Zobacz pełną wersję : szedłem z babcią...
robin102
13-12-2011, 15:53
Jak w każdą niedziele do kościoła na godzinę 9. Była piękna mroźna ale słoneczna pogoda, zupełnie nie to co teraz uszliśmy z kilkaset metrów aż tu zza winkala wyskoczyło do nas 2 milicjantów z zapytaniem gdzie idziemy ? Do kościoła odparłem, a czemu gówniarzu masz na du... spodnie moro, bo takie modne są, a co nie można ?. No i żeby nie babcia dostał bym blondynką po du....
A jak Wy "przywitaliście" ten dzień sprzed 30 lat ?
Rafał_Sz
13-12-2011, 15:55
Niewiele pamiętam bo więcej nie mogę. :)
Ja nie pamiętam co miesiąc temu o tej porze robiłem a Ty mnie pytasz o okres sprzed ponad ćwierć wieku? :lol:
A jak Wy "przywitaliście" ten dzień sprzed 30 lat ?
Jako, że miałem wtedy lekko ponad 3 lata, to myślę, że poranną kupą. ;)
Ja nie pamiętam co miesiąc temu o tej porze robiłem a Ty mnie pytasz o okres sprzed ponad ćwierć wieku? :lol:
Ja jak się skupię, to potrafię sobie przypomnieć co robiłem przedwczoraj. ;)
zomowcom po nogach sankami jezdzilem;)
Boryszuk
13-12-2011, 16:12
Ja wtedy jeszcze skakałem z jajka na jajko :)
...A jak Wy "przywitaliście" ten dzień sprzed 30 lat ?
Wyjechałem z Katowic pociągiem parę minut po 6 przechodząc wcześniej obok grupującego się wojska i milicji przy ul. Francuskiej (siedziba S w Katowicach). Dzień spędziłem na nartach, a w powrotnym autobusie z Szczyrku do Bielska dowiedziałem się co jest w kraju. Wieczorem dowiedziałem się, że mam wolne przez ileś dni bo liceum zamknięte i mogę znów jeździć na narty.
robin102
13-12-2011, 16:15
Ja nie pamiętam co miesiąc temu o tej porze robiłem a Ty mnie pytasz o okres sprzed ponad ćwierć wieku? :lol:
Polecam systematycznie pić Bilobil, po nim pamięta sie gdzie Viagra w domu leży :mrgreen:
;););)
---------------------------
zomowcom po nogach sankami jezdzilem:wink:
zuch chłopak
mieszkałem 200m od jednostki wojskowej, całą noc wyjeżdżały z niej ciężarówki i przyjeżdżały inne
Polecam systematycznie pić Bilobil
Z Bilobilem jest ten problem, że trzeba pamiętać, żeby go pić. ;)
Czołgi ciągnęły starą 2-ką z Pznania na Warszawę. Wojsko w domu prosili o powiadomienie rodzin gdzie się znajdują. /Zwykła świąteczna kartka z napisem Łowicz Bożenarodzenie itd.
W pracy ZOMO pilnowało całe noce i dnie bo zakład strategiczny dla wojska.
Motorniczy
13-12-2011, 16:24
Okno , firanka, czołg, kolejny czołg, wiecej czołgów, straszny jazgot silnikow , zostalem odciagniety szybko od okna przez babcie , placz, szum radia, po chwili "audycja" z cwelem na antenie . . . . . ZOMO - niektorzy maja ich w swoich rodzinach . Poznajcie prawde , przytulcie sie do dziadka....... . Na szczęście nie mialem nikogo takiego w swojej rodzinie . Ja im wybaczylem bo kazdy bedzie kiedys rozliczony ... a TY ?!
Amadeusz
13-12-2011, 16:29
W podróży trabantem. Góra Kalwaria. Kontrola. "Połówka" w bagażniku... Ale puścili dalej.
Jak w każdą niedziele do kościoła na godzinę 9. Była piękna mroźna ale słoneczna pogoda, zupełnie nie to co teraz uszliśmy z kilkaset metrów aż tu zza winkala wyskoczyło do nas 2 milicjantów z zapytaniem gdzie idziemy ? Do kościoła odparłem, a czemu gówniarzu masz na du... spodnie moro, bo takie modne są, a co nie można ?. No i żeby nie babcia dostał bym blondynką po du....
A jak Wy "przywitaliście" ten dzień sprzed 30 lat ?
