PDA

Zobacz pełną wersję : Wybrać kurs czy szkołe?



fotograf0
23-10-2011, 22:18
Witajcie,
mam pytanie małe do Was-doświadczonych fotografów...Co się opłaca wybrać kursy,warsztaty i dokształcać się czy pójść do szkoły która nadaje tytuły w zakresie naszej profesji?Czekam na wypowiedzi wasze, bo jestem ciekaw. Chciałbym dodać też iż z fotografią wiąże swoją przyszłość i chciałbym zarabiać na niej.

Cosnek
23-10-2011, 22:30
Jeśli jesteś w wieku startowym (tzn. około 20 lat) to zdecydowanie polecam studia. Kursy sa raczej wiedza w pigulce i musisz już wiedzieć czego dokładnie chcesz się nauczyć.

fotograf0
23-10-2011, 22:33
wiek moj to 27lat....ale jeszcze mam sile na studiowanie:)

mini21
23-10-2011, 22:33
A ja powiem tak....
Jeśli chodzi o fotografię, to radziłbym iść na jakiś inny kierunek, (może grafika czy coś w tym stylu), a fotografii uczyć się poprzez praktykę, ewentualnie co jakiś czas zapisać się na jakiś kurs, warsztaty itp.

I mówię to z własnego doświadczenia.
Wiem, że każda szkoła jest inna i ma inny poziom, ale z relacji kilku osób które znam i które takie szkoły skończyły, to raczej żadnej z nich nie przydał się papier ukończenia takiej uczelni.

Ale to oczywiście tylko moje zdanie.

P.S. poszukaj na forum, było takich wątków naprawdę sporo.

swider
23-10-2011, 22:50
Jeśli chce Ci się jeszcze studiować, nie ma co się zastanawiać nad jakimiś śmisznymi kursami -- tylko studia i to państwowe: Slezská univerzita v Opavě, PWSFTViT ew. któreś ASP.

Michał Jędrak
23-10-2011, 22:53
Szkoła fotograficzna nic Ci nie da. Po pierwsze wiedzę fotograficzną można posiąść w tydzień czy dwa, a reszta to inwencja własna i własny upór. No bo ile można się uczyć o zależności czasu od przysłony, o głębi ostrości itd. Jeśli masz talent to sam sobie poczytasz parę książek i się wybijesz, a jeśli nie masz talentu (albo najczęściej szczęścia), to ukończysz tuzin szkół i będziesz pstrykał komunie i chrzty. Po drugie szkoła jest niepotrzebna bo po co Ci papier, którego nikt nie wymaga i nikt nie sprawdzi? A po trzecie ukończ jakiś kierunek, który daje szeroki wachlarz możliwości. Opowiem Ci na swoim przykładzie...

Ukończyłem anglistykę, ale już wcześniej zajmowałem się fotografią. Jednak tenże papierek pozwolił mi na wykładanie na UW kiedy chciałem (ale wolę fotografię) i na prywatnej uczelni. Wiele lat temu przetłumaczyłem parę filmów (kiepskich) dzięki papierkowi. W każdej chwili mogę zatrudnić się w jakiejś firmie jako jakiś szkoleniowiec, asystent prezesa. W każdej chwili mogę podjąć pracę zagranicą w niemalże dowolnej dziedzinie. Mogę robić tłumaczenia za pieniądze, mogę prowadzić spotkania biznesowe (co akurat robiłem i lubię), mogę być korespondentem dla jakiejś zagranicznej agencji prasowej itd.

Gdybym ukończył szkołę foto to mógłbym się wybić tak, jak jeden na sto tysięcy. Jednak gdybym miał pecha to musiałbym na siłę próbować wiązać koniec z końcem w dziedzinie fotografii: minilab, legtymacje, chrzciny, tani etat w jakiejś małej redakcji, fotografie w knajpach itd... Często też sam ledwo wiążę koniec z końcem, ale fotografuję bo lubię a nie muszę i mam spokój psychiczny, że w każdej chwili mogę się zająć czymś innym.

Masz wiele kierunków, które otwierają wiele horyzontów: kierunki językowe, psychologia, polityka, nauki ścisłe, informatyka, grafika, kulturoznawstwo, historia sztuki itd...

