PDA

Zobacz pełną wersję : Fotograf kupi zdjęcie



credka
02-02-2012, 11:59
Proceder stosowany od dawna i powinnam się już przyzwyczaić, ale ... jak to jest, że fotograf, który reklamuje się (powinien przynajmniej) swoją twórczością, własnym stylem pracy, własnymi możliwościami, talentem, w rzeczywistości korzysta z obcych zdjęć - reklamuje się zdjęciami nieswoimi?


Na stocku udostępniam jedno ze swoich zdjęć ślubnych, więc z ciekawości sprawdziłam jego publikacje i co się okazuje - nie brakuje fotografów, którzy umieścili je na swoich stronach, reklamując swoją działalność. Oczywiście, nie mam tu żadnego "ale" skoro zapłacili za korzystanie ;) Temat dotyczy innej kwestii.

Kilka razy spotkaliśmy się z ogłoszeniami typu: "kupię twoje zdjęcia do reklamy moich usług". Ktoś z Was nawet ładnie opisał przypadek na swoim blogu :)

Dziś trafiłam na takie (już dwuletnie) ogłoszenie: "Jestem zainteresowany zakupem kilku zdjęć ślubnych... Ubiegam się właśnie o dofinansowanie działalności gospodarczej z urzędu pracy i potrzebuję do wniosku dołączyć kilka tego typu zdjęć."

Jeszcze częściej czytamy o perfidnym "pożyczeniu" zdjęć bez zgody, czyli mówiąc bardziej dosadnie o kradzieży.

Przykłady można mnożyć.


Zastanawiam się nad sensem takiego działania, nieważne tu jaką metodą pozyskano zdjęcia (kupno, kradzież...), ale jak czuje się klient, który widzi w swoim albumie zupełnie inny poziom prac niż pokazano mu przy podpisywaniu umowy... Przykład ślubniaków jest najczęściej sprawdzalny, ale sprawa dotyczy także innej fotografii, gdzie mamy do czynienia z klientem i reklamą.

Jakieś propozycje logicznego wytłumaczenia tego procederu? Bo mi się to nijak nie trzyma kupy... Nie uzasadniam tego ani firmą hurtową (zatrudniają ludzików z ulicy na weekend za 300zł, z częstą rotacją), ani początkującym w branży, ani żadne inne usprawiedliwienie nie przychodzi mi do głowy...

slaw74
02-02-2012, 12:21
Ludzie wszelkiej maści ciągną do tej fotografii ślubnej jak muchy....
Nie ważne jak, nie ważne czym i za pomocą jakich chwytów...
Tak się wszystkim chyba wydaje że to taki łatwy chleb... zarobi i jeszcze się naje za free...

Mało osób zdaje sobie sprawę z tego że to dość ciężka robota.
Cennik takich "pożyczaczy" mówi sam za siebie... jednak wielu klientów zainteresowanych jest jedynie ceną. Cóż takie czasy.

Sendilkelm
02-02-2012, 12:25
Moim zdaniem wytłumaczenie jest jedno. W dzisiejszych czasach bardzo wiele osób interesuje tylko to, aby więcej zarobić, a wtedy każdy sposób jest dobry.

credka
02-02-2012, 12:42
Sendilkelm, ale to wytłumaczenie przeczy tematowi - jeśli chcę więcej zarobić, to robię jak najlepsze zdjęcia, ciągnąc cenę w górę, adekwatnie do jakości mojej pracy, tak?
Jeżeli robię tanio zdjęcia reklamując się lepszymi (obcymi) niż jestem w stanie oddać klientowi, to opinia poleci, a za nią poleci cena, z tym że w dół, a nie w górę, o ile taki foter będzie jeszcze miał czego szukać na rynku...
Więc jak to jest? A może klienci nie widzą drastycznej różnicy między zdjęciami w jednej galerii, gdzie tragedia kadrowo-obróbkowa miesza się z naprawdę dobrą jakością pracy? Zamawiając usługę, nie spodziewają się, jaki rzeczywisty poziom zdjęć kupują.

motyl
02-02-2012, 12:46
Co do odpowiedzi na zadanie pytanie to kiedyś było coś takiego jak.........................no jak to się nazywało.......... ......, uczciwość zawodowa. Przepraszam mam swoje lata i trochę pamięć zawodzi.

Sendilkelm
02-02-2012, 12:57
Sendilkelm, ale to wytłumaczenie przeczy tematowi - jeśli chcę więcej zarobić, to robię jak najlepsze zdjęcia, ciągnąc cenę w górę, adekwatnie do jakości mojej pracy, tak?
Jeżeli robię tanio zdjęcia reklamując się lepszymi (obcymi) niż jestem w stanie oddać klientowi, to opinia poleci, a za nią poleci cena, z tym że w dół, a nie w górę, o ile taki foter będzie jeszcze miał czego szukać na rynku...
Więc jak to jest? A może klienci nie widzą drastycznej różnicy między zdjęciami w jednej galerii, gdzie tragedia kadrowo-obróbkowa miesza się z naprawdę dobrą jakością pracy? Zamawiając usługę, nie spodziewają się, jaki rzeczywisty poziom zdjęć kupują.

Zacznę od końca. Klienci nie widzą różnicy. Łatwo to ocenić po zdjęciach wrzucanych przez te osoby do netu z własnych imprez. Dla wielu osób liczy się pamiątka, że jest. Akurat ten temat jest wałkowany od dawna. Tak samo jak my nie zwracamy uwagi na to co jemy, a Magda Gessler nie pójdzie do budki z kebabem. Ile osób tu na forum lubi np. kebaby z budek? Pani Magda się zapyta czy nie widzisz różnicy pomiędzy takim kebabem, a prawdziwym za 127,50 zł u niej w restauracji? To jest to, o czym też już pisałem. Każdy mierzy swoją miarą głównie tego czym się zajmuje. Czy każdy z nas kupuje najlepszej jakości kołdry, ręczniki, jedzenie... Poza widzeniem różnicy, dochodzi jeszcze oszczędność. Niektórzy wolą oszczędzić właśnie na foto, aby tylko coś było. Tu nie trzeba nic rozumieć nawet, tylko wystarczy przyjąć do wiadomości, że tak jest. Dlatego też, jest to chodliwe i ma wzięcie. TANIO, TANIO, TANIO.

Wracając do tego, że ludzie robią portfolio na nieswoich zdjęciach. Tu także chyba fotograf mierzy swoją miarą. Ty tak nie zrobisz, bo chcesz pokazać swoje dobre zdjęcia. Takiemu który kupuje to nie robi różnicy. Kupi kilka fot na stockach za grosze. Zrobi kilka ślubów. Później zrobi następne, jak nadal będą zlecenia to ok, jak nie będzie to zamknie działalność i przerzuci się na coś innego. Osoby tego typu robią to, tylko dla pieniędzy. Kombinują, aby zarabiać na życie, a nie pracują, aby było wszystko dobrze. Nie sprawdzi się, to nauczę się smażyć kotlety i założę restaurację. To nie wyjdzie, sprzedam, może odzyskam, może zarobię, ale będę do przodu. Wyjadę na zmywak, zarobię, wrócę i będę prowadził kiosk, jak nie to może zajmę się masażami, przecież teraz kurs masażu to po 300 zł na grouponie jest. Takie mamy czasy, że ludzie zamiast zająć się tym co potrafią (lub właśnie nie potrafią nic), to kombinują jak tu zarobić kasiorę.

Rycerz
02-02-2012, 13:23
Zacznę od końca. Klienci nie widzą różnicy. Łatwo to ocenić po zdjęciach wrzucanych przez te osoby do netu z własnych imprez. Dla wielu osób liczy się pamiątka, że jest. Akurat ten temat jest wałkowany od dawna. Tak samo jak my nie zwracamy uwagi na to co jemy, a Magda Gessler nie pójdzie do budki z kebabem. Ile osób tu na forum lubi np. kebaby z budek? Pani Magda się zapyta czy nie widzisz różnicy pomiędzy takim kebabem, a prawdziwym za 127,50 zł u niej w restauracji? To jest to, o czym też już pisałem. Każdy mierzy swoją miarą głównie tego czym się zajmuje. Czy każdy z nas kupuje najlepszej jakości kołdry, ręczniki, jedzenie... Poza widzeniem różnicy, dochodzi jeszcze oszczędność. Niektórzy wolą oszczędzić właśnie na foto, aby tylko coś było. Tu nie trzeba nic rozumieć nawet, tylko wystarczy przyjąć do wiadomości, że tak jest. Dlatego też, jest to chodliwe i ma wzięcie. TANIO, TANIO, TANIO.

Wracając do tego, że ludzie robią portfolio na nieswoich zdjęciach. Tu także chyba fotograf mierzy swoją miarą. Ty tak nie zrobisz, bo chcesz pokazać swoje dobre zdjęcia. Takiemu który kupuje to nie robi różnicy. Kupi kilka fot na stockach za grosze. Zrobi kilka ślubów. Później zrobi następne, jak nadal będą zlecenia to ok, jak nie będzie to zamknie działalność i przerzuci się na coś innego. Osoby tego typu robią to, tylko dla pieniędzy. Kombinują, aby zarabiać na życie, a nie pracują, aby było wszystko dobrze. Nie sprawdzi się, to nauczę się smażyć kotlety i założę restaurację. To nie wyjdzie, sprzedam, może odzyskam, może zarobię, ale będę do przodu. Wyjadę na zmywak, zarobię, wrócę i będę prowadził kiosk, jak nie to może zajmę się masażami, przecież teraz kurs masażu to po 300 zł na grouponie jest. Takie mamy czasy, że ludzie zamiast zająć się tym co potrafią (lub właśnie nie potrafią nic), to kombinują jak tu zarobić kasiorę.

skoro poruszyłeś temat jedzenia...
Dlaczego ludzie jedzą tanie kiełbasy lub parówki w których nie ma mięsa? ;-)

słyszałem ostatnio taki dowcip: w Stanach otwierając restaurację liczą się trzy rzeczy: lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja, we Włoszech; produkt, produkt, produkt [ jego jakość ], w Polsce: cena, cena, cena.




Więc jak to jest? A może klienci nie widzą drastycznej różnicy między zdjęciami w jednej galerii, gdzie tragedia kadrowo-obróbkowa miesza się z naprawdę dobrą jakością pracy? Zamawiając usługę, nie spodziewają się, jaki rzeczywisty poziom zdjęć kupują.

nie widzą :-(


tak samo jak ludzie nie czują różnicy w smaku...

slaw74
02-02-2012, 14:32
Zgadza się ludzie tych różnic nie widzą, dopiero kiedy im zestawisz jedno pod nosem z drugim to może zobaczą...
Czasem są też tacy co im się wydaje że i oni takie same robią, zatem po co przepłacać, skoro to takie proste!

Do odnośników kulinarnych! Kiedyś pracowałem u takiego SZEFA co twierdził że do restauracji iść to trza być głupkiem, bo kotleta i ziemniaki to on z żoną sami se upichcą, więc wydawanie 50zł na restauranta to chory pomysł.
PS. Długo tam pracować nie mogłem...

Przeciętny klient jest mało wyedukowany fotograficznie, jedyne DOBRE zdjęcia jakie widywał to te co sam robił do domowego albumu... smutne.

Choć oczywiście są wyjątki i to mnie zawsze cieszy.

Flores
02-02-2012, 15:47
Credka ale przecież widzisz co się dzieje na innym forum gdzie nie ma modów. Ogłoszenia... nie sorry, to już jest spam a nie ogłoszenia są codziennie ładowane na ilość i nie patrzą gdzie. Próbowałem coś zdziałać to oberwało mi się od jednej spamerki, że jestem szczekającym pieskiem. W tym biznesie niestety panuje wolna amerykanka. Nie wiem co musi się stać, żeby to wszystko się jakoś unormowało. Chyba to będzie tak samo jak z uczelniami wyższymi. Jak baby boom z lat 80-tych był w takim wieku, że musiał się wyedukować to szkoły wyższe się pojawiały jak grzyby po deszczu. Teraz jest co raz gorzej i co chwila każda ogłasza upadłość. Tak samo będzie tutaj, przesiew będzie wielki i zostaną najlepsi a jakiś tam foter Pan Józek znajdzie sobie nową branżę gdzie będzie wielkim specem. I takiego Pana Józka nie obchodzi czy to jest jego zdjęcie czy nie. Ważne żeby przyciągało i żeby ludzie "patrzały". Brutalna rzeczywistość.

bogdi64
02-02-2012, 17:02
ale to już było (jak by zaśpiewała Pani Rodowicz), podobna sytuacja była gdy na rynek "weszły" aparaty z af i programami, wtedy też się pojawiło bardzo wiele "ślubniaków", fakt, że to co teraz widzę i słyszę woła co najmniej o pomstę, każdy kto kupił "cyfrówkę" często też za kasę z urzędu dziś robi śluby wołając "u mnie taniej i więcej". kurcze wokół sami "fotografowie" z drugiej strony to nie się co dziwić, za jeden ślub jest tyle co za cały miesiąc "na kasie" w biedronce, a przecież to jeden dzień pracy, no jest wielkie prawdopodobieństwo, że ten sam klient drugi raz nie skorzysta z naszych usług
z drugiej strony, patrząc się na "modę" w fotkach ślubnych to w większości metoda jest prosta, czyli robić to co oko ludzkie "nie widzi"
- kościół, dwa obiektywy, rybka i tele koniecznie jasne i wszystko nim robione musi być na "największej dziurze"
- pod kościołem, obowiązkowa rybka, trzeba połamać kadru i robić z "żaby" lub "sufitu"
- sala, rybka rządzi, czym bardziej krzywo, tym lepiej, konieczna druga lampa wyzwalana z końca sali i najlepiej aby za każdym razem była w kadrze
- obróbka, czyli w LR dwa suwaki max w prawo, koniecznie dodać kolor niebieski i wineta obowiązkowa, a jeśli już nie można sobie poradzić z kontrastem, przepałem, kolorem, to mamy BW
- robimy dużo, bardzo dużo aby klient znudził się ilością i nie patrzył na detale pojedynczych fotek
mamy fotki "artystyczne" tylko kiedyś mi powiedział mądry fotograf, że artysta to robi fotki dla siebie, a rzemieślnik dla ludzi problem w tym, że u większości rzemieślników brak rzemiosła, nawet tego podstawowego zawartego w instrukcjo obsługi, dlatego kupujemy fotki na naszą stronę z ofertą (ładne i dużo), no przecież mamy duży staż ;) ( a kto nas sprawdzi, toć każde wesele jest inne), kolega robi stronkę, my imprezkę dla niego i aby przetrwać rok (aby kasy do zwrotu nie zechcieli), a później supr oferta na allegro ..