To ty byłeś tym gówniarzem w spodniach moro, co z babcią maszerował do kościoła :shock:
Teraz żałuję, że ci wtedy nie wp.... po du... - należało ci się, bo na starość jesteś niegrzeczny :twisted: ;)
Włączam teleranek, szum jak z D70,
potem mucha plujka w czarnych binoklach niepodobna do Suzina duka z kartki.
Nossssz krew mnie zalała.
Ja pewnie byłem wnerwły że teleranka nie ma, no bo jak to tak, niedziela i bez teleranka.
Jak przez mgłę pamiętam ten dzień. Miałem 4 lata... Ale kojarzę, że moi rodzice i dziadkowie oglądali wtedy TV. Poza tym ten dzień kojarzy mi się z... taką przenikliwą ciszą. Potem kojarzę dzień, gdzie mama zamykała okna bo nieopodal rzucano gaz podczas jakiejś demonstracji. Pamiętam, że podczas jakiejś "rozróby" mój tata uciekał ze mną po ulicy... Pamiętam, że w piwnicy miał jakieś "gazety"...
Chciałbym napisać coś jeszcze, ale nie można na forum politykować...
fotograf58
13-12-2011, 18:05
Jeżeli mnie moja stara pamięć nie myli to odpoczywałem po imprezie w klubie , a o około 13oo dowiedziałem się , że skasowano mi imprezę niedzielną i że klub jest zamknięty do odwołania.
Nie wiem czy to był 13 grudnia, ale pamiętam jak główną ulicą miasta ciągnął sznur samochodów wojskowych, jakieś stary z przyczepami, kuchnie polowe itp. No i pamiętam koksowniki i grzejących się na mieście przy nich żołnierzy.
robin102
13-12-2011, 18:59
To ty byłeś tym gówniarzem w spodniach moro, co z babcią maszerował do kościoła :shock:
WOW ! to z Wrocka aż przysłali na moje tereny żeby dzieci bić ;)
"A jak Wy "przywitaliście" ten dzień sprzed 30 lat ?"
Pamiętam, jak się niewiele wcześniej mówiło "już 30 lat po wojnie"...
i brzmiało to prawie jak wieczność.
Tak szybko zleciało, że niewiele kojarzę. Potem nowe stulecie i tysiąclecie
i już niedługo kolejny koniec świata ;)
W TV tylko nagły atak spawacza, to się nie oglądało. Zresztą i tak
całe praktycznie życie wioski (znaczy kumplostwo) toczyło się
zawsze na zewnątrz. Niewielka różnica, tylko wolnego jakby więcej
i jakaś głupia godzina milicyjna. Czołgi nie jeździły na zadupiu.
Było rano dość zimno. Zapamiętałem te dykty w studio, gdzie dziennikarze ówcześni byli nagle w mundurach. No i 3 tygodnie ferii więcej, wyjeździłem się na sankach. No i Tygodnik Solidarność schowany wśród kolorowych miesięczników. I jakieś wiersze przepisane na maszynie na pawlaczu schowane.
jackrabbit
13-12-2011, 19:24
A jak Wy "przywitaliście" ten dzień sprzed 30 lat ?
ja pogonilem paru studentow ;)
Dowiedziałem się, że niebezpiecznie będzie chodzić samemu po ulicy, prawdopodobnie będzie dłuższa przerwa od szkoły, w TV nudny program z brzydkim gościem w okularach, ojciec z wujkiem postanowili rozpocząć produkcję bimbru na skalę przemysłową (jak zresztą chyba wszyscy na ulicy -nikt nie wpadł pomimo smrodu zacieru i częstych patroli, chyba z racji nazwy ulicy "Proletariacka" ;-) ), w piwnicy obok aparatury do bimbru powstała mini "drukarnia" gdzie głównie powstawały kartki "S Walcząca"..........
Dowiedziałem się, że niebezpiecznie będzie chodzić samemu po ulicy, prawdopodobnie będzie dłuższa przerwa od szkoły, w TV nudny program z brzydkim gościem w okularach, ojciec z wujkiem postanowili rozpocząć produkcję bimbru na skalę przemysłową (jak zresztą chyba wszyscy na ulicy -nikt nie wpadł pomimo smrodu zacieru i częstych patroli, chyba z racji nazwy ulicy "Proletariacka" ;-) ), w piwnicy obok aparatury do bimbru powstała mini "drukarnia" gdzie głównie powstawały kartki "S Walcząca"..........
