Zobacz pełną wersję : Ubezpieczenie na życie
Witam, jakiś czas temu sprawdziłem polisy rodziców na życie tzw trzeci filar kiedyś CU obecnie AVIVA po 10 latach odkładania mieli mniej o 10 tys pln niż wpłacili, wydaje mi się że ubezpieczyciele źle zarządzają naszymi pieniędzmi, jak sytuacja wygląda u was, czy też jest na dużym minusie, może są fundusze pomnażające pieniądze dla swoich klientów, co o tym sądzicie.
MariuszJ
05-12-2011, 12:49
Nie lubię złożonych produktów finansowych.
Ubezpieczenie na życie to nie lokata kapitału, to tylko zakład hazardowy, że Ci się coś stanie. Przegrasz to wygrasz, czy raczej wygrają Twoi bliscy. Wszystko.
Chcesz oszczędzać to oszczędzaj, zbierać na emeryturę, zbieraj na emeryturę - ubezpieczenia na życie z tym nie mieszaj.
jacek.gold
05-12-2011, 12:52
nie wiem kiedy ludzie zrozumieją że towarzystwa ubezpieczeniowe nie są od tego żeby nam zrobić dobrze tylko by na nas zarobić!
to nie lokata w banku która z góry zakłada że zarobimy w ciągu roku 500 zł
to jak napisał powyżej MariuszJ (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=41802) z założenia jest wydatek a nie odkładanie bo oni jednak ponoszą ryzyko że umrzesz i trzeba będzie zapłacić 10xtyle co wpłaciłeś
Jeśli to jest ubezpieczenie na życie, to wszystko jest w porządku. Tam się nie ma odkładać kasa, od tego są inne produkty. Sam mam takie ubezpieczenie z maksymalną ochroną i fakt, że uzbierało mi się tam kilka tysięcy, jest miłym efektem ubocznym. Będąc purystą, mógłbym mieć zarzut, że nie powinno się nic odkładać (powinni zmniejszyć składkę). Z założenia ja z tego ubezpieczenia nie skorzystam.
Dzisiaj (i w ogóle) chyba lepiej nie bawić się w złożone oferty. Polisa na życie to jedno, oszczędności to drugie...
A miało być tak pięknie, Złota Polska Jesień z mnożonych pieniędzy:D
A nie mylisz ubezpieczenia na życie z emerytalnym?
No włąśnie też mam takie wrażenie...
Ja mam ubezpieczenie w ING i oczywiście jest mniej kasy niż wpłaciłem po 6 latach ale kwota nie tak drastycznie mniejsza a rokowanie że to się wyrówna za kilka lat jest duże... no i nie bez znaczenia przecież jest fakt że jest się ubezpieczonym...
RobertMiernik
05-12-2011, 14:29
Pamiętajcie, że te 'produkty' są obliczane na zysk długofalowy, dlatego analizując w okresie 3/6/10 lat może być spadek, a w 20-30 będzie (oby ;P) wzrost...
Redskull
05-12-2011, 14:31
Witam, jakiś czas temu sprawdziłem polisy rodziców na życie tzw trzeci filar kiedyś CU obecnie AVIVA po 10 latach odkładania mieli mniej o 10 tys pln niż wpłacili
pierwsze i najważniejsze pytanie: JAKA JEST OCHRONA UBEZPIECZENIOWA? I tu kilka składowych:
-zawód właściciela polisy
-wiek właściciela polisy
-okres ochrony
-zakres ochrony
-jakie fundusze
Drugie pytanie: CEL POLISY JAKI PRZYŚWIECAŁ RODZICOM PODCZAS STARTU?
Trzecie pytanie: JAKIE SĄ KOSZTY PROGRAMU?
wydaje mi się że ubezpieczyciele źle zarządzają naszymi pieniędzmi, jak sytuacja wygląda u was, czy też jest na dużym minusie, może są fundusze pomnażające pieniądze dla swoich klientów, co o tym sądzicie.
A mnie się wydaje, ba, nawet jestem pewien, że na TFI można dobrze zarabiać. Zarabia się tez więcej niż na lokatach i nie potrzeba mrozić, ani inwestować dużego kapitału. Cała zabawa zaczyna się już na starcie i juz na starcie może być przegrana. Chodzi o to, aby zajął się tym człowiek odpowiedzialny i biorący pod uwagę wszystkie aspekty finansowe klienta.
