PDA

Zobacz pełną wersję : Stłuczka i... zonk.



photoaction
11-12-2011, 00:59
Witajcie.
Miałem dziś dość niecodzienną sytuację.

Jechałem w centrum Krakowa. Przepisowo prawym pasem. Nagle kierowca w zaparkowanym samochodzie na chodniku otworzył drzwi wprost w mój prawy bok. Efekt - wgnieciony błotnik, rozwalone lusterko.

Sprawca przyznał się do tego, że otworzył drzwi i uszkodził mi lusterko. Do wgniecionego i przerysowanego błotnika się nie przyznaje tłumacząc, że musiałem to mieć wcześniej co jest absolutnie niemożliwe bo auto mam nowe.

Wezwałem policję, która po spisaniu dokumentów i przebadaniu nas alkomatem stwierdziła, że NIE JEST to kolizja bo zaparkowane auto nie było w ruchu. Po czym aby cokolwiek wskórać muszę zgłosić USZKODZENIE MIENIA.

Problem w tym, że było ciemno, na moim aucie nie ma lakieru samochodu sprawcy bo kolory są podobne. Na jego drzwiach jest ślad po uderzeniu w lusterko i mały ślad po uderzeniu w błotnik ale mówi że to jest stare bo już rdzewieje.

Tak czy inaczej policja nie spisała ani protokołu ani notatki ani nic. Powiedzeli ze to błaha sprawa i jeśli chce coś zdziałać to mam zgłosić to na komendzie jako uszkodzenie mienia.

Sprawę zgłosiłem od razu na komendzie. Panowie policjanci po zapoznaniu się ze sprawą spisali protokół a po oględzinach samochodu również stwierdzili, że uszkodzenie na moim błotniku musiało powstać wcześniej, bo cytuję: "nie ma śladów lakieru sprawcy".

Reasumując: gościu wbił mi się drzwiami w bok i teraz udaje że nic nie zrobił a ja (poszkodowany) muszę się tłumaczyć, że moje nowe auto nigdy nie miało kolizji.
Paranoja

Ponoć jeśli on będzie utrzymywał się przy swojej wersji a ja przy swojej, sprawa skonczy się w sądzie i prędko się nie zakończy.

Co mogę zrobić? Nie chcę odpuścić sprawy bo dlaczego mam jeździć z wgiętym błotnikiem skoro mi go ktoś uszkodził.

Semati
11-12-2011, 01:05
Ci gliniarze to jakieś młotki...
Zgłoś w swojej ubezpieczalni ,a najlepiej jego i tam możesz podać co jest uszkodzone .Przyjdzie rzeczoznawca i będzie myślał..

Ymanuel
11-12-2011, 01:08
art 6 Kodeksu Cywilnego: Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie która z faktu tego wywodzi skutki prawne.

Jeśli na pewno wgniecenie błotnika pochodzi z owego zdarzenia, to musi być*jakiś ślad. Możesz zlecić ekspertyzę, pobrać*próbki (oczywiście płacąc za to sam, ale w perspektywie mieć wygraną w sądzie i zwrot poniesionych kosztów). I w zasadzie tyle. I niestety tyle.

photoaction
11-12-2011, 01:12
są przerysowania ale delikatne, kolor bardzo podobny więc gołym okiem ciezko stwierdzic po ciemku. swieza sprawa z dzis wieczorem. czekam na wiadomosc od policji poki co. szkoda slow.

prz3mo
11-12-2011, 01:20
Masz dane sprawcy?

photoaction
11-12-2011, 01:21
tak, osobowe. nie mam numeru polisy, bo NIE BYŁA TO KOLIZJA więc nie chciał mi podaćnumeru polisy. Poza tym co mi po numerze polisy jak policja nie spisała ani notatki ani nic.

prz3mo
11-12-2011, 01:29
tak, osobowe. nie mam numeru polisy, bo NIE BYŁA TO KOLIZJA więc nie chciał mi podaćnumeru polisy.

Jeśli nie chciał Ci podać numeru polisy to ewidentnie będzie chciał kombinować... hmm...



Poza tym co mi po numerze polisy jak policja nie spisała ani notatki ani nic.

Błąd. Taką notatkę z planem sytuacyjnym etc... możesz sobie sporządzić sam. I jeśli ten pajac byłby w porządku to by się na to zgodził, bo wina ewidentnie jego (jak sam przyznał).

Miałem sytuację, że na parkingu babka uderzyła w moje stojące auto. Zobaczyłem to dnia następnego jak przyszedłem po auto. Sprawcy nie było, zgłosiłem to na policji (oczywiście powiedziano mi że szanse zerowe że znajdą) .
Fuksem po dwóch dniach zauważyłem, że sąsiadka ma uderzone auto, w kolorze takim, jaki pozostał u mnie po uderzeniu. Na początku szła w zaparte, że to nie ona... ale w końcu się przyznała, spisaliśmy notatkę (bez udziału policji). Z tym poszedłem do ubezpieczalni i kasę z jej OC dostałem. Na policji zgłosiłem tylko, żeby nie szukali już sprawcy bo sam znalazłem.

Przy dużym pechu moim zdaniem możesz mieć pozamiatane...

photoaction
11-12-2011, 01:36
Sprawy nie odpuszczę nawet jeśli ma się skończyć w sądzie. Przecież ja nikomu nic nie zrobiłem, jechałem przepisowo. Gości wbił mi drzwi w bok i udaje że przerysował mi tylko lusterko. Ludzie na Boga przecież to nawet kupy się nie trzyma. Nie rozumiem jednego, dlaczego policja nie potraktowała tego jako kolizję, nie wlepiła mandatu typowi za spowodowanie szkody, dlaczego nie załatwili tego jak w przypadku innych stłuczek. Litości, uszkodził mi auto i rżnie głupa w zaparte. Żal.

prz3mo
11-12-2011, 01:40
Sprawy nie odpuszczę nawet jeśli ma się skończyć w sądzie. Przecież ja nikomu nic nie zrobiłem, jechałem przepisowo. Gości wbił mi drzwi w bok i udaje że przerysował mi tylko lusterko. Ludzie na Boga przecież to nawet kupy się nie trzyma. Nie rozumiem jednego, dlaczego policja nie potraktowała tego jako kolizję, nie wlepiła mandatu typowi za spowodowanie szkody, dlaczego nie załatwili tego jak w przypadku innych stłuczek. Litości, uszkodził mi auto i rżnie głupa w zaparte. Żal.

