Zobacz pełną wersję : trwałosć zapisu zdjęć na płytach dvd
Leszekel
19-10-2011, 23:41
Witam.
Jak oceniacie trwałosć zapisu zdjęć na płytach dvd?
Pytam ponieważ mam kilka płytek CD ( bardzo podejrzanej jakości ) sprzed kilku lat z których wyparowały dane :)
Czy w wypadku zapisywania klientom zdjęć ślubnych na płytach DVD warto ostrzec , ze za pare lat może dziać się coś złego?
Pozdrawiam
Z płytami różnie bywa, zależy też od tego jak są przechowywane. Światło UV niszczy płytki. To nie pergamin, który wytrzyma setki lat. Płytkę więc warto przegrać co 4 lata, tylko kto o tym pamięta?
Witam.
Jak oceniacie trwałosć zapisu zdjęć na płytach dvd?
Pytam ponieważ mam kilka płytek CD ( bardzo podejrzanej jakości ) sprzed kilku lat z których wyparowały dane :)
Czy w wypadku zapisywania klientom zdjęć ślubnych na płytach DVD warto ostrzec , ze za pare lat może dziać się coś złego?
Pozdrawiam
Używałem zaawansowanych płyt EMTEC DVD+R 24 CARAT GOLD TECHNOLOGY - ale moje obecne napedy nie widzą zapisu, musiałem biegać po znajomych i odczytałem ze starego napędu PLEXTORA, TDK Scratch PROOF ALE TEGO ŻADEN NAPED NIE WIDZI, całe szczęście że skusiłem się na kilka płyt. Co się dało przewaliłem na Dysk.
Jak u was z tymi nośnikami ? ...nie ma jak to klisza...
Michał Jędrak
20-10-2011, 21:35
Niestety trwałość płyt DVD jest podobna jak CD, czyli wszystko zależy od rodzaju płyty, od szczęścia i warunków przechowywania. Niestety najczęściej główną rolę gra w tej sprawie szczęście/los :-)
Może się zdarzyć, że nagramy dwie identyczne płyty i jedna będzie się walać po podłodze przez lata a po włożeniu do napędu zadziała bez problemu. Tymczasem drugi egzemplarz, trzymany w pudełku wraz z torebką 'silica gel' padnie nieodwracalnie.
Płyty DVD są klejone z dwóch cienkich warstw plastiku (dobrze to widać na każdej płycie). Często te warstwy mogą się odkleić na skutek upadku na krawędź, na skutek wilgoci czy grzyba. Wszystko to jest nie do przewidzenia.
Niestety w chwili obecnej wielkość posiadanych przez ludzi danych znacznie przekracza możliwości i ceny nośników wymiennych. Płyta DVD (4.5GB) czy nawet płyta dwuwarstwowa (9GB) to nic w porównaniu z potrzebami. Obecnie płyty musiałyby mieć po 30-50GB, aby archiwizacja na nich była sensowna.
Rynek płyt rządzi się przede wszystkim ceną, czyli ludzie chcą najtańszego nośnika i dlatego wiele firm w ogóle zamknęło linie produkujące płyty z dobrych surowców na rzecz tych tanich.
Jak dla mnie to archiwizacja na DVD jest zbyt dużym ryzykiem. Trochę więcej o tym napisane jest w linku poniżej:
Backup danych. (http://jedrak.com/dobra-kopia-zapasowa-zdjec-moj-sposob-na-backup/)
Tak z ciekawości sięgnąłem do archiwum i odpaliłem jedną ze starszych płyt. CD-R Sony nagrana w połowie 1999r. Odczyt bez problemy.
Z płytami różnie bywa, zależy też od tego jak są przechowywane. Światło UV niszczy płytki. To nie pergamin, który wytrzyma setki lat. Płytkę więc warto przegrać co 4 lata, tylko kto o tym pamięta?
Piszesz z doświadczenia czy słyszenia ?
Michał Jędrak
20-10-2011, 22:26
Tak z ciekawości sięgnąłem do archiwum i odpaliłem jedną ze starszych płyt. CD-R Sony nagrana w połowie 1999r. Odczyt bez problemy.
