Zobacz pełną wersję : spisek żarówkowy
O postarzaniu produktów słyszałem już od jakiegoś czasu, ale ostatnio dość zirytowała mnie ta praktyka. Może zacznę od początku :)
Pierwszy ekspres ciśnieniowy (automatyczny) kupiłem ok. 5 lat temu. Piękny Krups Orchestro (3900 zł). Służył wspaniale kawa pyszna. Żona dbała o niego bardziej jak o mnie. Aż do czasu, gdy minęły dwa lata i kilka miesięcy. Jako że skończyła się gwarancja oddałem ekspres do naprawy. Po kilku dniach zadzwonił do mnie pan z serwisu z informacją, że ekspres może być naprawiony dopiero jak sprowadzą moduł koszt 1500 zł. Po przeliczeniu, że nowe ekspresy kosztują ok. 2000 zł podjęliśmy z żoną decyzję o zakupie nowego urządzenia. Postanowiłem starannie poszukać nowego ekspresu.Po przeczytaniu kilku bardzo pochlebnych opini o automatach Nivona zakupiliśmy produkt tej firmy NIVONA 710 CAFE ROMANTICA. Szczęście nasze trwało dokładnie dwa lata dwa miesiące i dziewięć dni jak się domyślacie po tym czasie ekspres popsuł się. Zawiozłem Nivonę do serwisu po kilku dniach dostałem informację, że uległ awarii moduł sterujący ekspresem koszt naprawy 900 zł. Pierwsze, co pomyślałem to że mamy z żoną strasznego pecha lub nie umiemy zadbać o tak precyzyjne urządzenie. Przypomniałem sobie o forum, na którym zachwalano ten produkt i to, co przeczytałem wprawiło mnie w osłupienie.Po dwóch latach i kilku miesiącach zepsuło się to urządzenie kilku innym osobom. Czy to jest zbieg okoliczność czy staranie zaplanowana praktyka niech każdy odpowie sobie sam.
Link do filmiku, który podano mi na forum
http://www.youtube.com/watch?v=QPPW8KM7eEU
No coś w tym jest... Coś w tym jest... Natomiast jeżeli chodzi o samą żarówkę, to ponad dwa lata temu wprowadziłem się do nowego domu. Dwa lata temu i dwa miesiące. Czyli 791 dni. Od tamtego czasu nie spaliła mi się ani jedna żarówka. Jeżeli przyjąć, że np. żarówka w kuchni świeci się dwie godziny na dobę (a świeci się pewnie więcej), to daje ponad 1500 godzin.
a jak jest z Xboxem 360;) ? Pada po 6miesiacach czy cos kolo tego.
a jak jest z Xboxem 360;) ? Pada po 6miesiacach czy cos kolo tego.
O rly? Po pierwsze, padał kiedyś, i reguły nie było jak długo żył (zależało od warunków pracy) - mój X360 pierwszego typu żyje do dziś (ok. 4 lata) i nigdy błędu RRoD nie miał. Aby oddać sprawiedliwość - Microsoft dawał na ten błąd 3 lata gwarancji, zamiast standardowych dwóch.
W nowym X360 wyeliminowano już ten błąd i konsola ma opinię mało awaryjnej.
A że produkty robi się tak, żeby przeżyły okres gwarancji i niewiele dłużej, to żadna nowość. Trochę jest temu winien RoHS, a głównie producenci, którzy albo świadomie wmontowują "bomby zegarowe" do sprzętu, albo robią tak, że mało wytrzymałą/awaryjną część integrują w jeden moduł z czymś drogim, żeby zniechęcić do naprawy, a raczej do zakupu nowego modelu. W końcu biznes musi się kręcić...
Costi - a ja na najnowszych xboxach sie nie znam. Ja mówie o takim sprzed 4? lat :)
Dwójce moich znajomych mniej wiecej po tym czasie padly xboxy - praca w domu, bez rzucania i kopania:) czysto i sucho
Bo stare Xboxy miały przypadłość zwaną Red Ring of Death (od sposobu sygnalizacji) i faktycznie było to dość powszechne i nie zależało od wieku konsoli. Umieranie było spowodowane jakimś problemem z temperaturami i co wersja zdarzał się coraz rzadziej, aż w końcu zniknął całkowicie.
Tyle, że w tym przypadku producent miał cojones i przyznał się do problemu, oferując przedłużoną gwarancję na ów problem.
A że produkty robi się tak, żeby przeżyły okres gwarancji i niewiele dłużej, to żadna nowość. Trochę jest temu winien RoHS, a głównie producenci, którzy albo świadomie wmontowują "bomby zegarowe" do sprzętu, albo robią tak, że mało wytrzymałą/awaryjną część integrują w jeden moduł z czymś drogim, żeby zniechęcić do naprawy, a raczej do zakupu nowego modelu. W końcu biznes musi się kręcić...
Elektronika po prostu lutowana jest na słowo honoru. Przy tak znikomej ilości spoiwa lutowniczego, ciągłe nagrzewanie się i stygnięcie w końcu doprowadza do mikropęknięć połączeń lutowanych. Zimne luty to chyba najczęstsza przyczyna awarii elektroniki w naszych sprzętach.