No niestety tacy są ludzie... Też bym nie odpuścił, a jak by zawiodły prawne metody to bym gościowi inaczej życie uprzykrzył.

photoaction
11-12-2011, 01:45
Nie będę się zniżał do poziomu zerowego, żeby samemu wymierzać sprawiedliwość, ale jeśli na sądzie się skończy to wina będzie ewidentnie jego jak też uzgodniliśmy z policją. Sprawa będzie się toczyła o uszkodzenia. Jeśli będzie potrzeba, wezmę nawet adwokata i sprawę wygram. Będę sie dopominał o zwrot kosztów nowego błotnika+pomalowanie+koszty adwokata i koszt transportu (bo jeśli sprawa wyląduje w sądzie to mieszkam około 250 km od tej miejscowości) mam nadzieję, że koszty sądowe również spadna na sprawce.
Jednak szkoda mi auta bo nowe i nerwów przede wszystkim.

pawelp
11-12-2011, 11:46
tak, osobowe. nie mam numeru polisy, bo NIE BYŁA TO KOLIZJA więc nie chciał mi podaćnumeru polisy. Poza tym co mi po numerze polisy jak policja nie spisała ani notatki ani nic.

Sprawdź sobie tutaj.
https://zapytania.oi.ufg.pl/zpp/login.do;jsessionid=B2A8D34ADEF25D3DA41F8C2F0F8AA0 51.bcsa01_ufg2
W przypadku zgłaszania do ubezpieczyciela nie musisz znać numeru polisy. Wystarczy, że wiesz do którego się zwrócić i masz namiary na sprawcę.

photoaction
11-12-2011, 12:45
Ale nie dostane odszkodowania za wszystkie uszkodzenia tylko za to lusterko do ktore mi rozwalil. Z tego co sie dzis dowiedzialem sprawca otrzymal mandat ale przyznaje sie tylko do rozbitego lusterka

jackrabbit
11-12-2011, 13:03
Ale nie dostane odszkodowania za wszystkie uszkodzenia tylko za to lusterko do ktore mi rozwalil. Z tego co sie dzis dowiedzialem sprawca otrzymal mandat ale przyznaje sie tylko do rozbitego lusterka

to mimo ze to nie byla kolizja to otrzymal mandat? ciekawe

wspolczuje troche, moi rodzice czekaja juz 3 miesiac na kase z ubezpieczenia za wypadek, ubezpieczalnia czeka na wiadomosc od policji, policja nie moze przesluchac sprawcy bo ten nie odbiera listow poleconych, lekarz ze szpitala tez jeszcze sie nie wypowiedzial czy to ma byc traktowane jako wypadek czy kolizja, jakas paranoja

pil74
11-12-2011, 13:11
A to Polska właśnie. Brak kompetencji goni brak kompetencji. Niemoc ogólna.
Współczuje.

ASAHI
11-12-2011, 13:17
Cyrk na kółkach dosłownie. Według mnie to facet kombinuje jak tu się wykpić i zamotać maksymalnie. Mam nadzieję że zdjęcia zrobiłeś i wiesz w jakim TU facet jest ubezpieczony. Ja bym nie odpuścił. A z Policji zawsze dostanie informację ubezpieczalnia bo zapis w notatnikach mają. I muszą odpowiedzieć łaski nie robią mają na to 14 dni.

BobbyX
11-12-2011, 13:19
Skoro to centrum Krakowa to może zarejestrowała to jakaś kamera, nawet niekoniecznie miejska, może jakiegoś sklepu obok? A wtedy to byłby już jakiś dowód.

Semati
11-12-2011, 13:28
Ale nie dostane odszkodowania za wszystkie uszkodzenia tylko za to lusterko do ktore mi rozwalil. Z tego co sie dzis dowiedzialem sprawca otrzymal mandat ale przyznaje sie tylko do rozbitego lusterka

To, że myśli ,że zapłaci za lusterko ,to się może pomylić.. Od tego co Ci zaliczą na szkodę , jest rzeczoznawca, bo Ty podajesz szkody...a on zatwierdza lub nie...

prz3mo
11-12-2011, 13:31
to mimo ze to nie byla kolizja to otrzymal mandat? ciekawe


No właśnie to jest ciekawe... coś tu nie gra.

jacek dr
11-12-2011, 13:35
własnie ogladałem program o coraz wiekszej popularnosci małych, samochodowych wideorejestratorów na przedniej szybie, w kilku przypadkach rozwiały watpliwosci po czyjej stronie lezała wina podczas stłuczki. Koszt urzadzenia 50 zł. Troche nie na temat, ale jakis pomysł godny uwagi.

ekonet
11-12-2011, 13:37
Cyrk na kółkach dosłownie. Według mnie to facet kombinuje jak tu się wykpić i zamotać maksymalnie. Mam nadzieję że zdjęcia zrobiłeś i wiesz w jakim TU facet jest ubezpieczony. Ja bym nie odpuścił. A z Policji zawsze dostanie informację ubezpieczalnia bo zapis w notatnikach mają. I muszą odpowiedzieć łaski nie robią mają na to 14 dni.
Tomku, ale jeśli typ dostał mandat, więc stwierdzono jego winę i wymierzono karę, tak? A na sposób potraktowania pokrzywdzonego przez policjantów można złożyć zażalenie. Poza tym rzeczoznawca w dość prosty sposób powinien ustalić prawdopodobieństwo powstania uszkodzeń - wystarczy, że będzie mu się chciało przeprowadzić eksperyment sytuacyjny z porównaniem wysokości wystąpienia uszkodzeń w obu autach (z uwzględnieniem geometrii miejsca zdarzenia).