No bo 1999r to era dinozaurów i wtedy płyty kosztowały po 10zł/szt i były dobre. Teraz Sony jest za około 1zł i ja kupiłem dwa lata temu 100szt na szpindlu (w sklepie, więc nie podróbka) i 25% było do kitu. Nagrywałem płytę i część danych była nie do odczytu. Jak się patrzyło na płytę to po nagraniu pokrywała się ona plamami, takimi jakby pustymi miejscami.
Już miałem nagrywarkę wywalić do kosza za to, że mi przerywa, ale gdy zmieniłem płyty na porządne, to od dwóch lat ma 100% dobrych wypaleń.
Ten Soniak to była płyta, którą pierwszą chwyciłem i sprawdziłem. Mam też płyty innych producentów ale od dawna trzymam się tylko jednego Verbatim-a. Jak płyta dobra to trochę potrzyma. Jednak jak już było wyżej napisane nie problem w nośniku ale jego odtworzeniu czyli w urządzeniu czytającym.
PS
podobny problem jak Ty z Sony ja miałem z TDK. Sklep, duża parta w zakupie a potem ........śmietnik. Nagrywarki wariowały przy tych płytach.
Tak z ciekawości sięgnąłem do archiwum i odpaliłem jedną ze starszych płyt. CD-R Sony nagrana w połowie 1999r. Odczyt bez problemy.
Piszesz z doświadczenia czy słyszenia ?
Pracuje jako administrator sieci. Więc z backupami na płytach mam do czynienia nie od dziś.
Pracuje jako administrator sieci. Więc z backupami na płytach mam do czynienia nie od dziś.
Wszystko fajnie i wierzę, że masz spore doświadczenie w tym temacie ale radzenie ludziom aby przegrywali płyty co 4 lata to chyba zbytna ostrożność. Może i warto to robić gdy się wykorzystuje jakieś płyty " no name" ale to chyba skrajna nieostrożność przy chęci zachowania ważnych danych. Zresztą archiwizacja danych na płytach to już chyba nie sposób na dzień dzisiejszy. Jak słyszę większość wykorzystuje dyski bo taniej i więcej wejdzie. I znowu powstaje pytanie jak długo taki HDD wytrzyma ?
Michał Jędrak
23-10-2011, 21:05
No tutaj się z kolegą 'wer' zgodzę. Właśnie na te parę lat szacuje się obecnie minimalną trwałość płyt. W przechowywaniu danych jest jak w lotnictwie, czyli wymieniasz część jak minie jakiś określony czas. Wiadomo, że jak nagrasz 100 płyt to po 4 latach padnie jedna, ale właśnie może to być ta jedna bardzo ważna.
Ja też kiedyś interesowałem się tematem archiwizacji zdjęć na płytach DVD. Trafiłem wtedy na stronę http://www.digitalfaq.com/reviews/dvd-media.htm Na stronie są tabele z rankingiem płyt DVD pod względem przydatności do archiwizacji. Napisane jest tam także, że marka płyty nic nie oznacza, ważniejsze jest numer Media ID płyty i gdzie płyta była produkowana. Nie chcę tu się rozpisywać, jak ktoś jest zainteresowany szczegółami to niech przejrzy stronę.
Od siebie dodam tylko tyle, że po kupowaniu najlepszych Verbatimek, TDKów, sprawdzaniu tego Media ID, nagrywaniu z prędkościami x2, x4 po 30min + weryfikacja a na koniec i tak dostawałem error i płyta do śmieci, dałem sobie spokój i kupiłem zewnętrzny dysk o pojemności 2TB za niecałe 300zł i mam święty spokój.
Tak więc polecam zewnętrzny dysk. A te płyty co już zdążyłem nagrać, no cóż, z ciekawości sprawdzę je za parę lat jak się mają ;)
ważna jest przyzwoita nagrywarka, płytom nie wierzę, w zeszłym roku nagrywałem na porządnych rzekomo płytach verbatima i dziś nie mogę odczytać, mam natomiast w archiwum niby byle jakie cd no name sprzed 10 lat i działają, teraz robię backup na 2 dvd na dwóch różnych nagrywarkach na dwóch różnych płytach :)
Wszystko fajnie i wierzę, że masz spore doświadczenie w tym temacie ale radzenie ludziom aby przegrywali płyty co 4 lata to chyba zbytna ostrożność.
