PDA

Zobacz pełną wersję : Kolejna kradzież zdjęć :/



CathyNoo
12-12-2011, 13:40
Tym razem poszkodowana jest nasza forumowa koleżanka Aneta Gancarz
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.204391599647105.52056.100002287999581&type=1
Brak słów na bezczelność ludzką...

strebor
12-12-2011, 13:53
Zawartość chwilowo niedostępna
Nie można wyświetlić żądanej strony. Może ona być chwilowo niedostępna, wybrany link może nie działać lub możesz nie mieć uprawnień do wyświetlania tej strony.

CathyNoo
12-12-2011, 14:09
Teraz powinno być w porządku ;) Aneta udostępniła ten album na publiczny.

clusca
12-12-2011, 14:11
Zawartość chwilowo niedostępna
Nie można wyświetlić żądanej strony. Może ona być chwilowo niedostępna, wybrany link może nie działać lub możesz nie mieć uprawnień do wyświetlania tej strony.


Teraz powinno być w porządku ;) Aneta udostępniła ten album na publiczny.

Dalej to samo...

CathyNoo
12-12-2011, 14:19
Zgłosiłam ten problem do Anety.Album jest już publiczny,może trzeba chwilę odczekać.
Podaję drugi link do konta firmowego http://www.facebook.com/media/set/?set=a.286205908084008.57208.168427486528518&type=3

strebor
12-12-2011, 14:44
z firmowego udostepnione dalej, pierwszy link nadal niedostępny.

credka
12-12-2011, 17:50
Tak to jest jak ktoś za fajne foty robi ;) A tak poważnie - jaki sens widziała bohaterka kradzieży w dalszej perspektywie?

KaleidoStar
12-12-2011, 17:54
Teraz jest ok..

andrzej_laskowski
12-12-2011, 20:11
Nie żebym pochwalał takie rzeczy, ale nadmiernie nie ma się co podniecać. Ludziska nie takie rzeczy kradną, a coś tak bezwartościowego ( pewnie nie dla Autora) jak zdjęcia są kradzione nagminnie.
Proponuję ostudzić nieco swoje ego i do sprawy podejść z dystansem.
Czyli zostawić sprawę w rękach Autorki ( w tym wypadku) i niech ona załatwia to ze złodziejem . Niech mu pogrozi, czy zwyzywa, albo zawiadomi jakichś nadzorców.
A może się chociaż, baran jeden, zawstydzi, bo większe sankcje mu nie grożą.
Wszczynanie larum na forum spowoduje tylko wlew niecenzuralnych tekstów pod adresem sprawcy, których on i tak nigdy nie przeczyta.

Tak się składa że sam nawet jakiś czas temu pisałem tu w podobnym tonie.
Moje zdjęcia użyto na plakatach, kubkach, breloczkach a nawet wyszywankach (sic!), oraz w kampanii anty-pedofilskiej lol.
Jak ktoś ma zdrowie, kasę na prawników i czas na powództwo cywilne, to może i coś na tym ugra.
Zaręczam że na komendzie popatrzą na nas jak na idiotę z takim zgłoszeniem, spiszą zeznanie (bo muszą) a po niedługim czasie dostaniemy umorzenie z powodu znikomej szkodliwości.
Wiem, bo przerabiałem.

Jednym zdaniem. Szkoda nerwów i czasu.
Zwłaszcza nie w swojej sprawie.

strebor
12-12-2011, 20:43
Jasne kradzieży samochodów, komórek, etc też nie zgłaszajmy szkoda czasu i nerwów, wiesz ile się trzeba nasiedzieć na komendzie.

andrzej_laskowski
12-12-2011, 20:52
No tak, bo kradzież fury i jakiejś fotki to dokładnie to samo.