A swoją drogą - to już nie pierwszy raz czytamy tutaj o dziwnym podejściu krakowskich policjantów do tego typu zdarzeń. Jakieś wytyczne mają czy co?

krzysztof jot
11-12-2011, 13:45
teoretycznie lusterko bywa czasem kilkukrotnie droższe niż naprawa lekko uszkodzonego błotnika, więc nie bardzo widzę sens takiego wypierania się... oczywiście lusterka różne są.
Zwróć jednak uwagę, że to prawa strona - sam miałem taki przypadek w wakacje - pod hotelem ktoś mnie zawadził - jak to zauważyłem było to w miejscu wykluczającym takie uszkodzenie, i po analizie dnia oraz monitoringu hotelu gdzie spałem okazało się ze mam tak od rana - zawadził mnie gość hotelowy rano o 6-tej. Bywa tak czasem. Poza tym lusterko jednak sporo wystaje za obrys samochodu - pewnych praw fizyki i matematyki nie da się przeskoczyć - po zniszczeniach lusterka i drzwi samochodu klienta można wydedukować czy "linia cięcia" biegła też po karoserii samochodu czy nie... Tak otwarte drzwi które wgniatają błotnik i urywają lusterko i powinny raczej zostać zauważalnie uszkodzone przynajmniej na dwu wysokościach...

ASAHI
11-12-2011, 13:48
Wiesz, to typowa spychologia, im sie nie chce, najlepiej gdyby strony się dogadały a oni pojechali. A co do potraktowania to jak najbardziej skarga przysługuje i to najlepiej pisana jak najwyżej, bo wtedy lepiej działa. Z tego co już się dowiedziałem to jest to według opisu kolizja w RD to 86 art.
Tak więc policjanci dali ciała..

(Drzwi jak rozumiem otwierał kierowca tamtego pojazdu? Dobra doczytałem dokładnie :D :D)

photoaction
11-12-2011, 14:35
Otrzymalem przed chwila informacje ze po przyznaniu sie do winy i przyjeciu mandatu zostala sporzadzona notatka ktora bedzie do odebrania po weekendzie. Obawiam sie, ze w notatce mogli napisac o uszkodzeniach dotyczacych tylko lusterka pomijajac blotnik i zderzak. Dodam, ze dzis przy swietle dziennym widac ewidentnie przerysowania na blotniku i zderzaku.

prz3mo
11-12-2011, 14:46
Otrzymalem przed chwila informacje ze po przyznaniu sie do winy i przyjeciu mandatu zostala sporzadzona notatka ktora bedzie do odebrania po weekendzie. Obawiam sie, ze w notatce mogli napisac o uszkodzeniach dotyczacych tylko lusterka pomijajac blotnik i zderzak. Dodam, ze dzis przy swietle dziennym widac ewidentnie przerysowania na blotniku i zderzaku.

Oj photoaction, narobiłeś zamieszania, a pewnie okaże się, że notatka jest i wszystko będzie OK... Jeśli mówiłeś policji (i pokazałeś), że błotnik i zderzak ucerpiały to pewnie to wpisali. Idź się przewietrz i nie denerwuj się tak ;)

Michał Jędrak
11-12-2011, 15:21
Niestety prawo jest dziurawe. Ja miałem podobny przypadek dwa lata temu. Mnóstwo śniegu i wąska zaśnieżona droga, w dodatku na terenie prywatnym. Mijam się z kobietą niemalże na styk. Lekko ją zarzuciło i tylną ćwiartką zahacza o mój samochód. Jako, że mam zderzak ze stali nierdzewnej, to u mnie nie został nawet lakier a kobitka ma rozprutą blachę. Wymieniliśmy się danymi i zdzwanialiśmy parę razy, chcąc sprawę rozwiązać prawnie. Nie dało się, bo policja nie potrafi wskazać winnego, co jest oczywiste. Ubezpieczyciele nie interesują się zdarzeniami na terenach, gdzie nie obowiązują przepisy ruchu drogowego. Nie mogliśmy nawet solidarnie zsumować wspólnych kosztów napraw i podzielić na pół, bo u mnie nie było uszkodzeń. W końcu stanęło na tym, że ja sobie żyję dalej a tamta pani pewnie musiała sobie samochód naprawić.

No ale to taka opowiastka na marginesie. Photoaction, czekaj na papiery, uderzaj do ubezpieczyciela i dopiero potem się martw czego brakuje. Jeśli jest notatka to pewnie dane są i ubezpieczyciel też.

krzysztof jot
11-12-2011, 16:04
...W końcu stanęło na tym, że ja sobie żyję dalej a tamta pani pewnie musiała sobie samochód naprawić.


nie bardzo to zamieszanie rozumiem. W maju sam rozbiłem z tyłu lampę i zderzak - no tak wyszło, zdarza się nawet po 30 latach jazdy :). Odpaliłem, ruszyłem i zanim zobaczyłem co pokazuje kamera, to już było po ptokach, zwłaszcza ze poprzednie auto "piszczało" na przeszkodę i odruch Pawłowa w przypadku kamery i tak by nie zadziałał :). Wykonałem telefon, przyjechał gość na oględziny, wskazał zakłady do wyboru - pojechałem, umówiłem termin zrobili wszystko, nowa lampa i zderzak choć miał porysowaną tylko "czarna" plastikową część i nie był nawet wgnieciony, ale wiedziałem że nie da się tak tego zrobić aby pozostała "faktura" była identyczna jak reszta elementu, więc chciałem nowy. Rachunku nawet nie widziałem, kasy prawie również (prawie bo lampę kupiłem sam na drugi dzień, aby tak nie jeździć, warsztat pobrał kasę od ubezpieczyciele za całość i mnie zwrócił za kupioną lampę - to uzgodniłem wcześniej z warsztatem) ubezpieczyciel zapłacił bezpośrednio naprawiaczowi - po to są ubezpieczenia AC, a w tej sytuacji i tak jest przyjecie mandatu przez klienta - co oznacza, że jego wina - więc numer polisy nie jest konieczny, zgłaszasz szkodę, a ubezpieczyciel sam odnajdzie klienta poprzez notatkę policyjną (musi być, każda operacja musi mieć notatkę a tym bardziej zakończona mandatem) i poprosi o numer polisy więc nawet z AC nie pójdzie tylko z OC gościa. Szukanie pomocy na forum, naprawdę zupełnie zbędne.

