Zobacz pełną wersję : Aparat a narty
A doklładnie jak transportować aparat podczas zjazdów. Wybieram się w Dolomity i grzechem byłoby go nie mieć zawsze przy sobie. Plecak raczej odpada, torba też . macie jakies doświadczenia w tym temacie?
Dlaczego plecak odpada? Przewracasz się na biedronkę? :-) Moim zdaniem albo plecak, albo nie potrafiąc jeździć z plecakiem zostaw aparat w hotelu.
Ewentualnie pytanie jaki aparat, bo piszę o lustrzance. Możesz oczywiście wziąć kompakt i wsadzić go sobie gdziekolwiek :-)
fotodemon
29-01-2012, 13:45
Ja również polecam plecak. Byłem niedawno w Wiśle i pare razy brałem ze sobą plecak typu sling - na krzesełkach można sobie go na przód, bądź na bok przerzucić. Wyjmowanie aparatu nawet w grubej kurtce bez potrzeby położenia plecaka na śniegu/ ławce jest bardzo łatwe. Tylko wiadomo przy zjazdach trzeba uważać trochę bardziej niż zwykle;).
Zdecydowanie polecam plecak foto lub normalny i aparat owinąć w jakiś polar/ręcznik. Na plecy raczej się nie przewraca, chyba że będziesz śmigał na hopach ale nie sądzę ;)
Dlaczego plecak odpada? Przewracasz się na biedronkę? :-) Moim zdaniem albo plecak, albo nie potrafiąc jeździć z plecakiem zostaw aparat w hotelu.
Ewentualnie pytanie jaki aparat, bo piszę o lustrzance. Możesz oczywiście wziąć kompakt i wsadzić go sobie gdziekolwiek :-)
W 100% popieram. Mam Lowepro Fastpack 200 (http://www.ceneo.pl/12404858), mieści się w nim d90 z założonym szkłem (chociaż żeby nie latał, to "uszczelniam" pudełkami z chusteczkami higienicznymi:)), jest miejsce na jeszcze kilka obiektywów i inne bajery, a górna przestrzeń mieści np termos, rękawiczki, batony itd. Wybór masz następujący: albo jeździsz z aparatem, wtedy tylko plecak wchodzi w rachubę, albo nie bierzesz sprzętu ze sobą, ewentualnie kupujesz jakiegoś kompakta. Przy korzystaniu z krzesełek zsuwasz jedno ramię i plecak idzie do przodu. Odnośnie wywrotek, to zaliczyłem kilka kontrolowanych padnięć na bok, niekontrolowane wyskoczenie z nart do przodu, i żyję, a i aparat dalej działa. Mam jednak świadomość że w przypadku wylądowania na plecach istnieje ryzyko uszkodzenia, i to nie aparatu a kręgosłupa - dlatego jeżdżę jednak trochę wolniej niż bez plecaka. Tak się raczej nigdy nie upada, ale ryzyko jest.
Na nartach martwiłbym się raczej o resztę czysto fotograficznych spraw - np może być ciężko zmieniać obiektywy, filtry itd. Tzn nie tyle ciężko, co na mrozie i przy padającym śniegu po prostu to jest bardzo niewygodne i zajmuje czas, w trakcie którego mógłbyś zjeżdżać. No i nie licz na wyrozumiałość niefotografujących współzjeżdżaczy ;) Więc rano decydujesz, które szkło zapinasz, a potem zmiany robisz dosyć rzadko.
Jeździłem na snowboardzie z plecakiem (niefotograficznym, w nim D5000+18-200), zdarzało się*zaliczać glebę (czasem nawet w spektakularnym stylu). Nic nie złego się nie stało, ani mnie ani sprzętowi. Fastpack akurat nie jest najlepszym wyborem, pokrycie pije wodę jak gąbka, która z resztą jest pod wierzchnim materiałem.
JFastpack akurat nie jest najlepszym wyborem, pokrycie pije wodę jak gąbka, która z resztą jest pod wierzchnim materiałem.
