PDA

Zobacz pełną wersję : Jaki antyradar?!



Squier
02-11-2011, 21:22
Witam!
Od razu uprzedzę, że nie jestem żadnym piratem drogowym, tylko kierowcą który ma niesamowitego pecha.
Jak co dzień jechałem tą samą drogą w stronę pracy, ograniczenie na tym odcinku od zawsze 40km/h, fakt, że się zagadałem i jechałem ok. 50 km/h. Jakież było moje zdziwienie, gdy błysnął mi flesz w oczy. Zawróciłem i widzę świeżo postawiony znak z ograniczeniem do 30km/h... Bez żadnej informacji o zmianie organizacji i tym podobne...
Szczerze mam dość ustawianych fotoradarów przenośnych w miejscach, gdzie się łapie "leszczy" a nie w miejscach naprawdę niebezpiecznych...
Cena do 200 zł.

Pozdrawiam

login_87
02-11-2011, 21:25
CB radio....

Rafał_Sz
02-11-2011, 21:40
Żaden. Po pierwsze, nie ma 100% skuteczności, po drugie jest to nielegalne.

ekonet
02-11-2011, 21:46
Po trzecie - mają coraz więcej laserowych suszarek.

puciek
02-11-2011, 21:46
Zakładaj lżejsze obuwie, to Ci tak noga nie będzie ciążyć i dociskać pedału gazu. I w dobre szkła także radzę zainwestować, abyś wcześniej znaki dostrzegał.

BOSS
02-11-2011, 21:47
CB radio....

Też sie pod tym podpisuje. Mam, używam od 5 lat. Mandat dostałem trzy razy tylko dlatego, ze się zagapiłem i miałem ściszone, bądź wyłaczone CB :-)

Jaworus
02-11-2011, 21:48
Witam!
Od razu uprzedzę, że nie jestem żadnym piratem drogowym, tylko kierowcą który ma niesamowitego pecha.
Jak co dzień jechałem tą samą drogą w stronę pracy, ograniczenie na tym odcinku od zawsze 40km/h, fakt, że się zagadałem i jechałem ok. 50 km/h. Jakież było moje zdziwienie, gdy błysnął mi flesz w oczy. Zawróciłem i widzę świeżo postawiony znak z ograniczeniem do 30km/h... Bez żadnej informacji o zmianie organizacji i tym podobne...
Szczerze mam dość ustawianych fotoradarów przenośnych w miejscach, gdzie się łapie "leszczy" a nie w miejscach naprawdę niebezpiecznych...
Cena do 200 zł.

Pozdrawiam

Fotoradary stacjonarne i przenośne są niestety bardzo trudno wykrywalne, ponieważ wiązka radarowa ustawiona jest na konkretny punkt drogi przez co antyradar może wychwycić tylko odbicie tego sygnału. Bardzo dobre antyradary są w stanie wykryć działanie takiego radaru z odległości 500-1000m (w zależności od terenu) jednak ich koszt to minimum 2000zł, wszystko tańsze ma o wiele mniejszą skuteczność i do wykrywania fotoradarów nie nadaje się niemal wcale, a takie za 200zł to zaczną piszczeć wtedy kiedy zrobi Ci fotkę.
W takim budżecie to tylko najtańsze CB-radio.

puciek
02-11-2011, 21:53
Niedługo zaczniecie doradzać co kupić osobom, które przez wielkiego pech po prostu są łapane w stanie wskazującym. Ludzie antyradary i wszelkie tego typu urządzenie są nielegalne (ich używanie) więc nie namawiajcie do przestępstwa.

Iwek_22
02-11-2011, 21:58
Niedługo zaczniecie doradzać co kupić osobom, które przez wielkiego pech po prostu są łapane w stanie wskazującym. Ludzie antyradary i wszelkie tego typu urządzenie są nielegalne (ich używanie) więc nie namawiajcie do przestępstwa.
Z tym przestępstwem to chyba przesadziłeś lekko :mrgreen:
Autorowi wątku również polecam CB, przyda Ci się także w innych celach.

wer
02-11-2011, 22:04
Fotoradary i videoradary działają na zasadzie analizy obrazu, nie ma wysyłanych fal radiowych w związku z czym antyradar wykrywający takie promieniowanie będzie tak samo skuteczny jak płytka CD na lusterku i szklana kula.

Jaworus
02-11-2011, 22:17
Fotoradary i videoradary działają na zasadzie analizy obrazu, nie ma wysyłanych fal radiowych w związku z czym antyradar wykrywający takie promieniowanie będzie tak samo skuteczny jak płytka CD na lusterku i szklana kula.

Radar to radar, foto i video określa tylko i wyłącznie sposób rejestracji wykroczenia (zdjęcie albo nagranie video). Sam pomiar odbywa się nadal poprzez wysyłanie wiązki radarowej, ewentualnie w nowszych rozwiązaniach laserowej.

Motorniczy
02-11-2011, 22:23
Najlepszy antyradar to noga z gazu i nie ma tutaj p******ia !!! .

Le Sir
02-11-2011, 23:51
Zakładaj lżejsze obuwie, to Ci tak noga nie będzie ciążyć i dociskać pedału gazu. I w dobre szkła także radzę zainwestować, abyś wcześniej znaki dostrzegał.

Jechałeś kiedyś trzydzieści kilometrów na godzinę ?

nowart
02-11-2011, 23:59
Do 200zł to tylko CB radio.
Jak dołożysz jedno zero i w górę to pomyśl nad Beltronicsem. Polecam. Działa. A gadki przedmówców olej bo jak wiadomo na forach sami praworządni i uczciwi ... :D

Squier
03-11-2011, 00:21
Dzięki za udzielanie się w wątku. Myślałem o CB, ale poruszam się 2 autami na zmianę. Wszystkim radzącym zmianę obuwia radzę przemyśleć problem. Tu nie chodzi o łamanie przepisów. Sam jechałem z moim synem i do niego gadałem. zawsze jeżdżę przepisowo ale minimum raz w roku łapie mandat za jakąś głupotę i to mnie wk..... Rozumiem, jakbym jechał 70 km/h, ale jechałem równe 50 ...

titus1
03-11-2011, 00:47
U mnie CB wychodzi z użycia, bo często z nami podróżują dzieciaki, a przy nich coraz częściej nie da się dawać radio na głos, bo "kwiat" polskich kierowców urządza wspaniałe rozmowy...

vuki
03-11-2011, 09:40
mam jedno i drugie i najchetniej wyrzucilbym obydwa bo:
- CB ciagle slychać jakies glupoty, muzyki nie da sie sluchac
- antyradar piszczy czesto lapiac dziwne sygnaly (mam tani za pare stow)

plus ostatniego, ze daje sygnal wczesniej czy jest radar zaladowany czy nie

generalnie majac wszystko na pokladzie i tak jade przepisowo

puciek
03-11-2011, 09:46
Ja łapię mandat 1 na kilka lat więc chyba nie jeździsz przepisowo. I uwierz jeździłem 30km/h Jak przekraczasz dopuszczalne prędkości, to musisz się liczyć z mandatami, a nie piszesz, że wszyscy są źli i przez to Ty masz wielkiego pecha, bo przecież nic złego nie zrobiłeś. Jeździsz przecież zgodnie z przepisami. Zabić człowieka możesz już przy 30km/h

wonito
03-11-2011, 09:58
ulotka reklamowa na prawej wycieraczce i liść na przedniej rejestracji ;)
wszystko legalne :mrgreen:

look
03-11-2011, 10:06
niestety do 200 zeta, kupisz jedynie dodatkowy "brzęczyk" z efektami świetlnymi do samochodu. W cenie około 800 zeta jest poprawiony bodajże whistler wersji pro 78 se (ale tak naprawdę cholera wie jak to naprawdę działa, poprzednik nie działał dobrze). A jeśli ma działać dobrze, to ceny 1500-2000 (bell, escort całkiem pożyteczna wersja redline to już koszt 2500 zeta)

Sendilkelm
03-11-2011, 10:21
Ja łapię mandat 1 na kilka lat więc chyba nie jeździsz przepisowo. I uwierz jeździłem 30km/h Jak przekraczasz dopuszczalne prędkości, to musisz się liczyć z mandatami, a nie piszesz, że wszyscy są źli i przez to Ty masz wielkiego pecha, bo przecież nic złego nie zrobiłeś. Jeździsz przecież zgodnie z przepisami. Zabić człowieka możesz już przy 30km/h

Najpierw piszesz, że łapiesz mandat, a później, że jeździsz zgodnie z przepisami :) To kiedy złapałeś ten mandat?

Mimik
03-11-2011, 10:34
Chyba się czepiasz kolegi. Można się chociaż starać przestrzegać przepisów, wtedy dostaje się ich mnie i rzadziej ma powód do narzekania. Ale i tak bardzo nie lubię gdy straż biznesowo-miejska ustawia fotoradary na trasach nastawieni na hajs a nie na poprawę bezpieczeństwa na drogach. O dziwo do Policji nie mam w tym względzie AŻ takich zastrzeżeń.

RobertMiernik
03-11-2011, 11:12
Policja ma wyznaczone miejsca, gdzie radar może stać, na dodatek nie mogą pstrykać poniżej 10km/h przekroczenia prędkości.
Straż miejska/wiejska/gminna/co_tylko_chcesz ustawia gdzie chce, przekroczenie o 1-2km/h i szczęśliwi wysyłają mandaty, żeby zwiększyć budżet wiochy o 1000%.

Inna sprawa to antyradar - absolutnie odradzam, gra nie warta świeczki, wydasz 1,5k (mniej nie warto) a i tak będą przypadki kiedy nie zadziała - dodatkowo sporo ryzykujesz, a przed każdą kontrolą będziesz musiał dziadostwo odpinać z zasilania (przewozić można, nie można używać) - więcej zabawy niż pożytku.

Z drugiej strony za 400 stówki + 200 na antenę kupisz bardzo porządne radio, które nie będzie trzeszczało cały czas a jednym pytaniem raz na pół godziny zapewnisz sobie dużo bardziej szczegółowe informacje + info o korkach, objazdach, ale niestety też o niezłych du_ch przy drodze, skur_synach, cenach paliwa itp. W każdym razie wszystko za połowę ceny.

look
03-11-2011, 11:14
.

Inna sprawa to antyradar - absolutnie odradzam, gra nie warta świeczki, wydasz 1,5k (mniej nie warto) a i tak będą przypadki kiedy nie zadziała - dodatkowo sporo ryzykujesz, a przed każdą kontrolą będziesz musiał dziadostwo odpinać z zasilania (przewozić można, nie można używać) - więcej zabawy niż pożytku.

niestety nie wystarczy odpiąć od zasilania, ponieważ przepis mówi, iż urządzenie nie może być przygotowane do użycia, a co za tym idzie samo wypięcie z zasilania nie wystarcza w razie upierdliwej kontroli

velaskez
03-11-2011, 11:32
Witam!
Od razu uprzedzę, że nie jestem żadnym piratem drogowym, tylko kierowcą który ma niesamowitego pecha.
Jak co dzień jechałem tą samą drogą w stronę pracy, ograniczenie na tym odcinku od zawsze 40km/h, fakt, że się zagadałem i jechałem ok. 50 km/h. Jakież było moje zdziwienie, gdy błysnął mi flesz w oczy. Zawróciłem i widzę świeżo postawiony znak z ograniczeniem do 30km/h... Bez żadnej informacji o zmianie organizacji i tym podobne...
Szczerze mam dość ustawianych fotoradarów przenośnych w miejscach, gdzie się łapie "leszczy" a nie w miejscach naprawdę niebezpiecznych...
Cena do 200 zł.

Pozdrawiam

Mam Cobre 9955, ale nie mieści się w Twoich widełkach cenowych.


Niedługo zaczniecie doradzać co kupić osobom, które przez wielkiego pech po prostu są łapane w stanie wskazującym. Ludzie antyradary i wszelkie tego typu urządzenie są nielegalne (ich używanie) więc nie namawiajcie do przestępstwa.

A kto tu namawia do przestępstwa?