photoaction
11-12-2011, 16:30
Krzysztofie pytam, ponieważ taka sytuacja spotkała mnie po raz pierwszy. Jest tu wielu użytkowników z pewnością z doświadczeniem, którzy pisząc w tym wątku pomogli mi zrozumieć to i owo.
W takim razie czekam na notatkę i zobaczymy co dalej..

jackrabbit
11-12-2011, 16:35
a ubezpieczyciel sam odnajdzie klienta poprzez notatkę policyjną (musi być, każda operacja musi mieć notatkę a tym bardziej zakończona mandatem) i poprosi o numer polisy

to akurat prawda, ubezpieczyciel tylko potrzebuje wiedziec z jakiej komendy byla policja i sobie reszte juz znajdzie, przynajmniej w teorii

jesli jednak policja uznala ze uszkodzone zostalo tylko lusterko to ubezpieczalnia sie bedzie tego trzymala rekami i nogami

rafulec
11-12-2011, 17:04
Sprawa będzie się toczyła o uszkodzenia. Jeśli będzie potrzeba, wezmę nawet adwokata i sprawę wygram. Będę sie dopominał o zwrot kosztów nowego błotnika+pomalowanie+koszty adwokata i koszt transportu (bo jeśli sprawa wyląduje w sądzie to mieszkam około 250 km od tej miejscowości) mam nadzieję, że koszty sądowe również spadna na sprawce.


życzę powodzenia w sądzie ,
jak również w realizacji wyroku sądowego czytaj w odzyskaniu pieniędzy

photoaction
13-12-2011, 23:21
Dzis dostalem dane sprawcy na komendzie. Wszystko wporządku - tzn nie będzie juz chyba niespodzianek. Zadwzonilem do ubezpieczyciela, podalem numer polisy, teraz czekam na kontakt z jego ubezpieczalnią.
Rozumiem, że są teraz 2 opcje:
a) wypłata w kwocie którą mi zaproponują i naprawa na własną rękę
b) naprawa w autoryzowanym serwisie na oryginalnych częściach i wysłanie im faktur
?

mpwt
14-12-2011, 03:13
Wariant a) najsensowniejszy :)

prz3mo
14-12-2011, 08:44
Dzis dostalem dane sprawcy na komendzie. Wszystko wporządku - tzn nie będzie juz chyba niespodzianek. Zadwzonilem do ubezpieczyciela, podalem numer polisy, teraz czekam na kontakt z jego ubezpieczalnią.
Rozumiem, że są teraz 2 opcje:
a) wypłata w kwocie którą mi zaproponują i naprawa na własną rękę
b) naprawa w autoryzowanym serwisie na oryginalnych częściach i wysłanie im faktur
?

Może być też opcja 3, czyli oddajesz do serwisu i ubezpieczyciel już się z nim sam rozlicza.


Wariant a) najsensowniejszy :)

Nie zawsze, często ubezpieczyciel proponuje grosze. Szczególnie jak auto starsze etc... to liczy same zamienniki. Oczywiście nawet jak auto jest złomem można sobie zażyczyć by było robione w ASO.
Pytanie czy auto ma być zrobione jak najtaniej i ew. jakaś kasa do kieszeni czy zrobione dobrze (z lub bez kasy do kieszeni ;) ).

jacek.gold
14-12-2011, 09:12
Witajcie.
Miałem dziś dość niecodzienną sytuację.

Jechałem w centrum Krakowa. Przepisowo prawym pasem. Nagle kierowca w zaparkowanym samochodzie na chodniku otworzył drzwi wprost w mój prawy bok.

miałem podobną sytuację tyle że kierowca ciężarówki uderzył drzwiami w moją tylną lampę
efekt:
za stworzenie zagrożenia w ruchu ulicznym dostał mandat 300 zł a ja dane sprawcy

photoaction
14-12-2011, 09:32
chcę żeby było zrobione dobrze bo auto mam od 2 miesięcy. Natomiast znajomy mechanik powiedział ze lusterko zrobi mi w 15 minut, błotnik w kolejne 15. Zderzak wypoleruje bo tylko jest porysowany. Wszystko za dobrą flaszkę. Nie wiem czy jest sens jechać do aso..

ekonet
14-12-2011, 10:03
chcę żeby było zrobione dobrze bo auto mam od 2 miesięcy. Natomiast znajomy mechanik powiedział ze lusterko zrobi mi w 15 minut, błotnik w kolejne 15. Zderzak wypoleruje bo tylko jest porysowany. Wszystko za dobrą flaszkę. Nie wiem czy jest sens jechać do aso..
To ja bym brał kasę. Zapłacisz człowiekowi i jeszcze Ci zostanie.

J51
14-12-2011, 10:18
Miałem taką sytuację,na parkingu przed Markietem kobieta wysiadając z samochodu uderzyła drzwiami w bok moich drzwi,[mój samochód też nowy] i idąc w zaparte że to nie ona,przyjechała policja i stwierdziła że to jednak ona,[zachowanie policji na medal],bo po otwarciu jej drzwi wgniecenie pasuje jak ulał.Napisali co trzeba,poszedłem do jej ubezpieczyciela i sprawa została bez problemów załatwiona.W ASO pięknie naprawili szkodę za 750 zł,zdziwiłem się że tak drogo to kosztowało,ja nie zapłaciłem ani złotówki.

photoaction
14-12-2011, 10:25
Właśnie rozmawiałem z konsultantem z Avivy - tam ubezpieczony jest sprawca. Podałem wszelkie dane i uszkodzenia. Teraz czekam na kontakt z rzeczoznawcą. Ponoć odezwie się do 2 dni i przedstawi mi kwotę którą mi wypłacą lub jak się nie zgodzę przyjedzie na oględziny.
Jak tak patrze na nowe części na allegro to wychodzi około 700 zł za sam błotnik i lusterko, zderzak jest tylko porysowany więc chyba nie policzą jak za cały nowy?