Jeśli klient zostanie dobrze poinformowany o ofercie i zostanie przeanalizowana pod każdym kątem to wybór jest świadomy. Zatem klient patrzący na swoją polisę wie dlaczego jest mniej niż wpłacił. Chyba, że spodziewał się zysków juz po pierwszym roku (są takie programy) i cel nie został spełniony. Wtedy świadomy klient wycofuje kapitał i nie traci więcej brnąc w ślepa uliczkę przez 10 lat. W programach złożonych 90% zależy od agenta. Jak trafisz na szarlatana to zonk i tracimy na tym wszyscy(mówiąc wszyscy mam na myśli również agentów)
nie wiem kiedy ludzie zrozumieją że towarzystwa ubezpieczeniowe nie są od tego żeby nam zrobić dobrze tylko by na nas zarobić!
to nie lokata w banku która z góry zakłada że zarobimy w ciągu roku 500 zł
to jak napisał powyżej MariuszJ (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=41802) z założenia jest wydatek a nie odkładanie bo oni jednak ponoszą ryzyko że umrzesz i trzeba będzie zapłacić 10xtyle co wpłaciłeś
A wiesz ile trzeba wpłacić jednorazowo na lokatę i mrozić pieniądze przez 12m-cy żeby zarobić netto 500zł ???
Zakładając lokatę na 100.000 (sto tysięcy) na 6% (dobra lokata) na rok masz 6000zł brutto zysku (w teorii). A teraz od kwoty 106000 odlicz 4 % inflacji (bo przecież ceny rosną) i 19% belki. Właśnie zostałeś przer****ny przez bank, który obracał Twoją setką przez rok za mniej niż 3%. Masz może pożyczyć 100000 zł? Oddam za rok i dorzucę 1000zł!
Kurka już sam nie wiem dokładnie, sprawdzę polisy po powrocie do domu, jakie korzyści daje ubezpieczenie na życie tak na wszelki wypadek zapytam.
Ubezpieczenie na życie jest zabezpieczeniem dla rodziny a nie ubezpieczonego. Jedynie w przypadku kalectwa można skorzystać z takiej polisy. Teoretycznie cała składka powinna iść na ryzyko ubezpieczeniowe. Wartość polisy jest z reguły bardzo wysoka a w stosunku do składki. Polisa nie ma okresu trwania, kończy się ze śmiercią ubezpieczonego.
Ubezpieczenie t.zw. emerytalne ma minimalny udział ryzyka. Większość składki jest lokowana. Wartość polisy rośnie z czasem. Nazwa polisa ma na celu głównie uniknięcie t.zw. podatku belki. Na koniec okresu cała kasa jest wypłacana. Na zachodzie ubezpieczony ma do wyboru czy bierze całą kasę czy rentę na dożycie.
Nie jestem agentem, tylko świadomym użytkownikiem, więc mogą być jakieś nieścisłości, ale ogólny sens chyba zachowałem.
Redskull
05-12-2011, 15:33
Ubezpieczenie na życie jest zabezpieczeniem dla rodziny a nie ubezpieczonego. Jedynie w przypadku kalectwa można skorzystać z takiej polisy. Teoretycznie cała składka powinna iść na ryzyko ubezpieczeniowe. Wartość polisy jest z reguły bardzo wysoka a w stosunku do składki. Polisa nie ma okresu trwania, kończy się ze śmiercią ubezpieczonego.
Wcale nie. Czasy dożywotnich polis dawno się skończyły. Poza tym w polisie można zawrzeć kontrakty zdrowotne z których skorzysta ubezpieczony gdy:
-Trafi do szpitala (choroba lub wypadek)
-Będą go operować (choroba lub wypadek)
-Poważnie zachoruje (nowotwór, zawał itp)
Ubezpieczenie t.zw. emerytalne ma minimalny udział ryzyka. Większość składki jest lokowana. Wartość polisy rośnie z czasem. Nazwa polisa ma na celu głównie uniknięcie t.zw. podatku belki. Na koniec okresu cała kasa jest wypłacana. Na zachodzie ubezpieczony ma do wyboru czy bierze całą kasę czy rentę na dożycie.
Pierwsze zdanie z tego cytatu mija się z prawdą. Ubezpieczenie "emerytalne" jest tylko z nazwy. Jak skonfigurujesz program to Twoja sprawa. Jedyne programy prawdziwie emerytalne to IKE (indywidualne konto emerytalne-zwolnione z Belki po osiągnięciu wieku emerytalnego) i PPE (pracowniczy program emerytalny-fundusz zakładany przez zakłady pracy).