Freefly - a ja wierze w to, ze firmy specjalnie projektuja urzadzenia tak zeby padaly niedlugo po gwarancji (no moze niekoniecznie dwa miesiace po jej zakonczeniu). W komplecie jest droga naprawa i chcac - nie chcac zmuszeni jestesmy kupic nowe urzadzenie. Interes (producenta) sie kreci.
Gdyby wszystkie produkty byly tak trwale jak Mercedesy W123 (beczka) albo lodowki Minsk to w niezbyt dlugim czasie rynek by sie nasycil i produkcja musialaby spasc.
Okrutne ale chyba prawdziwe - sam tego doswiadczylem; wiekszosc telefonow (poza Nokia 6310i), lodowka i inne.
Nie pamiętam nazwiska, był Polak, który po wojnie wyemigrował do Szwajcarii. Założył tam fabrykę magnetofonów studyjnych. Były tak dobre, że wszystkim wystarczały, nikt nie potrzebował lepszego modelu. W dodatku się nie psuły. W efekcie firma zbankrutowała. Na nowe urządzenia nie było popytu.
Władca Pixeli
30-01-2012, 05:39
Nie pamiętam nazwiska, był Polak, który po wojnie wyemigrował do Szwajcarii. Założył tam fabrykę magnetofonów studyjnych. Były tak dobre, że wszystkim wystarczały, nikt nie potrzebował lepszego modelu. W dodatku się nie psuły. W efekcie firma zbankrutowała. Na nowe urządzenia nie było popytu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Nagra
Podobno czlowieka odpowiedzialnego za Nokie 6310 i 6310i wyrzucono z pracy - telefony byly zbyt trwale.
Byl kiedys taki film - niby nic wspolnego z tematem a jednak: facet wymysla material ktory sie nie brudzi, nie trzeba go prac. Zdawac by sie moglo rewelacja.
Zalatwiaja go producenci proszkow do prania.
A projekty uzytecznych (wygodnych i wzglednie tanich w produkcji) napedow do samochodow nie opartych na ropie, pewnie juz leza w sejfach firm od wydobycia/przerobu ropy. ;)
... Czyli 791 dni. Od tamtego czasu nie spaliła mi się ani jedna żarówka. Jeżeli przyjąć, że np. żarówka w kuchni świeci się dwie godziny na dobę (a świeci się pewnie więcej), to daje ponad 1500 godzin.
Jeżeli mówisz tu na przykład o żarówkach energooszczędnych to sprawdź czy po 1000 godzin świeci ona taką samą barwą i jasnością jak była nowa. Energooszczędne, żarówki to już po 500 (o ile nie wcześniej) godzinach świecą inaczej, o czym żaden producent nie informuje. A skurczybyki od tych żarówek w głupiutkiej unii wy-lobbowali likwidację tych normalnych :(
Ja już ładnych kilka lat temu spotkałem się z czymś podobnym i obecnie spotykam się coraz częściej.
Jako, że miałem (jeszcze mam) do czynienia z wieloma urządzeniami typu drukarki, skanery, stacje robocze w dużych ilościach... to na przestrzeni lat zaobserwowałem podobne zjawisko. Najbardziej spektakularny był jeden model drukarki, których "miałem" kilkanaście sztuk jednego modelu. Otóż zaraz po skończeniu gwarancji zaczęły padać jedna po drugiej, bez wyjątku. Wtedy (było to ładnych parę lat temu) zachodziłem w głowę i nie chciało mi się wierzyć, że to może być tak celowo zrobione, że pewne podzespoły po prostu padają. Nie były to bynajmniej elementy naturalnie zużywające się jak bęben, fuser itd..., tylko elektronika. Potem coraz częściej spotykałem się z takimi podejrzanymi sprzetami, które padały jak tylko gwarancja się kończyła. Jestem pewnym, że to nie przypadek.
W elektronice czy motoryzacji producenci tak robią, by zarabiał serwis. Nie opłaca się robić rzeczy niezawodnych, na lata...
ostatnio dość zirytowała mnie ta praktyka. Może zacznę od początku :)
Chcemy wszyscy, żeby było tanio? To m.in. tego efekt...
Nowe żarówki są energooszczędne... ale ile produkcja pobiera więcej energii, niż to się ekologii opłaca...
Stare żarówki ciągnęły więcej prądu podczas ich używania, ale... świecą mi do dziś (niektóre pamiętają moje dzieciństwo, w przeciwieństwie do energooszczędnych, które padają po 1-3 latach), ich proces produkcji jest bardziej energooszczędny niż tych nowych wynalazków.
Co do postarzania sprzętu... kilka lat temu myślałam, że to moja prywatna teoria spiskowa, a dopiero niedawno zaczął do mnie docierać sens biznesu producentów sprzętu - cykl, popyt, itd... a w nosie mamy ekologię :(
Oczywiście wiecie gdzie trafia znaczna część naszych "cywilizowanych odpadów"?
Pierwszy przykład z brzegu (na YT bogactwo dokumentów):
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114886,7587950,ONZ_ostrzega_przed_gorami_odpadow _elektronicznych.html
http://www.ekonsument.pl/a233_gdzie_laduja_elektrosmieci.html
Dokładnie... Mercedes też po wyprodukowaniu modelu 123 miał problemy finansowe. Mimo kolosalnej sprzedaży nie było serwisowania. Czytałem artykuł, że magazyny serwisowe były pełne części ale nikomu się owy mercedes nie psuł... obecnie chyba nie mają problemów ze zbyciem części;)
MPWT, serwery to nie jest tania zabawka...