Majek
03-11-2011, 11:37
A co to znaczy "przygotowane do użycia"? Jak sobie leży na fotelu pasażera to jest "przygotowane do użycia"? Czy może musi być zapakowane w folijki i do pudełka wsadzone, żeby było nieprzygotowane do użycia? Tak zupełnie z ciekawości pytam.
Mój znajomy używa antyradaru, który jest zamontowany na stałe i rozproszony po całym samochodzie. Czyli nie jest to pudełeczko leżące na desce, podpięte do zapalniczki. Odbiornik fal radarowych jest w jednym miejscu, gdzieś w atrapie, czy zderzaku, sensor optyczny gdzieś indziej (na podszybiu gdzieś chyba), centralka jeszcze gdzieś zabudowana, a we wnętrzu samochodu jedyną oznaką obecności fotoradaru jest mały wyświetlacz podobny do takich, co w czujnikach cofania (tych takich dokładanych) się widuje. A i tak jest on schowany na dole deski rozdzielczej i trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć, żeby go zauważyć (o ile oczywiście akurat nie trąbi i nie mruga kolorowymi ledami). To amerykancki wynalazek jakiś, kupiony również za oceanem. U nich to jest legalne (w większości stanów, z tego co wiem), więc tam ta branża się rozwinęła. Jak coś, to mogę podpytać, ale z tego, co mi kolega mówił, to raczej drogi gips jest.

amirez
03-11-2011, 11:42
Radyjko! Co z tego, że 2 auta. Można przekładać.

look
03-11-2011, 11:45
z tego co pamiętam "przygotowane do użycia" to już oznacza rozpakowane. Innymi słowy powinien być przynajmniej w pudełku, aczkolwiek pewnie wystarczy jak wyląduje w schowku i też będzie dobrze. Myślę, że problem mógłby się pojawić jedynie wtedy, kiedy za szybą w momencie kontroli wyraźnie by było widać, że jest antyradar, i jedynie został odłączony od źródła zasilania. Mi się kiedyś przytrafiła taka kontrola, kiedy zapomniałem wyłączyć antyradaru, do tego było lato, otwarte szyby... no i co pan z suszarką strzelił do przejeżdżającego samochodu, to u mnie w samochodzie piiiiiiiszczało na potęgę. A że stałem obok samochodu z drugim panem, który kontrolował dokumenty...to cóż...no było trochę śmiesznie...w każdym razie skończyło się sympatycznie i pozostaje mi jedynie pozdrowić panów niebieskich z Dolnego Śląska za poczucie humoru i dystans do niektórych przepisów

!AGresT
03-11-2011, 12:04
Najpierw piszesz, że łapiesz mandat, a później, że jeździsz zgodnie z przepisami :) To kiedy złapałeś ten mandat?

Też na to zwróciłem uwagę.
Temat przestrzegania przepisów pojawia się w Cafe co jakiś czas i zawsze jest wielkie gremialne - nie da się bo to, bo śmo bo owo.
Ja, za każdym razem, będę upierdliwie upierał się, że się da. Jeżdżę dośc sporo a ostatni mandat dostałem ponad 15 lat temu za jazdę pod prąd - wziąłem od kogoś auto i nie zwróciłem uwagi, że stoi na jednokierunkowej. Radary w niczym mi nie przeszkadzają, umiem czytac znaki.
I zacytuję klasyka - ja zawsze zdanżam :)

RobertMiernik
03-11-2011, 12:25
Żeby nie było, że popieram antyradary, ale ile wg. Ciebie jest 'dość sporo'?

Gdyby dało się jechać z rozsądną prędkością, rozsądną drogą, nikt by nie łamał przepisów, ale jeśli stosowanie się do przepisów, powoduje przyrost czasu potrzebnego na przejechanie 120 km o 1/4 to niestety nie każdy może sobie na to pozwolić - doba ma tylko 24 godziny.

P.S. I nie jestem kierowcą TIRa...

!AGresT
03-11-2011, 12:44
Nie liczę dokładnie - 35-40 tys rocznie.
10 lat temu mieszkałem przez trzy lata w Poznaniu a pracowałem dośc regularnie w Warszawie - jeździłem kilka razy w miesiącu, w czasach przed autostradowych :)
Miałem wtedy saab'a turbo, więc można było przycisnąc - różnica w przejeździe "na maxa" i zgodnie z przepisami był na poziomie 15-20 minut.
Takze w czasach pracy w Moto Magazynie zrobiliśmy test, kiedy doświadczony kierowca z OBRu, z licencja wyścigową w sportowym aucie wystartował z Żerania na Woronicza, mając tą trasę przejechac najszybciej, jak się da. Ja ruszyłem równo z nim w... Suzuki Alto i jechałem do bólu zgodnie z przepisami, przepuszczałem pieszych, wpuszczałem włączających się do ruchu itd. Zenkowi przejazd zajął 1h7min (w ciągu dnia, miał po drodze trzy niebezpieczne, wypadkowe sytuacje), ja przyjechałem 6 minut po nim.
Moim zdaniem nie warto ryzykowac życia swojego i innych.
Ostatnio sporo jeździłem po północno-wschodnich Niemczech (z Rugią włącznie) i tam na zwykłych drogach ograniczeń jest jak u nas. Jakoś nikt nie ma z tym problemu - wszyscy przestrzegają przepisów, choc widziałem tylko jeden fotoradar.
Przykładów można mnożyc w nieskończonośc.

Pienia
03-11-2011, 12:57
tak czy inaczej antyradar jest nielegalny...cb jest pomocne nie tylko na foto i wideo radary...nic nam innego nie pozostaje, jak patrzeć na znaki i jeździć zgodnie z przepisami...wiem, że zaraz podniosą się krzyki, ze nie da się jeździć po naszych drogach z takimi prędkościami, ze mamy liche drogi i takie tam...więc noga z gazu...

ku6i
03-11-2011, 13:05
Takie pytanie do posiadaczy CB: a uszy wam nie więdną? Nie żebym był święty i zdarza mi się czasem rzucić jakąś soczystą k***wą, ale to co się słyszy na CB to jest jakiś dramat.

look
03-11-2011, 13:09
nie, nie więdną, zawsze można użyć pokrętła "volume" ;) :D

!AGresT
03-11-2011, 13:09
Takie pytanie do posiadaczy CB: a uszy wam nie więdną? Nie żebym był święty i zdarza mi się czasem rzucić jakąś soczystą k***wą, ale to co się słyszy na CB to jest jakiś dramat.

http://www.youtube.com/watch?v=VWr16echOn8&feature=related

Mamrot
03-11-2011, 13:57
Nie wiem czemu, ale nie wierze wam "prawiczkom".
Sam już trochę spokorniałem i łamie przepisy w dużo mniejszym stopniu niż kiedyś,
ale widzę że zdecydowana większość na drogach jakoś nie trzyma się litery prawa.
Nie uwierze że to Wy stanowicie te 5% które "zawsze zdanża" :grin:

Wracając do antyradaru, to przyłącze się do grona oponentów.
Tani niewiele daje, a dobry jest za drogi.
Mam kolegę który używa topowego antyradaru rozdzielonego i twierdzi,
że po nowelizacji prawa ilość fotoradarów zdecydowanie się zmniejszyła
a wobec nowych zabawek typu laser, wideorejestrator czy pomiary średniej prędkości z odcinka,
antyradar traci rację bytu.

!AGresT
03-11-2011, 14:06
Nie wiem czemu, ale nie wierze wam "prawiczkom".
Sam już trochę spokorniałem i łamie przepisy w dużo mniejszym stopniu niż kiedyś,
ale widzę że zdecydowana większość na drogach jakoś nie trzyma się litery prawa.
Nie uwierze że to Wy stanowicie te 5% które "zawsze zdanża" :grin:

Trudno. Co robic...

Slawskip
03-11-2011, 14:07
- różnica w przejeździe "na maxa" i zgodnie z przepisami był na poziomie 15-20 minut

Jeśli chodzi o różnicę w czasach przejazdu, to ostatnio wyjechałem sobie o 2 w nocy z Wrocławia do Łasku co daje około 180km, dojechałem na miejsce około 2h 20minut. Jechałem zgodnie z przepisami. ruchu praktycznie wcale.

Regularnie jeżdżę tą trasą od trzech lat, najszybciej ją pokonałem w niecałe 2h, najdłużej zajęło mi 3h 20 min. średnio ta trasa zajmuje mi 2h 30min. Wszystko zależy od tego jak zatłoczona jest ta trasa.


Mam CB (od roku) i dzięki niemu w ostatni weekend zaoszczędziłem sobie łącznie 4h stania w korkach na trasie 600km (300km w jedną stronę). Policjantów z suszarką widziałem dwa razy i to w tym samym miejscu (raz w piątek i raz we wtorek mniej więcej o tej samej porze).

ekonet
03-11-2011, 14:10
Gdyby dało się jechać z rozsądną prędkością, rozsądną drogą, nikt by nie łamał przepisów, ale jeśli stosowanie się do przepisów, powoduje przyrost czasu potrzebnego na przejechanie 120 km o 1/4 to niestety nie każdy może sobie na to pozwolić - doba ma tylko 24 godziny.
To bardzo niedobre i niebezpieczne rozumowanie.

RobertMiernik
03-11-2011, 14:49
To bardzo niedobre i niebezpieczne rozumowanie.

Zgadzam się, ale takie warunki mamy i z takich korzystam.
I oczywiście nie mówię, że 160 w mieście to standard, ale staram się równo trzymać +20 do limitu i wolniej prawdę mówiąc sobie nie wyobrażam.

Zgadzam się z przedpiszcami: nie za bardzo jestem w stanie uwierzyć, że na dwupasmówce w mieście jedziecie 45-50 i że zwalniacie do 30 na 10 kilometrowych odcinkach 'remontowanych'...

Sendilkelm
03-11-2011, 14:53
Zgadzam się z przedpiszcami: nie za bardzo jestem w stanie uwierzyć, że na dwupasmówce w mieście jedziecie 45-50 i że zwalniacie do 30 na 10 kilometrowych odcinkach 'remontowanych'...
A na niektórych osiedlowych 10 km/h :) Ja szybciej biegam.

look
03-11-2011, 15:15
na osiedlowych można 20km/h. To nie Niemcy...aczkolwiek ostatnio była dość głośna sprawa karania Polaków na parkingach supermarketów w Niemczech właśnie za przekraczanie dozwolonej prędkości (bo jeździli jak w PL 20 km/h, a tam przepis, że nie można szybciej niż porusza się człowiek)

Sendilkelm
03-11-2011, 15:17
na osiedlowych można 20km/h. To nie Niemcy...aczkolwiek ostatnio była dość głośna sprawa karania Polaków na parkingach supermarketów w Niemczech właśnie za przekraczanie dozwolonej prędkości (bo jeździli jak w PL 20 km/h, a tam przepis, że nie można szybciej niż porusza się człowiek)

Są osiedlowe gdzie jest 10 km/h. Przynajmniej jeszcze niedawno kilka takich znaków widziałem. :)

look
03-11-2011, 15:18
aaaaaaa...sorki jak znaki to ok, myślałem że przepis bez znaków, w sensie ograniczenie prędkości w strefie zamieszkania

jacq
03-11-2011, 16:22
nie za bardzo jestem w stanie uwierzyć, że na dwupasmówce w mieście jedziecie 45-50 i że zwalniacie do 30 na 10 kilometrowych odcinkach 'remontowanych'...
uwierz lub zapraszam na przejażdżkę ze mną. Choć w Rzeszowie ciężko o nierówne/dziurawe drogi






mam zawieszenie w aucie -100 :-P

RobertMiernik
03-11-2011, 17:14
I na obwodnicy też jedziesz 50?
Cóż, nie mówiłem, że to nie możliwe, po prostu moja wyobraźnia tego nie ogarnia ;P

Pogratulować, a co do przejażdżki to, chętnie ale ja nie z tych łatwych, najpierw kawa!
;-)

Aras
03-11-2011, 17:16
To nie Niemcy...aczkolwiek ostatnio była dość głośna sprawa karania Polaków na parkingach supermarketów w Niemczech właśnie za przekraczanie dozwolonej prędkości (bo jeździli jak w PL 20 km/h, a tam przepis, że nie można szybciej niż porusza się człowiek)

Niemcy mają za to swoje osławione autostrady bez ograniczeń prędkości. A w Polsce... wszędzie ograniczenia, fotoradary, źli policjanci z laserowymi miernikami... nie ma gdzie docisnąć gazu, dać upustu fantazji, poczuć się jak Kubica... co się zatem dziwić że jak taki miszcz kierownicy, po tym jak nastał się w korkach, zobaczy przed sobą kawałek pustej prostej to przestaje dostrzegać jakiekolwiek znaki... pies spuszczony z łańcucha tez gna bezmyślnie na oślep... ;)

Majek
03-11-2011, 17:33
A inna sprawa, że w wielu przypadkach te znaki są umieszczone przez jakichś imbecyli, którzy nie potrafią ocenić realnego ryzyka na danym odcinku drogi. Przykład? Wiocha. Zaczyna się zieloną tablicą, kawałek za nią biała. Ale to nic, że przez następny kilometr z prawej strony szczere pole, z lewej strony szczere pole, obszar nie różni się absolutnie niczym od tego sprzed białej tablicy. Ale teren zabudowany i koniec. I teraz kto normalny, jadać sobie te 9 dych poza terenem zabudowanym zwolni do 50 widząc znak? TYLKO znak, bo nie zabudowania. I wystarczy, że Misiaki się tam ustawią i łatwy zarobek. Znam takich miejsc kilka w swojej okolicy i już wiem, gdzie zwalniać. Ale nie dlatego, że taka jest realna potrzeba, tylko dlatego, że jakiś debil postawił sobie znak bez jakichkolwiek przesłanek.
A tak w ogóle, to bawi mnie trochę wysyp tej forumowej praworządności. Nagle się okazuje, że wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami i nie przekraczają ograniczeń nawet o 5 km/h.

bognik
03-11-2011, 17:42
No właśnie. Ograniczenia w miejscach, gdzie nie ma żadnych domów, za to ich brak, gdy są :roll:
Ja nie zwalniam gdy wiem, że nie ma żadnego domu, są same pola. Za to zwalniam (mimo, że nie ma ograniczenia prędkości), gdy widzę jakieś domy, bo chwila nieuwagi i dziecko lub pies na masce ...