Co ciekawe efekt pracy policji, wg statystyk, będzie dokładnie taki sam.
Wykrywalność w 2010 roku to około 22%.
Czyli nieźle, ale odejmując "porzucenia", czyli wraki w rowach, "wymuszenia" czyli wałki na ubezpieczeniach i pomyłki, czyli "panie żona wzięła samochód i nic mi nie powiedziała, myślałem że ukradli" to nasi dzielni stróże prawa mają marniutkie 2,4 procenta dokładnie.
Czyli od czasu do czasu ktoś podkabluje jakąś "dziuplę" i stąd "aż" 2,4. ;)
Bardziej opornym uświadamiam, na 100 prawdziwie skradzionych samochodów odnajdują sie 2,4.
No ale pewnie przydzielą kilku zbędnych funkcjonariuszy do szukania winnego kradzieży fotki wartości, no zaszalejmy, 100 zł. :)

Brutalna prawda bywa bolesna, ale im szybciej ją przyswoisz tym łatwiej potem żyć.

strebor
12-12-2011, 20:58
Wiem jakie są realia to nie znaczy że muszę się z nimi godzić. O ile rozumiem że może być problem z zasądzeniem odszkodowania amatorowi hobbyście za użycie jego foty którą w necie powiesił, bo to nie jest jego źródło utrzymania, choć uważam że powinien być wyrok orzekający winę kradnącego, o tyle kradzież zdjęcia komuś kto na nich zarabia i przedstawianie go w pf swojej działalności w celu osiągnięcia przychodu powinna być już karana surowo bo możemy tu już mówić o konkretnych stratach.

CathyNoo
12-12-2011, 20:58
Jasne kradzieży samochodów, komórek, etc też nie zgłaszajmy szkoda czasu i nerwów, wiesz ile się trzeba nasiedzieć na komendzie.

Dokładnie. Skoro wymiar sprawiedliwości nie może nam pomóc, trzeba poszukać innego sposobu, żeby zwalczać takie chamstwo. Myślę, że jest to nasza wspólna sprawa, jako społeczności fotografów.
Ta pani, która ukradła zdjęcia również oferuje swoje usługi jako fotograf rodzinny i dziecięcy, reklamując się tu i ówdzie zawłaszczonymi od innego autora zdjęciami...:/ Zresztą ukradła zdjęcia nie tylko Anecie. Tak jest najprościej, po co się wysilać, uczyć i doskonalić. Lepiej buchnąc komuś kilka fotek i portfolio gotowe. Nie wiem, jak można nie reagować i nie tępić takich zachowań...

zdyboo
12-12-2011, 20:59
Brutalna prawda bywa bolesna, ale im szybciej ją przyswoisz tym łatwiej potem żyć.

To przychodzi z doświadczeniem. Nawet jak ktoś jest pieniaczem, to po jakimś czasie mu się odechciewa.

Na szczęście już się skończyły, no prawie, porady w stylu: "Ukradli ci zdjęcia, szybko do prawnika zabezpieczyć dowody, wnoś pozew, a w międzyczasie sobie wybieraj szklarnię do tego D3 co kupisz za odszkodowanie."

Takie porady były bardzo popularne w Internecie, w czasach gdy śluby się robiło D70.

andrzej_laskowski
12-12-2011, 21:17
Dokładnie.Skoro wymiar sprawiedliwości nie może nam pomóc,trzeba poszukać innego sposobu,żeby zwalczać takie chamstwo.....Nie wiem jak można nie reagować i nie tępić takich zachowań...
To proste, można, bo zwyczajnie w majestacie prawa nic nie można zrobić.
To po co się spinać i pianę toczyć, skoro możecie bazować na moich doświadczeniach.
Nie chce mi się opisywać historii, ale ja miałem i prawnika ( na moje szczęście pro bono) i dowody kradzieży i firmę legalnie działającą (do dziś) i zarabiającą na moich zdjęciach i sprawcę wraz z adresem domowym i nic nie wskórałem, a nawet straciłem licząc pieniądze na paliwo, i stracony czas, który podobno też jest pieniądzem.

CathyNoo
12-12-2011, 21:27
Ja się nie spinam i nie mam zamiaru toczyć piany ;) Skoro w majestacie prawa nie można nic zrobić, niech karą za złodziejstwo dla tej pani będzie jej reputacja jako fotografa.

pinquin
12-12-2011, 21:37
Więc ponieważ nic nie można zrobić, poklepmy złodzieja po plecach, albo lepiej - sami cos ukradnijmy!