Na naszej firmowej serwerowni zaczęły masowo padać dyski i zasilacze, akurat 2 miesiące po wygaśnięciu ostatniego carepack'a. Były przypadki że ledwo nadążaliśmy z wymianą na nowe, odbudową macierzy, bo padał następny i to bez ostrzeżenia ze strony SMART.
To samo od innego dostawcy (wiodąca firma o nazwie kojarzącej się ze sprzętem AGD ;-)). Maszyny produkcyjne, po wygaśnięciu gwarancji, jeśli się jej wyłączyło zasilanie, już nie podnosiły się.
Mamy też roboty taśmowe + media serwer od Sun-a. Ponad trzy lata pracy, ciągła praca z taśmami, brak jakiekolwiek zwiechy czy awarii. Firmie chciało się produkować trwały sprzęt i już nie istnieje. W zeszłym roku dokupiliśmy kolejnego loadera, tym razem od innej firmy. I co? Ostatnio zaserwował nam na cały dzień problem pt.: Czy autoloader na 8 taśm może załadować 9 i jeszcze bezczelnie twierdzić że jest wszystko ok.
velaskez
30-01-2012, 10:50
W sumie nie wiem dlaczego się burzycie. To są podstawy ekonomii w konsumpcyjnym społeczeństwie.
Wiecie jak ciężko jest zaprojektować coś 'czasowo'? :D
Martini30
30-01-2012, 10:54
Dżizus.... żyłem w takiej niewiedzy ;( To jakaś masakra. Oglądnąłem film... szok.
martini, masz jeszcze wybór - możesz porzucić media i żyć w błogiej nieświadomości, udając, że wszystko wokół jest tylko piękne, albo grążyć się dalej w odkrywaniu "tajemnic" Twojego otoczenia ;) Mnie zgubiła ciekawość i życie już nie jest taką samą kolorową bajką ;)
Dlatego jeżdżę Audi A6 C5 '03 1.9TDI w którym poza oponami, paskami, olejem i filtrami po 200tkm nie ma nic do roboty :)
Po jakim czasie psują się dyski twarde? :mrgreen:
Mam nadzieję, że choć tego tak zmyslnie nie produkują.
velaskez
30-01-2012, 16:56
Po jakim czasie psują się dyski twarde? :mrgreen:
Mam nadzieję, że choć tego tak zmyslnie nie produkują.
Przecież nikt Ci tego wprost nie powie.
Rafał_Sz
30-01-2012, 17:00
Po jakim czasie psują się dyski twarde? :mrgreen:
Znienacka i natychmiast. ;):)
Zawsze w najmniej spodziewanym momencie. A na poważnie lepiej dysk starsze niż dwa lata używaj do mniej ważnych danych.
.. A na poważnie lepiej dysk starsze niż dwa lata używaj do mniej ważnych danych.No teraz sobie żartujesz.
mam ponad 10 HDD, najstarszy ma sporo lat (80 GB to wtedy było strasznie duzo). Wszystkie działają.
Większości dysków nie mam podpietych do kompa. Uzywane sa sporadycznie, gdy zgrywam na nie dane.
Rafał_Sz
30-01-2012, 17:07
Zawsze w najmniej spodziewanym momencie. A na poważnie lepiej dysk starsze niż dwa lata używaj do mniej ważnych danych.
Mi ostatnio padł 3 miesięczny, inny który chodzi bez przerwy 24h/dobę od 6 lat (monitoring) nie nawet jednego bad sektora. Nie ma reguły.
Nie pamiętam nazwiska, był Polak, który po wojnie wyemigrował do Szwajcarii. Założył tam fabrykę magnetofonów studyjnych. Były tak dobre, że wszystkim wystarczały, nikt nie potrzebował lepszego modelu. W dodatku się nie psuły. W efekcie firma zbankrutowała. Na nowe urządzenia nie było popytu.
To jak stara przypowieść o lodówkach: Były sobie lodówki Mińsk, które generalnie zepsuć było trudno i chodziły (i nadal chodzą) przez długie lata. Ale fabryki lodówek w Mińsku już nie ma, a produkująca mało trwały sprzęt konkurencja ma się dobrze...