Myslalem ze drukowaliscie etykietki i banderole na skale przemyslowa :mrgreen:
Dla mnie jakby nic sie nie dzialo wtedy, nowe osiedle, bez chodnikow i ulic same koleiny po dzwigach nawet wojskowi bali sie BRDM wjechac, reszta jak co roku w grudniu, wypad do dziadkow z ojcem oporzadzic swiniaka, Krzysia S. zal bo prewencyjnie go zgarneli bo straszny rewolucjonista z niego byl, chlopak mial smykalke do drukowania tylko ze wieksze zainteresowanie bylo golymi dupami niz ulotkami :wink:
Bimbru było tyle, że brakowało butelek. Nie byli w stanie tego wypić. Produkcja jednak trwała nadal -dla samej produkcji ;-)
Bimbru było tyle, że brakowało butelek. Nie byli w stanie tego wypić. Produkcja jednak trwała nadal -dla samej produkcji ;-)
Trzeba bylo rzucac w czolgi jak Rysiu Ochodzki :mrgreen:
Bimbru było tyle, że brakowało butelek. Nie byli w stanie tego wypić. Produkcja jednak trwała nadal -dla samej produkcji ;-)
To dlatego teraz jesteś 100% abstynentem :)
MariuszJ
13-12-2011, 20:23
Jakoś moje wspomnienia są mało poliyczne i raczej miłe. Może dlatego że Dyru rozmontował siatkę Niezależnego Związku Uczniowskiego i wybił nam z głowy wałęsowanie miesiąc wcześniej? W każdym razie od miesiąca wróciłem do pasji pirotechnicznych. W Wigilię Jaruzeliady ukręciliśmy z kumplem małą petardę w znalezionym metalowym pojemniku (podejrzewam że był to pojemnik na próbki kupy, bo znaleźliśmy go gdzieś koło laboratorium Ośrodka Zdrowia). Nazajutrz rano nie ma Teleranka i konsternacja - no chyba nie zostanie to uznane za atak na PRL, jakby przyszło co do czego?
Ciekawość była silniejsza, odpaliliśmy petardę - efekt akustyczny był super ale jeszcze lepszy był wizualny - jako utleniacza użyliśmy utartego w moździerzu nadmanganianu, część się nie spaliła i zrobiła dookoła miejsca ekspozji wielką na kilka metrów plamę z niby-krwi na śniegu. Powinniśmy dopisać koło niej "Bujak was here", ale w głowie mieliśmy tylko to, że mamy ferie!
bobik1959
13-12-2011, 20:30
Dwunastego tuż przed północą wyłączyli mi fajną muzykę w polskim (o dziwo) radiu. Rano nie było nic w TV więc spałem - to była niedziela. W poniedziałek w pracy powitało nas najpierw ZOMO a potem wojsko. Zomowcy byli tępi nie znali się na telekomunikacji. A parę dni później zaczęła się moja przygoda z wojskiem. Na szczęście dostałem się do WOPK więc nie musiałem nikogo ani gonić ani bić. I tak przeżyłem wojnę.
bobik1959
13-12-2011, 20:35
Bimbru było tyle, że brakowało butelek. Nie byli w stanie tego wypić. Produkcja jednak trwała nadal -dla samej produkcji ;-)
Fakt, że bimbru nie brakowało. Nawet w wojsku i to jeszcze przed przysięgą. A na warcie! aż dziw żeśmy się nie powystrzelali. Ale szkoda by go było na czołgi.
robin102
13-12-2011, 20:43
Dwunastego tuż przed północą wyłączyli mi fajną muzykę w polskim (o dziwo) radiu..
Wyłączyli bo piracka była. :mrgreen:
Pewnie to był "Wieczór Płytowy", albo "Studio STEREO Zaprasza" :)
Art Erie
13-12-2011, 20:47
Słoneczny i mrożny zimowy poranek, TV się zepsuł, o 11-tej w drodze na sumę; jakiś czołg rozwalił mur tartaku.
1.5 roku póżniej w internacie ( takim przy szkole ) pilnowało nas ZOMO, skutecznie kształtując światopogląd.
bobik1959
13-12-2011, 20:58
Wyłączyli bo piracka była. :mrgreen:
Pewnie to był "Wieczór Płytowy", albo "Studio STEREO Zaprasza" :)
Masz rację. To był "Wieczór płytowy".
jurek1906
13-12-2011, 21:03
Masz rację. To był "Wieczór płytowy".