Jeździłem w padającym śniegu, kilka razy leżałem z tym plecakiem w jakiejś zaspie, i nic mi nie zamokło ani nawet nie namokło. Nie twierdzę że jest nieprzemakalny, ale w moim wypadku się sprawdził. Ale jeśli możesz polecić coś innego, to też chętnie się dowiem, jakiej firmy plecak polecasz - w tym samym przedziale cenowym.
dominikpl72
29-01-2012, 20:36
A ja - mimo wszystko - na stoki polecam kompakt zamiast DSLR. Z jednej strony - wszystko zależy od twojego poziomu zaawansowania narciarskiego, ale i tak niezależnie od poziomu zaawansowania - nie wyobrażam sobie właśnie tego, aby przez cały dzień, przy każdym wsiadaniu na kanapę - walczyć z odwracaniem/zdejmowaniem plecaka. To skutecznie niweluje cały "fun" narciarski. Będąc posiadaczem Nikona D90 - na stoki zabieram sprawdzonego Canona G2. Trzymam go w przedniej wewnętrznej kieszeni kurtki (ze względu na możliwość wychłodzenia baterii). Łatwo go wyjąć siedząc na wyciągu, łatwo go wyjąć stojąc na pochyłym stoku, łatwo go mieć zawsze przy sobie i nie tracić przy tym nic z przyjemności narciarskich.
Efekty - np tu:
Austria - Ischgl/Kappl (http://www.dominik.4me.pl/php-digital/index.php?dir=cyf913)
Włochy - Livigno (http://www.dominik.4me.pl/php-digital/index.php?dir=cyf923)
Mnie więcej nie trzeba :)
Nie chodzi nawet o to czy jest nieprzemakalny, ale fastpack jak nasiąknie to trzyma wodę i trudno go wysuszyć. Doświadczenie z deszczu w mieście. Ja zamiast zmiany plecaka zmieniłem sprzęt, raczej, jeśli się da, proponuję mniejszy aparat - bezlusterkowiec albo kompakt. Jak nie musisz jeździć z ciężarem, to zawsze wygodniej.
Ponieważ w inny sposób wybrnąłem z problemu trudno mi polecić konkretny model. Crumlery są robione z wodoodpornego (przynajmniej tak deklarują) materiału, może Kata, może Daikine. Lowepro pod tym kątem nie szukałem. Crumplery tanie nie są, Kata też. Niestety.
mam de trzy-setke z obiektywem 18-200
mam na niego plecak ale tylko do transportu pod stok
biorę zapasowe aku i karty, body z obiektywem pakuje pod kurtkę - "na cycki" (no może na klatę - brzmi lepiej :P) i na wyciąg
czasami pakuję jakąś stałkę do kieszeni kurtki
tak robię już od 3 lat i jestem zadowolony
jeżdżę po Polsce i po Alpach, wyglebiłem już wiele razy, ale nigdy nic złego się nie stało
fakt faktem wyglądam jakbym miał cycki rozmiaru de de ale mam szybki dostęp do aparatu i nie targam ze sobą plecaka - źle mi się z nim na nartach jeździ
Aparat to D-300s plus N 17-55 f/2,8
jazda w grupie kilkunastu osób zaawansowanych narciarksko
Ubiore się w odzież i zobacze jak to jest na "cycki" bo wydaje się bardzo optymalne do szybkiego wyciagania/chowania aparatu.
Zaliczyłem w zeszłym sezonie dwa loty z pełnym efektownym lądowaniem klatą na śniegu. Podejrzewam że gdybym miał aparat z przodu, to miałbym połamane żebra...
gasior87
31-01-2012, 03:15
Wszystkie pomysły mają plusy i minusy.
Pod kurtką nie polecam jak się jeździ, to bardzo dużo wilgoci z naszego ciała wnika do sprzętu czy tego chcemy czy nie - z samej zasady zmiany temperatury (o parowaniu ciała nie wspominając)
Plecak jest optymalnym wyjściem, choć ma swoje minusy również - kilka razy zdarzyło mi się dostać "deskarzem" czyt. snowbordzista we mnie zjechał z góry i siłą rzeczy lądowałem na plecach.
