Zobacz pełną wersję : Wartości przysłony całkowite i połówkowe a wskazania światłomierza.
Cześć,
Mam taki temat. Mierzę błysk światłomierzem. Otrzymuję na wyświetlaczu światłomierza wartość całkowitej przysłony oraz części dziesiętne. Jak to wskazanie przeliczać na wartości przysłon dostępne w aparacie - całkowite lub połówkowe. Jest to gdzieś w sieci dogłębnie opisane?
Michał Jędrak
16-11-2011, 11:50
No użyj chłopskiego rozumu.
Po pierwsze bawienie się o różnice rzędu 1/3 przysłony jest bez sensu, bo tyle to mniej więcej wnosi precyzja czy tolerancja mechanizmu przymykającego przysłonę. Tyle też mogą wynosić różnice w optyce obiektywów. Czyli, zupełnie hipotetycznie, obiektyw 50mm/1.8 może równie dobrze mieć jasność 1.75 albo obiektyw 24-70/2.8 może tak naprawdę mieć jasność 3.0. I tego typu wahania są udowodnione testami. Podobnie jak ogniskowe są zaokrąglane, czyli taki 24-70 może mieć tak naprawdę 25-68.
Po drugie różnice rzędu dziesiątych części przysłony są zupełnie pomijalne, nawet przy fotografowaniu w JPG.
A więc, jeśli mierzysz światło i wychodzi f8-0.7 to dajesz sobie w aparacie albo na f11, aby z pewnością nie przepalić, albo pomiędzy f8 a f11, aby mieć pewność, że ładnie matrycę 'nasycisz' światłem.
No i analogicznie jeśli masz na światłomierzu f8-0.2 to bliżej jest temu do zwykłej przysłony f8 niż do połówkowej pomiędzy 8 a 11.
I tak dalej...
Reasumując, nie martw się o wartości dziesiętne, tylko patrz na całokształt. Jeśli fotografujesz jakąś tipsiarę po mocnym solarium, to lekko prześwietlaj, żeby w ogóle widać jej było twarz. Jeśli fotografujesz jakąś bladą dziewczynę z kościelnej oazy to niedoświetlaj, bo przepalisz białą jak papier skórę :-)
Dzięki za rady, ale mówisz już o niuansach i praktyce. A mnie na początek chodziło o matematyczne (jestem inżynierem:-) ) podejście do tego na jaką wartośc przekłada się wymienione przez Ciebie wskazanie f8-0.2 a na jaką f8-0.9. Bo różnią się znacznie w sumie.
No niestety fotografia to sztuka i wszystko zależy od tego, jaki efekt chcesz osiągnąć. Dla umysłów ścisłych czasami ciężko to ogarnąć. To jest tak, jak z gotowaniem: trochę posolić i trochę posłodzić tak dla smaku i już umysł ścisły się zaczyna zastanawiać ile to będzie "trochę" :)
No niestety fotografia to sztuka i wszystko zależy od tego, jaki efekt chcesz osiągnąć. Dla umysłów ścisłych czasami ciężko to ogarnąć. To jest tak, jak z gotowaniem: trochę posolić i trochę posłodzić tak dla smaku i już umysł ścisły się zaczyna zastanawiać ile to będzie "trochę" :)
To racja, ale mówisz o czymś zupełnie innym. Ja pytam jak wskazanie dziesiątych części przysłony zmierzonej przez światłomierz przełożyć na ustawienie dostępnych wartości przysłon. Nie pytam o to jaki efekt dla wyglądu skóry to przyniesie.
mój światłomierz dodatkowo ( w takich sytuacjach) podaje wielkość zmierzoną i proponowaną dla ustawienia obiektywu, ta druga jest zawsze wyższa (zaokrąglana do góry) - więc się nie przejmuj za bardzo, światłomierz podaje ilość zmierzonego światła, na obiektywie cyferki są przelicznikiem matematycznym (nie mierzonym) jest to ogniskowa do średnicy otworu i tu są już mocne zaokrąglenia (choć by przez samą przysłonę, która nie jest kołem) jak również nie są uwzględniane powłoki na szkle jak i samo szkło
a to nie można przyjąć, że pomiędzy przysłoną 8 a 11 jest dziesięć dziesiątek, a skoro przysłonę ustawiasz w skoku 1/3 to jest to 0,33 wskazania światłomierza pomiędzy dwoma pełnymi wartościami przysłony?? przynajmniej ja bym tak to liczył (rozumowanie hipotetyczne, bo światłomierza zewnętrznego jak na razie nie posiadam)
Jacenty Z.
18-11-2011, 01:28
Dzięki za rady, ale mówisz już o niuansach i praktyce. A mnie na początek chodziło o matematyczne (jestem inżynierem:-) ) podejście do tego na jaką wartośc przekłada się wymienione przez Ciebie wskazanie f8-0.2 a na jaką f8-0.9. Bo różnią się znacznie w sumie.
Jak dla mnie:
f/8-0.2 EV równa się w przybliżeniu f/8-1/3 EV, czyli przysłonie f/9, albo f/8 z włączoną kompensacją ekspozycji o minus 1/3 EV (w wyniku czego np. czułość ISO100 zmienia się w ISO80, zaś ISO400 w ISO320), albo f/8 z czasem naświetlania skróconym o 1/3 EV (czyli np. 1/160s zamiast 1/125s).
f/8-0.9 EV równa się w przybliżeniu f/8-1 EV, czyli f/11, lub, jeśli się uprzemy z jakichś względów zaokrąglać w drugą stronę, f/8-2/3 EV, czyli f/10.
Co do sugestii "dla inżyniera":
1. Proponuję zapomnieć o dziesiętnych częściach, zaś wygodniejsze od połówek czy ćwiartek jest operowanie skokiem co 1/3 EV - choć to pewnie też kwestia przyzwyczajenia - lecz tak o wiele łatwiej jest to przeliczać na dostępne w aparacie pośrednie wartości przysłon, czasów i czułości.
2. Różnica rzędu 1/3 EV (w którąkolwiek ze stron) nie powinna być zbyt wielkim problemem przy fotografowaniu w RAW. Przy odpowiednim oprogramowaniu nawet ewidentnie prześwietlone partie czasem daje się uratować, a przy tak małej korekcie szumy w cieniach też nie powinny być miażdżące.
3. Jako inżynier pewnie jesteś w stanie wyobrazić sobie, że założone wartości przysłon i czasy naświetlania (w praktyce sterowane elektroniką i wykonywane za pomocą precyzyjnych elementów mechanicznych) stanowią jedynie model teoretyczny, i - jak już zauważył Michał - przymknięcie przysłony w teorii o 1 EV z f/4 na f/5.6 może w rzeczywistości okazać się np. przymknięciem o 4/3 EV, ze względu na tolerancje mechanizmów - a tego nie da się ustalić a priori, bez doświadczenia z konkretną marką, typem, a czasem nawet egzemplarzem szkła.
P.S. Ja akurat doświadczenie studyjne mam mizerne, ale jeśli mierzysz ilość światła światłomierzem, to też pewnie mogą być dużo większe różnice, w zależności od tego, czy mierzysz światło odbite, czy padające na obiekt, a wówczas też jakoś trzeba to ocenić i wypośrodkować, czyż nie?
1/3EV różnicy to jest żadna różnica. Starsze aparaty nawet nie pozwalały na tak precyzyjne zmiany. Różnicę 1/3EV zobaczyć na zdjęciu bardzo ciężko. Jak ktoś bardzo chce, to może sobie zrobić test, naświetlić coś z przysłoną 8 i przysłoną 9.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.