Ciekawe jaki procent kosztow R&D produktu pochlania wymyslenie tego "slabego ogniwa" tak zeby padlo zaraz po gwarancji. W przypadku elektroniki to chyba proste - wystarczy zaprogramowac zeby po jakiejs dacie urzadzenie juz nie wstalo...
moim zdaniem codzienność nie jest tak ekstremalna jak przykład z żarówkami, po prostu wszystko można coraz dokładniej zaprojektować i np. zamiast dawać grubszy i droższy "drucik", daje się taki, żeby wytrzymał jakiś czas, ale nic ponad to i tak z wszystkimi elementami
Straszne jest to, że te firmy wciskają nam kity o ekologii . Pomyślcie, co będzie jak bogacący się naród chiński zapragnie zakupu przysłowiowego ekspresu do kawy i będzie zmuszony do wymiany po 2-3 latach :(
de Fresz
30-01-2012, 21:57
Kurde, nie przypuszczałem że pomysł z zaprogramowanym zużyciem jest aż tak stary – z 10 lat temu mówiło się o "Sony timer" i to ta firma uchodziła za prekursora – a tu proszę, ktoś to wdrożył dobre 80 lat wcześniej (BTW czy aby kartele nie są przypadkiem nielegalne?). No ale cóż począć, gdy wedle powszechnie uznawanych praw ekonomii brak wzrostu sprzedaży oznacza jej spadek, brak przyrostu konsumpcji – recesję. Wszystko kręci się wokół produkowania i sprzedawania więcej i więcej – przecież to się musi w końcu wywalić na zbity pysk. A tymczasem – cieszmy się chwilą... ;-)
Najgorsze jest to, że są to dyski serwerowe, teoretycznie trwalsze i znacznie droższe od tych z MM. A do tego ten kit o SMART albo przewidywaniu wystąpienia błędu. Już zaliczyłem w swoim życiu padnięcie macierzy raid 5, kiedy padał zapas podczas przebudowy macierzy. Wtedy tyłek ratuje już tylko kopia z taśmy.
Żadnej firmie nie zależy na tym aby sprzęt "grał" dłużej jak gwarancję i jeden dzień. Zastanawiam się jak producenci to wyliczają.
W mit o organizacjach ekologicznych i ekologii to chyba już nikt nie wierzy.
Nikt z producentów nie liczy, ile kosztuje utylizacja sprzętu AGD, RTV, bo oni tego nie robią, to robi następna firma w "łańcuszku szczęścia" i czyszczenia kieszeni przeciętnemu Kowalskiemu.
Parę lat temu widziałem 30 letni tv, który jeszcze grał, tylko po co taki sprzęt robić.
Parę lat temu widziałem 30 letni tv, który jeszcze grał, tylko po co taki sprzęt robić.
U nas ciągle stoi, jeśli nie starszy, sprawny. Kuzynka zmieniała często na nowsze, lepsze tv, bo pilot, bo więcej funkcji, bo "lepszy"... zwykle co 2-3 lata musiała kupować kolejny, bo coś się spsuło i nie opłacało naprawiać :)
Paablitos
31-01-2012, 01:53
Wrocilem 2 dni temu od mojej mamy... nadal stoi lodowka Minsk... ktora pamietam odkad pamiecia siegam... ze 40 lat. Chodzi glosno jak czolg... ale mrozi... dziala... i nic jej nie dolega.
W ubieglym roku wyrzucilem 6-scio letnia pralke na zlom, bo rdza ja zjadala potwornie i programator padl.
Szlag by to...
Parę lat temu widziałem 30 letni tv, który jeszcze grał, tylko po co taki sprzęt robić.
Działa, bo do lutowania podzespołów użyto pewnie ze 2 kg cyny, i przez pierwsze 15 lat "chodził" max 2 godziny na dobę.:wink:
Się nie cieszcie, bo w sumie aparaty fotograficzne dojrzały do planowanego starzenia. O ile do tej pory nowsze modele to była jakaś duża zmiana, to teraz nie będzie już takiego musu wymiany. Będzie tak jak z drukarkami. W tej chwili drukarki technologicznie stoją w miejscu. O ile zmiana z 300 na 600 dpi była odczuwalna, czy zmiana z cz-b plujki na kolor, to w tej chwili rozdzielczości i tak nie da się zwiększyć, bo papier ma też swoją rozdzielczość, kropla atramentu musi się rozlać trochę, więc więcej się nie da wyciągnąć. I mało kto potrzebuje więcej dpi do oglądania czy czytania niż to 1440. Za to co roku na rynek wchodzi z 20 modeli drukarek. Producentów jest niewiele więcej niż producentów aparatów, ten sam rząd wielkości. Więc aparaty też będą musiały szybciej się psuć. Co prawda aparaty są znacznie droższe, ale pojawiła się technologiczna i mentalna ściana. Już nie da się konkurować tylko parametrami, trzeba będzie zacząć konkurować ceną. Tylko konkurencja ceną spowoduje, że więcej osób będzie chciało nabyć szybko aparat, co zmusza do rozbudowy zakładów. Rozbudowane zakłady muszą mieć większy zbyt ciągle, a nie tylko w górce zakupowej, więc trzeba wykreować popyt. Na razie mocno marketingowo jest kreowany.
Wbrew pozorom kompakty z 16Mpix wpływają też na zakupy sprzętu profi. Bo wielu klientów może zrezygnować z zamówienia zdjęć jak się dowie, że zawodowiec ma aparat, w którym jest mniej Mpix niż w jego kompakcie. Bzdurne, ale tak to działa. Klient wie, że podstawowy parametr aparatu to Mpix i koniec. Nie da się przetłumaczyć, że po pierwsze do zdjęcia 10x15 wystarczy 3Mpix, a po drugie liczba Mpix nie przekłada się na rozdzielczość samego obrazu. Chyba tylko doświadczony negocjator policyjny da sobie radę z tym tłumaczeniem.