Dlaczego przy każdej takiej okazji muszą występować dyskusje natury filozoficznej i swiatopoglądowej? To jest niezgodne z prawem i karalne, co więcej - jest to moralnie naganne i nieetyczne. i dotyczy to naszej branży. Jesli nie będziemy o tym mówić, to damy ciche przyzwolenie. Dyskusja o tym, to również edukacja społeczeństwa, że takich rzeczy się nie robi.

blackone
12-12-2011, 21:49
A jak zareagowalibyście (mowa do osób uważających kradzież fotografii za lekkie przewinienie) gdyby architektowi skradziono projekt, nad którym pracował kilka dni zarywając nocki, przy czym oczywiście uwzględniając sprzęt na którym pracował (dwa duże monitory, bardzo szybki PC) i oczywiście oprogramowanie, które nie kosztuje mało.
Czy to też jest 'tylko' kradzież?
Uważam, że za kradzież, przywłaszczenie, w szczególności jak tutaj, gdy zamazany został znak wodny, a także nie umieszczono informacji o autorze, powinna należeć się konkretna grzywna i spore zadośćuczynienie dla fotografa (jak dla mnie to powinna być to równowartość sprzętu + ustawowa wielokrotność stawki z tabeli ZPAF).

pawelp
12-12-2011, 22:45
A jak zareagowalibyście (mowa do osób uważających kradzież fotografii za lekkie przewinienie) gdyby architektowi skradziono projekt, nad którym pracował kilka dni zarywając nocki, przy czym oczywiście uwzględniając sprzęt na którym pracował (dwa duże monitory, bardzo szybki PC) i oczywiście oprogramowanie, które nie kosztuje mało.
Czy to też jest 'tylko' kradzież?
Uważam, że za kradzież, przywłaszczenie, w szczególności jak tutaj, gdy zamazany został znak wodny, a także nie umieszczono informacji o autorze, powinna należeć się konkretna grzywna i spore zadośćuczynienie dla fotografa (jak dla mnie to powinna być to równowartość sprzętu + ustawowa wielokrotność stawki z tabeli ZPAF).

No wiadomo, bo jak nam ukradną furę to nam muszą oddać samolot.

myfriend
12-12-2011, 23:09
Goracy temat sie rozwinal...
Nie jest milo zetknac z taka sytuacja, zawsze myslalam, ze jesli jestem osoba publiczna, to raczej male szanse, zeby cos takiego sie moglo stac, bo w koncu wiekszosc fotografow sledzi sie wzajemnie. A tu prosze pani fotograf nie miala skrupulow, nawet to jej nie powstrzymalo.
Oczywiscie dziekuje wszystkim, ktorzy brali udzial w dzisiejszym wydarzeniu, mysle, ze to nieco powstrzyma innych przed tego typu krokami. Przywlaszczanie cudzych zdjec podlega karze wedlug kodeksu karnego: Zgodnie z art. 115 ust. 1 prawa autorskiego kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Takiej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie (art. 115 ust.2).
Moglabym z ową delikwentką toczyc boj, ale nie wiem czy tak jak pisze Andrzej warto. Raz to nie mieszkam w Polsce, a sprawa toczylaby sie wlasnie tam, dwa na szczescie jest to tylko jedno zdjecie. Dziewczyna w chwili obecnej jest na rynku fotograficznym spalona, tak sadze...poniewaz za duzy rozglos jest na temat jej osoby. Nie jestem pierwszym przypadkiem i niestety z opowiesci wiem wlasnie, ze droga sadowa niewiele tutaj da, najwyzej skonczy sie polubownie przeprosinami itd. Nie wiem...na razie zasiegam jezyka co z tym robic... dzieki ze piszecie:) Nie jestem sama z tym problemem:) Takich ludzi trzeba tepic i robic rozglos, moze to powstrzyma ich przed kradzieza.

kronos28
13-12-2011, 00:08
...mogę wtrącić?

Więc ponieważ nic nie można zrobić, poklepmy złodzieja po plecach, albo lepiej - sami cos ukradnijmy!

proszę nie siejmy tu demagogii... Nikt tego nie napisał i nawet nie zasugerował, w chociażby nawet najbardziej zawiły i zagmatwany sposób. To raz. A dwa...