Krótko mówiąc NIE STUDIUJ FOTOGRAFII, DOBRZE CI RADZĘ...

swider
23-10-2011, 23:07
No bo ile można się uczyć o zależności czasu od przysłony, o głębi ostrości itd.
Nie ma jak sprowadzić studiów fotograficznych do uczenia się powyższych zależności. :lol:
Widać ma kolega pojęcie o tego typu szkole. :)



Masz wiele kierunków, które otwierają wiele horyzontów: kierunki językowe, psychologia, polityka, nauki ścisłe, informatyka, grafika, kulturoznawstwo, historia sztuki itd...

Tak, te kierunki na pewno pomogą nam znaleźć pracę. :D Zwłaszcza zaproponowana psychologia wiedzie obecnie prym w produkowaniu bezrobotnych.
A historia sztuki i grafika komputerowa to kompletnie obce pojęcia na studiach fotograficznych. :D

PS
A tak w ogóle skąd pomysł, że kolega jeszcze żadnych studiów/szkoły nie skończył? Podejrzewam, że w wieku 27 lat, czasy studenckie/szkolne i wybór drogi zawodowej ma już za sobą, a teraz chce uczyć się czegoś związanego ze swoją pasją.

fotograf0
23-10-2011, 23:23
Drogi swider...skończyłem ekonomię...a moje pytanie się wzięło z tego że chcę podszkolić się z pasji jaką jest fotografia

Cosnek
23-10-2011, 23:28
wiek moj to 27lat....ale jeszcze mam sile na studiowanie:)

mam 35 lat i jestem na drugim roku studiów, wiek to nie przeszkoda!

mini21
23-10-2011, 23:32
Nie wiem dokładnie jak jest w innych szkołach, ale w mojej większość nauki skupiała się na teorii działania halogenków srebra i ich zależności przy naświetlaniu, budowie materiałów światłoczułych i pracy w ciemni.

Przysłona, czas otwarcia migawki itp. to były tylko "dodatki", tematy poruszone raz i tyle.

swider - troszeczkę się z tobą nie zgodzę.
Historia sztuki może i nie jest w 100% związana z fotografią, ale na mojej uczelni mieliśmy np.: rysunek jako przedmiot i tam dużo omawiało się prace malarskie, więc trochę tej wiedzy było.

To samo z historią sztuki - tu może miało to mniejszy związek, ale na innym przedmiocie omawialiśmy cały rozwój fotografii od kolebki, aż do czasów obecnych, więc poniekąd ma to jakiś związek z historią sztuki.

agape
23-10-2011, 23:32
A ja powiem tak....
Jeśli chodzi o fotografię, to radziłbym iść na jakiś inny kierunek, (może grafika czy coś w tym stylu), a fotografii uczyć się poprzez praktykę, ewentualnie co jakiś czas zapisać się na jakiś kurs, warsztaty itp.

I mówię to z własnego doświadczenia.
Wiem, że każda szkoła jest inna i ma inny poziom, ale z relacji kilku osób które znam i które takie szkoły skończyły, to raczej żadnej z nich nie przydał się papier ukończenia takiej uczelni.

Ale to oczywiście tylko moje zdanie.

P.S. poszukaj na forum, było takich wątków naprawdę sporo.