Najlepiej ze wszystkich rozwiązań sprawowała się mała torba biodrowa typu nerka/sakwa/pas czy jak tam zwać. Lekko oplatająca kurtkę, coby nie spadała, ale jednak lekko - w przypadku hamowania zębami (jeśli pamiętamy o nerce), sama się przesunie na bok minimalizując możliwość zgniecenia. Oczywiście domyślnie w pozycji chroniącej przyrodzenie (nie przeszkadza w skręcaniu, ani w głębszych skrętach).
Pod kurtką tak jak Creep piszesz - połamane żebra.
Dodam jeszcze, że jestem instruktorem i jeżdżę głównie z dzieciakami, za to dużo, często i nie zawsze wolno ;-)
zawsze z plecakiem, ale jak mam lustrzankę ze sobą to właśnie w nerce. (no chyba, że potrzebuję więcej komponentów - wtedy tylko plecak choć inaczej wypełniony)
http://www.ecyfrowe.pl/lowepro-torba-biodrowa-outback-100-czarny-p-14668.html
czy cos takiego ?
gasior87
02-02-2012, 10:09
http://www.ecyfrowe.pl/lowepro-torba-biodrowa-outback-100-czarny-p-14668.html
czy cos takiego ?
Generalnie, tak - choć osobiście mam jeszcze mniejszą bez pojemników na dodatkowe obiektywy - sama komora główna mieszcząca 17-55 z body bez gripa.
Kwestia jak bardzo chcesz czuć się mobilny. Załóż sobie coś takiego i powygłupiaj się skacząc jak w zakrętach ;-) zobaczysz czy Ci pasuje. :D
Tak sobie teraz pomyślałem, że jak kumple jeżdżą z kamerami, to wożą je w torbach naramiennych "na skos" generalnie spełnia to moje wymaganie, co do przemieszczania się bagażu w trakcie wywrotki względem ciała.
Pozdrawiam
Do d300s+N17-55 wystarczy Ci np kata DH-425, którą mam i często używam jak nie potrzebuje brać ze sobą więcej sprzętu. Lub dowolna o podobnych wymiarach.
Praktycznie szyta na miarę pod ten zestaw.
normalnie zawsze zabieram FT2, temu nic się nie stanie, chyba że ratrak po nim przejedzie i to jak będzie leżał na asfalcie :wink:
A lustrzankę jak szykują się niezłe plenery zabieram podpiętą z N10-24 i tu na dwa sposoby: jeden to w torbie HAMA - mała na puszkę i jeden objektyw [trochę kombinacji na wyciągach i nie jest gotowa do szybkiej akcji] lub pod kurtką na tzw klatę lub cycki. Ten drugi sposób jak już opisywano jest szybszy, ale oczywiście ryzyko jest większe. Jak się wywalisz oraz to parowanie pod kurtką. Ćwiczę oba sposoby i nie mogę powiedzieć, który lepszy - to indywidualne preferencje.
Amadeusz
18-02-2012, 11:34
Na plecy raczej się nie przewraca, chyba że będziesz śmigał na hopach ale nie sądzę ;)
Nieprawda, wczoraj przetestowane :)
przewraca się na wszystko :mrgreen: a jak trafi się mocniejsza ścianka, a zabraknie umiejętności i szczęścia to i ciężko zidentyfikować która część pierwsza zaliczyła kontakt.
Jazda z lustrzanką jednak sama z siebie wymusza troszku spokojniejszą jazdę - przynajmniej u mnie
gasior87
21-02-2012, 02:49
Witam po pewnej przerwie.
Jak obiecałem po, powrocie z nartek chciałbym opisać w kilku słowach jak sprawdził się w trudnym terenie plecak Flipside 400.
Pierwsze kroki i ewolucje były dość ciężkie.. ewolucje, gdyż póki odpowiednio nie dopasowałem ramiączek, pasa i innych tasiemek, to ni cholery bez zdjęcia plecaka dostać się do środka nie dało.