Dlaczego przy każdej takiej okazji muszą występować dyskusje natury filozoficznej i swiatopoglądowej?
Bo to forum i taka jego natura? (jak każdego w sieci)



To jest niezgodne z prawem

fakt...



i karalne,
w teorii tak... w praktyce bywa już niestety zupełnie inaczej. Na to, też niestety, nie mamy wpływu, bo jakiś geniusz kiedyś wymyślił coś takiego, co się niezawisłością sądów zwie (szalony musiał być).



co więcej - jest to moralnie naganne i nieetyczne.

też fakt ale.... ludzie są jacy są i tyle...



Jesli nie będziemy o tym mówić, to damy ciche przyzwolenie. Dyskusja o tym, to również edukacja społeczeństwa, że takich rzeczy się nie robi.

Ale my to tu wiemy, nas nie trza "edukować" ;)

Postępowanie jest naganne i jako, żem cham i prostak z natury, to nie popuścił bym ani na centymetr delikwentce. Nie bawiłbym się w klepanie o tym na każdym forum, sądy itp. (bo szkoda czasu a czas to pieniądz) jeno na ten przykład, skleciłbym zgrabne pisemko do skarbówki (może dziewczyna podatku nie odprowadza od swej wesołej działalności), do SANEPIDu (w końcu pracuje z małymi dziećmi, więc jak mnie pamięć nie myli książeczkę wypadało by mieć...) itd. itp. Jak te i parę innych instytucji siądzie z kontrolami na tyłku, TO dopiero jest "amba" (kto miał kontrolę ze skarbowki ten wie, że jak się "czepną" to jest "kurka dramat") a nie "sądowy nakaz publicznych przeprosin i zadośćuczynienia w kwocie 500 zł" (nadmienię, że to 500 zł trzeba jeszcze "ściągnąć" i z tym właśnie jest problem - wyrok to jeszcze nie kasa ;)). Krótkie uprzykrzenie życia potrafi "naprostować" sporo spaczonych "indywiduów". Rzecz jasna, dałbym jasno do zrozumienia, czyja to robota i z jakiegoż to powodu owego adwersarza obdarzono ową wątpliwą przyjemnością :D.

Problem jest z tą metodą jeden - może działać w dwie strony jak się trafi na "godnego" przeciwnika ;). Dlategoż trzeba być pewnym, że samemu jest się czystym, niczym pupcia niemowlaczka po kąpieli ;)

Dlatego koleżanko, której zakoszono foty, przemyśl czy chce ci się w to zwyczajnie bawić. To że teraz jest "dym" nie oznacza, że sprawczyni jest "spalona". Niestety, życie pokazuje, że nie jest. Gwarantuje tobie, że za dwa tygodnie nikt o akcji nie będzie pamiętać a na placu boju pozostaniesz tylko ty, ona i tyle... Nikt, tak jak ma to miejsce teraz, palcem nie kiwnie "bo to nie jego sprawa" - takie są fakty i tacy są ludzie. Ty będziesz mieć problemy, ty będziesz latać po sądach, płacić papugom, płacić za zupę do auta, bah nawet do kraju, na którego łonie na świat przyszłaś będziesz musiała zawitać, bo proces sądowy tu się odbędzie (można sobie co prawda wysłać papuga ale to nie zawsze to samo co samemu trzymać sprawę za smycz). Co śmieszne - pozwana na 99.9% się nie pojawi... bo chora i ma ZLA od znajomego lekarza :D. Tak to można latami ciągnąć. Warto?

Sama musisz sobie na to pytanie odpowiedzieć a nie słuchać okrzyków żądnej krwi gawiedzi...

Panem et circenses czy jakoś tak to szło.... :D

;)

credka
13-12-2011, 00:16
do SANEPIDu (w końcu pracuje z małymi dziećmi, więc jak mnie pamięć nie myli książeczkę wypadało by mieć...) itd. itp. Jak te i parę innych instytucji siądzie z kontrolami na tyłku...
Czy się nie rozpędziłeś z tymi dziećmi? Pytam poważnie, bo pierwszy raz słyszę o takim obowiązku u fotografa :|

kronos28
13-12-2011, 00:30
Czy się nie rozpędziłeś z tymi dziećmi? Pytam poważnie, bo pierwszy raz słyszę o takim obowiązku u fotografa :|

w teorii jeżeli ktoś ma pracę, gdzie ma kontakt z ludźmi (szczególnie dziećmi) podczas którego istnieje prawdopodobieństwo przeniesienia chorób zakaźnych, powinien mieć aktualne badania do celów sanitarno-epidemiologicznych i aktualną w tym zakresie książeczkę.