A przypadkiem wieczór płytowy nie był w niedzielę? 13-tego była niedziela i w radio już chała była.
bobik1959
13-12-2011, 21:17
A przypadkiem wieczór płytowy nie był w niedzielę? 13-tego była niedziela i w radio już chała była.
Moja pomyłka. Jednak pamięć jest zawodna. Co do niedzieli to nie wiem czy cokolwiek grali. Jak już zwlokłem się z łóżka resztę dnia spędziłem z kumplami obu płci przy resztkach alkoholu i przy muzyce z adapteru.
Ja miałem oglądać teleranek i byłem zły, że zamiast niego występuje Jeruzalem
jurek1906
13-12-2011, 21:35
Moja pomyłka. Jednak pamięć jest zawodna. Co do niedzieli to nie wiem czy cokolwiek grali. Jak już zwlokłem się z łóżka resztę dnia spędziłem z kumplami obu płci przy resztkach alkoholu i przy muzyce z adapteru.
To przynajmniej "znieczulony" byłeś :) ,a ja pełno w portkach miałem , bo od dwóch miesięcy powinienem mieć dowód osobisty.Cały w panice jak bez dowodu na ulicę wyjść :). A tam stare dzieje.
Wtedy to ja podstawówkę zaczynałem i szczerze to g...pamiętam. Jedyne co mi w pamięci zostało to jak jakiś ciołek w TV czytał wiadomości ubrany w wojskowy mundur.
Za to dobrze pamiętam jak ojciec z wujem kombinowali jak tu od dziadków ze wsi pół prosiaka przewieść, bo święta za pasem, a skur...synów po drodze się masa pałętała, które przy okazji kontroli z chęcią by prosiaka przygarnęły. Ale się jakoś udało. :)
A ja tego dnia szczegółowo nie pamiętam choć miałem 12 lat - ale atmosfera w domu była nie ciekawa.
bobik1959
13-12-2011, 21:51
To przynajmniej "znieczulony" byłeś :)
Znieczulałem się tak - wstyd przyznać - prawie codziennie, aż do bramy jednostki wojskowej w Mrzeżynie gdzie trafiłem tuż po świętach. W jednostce jeszcze na trzeci dzień miałem kaca.
Na teleranek byłem za duży. Ale chciałem posłuchać "60 minut na godzinę" a tu szum! Za telefon, cisza. Telewizor: prosowiecka menda w ciemnych okularach. Poszedłem na dwór, wychodzę z bramy prosto w ramiona ZOMO. Kałachy, szturmowe pały.... odwróciłem się na piecie i do domu. Jako że już fotografowałem, po pewnym czasie zacząłem robić takie mikroznaczki Solidarność 3x10mm przyklejone na szpilkę. Generalnie dramatycznych przeżyć nie miałem. No może poza jednym kilkugodzinnym przesłuchaniem. ale to już na wiosnę'82 było.
miron19j
13-12-2011, 23:27
akurat 12 w nocy karetka zabrała babcię do szpitala. Ponieważ było jedno wolne miejsce, pojechała mama. A że do szpitala niedaleko, postanowiłem pójść na piechotę. Droga wiodła obok jednostki. Akurat jak przechodziłem, wyjechały samochody z wojskiem. Pierwsza myśl " a to chłopakom zrobili zajęcia w niedzielę. poligon w taką pogodę". W szpitalu okazało się, że telefony umilkły, karetki nie mogą przejechać przez most na Wiśle. A potem usłyszałem krzyk pielęgniarki "panie doktorze, wojna".
A potem były długie ferie.
robin102
13-12-2011, 23:32
A dzisiejszy film oglądaliście jak ludzie z promu skakali i uciekali. Patrzyłem na to i wierzyć się nie chciało, ale tak było.
A dzisiejszy film oglądaliście jak ludzie z promu skakali i uciekali. Patrzyłem na to i wierzyć się nie chciało, ale tak było.
Trochę już chyba nie wiem jak było. Film oglądałem z ojcem. W 1981 on miał 51, a ja 16 lat. Spojrzenia są absolutnie inne. I jestem przekonany, że im więcej ludzi, tym więcej spojrzeń. Nie mam żadnych podstaw by powiedzieć, że mam rację. A to co słyszę wokół, to kłótnia polityczna. Nie wiem jak było. Mam swoje odczucia. Tylko.
Art Erie
14-12-2011, 00:02
A dzisiejszy film oglądaliście jak ludzie z promu skakali i uciekali. Patrzyłem na to i wierzyć się nie chciało, ale tak było.