Papier - z wielu kierunków - to z tego co widzę u znajomych, znajomych znajomych itd. - mało komu się przydał. ;) Grafika? to samo co fotografia - po co komu papier przy poszukiwaniach pracy grafika komp. czy podobnych? Wiadomo że chodzi o konkretne umiejętności które posiadanie papieru konkretnej uczelni może sugerować (wskazówka dla pracodawcy na pierwszym etapie rekrutacji) ale ich nie gwarantuje.
To tak jak z fotografią - najważniejsza jest praktyka, godziny spędzone z "przedmiotem" (tj. fotografią czy wspomnianą grafiką).
Jednak moim skromnym zdaniem (popartym co nieco doświadczeniem) - jeśli masz czas na studiowanie - to fajnie - studiuj! Przecież studia tutaj w niczym nie zaszkodzą - a być może poszerzą Twoje horyzonty - nie tylko stricte na fotografię (jak się niektórym często wydaje) - bo będziesz miał tam zajęcia, wykłady o szeroko pojętej sztuce, kulturze itp. Tym m.in. przyzwoite studia różnią się od przeciętnego kursu którego podstawą jest właśnie opanowywanie podstaw technicznej str. fotografii i zrównywanie poziomu wszystkich uczestników (a jest on siłą rzeczy "nierówny" - bo przyjmują w zasadzie każdego - $$$). Na studia dostają się ci, co przeszli przesiewkę w postaci egzaminów - często wieloetapowych. Co też nie jest bez znaczenia dla samej jakości studiowania (kontakt z innymi fotografującymi na podobnym lub lepszym poziomie rozwija - studia to nie tylko wykładowcy).
Więc jeśli jest czas na studiowanie - to ja wolałabym studia zamiast kursu. Fotografować, wałkować fotografowane we własnym zakresie i tak trzeba - studia tu niczego nie zmieniają, nie zwalniają z konieczności samodzielnej pracy. No i z plusów poza oczywistą oczywistością jaką jest papier (może nigdy przy poszukiwaniach pracy się nie przyda, ale w perspektywie - lepiej chyba mieć taki papier ASP czy Filmówki niż certyfikat jakiegoś kursu) mają kilka innych plusów o których nie będę się rozpisywać. ;)

swider
23-10-2011, 23:38
Drogi swider...skończyłem ekonomię...a moje pytanie się wzięło z tego że chcę podszkolić się z pasji jaką jest fotografia
Czyli, słuszne były moje domniemywania. :)
Ja Ci gorąco polecam wspomniane szkoły -- realizuj swoje marzenia i spełniaj się zawodowo. Sam marzę o Opavie, może w niedługim czasie wreszcie złożę teczkę. ;)


swider - troszeczkę się z tobą nie zgodzę.
Historia sztuki może i nie jest w 100% związana z fotografią, ale na mojej uczelni mieliśmy np.: rysunek jako przedmiot i tam dużo omawiało się prace malarskie, więc trochę tej wiedzy było.
Mini -- ironia -- to jest słowo klucz do tego co napisałem o grafice i historii sztuki (przecież był uśmieszek). Masz rację, fotografia nie jest w 100% z nią związana… jest w 200%. ;)

mini21
23-10-2011, 23:41
ok, widocznie jej "nie wyczułem".

Ja tylko lekko przestrzegam autora przed dość często spotykanym efektem "wypalenia" po takiej szkole.
Po prostu, codzienne obcowanie z fotografią, gdzie z fajnego hobby staje się w pewnym sensie przymusem, powoduje, że wiele osób traci do niej zapał.
Ale to nie tyczy się wszystkich.
Dlatego, jeśli już zdecydujesz się na naukę w tym kierunku, to dobrze "przestudiuj" ofertę szkół - na co kładą główny nacisk oraz czy jest to szkoła artystyczna czy techniczna, bo od tego wiele zależy.

maki
23-10-2011, 23:46
Studiuj.

Michał Jędrak
23-10-2011, 23:48
Ja nie wątpię, że kierunki fotograficzne są dość rozbudowane i z pewnością jest tam wiele przedmiotów, co jednak nie zmienia faktu, że ma się papier, który nie otwiera zbyt wielu drzwi. To może ujmę to tak, żeby było prościej: jeśli chcesz studiować dla papierka, to wybierz inne studia, a książki o historii sztuki, książki o fotografii i książki o percepcji/psychologii (np Zimbardo) czytaj dla przyjemności, bo się przydadzą. Wyjdzie na to samo, a będziesz miał więcej możliwości. Jeśli jednak chcesz studiować dla przyjemności bo papierek jakiś już masz, to proszę bardzo.

Sorry, ale je nie rozumiem też kierunków, jak ASP. Jak ktoś jest artystą to sam wie jak chwycić pędzel i rysuje. Już od szkoły podstawowej widać, które dziecko ma wprawną rękę do malowania, a które nie. Podobnie jest z tymi filmówkami, PWST itd... Jak dzieciak ma talent, to mu dasz kamerę, on ją opanuje w parę dni i zacznie tworzyć. Jak nie ma talentu, to będzie powielał to, czego się nauczy od innych, czyli nie będzie tworzył. Po prostu nie uznaję czegoś takiego jak szkoły artystów, bo artystą się człowiek rodzi lub nie, a jak mówią, że jest inaczej to znaczy, że chcą kasę wyciągnąć za semestr :-)