W praktyce, jak to u nas w kraju, bywa z tym różnie - ale jeżeli pracuje się z "bobasami" to sanepid patrzy na to zgoła inaczej (nic tak nie wnerwia jak wpadająca roztrzęsiona "nowa" mama krzycząca w niebogłosy, że obsługiwał ją fotograf z np. objawami zaatakowania gronkowcem na twarzy :D albo wychudły jakiś taki - może ma tasiemca?) :D

Generalnie lepiej mieć jak nie mieć i potem żałować ;). Ja mam (musiałem wyrobić).

kronos28
13-12-2011, 00:38
o znalazłem (modzie ożeń dwa posty co są pod sobą, bo mi się "kliknęło" - dziękuje)

prosz cię bardzo wypis z rozporządzenia:

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA ZDROWIA1)

z dnia 2 lutego 2006 r.

w sprawie badań do celów sanitarno-epidemiologicznych

(Dz. U. z dnia 17 lutego 2006 r.)


Na podstawie art. 6 ust. 3 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o chorobach zakaźnych i zakażeniach (Dz. U. Nr 126, poz. 1384, z późn. zm.2)) zarządza się, co następuje:


§ 1. Rozporządzenie określa:
1) rodzaje badań do celów sanitarno-epidemiologicznych w celu identyfikacji zakażenia prątkami gruźlicy oraz zakażenia pałeczkami duru brzusznego, durów rzekomych A, B i C, innymi pałeczkami z rodzaju Salmonella i Shigella oraz innymi czynnikami chorobotwórczymi, które wywołują stany chorobowe wykluczające wykonywanie prac, przy wykonywaniu których jest możliwe przeniesienie zakażenia na inne osoby, którym podlegają:
a) osoby podejmujące lub wykonujące takie prace,
b) uczniowie szkół oraz studenci szkół wyższych kształcący się do wykonywania tych prac;
2) tryb przeprowadzania badań, o których mowa w pkt 1, w tym:
a) terminy przeprowadzania badań,
b) sposób dokumentowania badań i ich wyników w karcie badań do celów sanitarno-epidemiologicznych i książeczce badań dla celów sanitarno-epidemiologicznych,
c) wzory dokumentów, o których mowa w lit. b.

http://lex.pl/serwis/du/2006/0191.htm

freefly
13-12-2011, 00:56
Kronos28 rozporządzenie Ministra Zdrowia z 10.07.2006 r. (Dz. U. Nr 133, poz. 939) wymienia przy jakich rodzaju pracach trzeba mieć takie badania.
Jeśli czego nie ma na tej liście to nie dotyczy.
Jeśli nie dotyczy nauczycieli to nauczycieli i przedszkolanek, tym bardziej osób które fotografują dzieci.
Więc pierdół nie wypisuj.

credka
13-12-2011, 01:06
"Badanie do celów sanitarno-epidemiologicznych (badanie do książeczki zdrowia) jest badaniem pracownika, który wykonuje pracę przy produkcji lub obrocie żywnością, bądź na stanowisku, gdzie istnieje możliwość przeniesienia zakażenia na inne osoby. "
Jakoś nie widzę powiązania dla fotografa...

jarmer
13-12-2011, 01:57
Fajne zdjęcia..
U nas w PRL-u można ukraść wszystko, nawet most i winnego brak więc nie sądzę, aby wymiar sprawiedliwości tu kiwnął palcem. Dochodzenie na stopie cywilnej graniczy moim zdaniem co-najmniej z cudem lub doczekaniem emerytury.
Wydaje mi się, że nagłośnienie tej sprawy daje więcej jak dochodzenie tego w sądzie, chociaż jakby 1 osoba wygrała to by reszta złodziej się bała.

