Zobacz pełną wersję : Temperatura bardzo minus a focenie
Michaelg
31-01-2012, 22:45
Wybieramy się w góry na jeden dzień- bierzemy sprzęt. Ma być -14 czy nawet zimniej. Czy coś może się podziać złego z naszymi korpusami - w tym przypadku d700 przy tej temperaturze i paru/-nastu pstrykach krajobrazów? Mam dwa akku na full załadowane i je biorę to pewne ale chodzi mi o ew mechanikę samego body. Jak wejdziemy do schroniska czy coś zjeść to body w torbę i nie wyjmuję, ale jak w trakcie?
wasilewk
31-01-2012, 22:48
Aparat to spoko, gorzej z obiektywem ----> chyba bym brał tylko Sigmę 10-20 HSM. Żadnego AF-S --- za delikatne, a ze śrubokrętem to różnie...
Michaelg
31-01-2012, 22:51
szerokie to mam tylko Zenitara więc właśnie tak myśląc wezmę TYLKO Zena i puszkę. Jest pomysł?
wasilewk
31-01-2012, 22:53
Jak za bardzo nie nasmarowany, to ok -- a i tak w palcach odczujesz.
Michaelg
31-01-2012, 22:55
Damn.
Kij z palcami, ważne żeby działało w trakcie i potem żeby nie było wpływu po takiej wycieczce na działanie body - szkła.
RobertMiernik
31-01-2012, 23:07
Jak długo będą wystawione na takie ekstrema to smar może zgęstnieć, nic się złego stać nie powinno ALE najczarniejszy scenariusz to spalony od kręcenia tak ciężkim smarem silnik AF.
Jak się boisz możesz ostrzyć ręcznie, wtedy jesteś całkowicie bezpieczny ;>
Spróbuj trzymać body przy body (np. pod kurtką to się tak wyziębiało nie będzie), akumulatorki też dobrze trzymać w wewnętrznej kieszeni, a przynajmniej jeden, ten zapasowy.
Drugi nawet jak padnie to po ogrzaniu w kieszeni powinien odzyskać sporą część wyssanej mrozem mocy...
Michaelg
31-01-2012, 23:12
Mega dzięki za wskazówki. Biorę więc samego Zenitara fisz aj i śmigam z nim podpiętym do body nie odpinając przez całą wycieczkę. Może uda się chować body pod kurtkę.
robiłem często przy niższych temperaturach, więc aku w "majty" aby mu cieplutko było ;), czym nowszy obiektyw (model produkcyjny) tym ciężej i wolniej będzie działał (poczytaj o problemach z niektórymi sigmami), aparat i obiektyw w stałej temperaturze, aby co chwilę nie grzać i schładzać, czyli chowanie pod kurtkę, do auta i schroniska na nie !!!, stabilizację w obiektywach, używać jak najrzadziej (łącznie z AF duży pobór prądu), gdy skończysz fotki i wejdziesz do ciepłego pomieszczenia nie używać aparatu do póki nie złapie temperatury (można nawet wyjąć aku z korpusu), czyli około jakąś godzinkę i najważniejsze mniej się przejmować ;)
RobertMiernik
31-01-2012, 23:25
Z ciekawości czemu chowanie pod kurtkę nie?
Zawszę tak robię i nigdy problemów z parowaniem nie miałem?
dla każdego sprzętu najgorsze nie są niskie temperatury, a ich zmiany - nie patrz się co na zewnątrz skrzynki, ważniejsze to co wewnątrz się dzieje - pomiędzy "pod kurtką" a na zewnątrz może być nawet ok 30 stopni różnicy przy nieużywany aparacie, w trakcie pracy jeszcze więcej, więc niech pracuje w stałej temperaturze otoczenia
RobertMiernik
31-01-2012, 23:38
Nom niby tak, ale jeśli wyjmujesz aparat kilkanaście razy w ciągu paru godzin to imho nawet się oziębi specjalnie nie zdąży (na zewnątrz może i tak, ale w środku powinien zachować w miarę rozsądną temperaturę w okolicach 0).