Wczoraj dali "Śmierć jak kromka chleba" (reż.K.Kutz 1994r.) o bardzo "dziwnej" godzinie, zresztą "dziwna" była też sama historia powstania filmu, którego powstaniem nikt nie był zainteresowany.
darek6902
14-12-2011, 00:11
Ja nie pamiętam co miesiąc temu o tej porze robiłem a Ty mnie pytasz o okres sprzed ponad ćwierć wieku? :lol:
A mi właśnie łatwiej przypomnieć sobie wydarzenia sprzed 30 lat niż sprzed miesiąca :D
obudziłem się rano, ojciec krążył po domu powtarzając: k...a wojna, k...a wojna;
dalej już normalnie: w tv zamiast teleranka - generał; ale za to w poniedziałek zamiast do szkoły można było na łyżwy pójść :)
Dwunastego tuż przed północą wyłączyli mi fajną muzykę w polskim (o dziwo) radiu. Rano nie było nic w TV więc spałem - to była niedziela. W poniedziałek w pracy powitało nas najpierw ZOMO a potem wojsko. Zomowcy byli tępi nie znali się na telekomunikacji. A parę dni później zaczęła się moja przygoda z wojskiem. Na szczęście dostałem się do WOPK więc nie musiałem nikogo ani gonić ani bić. I tak przeżyłem wojnę.
z soboty na niedzielę wyłączyli radio (akurat nagrywałem) i przerwali utwór "SZARE MIRAŻE" - taki jakiś zbieg okoliczności z tekstem, z niedzieli pamiętam jak wyszliśmy grupą, kobietę która do nas podbiegła i krzyczała "nie idźcie w grupie" ... poszliśmy do kościoła ok 5km, po mszy już wypuszczali pojedynczo, a później ? - w sumie to zaważyło na dzisiejszym moim życiu
Okno , firanka, czołg, kolejny czołg, wiecej czołgów, straszny jazgot silnikow , zostalem odciagniety szybko od okna przez babcie , placz, szum radia, po chwili "audycja" z cwelem na antenie . . . . . ZOMO - niektorzy maja ich w swoich rodzinach . Poznajcie prawde , przytulcie sie do dziadka....... . Na szczęście nie mialem nikogo takiego w swojej rodzinie . Ja im wybaczylem bo kazdy bedzie kiedys rozliczony ... a TY ?!
A ja miałem - świat nie jest czarno biały. Miałem 6 lat, pamiętam płaczącą mamę - powiedziała że jest wojna, a tatę zmobilizowali i nie widziałem go przez wiele tygodni.
misiobudrysio
14-12-2011, 09:52
z samego 13 grudnia to pamietam ze gdy rano wlaczylo sie telewizor "beryl 102 " do dzis stoi na poddaszu jako pamiatka, to nie bylo teleranka tylko pan w okularach cos mowil
potem rozmowa rodzicow ze WOJNA a u mnie radocha ze beda zolnierze biegac po ulcach i z pierwszego dnia pamietam tyle
potem bylo ciekawie:
ojciec robil skrety mial taka fajna maszynke i wielkie paczki machory
matka caly dzien stala w kolejce do miesnego a ojciec po powrocie z pracy ja zmienal
buty na kartki para na rok pamietan jak rodzice ze swoich mi buty brali bo jako 9 latek para na rok to bylo stanowczo za malo
pamietam jak z ojcem pojechalem na dworzec pkp wojaszek byl maszenista w parowozie i przywiozl mieso gdzies z polski a ojciec pakowal je w parowozie do torby
pamietam jak mialem resoraka i dbalem o niego bardziej niz dzis o prawdziwe auto
pamietam kolejki do wszystkiego
pamietam jak ojciec pare dni stal do "zurtu" po telewizor kolorowy a jak doszla jego kolejka dali maszyny do szycia wie maszyna do dzis stoi w domu
pamietam wielki sklep a w nim ocet na polkach
z perspektywy dzieciaka to byly beztroskie czasy ale wspolczuje rodzicom ktorzy ciagle kombinowali by bylo co do gara wrzucic
Jak to jak przywitałem, mama posadziła przed telewizorem, a tam był brak teleranka. Do dziś pamiętam to rozgoryczenie.
Potem tata wyszedł do sąsiada, a jak wrócił to powiedział że jest wojna. Poza tym na dworze było zimno, świeciło słoneczko. Po sankach przyszła babcia i relacjonowała, co usłyszała w RFE.