morzon
23-10-2011, 23:54
Ja jestem na początku kursu Dokumentu i Fotoreportażu (czyli po jakichś pierwszych zajęciach) w Akademii Fotografii i muszę przyznać, że niesamowicie mi się to spodobało - naprawdę fajnie to prowadzone, z głową, z dobrymi perspektywami. Jeśli ten poziom się utrzyma przez cały czas (a z tego co pisał w którymś wątku kroolik i co polecał mi też znajoma, świetna fotografka) to prawdopodobnie wykupię u nich w przyszłym roku jakiś inny - może Portretowy lub Reklamowy. Na początku byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego typu szkółek i miałem taką opinię jak Michał Jędrak - choć w sumie nie popartą żadnym własnym doświadczeniem.

To na czym ja jestem nie jest raczej dla początkujących (imo zaawasnowany-mocno zaawansowany), ale mają też Kurs Podstawowy (czy coś takiego) albo jakieś roczne studium o ogólnym profilu (to mi znajoma zachwalała) - i chyba bym Ci takie coś polecał. Innych szkół nie znam, to nie piszę, ale opinie są jakie są.

Do filmówki ani tym bardziej do Opavy to początkujący też się nie dostają, więc nie zaprzątałbym sobie głowy...



Podobnie jest z tymi filmówkami, PWST itd... Jak dzieciak ma talent, to mu dasz kamerę, on ją opanuje w parę dni i zacznie tworzyć.

Ekhm... :lol:

swider
24-10-2011, 00:04
Sorry, ale je nie rozumiem też kierunków, jak ASP. Jak ktoś jest artystą to sam wie jak chwycić pędzel i rysuje. Już od szkoły podstawowej widać, które dziecko ma wprawną rękę do malowania, a które nie. Podobnie jest z tymi filmówkami, PWST itd... Jak dzieciak ma talent, to mu dasz kamerę, on ją opanuje w parę dni i zacznie tworzyć. Jak nie ma talentu, to będzie powielał to, czego się nauczy od innych, czyli nie będzie tworzył. Po prostu nie uznaję czegoś takiego jak szkoły artystów, bo artystą się człowiek rodzi lub nie, a jak mówią, że jest inaczej to znaczy, że chcą kasę wyciągnąć za semestr :-)
Michał, ale tak można napisać właściwie o każdych studiach. Angielskiego też się z podręczników i różnorakich kursów nauczysz, świetnych programistów naturszczyków -- też znam. Niepotrzebnie spłaszczasz temat.

Talent to tylko zaczątek, mała baza, niektórzy twierdzą, że stanowi tylko 10% ogółu czynników jakie się składają na efekt końcowy i jakość wykonywanych przez człowieka filmów, obrazów, fotografii, ról filmowych itd. Znakomita większość tego co trzeba włożyć by osiągnąć sukces to ciężka praca. Studia na kierunkach, nazwijmy to umownie, artystycznych -- rozwijają, zmuszają do pracy nad sobą, poszerzają horyzonty i prowokują do refleksji, myślenia. Nie wszystko wyciągniesz z książek, nie wszystko da Ci talent. Na takich studiach czerpiesz z bezcennego doświadczenia innych, mądrzejszych, mających za sobą jakże bogatą przeszłość. I mógłbym tak wymieniać… na końcu jest samo rycie, które też się przydaje i daje jako taką wiedzę o świecie sztuki.


Do filmówki ani tym bardziej do Opavy to początkujący też się nie dostają, więc nie zaprzątałbym sobie głowy...
Ja bym z miejsca nie skreślał kolegi i nie zakładał, że jest początkujący. Zresztą… „początkujący” to dość szerokie pojęcie. Liczy się pomysł na siebie i swoją fotografię, bo choćbyś nie wiem jak był biegły w technicznych aspektach i robił najbardziej wymuskane zdjęcia na świecie, jeśli nie ma w nich pomysłu i jakiejś idei, raczej marna szansa na dostanie się.
Jakby każdy podchodził do tematu w sposób, który zaprezentowałeś, sale świeciłyby pustkami. :)

agape
24-10-2011, 00:17
ok, widocznie jej "nie wyczułem".