Krzysiek B
02-02-2012, 17:06
Credka mnie dziwi twoje zdziwienie :).
Czy wystawiając zdjęcie ślubne na sprzedaż spodziewałaś się czegoś innego?
W tym wypadku sama w jakimś stopniu nakręcasz proceder, który piętnujesz.
Oni to robią dla zysku, ty też.
Mówiąc kolokwialnie ty chcesz trzepać kasę a dziwisz się im.
Skoro razem robicie interes to może więcej wyrozumiałości dla swoich klientów powinnaś okazać ?
Ich zachowanie uznaję za nieuczciwe, twoje za co najmniej mało roztropne by nie powiedzieć dosadniej.
W końcu kokosów na tym zdjęciu nie zbiłaś, a nerwy tracisz.
Warto było?

Zaznaczam, ze jestem zdecydowanym przeciwnikiem praktyk jakie opisałaś ale razi mnie również twoja niekonsekwencja.

Erie
02-02-2012, 17:19
Proceder stosowany od dawna i powinnam się już przyzwyczaić, ale ... jak to jest, że fotograf, który reklamuje się (powinien przynajmniej) swoją twórczością, własnym stylem pracy, własnymi możliwościami, talentem, w rzeczywistości korzysta z obcych zdjęć - reklamuje się zdjęciami nieswoimi?


Na stocku udostępniam jedno ze swoich zdjęć ślubnych, więc z ciekawości sprawdziłam jego publikacje i co się okazuje - nie brakuje fotografów, którzy umieścili je na swoich stronach, reklamując swoją działalność. Oczywiście, nie mam tu żadnego "ale" skoro zapłacili za korzystanie ;) Temat dotyczy innej kwestii.

Kilka razy spotkaliśmy się z ogłoszeniami typu: "kupię twoje zdjęcia do reklamy moich usług". Ktoś z Was nawet ładnie opisał przypadek na swoim blogu :)

Dziś trafiłam na takie (już dwuletnie) ogłoszenie: "Jestem zainteresowany zakupem kilku zdjęć ślubnych... Ubiegam się właśnie o dofinansowanie działalności gospodarczej z urzędu pracy i potrzebuję do wniosku dołączyć kilka tego typu zdjęć."

Jeszcze częściej czytamy o perfidnym "pożyczeniu" zdjęć bez zgody, czyli mówiąc bardziej dosadnie o kradzieży.

Przykłady można mnożyć.


Zastanawiam się nad sensem takiego działania, nieważne tu jaką metodą pozyskano zdjęcia (kupno, kradzież...), ale jak czuje się klient, który widzi w swoim albumie zupełnie inny poziom prac niż pokazano mu przy podpisywaniu umowy... Przykład ślubniaków jest najczęściej sprawdzalny, ale sprawa dotyczy także innej fotografii, gdzie mamy do czynienia z klientem i reklamą.

Jakieś propozycje logicznego wytłumaczenia tego procederu? Bo mi się to nijak nie trzyma kupy... Nie uzasadniam tego ani firmą hurtową (zatrudniają ludzików z ulicy na weekend za 300zł, z częstą rotacją), ani początkującym w branży, ani żadne inne usprawiedliwienie nie przychodzi mi do głowy...

Credka po coś powstały stocki przecież ;). Myślisz, że budki z hotdogami fotografują swoje wyroby i umieszczają na reklamach? Nie - kupują zdjęcia (czasem kradną, ale to pomińmy) i wstawiają na reklamę, na bilboard, na stronę www (jeśli to większa budka ;)). Tak samo z innymi dziedzinami, więc czemu się dziwisz, że ktoś kupuje i wstawia zdjęcie ślubne, zdjęcie modelki, zdjęcie architektury czy cokolwiek innego jako reklamę swojej działalności... fotograficznej. Reklama dźwignią handlu i tyle.

To by było z logiki. Sami jako fotografowie w momencie, w którym przestaliśmy (ja w mniejszym stopniu, bom d... a nie fotograf) odtwarzać rzeczywistość, a zaczęliśmy ją modyfikować (tu już więcej ja) i wręcz tworzyć doprowadziliśmy do tej sytuacji. Popatrz na zdjęcia packshoty jedzenia (obecne np. na opakowaniu) i potem finalnego produktu i porównaj.

Potraktuj swoją dziedzinę (fotografia) jako dokładnie taki sam produkt/ usługę jak krawiectwo czy produkcję hotdogów. Z punktu widzenia ekonomii i zarządzania niczym się nie różnią. Tak samo trzeba zainwestować, tak samo trzeba coś robić, tak samo trzeba reklamować itd. A że ślubniakom czasem się wydaje, że ich praca jest nie wiadomo jakim artyzmem to czasem zapominają, że to tylko jedna z trywialnych usług, jakich pełno. Jak tworzenie stron www, jak tworzenie reklam, jak sprzedaż usług bankowych, jak... i tu wymieniać można w nieskończoność.


Sendilkelm, ale to wytłumaczenie przeczy tematowi - jeśli chcę więcej zarobić, to robię jak najlepsze zdjęcia, ciągnąc cenę w górę, adekwatnie do jakości mojej pracy, tak?
Jeżeli robię tanio zdjęcia reklamując się lepszymi (obcymi) niż jestem w stanie oddać klientowi, to opinia poleci, a za nią poleci cena, z tym że w dół, a nie w górę, o ile taki foter będzie jeszcze miał czego szukać na rynku...
Więc jak to jest? A może klienci nie widzą drastycznej różnicy między zdjęciami w jednej galerii, gdzie tragedia kadrowo-obróbkowa miesza się z naprawdę dobrą jakością pracy? Zamawiając usługę, nie spodziewają się, jaki rzeczywisty poziom zdjęć kupują.

Nie, konsumenci nie są bezmyślnymi istotami do nabijania kasy producentom/ usługodawcom. Oni juz dawno wiedzą, że wersja demo, prezentacja, trailer zawierają samą esencję i wybrane najlepsze rzeczy. I wiedzą, że niestety finalny produkt wcale taki nie będzie (w większości przypadków). Więc dla klienta tak naprawdę nie ma wielkiej różnicy czy to super hiper zdjęcie pokazywane mu jako demo możliwości fotografa jest faktycznie tego autora, czy innego. Niestety :(

credka
02-02-2012, 17:21
Czy wystawiając zdjęcie ślubne na sprzedaż spodziewałaś się czegoś innego?
Tak - większość kopii tego zdjęcia trafiła do artykułów, na blogi jako obraz sytuacji, itp, natomiast nie dociera do mnie, jak autor pracy poniekąd artystycznej może się reklamować pracą nie swoją.
Wiesz, inna sprawa, jeśli gdzieś na stronie, na blogu są artykuły jako temat przewodni, a zdjęcia, obrazki są tylko malutkimi dodatkami, mniej istotnymi na stronie. Ale kiedy strona zarabia na nazwisko posługując się kupioną pracą, uważam to za zwykłe oszustwo. Nawet jeśli licencje na stockach nie precyzują tego, to powinna moralność fotografów "pożyczających" zdjęcia do własnej reklamy.


Mówiąc kolokwialnie ty chcesz trzepać kasę a dziwisz się im.
Czy naprawdę w moim jak to nazywasz "trzepaniu kasy" widzisz nieuczciwość, oszukiwanie klienta o jakim jest temat?


W końcu kokosów na tym zdjęciu nie zbiłaś, a nerwy tracisz.
Uwierz mi, że więcej nerwów tracą oszukani klienci, co widać na forach ślubnych.


Potraktuj swoją dziedzinę (fotografia) jako dokładnie taki sam produkt/ usługę jak krawiectwo czy produkcję hotdogów. ...
A że ślubniakom czasem się wydaje, że ich praca jest nie wiadomo jakim artyzmem to czasem zapominają, że to tylko jedna z trywialnych usług, jakich pełno. Jak tworzenie stron www, jak tworzenie reklam, jak sprzedaż usług bankowych, jak... i tu wymieniać można w nieskończoność
Porównywanie hotdoga do pamiątki ze ślubu uważam za płytkie. Właśnie ten indywidualny artyzm (mniejszy lub większy, ale jest) wykonawcy jest tu istotny.
Granica jest bardzo cienka, ale jednocześnie bardzo istotna.

Krzysiek B
02-02-2012, 17:33
Czy w moim jak to nazywasz "trzepaniu kasy" widzisz nieuczciwość, oszukiwanie klienta o jakim jest temat?

Szczerze to widzę naiwność i niekonsekwencje.
Nieuczciwości ci nie zarzucam.

Resztę trafnie ujął Erie

Erie
02-02-2012, 17:39
Czy naprawdę w moim jak to nazywasz "trzepaniu kasy" widzisz nieuczciwość, oszukiwanie klienta o jakim jest temat?

Niepotrzebnie się obruszasz - nikt nie zarzuca Ci nieuczciwości, po prostu pokazuje Ci się to, że Twoja działalność polega na tym samym - na zdobywaniu środków do życia w zamian za pracę - popularnie zwane zarabianiem, trzepaniem kasy czy jakkolwiek inaczej.


Porównywanie hotdoga do pamiątki ze ślubu uważam za płytkie. Właśnie ten indywidualny artyzm (mniejszy lub większy, ale jest) wykonawcy jest tu istotny.
Granica jest bardzo cienka, ale jednocześnie bardzo istotna.

Porównanie dosadne, ale trafne - dla osoby zarządzającej biznesem nie jest istotne czy biznes produkuje śrubki, hotdogi, samochody, aparaty czy zdjęcia, baaa on nawet nie musi wiedzieć jak się robi to co jest wytwarzane w tym określonym biznesie.

Drodzy fotografowie (szczególnie ślubni) zrozumcie, że Wy nie macie nie wiadomo jakiej misji zbawiania świata czy coś. Wy po prostu robicie konkretną usługę - tak jak hydraulik naprawia rury czy glazurnik kładzie kafelki (jeżeli porównanie z hotdogami kogoś obrusza). Może na forum glazurników też są osoby opanowane przeświadczeniem o artyźmie kładzenia kafelek, ale obawiam się, że dla 99,99999% społeczeństwa to jest nieistotne.

slaw74
02-02-2012, 19:05
Drodzy fotografowie (szczególnie ślubni) zrozumcie, że Wy nie macie nie wiadomo jakiej misji zbawiania świata czy coś. Wy po prostu robicie konkretną usługę - tak jak hydraulik naprawia rury czy glazurnik kładzie kafelki (jeżeli porównanie z hotdogami kogoś obrusza). Może na forum glazurników też są osoby opanowane przeświadczeniem o artyźmie kładzenia kafelek, ale obawiam się, że dla 99,99999% społeczeństwa to jest nieistotne.

I tyle, trza po prostu robić swoje. Byle dobrze i fachowo.

Choć nie wiem czy ów glazurnik miałby odwagę pochwalić się nieswoją robotą tak, jak to poczynił fotograf....
Może to zależy tylko od człowieka, nieważne jaką profesję wykonuje.

robin102
02-02-2012, 22:15
Porównywanie hotdoga do pamiątki ze ślubu uważam za płytkie. Właśnie ten indywidualny artyzm (mniejszy lub większy, ale jest) wykonawcy jest tu istotny.
Granica jest bardzo cienka, ale jednocześnie bardzo istotna.
Myśle, że gdzieś tam w świecie odbywają się festiwale, konkursy o randze międzynarodowej na to kto zrobi piękniejszego czy smaczniejszego hotdoga. Pewnie i nagrody są bardziej wyczesane niż za zdjęcia ślubne :)
Nie lekceważył bym tej branży ;)
A w branży foto jak w każdej kradną na potęgę :(
Wystawiłem do sprzedaży mieszkanie na otodom, po kilku tygodniach w biurach pośrednictwa moje mieszkanie z moimi zdjęciami obrandowane logiem biura pośrednictwa wisi w kilku biurach jako ich oferta !. Z nikim umowy nie podpisywałem, a szkodliwość społeczna podobno znikoma by sąd orzekł i takim sposobem agencje nieruchomości zapełniają sobie witryny www z ofertami aby mieć ich jak najwięcej. Do 3 biur zadzwoniłem i powiedzieli, że ich mogę cmoknać w nos.