Moze jeszcze nie w lustrach ze sredniej i wyzszej polki, ale mysle ze w tanich kompaktach to chyba juz wystepuje. (Biorac pod uwage jak szybko "skonczyly" sie dwa male Canony ktore kupilem dziecku).
A podejscie wielu klientow do MPix'ow przypomina mi jak podniecalem sie pasmem przenoszenia roznych klockow audio kiedy mialem 16 lat. Zawsze liczyly sie Hz i kHz - tyle ze nigdy nie doczytywalem przy jakich znieksztalceniach sprzet ma te parametry. O tym ze nawet wtedy z mlodym sluchem nie bylbym w stanie uslyszec tych 19 kHz z tasmy metalowej nawet nie wspominam.
To jak pogon za MPix matrycy bez patrzenia na wynikowa rozdzielczosc i dynamike (vide SLT 77), robienie z tych hiper matryc odbitek max 15x20 w Rossmanie ;) i ogladanie ich w swietle energo-oszczednej zarowki zgodnej z normami EU.
Wrocilem 2 dni temu od mojej mamy... nadal stoi lodowka Minsk... ktora pamietam odkad pamiecia siegam... ze 40 lat. Chodzi glosno jak czolg... ale mrozi... dziala... i nic jej nie dolega.
W ubieglym roku wyrzucilem 6-scio letnia pralke na zlom, bo rdza ja zjadala potwornie i programator padl.
Szlag by to...
Mi ok. 2 miesiące temu padł agregat w ponadtrzydziestoletnim Polarze. Przez cały czas eksploatacji nie miała ani jednej usterki.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma odzysku materiałów ze zużytego sprzętu. Pitolenie o recyclingu to jakieś bajki, a miejsca na ziemi zaczyna brakować.
Gdyby nie właśnie ten cholerny śmietnik, to nie miałbym nic przeciw zaprogramowaniu czasu używalności. Też obrosłem sporo w graty ale lubię mieć coś nowego.
Nawet taki ekspres, ja akurat mam dopiero 4 lata SAECO i to nie za tak wielkie pieniądze, bo po przecenie w MM kosztował 1900zł. Działa jednak bez awarii ale wkurza mnie jego hałasowanie j jak patrzę na te nowe to myślę sobie że wcale bym się nie pogniewał jakby padł. W przeciwnym razie będę musiał z nim żyć :D Ja jednak należę to tej kategorii co to tylko żony by nie zmieniali i najlepiej jakby zawsze była jak nówka śtuka a całą resztę to mogę wymieniać hehe. TYLKO TE ŚMIECIOCHY PASKUDNE.
Trzeba pamiętać też, że żyjemy w czasach gwałtownego postępu technologicznego i faktycznie nowe "zabawki" zdecydowanie mają lepsze parametry niż choćby poprzedni model, nie wspominając już tych choćby pierwszych cyfrówek, po przez klasy energetyczne lodówek itp. itd.
<| MICHAŁ |>
31-01-2012, 09:35
i dborze, ze graty padaja - przynajmniej mam robote :)
jaki jest sens produkowac niezawoden urzadzenia pod marka "jedno na cale zycie"? Zadnego producenta na to nie stac - idealna rownia pochyla w kierunku rychłego bankructwa :)
i dborze, ze graty padaja - przynajmniej mam robote :)
jaki jest sens produkowac niezawoden urzadzenia pod marka "jedno na cale zycie"? Zadnego producenta na to nie stac - idealna rownia pochyla w kierunku rychłego bankructwa :)
Mikie_001 tu nie chodzi by jedna lodówka miała starczyć na całe życie Tylko nie oszukujmy się dwa lata to mała przesada. To jest praktycznie nowy sprzęt!!! Idąc twoim tokiem myślenia to samochód powinien starczyć na 5 lat dom na 20 :)
miron19j
31-01-2012, 11:58
Idąc twoim tokiem myślenia to samochód powinien starczyć na 5 lat dom na 20 :)
niektórym tak starcza :-D
Nie pamiętam nazwiska, był Polak, który po wojnie wyemigrował do Szwajcarii. Założył tam fabrykę magnetofonów studyjnych. Były tak dobre, że wszystkim wystarczały, nikt nie potrzebował lepszego modelu. W dodatku się nie psuły. W efekcie firma zbankrutowała. Na nowe urządzenia nie było popytu.
Urban legend z kolekcji teorii sposkowych, analogowej Nagry bylo kilka modeli, popyt byl olbrzymi caly czas a studia wymienialy starsze modele na nowsze, teraz firma produkuje cyfrowe nosniki, ma sie bardzo dobrze i klasyfikowana jest w dziale high-end. Zeby bylo smieszniej to dodatkowo rozszerzyli dzialanosc o telewizje cyfrowa, urzadzenia wspomagajace ochrone. Nagravision jest swiatowym liderem wsrod dostawcow security software dla telewizji. KudelskiGroup ma sie wyjatkowo dobrze i zatrudnia ponad 3000 osob. :wink:
Cos co jest dobre, zdobylo uznanie marki, jest w klasie hi-end i madrze zarzadzane tak latwo ie padnie, a na wyglupy w stylu seppuku sprzetu po okresie gwarancyjnym natich firm nie stac, utrata marki wsrod kasiastych klientow kosztuje wiecej niz gratisowa pogwarancyjna naprawa.