Ja tylko lekko przestrzegam autora przed dość często spotykanym efektem "wypalenia" po takiej szkole.
Po prostu, codzienne obcowanie z fotografią, gdzie z fajnego hobby staje się w pewnym sensie przymusem, powoduje, że wiele osób traci do niej zapał.
Ale to nie tyczy się wszystkich.
Dlatego, jeśli już zdecydujesz się na naukę w tym kierunku, to dobrze "przestudiuj" ofertę szkół - na co kładą główny nacisk oraz czy jest to szkoła artystyczna czy techniczna, bo od tego wiele zależy.

Rzeczywiście istnieje takie pojęcie (wypalenia). Jednak jeśli zakładamy ostrą pracę samodzielną - pomijając nawet wątek studiowania - bo chcąc lepiej fotografować - trzeba... dużo fotografować - to wypalić możemy się "samodzielnie" - bez niczyjej, (uczelnianej) pomocy. :)
Druga rzecz - można równie dobrze iść na studia zaoczne - gdzie kilkudniowy w ciągu miesiąca kontakt z uczelnią, wykładowcami, studentami na pewno nie spowoduje przegrzania procesora i ostatecznie nie zaskutkuje wypaleniem, a z dużym prawdopodobieństwem zainspiruje i da przysłowiowego kopa do dalszej twórczej pracy "w domu".


Ja nie wątpię, że kierunki fotograficzne są dość rozbudowane i z pewnością jest tam wiele przedmiotów, co jednak nie zmienia faktu, że ma się papier, który nie otwiera zbyt wielu drzwi.
Wybacz - ale jakie i ile drzwi otwierają kierunki typu psychologia czy stricte historia sztuki?
Weź prosze pod uwagę, że chłopak ma już ukończone jedne studia - na kierunku potencjalnie dużo bardziej "otwierającym drzwi" do kariery - a studia foto mają mu służyć bardziej jako pomoc w rozwijaniu pasji jaką jest fotografia, a nie gwarantować intratnej roboty (o którą po wielu z pozoru świetnych kierunkach jest w tym kraju koszmarnie trudno). Dlaczego więc mu je odradzać?


Jeśli jednak chcesz studiować dla przyjemności bo papierek jakiś już masz, to proszę bardzo.
No właśnie.


Sorry, ale je nie rozumiem też kierunków, jak ASP. Jak ktoś jest artystą to sam wie jak chwycić pędzel i rysuje. Już od szkoły podstawowej widać, które dziecko ma wprawną rękę do malowania, a które nie. Podobnie jest z tymi filmówkami, PWST itd... Jak dzieciak ma talent, to mu dasz kamerę, on ją opanuje w parę dni i zacznie tworzyć. Jak nie ma talentu, to będzie powielał to, czego się nauczy od innych, czyli nie będzie tworzył. Po prostu nie uznaję czegoś takiego jak szkoły artystów, bo artystą się człowiek rodzi lub nie, a jak mówią, że jest inaczej to znaczy, że chcą kasę wyciągnąć za semestr
Jak dzieciak ma talent ale i do tego odpowiedni, specyficzny charakter - to z odpowiednimi podręcznikami, internetem itp. i informatykiem i anglistą tym bardziej zostanie. Ale czy to oznacza, ze powinniśmy zamknąć zakres edukacji na poziomie wyższym do medycyny i jej podobnych?
To że ktoś ma "łapę" - jak na studiach wielokrotnie słyszałam - i ładnie rysuje - nie oznacza jeszcze że da radę samodzielnie, w domu w pełni się rozwinąć. Dorosły człowiek zna siebie, i powinien wyczuć też moment w którym nei powinien już dalej studiować - bo zaczyna się wypalać - ale to spotyka tylko niektórych - reszta na takich artystycznych uczelniach po prostu się rozwija. Poza tym - sama techniczna umiejętność np. rysowania (a raczej przeważnie jej dobre początki) to nie wszystko - warto poznać najlepszych w swojej i pokrewnych dziedzinach, warto zainspirować się pracą i pracami kolegów, razem pojechać na plener... Nie powiesz mi, że większość utalentowanych ludzi stać by było na taki rygor i "samoupilnowanie" (czytanie historyczno-sztucznych książek, organizowanie regularnych warsztatów i wspólnych wyjazdów - a m.in. od tego są właśnie artystyczne studia.)