Będę musiał spróbować następnym razem i 'porównać' wyniki ;>
nie chodzi o widoczne zewnętrzne oziębianie, ale między innymi o parowanie wewnętrznych elementów (wilgoć + kurz wewnątrz), w ten sposób jedynie "oszczędzasz" aku i ewentualnie zmniejszenie gęstości smarów w optyce, ale opinii będzie tyle co osób, dla mnie zasadą jest praca w "stałych" temperaturach (nie ważne jakich)
Kiedyś ludzie jadący na dłużej w polarne warunki wymieniali smar w obiektywach. Wypłukiwali smary olejowe, a dawali smar grafitowy, który przy niskich temperaturach nie tężeje. Ostatnio robiłem zdjęcia w piątek wieczorem, nie miałem problemów z aparatem, ani z obiektywem (Sigma 17-70). Swoją drogą szkoda, że Chińczycy nie są bardziej na północ, może by zaczęli robić baterypacki na kablu. Baterie pod kurtką, a do aparatu zasilanie przez kabel.
Kiedyś ludzie jadący na dłużej w polarne warunki wymieniali smar w obiektywach. Wypłukiwali smary olejowe, a dawali smar grafitowy, który przy niskich temperaturach nie tężeje. Ostatnio robiłem zdjęcia w piątek wieczorem, nie miałem problemów z aparatem, ani z obiektywem (Sigma 17-70). Swoją drogą szkoda, że Chińczycy nie są bardziej na północ, może by zaczęli robić baterypacki na kablu. Baterie pod kurtką, a do aparatu zasilanie przez kabel.
dlatego w niektórych starych obiektywach (przykład VIVITAR ser 1 - 28-105) obrotowy mechanizm był na łożysku kulkowym, a suwakowy na tulei mosiężnej w topionym grafitem, dziś są tworzywa, a w "lepsiejszych" ponoć teflon ?
krzysztofz24
01-02-2012, 00:23
Widze, ze niektorzy koledzy troszke przesadzaja;-). Wszystko to co mam w stopce uzywalem bez zadnych problemow w temperaturze ponozej -20 st.C. Zadnych problemow z body, ani z obiektywami. Af-s na pewno nie jest za delikatny na mroz. Doprawdy nie wiem co to by mialo oznaczac "za delikatny". Opor pierscienia przy zmienianiu ogniskowej w N16-85 jest ledwo wuczuwalnie wiekszy. Af jak smigal, tak smiga bez zadnych zmian.
Choc zauwazylem dzisiaj ze Sigma ciezej chodzila, po tym jak mialem F801 z nia na szyi przez pare godzin w temperaturze cos kolo -16st.C. Ale af tez bez problemu smigal, troszke trzeba bylo sie przylozyc do zooma. A Tamron, tamron to ma takie luzy konstrukcyjne, ze nie ma opcji zeby stawial.jakis opor:-).
Absolutnie nie baw sie w takie rzeczy jak trzymanie aparatu pod kurtka. Ruzykujesz zaparowanie sprzetu. Niech soboe bedzie na mrozie, nie zaszkodzi to mechanizmom ani elektronice. A wrecz przeciwnie, jakbys robil na dlugich czasach badz wyzszym iso to bedzoesz mial mniejsze szumy.
Ja tam bez zadnuvh obaw uzywam od bardzo dawna sprzetu foto ma solodnych mrozach, nic zlego sie nie dzieje.
Aparat mam w torboe, lub kaburze, wyjmuje na czas focenia, potem do torby.
Po powrocie do domu minimum parogodzinna "dekompresja"w torbie lub foliowej torebce I wsio gra:-).
W cieple trzymaj tylko akumulator. Nie uzuwaj LV I nie przegladaj duzo zdjec zaraz po zrobieniu, to aku na dluzej starczy.
Szkoda gorskich kadrow na wydumane trzesienie sie nad sprzetem.
P.s I to wszystko z doswiadczenia I na swiezo, bo dzisiaj caly dzien lazilem.z aparatem po.gorach na -15st.C :-).
Udanych fot zycze.
P.s2 Sorki za literowki, ale to ze smartfona.
