Zobacz pełną wersję : Lightroom vs PS vs ProPhoto RGB
kowalski
22-12-2011, 13:54
Cześć!
Mam taki kejs:
Edytując zdjęcia w lighroomie, czasem mam potrzebę zrobienia czegoś w photoshopie. Jest w menu taka opcja zewnętrznej edycji. Wtedy lightoom eksportuje takie zdjęcie do formatu zjadliwego dla PS z konfigurowalną przestrzenią kolorów, domyślnie ustawioną na ProPhoto. LR nawet sugeruje, że to jest najlepsza przestrzeń kolorów do zewnętrznej edycji zdjęcia.
Ale...
Obrabiając takie zdjęcie w PS, szczególnie używając narzędzi korygujących kolory, różnych trybów blendowania itd. zauważyłem, że wyedytowane zdjęcie, podlgądane w lightroomie wygląda zupełnie inaczej niż w PS. Problemu unika się, korzystając na starcie z profilu sRGB (w tej chwili sRGB to mój profil systemu i monitora).
I teraz konkretnie: Czy ja coś źle robię, że zdjęcie wygląda inaczej w różnych programach? Czy używacie w takiej sytuacji przestrzeni ProPhoto? Rozwiązaniem jest inna przestrzeń, czy poprawienie jakichś ustawień?
Dzięki!
nie wiem czy robisz zle czy dobrze, ale PS i LR inaczej pokazuja kolory. I wcale nie jest to kwestia CM. Podobnie jest z jasnoscia. PS "obcina" jasnosc w stosunku do tego co zostalo wyeksportowane z LR. Odnosze wrazenie ze jest jakis wsadowy preset, ktory za wszelka cene probuje zachowac swiatla w skali.
de Fresz
22-12-2011, 15:16
Edytując zdjęcia w lighroomie, czasem mam potrzebę zrobienia czegoś w photoshopie. Jest w menu taka opcja zewnętrznej edycji.
Osobiście preferuję eksport ustawień z LR do XMP i otwarcie takiego zdjęcia poprzez ACR (nie trzeba wtedy zapisywać pliku pośredniego). Ale to opcja dla tych, którzy mają wersję ACR zgodną z LR.
Wtedy lightoom eksportuje takie zdjęcie do formatu zjadliwego dla PS z konfigurowalną przestrzenią kolorów, domyślnie ustawioną na ProPhoto. LR nawet sugeruje, że to jest najlepsza przestrzeń kolorów do zewnętrznej edycji zdjęcia.
LR bzdurzy. W 99,9% przypadków nie ma większego sensu sięgać po ProPhoto, wystarczy AdobeRGB. Ta przestrzeń (PP) powstała dla perwersów i nie ma na razie na Ziemi urządzenia, które byłoby w stanie pokazać ją w całości.
Obrabiając takie zdjęcie w PS, szczególnie używając narzędzi korygujących kolory, różnych trybów blendowania itd. zauważyłem, że wyedytowane zdjęcie, podlgądane w lightroomie wygląda zupełnie inaczej niż w PS. Problemu unika się, korzystając na starcie z profilu sRGB (w tej chwili sRGB to mój profil systemu i monitora).
Po pierwsze masz burdel z CMem i zdrowiej by było dla Twoich zdjęć, gdybyś ograniczył się w ogóle do sRGB. Po drugie LR ma dość specyficzne podejście do Color Managementu i drobne różnice mogą się zdarzać, ale w poprawnie skonfigurowanym i używanym z głową środowisku CM wedle mojego doświadczenia problemy ograniczają się do poziomu niuansów.
Zacznij od:
– nabycia sensownego monitora, jeśli chcesz korzystać z szerszych przestrzeni, to wskazany byłby szerokogamutowiec.
– oprofilowania go i poinformowania o tym systemowych mechanizmów CM.
– poprawnego ustawienia CM Szopa
– pilnowania dołączania do plików profili przestrzeni edycyjnej lub docelowej.
Inna droga: poustawiaj wszędzie sRGB i nie daj sobie spokój z tym całym CM. Tak po środku, trochę tego, trochę tamtego – się nie da.
nie wiem czy robisz zle czy dobrze, ale PS i LR inaczej pokazuja kolory. I wcale nie jest to kwestia CM.
Opis takiego problemu widzę nie po raz pierwszy i nie mogę się nadziwić skąd te różnice u was.
Ja mam taki sam obrazek zarówno w Lr i jak i w PS na S2231W (niekalibrowanym) i badziewnym Necu LCD73V (TN).
Może to kwestia profilu monitora podpiętego w ustawieniach systemu operacyjnego?
LR bzdurzy. W 99,9% przypadków nie ma większego sensu sięgać po ProPhoto, wystarczy AdobeRGB. Ta przestrzeń (PP) powstała dla perwersów i nie ma na razie na Ziemi urządzenia, które byłoby w stanie pokazać ją w całości.
Ale to nie chodzi przecież o pokazanie w całości, tylko o obróbkę materiału który zawiera maksymalnie dużo danych.