Erie
02-02-2012, 22:25
Myśle, że gdzieś tam w świecie odbywają się festiwale, konkursy o randze międzynarodowej na to kto zrobi piękniejszego czy smaczniejszego hotdoga. Pewnie i nagrody są bardziej wyczesane niż za zdjęcia ślubne :)
Nie lekceważył bym branży ;)
A branży foto jak w każdej kradną na potęgę :(
Wystawiłem do sprzedaży mieszkanie na otodom, po kilku tygodniach w biurach pośrednictwa moje mieszkanie z moimi zdjęciami obrandowane logiem biura pośrednictwa wisi w kilku biurach jako ich oferta !. Z nikim umowy nie podpisywałem, a szkodliwość społeczna podobno znikoma by sąd orzekł i takim sposobem agencje nieruchomości zapełniają sobie witryny www z ofertami aby mieć ich jak najwięcej. Do 3 biur zadzwoniłem i powiedzieli, że ich mogę cmoknać w nos.

hmmm - trzeba było od nich kupić to mieszkanie za zaoferowaną kwotę ;), a następnie sprzedać im za 2 razy tyle :)

credka
02-02-2012, 22:25
Erie, nie obruszam się ;) Zwyczajnie próbuję ten motyw zrozumieć.
To może tak - oglądacie zdjęcia w galeriach i wyrabiacie sobie zdanie o fotografie (skrót myślowy - o jego pracy, stylu), ufacie, że podobne zdjęcia Wam zrobi, umawiacie się z nim na spotkanie, podpisujecie umowę, a po realizacji okazuje się, że dostaliście diametralnie inny materiał niż prezentowało portfolio Waszego wybranego foto. Zatem, czy tolerujcie, (rozumiecie/ akceptujecie) takie traktowanie tej specyficznej branży, czy nie? Powtarzam jeszcze raz - w tej chwili nie patrzymy na sposób pozyskania zdjęć od innych, nie ważne, czy są kradzione, czy kupione, czy tylko pożyczone, ok? Chodzi mi o samo podejście wykonawcy do klienta w branży zdjęć autorskich. Czy może mam się zacząć przyzwyczajać, że w Waszych galeriach spokojnie mogę założyć, że zdjęcia wcale nie są Wasze, a oglądając je przyjmuję tylko do wiadomości, że jakieś tam foto robicie i mam się tylko zjawić na podpisanie umowy, bez oczekiwań co do efektów ;)

Erie
02-02-2012, 22:31
Erie, nie obruszam się ;) Zwyczajnie próbuję ten motyw zrozumieć.
To może tak - oglądacie zdjęcia w galeriach i wyrabiacie sobie zdanie o fotografie (skrót myślowy - o jego pracy, stylu), ufacie, że podobne zdjęcia Wam zrobi, umawiacie się z nim na spotkanie, podpisujecie umowę, a po realizacji okazuje się, że dostaliście diametralnie inny materiał niż prezentowało portfolio Waszego wybranego foto. Zatem, czy tolerujcie, (rozumiecie/ akceptujecie) takie traktowanie tej specyficznej branży, czy nie? Powtarzam jeszcze raz - w tej chwili nie patrzymy na sposób pozyskania zdjęć od innych, nie ważne, czy są kradzione, czy kupione, czy tylko pożyczone, ok? Chodzi mi o samo podejście wykonawcy do klienta w branży zdjęć autorskich.

Credka - jeszcze raz (może to trafi, bo przykłady poprzednie nie chciały gdyż nie były związane z branżą artystyczną) - oglądasz w sieci/tv trailer filmu - jedno wielkie wow, idziesz do kina, wydajesz na to powiedzmy 100 zł (nie idziesz sama, coś do picia itd) i... okazuje się, że to gniot totalny, z którego te 3 minuty w trailerze zostały idealnie wycięte, aby pokazać jakie to cudowane dzieło. Tak samo jest z tymi zdjęciami - pokazujesz to co najlepsze masz (sama się do tego przyznajesz), klienci wyrabiają sobie opinię na podstawie tego i zatrudniają Cię, następnie robisz coś co odbiega poziomem od tych prezentowanych ujęć. Jest to uczciwe? Pewnie tak samo jak kupienie paru super zdjęć i pokazywanie jako możliwości co można zrobić, a nie co będzie faktycznie zrobione.

A że klienci coraz mniej wierzą w to co jest pokazywane w różnych demach, prezentacjach, trailerach itd to już pisałem. To się nazywa reklama ;)


PS Nie bierz tego tak na poważnie, to nie są zarzuty konkretnie do Ciebie. Ot luźne refleksje przemęczonego człowieka, któremu od czasu do czasu zdarza się być konsumentem (klientem, płatnikiem za usługi czy też jeleniem - w zależności od sprzedającego).

credka
02-02-2012, 22:43
PS Nie bierz tego tak na poważnie, to nie są zarzuty konkretnie do Ciebie. Ot luźne refleksje przemęczonego człowieka, któremu od czasu do czasu zdarza się być konsumentem (klientem, płatnikiem za usługi czy też jeleniem - w zależności od sprzedającego).
Spoko, luzik ;) Tak samo podchodzę do tematu i stoję po obu stronach, jednocześnie mam bliski i aktywny kontakt z klientami (moimi i Waszymi) i wiem, jakie są ich reakcje, kiedy poznają prawdę... W głowach się ludziom nie mieści, że fotograf może chwytać taki tani trik i go sprzedać bez konsekwencji, a co gorsza bez sumienia. Porównywanie do sprzedaży parówek, czy innych produktów nie trafia, to ciut inna bajka...

Erie
02-02-2012, 22:45
Spoko, luzik ;) Tak samo podchodzę do tematu i stoję po obu stronach, jednocześnie mam bliski i aktywny kontakt z klientami (moimi i Waszymi) i wiem, jakie są ich reakcje, kiedy poznają prawdę... W głowach się ludziom nie mieści, że fotograf może chwytać taki tani trik i go sprzedać bez konsekwencji, a co gorsza bez sumienia.

oj ci klienci niech nie przesadzają z tym sumieniem... bo sami mają czyste (bo nie używane ;) )

RobertMiernik
02-02-2012, 22:53
Kurden spisałem się jak dziki a Eri naklepał to samo szybciej, (chyba ściągał!)

Erie
02-02-2012, 22:55
Kurden spisałem się jak dziki a Eri naklepał to samo szybciej, (chyba ściągał!)

eee tam - to był zwykły paralelizm twórczy :)

PS Erie nie Eri :)

jm
02-02-2012, 23:04
Nie odnosząc się do żadnej konkretnej wypowiedzi w tym wątku chcę zasygnalizować dwa fakty:
1. Nie zawsze zdjęcia kogoś, kto kupił prace czyjeś do swojego portfolio muszą być gorsze od poziomu tych zakupionych! Serio. Zanim ktoś mnie zakrzyczy, że skoro ktos potrafi równie dobrze, to dlaczego sam sobie portfolio nie zbuduje? Dlaczego startuje od kłamstwa, dlaczego, dlaczego?
dlatego, że...
2. Aby zbudować własne portfolio trzeba mieć okazje fotografować (np na ślubach), nie mając zleceń, okazji też nie ma - błędne koło! Teoretycznie...to jak znam życie macie gotową odpowiedź - jak ktoś zaczyna, to lepiej u boku kogoś doświadczonego, jako drugi itp. Pragmatyczna odpowiedź jest jedna - skąd takiego drugiego i jego bok;) wziąć??? Wiem jak kończą się ogłoszenia tutaj na forum - ktoś zgłasza, że chciałby jako drugi, jako pomoc itp - chętnych nie ma, a potem na PW pojawia się oferta kursu za kilka(naście) tysięcy - notabene bez gwarancji zbudowania portfolio...
Ktoś inny gdzieś między wierszami deklaruje, że może w ramach zdobywania szlifów zrobić coś (ślub znaczy:)) za free - też lament, bo źle, bo niemoralnie, bo..., bo!
Więc...? Jak?

Jeszcze dosadniej - sama mam spore fotograficzne doświadczenie (poza ślubne), dwie imprezy ślubne rodzinnie z powodzeniem obsłużyłam, ale.... gdybym miała startować z działalnością...to praktycznie portfolio nie mam, bo reportaż (inny niż ślub) jako taki młodych par nie interesuje, chcą widzieć albumy ze ślubnymi fotami, przygotowania, ołtarz, weselicho, i szopkę zwana plenerem).
Jak miałabym je (te ślubne foty)zdobyć?
Kupno wcale nie jest takim najgorszym pomysłem - tyle, że zakup pojedynczych zdjęć jest lekko bez sensu moim zdaniem..., no ale może ja czegoś nie wiem?;)
Moim zdaniem - lepiej jak te zdjęcia zostaną kupione (w końcu po to są wstawione na stocka!), niż gdyby miało dojść do jawnej kradzieży.

credka
02-02-2012, 23:18
jm, chyba nie do końca...
Jeżeli zaczynasz z firmą, chcesz robić śluby:
1. (nie do Ciebie, a do każdego teoretycznie zaczynającego z takim podejściem) nie zrobiłaś jeszcze żadnego, to skąd wiesz czy będziesz to robić, czy jest sens się w to pakować, a może stanie się to koszmarem? Kupy się nie trzyma nawet za cenę pozyskania dotacji na sprzęt,
2. druga opcja - zrobiłaś (jak piszesz) jakieś imprezy ślubne, wiesz czym to pachnie, masz już materiał, który pokaże na co Cię stać (nie wiem dlaczego piszesz, że nic nie masz do pokazania), to po co inne zdjęcia na Twojej stronie?
Reklamujesz SWOJE możliwości, a nie fantazje innego autora...

Mam wrażenie, że kręcimy się wokół dziwnej opinii, że firmę foto to otwiera się tak o, po prostu, pewnego dnia rano wstajesz i decydujesz, że od dziś jesteś fotografem, więc szybciutko nabywasz foty z netu i czekasz na klienta. Wg mnie (choć pewnie się mylę), to w tej branży najpierw należy sprawdzić siebie, swoje możliwości, zbudować choćby podstawy portfolio, a potem pokazywać klientom jakie efekty jesteśmy w stanie zaoferować, jak wygląda NASZA praca...


2. Aby zbudować własne portfolio trzeba mieć okazje fotografować (np na ślubach), nie mając zleceń, okazji też nie ma - błędne koło! Teoretycznie...to jak znam życie macie gotową odpowiedź - jak ktoś zaczyna, to lepiej u boku kogoś doświadczonego, jako drugi itp. Pragmatyczna odpowiedź jest jedna - skąd takiego drugiego i jego bok;) wziąć??? Wiem jak kończą się ogłoszenia tutaj na forum - ktoś zgłasza, że chciałby jako drugi, jako pomoc itp - chętnych nie ma
Tu uważam, że generalizujesz, bo chętni są, nawet całkiem sporo. Przydaje się asystent, który (za darmo lub za dopłatą do własnej nauki) skorzysta, obie strony korzystają. A jak nie tak, to walisz prosto do Par uprzedzając, że uczysz się ale zdjęcia im dajesz za free. Kilka ślubów i masz podstawy, zainwestuj itd., ale masz już co pokazać. Różne są drogi do zdobycia własnego doświadczenia oraz autorskiego portfolio.

bogdi64
02-02-2012, 23:25
......
Mam wrażenie, że kręcimy się wokół dziwnej opinii, że firmę foto to otwiera się tak o, po prostu, pewnego dnia rano wstajesz i decydujesz, że od dziś jesteś fotografem, więc szybciutko nabywasz foty z netu i czekasz na klienta. Wg mnie (choć pewnie się mylę), to w tej branży najpierw należy sprawdzić siebie, swoje możliwości, zbudować choćby podstawy portfolio, a potem pokazywać klientom jakie efekty jesteśmy w stanie zaoferować, jak wygląda NASZA praca...

nie dokładajmy ideologi, tak dokładnie jest w każdej branży, tylko mniejsze ryzyko, bo jak taki "nowy" mechanik spieprzy klientowi układ hamulcowy :(

robin102
02-02-2012, 23:30
Coś nam fotografującym za dużo się wydaje, a w rzeczywistości to jest tak jak kolega napisał:

Potraktuj swoją dziedzinę (fotografia) jako dokładnie taki sam produkt/ usługę jak krawiectwo czy produkcję hotdogów. Z punktu widzenia ekonomii i zarządzania niczym się nie różnią. Tak samo trzeba zainwestować, tak samo trzeba coś robić, tak samo trzeba reklamować itd. A że ślubniakom czasem się wydaje, że ich praca jest nie wiadomo jakim artyzmem to czasem zapominają, że to tylko jedna z trywialnych usług, jakich pełno. Jak tworzenie stron www, jak tworzenie reklam, jak sprzedaż usług bankowych, jak... i tu wymieniać można w nieskończoność.

piękne i prawdziwe niestety

Credka przy liczniku zleceń trzycyfrowym sama dojdziesz do wniosku, że już jesteś bardzo dobrym producentem pamiątek ślubnych :)
producentem :) wspomnisz moje słowa ;)

Erie
02-02-2012, 23:32
Mam wrażenie, że kręcimy się wokół dziwnej opinii, że firmę foto to otwiera się tak o, po prostu, pewnego dnia rano wstajesz i decydujesz, że od dziś jesteś fotografem, więc szybciutko nabywasz foty z netu i czekasz na klienta. Wg mnie (choć pewnie się mylę), to w tej branży najpierw należy sprawdzić siebie, swoje możliwości, zbudować choćby podstawy portfolio, a potem pokazywać klientom jakie efekty jesteśmy w stanie zaoferować, jak wygląda NASZA praca...

