Zobacz pełną wersję : Najdroższa fotografia.
silver56
10-11-2011, 13:01
http://www.fotopolis.pl/index.php?n=13832&najdrozsza-fotografia-swiata
Rafał_Sz
10-11-2011, 13:16
Nie ma o czym gadać. :)
Kurde, czy mógłby ktoś mi to wyjaśnić jak trzylatkowi, dlaczego? Jestem prostym człowiekiem i pewne niuanse mogły mi umknąć...
witold68
10-11-2011, 13:49
..tu nie ma nic do wyjasniania, to praca Andreasa Gursky'ego...
A teraz sobie wyobraźcie, to zdjęcie wystawione w dziale: "Krajobraz" na naszym forum.
Rafał_Sz
10-11-2011, 13:57
A teraz sobie wyobraźcie, to zdjęcie wystawione w dziale: "Krajobraz" na naszym forum.
:mrgreen:
A mnie od dziecka tłuczono do głowy, że najlepszy na głupotę ludzką jest pobyt w szpitalu psychiatrycznym. I to by się zgadzało :shock: .
silver56
10-11-2011, 14:02
A teraz sobie wyobraźcie, to zdjęcie wystawione w dziale: "Krajobraz" na naszym forum.
samobóstwo :razz:
Skoro ktos mial kaprys i chcial wydac $ to niech wydaje!
Wszystkim nam zycze, zeby na nasze gnioty znalazl sie taki klient ;)
Teraz kazdy powinien sie zastanowic, tak z 5-6 razy, zanim z karty skasuje jakies zdjecie.
W pierwszej chwili miałam skomentować, ale totalnie zabrakło mi słów... Jedyne, co mogę powiedzieć, to ... fajnie, że ludzie mają tyle pieniądzy, by się nimi bawić... Szkoda, że jest nas tak niewielu...
Widzieliście zdjęcia na żywo? Stawiam bańke :P , że nikt z was nie powtórzy takich zdjęć jakie robi Gursky.
Rafał_Sz
10-11-2011, 14:27
(...) fajnie, że ludzie mają pieniądze by się nimi bawić... Szkoda, że jest nas tak niewielu...
Chwalipięta!
:);)
Chwalipięta!
:);)
to credka kupila??
login_87
10-11-2011, 14:35
to credka kupila??
Niewiadomo ale Ona przynajmniej zalicza sie do tych z kasa...
eee... :D
Nas = ludzi, a nie nas = mnie
A czy jak napiszę "nas" zamiast nas, to będzie brzmiało inaczej? ;) Chciałabym dołączyć do grona szczęśliwców, a może i niekoniecznie...
W każdym razie to "nas" dotyczyło ludzi! ;)
cos krecisz... nas = ludzi na swiecie wcale tak malo nie jest ;)
a ilu was szczesliwcow jest to nie wiem :D
Widzieliście zdjęcia na żywo? Stawiam bańke :P , że nikt z was nie powtórzy takich zdjęć jakie robi Gursky.
Ja podejrzewam, że nawet nikt z udzielających się nie zna twórczości Gursky'ego i nie pofatygował się żeby sprawdzić w jaki sposób tworzy swoje fotografie (choć w niektórych przypadkach nie wiem czy to jest dobre słowo ;)). Nie zawsze to co na pozór wydaje się gniotem, musi nim być. ;) Ale, ok, ok -- przyznaję -- cena jest niemoralnie wysoka i to kwestia tylko nazwiska, no ale… co z tego? ;)
cos krecisz... nas = ludzi na swiecie wcale tak malo nie jest ;)
a ilu was szczesliwcow jest to nie wiem :D
Kręci, kręci… Semantyka nie kłamie -- zaliczyłaś się do grona majętnych. Nie wiem czemu się przed tym bronisz, bo co w tym złego? Ja bym tam chciał. :D
Rafał_Sz
10-11-2011, 14:54
Jak nie gniot, to sztuka. Nie ma innej opcji. :);)
Boryszuk
10-11-2011, 14:58
Jak nie gniot, to sztuka. Nie ma innej opcji. :);)
No właśnie. Czy sztuka ma być sztuką ze względu na przekaz czy na nazwisko autora?
Rafał_Sz
10-11-2011, 15:01
No właśnie. Czy sztuka ma być sztuką ze względu na przekaz czy na nazwisko autora?
Cokolwiek bym nie podziwiał, najpierw słucham, patrzę, smakuję ( w zależności od dzieła). Dopiero potem kto i co. :)
Inaczej to tak jakby podrywać dziewczynę i najpierw pytać jak się nazywa, a dopiero później na nią spojrzeć. ;)
Czym robione bo mydło straszne :)
PawelPrzez
10-11-2011, 15:16
Cokolwiek bym nie podziwiał, najpierw słucham, patrzę, smakuję ( w zależności od dzieła). Dopiero potem kto i co. :)
Inaczej to tak jakby podrywać dziewczynę i najpierw pytać jak się nazywa, a dopiero później na nią spojrzeć. ;)
Dwadzieścia pięć lat później: "Może jednak lepsza byłaby ta z nazwiskiem?" ;)
Za wikipedią:
Andreas Gursky (ur. 15 stycznia 1955 w Lipsku) – niemiecki fotograf. Autor najdrożej sprzedanego w historii zdjęcia – 99 centów, sprzedanego w 2007 za 3 346 457 dolarów[1].
Urodził się w rodzinie fotografów. Fotografii uczył się w Folkwangschule w Essen (1978-1981), która pozostawała pod wpływem jej zmarłego w 1978 dyrektora Ottona Steinerta i jego estetyki. Gursky wykonywał wówczas czarno-białe fotografie reportażowe aparatem Leica 35 mm. Następnie studiował w Kunstakademie w Düsseldorfie (1981–1987), gdzie był uczniem Bernda i Hilly Becherów. Pod ich wpływem zajął się fotografią bardziej artystyczną niż użytkową, a poręczną Leicę zastąpił aparatami średnio- i wielkoformatowymi. Od tej pory zrezygnował również z fotografii czarno-białej na rzecz kolorowej. Rozmiar jego zdjęć stopniowo rósł, osiągając nawet 1,8 m wysokości i 5 m długości, jak w przypadku Tote Hosen z 2000. W 1992 zaczął stosować technikę cyfrową.