I jeszcze jedno - po kiego grzyba są wysepki?

mpwt
03-11-2011, 17:47
I jeszcze jedno - po kiego grzyba są wysepki?

Żeby wyprzedzanie w nocy było jeszcze bardziej niebezpieczne...

bognik
03-11-2011, 17:48
Żeby wyprzedzanie w nocy było jeszcze bardziej niebezpieczne...
Tak. Z nimi jest znacznie niebezpieczniej. I nie tylko w nocy.

mpwt
03-11-2011, 17:51
I nie tylko w nocy.

Ale szczególnie ;)

Majek
03-11-2011, 18:00
Przesłanie tych wysepek miało być chyba wydzielenie pasa do skrętu w lewo i/lub danie miejsca pieszym na zatrzymanie się na środku ruchliwej drogi. Tylko nie bardzo wiem, jaka jest różnica między wjechaniem komuś w d..ę stojącemu na środku i czekającemu na skręt, a wjechaniem komuś w d..ę stojącemu na wysepce. To samo z pieszymi. Tak samo można potrącić kogoś stojącego na wysepce, jaki i nie na wysepce... Niby na wysepce lepiej widoczny, ale chyba za to sama wysepka generuje więcej zagrożeń w takim normalnym ruchu, niż korzyści...

RobertMiernik
03-11-2011, 18:04
Chodzi o lewoskręt a w zasadzie umożliwienie mieszkańcom bezpieczny zjazd z drogi na podwórko, aczkolwiek u nas, tradycyjna paranoja sprawiła, że na przykład na A4 są miejsca w których wysepki ciągną się przez kilkanaście km.

(Pomijam fakt, że kładli, rozbierali i znów kładli je co najmniej 3 razy... 'ciekawe' kto za to zapłacił)

bognik
03-11-2011, 18:08
Gdy jadę po zmierzchu i zbliżam się do wysepki, to często (bardzo) oślepia mnie m.in. taka strzałka:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/76695324398239064086.jpg). Wtedy już w ogóle nie widzę, czy ktoś przechodzi przez pasy.

jackrabbit
03-11-2011, 18:35
z tymi strzalkami to zgoda, tez to ostatnio zauwazylem, sama wysepka to nie jest zla rzecz ale droga na calej dlugosci powinna byc oznakowana tymi, jak to sie nazywa - cat's eyes, wtedy nie ma szans zeby nie zobaczyc wysepki albo zakretu.. ale lepiej fotoradary stawiac bo odblaski kosztuja i zysku z nich nie ma

Dorian
03-11-2011, 18:43
Jeśli chodzi o różnicę w czasach przejazdu, to ostatnio wyjechałem sobie o 2 w nocy z Wrocławia do Łasku co daje około 180km, dojechałem na miejsce około 2h 20minut. Jechałem zgodnie z przepisami. ruchu praktycznie wcale.

Co daje średnią niemal 80km/h. Wybacz, nie uwierzę, że jadąc przepisowo, zwalniając we wszystkich miejscowościach do 50 lub czasem i 40km/h dojechałeś w takim czasie. ;)
Nie wspominając o tym, że jak sam mówisz, zrobiłeś też tą trasę w niecałe 2 godziny. ;)


Nie żebym ja jeździł przepisowo - wręcz przeciwnie. Zdaję sobie sprawę z tego co robię. Chciałem tylko pokazać, że ci, którzy krzyczą o przepisowej jeździe czasem sami sobie przeczą. ;)

ekonet
03-11-2011, 20:37
Gdy jadę po zmierzchu i zbliżam się do wysepki, to często (bardzo) oślepia mnie m.in. taka strzałka:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/76695324398239064086.jpg). Wtedy już w ogóle nie widzę, czy ktoś przechodzi przez pasy.
No nie żartuj, że taka strzałka Cię tak strasznie oślepia. ;)
Wysepki i szykany są między innymi po to, aby wymusić wolniejszą jazdę. Oślepia? No to trzeba zwolnić, żeby zobaczyć, czy kogoś tam nie ma. Proste.

bognik
03-11-2011, 20:59
Tak, oślepia gdy jest ciemno. Mimo, że zwalniam, to nie widzę czy ktoś chce przejść/przechodzi.

!AGresT
03-11-2011, 23:00
Tak, oślepia gdy jest ciemno. Mimo, że zwalniam, to nie widzę czy ktoś chce przejść/przechodzi.

Może warto odwiedzic okulistę?

bognik
03-11-2011, 23:04
Mam bardzo dobry wzrok.

RobertMiernik
03-11-2011, 23:09
Nie wiem czy okulista coś pomoże, ta ze zdjęcia jeszcze w miarę spoko jest, ale bywają takie, że wyjeżdżasz sobie w środku lasu z za zakrętu a tu w gały dostajesz wielgachną świecącą dziko strzałą... Czasem jeszcze z minutę widać tą strzałę przed oczami, na takie olśnienia to tylko okulary polaryzacyjne pomagają ale w nocy nawet żółte rozjaśniające nie są wystarczające czasem (używam, często w nocy jeżdżę).

Rafał_Sz
03-11-2011, 23:09
Tak, oślepia gdy jest ciemno. Mimo, że zwalniam, to nie widzę czy ktoś chce przejść/przechodzi.
Po pierwsze, zwalniasz. I to jest OK.
Po drugie, musisz sobie wyrobić nawyk niepatrzenia bezpośrednio na silne źródło światła, np. kiedy mijasz się z innym pojazdem nie oceniaj odległości patrząc w jego lampy, albo gdy razi Cię wspomniany znak patrz na niego "kątem oka".

Takie zjawisko (chwilowe oślepienie) jest równie niebezpieczne ja np. wyjazd w słoneczny dzień z tunelu.

Slawskip
03-11-2011, 23:12
Co daje średnią niemal 80km/h. Wybacz, nie uwierzę, że jadąc przepisowo, zwalniając we wszystkich miejscowościach do 50 lub czasem i 40km/h dojechałeś w takim czasie. ;)
Nie wspominając o tym, że jak sam mówisz, zrobiłeś też tą trasę w niecałe 2 godziny. ;)


Tak daje to średnią dość wysoką, sam byłem zaskoczony że tak szybko dojechałem. na trasie jest kilka miejsc gdzie wolno jechać więcej niż 90km/h, w miejsowościach jechałem ~60km/h (była noc, więc przepisowo), poza 90~100 km/h, na drogach ekspresowych 120km/h.

Jechałem w nocy, nie śpieszyłem się w ogóle, wyjechałem o 2 w nocy, byłem o 4.20, miałem być na 6 rano. Ruchu nie było praktycznie wcale, nikt mnie nie blokował, nie stawałem na światłach bo po prostu były wyłączone.

w takich warunkach jadąc z prędkościami takimi jak te przy których jechałem tą trasę w 2h, to myślę że zrobił bym tą trasę w 1h 30 minut, tylko że wtedy wyjechałem w południe a dojechałem o 14 więc ruch był dość spory (było to w środku tygodnia).

freefly
03-11-2011, 23:17
Mam bardzo dobry wzrok.

Jedną z wad wzroku jest brak natychmiastowego zwężania źrenic w czasie widzenia w mroku, pod wpływem jasnego światła. W efekcie takie światło powoduje powidoki, lśnienia i oślepienia.
To że widzisz ostro, rozróżniasz barwy, itp, nie oznacza, że nie masz kłopotów ze wzrokiem.

Le Sir
03-11-2011, 23:20
poza 90~100 km/h

Czyli jechałeś zgodnie z przepisami, czy nie ?

!AGresT
03-11-2011, 23:27
Jedną z wad wzroku jest brak natychmiastowego zwężania źrenic w czasie widzenia w mroku, pod wpływem jasnego światła. W efekcie takie światło powoduje powidoki, lśnienia i oślepienia.
To że widzisz ostro, rozróżniasz barwy, itp, nie oznacza, że nie masz kłopotów ze wzrokiem.

To miałem na myśli. Jeżeli ze wzrokiem wszystko jest w porządku, to taka strzałka nie powinna powodowac oślepienia. Są przecież dużo jaśniejsze pomarańczowe sygnalizatory alarmowe, które ustawia się w sytuacji zagrożenia - co wtedy, przestaniesz zupełnie widziec drogę?
Światło takiej strzałki wywołuje pewien dyskomfort, jednak nie oślepia tak, żeby tracic widocznośc.

Slawskip
03-11-2011, 23:28
człowieku, nie patrzałem przez 100% czasu na licznik, nie mam w aucie tempomatu, jechałem spokojnie więc daruj sobie takie gadki, bo to naprawdę nie robi wielkiej różnicy.

bognik
03-11-2011, 23:35
Nie napisałam, że zupełnie nic nie widzę. I faktycznie problem dotyczy bardziej jaskrawych znaków (taką strzałkę znalazłam w google), i to tylko, gdy jest ciemno. To też kwestia tego kiedy się jedzie. Zmęczony wzrok jest wrażliwszy na jakiekolwiek światło.

A co do wzroku, to mam w rodzinie okulistę i kontrolę raz na pół roku. Póki co według badań jest ok.

Le Sir
03-11-2011, 23:53
Slawskip niepotrzebnie się irytujesz.
W tym przypadku sprawa jest zero jedynkowa. Albo dozwolonych prędkości nie przekraczasz, albo przekraczasz. I nie ma w tym przypadku znaczenia o ile przekroczyłeś. Można jechać wolniej, ale nie szybciej.
Pisze to dlatego, że teksty typu "ja prędkości nie przekraczam" bawią mnie niezmiernie, a "świętoszki" budzą lekką konsternację.

Jeżdżąc po mieście zachowanie odpowiedniej prędkości nie jest większym problemem. Jednak już poza miastem (piszę tu o takich "klasycznych" polskich drogach) to bywa ciężko. Kilkukrotnie jeździłem całkowicie zgodnie z przepisami. Uważam to za dość niebezpieczne. Próby nieustannego kontrolowania prędkościomierza, kilkukrotnie sprowadzały mnie w pobliże rowu na poboczu, bądź pod koła jadących z naprzeciwka (mimo że coraz więcej jest wyremontowanych dróg, to wciąż na wielu trzeba mocno kontrolować kierunek jazdy) ;) Jadąc 90 km/h i zwalniając do np. 40 ciężko jest prawidłowo "wycelować" i później utrzymać taką prędkość bez nieustannego gapienia się na zegary. Szczególnie, że co parę kilometrów (albo nawet częściej) następuje zmiana prędkości. Alternatywą jest zachowywanie bezpiecznej różnicy prędkości, czyli coś około 10 - 15 km/h mniej niż pokazują znaki. Czyli pozostaje niemiłosierne wleczenie się :)
Chciałbym zobaczyć takiego "świętoszka" jadącego 30 km/h przez kilka kilometrów po drodze z nowym asfaltem i pasami, bo robotnicy jeszcze nie ściągnęli oznakowania, a tak powinien jechać ktoś kto o sobie mówi "nie przekraczam prędkości" :)

ekonet
04-11-2011, 00:19
Kilkukrotnie jeździłem całkowicie zgodnie z przepisami. Uważam to za dość niebezpieczne. Próby nieustannego kontrolowania prędkościomierza, kilkukrotnie sprowadzały mnie w pobliże rowu na poboczu, bądź pod koła jadących z naprzeciwka
Zdębiałem. O czymś takim jeszcze nie słyszałem. Master. ;)

de Fresz
04-11-2011, 01:09
Światło takiej strzałki wywołuje pewien dyskomfort, jednak nie oślepia tak, żeby tracic widocznośc.

Zupełnie widoczność – pewnie i nie, ale nie zobaczysz co jest za tą strzałką, np. ciemnoburo ubrany pieszy.



Zdębiałem. O czymś takim jeszcze nie słyszałem. Master. ;)

Większość ludzi jadąc w dobrych warunkach wolno ulega zauważalnej dekoncentracji (bo przecież jadą tak bezpiecznie). Paradoksalnie zwykle przy szybszej jeździe uwaga jest bardziej skoncentrowana na drodze i jej otoczeniu. I są nawet na to tzw. naukowe badania. Ale pewnie mega-praworządni-kierowcy-nigdy-nie-przekraczający-prędkości nie podlegają tym prawom.