Credka, a czy inne firmy - ot choćby glazurnictwo zakłada się w ten sposób, że wstajesz rano i mówisz: "o będę glazurnikiem"? Nie, więc to są rzeczy dość oczywiste że muisz coś wiedzieć o zawodzie do jakiego startujesz (choć fakt tego, że dużo osób najpierw dostaje dotację, a dopiero potem myśli jak się to coś robi temu trochę przeczy, ale uznajmy że to wypadki).

Czemu na siłę próbujesz z fotografii robić niewiadomo co? Wbrew pozorom jest to dość powtarzalna praca, łatwa do nauczenia na pewnym poziomie - śluby mają zwykle określony schemat, więc musisz wiedzieć co i kiedy sfotografować, nie trzeba na siłę nic tworzyć, manipulować - ot zachować chwilę dla potomności. Dla wielu osób-odbiorców to wystarcza. Znów fotografia legitymacyjna to już zupełnie powtarzalna czynność - skoro ludzie pracujący w różnych punktach typu FJ, czy inne po paru minutach szkolenia (bez wcześniejszej wiedzy) to robią to nie jest to trudne. A mając odpowiedni punkt mozna na tym zarobić (choćby dogadać się w urzędzie i tam ustawić się z kioskiem). To tylko przykłady komercyjnej fotografii, które nie są tak strasznie twórcze i które odpowiednio przeszkolona "małpa" może robić (prosze się nie obrażać, to takie "techniczne" okreslenie z czasów studiów na automatyce).



Tu uważam, że generalizujesz, bo chętni są, nawet całkiem sporo. Przydaje się asystent, który (za darmo lub za dopłatą do własnej nauki) skorzysta, obie strony korzystają. A jak nie tak, to walisz prosto do Par uprzedzając, że uczysz się ale zdjęcia im dajesz za free. Kilka ślubów i masz podstawy, zainwestuj itd., ale masz już co pokazać. Różne są drogi do zdobycia własnego doświadczenia oraz autorskiego portfolio.

jezus maria - przecież zaraz by Cię zjedli "starzy wyjadacze" - no jak to za darmo? no jak to jeszcze dopłacać aby zrobić sobie portfolio? (zapomniał wół jak cielęciem był)

credka
02-02-2012, 23:53
Umówmy się, że początek zależy przede wszystkim od szczęścia i zaradności. Ale to temat rzeka, na osobny wątek, jakich już wiele... W każdym razie zdjęcia do PF da się zebrać dość szybko.
Co do fotografii (poza paszportówką i innym tak drastycznie ograniczonym polem do popisu) jak do tej pory uczono mnie, że jest to pokazanie własnego stylu, charakteru, indywidualnej pracy. Stąd to nieporozumienie i pytanie - dlaczego twórca dzieł autorskich posługuje się obcym, nie swoim autorstwem w celu wykonania tegoż autorstwa na zlecenie?

jm
03-02-2012, 00:02
Jeżeli zaczynasz z firmą, chcesz robić śluby:
1. (nie do Ciebie, a do każdego teoretycznie zaczynającego z takim podejściem) nie zrobiłaś jeszcze żadnego, to skąd wiesz czy będziesz to robić, czy jest sens się w to pakować, a może stanie się to koszmarem? Kupy się nie trzyma nawet za cenę pozyskania dotacji na sprzęt,

Tak może się stać z każdą życiową decyzją, karierą, ścieżką rozwoju. Na początku nigdy nie wiesz czy wypali, czy się spodoba, czy znajdziesz spełnienie i czy zarobisz na chleb.



2. druga opcja - zrobiłaś (jak piszesz) jakieś imprezy ślubne, wiesz czym to pachnie, masz już materiał, który pokaże na co Cię stać (nie wiem dlaczego piszesz, że nic nie masz do pokazania), to po co inne zdjęcia na Twojej stronie?
Robiąc rodzinnie, zwykle jesteś tym dodatkowym, który chcąc zachować się normalnie nie włazi głównemu w kadry, nie robi przygotowań, nie ma pleneru. Masz zdjęcia, ale zdecydowanie nie jest to pełny reportaż, bo najzwyczajniej jesteś też gościem na tej imprezie. Komuś kto robi zdjęcia, takie foty dadzą obraz czy potrafisz to robić czy w ogóle nie - młodzi takiego pojęcia raczej nie mają, oni muszą widzieć dowód - od a do z. W rozmowie z młodymi pełny reportaż jest reklamą - ktoś już o tym pisał:)



Mam wrażenie, że kręcimy się wokół dziwnej opinii, że firmę foto to otwiera się tak o, po prostu, pewnego dnia rano wstajesz i decydujesz, że od dziś jesteś fotografem, więc szybciutko nabywasz foty z netu i czekasz na klienta. Wg mnie (choć pewnie się mylę), to w tej branży najpierw należy sprawdzić siebie, swoje możliwości, zbudować choćby podstawy portfolio, a potem pokazywać klientom jakie efekty jesteśmy w stanie zaoferować, jak wygląda NASZA praca...

Żadnej firmy nie otwiera się "ot tak". Fotografia nie jest w niczym lepsza.
A to, że uprawianie tego zawodu nie wymaga dziś żadnych formalnie udowodnionych kwalifikacji, to.... już inna sprawa. Jednak czy to jest wina tych wszystkich "niewykwalifikowanych" ślubnych? [Są w ogóle jacyś z kwalifikacjami i odpowiednimi kwitami? hehe]
Czy tylko tych nowych, którym jest ciężej zacząć niż jeszcze rok czy dwa lata temu?;)
A stare wygi wciąż i od nowa wytykają brak morale....;)
Nie jest to prawnie zabronione, więc trudno mieć komukolwiek za złe, że akurat taka ścieżkę kariery sobie wybrał...



Tu uważam, że generalizujesz, bo chętni są, nawet całkiem sporo...

Wręcz przeciwnie:)
Swoją wypowiedź opieram wyłącznie na faktach i doświadczeniu życiowym, również z tego forum.


pytanie - dlaczego twórca dzieł autorskich posługuje się obcym, nie swoim autorstwem w celu wykonania tegoż autorstwa na zlecenie?

Bo... patrz wyżej! (niżej też - post bogdi64:)

Dlaczego fotografię ślubną chce zarobkowo uprawiać tyle osób?
Dla mnie odpowiedź jest prosta - nie jest to zbyt skomplikowane zajęcie, cokolwiek się o nim tutaj opowiada.

Erie
03-02-2012, 00:03
... Stąd to nieporozumienie i pytanie - dlaczego twórca dzieł autorskich posługuje się obcym, nie swoim autorstwem w celu wykonania tegoż autorstwa na zlecenie?

jeszcze raz - dlaczego restauracja (budka z hotdogami czy cokolwiek) posługuje się nie swoimi zdjęciami nie swoich potraw do zyskania zlecenia tj. wykonania potrawy dla klienta?

dla tego samego powodu - dla kasy :D

bogdi64
03-02-2012, 00:05
Umówmy się, że początek zależy przede wszystkim od szczęścia i zaradności. Ale to temat rzeka, na osobny wątek, jakich już wiele... W każdym razie zdjęcia do PF da się zebrać dość szybko.
Co do fotografii (poza paszportówką i innym tak drastycznie ograniczonym polem do popisu) jak do tej pory uczono mnie, że jest to pokazanie własnego stylu, charakteru, indywidualnej pracy. Stąd to nieporozumienie i pytanie - dlaczego twórca dzieł autorskich posługuje się obcym, nie swoim autorstwem w celu wykonania tegoż autorstwa na zlecenie?

to idź do fryzjera i zobacz zdjęcia modeli na ścianach, a fryzjer to też "pracuje duszą" idź do byle jakiej knajpki gdzie masz meni fotograficzne i porównaj to co dostaniesz na talerzu itp, wiem mit wybrańca losu, tego co kradnie duszę i widzi więcej niż każdy inny człowiek i w swojej pracy oddaje wszystkie emocje itp. itp. .....
ps: gdybym dziś wracał do fotografii ślubnej też kupił bym fotki na stronę reklamową zminiaturową adnotacją
- 1, nie muszę się użerać z młodymi i prosić ich, patrząc się w oczy i widząc, że zastanawiają się po co ?
- 2, nie muszę ich usuwać po roku bo młodym się ślub znudził i nie chcą być już na fotkach razem
- 3, nie muszę ich zmieniać, bo cioci się uśmiech młodej nie podoba
- 4, bo tak łatwiej i szybciej

burz
03-02-2012, 00:45
Bicie piany, nic więcej nie wymyślicie.
Ktoś daje zdjęcia za złotówkę na stocka, ktoś inny je kupuje i wystawia na swojej stronie jako reklamę. Póki nie podpisze tej fotki swoim nazwiskiem, to wszystko jest OK. Zdjęcia reklamowe nie mają bowiem najczęściej nic wspólnego z oferowanym produktem. No, czasami jako tako...

credka
03-02-2012, 10:05
jm, chyba nie do końca się rozumiemy... Firma foto opiera się na doświadczeniu, a więc - jeśli zrobiłaś 2 niepełne repo, to pokazujesz tyle, ile masz i klient wie, że tak wyglądają Twoje możliwości co do kadru i obróbki. Klient świadomy, że nie zrobiłaś pełnego repo, wie na co się decyduje i przyjmuje to ryzyko. To akurat wydaje się oczywiste, czyż nie? W końcu tak się buduje własne portfolio.

Ale ok, jeśli mówicie, że w fotografii ślubnej jest tak samo jak w każdym innym biznesie, że to jest tylko zwykły chwyt marketingowy to wyobraźcie sobie, że planujecie ślub, szukacie obsługi, widzicie fajną galerię foto i wiecie już, że zdjęcia mogą być innego autorstwa... Dalej, kamerzysta... filmy video także mógł zrobić ktoś inny, sample na stronie zespołu, skąd macie pewność, że nie są ściągnięte od konkurencji albo kupione na licencji od innego wykonawcy? Ja nie mam tej pewności, skoro to samo jest wszędzie, to taki jest chwyt marketingowy, zakładam więc, że wszędzie jest niespodzianka.

Nie rozumiem porównania do fotografii produktowej, gdzie produkt stworzony przez producenta jest sprzedawany przez wiele sklepów, więc zdjęcie jakie umieszczą na swojej stronie może być identyczne jak w sklepie obok. Dlatego nie rozumiem Waszego porównywania autorskiej reklamy do reklamy produktów, czy barów kebab, albo fryzjera.
Ok, fryzjer - nie robisz sobie jednej fryzury na całe życie (ścinanie włosów), tylko chodzisz do tego samego fryzjera, po wcześniejszym sprawdzeniu jego możliwości. W kwestii modelowania - jeśli nie ma zdjęć, to robi wykwintną fryzurę próbną i wiesz już, co dostaniesz jego "autorstwa" w ważnym dniu imprezy itp. Ślub jest jeden (założenie ;) ) i nie masz próby, więc ufasz autorskiej galerii wybranego fotografa, a ten powinien to szanować pokazując swoje, a nie obce zdjęcia... Inaczej uważam to za oszustwo.
Tutaj naprawdę gryzie mi się porównywanie autorskiej galerii zdjęć fotografa ślubnego do "wszystkich innych" zawodów...

Erie
03-02-2012, 10:17
jm, chyba nie do końca się rozumiemy... Firma foto opiera się na doświadczeniu, a więc - jeśli zrobiłaś 2 niepełne repo, to pokazujesz tyle, ile masz i klient wie, że tak wyglądają Twoje możliwości co do kadru i obróbki. Klient świadomy, że nie zrobiłaś pełnego repo, wie na co się decyduje i przyjmuje to ryzyko. To akurat wydaje się oczywiste, czyż nie? W końcu tak się buduje własne portfolio.