Poza tym co z odszkodowaniem? Kwota którą mi zaproponują to kwota za naprawę - części i robocizna a zadośćuczynienie za uszkodzenie pojazdu? A koszty za telefony ktore robie w tej sprawie, za paliwo ktore leje zeby sprawe wyjasnic? zeby dojechac do warsztatu itp? Można ubierać się o jakieś odszkodowanie za poswiecone pieniądze, czas i nerwy?

J51
14-12-2011, 10:48
Masz nowy samochód,nie powinieneś godzić się na jakieś tanie alternatywne naprawy,naprawa powinna być dokonana tylko w ASO,bo możesz stracić gwarancję na lakier oraz na karoserię.

ekonet
14-12-2011, 10:51
kwota za naprawę - części i robocizna a zadośćuczynienie za uszkodzenie pojazdu?
Jakie zadośćuczynienie? Samochód to nie żywa istota, nie przesadzaj.

wonito
14-12-2011, 11:01
Poza tym co z odszkodowaniem? Kwota którą mi zaproponują to kwota za naprawę - części i robocizna a zadośćuczynienie za uszkodzenie pojazdu? A koszty za telefony ktore robie w tej sprawie, za paliwo ktore leje zeby sprawe wyjasnic? zeby dojechac do warsztatu itp? Można ubierać się o jakieś odszkodowanie za poswiecone pieniądze, czas i nerwy?

Takich rzeczy to nawet w Erze nie maja :)
piszesz jak byś miał piewszy raz w życiu stłuczkę...
Ciesz się że masz sprawcę i dostaniesz odszkodowanie przy zachowaniu swoich zniżek
Firma nawet nie weżmie pod uwage tego ze samochód przy sprzedazy będzie miał
niższą wartość ;)

yans
14-12-2011, 21:59
Takich rzeczy to nawet w Erze nie maja :)
piszesz jak byś miał piewszy raz w życiu stłuczkę...
Ciesz się że masz sprawcę i dostaniesz odszkodowanie przy zachowaniu swoich zniżek
Firma nawet nie weżmie pod uwage tego ze samochód przy sprzedazy będzie miał
niższą wartość ;)

Mylisz się.
W ekstremalnym przypadku ubezpieczyciel sprawcy zapłaci z wszystko. Zaczynając od kosztów telefonu po lawetę (z uszkodzonym lusterkiem pojazd nie spełnia wymagań dopuszczenia do ruchu) i taksówce do domu .... a kończąc na opłaceniu taksówki do aso po odbiór naprawionego samochodu.

wonito
14-12-2011, 23:38
no, no... ale potem trzeba wstać i iść do pracy :)
byłby zaje...cie gdyby to była prawda... ale to zaledwie teoria
poniesione koszty na które masz faktury mogą zwrócić ale przeczytaj do czego się odnosiłem ;)

Marek
14-12-2011, 23:46
...Jednak szkoda mi auta bo nowe i nerwów przede wszystkim.

Mam wrażenie że jednak nowe - dwumiesięczne. Zleć to ASO. Szkoda nerwów na "garażowe" naprawy.

m737
14-12-2011, 23:52
składasz roszczenie z tytułu utraty wartości handlowej/rynkowej pojazdu
prosisz ubezpieczyciela na piśmie (lub via infolinia) o sporządzenie stosownego wyliczenia
(robisz to dopiero po oględzinach swojego auta)

gdyby kwestionowali uszkodzenia elementów innych niż lusterko - poproś o pomiary wysokości uszkodzeń
(powinny pasować - uwaga na obciążenie auta z którego ktoś wysiadał)

wypłacano mi odszkodowanie za utratę wartości po naprawie i nie było z tym jakichkolwiek problemów

mpwt
15-12-2011, 00:38
Nie zawsze, często ubezpieczyciel proponuje grosze. Szczególnie jak auto starsze etc... to liczy same zamienniki.

Nie miałem nowych samochodów, zawsze starsze i zawsze wychodziłem do przodu w tej opcji.

photoaction
15-12-2011, 00:47
Jutro zawita do mnie rzeczoznawca. Najlepsze jest to że zapowieział się o 16, gdy jest już ciemno..

jackrabbit
15-12-2011, 09:17
no, no... ale potem trzeba wstać i iść do pracy :)
byłby zaje...cie gdyby to była prawda... ale to zaledwie teoria
poniesione koszty na które masz faktury mogą zwrócić ale przeczytaj do czego się odnosiłem ;)

zwracaja wszystko ale trzeba sie z nimi uzerac. moi rodzice mieszkaja na wsi i po stracie auta byli praktycznie uziemieni wiec wzieli auto zastepcze, ubezpieczalnia chciala zaplacic tylko za tydzien wynajmowania tego auta mimo ze odszkodowania nie wyplacili do teraz (mijaja wlasnie 3 miesiace od wypadku), trzeba bylo ich postawic do pionu i postraszyc sadem

wonito
15-12-2011, 10:49
zwracaja wszystko ale trzeba sie z nimi uzerac

ale o tym była mowa


koszty za telefony ktore robie w tej sprawie, za paliwo ktore leje zeby sprawe wyjasnic? zeby dojechac do warsztatu itp? Można ubierać się o jakieś odszkodowanie za poswiecone pieniądze, czas i nerwy?

ale fakt trzeba ich cisnąć jak najbardziej bo to wyłudzacze...



wypłacano mi odszkodowanie za utratę wartości po naprawie i nie było z tym jakichkolwiek problemów

kolego pochwal sie jak ci sie to udało ?
jaka to była kwota i czy to była konkretna pozycja w wycenie rzeczoznawcy?
to ciekawy temat ... a jak to wyliczyli?
tego mi sie nigdy nie udało odzyskać...

yans
15-12-2011, 19:28
...jaka to była kwota i czy to była konkretna pozycja w wycenie rzeczoznawcy?