Charakterystyczne są dla niego wielkoformatowe, kolorowe zdjęcia o starannej kompozycji, z licznymi detalami, pozbawione jednego dominującego elementu. Na jego zdjęciach ludzie pojawiają się jako drobne figurki, tak jak np. na Ratingen Swimming Pool (1987), pokazującym z góry basen i jego otoczenie. Na zdjęciu Paris, Montparnasse (1993) przedstawił elewację budynku o prostopadłym układzie linii pionowych i poziomych, na zdjęciu 99 centów (1999) ukazał wnętrze sklepu, w którym rytmicznie ułożone towary tworzą kolorową mozaiką. Tote Hosen (2000) przedstawia tłum ludzi, gęsto wypełniający cały kadr.
http://gwiazdy.trendz.pl/andreas-gursky-fotograf-nowych-czasow
"Można tylko podejrzewać, że stosuje akrybiczny montaż cyfrowy.
Dzięki takim zabiegom fotografie nabierają malarskiej jakości, wywołując u oglądających je podziw, zachwyt, a czasami nawet zawroty głowy."
Za takie wrażenia, to faktycznie cena wydaje się mała... :D
przepraszam, że tak nieśmiało zapytam - rozumiem, że to odbitkę wykonaną z diamentu za te 4,3 mln sprzedano ;)
ale ja tam głupi jestem i jak będę miał 4,3 mln zielonych to jednak kupię sobie co innego ;)
silver56
10-11-2011, 16:16
....akrybiczny montaż cyfrowy... :shock:
Czy ktoś wie co to jest? Wujek google nie znajduje.
Znalazłem tylko hasło:
akrybia skrupulatność, pedanteria, ścisłość, zwł. jako cecha zawodowa filologa.
Etym. - gr. akríbeia 'dokładność; oszczędność; doskonałość' od akribēs 'ścisły; pasujący; zwięzły'.
....akrybiczny montaż cyfrowy... :shock:
Czy ktoś wie co to jest? Wujek google nie znajduje.
Znalazłem tylko hasło:
akrybia skrupulatność, pedanteria, ścisłość, zwł. jako cecha zawodowa filologa.
Etym. - gr. akríbeia 'dokładność; oszczędność; doskonałość' od akribēs 'ścisły; pasujący; zwięzły'.
Blisko, blisko… ;)
Większość (jak nie wszystkie) jego zdjęć to szalenie misterne i kunsztowne sklejanki, kolaże. W przypadku choćby osławionego zdjęcia 99 centów mało który element występował w rzeczywistości na danym miejscu, a nie został przez autora doklejony, przesunięty czy zmieniony w inny sposób. Facet ma bzika na tym punkcie… i za to uwielbiam jego fotografię. :)
W ogóle polecam przeglądnąć dorobek Gursky’ego -- naprawdę fajne rzeczy facet robi.
Gruszka65
10-11-2011, 16:25
też tak myśłę jak przedmówca i bardzo podobają mi się te zdjecia
Blisko, blisko… ;)
Większość (jak nie wszystkie) jego zdjęć to szalenie misterne i kunsztowne sklejanki, kolaże. W przypadku choćby osławionego zdjęcia 99 centów mało który element występował w rzeczywistości na danym miejscu, a nie został przez autora doklejony, przesunięty czy zmieniony w inny sposób. Facet ma bzika na tym punkcie… i za to uwielbiam jego fotografię. :)
W ogóle polecam przeglądnąć dorobek Gursky’ego -- naprawdę fajne rzeczy facet robi.
No i faktycznie, źdźbła trawy w tej najdroższej fotografii wydają się być pozamieniane miejscami tam na dole ;)
swietny obraz [ fotografia ]
swietny obraz [ fotografia ]
Poważnie?
Praca jest dobra, prosta, ascetyczna, przemyślana i to nie podlega dyskusji, inna kwestia to cena za nią uzyskana, ale to już przecież nie wina autora tylko nabywcy więc nie rozumiem ataków na autora.
grudzinsky
10-11-2011, 20:30
Blisko, blisko… ;)
Większość (jak nie wszystkie) jego zdjęć to szalenie misterne i kunsztowne sklejanki, kolaże. W przypadku choćby osławionego zdjęcia 99 centów mało który element występował w rzeczywistości na danym miejscu, a nie został przez autora doklejony, przesunięty czy zmieniony w inny sposób. Facet ma bzika na tym punkcie… i za to uwielbiam jego fotografię. :)
jak sklejanka to to raczej powinno nazywac sie DigArt niz fotografia...
Boryszuk
10-11-2011, 20:38
jak sklejanka to to raczej powinno nazywac sie DigArt niz fotografia...
Nie taki HDR straszny jak go piszą :mrgreen:
... bo łaska odbiorców na pstrym koniu jeździ! ;)
adrian3202
10-11-2011, 21:03
no to teraz co niektórzy niech żałują że pousuwali dzieła życia ze swoich komputerów a sam miałem ich mnóstwo a kto wie może by się kiedyś sprzedały za taką kasę!
jak sklejanka to to raczej powinno nazywac sie DigArt niz fotografia...
Wiedziałem, ze w końcu ktoś to napisze. Zaraz zacznie się wojna między tymi co swoje zdjęcia obrabiają (mniej lub bardziej), a tymi preferującymi pliki prosto z puszki. Wszyscy wiemy, że granica między fotografią, a digartem jest cienka i niewyraźna. Proszę -- zostawmy ten temat w spokoju.
no to teraz co niektórzy niech żałują że pousuwali dzieła życia ze swoich komputerów a sam miałem ich mnóstwo a kto wie może by się kiedyś sprzedały za taką kasę!
Tak, tak… ludzie mający duże pojęcie o sztuce i jej historii patrząc na obrazy Picassa (specjalnie użyłem tak znanego nazwiska bo wszyscy powinni wiedzieć kto to), twierdzą, że takie bazgroły namaluje akwarelkami, dziecko z podstawówki. ;)
Tak, tak… ludzie mający duże pojęcie o sztuce i jej historii patrząc na obrazy Picassa (specjalnie użyłem tak znanego nazwiska bo wszyscy powinni wiedzieć kto to), twierdzą, że takie bazgroły namaluje akwarelkami, dziecko z podstawówki. ;)
No akurat to zdjęcie jest w stanie zrobić dosłownie każdy i nie widzę tu większej filozofii...
No akurat to zdjęcie jest w stanie zrobić dosłownie każdy i nie widzę tu większej filozofii...
Raz, że nie wiemy czy to zdjęcie zostało po prostu pstryknięte i wywołane, a nie w jakiś inny -- bardziej przemyślny -- sposób stworzone.
Dwa, nie każdy jednak może sobie robić odbitki kilka metrów na kilka metrów, z czego (między innymi) właśnie Gursky słynie.
Trzy -- nie każdy jest Gursky’m. ;)
Najlepiej oceniać czyjeś prace po miniaturce na fotopolisie, nie wiedząc kim jest autor, jakie techniki stosuje i czym zasłynął w dziedzinie fotografii. Ech… :-?