Ale ok, jeśli mówicie, że w fotografii ślubnej jest tak samo jak w każdym innym biznesie, że to jest tylko zwykły chwyt marketingowy to wyobraźcie sobie, że planujecie ślub, szukacie obsługi, widzicie fajną galerię foto i wiecie już, że zdjęcia mogą być innego autorstwa... Dalej, kamerzysta... filmy video także mógł zrobić ktoś inny, sample na stronie zespołu, skąd macie pewność, że nie są ściągnięte od konkurencji albo kupione na licencji od innego wykonawcy? Ja nie mam tej pewności, skoro to samo jest wszędzie, to taki jest chwyt marketingowy, zakładam więc, że wszędzie jest niespodzianka.

Nie rozumiem porównania do fotografii produktowej, gdzie produkt stworzony przez producenta jest sprzedawany przez wiele sklepów, więc zdjęcie jakie umieszczą na swojej stronie może być identyczne jak w sklepie obok. Dlatego nie rozumiem Waszego porównywania autorskiej reklamy do reklamy produktów, czy barów kebab, albo fryzjera.
Ok, fryzjer - nie robisz sobie jednej fryzury na całe życie (ścinanie włosów), tylko chodzisz do tego samego fryzjera, po wcześniejszym sprawdzeniu jego możliwości. W kwestii modelowania - jeśli nie ma zdjęć, to robi wykwintną fryzurę próbną i wiesz już, co dostaniesz jego "autorstwa" w ważnym dniu imprezy itp. Ślub jest jeden (założenie ;) ) i nie masz próby, więc ufasz autorskiej galerii wybranego fotografa, a ten powinien to szanować pokazując swoje, a nie obce zdjęcia... Inaczej uważam to za oszustwo.
Tutaj naprawdę gryzie mi się porównywanie autorskiej galerii zdjęć fotografa ślubnego do "wszystkich innych" zawodów...

Credka Ty jesteś 1000% kobieta :) - to komplement (abyś się nie oburzyła). Nikt Cię nie przekona do zmiany zdania i po prostu nawet nie chcemy. Masz miłe romantyczne wyobrażenie o ślubie, o zdjęciach ślubnych - to też fajnie, bo między innymi dlatego angażujesz w to swoje serce (co notabene widać na Twoich zdjęciach). Jednakże rzeczywistość jest niestety bardziej szara, ale nie trać przez to zapału i tylko rada na przyszłość - nie brnij w ten temat, bo może się okazać, że gdzieś to serce do fotografii się straci.

Kartofelinder
03-02-2012, 10:51
Popieram zdanie Erie. Niestety, rezerwując salę (wraz z obsługą), muzyków i inne elementy składające się na układankę ślubną, należy być przygotowanym na to, że jest to tylko biznes. Każdy biznes musi się reklamować, a opieranie się jedynie na zapewnieniach oferenta jest ryzykowne. Mało kto oczekuje, że materiały marketingowe oddają w 100% rzeczywistość. Jestem również przekonany, że Twoje portfolio (jako zbiór fotografii - z samej definicji) nie prezentuje identycznego poziomu jak materiał oddawany przez Ciebie klientom. W dzisiejszych czasach, każdy klient powinien wiedzieć, że marketing należy przez coś podzielić. W produktach markowych przez mianownik mniejszy, a w chińskich wynalazkach większy. Po to pojawiły się w sieci fora internetowe, opineo, optyczne itd., abyśmy nie musieli ślepo wierzyć marketingowi (Nikona na przykład). Nie róbmy z siebie jedynych honorowych rycerzy rynku. Albo ktoś podejmuje swoje decyzje konsumenckie racjonalnie, badając możliwości i szukając referencji, albo jest jednym z tych frajerów, którzy uwierzyli w piękny sen ... i nabili kasę tym bardziej biznesowo zaradnym. Nie bądźmy naiwni - wcale nie jest tak, że w warunkach konkurencji najlepiej radzą sobie najlepsi w danym fachu, czy oddający najlepszy produkt. Zadaj sobie tylko pytanie: czy prowadzisz biznes, czy świętą misję?

jm
03-02-2012, 10:51
Tutaj naprawdę gryzie mi się porównywanie autorskiej galerii zdjęć fotografa ślubnego do "wszystkich innych" zawodów...

Tak - zatem fotograf ślubny to zawód absolutnie wyjątkowy, totalnie różny od innych, wymagający poświęcenia i spełniający misję społeczną, ba misję dziejową. Osoby wykonujące ten zawód powinny być pod specjalną ochroną państwa, a wszelkie praktyki wolnego rynku w tym obszarze powinny być zakazane i surowo karane.;);)????

A teraz - pobudka - wracamy do rzeczywistości:)

Powyższa wizja nie tylko z tego wątku się wyłania.... i kiedyś to mi się nawet wydawało, że to wszystko faktycznie się robi w imię dobra klienta.... Dziś mnie to zupełnie nie przekonuje:)
W tym sektorze trwa walka na śmierć i życie, lecz w przeciwieństwie do innych obszarów działalności, zbyt dużo się tu opowiada o moralności, etyce, nieuczciwości i ... misji.
Dzieje się tak dlatego, że nie potrzeba wielkich kwalifikacji, aby to robić, zbyt wielu się na to zdecydowało i ...teraz okazuje się, że kawałki tortu strasznie...małe;)) A i sam tort się kurczy...;)

Konkurencja jest wszędzie, ale w dziedzinach, w których nie ma wysoko specjalistycznej wiedzy, zlecenia są powtarzalne, nie potrzeba dokumentu uprawniającego do wykonywania zawodu, nakłady są stosunkowo niewielkie na starcie jest ta konkurencja wyjątkowo silna. Trzeba się z tym pogodzić.
Albo zmienić obszar działalności.

I jeszcze na sam koniec - każde portfolio to precyzyjnie wyselekcjonowany zestaw prac - tych najlepszych!
Żaden foto nie jest w stanie dać gwarancji, że wszystkie prace w albumie dla nowej pary będą identycznie dobre, bo tak po prostu nie będzie! Podobnie jak żaden kucharz też nie da gwarancji, że zawsze tak samo mu się uda schab czy brukselka;) - bo trochę zależy jednak od ...samego surowca:). W fotografii także - nie wszystkie pary są jednakowo urodziwe i stworzone do pokazywania w albumach;)
Argument, że foto ślubne to zupełnie inny, mistyczny wręcz przedmiot jest nietrafiony, moim zdaniem. Zapewniam, że odpowiedzialność foto ślubnego (często się ją na forum mitologizuje) jest w sumie nie tak duża w porównaniu z innymi zawodami.

burz
03-02-2012, 11:23
jm: Dokładnie. I mówienie o uczciwości (oraz potępianie ludzi reklamujących się stockowymi zdjęciami) w sytuacji, gdy samemu pokazuje się tylko NAJLEPSZE, wyselekcjonowane zdjęcia z wielu imprez – a nie konkretny reportaż, jeden z tych jaki trafił do rąk PM – jest śmieszne.

Rycerz
03-02-2012, 11:40
http://nikoniarze.pl/czy-z-fotografii-da-sie-zyc/

jm
03-02-2012, 11:57
http://nikoniarze.pl/czy-z-fotografii-da-sie-zyc/

No!
Takie oczywiste oczywistości:)

O jednej rzeczy niechętnie się mówi gdziekolwiek.... o szarej strefie - ludzi, którzy wykonują zlecenia bez zarejestrowanej działalności, bez płacenia ZUSu, bez...
Twierdzę, że mają wcale niemały udział w tym torcie.
Taka branża - da się, więc ludzie z tego korzystają.
Jednak to zupełnie inny temat, pewnie wałkowany tutaj wielokrotnie;)

Na miejscu ślubnych foto w tę szarą stronę mocy skierowałabym "walkę" zamiast ciągłego powoływania się na misję i wyraz artystyczny swojego rzemiosła.

Kartofelinder
03-02-2012, 12:02
Da się ostatnio wśród 'photography' zauważyć sporo jojczenia na swój los. Powstał nam kolejny uciemiężony zawód.

Podzielę się jeszcze może historyjką.

Koleżanka poprosiła mnie, abym zrobił zdjęcia na jej ślubie. Nie chciałem, bo nie mogłem zagwarantować efektu. Bardzo jednak nalegała więc postanowiłem dobrze się do tego najpierw przygotować. Ze znajomym, bardzo dobrym fotografem, zrobiłem 2 śluby, zaliczyłem 2 plenery i obskoczyłem jeszcze jedną imprezę za friko dla pary, która photography w ogóle nie miała w planach, zastrzegając że jeśli zdjęcia się spodobają, wtedy mogą mi zapłacić. Wcześniej zaplanowałem również, że dla pewności w 2012 kupię też D3s, aby na pewno nic nie spartolić.
Wszystkie 'próbne' zdjęcia zrobiłem D200 i D300 (kolejność nieprzypadkowa). Pomijając terminy, w których udało mi się obrabiać zdjęcia, ludzie byli bardzo zadowoleni i chociaż widzieli techniczną różnicę, w porównaniu ze zdjęciami głównego fotografa (5dMkII i sporo doświadczenia), uznawali je za "ujmujące" i "rynkowo pełnowartościowe". Byłem zaskoczony, bo szum, bo DR, bo setki innych rzeczy, które często wynikały ze sprzętu i ciemności. Okazało się to mało ważne w porównaniu z kilkoma uchwyconymi sytuacjami, które zawisły na ścianach. Pomyślałem, że może nawet zacznę od czasu do czasu (jeśli ktoś będzie szukał) oferować swoje usługi - w końcu nabrałem już pewnego doświadczenia, a mój pro kolega podzielił się ze mną wieloma ciekawymi elementami know-how.

W tym samym czasie kolega kupił Canona 50D, 2 szkiełka i lampę. Kiedy powiedziałem mu o swoim zamiarze i jak to mam wątpliwości (odpowiedzialność etc.) powiedział "ja w tym sezonie 6 ślubów zrobiłem - nic trudnego". Szczęka mi opadła, bo walił te śluby jak kotlety, zdjęcia oddawał bez większego obrabiania, a ludzie mu za to płacili i dziękowali. Ot jak bardzo rynek miewa w zadzie te lewitacje foterów.

Dwa podejścia. On w tym czasie do zdjęć od razu podszedł zarobkowo, a ja nie. Zarobił nieporównywalnie więcej, bo zabrał się do tego jak do kopania rowów, podczas gdy ja 'chodziłem do szkoły'. Oczywiście utrzymujemy się obaj z innej pracy więc tak luźne traktowanie tematu łatwo mi przychodzi. Myślę jednak, że można z tego wyciągnąć jakieś wnioski...

Erie
03-02-2012, 13:12
Da się ostatnio wśród 'photography' zauważyć sporo jojczenia na swój los. Powstał nam kolejny uciemiężony zawód.

też mam takie wrażenie, zakładane są kółeczka poklepywania po plecach, co chwilę pojawiają się wątki jak to fotografom źle - skoro źle to się szuka innego zajęcia i tyle...

przykro mi, ale życie jest brutalne i robinowa "niewidzialna ręka rynku" weryfikuje wszelkie nasze plany - albo sobie radzimy i dostajemy kawałek tortu, albo sobie nie radzimy i... zmywamy talerze po torcie

Kartofelinder
03-02-2012, 13:27
Myślę, że kłopot bierze się m.in. z tego, że wiele osób dostrzegło, że jest to całkiem fajny sposób na zrefinansowanie sprzętu hobbystycznego. Bez emocji i spinania, bez wielkich kosztów działalności (bo są na etacie), na wolnym oprgoramowaniu i przez marketing szeptany. Spotykam coraz więcej takich osób i zaczynam podejrzewać, że w całkowicie legalny sposób to właśnie one podjadają torcik. Nowicjuszy Va Banque, których życie od tego zależy rynek ma szansę szybko wypchnąć. Hobbystów - takich jak np. ja, już raczej nie, bo im to wisi czy mają jedno zlecenie, czy 5.

jm
03-02-2012, 13:41
Spotykam coraz więcej takich osób i zaczynam podejrzewać, że w całkowicie legalny sposób to właśnie one podjadają torcik..

Żadne zarobkowanie bez odprowadzania podatku oraz przynajmniej składki zdrowotnej do ZUS nie jest w PL legalne:)
To tak dla uściślenia. No i jeszcze powątpiewam w to "wolne" oprogramowanie - bo o ile do zdjęć dla siebie takie programy starczają, to już dla obróbki materiału ze ślubu niekoniecznie?
Reszta się zgadza.

marszull
03-02-2012, 13:55
Kartofelinder z tego co zrozumialem to pisal o osobach ktore zalozyly dzialalnosc wykorzystujac dofinansowanie, bedac na etacie (czyli podatki i skladke placa)
a oprogramowanie mogly kupic z dofinansowania, ewentualnie jesli jescze sa studentami to nawet ps w wersji studenckiej

edit a podatkow przez pierwszy rok (i przez reszte) moga wcale nie placic, jesli ponosza spore koszta (kupujac sprzet) i wychodza na zero albo na niewielki plus

Erie
03-02-2012, 14:01
Żadne zarobkowanie bez odprowadzania podatku oraz przynajmniej składki zdrowotnej do ZUS nie jest w PL legalne:)

jest - prostytucja, ale uznajmy że nie o to chodziło ;)


To tak dla uściślenia. No i jeszcze powątpiewam w to "wolne" oprogramowanie - bo o ile do zdjęć dla siebie takie programy starczają, to już dla obróbki materiału ze ślubu niekoniecznie?
Reszta się zgadza.

wystarczy, oj wystarczy

Kartofelinder
03-02-2012, 14:13
Wiele z tych osób już teraz jest na kontraktach więc wystawia normalnie faktury. Poza tym funkcjonuje umowa o dzieło.