Mi skradziono zdjęcia na aledrogo, zgłosiłem sprawę i mnie olali i wysłali do sądu.

credka
13-12-2011, 10:03
chociaż jakby 1 osoba wygrała to by reszta złodziej się bała.
Nie sądzę, by po jednym przypadku wygranej reszta "złodziej się bała" ;) Musiałoby to stać się notorycznym zdarzeniem (wygrana dla autora), a potem mocno i często nagłaśnianym w mediach jako współczesna sensacja, żeby zrobiło jakieś wrażenie i nieco dotarło do społeczeństwa, a i tak zawsze znajdzie się odważny :)

kronos28
13-12-2011, 10:12
Kronos28 rozporządzenie Ministra Zdrowia z 10.07.2006 r. (Dz. U. Nr 133, poz. 939) wymienia przy jakich rodzaju pracach trzeba mieć takie badania.
Jeśli czego nie ma na tej liście to nie dotyczy.
Jeśli nie dotyczy nauczycieli to nauczycieli i przedszkolanek, tym bardziej osób które fotografują dzieci.
Więc pierdół nie wypisuj.

no widzisz... sprawdź zanim sam coś napiszesz drogi kolego... TYM BARDZIEJ nauczyciele, przedszkolanki, bah nawet od listopada teoretycznie zatrudniane przez rodziców nianie też muszą. Dotyczy to wszystkich osób z podpadających pod pkt 1:

Dziennik Ustaw z 2006 r. Nr 133, poz. 939 - Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 10 lipca 2006 r (wersja skrócona)

Wykaz prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia na inne osoby:
1. Prace na stanowiskach związanych z ciągłym kontaktem z ludźmi stwarzające zagrożenie przeniesienia drogą powietrzno-kropelkową i powietrzno-pyłową zakażenia na inne osoby, niezależnie od rodzaju wykonywanych czynności zawodowych.

1. Prace na stanowiskach związanych z ciągłym kontaktem z ludźmi stwarzające zagrożenie przeniesienia drogą powietrzno-kropelkową i powietrzno-pyłową zakażenia na inne osoby, niezależnie od rodzaju wykonywanych czynności zawodowych, wykonywane przez osoby zatrudnione w:
1) przedszkolach, szkołach i uczelniach wszystkich typów i profili, placówkach opiekuńczo-wychowawczych, rodzinnych ośrodkach diagnostyczno-konsultacyjnych, ośrodkach adopcyjno-opiekuńczych;
2) zakładach opieki zdrowotnej;
3) indywidualnych, indywidualnych specjalistycznych lub grupowych praktykach lekarskich oraz indywidualnych, indywidualnych specjalistycznych lub grupowych praktykach pielęgniarek i położnych;
4) zakładach fryzjerskich, gabinetach kosmetycznych i innych prowadzących działania w zakresie pielęgnacji ciała;
5) instytucjach i urzędach prowadzących bezpośrednią obsługę interesantów;
6) transporcie publicznym;
7) instytucjach kultury;
8) podmiotach świadczących usługi turystyczne i hotelarskie;
9) zakładach karnych, aresztach śledczych, zakładach poprawczych, schroniskach dla nieletnich, zakładach opiekuńczo-wychowawczych oraz ośrodkach dla uchodźców, policyjnych pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, policyjnych izbach dziecka, podczas konwojów osób pozbawionych wolności oraz doprowadzeń osób zatrzymanych.
2. Prace na stanowiskach związanych z wytwarzaniem, pakowaniem, dystrybucją lub przechowywaniem nie opakowanej żywności, wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi oraz leków doustnych, przygotowaniem i wydawaniem posiłków, wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi i leków, a także myciem naczyń i pojemników przeznaczonych na żywność, wodę przeznaczoną do spożycia przez ludzi lub na leki, stwarzające zagrożenie przeniesienia drogą pokarmową zakażenia na inne osoby, niezależnie od rodzaju wykonywanych czynności zawodowych.
3. Prace na stanowiskach związanych z kontaktem z wodą oraz środkami służącymi pielęgnacji skóry lub śluzówek innych osób oraz stwarzających zagrożenie przeniesienia drogą kontaktową zakażenia na inne osoby, niezależnie od rodzaju wykonywanych czynności zawodowych.
Pełne informacje dotyczące wykazu wyżej wymienionych prac oraz miejsc ich wykonywania znajdują się we „Wniosku o wykonanie badania sanitarno-epidemiologicznego do Centrum Medicover”.