W kodeksie cywilnym oraz ustawie o działalności ubezpieczeniowej.... nie ma słowa o jakichś pozycjach w jakiejś wycenie "rzeczoznawcy" (który zresztą jest zwykłym pracownikiem ubezpieczalni bez jakichkolwiek uprawnień).
Mowa jest natomiast o rzeczywistych kosztach poniesionych w celu naprawienia szkody. Częścią szkody jest utrata wartości rynkowej pojazdu.

Jakaś tam wycena kogoś tam jest poszkodowanemu potrzebna jak kotu pidżama.

wonito
15-12-2011, 20:36
W kodeksie cywilnym oraz ustawie o działalności ubezpieczeniowej.... nie ma słowa o jakichś pozycjach w jakiejś wycenie "rzeczoznawcy" (który zresztą jest zwykłym pracownikiem ubezpieczalni bez jakichkolwiek uprawnień).
Mowa jest natomiast o rzeczywistych kosztach poniesionych w celu naprawienia szkody. Częścią szkody jest utrata wartości rynkowej pojazdu.

Jakaś tam wycena kogoś tam jest poszkodowanemu potrzebna jak kotu pidżama.

pisząc wycena myślałem o firmie ubezpieczeniowej.
czyli mam taki przypadek
mam samochód wart 100 000 zł. to cena rynkowa samochodu bezwypadkowego z salonu... no i bęc... stłuczka...
dostałem w dupę
pzu wycenia naprawę na 6 000 zł a utrata wartości rynkowej to
10 000 zł. jak się ma jedno do drugiego ?

yans
15-12-2011, 21:10
Generalna zasada: naprawienie szkody powoduje, że poszkodowany ma to samo co bezpośrednio przed szkodą.

W podanym przez Ciebie przykładzie:
Wycena pzu jest dla Ciebie nieistotna, równie dobrze możesz tym papierem wytapetować toaletę.
Pzu ma obowiązek doprowadzić Twój samochód do stanu bezpośrednio przed szkodą (i to Ty decydujesz gdzie i w jaki sposób).
Ostatecznie: [Wartość Twojego pojazdu po naprawie] + [wypłata z tytułu utraty wartości] = 100 000 zł.

No i pojazd "zastępczy" tzn. nie gorszy niż Twój na czas, w którym nie możesz korzystać ze swojego.

wonito
15-12-2011, 21:18
ale to fikcja jest ;)
mam samochód za bańkę ktoś mi wjechał w tyłek
i tracę na tym 10 tysi.
doprowadzenie do stanu poprzedniego to nie to samo co zwrot za utratę wartości samochodu.

ekonet
15-12-2011, 21:34
Jeszcze to tłoczycie? Chce Wam się? ;)

yans
15-12-2011, 21:39
Jeszcze raz:
1. Samochód po naprawie jest mniej warty niż taki nienaprawiany (nowy).
2. Po likwidacji szkody musisz w sumie mieć w garażu i portfelu tyle, co kosztował Twój pojazd bezpośrednio przed szkodą (nowy).
Zarobić nie można. Ale jak miałeś ładny tylny zderzak, to taki też musisz mieć po likwidacji szkody (tzn. nieklejony, nieszpachlowany tylko nówka z fabryki).

Tyle teoria.

Już mi się nie chce.

wonito
15-12-2011, 21:48
Jeszcze to tłoczycie? Chce Wam się? ;)
po rozmowie o biochemii w sumie nic mi się nie chce...
ale myślałem ze jest jakiś haczyk który pozwoli na uczciwe odszkodowanie...

m737
15-12-2011, 21:51
przecież napisałem co trzeba zrobić - złożyć pismo z roszczeniem
wycenia rzeczoznawca ale nie ten od szkody , to następuje w innym czasie (później)

bez problemu płacą do pewnego wieku auta , warunek - auto wcześniej bezwypadkowe

wonito
15-12-2011, 21:58
a no widzisz czyli jednak ...musiałem przeoczyć.
a w jakiej to było firmie?

m737
16-12-2011, 15:10
Warta

Rafał_Sz
16-12-2011, 15:15
po rozmowie o biochemii w sumie nic mi się nie chce...

Nie ścierałeś się na darmo, dla mnie było to bardzo przydatne.

Jeśli Ci to trochę pomoże. :)

wonito
16-12-2011, 15:49
Nie ścierałeś się na darmo, dla mnie było to bardzo przydatne.

Jeśli Ci to trochę pomoże. :)

heh dzięki ;)
nawet mógbym wyjaśnić ten cały proces z "przerażającą" :) insuliną i szlaki metaboliczne
żeby zamętu nie było ale... jakoś sensu w tym nie widzę, bo albo Joe z Ameryki nie czytał biochemii Harpera albo ktoś nie rozumie, o czym czyta... więc i tak nic to nie zmieni :?

Boryszuk
16-12-2011, 16:08
po rozmowie o biochemii w sumie nic mi się nie chce...


Nie ścierałeś się na darmo, dla mnie było to bardzo przydatne.

Ja czytałem z przerażeniem ;)

wonito
16-12-2011, 16:57
a nie ma się czego bać :)
to mechanizmy regulacyjne właśnie dzięki którym organizm może normalnie funkcjonować a nie odwrotnie ;)

ASAHI
16-12-2011, 21:26
A gdzie to było? Też bym poczytał..

ekonet
16-12-2011, 21:28
A gdzie to było? Też bym poczytał..
O karkach z siłki. ;)

ASAHI
16-12-2011, 21:34
Dzięki, to idę na te karki :D

photoaction
16-12-2011, 21:53
Wracając do tematu, fajnie pracują agenci ubezpieczeniowi.
Gość podjechał pod mój blok (z mamą albo babcią na siedzeniu pasażera sam nie wiem) ciemno już a ten chce oglądać. Ale myślę ok, podjadę pod jakieś dobre oswietlenie.

