazu dlaczego nie jest np 11-24. Było by to kosztowne rozwiązanie.
Poza tym co powiedział kolega wyżej, różne są też zniekształcenia obrazu na tych ogniskowych. Czasem chcemy szeroko bez względu na dystorsje, a czasem możemy nieco przyciąć kadr, byle było równiutko. I wtedy możemy pokręcić takim szerokim zoomem.
Hmm a może zamiast znikomego zoomu 11-16 , to zrobić krok do przodu, krok do tyłu? ;)
Przyznam, że nie posiadam takiego szkła, zapytałem o teorię, jako totalny laik i amator :)
Hmm a może zamiast znikomego zoomu 11-16 , to zrobić krok do przodu, krok do tyłu? ;)
Przyznam, że nie posiadam takiego szkła, zapytałem o teorię, jako totalny laik i amator :)
A co jeśli nie możesz zrobić kroku w tył ? Np masz już ścianę za sobą w ciemnym kościele ? Do chodzenia w przód i w tył są stałki ;)
No to rozumiem np 10-24, bo już jakiś sensowny zakres zoomu.. ogniskowa zmienia się 14 razy, ale 11-16 ? gdzie ogniskowa zmienia się tylko 5 razy ? .. hmmm
Nie pojmuję, moze dlatego, że jestem amatorem i domowym pstrykaczem. :)
co to znaczy ze ogniskowa zmienia sie x razy :) bardzo jestem ciekaw :)
marcin_G
03-02-2012, 19:04
Falko, w zoomie 10-24 ogniskowa zmienia sie o 14 milimetrów, a krotność zooma to 1,4x. W 11-16 ogniskowa zmienia się o 5 milimetrów, a krotność zooma to 1,45x. O ile zmiana ogniskowej z 200 na 205 jest zupełnie bez znaczenia, to zmiana z 10 na 15 jest miażdżąca. Porównaj sobie kąty widzenia, bo to jest najistotniejsze.
Czy w D200 wszystko robisz na programie "P"?
Mea Culpa ! miałem napisać, ze ogniskowa zmienia się x milimetrów, a "nie razy" . Dziękuję za sprostowanie, bo przeoczyłem to. :)
W D200 99 % robię na "A"
Falko, w zoomie 10-24 ogniskowa zmienia sie o 14 milimetrów, a krotność zooma to 1,4x. W 11-16 ogniskowa zmienia się o 5 milimetrów, a krotność zooma to 1,45x. O ile zmiana ogniskowej z 200 na 205 jest zupełnie bez znaczenia, to zmiana z 10 na 15 jest miażdżąca. Porównaj sobie kąty widzenia, bo to jest najistotniejsze.
Czy w D200 wszystko robisz na programie "P"?
A nie przypadkiem 2,4 ?? ;)
TUTAJ (http://www.nikon.pl/pl_PL/product/nikkor-lenses/simulator) autor wątku może pobawić się suwaczkami i zobaczyć zakres zooma 11-16.
marcin_G
03-02-2012, 21:21
A nie przypadkiem 2,4 ?? ;)
słusznie - coś chyba jakiś telekonwerter chodzi mi po głowie - stąd to 1,4
Co do cofania to weźmy np. szeroki kadr w górach. Cofnąć się można, ale żeby objąć mniej więcej to samo, ogniskową dłuższą o parę mm, trzeba przejść czasem kilkadziesiąt/kilkaset metrów w tył. Bo jeden krok przy takich odległościach to nic, w przeciwieństwie to 1mm ogniskowej pomiędzy 11, a 12.
MariuszJ
03-02-2012, 22:37
Kiedy uzywalem zoomow UWA, w wiekszosci wypadkow ich dlugi koniec sluzyl do zrobienia na szybko zdjecia z "ludzkiego" kata widzenia. Troche wiec podzielam "rozczarowanie" czy raczej stwierdzam subiektywnie niska przydatnosc zoomow nieosiagajacych na koncu 35mm (w przeliczeniu na maly obrazek)
wszystko zależy co chcesz fotografować, plenery gdzie światła jest wystarczająco bez problemu załatwia S10-20 lub N10-24 dając dodatkowo zoom 2 lub 2.4.
Jak pomieszczenia, nie zawsze doświetlone [a nie chcesz używać wysokiego ISO] to przydaje się f2.8, a tu za sensowną cenę nie oferują x2 lub 2.4
Kwestia wyboru/potrzeb
Witam
Mam pytanie, po co powstają obiektywy typu 11-16mm ?
Przecież w takich obiektywach "zoom" jest znikomy, Kadr przy obu ogniskowych nie różni się między sobą jakoś mega ogromnie...
Jest to zabieg marketingowy, gdyż większość kupi zooma a gdyby to była stałka 11mm to fujjj :-)
Nikkor 70-200, zoom prawie 3 razy. Pole widzenia 34.2 - 12.2 stopnie. Różnica kątowa to 22 stopnie.