To rozporządzenie jak każde inne to nie lista w stylu:
-nauczyciel,
-rzeźnik,
-taksówkarz,
-klozetowy...

Jest to ogólnikowy wykaz charakteru prac - TEORETYCZNIE podpada pod to każdy, kto pracuje przy ludziach i z ludźmi, obsłudze, usługach itp. i nie jest oddzielony od nich OP1, pancerną szybą, czy chociażby nie robi w telemarketingu...

W teorii taka osoba, prowadząca jednoosobową działalność, gdzie nie zatrudnia kogoś do "obsługi" z taką książeczką, powinna też mieć książeczkę. Ale to teoria i nikt tego u nas nigdy nie sprawdza (cieszmy się, że nie są tacy nadgorliwi) aczkolwiek teoretycznie, można wysmarować pisemko do sanepidu z prośbą o sprawdzenie czy taki ktoś, kto będzie fotografować naszego 4 tygodniowego bobasa takie badania ma.... :D tak żeby życie uprzykrzyć...

kronos28
13-12-2011, 10:26
....bądź na stanowisku, gdzie istnieje możliwość przeniesienia zakażenia na inne osoby. "
Jakoś nie widzę powiązania dla fotografa...

podchodzisz? dotykasz? pomagasz przy ustawieniu, pozach, pomagasz przy wizażu? Pogładzisz po rozczapierzonych włosach modelkę? A czy przypadkiem twoi klienci nie korzystają z tego samego "kącika" co ty (chyba że masz osobny dla klientów i pracowników w studio - nie wiem czy masz studio ;))? Jest ryzyko przeniesienia choroby zakaźnej? JEST. W teorii mieć powinnaś...

Fotografia to usługi, obsługuje się ludzi bezpośrednio, na różnych wydarzeniach i w rożnym charakterze nieprawdaż? (no chyba że ktoś naparza stocki szklanek, garnków i innych takich...)

Rycerz
13-12-2011, 11:14
bez przesady ;-)
w sklepie z obuwiem, albo z częściami do aut też masz kontakt z klientami, do tego listonosz [ doręczyciel ] i kurier który ma kontakty, i pani w okienku w banku ma też sobie zrobić książeczkę ???

ja mam aktualną i mi to obojętne ;-) ale pierwsze słyszę o takim szerokim zastosowaniu tego Rozporządzenie Ministra Zdrowia ;-)


wracając do tematu: nagłaśniać warto, i to środowisko powinno napiętnować takie postępowanie. Nie chodzi tutaj o odszkodowania, sądy i pieniądze. Chodzi o zwykłą przywoitość.

zdyboo
13-12-2011, 11:39
ja mam aktualną i mi to obojętne ;-) ale pierwsze słyszę o takim szerokim zastosowaniu tego Rozporządzenie Ministra Zdrowia ;-)

Tyle, że jest jak napisał kronos.
Normalnie pewnie Sanepid się nawet nie zainteresuje takim studio foto, ale wystarczy napisać skargę. Byłam/byłem z dzieckiem na sesji, ale do sesji nie doszło, bo fotograf dziwnie wyglądał i dziwnie się zachowywał. Do tego dać opis objawów jakiejś zakaźnej choroby. Na koniec wyrazić zaniepokojenie, że osoba z takimi objawami ma kontakt z dziećmi i reklamuje się jako fotograf dziecięcy. Książeczki zdrowia nie chciała pokazać/ nie ma.
Wtedy ruszą z kontrolą, Ty jesteś czysty, bo tylko chroniłeś dziecko, fotograf ma ciepło, jak się okaże nie ma książeczki, a trafi na służbistów.