Rafał_Sz
31-01-2012, 18:05
Mikie_001 tu nie chodzi by jedna lodówka miała starczyć na całe życie Tylko nie oszukujmy się dwa lata to mała przesada. To jest praktycznie nowy sprzęt!!! Idąc twoim tokiem myślenia to samochód powinien starczyć na 5 lat dom na 20 :)
Mało które auto starcza na 5 lat. :)
Mało które auto starcza na 5 lat. :)
no fakt auta po 5 latach zaczynają być skarbonkami bez dna :)
Mało które auto starcza na 5 lat. :)
Mało które współczesne auto starcza na 5 lat...
Rafał_Sz
31-01-2012, 22:02
Mało które współczesne auto starcza na 5 lat...
Słuszna uwaga.
Działa, bo do lutowania podzespołów użyto pewnie ze 2 kg cyny, i przez pierwsze 15 lat "chodził" max 2 godziny na dobę.:wink: Nie zgodzę się z tobą, grał więcej.
Teraz poszli w pseudo ekologię i zamiast używać cyny ołowianej zaczęli stosować bezołowiową, która już po wyjściu z taśmy wygląda jak wielki zimny lut, do tego układy scalone które grzeją się jak kiedyś Rubin, a zamiast radiatorów stosują wentylatory, które się zacierają po roku pracy.
Ciągle wciskają nam farmazony o ekologii i o oszczędności energii, tylko zapomnieli dopowiedzieć, że żarówka energooszczędna ma elektronikę, rtęć i trzeba ją oddać do utylizacji do tego przy starcie ciągnie dużo prądu.
Podobnie jest ze sprzętem tv, przecież 100szt sprzętu tv jest taniej zutylizować jak 2000szt, do tego w starych tv było sporo do odzysku, a w nowych tylko matryca trochę plastiku i 2-3 moduły elektroniczne.
Nikt nie idzie w to aby przeciętnemu Kowalskiemu było łatwiej, a w to aby go jak najbardziej wydoić wciskając mu farmazony o ekologii.
Ja się ekologia przestałem całkiem przejmować. W przypadku gdyby ludzkość zniknęła tak nagle z powierzchni ziemi, to naturze zajęło by raptem chwilę całkowite zatarcie śladów po naszej bytności. Chyba jakieś 100 tyś. lat to by było. Może nieco dłużej byłyby widoczne twarze prezydentów USA wykute w Górze Rushmore, to byłby prawdopodobnie jedyny ślad po człowieku, który byłby w stanie przetrwać tak długo.
Zresztą natura lubi "ekologom" płatać psikusy. Co roku limity na emisję CO2, całkiem dochodowy biznes dla niektórych, co jakiś czas pakty wprowadzające nowe ograniczenia, a tymczasem wulkan na Islandii pomruczał przez moment i wyemitował do atmosfery więcej CO2 niż cała ludzkość w swej historii.
Jedno jest pewne, żyjemy w ciekawych czasach, tyle, że zgadzając się z Terrym Pratchettem, stanie się to naszym przekleństwem.
Akurat scalaki się grzeją coraz mniej.
..Ciągle wciskają nam farmazony o ekologii i o oszczędności energii, tylko zapomnieli dopowiedzieć, że żarówka energooszczędna ma elektronikę, rtęć i trzeba ją oddać do utylizacji do tego przy starcie ciągnie dużo prądu..Mam znajomego, dyrektor elektrociepłowni, już na emeryturze. Opowiedział mi mnóstwo ciekawych rzeczach o ekologii. Mnóstwo. Włos się jeży na głowie (pomijam łysych ;)).
1. Przez większą cześć roku, gdy chodzi ogrzewanie budynków to, że zwykła żarówka ma kiepską sprawność nie ma ... żadnego znaczenia. Bo jak grzeje żarówka, to się dostarcza mniej ciepła grzejnikami. Bilans wychodzi na zero. Jakikolwiek zysk na sprawności jarzeniówek ma sie w okresie letnim. Biorąc pod uwagę to, że zbiórka takich ekologicznych jarzeniówek to fikcja, to zaśmiecamy środowisko rtęcią. Brawo ekolodzy!
2. Ekolodzy się czepiają gdy dym wychodzący z komina jest widoczny. Ma być niewidoczny, klarowny. Tymczasem by taki był muszą tracić z 10% na nieprawidłowym spalaniu. To sa w skali rocznej dla ciepłowni niewyobrażalne ilości węgla. Najefektywniej i najmniej Co2 jest gdy dym jest biały a nie klarowny.
3. Biorą wodę z rzeki. Mają stację uzdatniania, bo w rurach musi krążyć destylówka (nie może osadzac sie kamień). Zarzucają do rzeki idealnie czystą wodę. A płaca kary za .... zrzucanie ścieków. Stacja badania wody robi analizy. Woda którą pobierają jest bardziej zanieczyszczona od tej jaką zrzucają. Zamiast być nagradzani to sa karani.
Podał jeszcze kilka bezsensów, nie chcę was zanudzac.