Podobny temat był już chyba poruszany - http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=125493
już w zasadzie wszystko było powiedziane, ale że zimą w górach spędzam z aparatem większość czasu to potwierdze następujące:
-nie przejmować się mrozem, tylko focić. Warto mieć dobre cienkie rękawiczki z windstoperem - ja ostatnio zapomniałem i przy -20 i bardzo silnym górskim wietrze po niecałej minucie palce odmawiały posłuszeństwa, a w grubych rękawicach focić się nie da ;)
-jak wchodzisz do schroniska, knajpki itp to zapomnij o zdjęciach - zanim odparuje aparat to minie co najmniej godzinka - jeśli musisz to połóż plecak ze sprzętem blisko źródła ciepła (ale niekoniecznie na piecu) to powinno do pół godzinki być ok
-bateria jak się rozładuje to wystarczy ją ogrzać i pociągnie jeszcze drugie tyle ;)
-nigdy mi nie zwalniały obiektywy ani ze śrubokrętem ani z AFs-em czy też z HSMem
-po powrocie z wycieczki daj się sprzętowi powolutku nagrzać ze 4-8h w plecaku w którym go nosiłeś
jeśli musisz to połóż plecak ze sprzętem blisko źródła ciepła (ale niekoniecznie na piecu) to powinno do pół godzinki być ok
Z czyms takim bym uwazal :P Jak juz wiele razy zostalo napisane, same niskie temperatury, ktore mozecie miec w europie nie powinny zaszkodzic sprzetowi, ale zmiana temperatury to juz cos innego. Po wejsciu do schroniska zostawilbym sprzet wewnatrz plecaka, z dala od zrodel ciepla, aby ogrzewal sie jak najwolniej. Do zdjec w schronisku wzialbym jakis kompakt :P
no jasne - prywatnie/pamiątkowo nigdy tak nie robię, ale robota czasem tego wymaga niestety
najważniejsze to nigdy nie zmieniać szkieł wtedy :) :) :) a jeśli już trzeba to na zewnątrz przed wejściem - uszczelniony korpus ze szkłem jeszcze dłuuugo w środku nabiera temperatury, a ja bym tam nie chciał później mopem wycierać matrycy, lustra i tylnej soczewki ;)
Wybieram się wkrótce na wycieczkę do Paryża, również w celach fotograficznych. Ciekawych obiektów do fotografowania będzie sporo zarówno na zewnątrz przy ujemnych temperaturach, jak i wewnątrz przy dodatnich. Ale z tego co piszecie, wnioskuję, że fotografowanie wnętrz będę musiał sobie odpuścić. Zastanawiam się czy można coś na to poradzić. Bo moim zdaniem nie sama różnica temperatur jest istotna, ale przede wszystkim różnica w wilgotności, która powoduje skraplanie się pary wodnej wewnątrz aparatu. Ale może jeśli udałoby się ogrzać aparat przy suchym powietrzu na zewnątrz i wtedy ciepły aparat wyjąć z torby wewnątrz budynku (gdzie będzie stosunkowo wilgotno), to uniknęłoby się tego efektu? Co o tym myślicie? Ogrzać aparat można np.ogrzewaczem do dłoni umieszczonym w torbie fotograficznej. Ma to sens, czy nie bardzo?
no tak - właśnie o tą wilgoć chodzi - na zimnym się od razu woda skrapla z ciepłego pomieszczenia ;)
kombinuj - może się uda, ale taki ogrzewacz to na jedno ogrzanie Ci starczy - a jak beda dwie knajpki? ;)
podobno zamykając aparat szczelnie w torebce foliowej i wyciskając z niej ile się da powietrza to jest szansa że sprzęt się nie 'spoci' i wtedy też na pewno szybciej jesteśmy w stanie go ogrzać, ale nigdy nie chciało mi sie bawić w te worki
Art Erie
01-02-2012, 16:57
[...] Ogrzać aparat można np.ogrzewaczem do dłoni umieszczonym w torbie fotograficznej. Ma to sens, czy nie bardzo?
Wątpię takie body semi profi/profi z obiektywem to kawał grzmota jest i ma dużą pojemność cieplną; zapewne rozgrzana cegła szamotowa dała by radę sprostać takiemu wyzwaniu, ale to nie jest chyba dobry pomysł ;)
gerronimo
01-02-2012, 17:02
W następnym tygodniu mam zlecenie ślubne i też kombinuję jakby tu sobie poradzić. Mówicie, że nie zmieniać szkieł wewnątrz? Hm.. tylko jak to rozwiązać. Muszę focić najpierw w USC, potem krótki plener i znowu wewnątrz na sali. Mam 2 body, ale zakładając, że nie zmienię szkieł, to będę miał tylko 2 szkła do dyspozycji. Trochę za mało...
Art Erie
01-02-2012, 17:12
W następnym tygodniu mam zlecenie ślubne i też kombinuję jakby tu sobie poradzić. Mówicie, że nie zmieniać szkieł wewnątrz? Hm.. tylko jak to rozwiązać. Muszę focić najpierw w USC, potem krótki plener i znowu wewnątrz na sali. Mam 2 body, ale zakładając, że nie zmienię szkieł, to będę miał tylko 2 szkła do dyspozycji. Trochę za mało...