!AGresT
04-11-2011, 08:50
Bardzo ciekawa jest tendencja pojawiająca się zawsze przy takich (wielokrotnie tu przerabianych) dyskusjach.
Dominują dwa główne wątki - nie ma takiej możliwości, żeby jeździc zgodnie z przepisami (+garśc dziwacznych uzasadnień), oraz to niezwykle niebezpieczne i głupie jeździc zgodnie z przepisami (uzasadnienia j/w + wyśmiewanie i obrażanie).
A oczywiście kilka tysięcy ludzi ginie rocznie z winy rządy/drogowców/własnej woli itd. Tylko kierowcy są niewinni i nic nie mogą zrobi dla poprawienia bezpieczeństwa.
Sądzę, że można by z tego sformułowac jakąś zasadę, czy inne prawo (czy jest na sali Kazwita?).
Tak czy inaczej, ja już swoje napisałem - życzę miłej dyskusji.

Slawskip
04-11-2011, 10:42
Slawskip niepotrzebnie się irytujesz.
W tym przypadku sprawa jest zero jedynkowa. Albo dozwolonych prędkości nie przekraczasz, albo przekraczasz. I nie ma w tym przypadku znaczenia o ile przekroczyłeś. Można jechać wolniej, ale nie szybciej.
Pisze to dlatego, że teksty typu "ja prędkości nie przekraczam" bawią mnie niezmiernie, a "świętoszki" budzą lekką konsternację.


Świętoszkiem nie jestem, nigdy nie twierdziłem, że jeżdżę całkowicie zgodnie z przepisami i w ogóle nie przekraczam prędkości stosuje wszystkie zasady kodeksu drogowego itp. zwykle staram się jeździć +10km/h tego co mówią znaki, limity itp.

Akurat tamten przykład podałem, gdyż wtedy na prawdę starałem się jechać przepisowo i trzymać się limitów prędkości, ale czasami łapałem się na tym, że jak spojrzałem na licznik, to miałem 100km/h a nie 90km/h, dlatego napisałem 90~100km/h. Ten przykład jest oderwany od rzeczywistości, bo nie jeżdżę tak na co dzień, po prostu chciałem zobaczyć ile zajmie mi przejazd tej trasy zgodnie z przepisami i przy praktycznie zerowym ruchu, tyle w kwestii wyjaśnienia, co do trasy 180km po polskich drogach w 2h 20minut praktycznie zgodnie z przepisami.

wilk325
04-11-2011, 11:09
Bardzo ciekawa jest tendencja pojawiająca się zawsze przy takich (wielokrotnie tu przerabianych) dyskusjach.
Dominują dwa główne wątki - nie ma takiej możliwości, żeby jeździc zgodnie z przepisami (+garśc dziwacznych uzasadnień), oraz to niezwykle niebezpieczne i głupie jeździc zgodnie z przepisami (uzasadnienia j/w + wyśmiewanie i obrażanie).
A oczywiście kilka tysięcy ludzi ginie rocznie z winy rządy/drogowców/własnej woli itd. Tylko kierowcy są niewinni i nic nie mogą zrobi dla poprawienia bezpieczeństwa.
Sądzę, że można by z tego sformułowac jakąś zasadę, czy inne prawo (czy jest na sali Kazwita?).
Tak czy inaczej, ja już swoje napisałem - życzę miłej dyskusji.

lubię to:)

Jestem i czuję się Polakiem, ale jak widać duuża część społeczeństwa jeszcze "myśli starymi " kategoriami, kiedy było w dobrym tonie robić inaczej niż "władza i przepisy " nakazywała.
Nie będę tu przytaczał Niemiec - bo to jedyny kraj który ma również drogi na których nie obowiązują żadne ograniczenia prędkości; ale wszystkie inne kraje Unii mają takie ograniczenia w tym i Polska - i tylko u "nas" toczy się dyskusja na temat że się nie da jeździć zgodnie z przepisami, wszędzie indziej się da - dziwne.
Wszystkim którzy tak pragną się wyszaleć proponuję to zrobić w Niemczech ( choć jazda 200km/h i więcej przez parę godzin nie jest wcale taką wielką przyjemnością ); tym bardziej odważnym proponuję Szwajcarię gdzie również są fotoradary i to nie oznakowane ( a na autostradach często widnieją znaki ograniczenia do 80 i 100 ) lub Norwegię i Szwecję, gdzie drogi są bajeczne, fotoradarów prawie brak ( niestety duużo cywilnych i bardzo szybkich radiowozów + szybkie obywatelskie telefony na policję ). Dość długi pobyt w tych trzech ostatnich krajach szybko uczy jazdy zgodnie z przepisami - można>
Jeszcze jedno - kiedy słyszę w TV wypowiedzi policjantów, że punkty to jedyny straszak - to śmiać mi się chce, przecież po przekroczeniu granicy żadne punkty mnie nie obowiązują, ale wysokość mandatów ( Szwajcaria, Norwegia, Szwecja, nawet we Włoszech ) powoduje jednak jazdę zgodną z przepisami - kasa i świadomość nieuchronnej kary jest jedynym czynnikiem który uczy przepisów:(.
ktoś pisze, że +10km/h to już przekroczenie prędkości - ale w stosunku do: kto sprawdził ile faktycznie przekłamuje jego licznik w aucie?; u mnie jest -3km/h.

Wszystkim życzę szerokiej drogi i szczęśliwego dotarcia do miejsca przeznaczenia, sobie jednak mniej "wariatów" na drodze.

de Fresz
04-11-2011, 12:36
Jestem i czuję się Polakiem, ale jak widać duuża część społeczeństwa jeszcze "myśli starymi " kategoriami, kiedy było w dobrym tonie robić inaczej niż "władza i przepisy " nakazywała.

A ja za to dostrzegam, że to przede wszystkim nasza kochana władza myśli "starymi kategoriami" – traktując społeczeństow jak stado tępych baranów, którym na każdym kroku trzeba wszystko pokazywać palcem, zabraniać, nakazywać, im ostrzejsze te ograniczenia, tym lepiej, cóż z tego, że większość pozostaje fikcją. I tak jest we wszystkich dziedzinach życia, od choćby prawa podatkowego poczynając, PoRD i realia na drogach nie są od tego podejścia wolne.
Taki przykład z rękawa.
Sytuacja 1: 3 lata temu, Austria, górska droga lokalna, fajne winkielki, lato, poranek, puściutko, jechałem motocyklem. Na większości odcinków tylko ograniczenia warunkowe (działające w czasie deszczu lub śniegu). Mimo obaw przed legendarną wręcz tamtejszą Polizei, jechałem tak, żeby było fajnie. Przed jakimś zakrętem stała 50, którą potraktowałem "po naszemu", wleciałem tam z prędkością ok. 70-80. Żyję tylko dlatego, że nic nie jechało z naprzeciwka, a i tak przeciwne pobocze było blisko. Bo to był zakręt na 50, no może góra 60. Wrednie się zacieśniający i ślepy.
Sytuacja 2: dziś rano, bemowski odcinek S8, zjazd na Powązki, lekki zakręt, wyprofilowany, z przewyższeniami, pogoda niezła. Wcześniej jak to na ekspresówce, 120, przed zakrętem stoi ograniczenie do 50. Znam go, więc robiłem go lajtowo setką, dopiero od 120 robi się tam ryzykownie, ale jak się go zna, to też da się zrobić.
Wniosek mam taki: jak kiedyś gdzieś w Polsce trafię na ograniczenie prędkości postawione zgodnie z realiami danego miejsca, to może się to dla mnie źle skończyć. Austryjackim można zaufać, łamać tylko wtedy, gdy dobrze zna się trasę.



ktoś pisze, że +10km/h to już przekroczenie prędkości - ale w stosunku do: kto sprawdził ile faktycznie przekłamuje jego licznik w aucie?; u mnie jest -3km/h.

To przy 50, przy 100 będzie więcej, im szybciej, tym przekłamanie rośnie. Przy 250 to potrafi być nawet w okolicach 30. Legenda miejska głosi, że to celowy zabieg producentów, co by mieć pewność, że jak się jedzie licznikowe 40, to na pewno mandatu się nie dostanie.

ekonet
04-11-2011, 12:46
Wniosek mam taki: jak kiedyś gdzieś w Polsce trafię na ograniczenie prędkości postawione zgodnie z realiami danego miejsca, to może się to dla mnie źle skończyć
Zapytam krótko - wolałbyś, aby było odwrotnie...?
No właśnie.

wilk325
04-11-2011, 12:58
To przy 50, przy 100 będzie więcej, im szybciej, tym przekłamanie rośnie. Przy 250 to potrafi być nawet w okolicach 30. Legenda miejska głosi, że to celowy zabieg producentów, co by mieć pewność, że jak się jedzie licznikowe 40, to na pewno mandatu się nie dostanie.

nie, dokładnie przy każdej jest tak samo -3km/h bez względu na prędkość ( sprawdzane przy 50, 100, i 200km/h ).



Sytuacja 2: dziś rano, bemowski odcinek S8, zjazd na Powązki, lekki zakręt, wyprofilowany, z przewyższeniami, pogoda niezła. Wcześniej jak to na ekspresówce, 120, przed zakrętem stoi ograniczenie do 50. Znam go, więc robiłem go lajtowo setką, dopiero od 120 robi się tam ryzykownie, ale jak się go zna, to też da się zrobić.
Wniosek mam taki: jak kiedyś gdzieś w Polsce trafię na ograniczenie prędkości postawione zgodnie z realiami danego miejsca, to może się to dla mnie źle skończyć. Austryjackim można zaufać, łamać tylko wtedy, gdy dobrze zna się trasę.

no a na tym zakręcie wywalił się motocyklista:( a Ty 120km/h bo się da - ciekawe.

jacq
04-11-2011, 13:16
nie, dokładnie przy każdej jest tak samo -3km/h bez względu na prędkość ( sprawdzane przy 50, 100, i 200km/h ).
to zależy jakie auto, jakiej średnicy koło (bo jak założysz oponę o innym profilu i szerokości niż fabryczne, wskazania mogą być inne)

ja też przetestowałem ile mi licznik przekłamuje przy 80 było 5km/h w dół, przy 90 do 120 już 10km/h, a więcej nie jechałem bo mam stary samochód.



I na obwodnicy też jedziesz 50?

Pogratulować, a co do przejażdżki to, chętnie ale ja nie z tych łatwych, najpierw kawa!
;-)

nie, bo droga jest równa. Ale jak jechałem objazdem z płyt betonowych koło budowy wiaduktu to jechałem 20 a ograniczenie było do 40. Da się :)

de Fresz
04-11-2011, 13:26
Zapytam krótko - wolałbyś, aby było odwrotnie...?
No właśnie.

Szczerze – zdecydowanie tak, wolałbym aby wszystkie ograniczenia w Polsce były stawiane zgodnie z realiami danego miejsca, dopasowane do możliwości typowego kierowcy w typowym samochodzie, a nie 75-letniego niedzielnego kierowcy w 30 letnim maluchu na łysych oponach. Bo wtedy, podobnie jak w Austrii, zwyczajnie bym się do nich stosował – tam naprawdę ma się wrażenie, że ktoś postawił te znaki z myślą o zwróceniu uwagi na niebezpieczne miejsce, a wartość na znaku ma realny związek z tym jak da się pojechać.



nie, dokładnie przy każdej jest tak samo -3km/h bez względu na prędkość ( sprawdzane przy 50, 100, i 200km/h ).

W wielu (AFAIK nawet w większości) samochodów działa to jak opisałem. W niektórych pisemkach motoryzacyjnych przy okazji testów podają informację o przekłamaniach licznika. Jeżdżąc z GPSem wiele razy miałem okazję weryfikować to naocznie.



no a na tym zakręcie wywalił się motocyklista:( a Ty 120km/h bo się da - ciekawe.

Po pierwsze widoczność jest tam całkiem niezła, po drugie gleba w tym miejscu na motocyklu przy większej prędkości skończy się na ścianie, więc tak czy siak, to już byłoby bez większego znaczenia.

ekonet
04-11-2011, 13:32
Szczerze – zdecydowanie tak, wolałbym aby wszystkie ograniczenia w Polsce były stawiane zgodnie z realiami danego miejsca, dopasowane do możliwości typowego kierowcy w typowym samochodzie, a nie 75-letniego niedzielnego kierowcy w 30 letnim maluchu na łysych oponach. Bo wtedy, podobnie jak w Austrii, zwyczajnie bym się do nich stosował – tam naprawdę ma się wrażenie, że ktoś postawił te znaki z myślą o zwróceniu uwagi na niebezpieczne miejsce, a wartość na znaku ma realny związek z tym jak da się pojechać.
A ja wolę, aby ograniczenia były na wyrost.
Rozumiem, że jako ekspert oceniłeś wszelkie ograniczenia w naszym kraju jako przesadzone i stwierdzasz niniejszym, że nie ma potrzeby się do tych ograniczeń stosować.

de Fresz
04-11-2011, 13:47
A ja wolę, aby ograniczenia były na wyrost.