Najlepiej oceniać czyjeś prace po miniaturce na fotopolisie, nie wiedząc kim jest autor, jakie techniki stosuje i czym zasłynął w dziedzinie fotografii. Ech… :-?
Aha, czyli jak wiem czym zasłynął to już każde kolejne cokolwiek będzie mega hitem i DZIEŁEM? No proszę Cię ;)
Nie przemawia do mnie argument odnośnie techniki: bo jeśli to jakieś cuda-niewidy, robione kredensem leżącym do góry nogami i naświetlane 4/7 dnia - to znaczy, że zachwycamy się techniką, a nie zdjęciem, czyli kompozycją, treścią, emocjami.
Żeby nie było - 99 centów uważam za kapitalne zdjęcie, która posiada imo wiele walorów dobrego zdjęcia, przy którym można się na dłużej zatrzymać. Dodatkowo wielki format wydruku też na pewno robi swoją "robotę". Oglądanie tego na żywo musi robić wrażenie.
Nie ma co dyskutować nad zdjęciami tego pana w internecie, dopóki się ich nie zobaczy. Fotografie posiadają niesamowitą szczegółowość i ostrość wszystkich detali w całym kadrze, brak takich defektów jak dystorsja, krzywizna horyzontu etc. Nie każdy potrafiłby zrobić taką ogromną odbitkę. Gursky jest znany z tego, że używał największych formatów papieru na świecie.
Argument odnośnie techniki nie ma powodować jedynie zachwytu nad zdjęciem ale podkreśla pewną unikalność fotografii.
To czy ktoś w nim widzi większą treść to już indywidualna sprawa.
Kwota dosyć wysoka ale z drugiej strony niska jak się popatrzy na ceny obrazów ;)
Aha, czyli jak wiem czym zasłynął to już każde kolejne cokolwiek będzie mega hitem i DZIEŁEM? No proszę Cię ;)
Nie proś mnie bo poniekąd tak jest. ;) Zresztą, ktoś chciał zapłacić tyle pieniędzy akurat za to zdjęcie… może bardzo mu się podobało, może myśli i inwestuje w sztukę (co jest dobrym pomysłem), a może to i to? W każdym razie zabulił -- jego sprawa. Fakt -- nazwisko ma największy udział w ocenie wartości danego zdjęcia, obrazu itd., ale ktoś na to zasłużył (ok, ok -- nie wszyscy, są jeszcze znajomości, ale takich osób jest znacznie mniej). Dlaczego osądzasz z góry, że to jest kupa? Bo Tobie się nie podoba? A co to jakiś wyznacznik estetyki? No chyba nie… :)
Nie przemawia do mnie argument odnośnie techniki: bo jeśli to jakieś cuda-niewidy, robione kredensem leżącym do góry nogami i naświetlane 4/7 dnia - to znaczy, że zachwycamy się techniką, a nie zdjęciem, czyli kompozycją, treścią, emocjami.
Moment, moment… Najpierw piszesz, że:
No akurat to zdjęcie jest w stanie zrobić dosłownie każdy i nie widzę tu większej filozofii...
A potem, że Cię argument o technice wykonania nie przekonuje -- to jak? A tak w ogóle technika jest częścią całości na którą składa się obraz finalny. Przez nią wartość jakiejś rzeczy może wzrosnąć albo zmaleć. To jakby jakaś figurka powstała na wtryskarce w Chinach miała kosztować tyle samo, co wyglądająca identycznie, ale wykonana ręcznie przez rzeźbiarza w Polsce.
Zawsze należy patrzeć na sztukę przez pryzmat okoliczności powstania, techniki itp. To pomaga w odbiorze.
Ludziom trudno pojąć jedną rzecz. Nie wszystko ładne co się podoba… ja wiem, że wymuskane, kolorowe i egzotyczne pejzaże, wymuskane i zblurowane laski -- to może podobać się wszystkim. Sztuka jednak rządzi się trochę innymi prawami. Tego nawet porównać nie można. Niektórym należy się splendor i chwała, że z konsekwencją maniaka realizują zamysł na swoją fotografię. Konsekwencja to słowo klucz.
Jak powiedzmy ktoś kupi sobie dobry aparat, akurat znajdzie się w odpowiednim miejscu i czasie, cyknie super zdjęcie pejzażu, na co dzień produkując niesłychane gnioty, to co -- od razu mistrz-fotograf?
Gursky ma jakiś pomysł na swoją fotografię, konsekwentnie go realizuje, chyba (bo nie jestem w 100% pewny, jak ktoś zna fotografa, który tworzył podobne fotografie -- niech mnie poprawi) nikt przed nim nie robił takich rzeczy… należy mu się za to uznanie.
A to, że może nie wszystko rozumiem, nie oznacza, że jest od razu złe i do chrzanu, bo w ten sposób cofamy się w rozwoju do epoki, gdzie palono na stosie humanistów i ludzi nauki.
Podejrzewam, że jeśli ktoś tego nie czuje, nie obcuje na co dzień ze sztuką, środowiskami artystowskimi, nie zetknął się z innym postrzeganiem świata -- pewnych kwestii nie zrozumie, pisać możemy tak w nieskończoność, a i tak nikt nikogo nie przekonana. Szkoda klawiatury. ;)
Nie ma co dyskutować nad zdjęciami tego pana w internecie, dopóki się ich nie zobaczy. Fotografie posiadają niesamowitą szczegółowość i ostrość wszystkich detali w całym kadrze, brak takich defektów jak dystorsja, krzywizna horyzontu etc. Nie każdy potrafiłby zrobić taką ogromną odbitkę. Gursky jest znany z tego, że używał największych formatów papieru na świecie.
Argument odnośnie techniki nie ma powodować jedynie zachwytu nad zdjęciem ale podkreśla pewną unikalność fotografii.
To czy ktoś w nim widzi większą treść to już indywidualna sprawa.
Kwota dosyć wysoka ale z drugiej strony niska jak się popatrzy na ceny obrazów ;)
Pięknie to ująłeś -- dokładnie o tym cały czas piszę… dość nieudolnie, dlatego szalenie cieszę się z Twojego postu, który ujmuje sprawę bardzo treściwie. Podpisuję się wszystkimi kończynami.
Nie ma jak debata nad sztuką przy miniaturce na jakimś portalu fotograficznym. :)
Dlaczego osądzasz z góry, że to jest kupa? Bo Tobie się nie podoba? A co to jakiś wyznacznik estetyki? No chyba nie… :)
No pewnie, że nie. Ale ja piszę o swoich odczuciach. Dla mnie jest to kupa - dla tego co kupił pewnie nie. Piszę, bo może ktoś mi uświadomi co tak genialnego w tym jest, że ktoś chciał za to zapłacić tyle kasy (przyjmujemy, że nie jest wariatem, który niezbyt rozumie co robi) - widocznie coś w tym widzi. Chciałbym z czystej ciekawości dowiedzieć się co dokładnie (poza nieokreślonym "przecież geniusz to zrobił!") jest w tym zdjęciu wyjątkowego. A chyba musi takie być skoro kosztowało 4,5mln baksów?