Problem z parowaniem będziesz miał dopiero po powrocie z pleneru do sali, jesli muszisz zacząć focić od razu po powrocie z pleneru, to jedno twoje body + szkło musi tam być 20-30 minut przed tobą (lub w ogrzanym samochodzie).
Jeśli chcesz wymieniać szkła wewnątrz, to po ponownym wyjściu na mróz, przed powrotem do ciepłego pomieszczenia, mógłbyś odpiąć na chwilę obiektyw, by wymienić powietrze na "zimowe" - suche. Wtedy zminimalizujesz ryzyko skroplenia się pary wodnej, choć całkiem go raczej nie unikniesz. Ale niewymienianie szkieł w pomieszczeniu niewiele pomoże. Szczególnie, że powietrze wewnątrz body będziesz miał przyniesione z domu ;) No chyba że właśnie w międzyczasie przewentylujesz go na mrozie. Ale to tylko teoria - nie testowałem jeszcze skuteczności tej metody.
gerronimo
01-02-2012, 17:18
Muszę focić od razu, innego wyjścia nie ma. Plener krótki, pół godziny w drodze z USC do restauracji. Jedno body z podpiętym szkłem zawsze mogę zostawić w samochodzie, ale wtedy jestem ograniczony tylko do drugiego body też z jednym szkłem (zakładając, że nie mogę zmieniać szkieł po wejściu z mrozu do ciepłego pomieszczenia). Pierwszy raz będę focił zarobkowo zimą, stąd te moje obawy.
Art Erie
01-02-2012, 17:26
Muszę focić od razu, innego wyjścia nie ma. Plener krótki, pół godziny w drodze z USC do restauracji. Jedno body z podpiętym szkłem zawsze mogę zostawić w samochodzie, ale wtedy jestem ograniczony tylko do drugiego body też z jednym szkłem (zakładając, że nie mogę zmieniać szkieł po wejściu z mrozu do ciepłego pomieszczenia). Pierwszy raz będę focił zarobkowo zimą, stąd te moje obawy.
To zostaw w samochodzie jedno body i szkło, które będziesz potrzebował "na już" po wejściu na salę. Temperatura za oknem odpowiednia, więc łatwo przetestować i określić czas potrzebny na odparowanie sprzętu.
Ogrzewana torba fotograficzna moglaby pewnie zadzialac ( biorac pod uwage wspomniana spora pojemnosc cieplna puszki i szkla ), gdyby body co chwile wracalo do troby. Ale jest to ciezkie do wykonania i niekoniecznie bez znaczenia dla sprzetu. W koncu bylyby to dosc czeste zmiany temperatury. Pol godziny to nie az tak dlugo.
Ale generalnie, lepiej pozyczyc puszke od znajomego i zostawic ja w restauracji wczesniej ( bo w samochodzie przez 30 minut nie wiem jak bedzie z temperatura ) i miec tylko jedno body przez pierwsza godzinke.
Zmienianie szkiel na nie, kombinacje z wpuszczaniem zimnego powietrza, etc wydaja mi sie troche zbyt naiagane.
Art Erie
01-02-2012, 18:35
[...]( bo w samochodzie przez 30 minut nie wiem jak bedzie z temperatura )[...]
Zakładam, że auto będzie na chodzie i ogrzewanie będzie działać. W pół godziny samochód na postoju bez ogrzewania, przy dzisiejszych temperaturach na bank się wychłodzi i pewnie nawet torba nie pomoże.
jeśli musisz to połóż plecak ze sprzętem blisko źródła ciepła (ale niekoniecznie na piecu) to powinno do pół godzinki być ok
Z czyms takim bym uwazal :P
Nic doda nic ująć!
Nie ma nic gorszego jak szybkie ogrzewanie sprzętu przyniesionego z mrozu. Aparat powinien "dochodzić" do siebie stopniowo i to przez kilka godzin a nie kładzenie torby blisko źródła ciepła.
Najlepiej pozostawić sprzęt w torbie po przyjściu do pomieszczenia - to zagwarantuje właśnie stopniowe/powolne dochodzenie do temperatury pomieszczenia.
Poza tym proponuję dobry sprawdzony patent, a mianowicie powkładać do torby takie woreczki, które najczęściej można spotkać w kartonach z butami, tzw. Silica Gel (żel krzemionkowy). Ten żel ma dobre właściwości osuszające.
Ja osobiście zawsze wkładam takie woreczki do torby z aparatem.