Jakby co, to niebawem w "rozmowach w toku" będą radzić jak się przygotować na ten sądny dzień, który już niebawem... oj będzie ciekawie w programie :mrgreen:
Zbydoo, faktycznie ostatnio w pewnym fajnym programie wspominali coś o 100.000 lat i posprzątane nawet po śladach :)
Jacku, wręcz przeciwnie, pisz, nie krępuj się :)
Zbydoo, faktycznie ostatnio w pewnym fajnym programie wspominali coś o 100.000 lat i posprzątane nawet po śladach :)
Ja nie mogę trafić tak, żeby ten program zobaczyć w całości. Raz zacząłem oglądać, ale zasnąłem. Nie przez przynudzanie, ale nieopatrznie położyłem się. ;)
Ostatnio trafiłem na końcówkę. No niestety, jak się telepator włącza tylko po to, żeby jakiś film obejrzeć, to ma się pewne braki.
Heh, puszczają go co jakiś czas, jak się postarasz, załapiesz na powtórkę, ale warto obejrzeć :) Może uda się znaleźć w sieci jakiś trop, to podrzucę :)
Hasło:
"Świat bez ludzi" (http://www.filmweb.pl/serial/%C5%9Awiat+bez+ludzi-2009-516110)?
Może uda się znaleźć w sieci jakiś trop, to podrzucę :)
Gracias señorita. ;)
Ciągle wciskają nam farmazony o ekologii i o oszczędności energii, tylko zapomnieli dopowiedzieć, że żarówka energooszczędna ma elektronikę, rtęć i trzeba ją oddać do utylizacji do tego przy starcie ciągnie dużo prądu.
Ciekawe jeszcze, o ile więcej energii potrzeba na wytworzenie takiej skomplikowanej żarówki.
Jak już o żarówkach, to poczytajcie artykuł, a tym bardziej ciekawe komentarze... Wszystko już powiedziano :)
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rok-2012-moze-byc-rokiem-zarowki
Nie pamiętam nazwiska, był Polak, który po wojnie wyemigrował do Szwajcarii. Założył tam fabrykę magnetofonów studyjnych. Były tak dobre, że wszystkim wystarczały, nikt nie potrzebował lepszego modelu. W dodatku się nie psuły. W efekcie firma zbankrutowała. Na nowe urządzenia nie było popytu.Tak teraz zauważyłem tego posta, wcześniej mi umknął... Firma Kudelskiego oraz marka Nagra istnieją i mają się dobrze. I są liderem w branży. Mają nawet w Poznaniu swojego przedstawiciela. To tak gwoli ciekawostki.
EDIT:
A tak wracając do ekologii i zdolności planety do oczyszczenia się. Jest taka książka braci Strugackich - "Tylko cisza". Polecam.
Mało które współczesne auto starcza na 5 lat...
hehe a to ciekawe.
czy 5 letni samochód to samochód współczesny czy już nie. Bo jak samochód który ma 5 lat i trzyma się dobrze (ja mam na przykład taki właśnie), to już chyba nie współczesny, tylko jeszcze z tych dobrych czasów. No ale skąd mamy wiedzieć czy samochód współczesny czyli z tego roku wytrzyma 5 lat jak te 5 lat osiągnie dopiero za 5 lat?? ;)
hehe a to ciekawe.
czy 5 letni samochód to samochód współczesny czy już nie. Bo jak samochód który ma 5 lat i trzyma się dobrze (ja mam na przykład taki właśnie), to już chyba nie współczesny, tylko jeszcze z tych dobrych czasów. No ale skąd mamy wiedzieć czy samochód współczesny czyli z tego roku wytrzyma 5 lat jak te 5 lat osiągnie dopiero za 5 lat?? ;)
Współczesnym autem określa się zazwyczaj te, które nie są do jeżdżenia ale do naprawiania. Obniżona wytrzymałość części mechanicznych, zawieszenia a w szczególności kiepskie silniki niezdolne do pokonywania dużych odległości ( mam na myśli silniki, które bezawaryjnie działają do 500.000 km.) Przyjmuje się ogólnie, że drastyczny spadek jakości aut zaczął się po 2000r.
Auta dzisiaj to wydmuszki plastikowe, które po okresie gwarancyjnym mogą stać się dużym problemem finansowym z uwagi na skomplikowane serwisowanie oraz ograniczoną dostępność części poza autoryzowanym serwisem. Producent nie tylko chce zarobić na sprzedaży auta ale także na jego częstych naprawach. Oczywiście jest to duże uproszczenie tematu, nie mniej podparte mocnymi argumentami, których nie ma sensu tutaj wytaczać. Przykładem może być obnażenie rzekomej "wady" silnika 2.0TDI VW/Audi, które zostało zdemaskowane na jednym z for audi. Okazało się, że producent w newralgicznym dla trwałości i niezawodności silnika miejscu zastosował celowo element o niskiej odporności mechanicznej co powodowało awarię po już niewielkim przebiegu oraz poważne i kosztowne naprawy.
Ciekawe jeszcze, o ile więcej energii potrzeba na wytworzenie takiej skomplikowanej żarówki.