kronos28
13-12-2011, 11:48
Tyle, że jest jak napisał kronos.
Normalnie pewnie Sanepid się nawet nie zainteresuje takim studio foto, ale wystarczy napisać skargę. Byłam/byłem z dzieckiem na sesji, ale do sesji nie doszło, bo fotograf dziwnie wyglądał i dziwnie się zachowywał. Do tego dać opis objawów jakiejś zakaźnej choroby. Na koniec wyrazić zaniepokojenie, że osoba z takimi objawami ma kontakt z dziećmi i reklamuje się jako fotograf dziecięcy. Książeczki zdrowia nie chciała pokazać/ nie ma.
Wtedy ruszą z kontrolą, Ty jesteś czysty, bo tylko chroniłeś dziecko, fotograf ma ciepło, jak się okaże nie ma książeczki, a trafi na służbistów.

!O! i dokładnie o toto mi się rozchodzi! Podziękował kolego Zdyboo ;)

W normalnych warunkach to każdy pracownik sanpepidu ma to "gdzieś" (i cieszmy się) ale jak ktoś naklepie taki oto peanik do inspekcji to "dramat" hyhy :D

freefly
13-12-2011, 13:32
Tyle, że jest jak napisał kronos.
Normalnie pewnie Sanepid się nawet nie zainteresuje takim studio foto, ale wystarczy napisać skargę. Byłam/byłem z dzieckiem na sesji, ale do sesji nie doszło, bo fotograf dziwnie wyglądał i dziwnie się zachowywał. Do tego dać opis objawów jakiejś zakaźnej choroby. Na koniec wyrazić zaniepokojenie, że osoba z takimi objawami ma kontakt z dziećmi i reklamuje się jako fotograf dziecięcy. Książeczki zdrowia nie chciała pokazać/ nie ma.
Wtedy ruszą z kontrolą, Ty jesteś czysty, bo tylko chroniłeś dziecko, fotograf ma ciepło, jak się okaże nie ma książeczki, a trafi na służbistów.

Równie dobrze mogę zgłosić sąsiada który wrócił np. Egiptu.
Pracodawca jak i jednoosobowy podmiot prowadzący działalność nie wyszczególniony przez Mimnistra Zdrowia ze względu na rodzaj prowadzonej działalności nie musi posiadać książeczki zdrowia. Ponadto jeśli ktoś posiada taka książeczkę, to nie ma obowiązku osobom postronnym jej okazywać.




Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 roku o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U., Nr 234, poz. 1570),
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 2 lutego 2006r. w sprawie badań do celów sanitarno-epidemiologicznych (Dz. U. Nr 25, poz. 191),
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 10 lipca 2006r. w sprawie wykazu prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia na inne osoby (Dz. U. Nr 133, poz. 939),
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 17 października 2007 roku w sprawie rodzaju biologicznych czynników chorobotwórczych podlegających zgłoszeniu, wzorów formularzy zgłoszeń dodatnich wyników badań laboratoryjnych w kierunku biologicznych czynników chorobotwórczych, okoliczności dokonywania zgłoszeń oraz trybu ich przekazywania (Dz. U. z 2007 r. Nr 203, poz. 1467).

Przepisy sobie, a Wy sobie.

zdyboo
13-12-2011, 14:08
Przepisy sobie, a Wy sobie.

Zachowujesz się jakbyś nie wiedział jak to u nas wygląda, ale może właśnie nie wiesz.
W firmie, w której pracuję zajmuje się "obsługą" organów nadzoru rynku i na hasło kontrola PIHu, PIPu, WIOSiu, nawet mi powieka nie drgnie. Inspektorzy też ciekawe rzeczy opowiadają poza protokołem i przepisy swoje, a życie swoje.

Po pierwsze piszę skargę na podmiot gospodarczy, a nie na osobę fizyczną. Po drugie nie chodzi o faktyczne ukaranie, ale o uprzykrzenie życia nieuczciwej konkurencji. Jak nie Sanepid, to przecież są inne kontrole. PIP, PIH (UOKiK), skarbówka, tak na szybko. Nawet jak ktoś jest czysty jak łza, to przynajmniej straci czas i nerwy, zwłaszcza jak pierwszy raz będzie miał taką kontrolę.
Napisze tyle, że większość kontroli z Inspekcji Handlowej w naszej firmie jest wynikiem donosów od konkurencji.