I właśnie w ten sposób uczy się ludzi braku zaufania do prawa. Ale w końcu o ile prościej jest straszyć prawnymi konsekwencjami niż edukować w oparciu o merytoryczne argumenty.



Rozumiem, że jako ekspert oceniłeś wszelkie ograniczenia w naszym kraju jako przesadzone i stwierdzasz niniejszym, że nie ma potrzeby się do tych ograniczeń stosować.

Jasne.
Jak byś jeszcze chciał poimputować mi jakieś absurdy, to się nie krępuj, jako że nie chce mi się prowadzić dalej dyskusji na tym poziomie, raczej nie odpowiem.

krzysztof jot
04-11-2011, 14:34
a chodziło o antyradar... :)

żadna dyskusja nie zmieni mentalności kierowcy, tak jak 20 lat doświadczenia jazdy - wtedy będzie dokładnie już wiedział (jak dożyje) gdzie docisnąć, gdzie olać znak, a gdzie wjechać na wysepkę :)
A wracając do tematu - bo tani antyradar to żaden antyradar - pomijając kwestie prawne, będzie generował tylko zamęt i zamieszanie - wzbudzi go alarm w budynku, inny antyradar z naprzeciwka itp itd... a gwałtowne depniecie na hamulec "jak zapika" kiedy już namierzyła nas suszarka jest bardzo jednoznaczne dla patrolu, i pierwsze zdanie zazwyczaj brzmi "...antyradarek mamy... ? :).
Więc w temacie - o wszystkich radarach i miejscach gdzie może stać patrol precyzyjnie w kraju powiadomi nas NaviExpert - wystarczy tylko reagować na to co tam ta Pani/Pan gadają do nas. Od czterech lat jak mam - o ile miałem problem - to tylko dlatego, że zupełnie zignorowałem komunikat o radarze, lub zaproszony byłem do zapoznania się z krótkim filmem z moim autem w roli głównej :) a na to antyradar nie pomoże...

nowart
04-11-2011, 14:50
Krzysztof, nie żartuj. Od pół roku jeżdzę z NE. Nie istnieje taka nawigacja, ktora powiadomi mnie w trybie natychmiastowym np o cwaniaczkach, którzy przed 5 minutami przyczaili się w krzaczkach na prostej , kilometrowej drodze w "terenie zabudowanym" bez żadnych zabudowań. Lub przed spryciarzami ze straży miejskiej i ich pomysłową twórczością śmietnikowo-balkonową... Tak dla przykładu oczywiście. Poza tym szlag mnie trafia jak mam wysłuchiwać co kilometr "uwaga, za 500m fotoradar", "uwaga, za 100m fotoradar", gdzie w znakomitej większości to puste, stare skrzynki, lub wcale ich tam nie ma.
Jedyny sposób na przyczajonych mundurowych, którzy z rana otrzymali od starego nakaz wyrobienia normy i łapania za co tylko wlezie - to CB.
Na ukryte w kiblach fotoradary - dobry antyradar.
Przejechałem setki tysięcy km, może nie wiele, ale wystarczająco, żeby wyrobić sobie jako takie zdanie o polskich drogach i służbach mundurowych.

!AGresT
04-11-2011, 15:14
tani antyradar to żaden antyradar - pomijając kwestie prawne, będzie generował tylko zamęt i zamieszanie - wzbudzi go alarm w budynku, inny antyradar z naprzeciwka itp itd...

Tak gwoli ścisłości, to rozmawiacie o wykrywaczach radarów. Antyradar to urządzenie zakłócające działanie radaru, czyli policjant mierzy i wychodzi mu np. 3hm/h lub 752 km/h :) Za to, to już jest w ogóle oddzielny paragraf.
Przypomniało mi się to, bo w '90 latach była głośna sprawa, kiedy jeden z muzyków ZZ Top miał potężny antyradar, który podczas przejazdu jego auta (taki potwór wyglądający jak zabytek) potrafił otwierac automatyczne bramy lub włączac systemy alaromwe :)

mpwt
04-11-2011, 17:53
Gdy jadę po zmierzchu i zbliżam się do wysepki, to często (bardzo) oślepia mnie m.in. taka strzałka:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/76695324398239064086.jpg). Wtedy już w ogóle nie widzę, czy ktoś przechodzi przez pasy.

Nie, no to jest lajcik i miejscu jeszcze, gdzie można to zrozumieć. Ktoś z was jechał ostatnio na trasie Warszawa - Ostrołęka? Tam jest masakra. Na prostych odcinkach drogi, przy wyjazdach z pola... masakra... i tak co parę kilometrów...

kazwita
04-11-2011, 21:48
Bardzo ciekawa jest tendencja pojawiająca się zawsze przy takich (wielokrotnie tu przerabianych) dyskusjach.
Dominują dwa główne wątki - nie ma takiej możliwości, żeby jeździc zgodnie z przepisami (+garśc dziwacznych uzasadnień), oraz to niezwykle niebezpieczne i głupie jeździc zgodnie z przepisami (uzasadnienia j/w + wyśmiewanie i obrażanie).
A oczywiście kilka tysięcy ludzi ginie rocznie z winy rządy/drogowców/własnej woli itd. Tylko kierowcy są niewinni i nic nie mogą zrobi dla poprawienia bezpieczeństwa.
Sądzę, że można by z tego sformułowac jakąś zasadę, czy inne prawo (czy jest na sali Kazwita?).

Jestem, jestem. Klasyka gatunku nasunęła mi skojarzenie:
MMS czyli „Motor Mania Syndrome”
mZAZ_xu0DCg

Mamrot
04-11-2011, 23:49
A ja wolę, aby ograniczenia były na wyrost.
Rozumiem, że jako ekspert oceniłeś wszelkie ograniczenia w naszym kraju jako przesadzone i stwierdzasz niniejszym, że nie ma potrzeby się do tych ograniczeń stosować.

ekonet, no ja Cię proszę, wyjaśnij mi jakie uzasadnienie miało ograniczenie do 40km na trójpasmówce
koło centrum Korona we Wrocławiu, które stało przez kilka lat i było ulubionym miejscem misiaczków z suszareczką, szczególnie nocną porą?
Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Byłem samochodem/motocyklem w wielu krajach i twerdzę że mitem jest to, że tylko my mamy upodobanie
do łamania ograniczeń prędkości, natomiast prawdą jest, że w ilości bezmózgowców przekraczających linię ciągłą,
wyprzedzających na trzeciego, dodających gazu będąc wyprzedzanym,
żaden kraj nam nie dorówna.

Dzisiaj do pracy pod wpływem tego wątku, postanowiłem pojechać przepisowo.
Warszawa, Wał Miedzeszyńki dwupasmówka godzina 13, ograniczenie do 70km.
Na kilkadzesiąt samochodów jadących w tym smym kierunku, tylko jeden mnie nie wyprzedził,
był to autobus MZK :mrgreen:

RobertMiernik
05-11-2011, 00:01
I co, nie tylko w Polsce! ;>

ekonet
05-11-2011, 00:18
ekonet, no ja Cię proszę, wyjaśnij mi jakie uzasadnienie miało ograniczenie do 40km na trójpasmówce
koło centrum Korona we Wrocławiu, które stało przez kilka lat i było ulubionym miejscem misiaczków z suszareczką, szczególnie nocną porą?
Nie wiem, być może naprawdę było to bez sensu. Ale jadąc drogą nie zastanawiajmy się nad sensem każdego znaku, znacznie lepiej będzie jednak się do niego zastosować. Chcę powiedzieć, że lepiej wyjść na nieudolnego łosia, niż na sztywnego kozaka. Tyle chcę przekazać.

!AGresT
05-11-2011, 00:56
Jestem, jestem. Klasyka gatunku nasunęła mi skojarzenie:
MMS czyli „Motor Mania Syndrome”


:)

BugsBunny
05-11-2011, 10:53
Nie wiem, być może naprawdę było to bez sensu. Ale jadąc drogą nie zastanawiajmy się nad sensem każdego znaku, znacznie lepiej będzie jednak się do niego zastosować. Chcę powiedzieć, że lepiej wyjść na nieudolnego łosia, niż na sztywnego kozaka. Tyle chcę przekazać.

ja się tu akurat zgadzam z woldemorthem - jadąc od Korony jest takie samo bezsensowne ograniczenie, zaraz za zjazdem z wiaduktu, do 50km/h, tylko dlatego że dochodzi pas do lewoskrętu.
Jeżdżąc kiedyś gdzieś w rejonach Kudowy, wieczorem, na drodze stał znak "niebezpieczny zakręt"; potraktowałem go tak jak podobne znaki na drodze Wrocław - Warszawa, ustawione po prostu na łukach, a tymczasem była to niemal agrafka i cudem wyszedłem z niego cało.
Jak ktoś Cię przez miesiąc ostrzega przed burzą, a non-stop świeci słońce, to w końcu przestajesz nosić parasol i kalosze.

ekonet
05-11-2011, 11:01
ja się tu akurat zgadzam z woldemorthem - jadąc od Korony jest takie samo bezsensowne ograniczenie, zaraz za zjazdem z wiaduktu, do 50km/h, tylko dlatego że dochodzi pas do lewoskrętu.
Jeżdżąc kiedyś gdzieś w rejonach Kudowy, wieczorem, na drodze stał znak "niebezpieczny zakręt"; potraktowałem go tak jak podobne znaki na drodze Wrocław - Warszawa, ustawione po prostu na łukach, a tymczasem była to niemal agrafka i cudem wyszedłem z niego cało.
Jak ktoś Cię przez miesiąc ostrzega przed burzą, a non-stop świeci słońce, to w końcu przestajesz nosić parasol i kalosze.
Jarku, ale ja właśnie o tym - żeby nie lekceważyć żadnego znaku. Sam przyznasz, że w swojej robocie nie lekceważysz żadnego elementu procedur, choćby wydawały się one przesadzone, prawda? ;)
Pracuję obecnie w DeltaHouse, przyjrzę się więc, o czym tu mówicie. ;)

BugsBunny
05-11-2011, 11:07
Jarku, ale ja właśnie o tym - żeby nie lekceważyć żadnego znaku. Sam przyznasz, że w swojej robocie nie lekceważysz żadnego elementu procedur, choćby wydawały się one przesadzone, prawda? ;)
Pracuję obecnie w DeltaHouse, przyjrzę się więc, o czym tu mówicie. ;)

Przesadzone to jedno, ale kompletnie bezsensowne - wyglądające, jakby komuś zostało więcej tabliczek "50" niż "70" albo nie zdjął po remontach i ktoś naprodukował za dużo tych "niebezpiecznych zakrętów", to się w końcu "znieczulasz" na te ostrzeżenia.

Ni powinno być tak, że jeden "niebezpieczny zakręt" przejeżdżasz spokojnie 120, a drugi tak samo oznaczony ledwo wyrabiasz przy 40.

freefly
05-11-2011, 11:10
Jestem, jestem. Klasyka gatunku nasunęła mi skojarzenie:
MMS czyli „Motor Mania Syndrome”
mZAZ_xu0DCg


Amerykanie tego syndromu się pozbyli (przynajmniej większość). Rodacy zaś nabawili. Ale cóż się dziwić jeśli jeszcze 20-25 lat temu połowa jeździła furmankami i nagle przesiedli się do samochodów. I z najlepszych furmanów stali się najlepszymi kierowcami.;)
Jeszce potrwa zanim rodakom też przejdzie. Dojście do poziomu zmotoryzowania Amerykanów z czasów gdy powstał ten filmik zajmie nam jeszcze jakieś 10-15 lat. Za kolejne 10-15 rodacy wyrobią w sobie kulturę drogową.:smile:

ASAHI
05-11-2011, 11:19
Gdy jadę po zmierzchu i zbliżam się do wysepki, to często (bardzo) oślepia mnie m.in. taka strzałka:

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/76695324398239064086.jpg). Wtedy już w ogóle nie widzę, czy ktoś przechodzi przez pasy.

Niestety ale takie strzałki coraz częściej pojawiają sie przy drogach, zamysł jest dobry, ale dla kierowców którzy jadą długo w ciemności takie nagłe odpalenie zwykle diodowych całkiem mocnych świateł daje po prostu po oczach, i nad tym nie ma co dyskutować.


No nie żartuj, że taka strzałka Cię tak strasznie oślepia. ;)
Wysepki i szykany są między innymi po to, aby wymusić wolniejszą jazdę. Oślepia? No to trzeba zwolnić, żeby zobaczyć, czy kogoś tam nie ma. Proste.

Krzyśku, uwierz że potrafi oślepić. Owszem nie jest to może za każdym razem ale przy połączeniu odpowiedniego kąta i odległości potrafi dać po oczach.


Może warto odwiedzic okulistę?

A to już czysta złośliwość wobec koleżanki.


Po pierwsze, zwalniasz. I to jest OK.
Po drugie, musisz sobie wyrobić nawyk niepatrzenia bezpośrednio na silne źródło światła, np. kiedy mijasz się z innym pojazdem nie oceniaj odległości patrząc w jego lampy, albo gdy razi Cię wspomniany znak patrz na niego "kątem oka".