Jednak po zawzięciu się, że przecież musi się dać i zapięciu wszystkiego od nowa na sobie udało mi się dopasować zestaw, coby ładnie się trzymał. I faktycznie sprawdzał się całkiem fajnie. Jeden kontrolowany rzut barkami i już plecak na swoim miejscu lekko podpierany nogą gotowy do rozładowania. Udało się dojść do tego, iż plecak ładnie się trzymał pod kątem 90 nawet bez podpierania nogami, co choć musiało głupio wyglądać - było super użyteczne.
Tak więc wszystko co trzeba do fajnych zdjęć w górach udało się zabrać i nawet zgrabnie obsługiwać.
Jeśli potrzeba komuś na zjazdy zabrać 70-200 lampę i body z innym obiektywem - polecam.
Dodam jeszcze, że aparat musiałem przez kilka dni wyjmować dość często z racji, iż posłużył jako grupowa kamera do "video-coachingu" - więc co 300m ZIP unZIP... sprawdził się super - cieplej i łatwiej nawet niż pod kurtkę :PPPP (czego nie polecam).
Ps. Do środka świetnie mieści się również termos :-) proponuję tylko taki, który nie wydaje za dużo ciepła, coby nam nie zawilgotniał sprzęt.
drugi bajer - to faktycznie do komory bocznej świetnie chowa się nawet duża bluza.
A po wyjęciu zeń gruszki udało się nawet zmieścić dobre wino (choć to już sprawdziłem dopiero na imprezie :-) )
Polecam,
pozdrawiam
Maciek.
1. Jak jedziesz na narty, ostro jezdzic, zostaw aparat w domu a wez komorke z funkcja aparatu.
2. Jak jedziesz uprawiac jazde kapelusznicza to plecak (wygodny!!!! wiec nie fotograficzny, z pasem biodrowym i piersiowym) a do niego mala torba fotograficzna ze sprzetem.
3. Jak jedziesz robic zdjecia a narty sa tylko srodkiem transportu to zupelnie inna bajka i plecak do ktorego zmiescisz sprzet, dodatkowe skarpetki, rekawiczki, termos oraz pare innych potrzebnych drobiazgow.
Swoja droga zawsze jezdze z plecakiem wspinaczkowo/turystycznym (troche szpeju zawsze sie zjadzie, lacznie z apteczka czasem nawet raki, ale to zboczenie gorolaza).
Ja w tym sezonie testuję http://www.letsgodigital.org/images/artikelen/29/lowepro-digital-camera_bags.jpg + http://www.dirtcheapcameras.com.au/images/Lowepro_Top_Loader_Pro_Chest_Harness_sm.jpg
Aparat na brzuchu/klatce piersiowej - super łatwy dostęp, nie krępuje ruchów (nawet w pozycji zjazdowej), można założyć razem z zwykłym plecakiem, dla mnie łatwy do ochrony przy upadku.
Pozdrawiam wszystkich, który mówią, że "na plecy się nie wywala" ;)
Ja jezdzilem na desce z Hasselbladem i kilkoma obiektywami oraz Leica i kilkoma obiektywami. Wielokrotnie zdazalo mi sie zjezdzac z aparatem na szyi zeby w polowie trasy zrobic zdjecie.
Wszystko zalezy od umiejetnosci jazdy :)
W dolomitach sa fantastyczne widoki i grzechem jest nie miec ze soba aparatu :)
Michał*
wasilewk
03-03-2012, 15:44
Ja w tym sezonie testuję http://www.letsgodigital.org/images/artikelen/29/lowepro-digital-camera_bags.jpg + http://www.dirtcheapcameras.com.au/images/Lowepro_Top_Loader_Pro_Chest_Harness_sm.jpg
Aparat na brzuchu/klatce piersiowej - super łatwy dostęp, nie krępuje ruchów (nawet w pozycji zjazdowej), można założyć razem z zwykłym plecakiem, dla mnie łatwy do ochrony przy upadku.
Pozdrawiam wszystkich, który mówią, że "na plecy się nie wywala" ;)
Te szelki pozwalają założyć te TLZ-y i z przodu i z tyłu - do wyboru.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.