W kwestii wolnego oprogramowania, to w większości korzystam z digiKama, URraw i Gimpa, a wspomniane imprezy też obrabiałem w ten sposób. Lightrooma i PSa nawet na oczy nie widziałem, choć próbowałem sił z NXem, gdzie skończył się niedawno trial i nie zdecydowałem się na zakup.

Powtarzam, że wspomniane przeze mnie osoby działają podobnie, a jeśli nawet używają innego softu, to mało prawdopodobne że za niego nie płacą.

Do wielu zawodów istnieją różne narzędzia, a płatne/drogie nie zawsze da proporcjonalnie lepsze efekty. Tyczy się to zarówno oprogramowania, jak i sprzętu. Branża jest stanowczo przeinwestowana w porównaniu z oczekiwaniami odbiorcy na rynku...

Edit. Nie wspominałem o dofinansowaniu. Ja na przykład zainteresowałem się za późno i środków dla 'etatowców' w Kuj-Pom już nie było .. i w najbliższej przyszłości nie będzie.

credka
03-02-2012, 16:56
Dziękuję, że trzymacie się wątku... jak zawsze można na Was liczyć :roll:

W razie, gdyby ktoś miał podobne wątpliwości do moich, to -
zdjęcie może być wykorzystane jako ilustracja strony www ale nie może być przedstawione jako swoja praca np. w galerii z portfolio.
Tyle od agencji, tyle ode mnie.

jm
03-02-2012, 18:04
W razie, gdyby ktoś miał podobne wątpliwości do moich, to -
zdjęcie może być wykorzystane jako ilustracja strony www ale nie może być przedstawione jako swoja praca np. w galerii z portfolio.
Tyle od agencji, tyle ode mnie.

Jeśli masz pewność, że jest inaczej oraz niezbite dowody na to, podejmij stosowne kroki prawne.
Tyle ode mnie.

robin102
03-02-2012, 21:13
...................Argument, że foto ślubne to zupełnie inny, mistyczny wręcz przedmiot jest nietrafiony, moim zdaniem. Zapewniam, że odpowiedzialność foto ślubnego (często się ją na forum mitologizuje) jest w sumie nie tak duża w porównaniu z innymi zawodami.
Coś mądrego to i ze 3 razy warto przeczytać :)
Te poczucie misji, mistyczności dotyka prawie wszystkich fotografujących. Utrzymuje się gdzies tak do 20-30 komercyjnego zlecenia. U niektórych może trochę dłużej ;) Potem na szczęście odchodzi w siną dal, bo to strasznie utrudnia trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość i siebie w niej.

Jacek_Z
10-02-2012, 02:53
Żaden foto nie jest w stanie dać gwarancji, że wszystkie prace w albumie dla nowej pary będą identycznie dobre, bo tak po prostu nie będzie! .Owszem, ale to nieistotne. Dodam, że świetne foty są ze ślubu 19 letniej modelki z milionerem, pałac i Rolls - Royce i te klimaty, a inne z taniej imprezy. Nawet gdyby był ten sam fotograf i robił zdj z tym samym zaangazowaniem.
Wg mnie połowa wpisów w tym temacie jest ... nie na temat.



zdjęcie może być wykorzystane jako ilustracja strony www ale nie może być przedstawione jako swoja praca np. w galerii z portfolio. Dokładnie tak.
Zdjęcie można sobie kupić, powiesić na www (po to są stocki) ale nie można sie podszywać pod jego autorstwo. Czasopisma kupujące fotki tego nie robią. A co z fotografami i ich klientami?
Jestem przekonany, że gdyby wkurzona para młoda poszła do sądu, to pewnie by wygrała proces o odszkodowanie za sknocone zdjęcia. Normalnie by go nie wygrała. Ale gdy została wprowadzona w błąd przez podszywanie sie fotografa pod cudze autorstwo pokazanych zdjęć - to tak. Tylko ciężko będzie to udowodnic, bo zapewne witryna www jest enigmatycznie zrobiona jesli chodzi o ujawnienie kto jakie fotki robił (bo pewnie jest kilka fotek fotografa - własciciela www), a stockowe zdjęcia są zapewne bez żadnego podpisu. W każdym można domniemywać, że zdjęcia na witrynie fotografa są jego autorstwa, a nie wyprowadzenie klienta z błędu można interpretować jako próbę oszustwa. Trzeba sprawnego adwokata i tyle.

Precedensy są z innej branży - turystycznej. Jesli usługa nie spełniała standardu zawartego w umowie i pokazanego w materiałach promocyjnych to można żądać zwrotu części pieniędzy, oraz niezależnie od tego odszkodowania.

Credka - dziwne, że zamiast poparcia masz na siebie niemal nagonkę. Moje kondolencje ;)

Erie
10-02-2012, 09:45
Owszem, ale to nieistotne. Dodam, że świetne foty są ze ślubu 19 letniej modelki z milionerem, pałac i Rolls - Royce i te klimaty, a inne z taniej imprezy. Nawet gdyby był ten sam fotograf i robił zdj z tym samym zaangazowaniem.
Wg mnie połowa wpisów w tym temacie jest ... nie na temat.

No tak dla Ciebie może nieistotne, ale dla klienta (to ta druga strona, która płaci za efekt) jest to częścią umowy - to jest zapewnienie, że zdjęcia będą tego samego poziomu, a okazuje się że nie są. I u naszych przyjaciół zza kałuży kończy się to procesami.


Dokładnie tak.

Dokładnie tak... powinno być, ale świat nie jest uczciwy i tak samo zdjęcie ze stocka może byc użyte jako niby pokazówka fotografa jak i pokazówka restauracji (a potem dostaniesz na talerzu g.... :( ).


Jestem przekonany, że gdyby wkurzona para młoda poszła do sądu, to pewnie by wygrała proces o odszkodowanie za sknocone zdjęcia. Normalnie by go nie wygrała. Ale gdy została wprowadzona w błąd przez podszywanie sie fotografa pod cudze autorstwo pokazanych zdjęć - to tak. Tylko ciężko będzie to udowodnic, bo zapewne witryna www jest enigmatycznie zrobiona jesli chodzi o ujawnienie kto jakie fotki robił (bo pewnie jest kilka fotek fotografa - własciciela www), a stockowe zdjęcia są zapewne bez żadnego podpisu. W każdym można domniemywać, że zdjęcia na witrynie fotografa są jego autorstwa, a nie wyprowadzenie klienta z błędu można interpretować jako próbę oszustwa. Trzeba sprawnego adwokata i tyle.

Jak wkurzona panna młoda pójdzie do sądu i pokaże że częścią umowy była określona jakość zdjęć (prezentowana w wyselekcjonowanym portfolio, a następnie niezachowana) to też fotograf przegra. Nawet szybciej przegra bo klientka pójdzie w Polsce do federacji konsumentów i skończy się tym, że fotograf będzie musiał np. obniżyć cenę.


Precedensy są z innej branży - turystycznej. Jesli usługa nie spełniała standardu zawartego w umowie i pokazanego w materiałach promocyjnych to można żądać zwrotu części pieniędzy, oraz niezależnie od tego odszkodowania.

Tak samo będzie jak fotograf pokaże wybrane super fotki (tak jak i w katalogu biur podróży), klient podpisze umowę i jako fotograficzny efekt swojego ślubu dostanie dziadowskie zdjecia, bo np. fotograf miał gorszy dzień, bo okazę się że owszem prezentowane zdjęcia były super, ale to były pojedyncze z miliona zrobionych, bo zdjęcia prezentowane były zrobione przez innego fotografa z tego akurat zakładu fotograficznego (np. fotograficzna rodzina prezentuje swoje portfolio, wybierasz ich bazując na zdjęciach pani fotograf, przychodzi pan fotograf i zdjęcia mają zupełnie inny poziom - i co wówczas? podobna sytuacja jak ze stockami).


Credka - dziwne, że zamiast poparcia masz na siebie niemal nagonkę. Moje kondolencje ;)

Jacku nie przesadzaj, Credce się troszkę dostało bo ludzie mają już dość ciągłego utyskiwania ślubnych jak to im źle - ostatnio coraz więcej takich wątków jest - jak komuś źle to niech zmieni pracę i tyle. Mnie w pracy nikt nie głaszcze po główce i nie znam nikogo, kto jest głaskany w innych zawodach, więc po co te żale? Chcecie jako fotografowie ślubni przytulenia? pogłaskania? Idźcie do swoich drugich połówek - tam to otrzymacie. Od świata tego nie wymagajcie bo jest wredny, nieuczciwy i paskudny.

slaw74
10-02-2012, 10:15
Tak samo będzie jak fotograf pokaże wybrane super fotki (tak jak i w katalogu biur podróży), klient podpisze umowę i jako fotograficzny efekt swojego ślubu dostanie dziadowskie zdjecia, bo np. fotograf miał gorszy dzień, bo okazę się że owszem prezentowane zdjęcia były super, ale to były pojedyncze z miliona zrobionych, bo zdjęcia prezentowane były zrobione przez innego fotografa z tego akurat zakładu fotograficznego (np. fotograficzna rodzina prezentuje swoje portfolio, wybierasz ich bazując na zdjęciach pani fotograf, przychodzi pan fotograf i zdjęcia mają zupełnie inny poziom - i co wówczas? podobna sytuacja jak ze stockami).


Tylko że Credce chodzi o wykorzystywanie ewidentnie nie swoich zdjęć, a nie o pokazywanie swoich najlepszych prac....

Ja np czyłbym się oszukany, gdybym na alledrogo kupił obiektyw od gościa co na aukcji miał super fotki szkiełka, nieśmigane, wypieszczone, bez rysek, cud miód.... a szkiełko bym dostał porysowane, ledwo się trzymające kupy i na koniec by okazało się że MA INNE NR SERYJNE NIZ TE NA ZDJECIACH z aukcji.

Dowiedziałbym się wówczas że zdjęcia służyły tylko takiej poglądowej reklamie, tak? Były ściągnięte ze strony Nikona bym ogólnie zobaczył jak szkło wygląda, a sprzedawca tłumaczyłby mi że jak idę do Maka to też hamburger jest inny niż na fotce....
Życzę takiej sytuacji podczas zakupu następnego sprzętu foto. ;)

Ja czułbym się oszukany, gdyż sprzedawca użyłby zdjęć nie swoich, czyli nie tego produktu, który sprzedaje.

prz3mo
10-02-2012, 10:34
Tylko że Credce chodzi o wykorzystywanie ewidentnie nie swoich zdjęć, a nie o pokazywanie swoich najlepszych prac....


Otóż to.
Znam jeden przypadek, gdzie "fotograf" na swojej stronie ma 90% zdjęć nie swoich, kupionych na stockach (ślubne, reklamowe itp.). Ciekaw jestem czy jego klienci o tym wiedzą.

Jacek_Z
10-02-2012, 10:40
...Dokładnie tak... powinno być, ale świat nie jest uczciwy i tak samo zdjęcie ze stocka może byc użyte jako niby pokazówka fotografa .No i o to chodzi. Nie jest to uczciwe.
Tylko pytanie czy wyłącznie od strony moralnej jest cos nie tak, delikatnie powiedziawszy, czy też nawet może to być powodem wyciągania konsekwencji wobec nieuczciwego fotografa.

..Credce się troszkę dostało bo ludzie mają już dość ciągłego utyskiwania ślubnych jak to im źle - ostatnio coraz więcej takich wątków jest - jak komuś źle to niech zmieni pracę i tyle..Prawda. Źle zreszta mają wszyscy fotografowie. I ci prasowi, i studyjni też. Sam mam ochotę sobie ponarzekać.

kkokosz
10-02-2012, 10:41
Mnie też reklamowanie się fotografa cudzymi zdjęciami wydaje się trochę nie teges. Wprawdzie trafiają do mnie porównania do innych branż, ale jednak to trochę tak, jakby stolarz pokazywał klientowi krzesło swojego konkurtenta i mówił, że takie krzesła robi. Albo kucharz na spotkaniu rekrutacyjnym z restauratorem zamiast zrobić własnoręcznie danie, wyciągnął z zanadrza potrawę zrobioną przez jakiegoś mistrza kucharskiego, twierdząc, że przecież sznycel to i on sam potrafi przecież zrobić. Pod tym względem rozumiem Credkę.

Zgadzam się natomiast z Erie i kilkoma innymi osobami, że to jednak jest biznes, a w biznesie nie ma sentymentów (mimo że chcielibyśmy, aby były być może)...