Takie zjawisko (chwilowe oślepienie) jest równie niebezpieczne ja np. wyjazd w słoneczny dzień z tunelu.

Jedyny głos rozsądku.



Co do antyradarów to ja mam odczucia obojętne. Jak miałbym wydać około 2 tyś na porządny antyradar, który i tak raczej nie ostrzega przed suszarką laserową, to wolałbym kupić porządny zestaw CB i na tym bazować.
O jakości języka niektórych kierowców jednak wolałbym się nie wypowiadać, bo to woła o zastosowanie zakazu używania CB..

nowart
05-11-2011, 12:43
Jeżdżąc kiedyś gdzieś w rejonach Kudowy, wieczorem, na drodze stał znak "niebezpieczny zakręt"; potraktowałem go tak jak podobne znaki na drodze Wrocław - Warszawa, ustawione po prostu na łukach, a tymczasem była to niemal agrafka i cudem wyszedłem z niego cało.
Jak ktoś Cię przez miesiąc ostrzega przed burzą, a non-stop świeci słońce, to w końcu przestajesz nosić parasol i kalosze.

I to jest sedno sprawy na polskich drogach. Nie od dziś wiadomo, że człowiek zwraca uwagę na obostrzenia i zakazy do pewnego rozsądnego momentu. Później, kiedy już ich ilość przekracza jakiś poziom człowiek przestaje zwracać na nie uwagi i zaczyna je ignorować. Tym bardziej w sytuacjach, gdy większość z nich umieszczana jest na wyrost, przez niedopatrzenie lub chęć celowego utrudnienia życia innym, zwłaszcza kierowcom.

ekonet
05-11-2011, 12:57
musisz sobie wyrobić nawyk niepatrzenia bezpośrednio na silne źródło światła, np. kiedy mijasz się z innym pojazdem nie oceniaj odległości patrząc w jego lampy, albo gdy razi Cię wspomniany znak patrz na niego "kątem oka".

Jedyny głos rozsądku.
Mnie tego uczyli już na kursie na prawo jazdy i jest to oczywiste.

Przy okazji - niektóre tunele nie wiedzieć czemu są oświetlone w nocy rzęsiście, w dzień słabo lub wcale, gdy powinno być dokładnie na odwrót.

Kurdę, ale zdryfowaliśmy od tematu "Jaki antyradar?". ;)

Redskull
05-11-2011, 13:05
Niemcy mają za to swoje osławione autostrady bez ograniczeń prędkości. A w Polsce... wszędzie ograniczenia, fotoradary, źli policjanci z laserowymi miernikami... nie ma gdzie docisnąć gazu, dać upustu fantazji, poczuć się jak Kubica... co się zatem dziwić że jak taki miszcz kierownicy, po tym jak nastał się w korkach, zobaczy przed sobą kawałek pustej prostej to przestaje dostrzegać jakiekolwiek znaki... pies spuszczony z łańcucha tez gna bezmyślnie na oślep... ;)

Podkreślam w Twojej wypowiedzi fakt istnienia autostrad. Dalsza część mojej wypowiedzi pod postem wilka.



Wszystkim którzy tak pragną się wyszaleć proponuję to zrobić w Niemczech ( choć jazda 200km/h i więcej przez parę godzin nie jest wcale taką wielką przyjemnością ); tym bardziej odważnym proponuję Szwajcarię gdzie również są fotoradary i to nie oznakowane ( a na autostradach często widnieją znaki ograniczenia do 80 i 100 ) lub Norwegię i Szwecję, gdzie drogi są bajeczne, fotoradarów prawie brak ( niestety duużo cywilnych i bardzo szybkich radiowozów + szybkie obywatelskie telefony na policję ). Dość długi pobyt w tych trzech ostatnich krajach szybko uczy jazdy zgodnie z przepisami - można>


Kolejny forumowicz/kierowca, który przytacza inne kraje i AUTOSTRADY. Zjeździłem Europę w zdłóż i w szerz. Za granicą stosowałem się do znaków. Mieszkańcy owych krajów też zwykle (podkreślam) stosowali się do znaków. Wiecie dlaczego?
Ano dla tego, że byli w stanie zaplanować swoją podróż co do minuty! Stać ich na jeżdżenie zgodnie z przepisami w miastach, bo wiedzą, że jak mają potrzebę dostać się 500 kilometrów dalej to nie będzie z tym problemu. Poleca 40 km/h w mieście (Austria), ale dostaną się na autostradę i polecą 130km/h. Dlatego właśnie mamy tą różnicę. i nie chodzi tu o kulturę kierowców czy zasady z PRL. Chodzi tylko i wyłącznie o infrastrukturę. Gdyby w Polsce sieć autostrad byłaby tak rozwinięta jak na Słowacji to ja nie mam nic przeciw radarom, policji itp. Ale nikt mi nie będzie robił wody z mózgu hasłami typu "trzeba było wyjechać wcześniej". Zawodowi kierowcy wiedzą o co chodzi. Odbiorca ma w nosie korki itp. A Ty "wyjeżdżając wcześniej" tego nie przewidzisz. Poza tym 10 minut oszczędności na każdej 100km to około godziny dziennie przy 600km trasie! Czyli w roku jest to 11 dób (doba ma 24h) więcej czasu na wypoczynek, dla rodziny itp... I policzyłem tylko dni pracujące (52 tygodnie w roku x 5dni pracujących).

Czy teraz kumacie?

pawelp
05-11-2011, 13:10
I to jest sedno sprawy na polskich drogach. Nie od dziś wiadomo, że człowiek zwraca uwagę na obostrzenia i zakazy do pewnego rozsądnego momentu. Później, kiedy już ich ilość przekracza jakiś poziom człowiek przestaje zwracać na nie uwagi i zaczyna je ignorować. Tym bardziej w sytuacjach, gdy większość z nich umieszczana jest na wyrost, przez niedopatrzenie lub chęć celowego utrudnienia życia innym, zwłaszcza kierowcom.

Nie ma to jak sobie dorobić usprawiedliwiać swoje głupie zachowanie zrzucając winne na innych.

pawelp
05-11-2011, 13:18
Podkreślam w Twojej wypowiedzi fakt istnienia autostrad. Dalsza część mojej wypowiedzi pod postem wilka.



Kolejny forumowicz/kierowca, który przytacza inne kraje i AUTOSTRADY. Zjeździłem Europę w zdłóż i w szerz. Za granicą stosowałem się do znaków. Mieszkańcy owych krajów też zwykle (podkreślam) stosowali się do znaków. Wiecie dlaczego?
Ano dla tego, że byli w stanie zaplanować swoją podróż co do minuty! Stać ich na jeżdżenie zgodnie z przepisami w miastach, bo wiedzą, że jak mają potrzebę dostać się 500 kilometrów dalej to nie będzie z tym problemu. Poleca 40 km/h w mieście (Austria), ale dostaną się na autostradę i polecą 130km/h. Dlatego właśnie mamy tą różnicę. i nie chodzi tu o kulturę kierowców czy zasady z PRL. Chodzi tylko i wyłącznie o infrastrukturę. Gdyby w Polsce sieć autostrad byłaby tak rozwinięta jak na Słowacji to ja nie mam nic przeciw radarom, policji itp. Ale nikt mi nie będzie robił wody z mózgu hasłami typu "trzeba było wyjechać wcześniej". Zawodowi kierowcy wiedzą o co chodzi. Odbiorca ma w nosie korki itp. A Ty "wyjeżdżając wcześniej" tego nie przewidzisz. Poza tym 10 minut oszczędności na każdej 100km to około godziny dziennie przy 600km trasie! Czyli w roku jest to 11 dób (doba ma 24h) więcej czasu na wypoczynek, dla rodziny itp... I policzyłem tylko dni pracujące (52 tygodnie w roku x 5dni pracujących).

Czy teraz kumacie?

Oraz 1100 dób w ciągu 100 lat.
A przy okazji Twojego wpisu przypomniał mi się cytat ze Smolenia:


- Każdy dzień przestoju to 9 tysięcy izb mieszkalnych mniej, 12 milionów 500 tysięcy łyżeczek do herbaty mniej, 12 milionów noży mniej, 85 milionów par butów mniej oraz 8943 złotych i 26 groszy na godzinę to kosztuje takie pieprzenie w telewizji.

Redskull
05-11-2011, 13:23
@pawelp

Czy Twój post wniósł coś do wątku, czy po prostu miałeś ochotę coś napisać?

ASAHI
05-11-2011, 13:23
Mnie tego uczyli już na kursie na prawo jazdy i jest to oczywiste.

Przy okazji - niektóre tunele nie wiedzieć czemu są oświetlone w nocy rzęsiście, w dzień słabo lub wcale, gdy powinno być dokładnie na odwrót.

Kurdę, ale zdryfowaliśmy od tematu "Jaki antyradar?". ;)

W świetle ostatnio czytanych Twoich wypowiedzi, gdybym Cie nie znał, odniósłbym wrażenie że wyrosłeś na forumową alfę i oniegę ;-)

Wracając do tematu to podobnych absurdów jak złe oświetlenie, za dużo znaków przy drodze, dziwne ograniczenia to jeszcze byśmy kilka znaleźli :D

Póki co do Europy (celowo z dużej litery) to nam jeszcze sporo brakuje. I to zarówno kierowcom jak i urzędnikom..

nowart
05-11-2011, 13:30
Nie ma to jak sobie dorobić usprawiedliwiać swoje głupie zachowanie zrzucając winne na innych.

Bardzo się mylisz co do mojej osoby. Mimo zaopatrzenia w CB i antyradar jeżdzę jak ostatni emeryt. Lubię jazdę bezpieczną i spokojną. W życiu gumę spaliłem może ze 3 razy. Ale to do niczego nie doprowadzi bo i tak nie zrozumiesz a wątek jak każdy temu podobny zdryfował na tory osobistych podjazdów i uszczypliwości...



Ano dla tego, że byli w stanie zaplanować swoją podróż co do minuty! Stać ich na jeżdżenie zgodnie z przepisami w miastach, bo wiedzą, że jak mają potrzebę dostać się 500 kilometrów dalej to nie będzie z tym problemu. Poleca 40 km/h w mieście (Austria), ale dostaną się na autostradę i polecą 130km/h.

W tym rzecz. Też bym zrozumiał wilkowe baśnie gdybym nosa poza granice PL nie wyściubił. Tymczasem, kiedy chcę dojechać 500km do Krakowa muszę turlać się krajową piątką do Wrocławia, gdzie większość to wiochy, radary, załadowane mundurowymi krzaki, wysepki i 200km jednopasmowej dróżki z masą remontów i ograniczeniem do 50km/h. Wrocław przemilczę... Potem żenująca zwężkostrada na której ostatnio utknąłem na 2h. W ten sposób jadę do krakowskich kolegów 8h. Planowana od lat S5 pozostała w sferze planów. Dojeżdzam spocony, wkur...zony i wyczerpany psychicznie a glówa mi pęka od radia i pisków antyr. działających non stop w obawie, czy na bzdurnej 40km/h ustawionej w srodku pola, na prostej, pustej szosie, mogę sobie pozwolić na szaleńcze 60km/h.
W identyczny sposób z Berlina do Frankfurtu, ok 600km robię sobie w ok 4-5h. Z palcem w nosie, na tempomacie, zgodnie z przepisami. KAŻDE większe miasto mijam obwodnicą nawet nie wiem kiedy. Wysiadam wypoczęty, zrelaksowany dobrą muzyką a nie z kwadratową głową od wyłapywaczy ukrytych mundurowych dybiących na każdego mojego grosika. Potem mogę po Berlinie turlać się uśmiechnięty nawet 30km/h.
Farmazony o poszanowaniu polskiego KD mogą prawić jedynie teoretycy, dla których najdłuższe trasy to weekendowe odwiedziny rodziców mieszkających 20km dalej...
EOT

pawelp
05-11-2011, 13:31
@pawelp

Czy Twój post wniósł coś do wątku, czy po prostu miałeś ochotę coś napisać?

A jakoś tak mam jak ktoś banialuki pisze. Najpierw w wątku ktoś pisze, że na 120 km przyrost czasu, przy przepisowej jeździe, to jest o 1/4 więcej niż przy nieprzepisowej. Jak podano przykłady, że tak nie jest to się wyrywasz, że w ciągu roku to jest aż 11 dób. To po co się szczypać, przy 100 latach jeszcze więcej wyjdzie.

pawelp
05-11-2011, 13:38
Bardzo się mylisz co do mojej osoby. Mimo zaopatrzenia w CB i antyradar jeżdzę jak ostatni emeryt. Lubię jazdę bezpieczną i spokojną. W życiu gumę spaliłem może ze 3 razy. Ale to do niczego nie doprowadzi bo i tak nie zrozumiesz a wątek jak każdy temu podobny zdryfował na tory osobistych podjazdów i uszczypliwości...