A tak w ogóle technika jest częścią całości na którą składa się obraz finalny.
No tylko fajnie jeśli coś oprócz tej techniki jest w tym zdjęciu. Przynajmniej dla mnie.
Ludziom trudno pojąć jedną rzecz. Nie wszystko ładne co się podoba… ja wiem, że wymuskane, kolorowe i egzotyczne pejzaże, wymuskane i zblurowane laski -- to może podobać się wszystkim.
A to piszesz odnośnie mnie? Jeśli tak to nie wiem skąd taki wniosek ;)
Odnośnie pisania o technice - najpierw stwierdziłem, że może to zrobić każdy. Na co odpisałeś, że może to cholera_wie_jaką_genialną_techniką jest zrobione i tego nie widać po znaczku pocztowym z fotopolis. Na co odpowiadam, że nawet jeśli rzeczywiście tak jest (może jest?) - to JAK DLA MNIE nadal niewiele z tego wynika, bo nadal na zdjęciu nic nie ma, a sama technika to za mało. Zmienia się tylko to, że nie każdy jednak zrobi w ten sam sposób to zdjęcie. I zostaje imo sztuka dla sztuki.
przepraszam, ale zacytuję pewnego gościa, który notabene sam nie jest do końca rozumiany: "Boże, ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca?"
ja wiem, że "Słowacki wielkim poetą był!" i parafrazując "Gursky wielkim fotografem jest", ale... nie oznacza to, że muszę z definicji uznawać ich dzieł za wielkie bo tak, mogą mi się podobać, mogą się nie podobać, mogę je rozumieć, a mogę nie - ot takie piękno własnego zdania ;)
Trzy -- nie każdy jest Gursky’m. ;)
Najlepiej oceniać czyjeś prace po miniaturce na fotopolisie, nie wiedząc kim jest autor, jakie techniki stosuje i czym zasłynął w dziedzinie fotografii. Ech… :-?
Słowacki wielkim poetą był?
EDIT: muszę szybciej pisać następnym razem... ;)
Słowacki wielkim poetą był?
EDIT: muszę szybciej pisać następnym razem... ;)
widzę że podobnie myślimy ;)
Zbiorowe szaleństwo, a nie, sorry, chciałem powiedzieć: sztuka.
Więc właśnie -- to o czym pisałem wyżej, nie mamy o czym dyskutować, a całą sztukę współczesną włóżmy do śmietnika bo mało komu się podoba.
Nikt sedna i tego o czym pisał wesu nie dostrzega, za to najlepiej złapać za słówko wyrwane kompletnie z kontekstu i wykpić. A sztukę fotografii sprowadzić do bliżej nieokreślonego bytu w internecie, dawniej to się na wystawy i do galerii chadzało, teraz czasy się zmieniły. :(
Więc właśnie -- to o czym pisałem wyżej, nie mamy o czym dyskutować, a całą sztukę współczesną włóżmy do śmietnika bo mało komu się podoba.
Nikt sedna i tego o czym pisał wesu nie dostrzega, za to najlepiej złapać za słówko wyrwane kompletnie z kontekstu i wykpić. A sztukę fotografii sprowadzić do bliżej nieokreślonego bytu w internecie, dawniej to się na wystawy i do galerii chadzało, teraz czasy się zmieniły. :(
przesadzasz odrobinę z tym niedostrzeganiem, nie cała społeczność niedostrzega piękna (nawet w sztuce nowoczesnej), dyskutuje się o sztuce, o walorach artystycznych, jak i użytkowych tejże sztuki (zarówno malarstwa, rzeźby jak i fotografii)
z drugiej strony czemu mamy się zachwycać sztuką nowoczesną np. w postaci sedesu na wystawie lub nasranego (sensu stricte) czegoś na talerz - nie wiem jednak czy to sztuka, ale jeśli tak to chyba się komuś we łbach pomieszało
btw zawsze mi się przypomina jak się dyskutuje o sztuce nowoczesnej reklama Skody i wieszak w galerii :)
Zależy co dla kogo jest sztuką. Obecnie często (dla mnie) za sztukę uważa się łajno. A jest tak dlatego przez tępych krytyków (niektórych znam, ale bardziej w dziedzinie literatury). Moim zdaniem prawdziwa sztuka powinna przekazywać coś uniwersalnego (dlatego np. Solaris Lema zawsze będzie dobre, w przeciwieństwie do wielu politycznie aktualnych w danym momencie książek, które musiałem męczyć na studiach).
Tutaj mamy tylko estetykę. Fajne pasy, fajna symetria, ale bez przesady - szału nie ma. No bo co nam takie zdjęcie mówi? Nic.
nasranego (sensu stricte) czegoś na talerz - nie wiem jednak czy to sztuka, ale jeśli tak to chyba się komuś we łbach pomieszało
Ja zawsze nie do końca mogłem się zdecydować, czy mam to interpretować jako wypowiedź artysty na temat kondycji sztuki (czyli że właśnie czci się wielkie g...., czemu artysta dał wyraz, był jakimś komentarzem do rzeczywistości), czy głupoty artysty. Trzeba by wiedzieć, jaką miał intencję. Zależnie od tego albo jest to kicha, albo nawet sensowne "dzieło".
przesadzasz odrobinę z tym niedostrzeganiem, nie cała społeczność niedostrzega piękna (nawet w sztuce nowoczesnej), dyskutuje się o sztuce, o walorach artystycznych, jak i użytkowych tejże sztuki (zarówno malarstwa, rzeźby jak i fotografii)
Być może i trochę przesadzam, ale sam widzisz jaki procent w wątku próbuje zrozumieć, albo chociaż nie obrzuca błotem tytułowej fotografii, a jaki bez chwili namysłu, szufladkuje jako gniot.