Nie wspominając o fatalnych następstwach (przy stosowaniu świetlówek) dla nas fotografów, a konkretnie problemy z balansem bieli. Wszyscy dobrze wiemy jak znakomita jest charakterystyka spektralna tych świecidełek. :evil:
krzysztofz24
01-02-2012, 00:01
A propo samochodow...to tylko dodam;-). Ze moj kolega z pracy ma Seicento(zwie go dzikus:-) ), po przedstawicielu handlowym. Stan wizualny-no oplakany;-), przebieg powyzej 300 tys km...ale zawsze rusza z piskiem:-).
Wydaje mi się, że nie ma co generalizować. Ja mam samochód z 2005 r. Nie byłem pierwszym właścicielem, więc to co pokazuje licznik czyli 160 kkm biorę z dużą rezerwą (kupiłem jak miał 98 kkm). Do tej pory wymieniałem tylko części eksploatacyjne i nic więcej... a przepraszam pompka od spryskiwacza tylnej szyby raz padła.
Nie można generalizować. Ja mam dwuletnie auto z salonu i trzy razy na lawecie do serwisu jechalo.....
Rafał_Sz
01-02-2012, 08:38
Wtrącę jeszcze w temat. Zwykłe żarówki o większych mocach (kupowałem nawet 150W) można spokojnie znowu kupić. Nazywa się to żarówka przeciwwstrząsowa i ma żarnik zamknięty w halogenowej bańce. Kosztuje to w hurtowniach około 3-4 zł i świeci pięknym światłem które nie ma nic wspólnego z pomyłką w postaci LED lub świetlówkami "energooszczędnymi".
Halogeny UE zostawiła póki co w spokoju, ponieważ w obecnej chwili nie ma sensownej alternatywy. Jednak i to się skończy o ile ktoś się nie przeciwstawi. Jakieś LEDy czy inne jarzeniówki je zastąpią.
Zwykłe żarówki o większych mocach (kupowałem nawet 150W) można spokojnie znowu kupić. Nazywa się to żarówka przeciwwstrząsowa i ma żarnik zamknięty w halogenowej bańce.
No to to nie jest zwykła żarówka :D
Te są dopuszczone to użytku jak najbardziej i te stosuję w domu :)
Wtrącę jeszcze w temat. Zwykłe żarówki o większych mocach (kupowałem nawet 150W) można spokojnie znowu kupić. Nazywa się to żarówka przeciwwstrząsowa i ma żarnik zamknięty w halogenowej bańce.
Są w sprzedaży zwykłe setki pod nazwą "żarówka specjalna". Kupowałem niedawno.
Są w sprzedaży zwykłe setki pod nazwą "żarówka specjalna". Kupowałem niedawno.
Z dopiskiem nie służy do oświetlenia pomieszczeń mieszkalnych czy coś w tym stylu. ;)
Nie można generalizować. Ja mam dwuletnie auto z salonu i trzy razy na lawecie do serwisu jechalo.....
Dokładnie!!! Gdybym napisał "Mało które współczesne auto psuje się przez pierwsze 5 lat..." to bym generalizował ale
pisanie że
Mało które współczesne auto starcza na 5 lat...zakrawa trochę na sianie bezpodstawnej paniki, którą szybko obala któryś tam użytkownik forum.
Nie mówię, że wszystkie samochody to szczyt solidności, ale mój przykład i przykład kilku osób które znam (a tak naprawdę to pewnie znajdzie się też i kilka osób tu na forum), skutecznie obalają tę tezę.
Aaa byłbym zapomniał. Żeby być uczciwym..., przypomniałem sobie, że jeszcze wymieniałem krzyżak w kolumnie kierownicy, bo coś stukał...
Od ok.11 lat mam na służbie Mercedesa W124. Obecnie ma 22 lata. Poza typowymi sprawami eksploatacyjnymi ( klocki, wydech ) nie psuje się NIC. W międzyczasie miałem już dwa NOWE Mercedesy, które miały b. mało wspólnego z legendą tej marki sprzed lat. Dałem sobie spokój i teraz kupuję u konkurencji ( na razie nie jest źle :) ).
Nie można generalizować. Ja mam dwuletnie auto z salonu i trzy razy na lawecie do serwisu jechalo.....
no nie można ja mam accorda z 94 r 310000 i śmiga aż miło
spiritwood
01-02-2012, 12:54
no nie można ja mam accorda z 94 r 310000 i śmiga aż miło
I blach mu rudy nie zżera? Nie uwierzę w japoński wóz powyżej 12 lat bez korozji... ;)
I blach mu rudy nie zżera? Nie uwierzę w japoński wóz powyżej 12 lat bez korozji... ;)
nie no nadkola zjada aż miło , bardziej pisałem o sprawności mechanicznej :)
Od ok.11 lat mam na służbie Mercedesa W124. Obecnie ma 22 lata. Poza typowymi sprawami eksploatacyjnymi ( klocki, wydech ) nie psuje się NIC. W międzyczasie miałem już dwa NOWE Mercedesy, które miały b. mało wspólnego z legendą tej marki sprzed lat. Dałem sobie spokój i teraz kupuję u konkurencji ( na razie nie jest źle :) ).
Pełnoletnia Astra Classic też chodzi jak złoto. Najpiękniejsze w tych samochodach jest to, że do ich naprawy służą narzędzia, a nie laptop. ;)
Rafał_Sz
01-02-2012, 17:06
To zabłysnąłem jak świetlówka z Tesco. :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.