To powiem Ci tak. Nie znasz jakie uwarunkowania kierowały tymi, którzy dany znak stawiali. Tobie może się wydawać bezsensowny, bo danym obszarze znajdujesz się parę sekund.

Redskull
05-11-2011, 13:58
@pawelp

Po prostu bez komentarza. Chyba jeździsz rowerem i nie masz pojęcia o poruszaniu się pojazdem silnikowym. Podałem Ci moje wyliczenia. Nie musisz się z nimi zgadzać-podaj swoje. Wtedy będziesz konkretyzował wypowiedzi, bo na razie zachowujesz się jak typowy użytkownik z pudelka bez własnego zdania i obrażający wszystkich dookoła.

RobertMiernik
05-11-2011, 14:03
Widzisz, problem w tym, że teoretykowi ciężko się z praktykiem dogadać...
Pojeździsz to pogadamy.

A co do tematu to chyba nic już nowego na temat antyradarów się tutaj nic nie pojawi, proponuję zakończyć dyskusję bo zamiast argumentów pojawiają się wycieczki osobiste.

Boryszuk
05-11-2011, 14:07
zamiast argumentów pojawiają się wycieczki osobiste.

Ja już sobie popcorn przygotowałem ;)

RobertMiernik
05-11-2011, 14:34
Ja już sobie popcorn przygotowałem ;)

;]

GrzegorzPPP
05-11-2011, 15:34
Wracając do tematu antyradaru.

Wiele jest takich opini:


Fotoradary stacjonarne i przenośne są niestety bardzo trudno wykrywalne, ponieważ wiązka radarowa ustawiona jest na konkretny punkt drogi przez co antyradar może wychwycić tylko odbicie tego sygnału. Bardzo dobre antyradary są w stanie wykryć działanie takiego radaru z odległości 500-1000m (w zależności od terenu) jednak ich koszt to minimum 2000zł
GUZIK prawda :!: Kupiłem w Rosji antyradar za 65e. I nasze polskie fotoradary stacjonarne wyłapuje z minimum 300m (jeśli leży gdzieś na desce rozdzielczej) i z ponad 500m jeśli jest zawieszony na szybie. Na przenośne nowe radary faktycznie nie działa, ale przed takimi jest zawsze postawiony znak, że kontrola prędkości.


wszystko tańsze ma o wiele mniejszą skuteczność i do wykrywania fotoradarów nie nadaje się niemal wcale, a takie za 200zł to zaczną piszczeć wtedy kiedy zrobi Ci fotkę.
W takim budżecie to tylko najtańsze CB-radio.
Fakt, mój często piszczy fałszywie, szczególnie jak są te inteligentne światła. Ale Nawigacja z punktami POI + antyradar i już wiadomo gdzie zwalniać.


A odnośnie przepisowej jazdy to śmiać mi się z Was chce :) Od kiedy jest internet to wszyscy w nim są święci i przepisowi :)

Ja protestuję przeciwko głupim przepisom łamiąc je. Olewam wysepki, ciągłe linie, głupie światła która zapalają mi czerwone gdy nikogo innego nie ma na skrzyżowaniu. Fotoradary i inne bzdury.

TAK JESTEM PIRATEM DROGOWYM :D
Od razu lżej na sercu :D

RobertMiernik
05-11-2011, 15:53
Na głupie światła to uważaj raczej, czasem się zdarza że czujnik na skrzyżowaniu jest dość daleko od świateł, ktoś jadący prostopadłą, może mieć zielone i popierdzielać 90 na godzinę - lepiej się tak nie zdziwić... ;P

GrzegorzPPP
05-11-2011, 16:05
No bez przesady, aż takim piratem nie jestem :D Jak mi zapali czerwone to zwolnię, aż będę pewny że mogę przejechać i jadę dalej. Przy tym musi być to skrzyżowanie z bardzo dobrą widocznością.

Zresztą to jest jedyna żelazna zasada którą przestrzam przy tym nie zbieram praktycznie punktów karnych. NIGDY NIE WYKONUJĘ RYZYKOWNYCH MANEWRÓW JAK NIE MAM IDEALNEJ WIDOCZNOŚCI. Dla mnie tylko to się liczy. Jak jest idealna widoczność i warunki to uważam, że mogę robić co mi się podoba.

Większość ludzi stosuje się do przepisów, ale nie wie dlaczego. Takie tępe myślenie.

Ja święty nie jestem i zapierdzielam ile wlezie, ale zauważyłem że jako jeden z nielicznych zwalniam przy szkołach, obowiązkowo jak dzieci są gdzieś przy drodze nawet pod opieką dorosłych. Przepuszczam pieszych na pasach. Po centrach miast nie jeżdżę więcej jak 50km/h. A inni mają to w dupie. Wystarczy że postawią im znak 70 i już przy bawiących się dzieciakach tyle jadą, a dlaczego, bo przepisy pozwalają...

hadwao
05-11-2011, 16:34
Ja rocznie przejeżdżam mało - zazwyczaj 15-20.000 km. Ogólnie mam zasadę, że do znaków dodaję 10km i tej prędkości się trzymam. Po pierwsze dlatego, że jednak znaki na naszych drogach są chyba stawiane na wyrost. Pod drugie przy tej prędkości raczej Policja przymyka oko. Mam wrażenie, że jest to prędkość odpowiednia i bezpieczna. Przez 15 lat nie spowodowałem żadnego wypadku (uczestniczyłem w jednej stłuczce, ale ja wtedy stałem i ktoś we mnie wjechał - nomen omen z powodu nie wyrobienia się na zakręcie z powodu zbyt dużej prędkości). Ilość sytuacji niebezpiecznych mam bardzo mało i dzięki rozsądnej prędkości pozostają to tylko sytuacje niebezpieczne a nie wypadki.

Mandaty otrzymuję - uważam, że nie da się ich wyeliminować w 100% - nie da się ZAWSZE kontrolować prędkości, można się zapomnieć etc. To jest tylko kwestia ilości przejechanych kilometrów i pecha nawet jeśli ktoś się pilnuje. Za prędkość dostałem w sumie 2-3 mandaty. Chyba wszystkie na 50zł, bo prędkość przekraczałem o 10-20km - wszystkie były z kategorii tych głupich. Nigdy jednak nie miałem żalu do Policji - zawsze w kulturalnej i zabawnej atmosferze dostaje najniższy wymiar kary i pozostaje anegdota dla znajomych ;-)

Antyradary i inne wynalazki uważam za głupotę - powodują one tylko sporo niebezpiecznych sytuacji - korzystałem przez jakiś czas z Yanosika w telefonie, ale ogólnie wolę jechać w miarę przepisowo i nie patrzeć co chwilę na ekraniki, lampki i inne bzdety. Chyba ogólnie jestem kierowcą starej daty bo używam głównie mapy, a nie nawigacji.

Kompletnie nie rozumiem jak można wpaść na oznakowany radar przy drodze - to się chyba kwalifikuje na badanie wzroku. Natomiast wszelkie "ruchome" kontrole są nie do uniknięcia.

CB uważam za jedyną w miarę rozsądną rzecz (dochodzi info o korkach etc) ale nie założę sobie tego na samochód bo ogólnie jak widzę CB na samochodzie to wiem, że jedzie jakiś baran - ludzie z CB to zagrożenie na drodze. Wiem, że jest te 5-10% osób jadących przepisowo z CB, ale jak widzę antenę to zachowuje szczególną ostrożność. Podobnie mam jak widzę BMW lub AUDI - jak kierowca tego samochodu nie robi czegoś głupiego na drodze, to jest to dla mnie zaskoczenie. Tak więc nie kupię sobie CB, BMW ani AUDi (choć CB uważam za pożyteczne, a BMW i AUDI mi się podoba) bo nie chcę być utożsamiany z tymi grupami ludzi, którzy tego używają.

Na koniec dodam, że mam znajomego, który brał udział w 6 wypadkach/stłuczkach (zazwyczaj ktoś mu wyjeżdża z podporządkowanej). Uważa, że jest zaje... kierowcą i jeździ "dynamicznie ale bezpiecznie" jak to sam mówi. Sam z nim nigdy nie jechałem, ale od znajomych, którzy mieli okazje wiem, że jeździ jak ostatni kretyn (ma zresztą obecnie BMW). Nie rozumie, że nawet jeśli w myśl przepisów wypadek nie jest z jego winy to jest ona jak najbardziej współodpowiedzialny bo ludzie pewnie wyjeżdżają mu bo go nie widzą odpowiednio wcześnie. Niektórych po prostu nigdy się nie przekona i mam wrażenie, że wielu takich "bezpiecznych" kierowców się tu właśnie wypowiada.

Ogólnie nie trzeba być świętoszkiem na drodze, ale trzeba jechać odpowiedzialnie i z głową. Jeśli ktoś sobie wmawia, że jadąc 80km/h w miejscu gdzie jest 50-tka to nie ma racji - życzę tylko aby do tego wniosku doszedł zanim kogoś zabije lub poważnie uszkodzi. Fizyki się nie oszuka.

PS. Nie chcę tu obrażać posiadaczy BMW/AUDI/CB bo wiem, że zdarzają się wśród nich normalni ludzie.
PS2. Mieszkam w Poznaniu, który słynie z kretynów na drodze więc pewnie to też trochę wpływa na mój osąd.

hadwao
05-11-2011, 16:39
Zresztą to jest jedyna żelazna zasada którą przestrzam przy tym nie zbieram praktycznie punktów karnych. NIGDY NIE WYKONUJĘ RYZYKOWNYCH MANEWRÓW JAK NIE MAM IDEALNEJ WIDOCZNOŚCI. Dla mnie tylko to się liczy. Jak jest idealna widoczność i warunki to uważam, że mogę robić co mi się podoba.


Według statystyk Policyjnych najgroźniejsze wypadki zdarzają się właśnie w takich warunkach i dochodzi do nich szczególnie często co podkreślają chyba wszyscy Policjanci... No ale co tam - to tylko matematyka, przecież ona nie dotyczy wszystkich... a nie zaraz to chodziło o astrologię ;--)

wilk325
05-11-2011, 16:51
W tym rzecz. Też bym zrozumiał wilkowe baśnie gdybym nosa poza granice PL nie wyściubił. Tymczasem, kiedy chcę dojechać 500km do Krakowa muszę turlać się krajową piątką do Wrocławia, gdzie większość to wiochy, radary, załadowane mundurowymi krzaki, wysepki i 200km jednopasmowej dróżki z masą remontów i ograniczeniem do 50km/h. Wrocław przemilczę... Potem żenująca zwężkostrada na której ostatnio utknąłem na 2h. W ten sposób jadę do krakowskich kolegów 8h. Planowana od lat S5 pozostała w sferze planów. Dojeżdzam spocony, wkur...zony i wyczerpany psychicznie a glówa mi pęka od radia i pisków antyr. działających non stop w obawie, czy na bzdurnej 40km/h ustawionej w srodku pola, na prostej, pustej szosie, mogę sobie pozwolić na szaleńcze 60km/h.
W identyczny sposób z Berlina do Frankfurtu, ok 600km robię sobie w ok 4-5h. Z palcem w nosie, na tempomacie, zgodnie z przepisami. KAŻDE większe miasto mijam obwodnicą nawet nie wiem kiedy. Wysiadam wypoczęty, zrelaksowany dobrą muzyką a nie z kwadratową głową od wyłapywaczy ukrytych mundurowych dybiących na każdego mojego grosika. Potem mogę po Berlinie turlać się uśmiechnięty nawet 30km/h.
Farmazony o poszanowaniu polskiego KD mogą prawić jedynie teoretycy, dla których najdłuższe trasy to weekendowe odwiedziny rodziców mieszkających 20km dalej...
EOT

To nie baśnie, a jedynie szkoda kasy na mandaty, są lepsze sposoby na jej zagospodarowanie, choć już płaciłem parę - największy 1200E:( i niestety prawie nie skończyłem na komisariacie za chęć "porozmawiania" z policjantem.

Ja do Krakowa mam 550km, więc na spokojnie sobie jadę dwa dni, przy okazji coś zawsze pofotografuję - tak planuję sobie drogę.

Z Frankfurtu ( rozumiem że tego nad Niemnem;) do Berlina często się jedzie 8-9h i dłużej; bo jak sobie w Niemczech zaplanujesz korek na autostradzie to i parę godzin postoisz:(.

Co do teoretyków - nie cierpię latać; dlatego wszystkie urlopy spędzam w Europie całej, bo się da dojechać samochodem:), po Polsce też "trochę" się przemieszczam - no ale co ja będę farmazony opowiadał.