Mnie chodzi tylko i wyłącznie o to żeby nie kategoryzować. Nie pisać od razu, że jak coś nam się nie podoba to jest to z miejsca szit. Przecież w ten sposób można zakwestionować większość docenionych dokumentalistów XX wieku. Idzie se taki z aparatem i cyk. Co to za sztuka? Każdy tak potrafi!
z drugiej strony czemu mamy się zachwycać sztuką nowoczesną np. w postaci sedesu na wystawie lub nasranego (sensu stricte) czegoś na talerz - nie wiem jednak czy to sztuka, ale jeśli tak to chyba się komuś we łbach pomieszało
Masz rację, nie należy popadać w paranoje i zdrowy rozsądek należy zachowywać -- zawsze.
btw zawsze mi się przypomina jak się dyskutuje o sztuce nowoczesnej reklama Skody i wieszak w galerii :)
Uwielbiam tę reklamę i nie poczytam Ci tego jako złośliwość. ;)
PS
Tutaj mamy tylko estetykę. Fajne pasy, fajna symetria, ale bez przesady - szału nie ma. No bo co nam takie zdjęcie mówi? Nic.
Zwróć proszę uwagę na to co napisał wcześniej wesu:
Nie ma co dyskutować nad zdjęciami tego pana w internecie, dopóki się ich nie zobaczy. Fotografie posiadają niesamowitą szczegółowość i ostrość wszystkich detali w całym kadrze, brak takich defektów jak dystorsja, krzywizna horyzontu etc. Nie każdy potrafiłby zrobić taką ogromną odbitkę. Gursky jest znany z tego, że używał największych formatów papieru na świecie.
Jeszcze raz -- nie sprowadzajmy deliberacji nad sztuką do oglądania miniaturek w internecie. W ten sposób do niczego nie dojdziemy.
Jedno zdjęcie wiele nie mówi. Dopiero oglądając całą twórczość autora można dojść do wniosków co miał na myśli. Jak ktoś już zauważył, powyższymi argumentami można przywalić w każde zdjęcie Picasso.
Przyglądnijcie się uważnie np. fotografii 99 centów. Dopiero po czasie zauważamy ludzi pomiędzy regałami. Gursky pokazuje zanik indywidualności ludzi, ich pogrążenie w konsumpcjonizmie, który ich otacza.
Jeden to kupuje, drugi nie. Każdy ma prawo do swojego zdania, własnej estetyki ale gdy się czegoś nie rozumie, to nie jest powód żeby gnoić zdjęcie i wyzywać od gniotów.
Dlatego nie porównujcie wszystkiego do sztuki "gówna w sedesie" nie próbując się nawet zapoznać z tematem bo nie słyszałem jeszcze żeby taka tfu "sztuka" się sprzedała za grube pieniądze, co o czymś świadczy.
jak dla mnie to świetne zdjęcie, tak proste, że genialne! czy warte tyle pieniędzy? widocznie ktoś uznał, że tak :) nie rozumiem ogólnego oburzenia, przecież to jest właśnie piękne w fotografii, że każdy odbiera ją inaczej.
donkiszot
11-11-2011, 03:02
[...]Wszyscy wiemy, że granica między fotografią, a digartem jest cienka i niewyraźna.[...]
Ależ Ci się chce. Podziwiam.
Ale mnie też się czasem chce... I w tym miejscu chciałbym tylko dodać, że definicje można (albo nawet należy) traktować jak zbiory, a te się przenikają, dopełniają, mieszczą w sobie itd. A jeśli nazywamy jakąś pracę przez nazwę techniki, w jakiej została wykonana (fotografia, malarstwo, rysunek, grafika, grafika komputerowa itd.), to nie możemy zapominać, że czystych technik praktycznie nie ma.
Druga sprawa, że najczęściej pierwotne, ogólne definicje o szerokim zakresie mają najwięcej wspólnego z rzeczywistością. Rozdrabnianie się i szukanie nazw dla każdej odmiany powoduje tylko chaos i zniszczenie.
Dlatego, fotografią jest wszystko co powstało przy użyciu technik fotograficznych (kolaż, monidło, grafika komputerowa z użyciem zdjęcia, guma chromianowa -- choćby zdrapana szpachlą do granic możliwości papieru i żelatyny, film poklatkowy, czy nierówna opalenizna po wczasach pod gruszą). Jazz to muzyka, której lubią słuchać ludzie, którzy słuchają jazzu. W malarstwie ceni się głównie kolor, a w rysunku kreskę, mimo, że ciężko rysunek w malarstwie pominąć, a i rysunki kolorowe bywają.
Wiem, że Ty to wiesz, ale chciało mi się. ;)
________
Co do cen na aukcjach. To jest okrutnie dziwny rynek i ma bardzo mało, jeśli nie nic, wspólnego z podobaniem się. Tym bardziej jeśli mówimy w oparciu o reprodukcje w internetowym wydaniu.
Hawaje Kona wcale nie jest najwspanialszą kawą, której smak powali każdego na kolana, jest po prostu dobra, a jej cena wynika z zupełnie innych czynników. Tak wiem, jeszcze Blue Mountain, czy Kopi Luwak.
________
A jeszcze reklama skody, też ją lubię, ale z zupełnie innego powodu. Moim zdaniem reklama ta pokazuje, jak wiele rzeczy pomijamy na co dzień, nie zastanawiamy się nad nimi tylko dlatego, że są powszechne i nikt nie zwrócił nam na nie uwagi. Taki wieszak z ubraniami to bardzo ciekawa forma (zresztą, ktoś go zaprojektował; sztuka użytkowa to ciężki kawałek chleba), a z tytułem Dwugarbowany wielbłąd codzienności byłby całkiem udanym sztukżartem w galerii.
PS
Dobrze, że się rozpisałem -- nikomu się nie będzie chciało czytać :D banialuk mych.
sprocket
11-11-2011, 05:46
Leci troche w prawo, ciekawe czy tak mialo byc ? ;)
Leci troche w prawo, ciekawe czy tak mialo byc ? ;)
Tak, bo ono "leci" na kasę. Gdyby było poziomo, to facet "położył by to zdjęcie".
Właśnie wysyłam paczkę moich największych gniotów do d.a Christie's. Nazwiska jeszcze nie mam, ale może będę nowo odkrytą gwiazdą amatorskiej fotografii czego sobie i Wam życzę.
donkiszot ja przeczytałem dokładnie ;-)
Hmmm... Z premedytacją szukałem tego wątku na naszym forum. Byłem ciekawy opinii, na temat tego zdjęcia, bo w głębi duszy myślałem, że chociaż tutaj będzie inaczej niż np. na Gizmodo (gdzie akurat trafiłem na informację o cenie za jaką to zdjęcie poszło). No i po raz któryś -- pomyliłem się. Pomijając kwotę, na jaką ktoś wycenił chęć posiadania tego zdjęcia, to bardzo dobre zdjęcie (oczywiście nie w kategorii landszaft, czy "słodkie pierdzenie o zachodzącym słoncu w tle klifów"), ale szkoda czasu, żeby tę oczywistość tłumaczyć fotografom, którzy "sami robią lepsze zdjęcia, które później kasują z kart"...