Żartujesz? Zapraszam do siebie. Płyty z początku 2001. Jak co 4 się daje odczytać to jest nieźle!
jak zwykle najpierw bełkot marketingowy 30 lat, 100 lat, wieczność prawie, a potem rzeczywistość coraz gorsze barwniki bo barwniki są drogie i coraz gorsze wykonanie znane są przypadki że archiwizacja starodruków poszła się r..... (i trzeba robić ponownie i bulić ponownie) - tak ogólnie to używam scratchprofów TDK ale nie mam wiary żeby to było jakoś istotnie lepsze w długim okresie czasu więc mam odpowiednio duży zewnętrzny dysk usb z backupem zdjęć. Mam nagrane takie stare CD z niebieskim barwnikiem (nagrywarki były z interfejsem scsi, prędkością 1x, a płyki kosztowały koszmarne pieniądze) i działają do dzisiaj, a mają ponad 10 lat.
Żartujesz? Zapraszam do siebie. Płyty z początku 2001. Jak co 4 się daje odczytać to jest nieźle!
To raczej poszukaj winy po swojej stronie. Płyty, nagrywarka, sposób nagrywania, przechowywanie płyt itp. W archiwum mam ok. 200 płyt. Różnego rodzaju CD i DVD. Co jakiś czas muszę skorzystać z ich zawartości. Jak dotychczas z płyt nagranych od 1999r do 2009 padły mi 2-3 szt. i to nie te najstarsze ale te "no name". Z uwagi na koszt płyt od 2009 archiwizuję na HDD. Mino, że u mnie nie jest tak żle z trwałością płyt te naprawdę ważne mam też przegrane na HDD.
Z uwagi na koszt płyt od 2009 archiwizuję na HDD. Mino, że u mnie nie jest tak żle z trwałością płyt te naprawdę ważne mam też przegrane na HDD.
Też dobre rozwiązanie ale jak szlag trafi dysk ? :) lepiej by było mieć wiele dysków o małej pojemności - tak na wszelki wypadek.
Może się okazać nie niedługo dobrze będzie magazynować ważne dane na pamięciach flash.
Ja mam dwa dyski, które synchronizuje. To jest najlepsze rozwiązanie.
tylko zapis na dyskach jest pewny, (dobrze jak zdublowany) , płyty Sony - g...o, Verbatim OK , nagrane płyty chronić przed światłem , upadkiem (mądrze ktoś wcześniej pisał aby co 3-4 lata przekopiować )
Michał Jędrak
08-11-2011, 00:48
Ja też kiedyś interesowałem się tematem archiwizacji zdjęć na płytach DVD. Trafiłem wtedy na stronę http://www.digitalfaq.com/reviews/dvd-media.htm
Bardzo ciekawa tabelka, pozwolę sobie ją umieścić w swoim artykule na temat backupu. No i wyłania się z niej bardzo przejrzysty obraz: w sumie jedyna firma, która na przestrzeni lat gwarantuje najwyższą jakość to Taiyo Yuden i w dodatku są to płyty łatwo dostępne.
Jeśli chodzi o dyski, to ja średnio raz w roku muszę podwoić pojemność. Startowałem jakiś czas temu z kompletem 2x500GB (jeden w kompie i drugi dołączany), potem 2x1TB i parę tygodni temu 2x2TB. Co ja więc zrobiłem z tymi wszystkimi dyskami? No nic nie zrobiłem i dzięki temu mam coś w rodzaju kopii, gdzie część danych się dubluje. Stary dysk 500GB jest zapełniony zdjęciami z najstarszego okresu, następnie dysk 1TB ma wszystkie zdjęcia z dysku 500GB plus nowsze zdjęcia, a dysk 2TB ma wszystko z poprzednich dysków plus miejsce na nowe zdjęcia itd.