Kolejny forumowicz/kierowca, który przytacza inne kraje i AUTOSTRADY. Zjeździłem Europę w zdłóż i w szerz. Za granicą stosowałem się do znaków. Mieszkańcy owych krajów też zwykle (podkreślam) stosowali się do znaków. Wiecie dlaczego?
Ano dla tego, że byli w stanie zaplanować swoją podróż co do minuty! Stać ich na jeżdżenie zgodnie z przepisami w miastach, bo wiedzą, że jak mają potrzebę dostać się 500 kilometrów dalej to nie będzie z tym problemu. Poleca 40 km/h w mieście (Austria), ale dostaną się na autostradę i polecą 130km/h. Dlatego właśnie mamy tą różnicę. i nie chodzi tu o kulturę kierowców czy zasady z PRL. Chodzi tylko i wyłącznie o infrastrukturę. Gdyby w Polsce sieć autostrad byłaby tak rozwinięta jak na Słowacji to ja nie mam nic przeciw radarom, policji itp. Ale nikt mi nie będzie robił wody z mózgu hasłami typu "trzeba było wyjechać wcześniej". Zawodowi kierowcy wiedzą o co chodzi. Odbiorca ma w nosie korki itp. A Ty "wyjeżdżając wcześniej" tego nie przewidzisz. Poza tym 10 minut oszczędności na każdej 100km to około godziny dziennie przy 600km trasie! Czyli w roku jest to 11 dób (doba ma 24h) więcej czasu na wypoczynek, dla rodziny itp... I policzyłem tylko dni pracujące (52 tygodnie w roku x 5dni pracujących).

Czy teraz kumacie?

Nie,
bo jak z tej pogoni Ciebie zabraknie dla rodziny:(:(:( to nic czasu nie zaoszczędzisz.

GrzegorzPPP
05-11-2011, 17:14
Według statystyk Policyjnych najgroźniejsze wypadki zdarzają się właśnie w takich warunkach i dochodzi do nich szczególnie często co podkreślają chyba wszyscy Policjanci... No ale co tam - to tylko matematyka, przecież ona nie dotyczy wszystkich... a nie zaraz to chodziło o astrologię ;--)

Mi nie chodziło o ładną pogodę :)

Po prostu masz szeroką asfaltową drogę z utwardzonym poboczem. Jak jest mały ruch po prostych jadę w granicach 130-150km/h miejscami około 200. Czego nie mogę przewidzieć na takiej drodze :?: Jedynie wystrzału opony.
Jeśli są jakieś wyjazdy z pola czy coś i widzę że ktoś się do nich zbliża to oczywiście zwalniam. Nie mówiąc już o skrzyżowaniach z drogami na których nasilenie ruchu jest większe.

Często po Siedleckiej obwodnicy jeżdżę tyle ile się da. I uważam że nie stwarzam zagrożenia nawet biorąc wysepki lewą stroną czy wyprzedzanie na ciągłych liniach. Tylko muszę widzieć co najmniej 700m przed sobą.

nowart
05-11-2011, 17:39
To nie baśnie, a jedynie szkoda kasy na mandaty, są lepsze sposoby na jej zagospodarowanie, choć już płaciłem parę - największy 1200E:( i niestety prawie nie skończyłem na komisariacie za chęć "porozmawiania" z policjantem.

Ja do Krakowa mam 550km, więc na spokojnie sobie jadę dwa dni, przy okazji coś zawsze pofotografuję - tak planuję sobie drogę.

Z Frankfurtu ( rozumiem że tego nad Niemnem;) do Berlina często się jedzie 8-9h i dłużej; bo jak sobie w Niemczech zaplanujesz korek na autostradzie to i parę godzin postoisz:(.
.

Jak to mawiam - bogatemu nie zabronisz ;)
Mnie również szkoda kasy na mandaty, nie znam takiego , któremu nie szkoda, ale sam potwierdzasz polską paranoję na drogach - do Krakowa najlepiej w 2 dni bo można osiwieć, a identyczną trasę w De w kilka godzin. Ciebie pewnie stać na to, żeby 500km trasę robić sobie na spokojnie w 2 dni, hoteliki, 2 dni z powrotem - powiedz to ludziom pracującym za kółkiem, którzy muszą dojechać tam do południa i do północy jeszcze wrócić :)

wilk325
05-11-2011, 18:30
Jak to mawiam - bogatemu nie zabronisz ;)
Mnie również szkoda kasy na mandaty, nie znam takiego , któremu nie szkoda, ale sam potwierdzasz polską paranoję na drogach - do Krakowa najlepiej w 2 dni bo można osiwieć, a identyczną trasę w De w kilka godzin. Ciebie pewnie stać na to, żeby 500km trasę robić sobie na spokojnie w 2 dni, hoteliki, 2 dni z powrotem - powiedz to ludziom pracującym za kółkiem, którzy muszą dojechać tam do południa i do północy jeszcze wrócić :)

też kiedyś tak myślałem - jedynie co nie muszę ani nie chcę to: zginąć lub zostać kaleką bo ktoś inny musi.
Paranoję na drogach potwierdzam, ale póki co mamy ( choć zmienia się duuużo ) to co mamy, ale to nie zmienia mojego podejścia do łamania przepisów.

BugsBunny
05-11-2011, 19:39
Po prostu masz szeroką asfaltową drogę z utwardzonym poboczem. Jak jest mały ruch po prostych jadę w granicach 130-150km/h miejscami około 200. Czego nie mogę przewidzieć na takiej drodze :?: Jedynie wystrzału opony.
Jeśli są jakieś wyjazdy z pola czy coś i widzę że ktoś się do nich zbliża to oczywiście zwalniam. Nie mówiąc już o skrzyżowaniach z drogami na których nasilenie ruchu jest większe.

Często po Siedleckiej obwodnicy jeżdżę tyle ile się da. I uważam że nie stwarzam zagrożenia nawet biorąc wysepki lewą stroną czy wyprzedzanie na ciągłych liniach. Tylko muszę widzieć co najmniej 700m przed sobą.

Normalnie ręce opadają....
Każdy przed spowodowaniem wypadku z własnej winy jest święcie przekonany, że wszystko widzi i wszystko ma pod kontrolą.

Redskull
05-11-2011, 19:48
Nie, bo jak z tej pogoni Ciebie zabraknie dla rodziny:(:(:( to nic czasu nie zaoszczędzisz.

Z jakiej pogoni? 10 minut na 100km to prędkość zamiast 50 około 70 na godzinę...gdzie tu pogoń? Ja tu nie mówię kolego o robieniu 100km w 40 minut. Mówię tu o racjonalności, mówię o planowaniu i o idylli. Bo utrzymanie średniej 70km/h w Polsce to sen i marzenie.

Idąc dalej dlaczego infrastruktura? Bo jakby były kładki górą lub dołem, to ludziska nie łaziliby po jezdni. To samo tyczy się ciągników i innych maszyn rolniczych-widziałeś takie ustrojstwa na autostradzie w cywilizowanym kraju? Dalej rowerzyści i zwierzęta... O ile na zwierzaka nie ma siły, to nieoświetlony rower na autostradzie???

Jeszcze głębiej. Oszczędność paliwa, oszczędność samochodów czyli zwiększenie ich żywotności... Same korzyści...Wtedy mogę jeździć 30km/h w mieście. na relaxie i z uśmiechem!

RobertMiernik
05-11-2011, 20:08
Akurat na autostradzie nigdy nie widziałem rowerów, traktorów czy innych zwierząt, aczkolwiek z resztą się w sumie zgadzam.

Dla mnie też najistotniejsze jest planowanie wyjazdu, jeśli umawiam się z klientem to jest to dla mnie święte, szczególnie że zwykle czekają na mnie 'ważni ludzie' dlatego mimo, że zawsze planuję na trasę 30-45 min więcej niż wynika z odległości, rzadko się zdarza, żebym był więcej niż 10-15 min przed umówioną godziną.

ASAHI
05-11-2011, 20:50
Na naszych autostradach to jednak faktycznie można różne rzeczy spotkać.. A rowerzyści to najmniej dziwne z nich.

Redskull
05-11-2011, 20:56
Tyle, że ja mówię o autostradach w standardzie europejskim. Jeśli zatrzymasz się na pasie awaryjnym to w ciągu 20 minut masz na karku policje autostradową. Dlatego rowery, traktory itp odpadają...a to wpływa na poprawę bezpieczeństwa

!AGresT
05-11-2011, 22:43
A to już czysta złośliwość wobec koleżanki.

Nie, to było serio. Zresztą Freefly potwierdził.

bognik
05-11-2011, 22:45
Nie, to było serio. Zresztą Freefly potwierdził.

Tylko gdyby koleżanka była kolegą, to by tego nie było ;)

ASAHI
05-11-2011, 22:52
Jedną z wad wzroku jest brak natychmiastowego zwężania źrenic w czasie widzenia w mroku, pod wpływem jasnego światła. W efekcie takie światło powoduje powidoki, lśnienia i oślepienia.
To że widzisz ostro, rozróżniasz barwy, itp, nie oznacza, że nie masz kłopotów ze wzrokiem.

To akurat jest bardzo łatwo sprawdzić.


To miałem na myśli. Jeżeli ze wzrokiem wszystko jest w porządku, to taka strzałka nie powinna powodowac oślepienia. Są przecież dużo jaśniejsze pomarańczowe sygnalizatory alarmowe, które ustawia się w sytuacji zagrożenia - co wtedy, przestaniesz zupełnie widziec drogę?
Światło takiej strzałki wywołuje pewien dyskomfort, jednak nie oślepia tak, żeby tracic widocznośc.

Wbrew pozorom diody używane w takich strzałkach są dość mocne i przy złym ustawieniu i małej odległości potrafią dać po źrenicach. Tak jak wcześniej pisałem.

pawelp
05-11-2011, 22:54
@pawelp

Po prostu bez komentarza. Chyba jeździsz rowerem i nie masz pojęcia o poruszaniu się pojazdem silnikowym. Podałem Ci moje wyliczenia. Nie musisz się z nimi zgadzać-podaj swoje. Wtedy będziesz konkretyzował wypowiedzi, bo na razie zachowujesz się jak typowy użytkownik z pudelka bez własnego zdania i obrażający wszystkich dookoła.
Tyle, że Twoje wyliczenia to populistyczna bzdura. Jak sobie chcesz sprawdzić ile w ciągu roku tracisz czasu i nie poświęcasz go rodzinie to policz sobie ile czasu poświęcasz na przykład na mycie i przestań się myć.

!AGresT
05-11-2011, 22:56
Tylko gdyby koleżanka była kolegą, to by tego nie było ;)

Przepraszam, ale tego co napisałaś naprawdę nie rozumiem...

bognik
05-11-2011, 23:00
;)

!AGresT
05-11-2011, 23:04
;)

Niewiele mi to wyjaśniła, ale trudno. Widocznie "nie nadanżam".

bognik
05-11-2011, 23:06
Tomeczku, możesz wytłumaczyć koledze? ;)

ASAHI
05-11-2011, 23:12
Wytłumaczone :D

A tak na marginesie to póki mandaty będą stanowiły ważna pozycję w budżecie to dotąd będa naciski na ich wystawianie nie tylko przez Policję ale i ITD i SM i montowanie fotoradarów, i inne niespodzianki..

Mamrot
05-11-2011, 23:15
... Nie znasz jakie uwarunkowania kierowały tymi, którzy dany znak stawiali. Tobie może się wydawać bezsensowny, bo danym obszarze znajdujesz się parę sekund.


nYkp74v0cww&feature=related

!AGresT
05-11-2011, 23:19
Wytłumaczone :D

Ano. Chyba czas przestac się odzywac...

pawelp
06-11-2011, 00:05
...

?

ekonet
06-11-2011, 00:39
Ja protestuję przeciwko głupim przepisom łamiąc je. Olewam wysepki, ciągłe linie, głupie światła która zapalają mi czerwone gdy nikogo innego nie ma na skrzyżowaniu. Fotoradary i inne bzdury.

TAK JESTEM PIRATEM DROGOWYM :D
Pożegnajmy się już teraz...

ASAHI
06-11-2011, 00:41
Ale tak od razu chcesz kolegę zbanować?
Za to że był szczery?
Nie poznaje Cię...




















































































:D :D

Mamrot
06-11-2011, 02:11
?

Nie znasz jakie uwarunkowania kierowały tymi, którzy dany znak stawiali. Tobie może się wydawać bezsensowny....


Po prostu odnoszę nieodparte wrażenie, że nie uwarunkowania kierują tymi,
którzy dany znak stawiają a ignorancja, asekuranctwo i złośliwość.
Z takich bubli cynicznie korzystają różnej maści stróże prawa,
wmawiając mi, że to dla mojego i ogólnego dobra.
Bareizm w czystej formie. Stąd ten cytat filmowy.

wer
06-11-2011, 02:42
Bo u nas wszyscy w zasadzie to jeżdżą zgodnie z przepisami, czasami tylko ktoś się zapomni. Proponuję osobom tak myślącym popatrzeć na samochody jadące po 23:00 w Warszawie. 120km/h to nie jest rzadki widok.

swider
06-11-2011, 03:33
Pozwolę sobie zamknąć wątek. Kolejną powtórkę z rozrywki…