Bardzo dobra fotografia na "najdroższą fotografię świata" - takie mało osób publikuje więc można łatwo wymyślić argumentację o prostocie formy, oryginalności, kojącym oddziaływaniu i takie tam:wink:
Chcąc być posiadaczem najdroższego pstryka (przepraszam Pani Sherman i Panie Gursky :)
bardziej obawiałbym się tłumaczenia ze swoich inwestycji za zakup poprzedniego "naj": http://www.fotopolis.pl/index.php?n=12806 ... :grin:
Swoją drogą autorzy muszą mieć niezłą polewkę.. a może wyrzuty sumienia..
edit: o rety, zanim napisałem ten tekst (z małą przerwą na wizytę w kuchni (: przybyło 50 postów!
donkiszot
11-11-2011, 12:14
[...]myślałem, że chociaż tutaj[...]
Raczej: akurat tutaj (a przez tutaj można rozumieć niemal całą publiczną przestrzeń wirtualną). Nie po raz pierwszy i nie ostatni, ja się już przyzwyczaiłem.
[...]edit: o rety, zanim napisałem ten tekst (z małą przerwą na wizytę w kuchni (: przybyło 50 postów!
Nie używaj tego majeranku!
Raczej: akurat tutaj (a przez tutaj można rozumieć niemal całą publiczną przestrzeń wirtualną)."Chociaż tutaj", bo:
-- chociaż -- skoro gdzie indziej (inne portale, wortale, na których to zdjęcie jest komentowane) czytam same opinie kompletnych laików, którzy potrafią zrobić "lepsze" zdjęcie,
-- tutaj -- oczywiście miałem na myśli forum Nikona, a nie ogół miejsc w internecie, w których ludzie wypowiadają się na jakieś tematy.
Motorniczy
11-11-2011, 12:28
Wiedziałem, ze w końcu ktoś to napisze. Zaraz zacznie się wojna między tymi co swoje zdjęcia obrabiają (mniej lub bardziej), a tymi preferującymi pliki prosto z puszki. Wszyscy wiemy, że granica między fotografią, a digartem jest cienka i niewyraźna. Proszę -- zostawmy ten temat w spokoju.
Tak, tak… ludzie mający duże pojęcie o sztuce i jej historii patrząc na obrazy Picassa (specjalnie użyłem tak znanego nazwiska bo wszyscy powinni wiedzieć kto to), twierdzą, że takie bazgroły namaluje akwarelkami, dziecko z podstawówki. ;)
Kubistyczne płótna Picasso byly niemalze epizodyczne, no ale kogo to obchodzi. Zobacz jego rzezby dla przykladu.
Nie używaj tego majeranku!
A to bez niego można być odbiorcą sztuki?? :lol:
W temacie dodam jeszcze, że chyba zbyt często sprowadzamy nasze postrzeganie wszystkiego do dziecięcego biało-czarnego widzenia - wszyscy są tylko albo dobrzy albo źli, twórczość pana X jest genialna/do bani.
Osobiście bardzo szanuję twórczość Gursky'ego i kilka jego prac naprawdę do mnie przemawia, np. nie dziwiłem się, kiedy "99centów" biło rekord, ale to zdjęcie po prostu do mnie nie przemawia.
A pisząc o tym, że autorzy mogą się śmiać miałem na myśli to, że możliwe jest, że bardzo dobrze zdają sobie sprawę ze specyfiki rynku dzieł sztuki i pomimo świadomości swojej wartości patrzą na nią z dystansem i może śmieją się, że ich nazwisko jest taką inwestycją (zakładam to jako główny, jeżeli nie jedyny motyw kupca) i potwierdzają zdanie wielu udzielających się w tym wątku o nieadekwatności ceny tego konkretnego zdjęcia do poziomu sztuki.
Dziedzina jaką się zajmują daje im takie możliwości..
Zróbcie doświadczenie - pokażcie to zdjęcie dwóm osobom nieobeznanym z tematem i jedną po prostu zapytajcie czy to genialne zdjęcie, a drugiej opowiedzcie/pokażcie twórczość autora i sprzedajcie parę ciekawostek o stosowanych przez niego technikach, cenach prac osiąganych w Christie's. Ktoś napisał, że to ważne w odbiorze, a ja dodam owszem, ale czy jednocześnie nie przeszkadza w odbiorze?
Możliwe, że tak jak napisał donkiszot często nie dostrzegamy pięknych rzeczy (też uwielbiam "skodę") i dopiero kiedy zatrzymamy się dłużej nad jakąś pracą bo stworzył ją mistrz sztuka zaczyna działać.
Nie popadajmy w skrajności: albo to zdjęcie Ci się podoba albo nie znasz się na sztuce..
No i a propos ceny podpisuję się pod tym zdaniem donkiszota:
Co do cen na aukcjach. To jest okrutnie dziwny rynek i ma bardzo mało, jeśli nie nic, wspólnego z podobaniem się. Tym bardziej jeśli mówimy w oparciu o reprodukcje w internetowym wydaniu.
Osobiście bardzo szanuję twórczość Gursky'ego i kilka jego prac naprawdę do mnie przemawia, np. nie dziwiłem się, kiedy "99centów" biło rekord, ale to zdjęcie po prostu do mnie nie przemawia.
Co do cen na aukcjach. To jest okrutnie dziwny rynek i ma bardzo mało, jeśli nie nic, wspólnego z podobaniem się. Tym bardziej jeśli mówimy w oparciu o reprodukcje w internetowym wydaniu.
Być może kupujący uznał, że skoro "99centów" sprzedało się za ponad mln$ i było tego warte to fotografia Rhein III jest równie wartościowa. Cena mogła być celowo przebita (nawet jeśli zdjęcie nie jest wartościowsze niż poprzednie) tylko po to aby mieć prestiż i lans posiadania w swoim salonie najdroższego zdjęcia świata. Kupujący i tak bez problemu może odsprzedać fotografię za kwotę nie mniejszą którą wydał :]
Nie twierdze, że tak było ale kto wie.
donkiszot
11-11-2011, 13:46
"Chociaż tutaj", bo:[...]
Oj, zrozumiałem co chciałeś napisać. Mam na to inny pogląd, dlatego dookreśliłem po swojemu. ;)
Dobrze, że się rozpisałem […]
Nie dobrze, a bardzo dobrze! Liczyłem na Twoją obecność w tym wątku. :)
Mnie się czasem jeszcze chce, ale chyba coraz rzadziej. ;)
Kubistyczne płótna Picasso byly niemalze epizodyczne, no ale kogo to obchodzi. Zobacz jego rzezby dla przykladu.