Ja tam "od zawsze" jadę na ProPhoto, a efekt końcowy eksportuję do sRGB. Z kolorami do tej pory problemów nie miałem, co najwyżej z niewłaściwie dobranym punktem czerni (na monitorze więcej detali w cieniach w stosunku do odbitek z labu).
de Fresz
22-12-2011, 16:52
Ale to nie chodzi przecież o pokazanie w całości, tylko o obróbkę materiału który zawiera maksymalnie dużo danych.
Danych niemożliwych do pokazania, a więc z czysto praktycznego punktu widzenia – zbędnych. Ale jeśli ktoś*lubi stymulować swoje samopoczucie (co bardziej dosadnie zwykło określać się per "onanizm") – wolna wola. A już zabawa z ProPhoto przy odbitkach do labu ma tyle wspólnego z rozsądkiem, co zakup Veyrona do jazdy po zakorkowanym mieście.
Danych niemożliwych do pokazania, a więc z czysto praktycznego punktu widzenia – zbędnych. Ale jeśli ktoś*lubi stymulować swoje samopoczucie (co bardziej dosadnie zwykło określać się per "onanizm") – wolna wola. A już zabawa z ProPhoto przy odbitkach do labu ma tyle wspólnego z rozsądkiem, co zakup Veyrona do jazdy po zakorkowanym mieście.
No tak, płynne przejścia tonalne itp drobiazgi to jest onanizm :-)
Ostrzysz też na początku obróbki, czy na końcu, po przeskalowaniu zdjęcia do rozdzielczości docelowej?
Michał Jędrak
23-12-2011, 00:52
Gładkie przejścia tonalne można sobie między bajki wsadzić chyba, że drukujesz na mega wyjechanym Epsonie z tuzinem tuszy. Jeśli oddajesz zdjęcia do labu, gdzie mają po prostu naświetlarkę, to nawet najbardziej skomplikowany profil kolorystyczny i zdjęcia z przestrzenią setek bitów na kanał nic nie dadzą. Naświetlarka sobie to spłaszczy do 8-bitowego jpga i zrobi odbitkę. Spróbuj też oddać czarno-biały plik do labu i obejrzyj odbitkę: zapłaczesz :-(
Ja mam wszędzie ustawiony sRGB i nie mam problemów. Po co się bawić w kalibrację skoro każdy z miliardów ludzi na świecie ma inaczej ustawiony komputer i inaczej odbierze Twoje kolory.
Mi się udało ostatnio osiągnąć genialne kolory za kilkanaście złotych: wsadziłem sobie slajd do Hassela
Udało mi się też osiągnąć bajecznie naturalne ziarno i łagodne przejścia tonalne: Wsadziłem sobie Tri-X do Hassela
Niestety pewnych efektów i pewnej jakości w zdjęciu się nie przeskoczy :-)
Gładkie przejścia tonalne można sobie między bajki wsadzić
Michał, ja mówię o tym, żeby mieć zapas danych do obróbki. Zdaję sobie sprawę z niewielkiego gamutu maszyn w labie, tego nie przeskoczę. Ale mogę przynajmniej unikać sumowania się strat które w efekcie końcowym mogą już być widoczne gołym okiem na odbitce.
de Fresz
23-12-2011, 18:59
No tak, płynne przejścia tonalne itp drobiazgi to jest onanizm :-)
Koniecznie napisz coś więcej o wpływie obróbki w ProPhoto na płynność przejść tonalnych, w przeciwieństwie do aRGB, czy choćby sRGB. Koniecznie.
Ostrzysz też na początku obróbki, czy na końcu, po przeskalowaniu zdjęcia do rozdzielczości docelowej?
Czasem tylko na początku, czasem również na końcu. I o czym to świadczy?
Ja mam wszędzie ustawiony sRGB i nie mam problemów.
I dla tych, którzy nie potrzebują bądź nie chcą inwestować niemało w sprzęt i wiedzę, a na końcu i tak nie wszędzie mieć możliwość utrzymania jednolitych kolorów – jest to bardzo sensowne rozwiązanie.
Michał, ja mówię o tym, żeby mieć zapas danych do obróbki.
Sprecyzuj jaki dokładnie "zapas" masz na myśli.
Zdaję sobie sprawę z niewielkiego gamutu maszyn w labie, tego nie przeskoczę. Ale mogę przynajmniej unikać sumowania się strat które w efekcie końcowym mogą już być widoczne gołym okiem na odbitce.
Jakie straty i kiedy mogą być widoczne, a kiedy będą na pewno?
Znaczy sie jak to jest - jak sie rozciagnie te kilka (ewentualnie naście) bitów na kolor na szerszy gamut to przejścia będą płynniejsze?
Ja nie kumam, ale ja mat-fiz kończyłem i nie mam duszy artysty. ;)
A tak na poważnie - w szerszym gamucie mogą pojawić się problemy z płynnymi gradientami.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.