Przy polisie (nawet z ubezpieczeniem równym 1zł) nie ominiesz podatku Belki-to jest bzdura serwowana przez nieuczciwych "doradców".
U nas też możesz wybierać na raty lub całościowo. Bardziej opłaca się na raty, bo płacisz Belkę tylko od tego co wybierasz a kapitał cały czas pracuje. Oczywiście trzeba go zabezpieczyć i podeprzeć bezpiecznymi funduszami.
Nie jestem agentem, tylko świadomym użytkownikiem, więc mogą być jakieś nieścisłości, ale ogólny sens chyba zachowałem.
No niestety nie, nie zachowałeś :D Generalnie świadomość w naszym społeczeństwie jest baaaaardzo niska. Dlatego bardzo wielu ludzi zostało wykorzystanych przez nieuczciwych agentów kierujących się tylko i wyłącznie swoimi zyskami. Dlatego ludzie nie chcą się edukować, bo jak słyszą "III filar" to myślą "oszuści"
Nikt nie ma pojęcia o cyklach koniunkturalnych. O tym, że nie kupuję sie akcji, czy obligacji, tylko jednostki uczestnictwa. Nie maja pojęcia, że patrzy się na zysk funduszu w procentach a nie w złotówkach, bo i tak kwota jaką uzyska się na koniec programu zależy od ilości zakupionych jednostek pomnożonych przez aktualna cene na dzień sprzedaży. I w końcu ludzie nie wiedzą, że właśnie teraz jest złoty czas aby wchodzić w TFI w fundusze akcyjne, bo za tą sama kasę kupią więcej jednostek...wiedziałeś o tym ?
MariuszJ
05-12-2011, 17:13
I w końcu ludzie nie wiedzą, że właśnie teraz jest złoty czas aby wchodzić w TFI w fundusze akcyjne, bo za tą sama kasę kupią więcej jednostek...wiedziałeś o tym ?
I proponuję, żeby się nie dowiadywali. Jak wspaniale TFI zarządzają powierzonymi sobie pieniędzmi, okazało się przy krachu greckim, od początku lata. Scenariusz dokładnie taki, jak 3 lata temu: tracimy solidarnie z oszczędzającymi inaczej, a potencjalnymi zyskami dzielimy się po połowie. Ja jakoś ochoty już nie mam dzielić się swoimi pieniędzmi z nieudacznikami w białych skarpetach w imię niskiego bezrobocia wśród absolwentów ekonomii. Żądnyś wrażeń - załóż sobie konto w biurze maklerskim albo idź do kasyna, ale po cholerę robić to z jakimiś pasożytami na karku?
Redskull
05-12-2011, 18:44
załóż sobie konto w biurze maklerskim albo idź do kasyna, ale po cholerę robić to z jakimiś pasożytami na karku?
I co zrobisz w tym biurze maklerskim? Pewnie założysz TFI właśnie... A jako alternatywę wskaż mi proszę inny system oszczędzania/inwestowania długoterminowego. Tylko warunek jest jeden:
-Małe regularne składki...powiedzmy 200-400zł miesięcznie.
Jakiś pomysł? Poza tym zrzucanie odpowiedzialności na zarządzających TFI to Twój błąd inwestycyjny, który próbujesz rozgrzeszyć. Gdzie dywersyfikacja ryzyka? Gdzie podparcie poduszkami dłużnymi? Gdzie strategia długoletnia? operujesz wyssanymi z palca sloganami...troszeczkę merytoryki
MariuszJ
05-12-2011, 20:39
I co zrobisz w tym biurze maklerskim? Pewnie założysz TFI właśnie... A jako alternatywę wskaż mi proszę inny system oszczędzania/inwestowania długoterminowego. Tylko warunek jest jeden:
-Małe regularne składki...powiedzmy 200-400zł miesięcznie.
Jakiś pomysł? Poza tym zrzucanie odpowiedzialności na zarządzających TFI to Twój błąd inwestycyjny, który próbujesz rozgrzeszyć. Gdzie dywersyfikacja ryzyka? Gdzie podparcie poduszkami dłużnymi? Gdzie strategia długoletnia? operujesz wyssanymi z palca sloganami...troszeczkę merytoryki
Po co mam kupować w biurze maklerskim jednostki TFI? To tak jakbym przed sklepem prosił kogoś, żeby mi za dychę zakupy zrobił, bo się z plebsem rozpychać nie lubię. Kupi nie to co trzeba, okraść może, ba - z forsą nawet iść w długą, jak Prawie-Bóg Pośredników Madoff... normalnie interes życia.