Kompletnie mnie nie zrozumiałeś. Właściwie to zrozumiałeś na opak, bo chodziło o inne osoby, kpiące z jego obrazów, traktując je jak najgorsze bazgroły. Może czytałeś zbyt wyrywkowo, bo jednak w kontekście moich wszystkich postów w tym temacie, wyśmiewanie się z jego twórczości byłoby co najmniej dziwne i niestosowne z mojej strony. :)
Nie popadajmy w skrajności: albo to zdjęcie Ci się podoba albo nie znasz się na sztuce.
I właśnie o tym piszemy -- nie szufladkujmy.
Nie chodzi o to, że jak dane zdjęcie Ci się nie podoba to jesteś wąsko myślącym ignorantem, a o to żeby nie stwierdzać autorytarnie, że jest nic nie wartym gnieciuchem.
marszull
11-11-2011, 14:05
Problemem przy takich dyskusjach jest (o czym zreszta juz pare osob wspomnialo) ze to nie jest rynek fotografii reklamowej, czy zeby blizej forum slubnej
i cena wcale nie jest zadnym wyznacznikem "podobalnosci" zdjecia, ba czasami pewnie zdjecie (obraz, rzezba) wcale sie nie podoba kupujacemu
A co do argumentow, ze kazdy forum by takie zdjecie zrobil, to niech sie odezwie ktos kto robi tylko zdjecia artystyczne, mial wiecej niz 10 wystaw
i tylko z tej fotografii (wystawy i sprzedaz zdjec) sie utrzymuje ;)
"nie miał ciekawego światła", "pierwszego planu", "chociażby jakiegoś człowieka lub nawet pieska", "żeby chociaż rozmiękczył w postprocesie", "albo zrobił hdra", "wczoraj skasowałem kilkanaście podobnych" - facet ma bardzo swoje widzenie świata i w tej pracy również to widać, wystarczy mieć równie mocne i konsekwentne i nie będzie trzeba "kasować dzieł", "szukać pieska w pierwszym planie", "i robić hadery" ;)
Tego typu obrazy i fotografie i tak nie są kupowane dla wielkości dzieła tylko jako lokata kapitału, więc i tak nie patrzmy na tą absurdalną dla nas maluczkich cenę. Kiedyś być może ten ktoś kto kupił za te 4,3 mln sprzeda to za np. 10 mln i tyle, a po drodze jeszcze zarobi na np. wypożyczaniu tego do galerii czy muzeów
miałem się rozpisać o kondycji fotografii jako sztuki w Polsce, o konieczności oglądania odbitki, ale nie mam siły walczyć z wiatrakami ;)
Rafał_Sz
11-11-2011, 14:52
Koleżanki i koledzy. A to nie jest czasem tak, że o gustach się nie dyskutuje?
;)
donkiszot
11-11-2011, 15:09
Nie, raczej tak, że o czymś czego się na oczy nie widziało, się nie dyskutuje. To jednak żadna przeszkoda dla sporej grupy. Wciąż mamy nierobiące już zdjęć aparaty, których nikt jeszcze w rękach nie miał, obiektywy, które się nie będą sprzedawały, bo dla kogo one za te cenę? marne oświetlenie tylko dlatego, że przypomina oświetlenie z łatwodostępnego sprzętu i chore ceny za coś co wymaga nieco więcej uwagi niż kilka pomniejszonych pikseli na ekranie. A tak, zapomniałem o najważniejszym: dla mnie to już nie jest fotografia.
Może jednak dyskutujmy o smaku, preferencjach i odczuciach? zamiast ucinać wszystko jednym powiedzeniem, które zwalnia nas z argumentacji poglądów.
Mnie się czasem jeszcze chce, ale chyba coraz rzadziej. ;)
Może zła dieta...? ;)
[Głupie_dowcipy_mode=OFF]
Zdjęcie przedstawia koniec świata. Koniec w sensie krawędzi tej płyty na żółwiach...
Ogólnie podoba mi się, choć może nie jest wybitnie spektakularne.
Zupełnie na marginesie - strzeliłem coś takiego i też mi się w jakiś sposób podoba:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/2116012-1.jpg
źródło (http://plfoto.com/zdjecia_new2/2116012.jpg)
Od razu się dobrowolnie przyznam, że nie wszystkie linie są proste ;)
silver56
11-11-2011, 20:06
Może zła dieta...? ;)
[Głupie_dowcipy_mode=OFF]
Zdjęcie przedstawia koniec świata. Koniec w sensie krawędzi tej płyty na żółwiach...
Ogólnie podoba mi się, choć może nie jest wybitnie spektakularne.
Zupełnie na marginesie - strzeliłem coś takiego i też mi się w jakiś sposób podoba:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/2116012-1.jpg
źródło (http://plfoto.com/zdjecia_new2/2116012.jpg)
Od razu się dobrowolnie przyznam, że nie wszystkie linie są proste ;)
E tam, gniot. Za dużo wygniecionego zboża. ;-)
Nie pomyślałem o tej bardzo ważnej kwestii technicznej :)
Motorniczy
11-11-2011, 21:29
Koleżanki i koledzy. A to nie jest czasem tak, że o gustach się nie dyskutuje?
;)
Zamknijmy forum :)
niestety całego wątku nie przeczytałem- choć mniej wiecej orientuję sie w klimacie rozmowy :)
chce dodac swoje 3 grosze:
Autor tego dziela jest zdaje sie jednym z najwiekszych ze wspolczesnych przedstawicieli stylu deadpan w fotografii. Jesli sie nie myle to tworcami tego nowego spojrzenia byli Becherowie (on zresztą jest ich uczniem) więc jest to pewna kontynuacja spuścizny (dla kogos z poza swiata sztuki fotografii- oczywiscie takie zdjecie moze niewiele znaczyc- i to jest naturalne i okej).
Ogladanie tych prac w galerii to jak patrzenie na kosmos ze stacji orbitalnej, a ogladanie miniaturki w necie- to jak ogladanie tego samego kosmosu z okna mieszkania w centrum miasta :)
Tyle, ze to nie jest chyba w tej rozmowie najistotniejsze. Bo w końcu kazdy moze kupic sobie 8x10 cala i robić wydruki 5 metrowe- nie sprzeda jednak swoich prac za 4 mln dolarow nawet jeśli uda mu sie "cyknąć" taką fote (choc prawde mowiac- technicznie jest to niezmiernie trudne. zdjecia te są mega klarowne, naturalne i z zalozenia deadpan jest sposobem na przełamanie ograniczeń wynikających z subiektywnego punktu widzenia zwyklej fotografii- wiec kadry są mega przemyślane).
Pozycja tego pana i dzieła wynika pewnie z tej długiej drogi jaką przeszedl, drogi spójnej z zalozeniami i tym, ze wypracowal swoj wlasny styl w owej kategorii deadpan.