Niektórych uszkodzeń nie widać, wyciągnął jakiegoś starego kompakta i napiernicza foty.

Jak się okazało nie był zbyt dobrze zorientowany w sprawie bo papiery które miał nie zawierały wszystkich informacji a mój adres mailowy, który prawidłowo brzmi [email protected] w drukach był zapisany [email protected] - Ja się pytam JAKIM CUDEM? :D

Czekam na wycenę.

photoaction
22-12-2011, 19:54
Wiadomość dnia:
Dziś otrzymałem kosztorys na kwotę 792 zł :D

A najlepsze jest to że napisali, ze błotnik jest do naprawy i nie trzeba nowego, lusterko według ich kosztorysu to jakiś zamiennik. Żal.

jackrabbit
22-12-2011, 19:56
Wiadomość dnia:
Dziś otrzymałem kosztorys na kwotę 792 zł :D

A najlepsze jest to że napisali, ze błotnik jest do naprawy i nie trzeba nowego, lusterko według ich kosztorysu to jakiś zamiennik. Żal.

przynajmniej szybko sie uwineli, moi rodzice jeszcze czekaja na swoje 15 tysiecy, tylko w tym wypadku akurat policja przeciaga sprawe bo nie potrafi przesluchac swiadkow, jest jakis sposob zeby ich pogonic?

yans
22-12-2011, 21:48
Wiadomość dnia:
Dziś otrzymałem kosztorys na kwotę 792 zł :D

A najlepsze jest to że napisali, ze błotnik jest do naprawy i nie trzeba nowego, lusterko według ich kosztorysu to jakiś zamiennik. Żal.

Dla równowagi proponuję wysłać swój cennik z cenami wg ASO (nowe części i robocizna). Zobaczysz jaka będzie reakcja.

photoaction
22-12-2011, 22:05
w sumie na to nie wpadłem, jednak obawiam się, ze w ASO nie robiąblacharki (chyba że się mylę)?

sebar1
22-12-2011, 22:10
Tak czy inaczej policja nie spisała ani protokołu ani notatki ani nic. Powiedzeli ze to błaha sprawa i jeśli chce coś zdziałać to mam zgłosić to na komendzie jako uszkodzenie mienia.

nie spisała bo nic nie dostałeś? czy nie spisała bo ci tak powiedzieli?
teraz Policja nic nie wręcza, nic nie dostajesz do ręki jednak na 100% notatka jest.
Zapamiętaj datę i godzinę interwencji.
Zrób tak. Zgłoś szkodę swojemu ubezpieczycielowi z AC podając wszystkie okoliczności zdarzenia i dane sprawcy oraz informacje o interwencji Policji. Oddaj samochód do ASO. Naprawa bezgotówkowa.
Już oni to sobie ściągną.
Najprostsza i najsensowniejsza droga do napray auta.
Nie baw sie w żadne kosztorysy i przepychanki z ubezpieczycielem sprawcy.
To już zrobi Twój ubezpieczyciel.

P.S. Koniecznie zmień doradce ubezpieczeniowego....

m737
22-12-2011, 22:52
ASO wykonuje naprawy blacharskie i lakiernicze

sebar1
22-12-2011, 22:56
ASO wykonuje naprawy blacharskie i lakiernicze

dokładnie a dodatkowo najczęściej współpracuje z ubezpieczycielem auta (nowego) bezgotówkowo...
zgłaszasz z AC a ubezpieczyciel już sobie dalej poradzi i ściągnie z OC sprawcy.
Samemu się męczyć? po co?

photoaction
23-12-2011, 00:13
Tak też uczynię. Temat dla mnie zamknięty.
Dzięki wszystkim kolegom za pomoc, wiele zrobiliście :)

nowart
23-12-2011, 00:39
Wiadomość dnia:
Dziś otrzymałem kosztorys na kwotę 792 zł :D

A najlepsze jest to że napisali, ze błotnik jest do naprawy i nie trzeba nowego, lusterko według ich kosztorysu to jakiś zamiennik. Żal.

Przeorałem ze swoim prawnikiem już niejedną ubezpieczalnie zatem coś ode mnie :)
- nie mają prawa wciskać Tobie zamienników, masz otrzymać dokładnie to, co miałeś przed szkodą,
- od razu wynajmij sobie autko zastępcze, odechce im się zwlekania miesiąc z wypłatami/odpowiedziami,
- nie daj czasem sobie wcisnąć amortyzacji na lakierowaniu (nie wiem jakie masz stare auto). wmawiają to zawsze i każdemu a jest to najzwyczajniej w świecie niezgodne z prawem,
- najlepiej z takimi sprawami iść do dobrego i oblatanego w temacie prawnika od ubezpieczeń komunikacyjnych. Od razu baranów postraszyć ugodą przedsądową na co idą prawie zawsze, gdyż zdają sobie sprawę, że przed sądem i tak przegrają dodatkowo buląc całe koszty procesowe z Twoim prawnikiem włącznie :)
Ubezpieczalnie wychodzą z prostego założenia - dymamy wszystkich równo i szczerze proponując grosze. Większość i tak podwinie ogonek widząc najeżone paragrafami i ustawami dokumentacje. 1 na 100 pójdzie do sądu. Reszta - czysty zysk.

wonito
23-12-2011, 10:26
Standardowe podejście ubezpieczyciela jak sie nie postawisz to cie wydymają bez mydła :)
kiedyś chcieli mnie przekręcić na 12 tysi.