Wyjaśnij mi merytorycznie, jaki mam zysk w kupowaniu papierów na papiery, których ceny są dokładnie skorelowane. Które na spadku nie ubezpieczają mnie w najmniejszym stopniu, a na wzroście jakoś dogonić uśrednionego wskaźnika portfela nie chcą? Minus oczywiście prowizja, minus oczywiście to, że wycofać się z tej kupy możesz z poślizgiem tygodnia i jakoś przypadkiem zwykle w najgorszym momencie.
Zaraz pewnie mi tu pokażesz jakiś jednostkowy fundusz akcji, który oparł się "trendowi greckiemu". Tyle, że jeżeli sprawa ma polegać na trafnym wyborze albo nie daj Boże dodatkowej dywersyfikacji wśród pośredników, to ja na to leję - wolę wybierać i ryzykować bez dodatkowego fundowania krawaciarzom wakacji na Malediwach.
A na to co się teraz dzieje, mam dla ludzi którzy mają trochę kasy odłożonej radę jedną - kupujcie, żyjcie na maksa, póki się da. Lepsze to niż utrzymywanie francuskich bankierów czy rodzimych darmozjadów, bo finansuje coś bardziej twórczego niż impulsy elektroniczne w bankowej sieci.
Redskull
05-12-2011, 21:40
jako alternatywę wskaż mi proszę inny system oszczędzania/inwestowania długoterminowego. Tylko warunek jest jeden:
-Małe regularne składki...powiedzmy 200-400zł miesięcznie.
Bo jak na razie to tylko mielesz... nie operujesz konkretem. Podaj konkretne rozwiązanie finansowe dla osoby chcącej zabezpieczyć się na zaś
MariuszJ
05-12-2011, 21:50
Jakbyś przeczytał to co napisałem, poznałbyś moją radę na chwilę obecną. Jeżeli rozwiązanie uważasz za mało emocjonujące - zakup sobie włoskich obligacji albo kontraktów na WIG. Jeżeli nie chcesz wyjść w rodzinie za utracjusza nakup sobie bundów czy innego złota. Ale powtarzam - najlepiej to się wręcz zadłuż w rodzimej walucie i kup sobie coś, o czym marzysz - alternatywą jest to, że kupi to sobie kto inny - za prowizję od Ciebie.
Sendilkelm
05-12-2011, 22:25
Żądnyś wrażeń - załóż sobie konto w biurze maklerskim albo idź do kasyna, ale po cholerę robić to z jakimiś pasożytami na karku?
W biurze maklerskim też płacisz prowizję nawet jak składasz zlecenia przez internet.
Ale powtarzam - najlepiej to się wręcz zadłuż w rodzimej walucie i kup sobie coś, o czym marzysz - alternatywą jest to, że kupi to sobie kto inny - za prowizję od Ciebie.
Pytanie było o długoterminową inwestycję. Chcesz spekulować na instrumencie pochodnym na WIG do tego odkładając 200 zł ? Gdy jeden kontrakt na WIG20 to depozyt ok. 1300-1400 zł teraz.
Bo jak na razie to tylko mielesz... nie operujesz konkretem. Podaj konkretne rozwiązanie finansowe dla osoby chcącej zabezpieczyć się na zaś
Ja Ci podam - odkładanie niewielkiej kwoty na koncie co miesiąc. Krótka lokata, kumulowanie i zbijanie tych lokat w większe. Ewentualnie skorzystanie z jednodniowych lokat, póki są, lub innych ofert, promocji lokat itd. Może i śmieszne procenty, ale przynajmniej są i kapitał zostaje nienaruszony, ba, nawet jest gwarantowany przez BFG. Historie o potędze procentu składanego ze średnim 10% wzrostu rocznie przez 10 lat z rzędu włożyć można między bajki, kasa rodzi się ze skrupulatnego oszczędzania (lub lotto;))
MariuszJ, masz u mnie 100% poparcia. Pracuję w branży finansowej, dzięki Bogu z dala od "detalu", ale trochę się w tym orientuję, wiem jakie są zasady konstruowania tych "produktów" i ile gęb jest po drodze do wykarmienia.