A czy to dobra fotografia? Przypomina mi sie nasz artysta, znany na cały swiat Roman Opałka, ktory przez 45 lat swojej tworczosci malowal jedynie cyferki w rządkach- dochodząc do kilku milionow :)
Mysle ze zderzenie sie z takim kalibrem sztuki moze owocowac powstaniem w glowie szeregu pytań moze nawet z kategorii filozoficznych.
Sprowadzanie calosci do "podoba mi sie- wiec jest dobre" albo "nie rozumiem czy nie podoba mi sie- wiec jest bez wartości"- mysle ze to ograniczanie tej sztuki.
Polecam "Fotografia jako sztuka współczesna" Charlotte Cotton.
pozdro
Przypomina mi sie nasz artysta, znany na cały swiat Roman Opałka, ktory przez 45 lat swojej tworczosci malowal jedynie cyferki w rządkach- dochodząc do kilku milionow :)Gwoli ścisłości -- nie cyferki tylko liczby (a nawet litery) i przede wszystkim nie "jedynie". Opałka tworzył też zupełnie inne obrazy (niż te znane, tzw. "liczone", które licytowano za kosmiczne kwoty) a także rysunki, monotypie, kwasoryty i instalacje.
"jedynie" nie w tym sensie Stig. "jedynie" w sensie, ze chodzilo o liczby- tylko liczby- w tej pracy.
tylko nie pisz, ze wcale nie chodzilo jedynie o liczby i przekaz dziela byl duzo glebszy.
"jedynie" w pewnym sensie :)
a liczby skladają sie z cyferek. do zapisu liczby uzywamy cyferek. rozmowa widze, ze sie inteligentnie rozwija J p
marszull
12-11-2011, 16:57
w ostatnich kilku, jak nie kilkunastu latach Opalka malowal tylko ten jeden cykl (plus nagrywal glos i robil autoportrety)
w ostatnich kilku, jak nie kilkunastu latach Opalka malowal tylko ten jeden cyklAle ostatnie kilkanascie lat, to nie jest "45 lat jego tworczosci". :)
marszull
12-11-2011, 18:35
no tak, jakos zle przeczytalem twoj poprzedni post ;)
donkiszot
12-11-2011, 19:57
Mogę się mylić, ale wydawało mi się (na podstawie jakiegoś wywiadu, więc niewielkiej), że jednym z założeń owego liczenia było zaprzestanie innych działań twórczych. Natomiast samo liczenie, w szeregu założeń i spójności, to tylko miniaturka w internecie.
Wolę "typowe" prace Gursky'ego, takie jak np. Montparnass czy Kamiokande. Biorąc pod uwagę światowe ceny dzieł sztuki (malarstwo, rzeźba) ceny uzyskiwane za prace Gurskye'go nie wydają się już tak niebotyczna.
National
15-11-2011, 21:41
Nie załamujcie mnie tą fotką ani też cyferkami tym bardziej milionami :shock:
Nie załamujcie mnie tą fotką ani też cyferkami tym bardziej milionami :shock:
Prawda jest taka, na co zwracali już uwagę przedmówcy, że rozmawiamy o zdjęciu, którego tak naprawdę nie widzieliśmy - jego format to bodaj 1,8mx3,5m. Praca była chyba wydrukowana na płycie i oczywiście oprawiona. Wielkośc i jakość zdjęcia w necie pozstawiam bez komentarza ...
Inna rzecz, że to co widzę w necie nie sprawia na mnie wrażenia czegoś wybitnego czy nowatorskiego (w odróżnieniu od innych prac wspomnianego autora), ale pogląd ten mógłby nie wytrzymać próby z żywym dziełem.
Po lewej stronie były jakieś domki które artysta fotoszopem usunął :) Tutaj opis: http://www.tate.org.uk/servlet/ViewWork?cgroupid=999999961&workid=27163&searchid=9248&tabview=text Niemniej jednak praca na pewno przemyślana, a na żywo musi sprawiać spore wrażenie. Co do ceny - cóż.. gdyby sprzedało się za np. 100 tys. dolarów to nikt by tego nawet nie zauważył. Dopiero przy 5 mln znajdują się chętni do rozbierania tej sztuki na czynniki pierwsze ;) Psychologia pieniądza hehe.. A kto wie, może kupił to jakiś Arab dla którego 5 mln dolarów to praktycznie nic.
marszull
18-11-2011, 13:04
Tak apropos pieniedzy i sztuki przypomnial mi sie wywiad (chyba 2 tygodnie temu) z Gorczyca i Kaczynskim z Rastra
Padlo tam takie zdanie dotyczace cen dziel sztuke, ze mozna by analogicznie powiedziec o samochodach:
w zasadzie sie nie roznia a jeden kosztuje 30 tys a drugi 300 tys ;)
Ciekawe swoją drogą, czy i ewentualnie jak, przy sprzedaży dzieła za takie pieniądze, autor ograniczył swoje prawa do zdjęcia, w szczególności zbywania kolejnych egzemplarzy innym osobom.
Ciekawe swoją drogą, czy i ewentualnie jak, przy sprzedaży dzieła za takie pieniądze, autor ograniczył swoje prawa do zdjęcia, w szczególności zbywania kolejnych egzemplarzy innym osobom.
Z tego co piszą w tym opisie z galerii Tate to jest 6 takich zdjęć z czego oni mają nr 5, możliwe więc że np. sprzedane za 5 mln zdjęcie jest jedynym w "prywatnym" obrocie a pozostałe mają muzea, galerie.
edit: i autor pewnie w ten czy inny sposób ograniczył swoje prawa, tzn. nie stworzy dodatkowych stu sztuk Der Rhein II by zarobić 500 mln dolarów :)
W sprzedaży artystycznych zdjęć, zawsze obowiązuje ścisły limit egzemplarzy, który określa autor. Ma to na celu zachowanie pewnej unikalności, bardzo pożądanej wśród nabywców. To jest rzecz oczywista, inaczej nikt by nie dał takiej sumy za fotografie.
edit: Gwarancją na pewno jest słowo i honor autora :)
dokument o Gurskym: http://www.youtube.com/watch?v=G2Jwwh-99OA co prawda po niemiecku i przynajmniej ja niewiele rozumiem, ale można zobaczyć tę fotografię - jak wygląda w rzeczywistości..
szarakdorsz
30-11-2011, 21:07
Podsumowując krótko caaaały temat i niektóre wypowiedzi: they see me rollin'... they hatin'
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/5008_9c00_420-1.gif?1318992465
źródło (http://s3.amazonaws.com/kym-assets/photos/images/newsfeed/000/039/080/5008_9c00_420.gif?1318992465)
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.