- nie mają prawa wciskać Tobie zamienników, masz otrzymać dokładnie to, co miałeś przed szkodą,

to jest taki dyskusyjny temat bo jesli masz wersię ubezpieczenia warsztatową to możesz wszystko naprawić bezgotówkowo w Aso jednak jeśli polisa jest bardziej oszczędna to nie ma siły zeby zwrócili za nowe ori części jak masz kilku letnie auto... tego raczej nie da się przeskoczyć...
chyba że piszemy cały czas o OC a nie AC.

nowart
23-12-2011, 12:37
wonito, zgadza się, wszystko zależy od OWU. jeśli podpiszesz w umowie takowe, którymi sam strzelasz sobie w stopę to już Twój problem i ubezpieczyciel w razie szkody ma podkładkę, żeby wcisnąć Ci chiński szajs. Tu jest jednak sytuacja szkody z OC sprawcy i nie ma wybacz - oryginały bez żadnego gadania :)

yans
23-12-2011, 20:31
Ubezpieczalnie wychodzą z prostego założenia - dymamy wszystkich równo i szczerze proponując grosze. Większość i tak podwinie ogonek widząc najeżone paragrafami i ustawami dokumentacje. 1 na 100 pójdzie do sądu. Reszta - czysty zysk.

Święte słowa. Tych 99 ludzi nie zna swoich praw i nie rozumie słowa pisanego. Niestety, taka jest dzika rzeczywistość.

nowart
23-12-2011, 20:45
yans - tu nie chodzi o brak zrozumienia słowa pisanego. ubezpieczyciele najzwyczajniej w świecie kłamią i oszukują w korespondencji skierowanej do poszkodowanego petenta. powołują się na ustawy, które nie istnieją od lat w kodeksie, lub na wyroki Sądu Najwyższego sprzed wielu lat, które nie mają nic wspólnego ze sprawą lub są najzwyczajniej nieaktualne przez nowsze orzecznictwo. Tego nie zweryfikuje nawet wykształcony człowiek z perfekcyjną umiejętnością rozumienia słowa pisanego...
Ostatni mój przypadek to krótka potyczka z Wartą. Prawnik spojrzał na przesłaną mi (jeszcze bez udziału kancelarii) odmowę zwiększenia wysokości odszkodowania, parsknął śmiechem po czym w ciągu nieprzekraczalnego terminu 14 dni ubezpieczyciel pokornie dopłacił 30%. Plus poniesione koszty obsługi prawniczej oczywiście :)

yans
23-12-2011, 21:16
Zgadzam się. Ale bazują też na tym, że sporo ludzi po prostu nie radzi sobie z czytaniem ze zrozumieniem. A jak już zobaczy w tekście "robaczki" paragrafów i słowo "Ustawa" od razu dają za wygraną. Zresztą pisma produkowane przez ubezpieczalnie nie bez powodu wyglądają jak dokumenty "urzędowe". Wzory tych cwanych "dokumentów" są specjalnie przygotowane w każdej ubezpieczalni.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że cały mechanizm działania tych firm opisany jest w dwóch ustawach i kc.

Ps. Niech ktoś znajdzie w oficjalnych aktach prawnych cokolwiek o "oględzinach rzeczoznawcy ubezpieczyciela".

freefly
23-12-2011, 22:37
Ps. Niech ktoś znajdzie w oficjalnych aktach prawnych cokolwiek o "oględzinach rzeczoznawcy ubezpieczyciela".

A co ma być w aktach prawnych o oględzinach rzeczoznawcy ubezpieczyciela?
Co chciałbyś, żeby w aktach było na ten temat i po co?
Ubezpieczyciel przysyła swojego rzeczoznawcę, Ty przysyłasz swojego do oględzin jeśli nie zgadzasz z ich opinią.
I ostatecznie sądzisz się z nimi, tak jak w przypadku każdego sporu, żeby wyegzekwować to co twoim zdaniem Ci się należy.

yans
23-12-2011, 23:26
Ubezpieczyciel przysyła swojego rzeczoznawcę, ...

No właśnie... Na jakiej podstawie.
Zamiast pisać głupoty, proponuję zajrzeć do przepisów.

nowart
23-12-2011, 23:46
Szkoda musi zostać wyceniona jeśli mamy zamiar skorzystać z ubezpieczenia. Ktoś to musi w imieniu płatnika zrobić. Czy takie oczywistości muszą mieć swoje zapisy w ustawie?

freefly
24-12-2011, 01:01
No właśnie... Na jakiej podstawie.
Zamiast pisać głupoty, proponuję zajrzeć do przepisów.

Może raczysz mnie oświecić? Bo sam piszesz bzdury.

Ust. o ubezpieczeniach obowiązkowych.
Art.13
Zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie lub świadczenie z tytułu
ubezpieczenia obowiązkowego na podstawie uznania roszczenia uprawnionego
z umowy ubezpieczenia w wyniku ustaleń, zawartej z nim ugody, prawomocnego
orzeczenia sądu lub w sposób określony w przepisach ustawy z
dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.
U. z 2009 r. Nr 52, poz. 417, z późn. zm.3))

Każda ze stron ma prawo oceny szkody i wyznaczenia swojego rzeczoznawcy. Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.
Dlaczego TU, nie miałyby z tego korzystać. To najcześciej poszkodowani z tego nie korzystają.
Co do przepisów. Jest świeżo po dwuletniej batalii z Link4. Wygranej również w drugiej instancji.
I zapewniam, Cię, że wycena szkody sporządzonej przez TU, jest tzw. dokumentem prywatnym, podobnie jak wycena szkody sporządzona na zlecenie poszkodowanego.

yans
24-12-2011, 01:01
Szkoda musi zostać NAPRAWIONA.
Wycena szkody następuje na podstawie rzeczywiście poniesionych wydatków na jej naprawienie (kc).
Nic do tego nie ma jakiś rzeczoznawca bez uprawnień nasłany przez ubezpieczalnię.

prz3mo
24-12-2011, 01:11
Biorąc pod uwagę, że niektórzy z Was piszą po prostu nieprawdziwe informacje proponuję ten wątek już zamknąć by nie robić wody z mózgu czytającym.

Poza tym:

Tak też uczynię. Temat dla mnie zamknięty.
Dzięki wszystkim kolegom za pomoc, wiele zrobiliście :)