Erie
10-02-2012, 10:48
Tylko że Credce chodzi o wykorzystywanie ewidentnie nie swoich zdjęć, a nie o pokazywanie swoich najlepszych prac....

ja doskonale wiem o co chodzi Credce, po prostu wykorzystywanie cudzych zdjęć do pokazywania co można zrobić jest to analogiczna sytuacja do pokazywania wybranych najlepszych zdjęć do tego samego celu - i w jednym i w drugim klient jest przerabiany na target reklamy i w pewnym sensie oszukiwany


Dowiedziałbym się wówczas że zdjęcia służyły tylko takiej poglądowej reklamie, tak? Były ściągnięte ze strony Nikona bym ogólnie zobaczył jak szkło wygląda, a sprzedawca tłumaczyłby mi że jak idę do Maka to też hamburger jest inny niż na fotce....
Życzę takiej sytuacji podczas zakupu następnego sprzętu foto. ;)

nie życz komuś źle, bo się na tym przejedziesz - to taka uwaga na przyszłość


Ja czułbym się oszukany, gdyż sprzedawca użyłby zdjęć nie swoich, czyli nie tego produktu, który sprzedaje.

a jadłeś kiedyś w np. w Mac Donaldzie? w Pizza Hut? przecież tam zdjęcia "produktów żywnościowych" nawet nie są zdjęciami żywności - np. zamiast shake'a przelewa się emulsję (tak farbę do malowania ścian) bo na zdjęciach lepiej to wygląda, bułka jest z gąbki itp. - sztuczek fotografowania "żywności" jest od cholery, a że kupujemy oczami to potem tak to wygląda - wówczas też jesteś oszukiwany, ale wtedy to jest ok dla fotografa, bo on tylko robi swoją pracę

slaw74
10-02-2012, 11:19
a jadłeś kiedyś w np. w Mac Donaldzie? w Pizza Hut? przecież tam zdjęcia "produktów żywnościowych" nawet nie są zdjęciami żywności - np. zamiast shake'a przelewa się emulsję (tak farbę do malowania ścian) bo na zdjęciach lepiej to wygląda, bułka jest z gąbki itp. - sztuczek fotografowania "żywności" jest od cholery, a że kupujemy oczami to potem tak to wygląda - wówczas też jesteś oszukiwany, ale wtedy to jest ok dla fotografa, bo on tylko robi swoją pracę

Tak, ale jednak w Maku nie czujesz smaku tych potraw ze zdjęcia, a w każdym innym wszystko smakuje zawsze tak samo.
A przy życzeniach był ludzik z uśmiechem, więc nie ma o czym wspominać.
myślę że przykład ze sprzedażą aukcyjną jest adekwatny.

Jacek_Z
10-02-2012, 11:25
.....a jadłeś kiedyś w np. w Mac Donaldzie? w Pizza Hut? przecież tam zdjęcia "produktów żywnościowych" nawet nie są zdjęciami żywności To są jednak rózne sytuacje. Wiadoma jest pewna umowność reklamy i każdy wie, że te zdjęcia hamburgera zrobiono nie w tej restauracji, tylko w USA. Wiadomo, że pani reklamująca pastę do zębów nie jest dentystką, choć na filmiku tak mówi. Wszyscy rozumieja te konwencje. Czym innym jest jednak pokazywanie próbek swojej usługi w przypadku pracy artysty. Zdjęcia będące nawet knotami, a także zdjęcia sprzedane mają autorskie prawa osobiste. Nie można się pod nie podszywać, wprowadzać w błąd.

Erie
10-02-2012, 11:32
To są jednak rózne sytuacje.

nie - to są dokładnie takie same sytuacje - ot reklama i tyle, nie za bardzo uczciwa, baaa nawet więcej kłamliwa, ale cóż... takei jest życie, mało uczciwe

a że w tej chwili stopniujesz co jest bardziej akceptowalne, a co mniej to inna sprawa - z punktu widzenia klienta obie formy są naganne, z punktu widzenia fotografa... no cóż... robiąc packshoty sami staramy sie przedstawić je w najlepszym świetle (i nie chodzi mi o oświetlenie studyjne), robiąc zdjęcia modelek staramy się poprawić defekty (czasem aż do przesady) - wówczas to uznajemy za "akceptowalną" nieuczciwość (lub różną sytuację), tak? ciekawe... :)

jm
10-02-2012, 11:35
Wracając z restauracji do ...fotografii;) -
jeśli macie pewność, że Wasze zdjęcie są wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem i literą prawa, dlaczego nie skierujecie sprawy (spraw?) do sądu?
Jeśli jest to takie oczywiste, macie wygraną.
(piszę w liczbie mnogiej, żeby znów nie odebrano tego jak nagonki na credkę!)
Pisałam już o tym i to na pewno jest na temat!

Druga kwestia - chciałabym zobaczyć te strony gdzie zdjęcia ze stocków są prezentowane w portfolio - pisze o tym credka, pisze prz3mo, inni pewnie tez mają takie przykłady w zanadrzu....

Na koniec (znowu nie tylko do credki!) - jakie są konkretne zastosowania fotek ślubnych zakupionych na stocku, które nie są niezgodne z prawem???
Kupi taką fotkę fotograf - nie może dać w portfolio - czyli po co mu ona?
Kupi ją fryzjer - też źle, bo to nie jego fryzura.
Kupi ją krawcowa - j.w. bo to nie ona suknie szyła.
Kupi florystka - j.w znowu bukiet nie jest przez nią wykonany.

credka - po co dawałaś fotkę (fotki) ślubne na stocka?

Jacek_Z
10-02-2012, 11:36
Nie są takie same, bo nie ma po co iść do sądu z pretensją, że hamburger jest inny. A ze źle zrealizowaną usługą do sądu możesz iść i całkiem możliwe że wygrasz.

Sendilkelm
10-02-2012, 11:40
Nie są takie same, bo nie ma po co iść do sądu z pretensją, że hamburger jest inny. A ze źle zrealizowaną usługą do sądu możesz iść i całkiem możliwe że wygrasz.

No, ale jak się okaże, że po obejrzeniu portfolio fotografa (które jest w całości jego, ale wybrane najlepsze zdjęcia) dostanę gorsze fotki, to też mogę iść do sądu? Przecież usługa jest gorsza niż na zdjęciach. Na początku Erie właśnie chodziło o to, że czy kupując nie swoje czy dając swoje i tak nie dajemy gwarancji klientowi, że będą na tak samo dobrym poziomie. Nie zawsze udaje nam się tak samo dobrze wykonać usługę.

freefly
10-02-2012, 11:42
To są jednak rózne sytuacje. Wiadoma jest pewna umowność reklamy i każdy wie, że te zdjęcia hamburgera zrobiono nie w tej restauracji, tylko w USA. Wiadomo, że pani reklamująca pastę do zębów nie jest dentystką, choć na filmiku tak mówi. Wszyscy rozumieja te konwencje. Czym innym jest jednak pokazywanie próbek swojej usługi w przypadku pracy artysty. Zdjęcia będące nawet knotami, a także zdjęcia sprzedane mają autorskie prawa osobiste. Nie można się pod nie podszywać, wprowadzać w błąd.

Zgadza się wszystko, niemniej umieszczenie cudzych zdjęć na własnej stronie www, nie świadczy o tym, że jest się ich autorem. Z jednym wyjątkiem. Usług fotograficznych. Bo zapewne 99,9 % oglądających taką stronę jest przeświadczona, że w przypadku tych usług usługodawca jest ich autorem.

Jacek_Z
10-02-2012, 11:43
Na koniec (znowu nie tylko do credki!) - jakie są konkretne zastosowania fotek ślubnych zakupionych na stocku, które nie są niezgodne z prawem???

Kupi ją fryzjer - też źle, bo to nie jego fryzura.
Kupi ją krawcowa - j.w. bo to nie ona suknie szyła.
Kupi florystka - j.w znowu bukiet nie jest przez nią wykonany.
To się mieści w umowności reklamy. Naganne, ale "tylko" moralnie.



Kupi taką fotkę fotograf - nie może dać w portfolio - czyli po co mu ona?
To nie. Nie powinien jej kupować :)
A fotki są dla tych co akapit wyżej, oraz oczywiście głównie dla prasy kobiecej, ilustracje artykułów o branży ślubnej.

Czy kodeks etyki reklamy (jest chyba cos takiego) jest gdzieś dostępny w internecie?

edit - jest.

Kodeks Etyki Reklamy zawiera szczegółowe przepisy zakazujące m.in.:


nadużywania zaufania odbiorcy, jego braku doświadczenia lub wiedzy


Trzeba będzie potem poczytać

Erie
10-02-2012, 11:48
Nie są takie same, bo nie ma po co iść do sądu z pretensją, że hamburger jest inny. A ze źle zrealizowaną usługą do sądu możesz iść i całkiem możliwe że wygrasz.

no cóż... w Polsce może nie ma po co iść z 1 hamburgerem, ale w stanach owszem - jak się uprzesz, znajdziesz prawnika który będzie widział w tym interes to pójdzie i wygra

a w Polsce też - załóżmy że tych hamburgerów nie jest 1 a np. 1 000 szt (catering dla jakiejś imprezy, szkolenia etc) i okaże się, że mimo zapewnień jest zupełnie inny i wówczas to już nie jest niska szkodliwość, mała wartość itp., a jak jeszcze to będzie nie hamburger tylko np. jakieś wykwintne danie, które okaże się być rozmrażanym g... to gwarantuję, że nawet przy 1 szt znajdzie się ktoś kto będzie walczył o swoje prawa






nadużywania zaufania odbiorcy, jego braku doświadczenia lub wiedzy


Trzeba będzie potem poczytać

ano i tak samo jest z prezentowaniem wybranych najlepszych zdjęć - również wykorzystujesz niewiedzę, brak doświadczenia klienta i nadużywasz jego zaufania - ale to jest wg Ciebie akceptowalne moralnie - bosko Jacku :)


Pytanie do ślubnych - czy podczas prezentowania tych zdjęć w portfolio którykolwiek z Was powiedział potencjalnym klientom (czy też targetowi reklamowemu), że zdjęcia wcale takie nie muszą być? Jeśli tak to miło, ale mam wrażenie że niewielu. Nawet więcej - kiedyś był wątek, że jakaś panna młoda wraz z matką stwierdziła komuś, że zdjęcia są gorsze niż pokazywane i zażądała obniżenia ceny. Wówczas było obruszenie braci fotograficznej, że te baby są głupie i nie wiadomo czego chcą.

Ot podwójna moralność... :D, ale nie przejmujcie się - tak mają wszyscy wielcy ahtyści ;)

freefly
10-02-2012, 11:57
Kodeks Etyki Reklamy zawiera szczegółowe przepisy zakazujące m.in.:


nadużywania zaufania odbiorcy, jego braku doświadczenia lub wiedzy

Trzeba będzie potem poczytać

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20031531503

Sendilkelm
10-02-2012, 12:03
ano i tak samo jest z prezentowaniem wybranych najlepszych zdjęć - również wykorzystujesz niewiedzę, brak doświadczenia klienta i nadużywasz jego zaufania - ale to jest wg Ciebie akceptowalne moralnie - bosko Jacku :)

Pytanie do ślubnych - czy podczas prezentowania tych zdjęć w portfolio którykolwiek z Was powiedział potencjalnym klientom (czy też targetowi reklamowemu), że zdjęcia wcale takie nie muszą być? Jeśli tak to miło, ale mam wrażenie że niewielu. Nawet więcej - kiedyś był wątek, że jakaś panna młoda wraz z matką stwierdziła komuś, że zdjęcia są gorsze niż pokazywane i zażądała obniżenia ceny. Wówczas było obruszenie braci fotograficznej, że te baby są głupie i nie wiadomo czego chcą.

Ot podwójna moralność... :D, ale nie przejmujcie się - tak mają wszyscy wielcy ahtyści ;)

Niestety tak pewnie jest, ale oczywiście żadna strona się do niczego nie przyzna :)

Ja na szczęście trafiłem (chyba, bo jeszcze do usługi trochę czasu) na kompetentną osobę. Dostałem do obejrzenia nie portfolio na stronie, a 3 albumy z 3 różnych ślubów. Wiadomo, że też były wybrane najlepsze, ale jednak obejrzeć cały album z jednego ślubu, to nie to samo co po kilka najlepszych zdjęć z całej kariery.
Wracając do narzekania, to w rynku foto nie jest tak źle jakby mogło się wydawać. Dwie sytuacje:
Ślub mojego brata. Fotograf 2xd3s ... Nikoniarz... Portfolio ok, ceny normalne, zdjęcia z tego konkretnego ślubu akurat średnie, brak wolnych terminów, ale czasu do narzekania na forum nie ma> Ba, nie zna tego forum :)
Druga sytuacja. Mój fotograf na ślub zna forum, udzielał się, prezentował tu zdjęcia, ale z tego co wywnioskowałem z rozmowy, to teraz mu jednak szkoda na to czasu, po prostu zajmuje się swoją pracą. Wolne terminy na 2013 dopiero.

Jacek_Z
10-02-2012, 20:55
...ano i tak samo jest z prezentowaniem wybranych najlepszych zdjęć - również wykorzystujesz niewiedzę, brak doświadczenia klienta i nadużywasz jego zaufania - ale to jest wg Ciebie akceptowalne moralnie - bosko Jacku :)
.
Ot podwójna moralność... :D, ale nie przejmujcie się - tak mają wszyscy wielcy ahtyści ;)1. nie robię ślubów (prawie - wyjątki to znajomi, rodzina i modelki, tylko na ich prośbę, nie szukam klienteli ślubnej, nie mam portfolio).
2. gdzie akceptowałem moralnie nadużywanie zaufania klienta???