Ten żel to jest dobry jak torba jest hermetycznie zamknięta i są świeże, albo świeżo wyprażone. W innym przypadku to jest zabieg magiczny.
Nawiązując do stanu aku podczas mrozu zapytam, bo się pierwswzy raz z czymś takim spotkałem:
Podcaas niedzielnego pleneru (było ok -25'C), pod koniec zdjęć aku pokazywał niemal całkowite zużycie. Gdy od koprusu cyfrowego odpiąłem obiektyw z VR, wskaźnik naładowania "skoczył" do pełna. W domu, po podpięciu S 10-20 pokazywał pełne naładowanie. Również 2 korpusy analogowe na mrozie szybko pokazały minimalne stany aku, a po powrocie do domu wskazały pełne.
To jest normalne zachowanie na mrozie?
Art Erie
14-02-2012, 11:05
Tak normalne. Niższa temperatura powoduje wolniejszy przebieg reakcji chemicznych.
Oki, dziękuję za odpowiedź.:-)
Ten żel to jest dobry jak torba jest hermetycznie zamknięta i są świeże, albo świeżo wyprażone. W innym przypadku to jest zabieg magiczny.
A czy karton z butami jest hermetycznie zamknięty?
Art Erie
14-02-2012, 15:13
A czy karton z butami jest hermetycznie zamknięty?
Ten żel to jest dobry jak torba jest hermetycznie zamknięta i są świeże, albo świeżo wyprażone. W innym przypadku to jest zabieg magiczny.
wer ma 100% rację; często takie żel barwione są dodatkowo solami kobaltu, dzięki czemu można łatwo stwierdzić czy silkat jest zdatny do użytku.
A tak na marginesie, to taka torebeczka ma znikomą pojemność ( absorbcji wody ), a już napewno nie jest w stanie jej usunąć z wnętrza hermetycznego body ( o wodzie skondensowanej już nie wspomnę).
W następnym tygodniu mam zlecenie ślubne i też kombinuję jakby tu sobie poradzić. Mówicie, że nie zmieniać szkieł wewnątrz? Hm.. tylko jak to rozwiązać. Muszę focić najpierw w USC, potem krótki plener i znowu wewnątrz na sali. Mam 2 body, ale zakładając, że nie zmienię szkieł, to będę miał tylko 2 szkła do dyspozycji. Trochę za mało...
A to jest akurat bardzo proste do rozwiązania. Najpierw focisz USC, plener na jednym body. Drugie body zostawiasz dużo wcześniej na sali weselnej. Po przybyciu na sale wartko chowasz do torby czy co tam masz zmarznięte body a wyciągasz te które wcześniej było zostawione i jazda. I nie ma zmiłuj się ze tylko jedno body itd itp. Byłem świadkiem "zaparowania" sprzętu oj można się znerwicować.
Witam was. Trafiłem tutaj przez goglarkę i specjalnie się zarejestrowałem żeby napisać ten post. Mam podobną sytuację co kolega wcześniej, to znaczy w sobotę czeka mnie focenie na ślubie w USC. Temperatury teraz już nie sa tak niskie, no ale i tak pewnie odczuwalna będzie coś w okolicach zera st. Ja akurat będę działał wg takiego planu: przygotowania, ślub i przyjęcie. Żadnych plenerów 'po drodze'. Z tymże nie poruszam się samochodem. Najpierw piechotką 15 minut do domu klienta, potem też piechotką dosłownie 5 minut do Urzędu a stamtąd już taksówką jakieś 15 minut na salę weselną. Sprzęt jakim dysponuję to 2x D300 + Tamron 17-50 + N 85 1.8. Szkła zamierzam podpiąć po jednym na każde body i już nie zmieniać ich w trakcie. Czy w taką temperaturę można już w miarę bezpiecznie przenosić sprzęt z zimnego do ciepłego i na odwrót? Niestety nie mam możliwości zostawić wcześniej sprzetu w USC czy na sali. A wiadomo, focić trzeba będzie od razu, sprzęt nie będzie miał za bardzo czasu żeby dojść do siebie. Co radzicie?
Art Erie
01-03-2012, 20:07
Ostatnio jak wchodzę ze spaceru do domu, to nawet mi okulary nie parują ;)
Sprzęt będziesz miał w torbie, więc nie ma się czym przejmować; dla spokojnego snu możesz wykonać test wychodząc na spacer ze sprzętem w torbie i wykonaniu zdjęcia po powrocie do domu :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.