Podobnie jest z tymi filmówkami, PWST itd... Jak dzieciak ma talent, to mu dasz kamerę, on ją opanuje w parę dni i zacznie tworzyć.
Większość obecnie znanych aktorów (choćby z polskiej sceny), czy twórców innych dziedzin sztuki (w tym z branży muzycznej) jednak ma pokończone "jakieś tam" filmówki, ASP czy wyższe muzyczne szkoły. Ot - ostatnio często przywoływany w mediach operator filmowy - S.Idziak - po łódzkiej filmówce. itd.

morzon
24-10-2011, 00:29
Ja bym z miejsca nie skreślał kolegi i nie zakładał, że jest początkujący.
Zresztą… „początkujący” to dość szerokie pojęcie. Liczy się pomysł na siebie i swoją fotografię, bo choćbyś nie wiem jak był biegły w technicznych aspektach i robił najbardziej wymuskane zdjęcia na świecie, jeśli nie ma w nich pomysłu i jakiejś idei, raczej marna szansa na dostanie się.
Jakby każdy podchodził do tematu w sposób, który zaprezentowałeś, sale świeciłyby pustkami. :)

Nie pisałem tego jako uniwersalnego stwierdzenia - po prostu rzuć okiem na wątki zdjęciowe założone przez Autor.

Rafał_Sz
24-10-2011, 07:51
A nie lepiej po prostu uświadomić kolegę, że fotografia ślubna to jeż teraz bardziej hobby niż biznes?

Skończy studia, nakupi sprzętu i będzie potem sobie powtarzał jak mantrę: Jak żyć? Jak żyć?

:)

JarekJaszczyk
24-10-2011, 11:52
(...) kursy,warsztaty i dokształcać się czy pójść do szkoły (...)

Jedno nie wyklucza drugiego.
"Człowiek uczy się całe życie"

Pozdrowienia,

Jordański
26-10-2011, 23:05
Uczyć się samemu, a pieniądze zainwestować w sprzęt i wycieczki. Mówię poważnie.

kroolik
27-10-2011, 13:44
kursy, warsztaty i studia dają mozliwosc poszerzenia perspektywy.
talent talentem, ale spotkanie odpowiednich ludzi, ktorzy akurat nakierują, pokazą inną mozliwosc- jest z pewnoscią plusem nie minusem :) dochodza inne plusy...

nie widze tutaj miejsce na specjalną polemike w tym temacie.

oczywiscie samemu mozna isc tą drogą, ale wtedy odbieramy sobie dodatkowe szanse jakie dają te okoliczności.

są przyklady fotografow krorzy sa samoukami, ale to nie skreśla tego co napisalem wyżej.
ja bym raczej nie wierzyl we wlasny mega talent- to dzis na prawde nie czesto sie zdarza :)

a jesli ma sie nawet duzy talent to wsparcie od innych to rzecz rowne cenna. tworzenie to ciezka droga pod górke we mgle i deszczu:) drogi czesto nie widac i wracać sie chce...

agape
27-10-2011, 22:54
kursy, warsztaty i studia dają mozliwosc poszerzenia perspektywy.
talent talentem, ale spotkanie odpowiednich ludzi, ktorzy akurat nakierują, pokazą inną mozliwosc- jest z pewnoscią plusem nie minusem :) dochodza inne plusy...

nie widze tutaj miejsce na specjalną polemike w tym temacie.

oczywiscie samemu mozna isc tą drogą, ale wtedy odbieramy sobie dodatkowe szanse jakie dają te okoliczności.

są przyklady fotografow krorzy sa samoukami, ale to nie skreśla tego co napisalem wyżej.
ja bym raczej nie wierzyl we wlasny mega talent- to dzis na prawde nie czesto sie zdarza :)

a jesli ma sie nawet duzy talent to wsparcie od innych to rzecz rowne cenna. tworzenie to ciezka droga pod górke we mgle i deszczu:) drogi czesto nie widac i wracać sie chce...

O to, to! :)
(zresztą to samo, tylko bardziej rozwlekle, napisałam w poprzednich postach ;)).

swider
27-10-2011, 23:25
(zresztą to samo, tylko bardziej rozwlekle, napisałam w poprzednich postach ;)).
No właśnie. :D