Tokina 11-16, zoom 1,45 raza. Pole widzenia 104 - 83 stopnie. Różnica kątowa to 21 stopni.
Nikkor 70-200, zoom prawie 3 razy. Pole widzenia 34.2 - 12.2 stopnie. Różnica kątowa to 22 stopnie.
Tokina 11-16, zoom 1,45 raza. Pole widzenia 104 - 83 stopnie. Różnica kątowa to 21 stopni.
Tak jak napisał mOSAd, im krótsza ogniskowa, tym większa widoczna różnica przy mniejszym zakresie zmian. Najprostsze porównanie: zrób zdjęcie na 11 i 18mm - różnica jest kosmiczna, każdy bez problemu odróżni zdjęcie z UWA od szerokiego kąta w kicie. A porównaj zdjęcia z 200 i 300mm - tu różnica jest znikoma, laik mógłby w ogóle jej nie zobaczyć. No i porównaj - w pierwszym przypadku różnica ogniskowych to 7mm, w drugim 100mm. Milimetr milimetrowi nierówny ;) (chociaż faktycznie lepiej jest porównywać kąty widzenia niż ogniskowe, tak jak pokazał mOSAd).
Najlepiej byłoby to zobaczyć na zdjęciach. Kiedyś bodajże Tamron, kiedy promował swoje megazoomy, miał na stronie fajne porównanie jak się zmienia obraz, wraz ze zmianą ogniskowej. Ale o ile dobrze pamiętam, nie uwzględniało ono bardzo szerokich kątów. Chodzi o to, że nawet niewielka zmiana kąta widzenia w obiektywie, przy szerokim kącie, bardzo wpływa na tło, gdyż jak oddala się ono od aparatu, to scena "rozszerza się" o wiele szybciej, niż przy kątach standardowych i tele. Można to sobie wyobrazić tak, że 30 cm od obiektywu sfotografujemy metrowy plakat, 40 cm już dwumetrowy. I przy odległości kilku metrów widzimy już wielometrową ścianę. Jak zmienimy kąt o kilka stopni, to zobaczymy na przykład dwa razy większy obszar tej ściany. Przy ogniskowaniu na kilkanaście, kilkadziesiąt metrów lub na nieskończoność, różnice są o tyle istotne, że albo obejmiemy całą scenę w jednej klatce, albo nie.
Dodatkowo przy pewnym kącie i kadrach pionowych zaczynają świetnie wyglądać sceny z dużą ilością "podłogi", czyli piasku, łąki, bruku - czy czegokolwiek co mamy pod stopami. Do tego potrzeba jednak bardzo szerokiego kąta i niskiego punktu widzenia.
No i jeszcze jedno - jakość małego zooma jest lepsza niż dużego. Nie różni się wiele od stałki przy szerokich kątach. Tu często zoomy są bardzo blisko, a niektóre wypadają nawet lepiej. Konstrukcja pewnie zbliżona, a niewielkie przesunięcia soczewek skutkują zauważalną zmianą kąta widzenia. To czemu tego nie zrobić?
PS. Znalazłem: http://tamron-usa.com/lenses/learning_center/tools/focal-length-comparison.php
Najlepiej byłoby to zobaczyć na zdjęciach. Kiedyś bodajże Tamron, kiedy promował swoje megazoomy, miał na stronie fajne porównanie jak się zmienia obraz
Przegapiłeś post Aniona z linkiem:
http://www.nikon.pl/pl_PL/product/nikkor-lenses/simulator
(ciekawostka: wybierzcie sobie rybie oko...)
Co do samej sensowności zoomów w stylu 11-16 czy 14-24 (FX):
A jest jakiś zamiennik w stałkach dla tych zoomów?
Nie ma (pomijam 14/2.8 do FX, poza wagą i rozmiarami nie widzę sensu w kupowaniu takiego szkła, skoro jest 14-24/2.8).
I koniec tematu.
Widocznie producenci wyszli z założenia, że koszt zaprojektowania szerokiego zooma jest opłacalny w porównaniu z kosztem zaprojektowania szerokiej stałki? Możliwe. I może po prostu nie ma sensu robić stałki, skoro nie można jej zrobić jaśniejszej, niż zoomowe 2.8.
Prawdopodobnie zoomowanie na tych kątach bardzo przypomina ostrzenie i nie wymaga dodatkowych skomplikowanych zabiegów i zmiany konstrukcji. Więc skoro ustawiamy ostrość przesuwając soczewki, to można nieznacznie przesunąć drugą grupę soczewek i już mamy zoom. Przy węższych kątach soczewki muszą pokonać większe odległości i budowa uzasadnia już rozgraniczenie na stałki i zoomy.
Też tak podejrzewam :-) No i chyba tyle w temacie... chyba że ktoś wie coś "oficjalnie".
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.