Mam jednostki kilku TFI. Wybrałem dosyć ostrożnie, zdywersyfikowałem między różne fundusze, wybierałem te o niezbyt agresywnej polityce inwestycyjnej - nie miałem ochoty codziennie zastanawiać się, co się dzieje na giełdzie, świecie, jak ceny ropy wpływają na kurs dolara względem jena, ile kosztuje złoto czy nieruchomości w Jemenie. I co? Po czterech latach połowa z tych funduszy prawie odrobiła straty, a reszta jest wciąż pod kreską. W tym czasie z lokat miałbym z 15-20% więcej, nawet uwzględniając podatek (który przy funduszach też występuje!). W jeden fundusz wpakowałem 3 tysiące, gdy wycena spadła do 1,8 tysiąca fundusz ogłosił że rozwiązuje się ze względu na spadek wartości aktywów poniżej kwoty określonej w statucie, a ja mogę sprzedać jednostki lub skonwertować je na inny ich fundusz! W rzeczywistości to było po prostu pogodzenie się ze stratą 1,2 tysiąca... I co, moja wina bo nie czytałem prospektu? Czytałem, ten zapis jest (chyba) w statucie każdego funduszu. Ale powiedzmy, że ok, jestem sam sobie winny, trzeba było wybrać inny fundusz. Ale np mój kolega kupił jednostki w funduszu obligacji, gdy przyszedł kryzys okazało się że stracił jakieś 30-40%. Dlaczego? Bo w międzyczasie ten fundusz zmienił politykę inwestycyjną i mocno "wszedł" w obligacje rosyjskich banków. Kolega toczył z nimi długie boje i po groźbie udania się do sądu w związku z niedozwoloną zmianą polityki inwestycyjnej fundusz oddał mu całą kasę, którą zainwestował - wiedzieli że przegraliby sprawę i woleli żeby jej nie nagłaśniać - a gdzie odsetki za te kilka lat...? A ile osób nie zorientuje się, że je po prostu okradziono...
Więc nie naganiaj tutaj kolego na te fundusze. Zaufaj mi, każdy poziom "złożenia" produktu tylko go podraża... Kojarzę zachęty na fundusze inwestujące w fundusze (to się jakoś World Wealth cośtamcośtam nazywało) - super, płacić 4% za to że ktoś w moim imieniu kupi fundusze w których opłaty wynoszą po 3-4%. Rewelacja, brać nie pytać... Nie ma nic za darmo. Nie miałbym nic przeciwko temu żeby fundusze zatrzymywały sobie np 10 a może i 20%, ale zarobku, jaki dla mnie wygenerowały. Ale 3-4% sumy podstawowej (mówię o tych najdroższych oczywiście) za to, że tracą? Trzeba naprawdę wykonać niezłą gimnastykę intelektualną, jak kolega Redskull (odejmujący inflację od oprocentowania lokat, tak jakby zysku z funduszy ona nie dotyczyła), żeby udowodnić że to ma sens.
Tak więc, podsumowując:
- chcesz się ubezpieczać, to się ubezpiecz
- chcesz mieć ubezpieczenie + inwestowanie w jednym, proszę bardzo, przynajmniej będziesz ubezpieczony ale raczej kokosów na tym nie zarobisz
- chcesz mieć święty spokój z inwestowaniem - zakładaj lokaty (a że centrale przykręcają finansowanie bankom w kraju, za chwilę oprocentowanie lokat pójdzie w górę bo z czegoś te kredyty trzeba udzielać)
- chcesz mieć emocje i potencjalne duże zyski, graj bezpośrednio na giełdzie albo forexie, ale to nie jest zabawa na wieczorne sprawdzanie co się wydarzyło, tylko musisz być na bieżąco z notowaniami, wiadomościami ze spółek, oświadczeniami polityków itd, tak aby reagować w ciągu kilku sekund (i tak wyprzedzą ciebie komputery największych graczy, ale przynajmniej zdążysz przed takimi "wieczornymi inwestorami"...)
Trochę off-topowo, ale edukacji tłumu naganianego przez kłamliwe reklamy i pasoży... tzn pośredników finansowych nigdy za wiele:)
A na to co się teraz dzieje, mam dla ludzi którzy mają trochę kasy odłożonej radę jedną - kupujcie, żyjcie na maksa, póki się da. Lepsze to niż utrzymywanie francuskich bankierów czy rodzimych darmozjadów, bo finansuje coś bardziej twórczego niż impulsy elektroniczne w bankowej sieci.
Skala procederu wywołanego przez tych darmozjadów przy pomocy przekupnych polityków jest zatrważająca.
(...) ale edukacji tłumu naganianego przez kłamliwe reklamy i pasoży... tzn pośredników finansowych nigdy za wiele:)
Dobrze powiedziane. Jak ktoś się poczuje lepiej znając kilkanaście wymyślonych pojęć na potrzeby oszukiwania ludzi i chce płacić to już jego problem.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.