.. Fotograf 2xd3s ... Nikoniarz... .. ale czasu do narzekania na forum nie ma> Ba, nie zna tego forum :)
Druga sytuacja. Mój fotograf na ślub zna forum, udzielał się, ...teraz mu jednak szkoda na to czasu, ...
Zdaje sobie sprawę z tego naszego "forumocentryzmu". Myslimy, że wręcz decydujemy o rynku zakupów foto itp. Tymczasem ja się sptykam z wieloma osobami spoza forum, mówię im o forum, bo oni o nim nie słyszeli.
Ale rynek wykonywania fotografii generalnie leży, forum do tego nic nie ma.

Erie
10-02-2012, 22:03
1. nie robię ślubów (prawie - wyjątki to znajomi, rodzina i modelki, tylko na ich prośbę, nie szukam klienteli ślubnej, nie mam portfolio).
2. gdzie akceptowałem moralnie nadużywanie zaufania klienta???

Jacku, nie oburzaj się - nie bierz tego do siebie jako zarzut do konkretnie Jacka Z. (brzmi to jak z kroniki policyjnej). Nie wiem czy robisz śluby, czy nie - piszę o ślubniakach ogólnie, Ty bierzesz ich stronę więc w tym momencie popierasz jak rozumiem ich zdanie. Prezentując wybrane najlepsze zdjęcia jako przekrój przez swoje dzieła fotograf oszukuje (tak to dobre słowo) swoich potencjalnych klientów. Wmawia im, sugeruje że zdjęcia z ich slubu będą na podobnym poziomie, co jest ewidentną nieprawdą, bo nie da się uzyskać albumu ślubnego, na którym wszystkie zdjęcia będą takie same jak te najlepsze wybrane, prawda?


Zdaje sobie sprawę z tego naszego "forumocentryzmu". Myslimy, że wręcz decydujemy o rynku zakupów foto itp. Tymczasem ja się sptykam z wieloma osobami spoza forum, mówię im o forum, bo oni o nim nie słyszeli.
Ale rynek wykonywania fotografii generalnie leży, forum do tego nic nie ma.

A to akurat z forumocentryzmem to jest częste dla każdej grupy społeczeństwa - a potem zdziwienie, no jak to nie słyszałeś o xxx, yyy, zzz. Ano nie, odpowiada rozmówca i kopary czasem opadają obu stronom :D.

A rynek fotografii owszem ma swoje wady i zalety - ogólnie jak każdy, jak np. rynek tłumaczeń, jak rynek programistów, jak rynek grafików. Wszędzie są mniejsze lub większe grupy, które zrobią daną rzecz za półdarmo lub wręcz za darmo. Wszędzie są grupy pracujące na czarno lub w szarej strafie i z tym nalezy się liczyć tworząc swój biznes. Jezeli tego nie wkalkulujemy to znaczy że źle oszacowaliśmy swoją niszę biznesową.

prz3mo
10-02-2012, 22:18
Jacku, nie oburzaj się - nie bierz tego do siebie jako zarzut do konkretnie Jacka Z. (brzmi to jak z kroniki policyjnej). Nie wiem czy robisz śluby, czy nie - piszę o ślubniakach ogólnie, Ty bierzesz ich stronę więc w tym momencie popierasz jak rozumiem ich zdanie. Prezentując wybrane najlepsze zdjęcia jako przekrój przez swoje dzieła fotograf oszukuje (tak to dobre słowo) swoich potencjalnych klientów. Wmawia im, sugeruje że zdjęcia z ich slubu będą na podobnym poziomie, co jest ewidentną nieprawdą, bo nie da się uzyskać albumu ślubnego, na którym wszystkie zdjęcia będą takie same jak te najlepsze wybrane, prawda?


Erie, ale klientom przed podpisaniem umowy pokazuje się kilka całych materiałów z różnych wesel, a tam już nie ma możliwości by były same perełki.
A to, że na stronie są te najlepsze to chyba oczywiste. Zależy mi by stroną www zachęcić do kontaktu.
Jednakże wszystkie zdjęcia, te w portfolio i te które pokazuję klientom przy spotkaniu są MOJEGO AUTORSTWA.

Jacek_Z
10-02-2012, 23:52
..z tym nalezy się liczyć tworząc swój biznes. Jezeli tego nie wkalkulujemy to znaczy że źle oszacowaliśmy swoją niszę biznesową.Tylko ja te niszę szacowałem w roku 1990, kiedy zakładałem firmę (z kolegą, pisuje tez tutaj). 22 lata temu perspektywy wydawały się świetne. Za komuny nie było reklamy, nagle powstał rynek, był (duży) popyt. Powiedz co dziś ma zrobić ktoś, kto całe życie był fotografem, jest starszy i ma powiedzmy 15 lat do emerytury. Nauczyć się czegoś nowego powiesz? Gdyby nawet, bez praktyki w innym zawodzie i w takim wieku - co robić? Nikt cie nie weźmie do pracy.
Dobra, kończę OT, tu miało być o przypadku credki.

Erie
11-02-2012, 00:09
Tylko ja te niszę szacowałem w roku 1990, kiedy zakładałem firmę (z kolegą, pisuje tez tutaj). 22 lata temu perspektywy wydawały się świetne. Za komuny nie było reklamy, nagle powstał rynek, był (duży) popyt. Powiedz co dziś ma zrobić ktoś, kto całe życie był fotografem, jest starszy i ma powiedzmy 15 lat do emerytury. Nauczyć się czegoś nowego powiesz? Gdyby nawet, bez praktyki w innym zawodzie i w takim wieku - co robić? Nikt cie nie weźmie do pracy.
Dobra, kończę OT, tu miało być o przypadku credki.

Jacku znów niepotrzebnie bierzesz to do siebie (rozumiem jednak Twoje rozżalenie). Mój ojciec (też ma ok. 15 lat do emerytury) dwa lata temu dostał wypowiedzenie (likwidacja stanowiska bo tak się szefom uznało) i też musiał coś ze sobą zrobić. Trudno się dostosować do coraz bardziej popieprzonego świata, szczególnie komuś kto miał w jakiś sposób pewną sytuację przez dłuższy czas. Dziki rynek, coraz bardziej dziki niestety jest wszędzie i nic na to nie poradzimy :(. Nie mówię, że ktoś postawiony w takiej sytuacji (czy to zwolnienie czy też ograniczenie przez różne czynniki opłacalnosci własnego biznesu do tego stopnia, że przestaje się opłcać) ma miło, że ma się nauczyć ot tak czegoś nowego, ale życie tego wymaga :(. Chciałbym, aby było inaczej, ale ani ja, ani Ty, ani nikt z nas maluczkich tego nie zmieni.

prz3mo
11-02-2012, 00:12
Tylko ja te niszę szacowałem w roku 1990, kiedy zakładałem firmę (z kolegą, pisuje tez tutaj). 22 lata temu perspektywy wydawały się świetne. Za komuny nie było reklamy, nagle powstał rynek, był (duży) popyt. Powiedz co dziś ma zrobić ktoś, kto całe życie był fotografem, jest starszy i ma powiedzmy 15 lat do emerytury. Nauczyć się czegoś nowego powiesz? Gdyby nawet, bez praktyki w innym zawodzie i w takim wieku - co robić? Nikt cie nie weźmie do pracy.
Dobra, kończę OT, tu miało być o przypadku credki.

Jacek, niestety i tak jest w wielu branżach... I powiem Ci, że znam osoby, które w wieku 50 lat musiały np. iść na studia i zacząć robić całkiem coś nowego, innego. Nie każdy ma tyle siły i samozaparcia, ale jak widać trzeba...

Sendilkelm
11-02-2012, 00:17
Tylko ja te niszę szacowałem w roku 1990, kiedy zakładałem firmę (z kolegą, pisuje tez tutaj). 22 lata temu perspektywy wydawały się świetne. Za komuny nie było reklamy, nagle powstał rynek, był (duży) popyt. Powiedz co dziś ma zrobić ktoś, kto całe życie był fotografem, jest starszy i ma powiedzmy 15 lat do emerytury. Nauczyć się czegoś nowego powiesz? Gdyby nawet, bez praktyki w innym zawodzie i w takim wieku - co robić? Nikt cie nie weźmie do pracy.
Dobra, kończę OT, tu miało być o przypadku credki.

A co ma powiedzieć szewc, krawcowa, introligator ... itd. Była nisza to się opłacało, nie ma trzeba się przerzucić - tyle. Możliwe, że ja za 20 lat też będę miał taki problem, ale mam narzekać na cały Świat i rynek, że nie potrafię się dostosować do zmieniających się warunków?

Jacek_Z
11-02-2012, 01:18
A co ma powiedzieć szewc, krawcowa, introligator ... itd. Była nisza to się opłacało, nie ma trzeba się przerzucić - tyle. Możliwe, że ja za 20 lat też będę miał taki problem, ale mam narzekać na cały Świat i rynek, że nie potrafię się dostosować do zmieniających się warunków?
Oczywiście, wszystkie te zawody mają problem.
Za 20 lat zobaczysz w czym problem (nie żebym ci tego zyczył ;)) bo to sie łatwo mówi.
Ale ja wyczuwam w miare rynek i mam kilka "odnóg" - wynajem studia, szkolenia, hostessy itd. Z foto już prawie nic. I zdziwię was wszystkich: dąże do tego by foto zawodowe było blisko 0. Brać zlecenia dające satysfakcje za grubszą kasę. Reszty nie musieć tykać.
Zawsze lubiłem fotografować, to była moja pasja. Ale ostatnie lata ... straciłem wenę. Brak pomysłów, wypalenie. Możliwości techniczne najwyższe, doświadczenie i wiedza - spore, technicznie potrafię wiele. Tylko zapału brak. Powraca tylko czasem jak mnie jakaś modelka zauroczy (ze 2x w roku). czym mniej będe msiał fotografować tym dla mnie lepiej. Chce juz nie fotografowac dla klientów,a wyłącznie dla siebie, jak mi wróci zapał.

Jędrula
11-02-2012, 12:26
Oj, Panowie, przespaliśmy moment. Było iść do służb mundurowych. Teraz byśmy se pstrykali dla przyjemności od nastu latek na emeryturce. Idealna sytuacja dla artysty! 8-)

bogdi64
11-02-2012, 12:40
...........
Zawsze lubiłem fotografować, to była moja pasja. Ale ostatnie lata ... straciłem wenę. Brak pomysłów, wypalenie. Możliwości techniczne najwyższe, doświadczenie i wiedza - spore, technicznie potrafię wiele. Tylko zapału brak. Powraca tylko czasem jak mnie jakaś modelka zauroczy (ze 2x w roku). czym mniej będe msiał fotografować tym dla mnie lepiej. Chce juz nie fotografowac dla klientów,a wyłącznie dla siebie, jak mi wróci zapał.
skąd ja to znam, chyba z autopsji ...... dodatkowo u mnie dochodzi jeszcze odbiorca-zleceniodawca, który wymaga coraz "większych kotletów" nawet jak czasami coś "przemycę" od siebie jest to odrzucane, dlatego od paru lat moje fotki NIE SĄ PODPISYWANE na moją prośbę, a publikacji mam co najmniej kilka tygodniowo
Wracając do tematu korzystam z banków zdjęć, w mojej branży można powiedzieć, że to często jedyna droga i jak dla mnie to bardzo dobre rozwiązanie, czyli biorę i wykorzystuję, ale pod tym się nie podpisuję

jm
11-02-2012, 14:22
Powiedz co dziś ma zrobić ktoś, kto całe życie był fotografem, jest starszy i ma powiedzmy 15 lat do emerytury. Nauczyć się czegoś nowego powiesz? Gdyby nawet, bez praktyki w innym zawodzie i w takim wieku - co robić? Nikt cie nie weźmie do pracy.
Dobra, kończę OT, tu miało być o przypadku credki.

W miejsce podkreślonego fotografa można wpisać dowolny inny zawód, dowolną inną osobę z okresem +/- 15 lat do emerytury.
Do tego, to o czym piszesz później - czyli wypalenie zawodowe - wierz mi, innych zawodów też nie omija, nawet twierdzę, że w niektórych jest silniejsze. Do tego często w tamtych innych zawodach wykonywanie pracy musiało być poprzedzone wieloma latami studiów, studiów podyplomowych itp. Praktyka i doświadczenie - dopiero potem.
Wiem jak jest, bo... za 20 lat zobaczysz w czym problem - u mnie już te 20 lat minęło;) - stąd wiem dokładnie o czym piszesz.
Jednak nadal nie widzę nic specyficznego w zawodzie fotografa (ślubnego?), co uzasadniałoby takie zbiorowe wątki płaczu, złorzeczenia i frustracji.

Opisany problem to problem społeczny zupełnie niezależny od cen usług foto i praktyk nieuczciwej (?) konkurencji w tym obszarze.


PS nadal chciałabym zobaczyć te strony www gdzie ktoś wykorzystał czyjeś zdjęcia kupione na stocku i pokazuje jako swoje.