Wydaje mi się, że w poniedziałek poszedłem normalnie do szkoły. Potem pamiętam, że w grudniu tego roku robili w szkole dystrybucję paczek z bratniego Związku Zdradzieckiego.
Pamiętam zebrania rodzinne przy stole i szepty, że gdzieś tam rzucali ulotki, kogo w nocy wywlekli z mieszkania. Pamiętam, że w telewizorni wszyscy nagle dostali te same garniturki z pagonami na ramionach.
Z Wigilii od rodziny wracaliśmy jakimiś opłotkami, żeby nie nadziać się na milicję. No i pamiętam te jego wyprawy po mleko do rodziny na wieś.
Pierwszy raz czołg, a raczej SKOT-a zobaczyłem przed wjazdem do HPR na Kozubniku w Porąbce. Rodzice zabierali tam nas z bratem na basen, ale tym razem okazało się, że ktoś tam inny mieszka, więc tym razem nie popływamy. Dopiero po jakimś czasie dotarło że tam był obóz internowanych. Miałem wtedy 7 lat.
Jakoś tak wojna nas ominęła...
robin102
14-12-2011, 11:01
buty na kartki para na rok pamietan jak rodzice ze swoich mi buty brali bo jako 9 latek para na rok to bylo stanowczo za malo
Jakieś 2-3 miesiące po wprowadzeniu stanu wojennego, jakoś tak bliżej wiosny zapie.. mi buty zimowe w szkole z szatni. Do domu prawie 3 km wracałem przez śnieg i pluchę w kapciach. Potem starania o przepustkę abym mógł pojechać do innego miasta oddalonego o 50km do kuzyna aby mi pożyczył jakieś buty.
Zmarnowali mi skur.. moją młodość ! marne pocieszeni, że nie tylko moją :(
Dzisiaj młodzi totalnie nie doceniają co mają.
Robin,
a to pamiętasz, jak zbliżające się Święta zwiastował nie George Michael a kubański statek z pomarańczami na redzie w Gdyni?
Szynka występowała tylko przed Wielkanocą i Bożym Narodzeniem. Po chleb trzeba było wstawać o 6, żeby może dostać o 13. Bitwy w kolejce po cukier, kolejki dla normalnych i uprzywilejowanych, obsługa 2:1. I taką jedną k**wę sklepową, która śmiała zwyzywać moją mamę, że ma za mały brzuch jak na 6 miesiąc ciąży.
Z tymi butami to ja pamiętam talony w szkole na trampki-cichobieżki.
Dzisiaj młodzi totalnie nie doceniają co mają.
Kiedyś tłumaczyłem mojemu synowi, że kiedyś było tak, że w sklepach NIC nie było. Że wchodziło się do sklepu i widziało się PUSTE półki, a w najlepszym razie butelki octu ustawione w metrowych odstępach.
Syn słucha, słucha i pyta:
- tato, a w Carrefour też NIC NIE BYŁO?!
;)
Amadeusz
14-12-2011, 11:38
Już nie przesadzajcie z tym octem bo gdyby faktycznie nic nie było to już by nas tu nie było. Sam pamiętam jak w gościach znajomy bananem częstował biesiadników. Wziął obrał banana, pokroił bodaj na 20 kawałków, położył na talerzyk i czym chata bogata :) Ale też spójrzcie na zdjęcia jak ludzie wyglądali. Lepszy szczupły niż tłuścioch z przeżarstwa.
bobik1959
14-12-2011, 12:10
Już nie przesadzajcie z tym octem bo gdyby faktycznie nic nie było to już by nas tu nie było. Sam pamiętam jak w gościach znajomy bananem częstował biesiadników. Wziął obrał banana, pokroił bodaj na 20 kawałków, położył na talerzyk i czym chata bogata :) Ale też spójrzcie na zdjęcia jak ludzie wyglądali. Lepszy szczupły niż tłuścioch z przeżarstwa.
A w knajpie PROSIŁO się kelnera o mineralną i sześć słomek. No bo jak szaleć to na całego.
Ja stan wojenny przesiedziałem w woju. Ale i tam w magazynach były pustki. Jedyne czego nie brakowało to:
margaryna mleczna, śledź w occie, kawa czarna zbożowa i ciemny trociniasty chleb. Być może były jednostki z tzw "pierwszej linii frontu" gdzie to zaopatrzenie było lepsze, ale jednostki WOPK do nich nie należały.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.