Krótko mówiąc, gdy dysk się zapełnia to ja po prostu jedną sztukę wypinam i chowam do sejfu a druga mi służy do różnych celów archiwizacyjnych o mniejszej ważności. Doszedłem do wniosku, że dysk twardy tanieje dwukrotnie w ciągu kilkunastu miesięcy, więc chomikując taki dysk zamiast go sprzedać 'tracę' jakieś 100-150zł. Myślę, że moje zdjęcia są warte takiego wydatku raz na rok czy dwa. Wydatek ponad 500zł za dwa dyski 2TB też przeboleję, bo dzięki temu systemowi backupu mam pewność, że nawet w razie jakiegoś wielkiego nieszczęścia zawsze zachowają się moje zdjęcia.
Jedyne czego nie robię, a powinienem, to dyspersja danych. Będę musiał swoje dyski przenieść w inne miejsce, na przykład do rodziców, teściów czy zaufanych przyjaciół. Dzięki temu nawet jakby mój dom miał zostać wchłonięty przez moce piekielne, to dane będą bezpieczne u kogoś innego.
Wtedy będzie można z wielką pewnością powiedzieć, że dane są w pełni bezpieczne.
Nagrywanie płyt jako backup dużej ilości danych jest zupełnie bez sensu:
- wychodzi znacznie drożej
- jest wielce czasochłonne, ponieważ 2TB danych to ponad 400 płyt DVD, których nagranie zajmuje ponad 100 godzin, nie licząc opisywania, wkładania w koperty czy ustawiania na półce
- łatwo zdekompletować kolekcję
"I znowu powstaje pytanie jak długo taki HDD wytrzyma ?"
Do pierwszego upadku (dysku na podłoże).
Bez upadku natomiast, dobrze jest dane co parę lat odświeżyć.
...
Jak dla mnie to archiwizacja na DVD jest zbyt dużym ryzykiem. Trochę więcej o tym napisane jest w linku poniżej:
Backup danych. (http://jedrak.com/dobra-kopia-zapasowa-zdjec-moj-sposob-na-backup/)
W podanym linku można m.in. przeczytać:
"W końcu mamy XII wiek,"
Niedługo bitwa pod Grunwaldem ;)
[...]error i płyta do śmieci, dałem sobie spokój i kupiłem zewnętrzny dysk o pojemności 2TB za niecałe 300zł i mam święty spokój.Tyle, ze dysk:
- moze sie rozpasc mechanicznie (upadek, a nawet "sam z siebie"),
- moze sie w nim spalic elektronika (przepiecia czy inne cuda),
- moze zostac ukradziony (np. razem z calym kompem),
- moze zgubic wszystkie dane przez jakiegos nieprzyjemnego robala.
Co najwazniejsze -- w razie jakiejkolwiek przykrej przygody -- leca wszystkie dane.
IMHO, najsensowniejszy (w przelozeniu poziomu bezpieczenstwa na koszty) jest zestaw 2 dyskow (od biedy mirror a lepiej nawet zeby jeden z nich byl caly czas poza komputerem (napieciem)) i zestaw nosnikow w ktorych nie ma elektroniki (plyty lub tasmy). Koniecznie, cos z tego wszystkiego, trzymane w innym lokalu (a nawet budynku).
Mam na mysli oczywiscie zawodowa uzytecznosc. W zastosowaniach amatorskich kazdy sobie musi sam dobrac poziom bezpieczenstwa (okreslic waznosc danych).
Michał Jędrak
09-11-2011, 00:09
W podanym linku można m.in. przeczytać:
"W końcu mamy XII wiek,"
Niedługo bitwa pod Grunwaldem ;)
Dzięki, poprawiłem literówkę
Stig, to chyba oczywiste, że nie mówimy o jednym dysku tylko od razu o dwóch. Jeden w kompie a drugi dołączany o jakiś czas. Trzymanie wszystkiego na jednym dysku to zabójstwo
Stig, to chyba oczywiste, że nie mówimy o jednym dysku tylko od razu o dwóch. Jeden w kompie a drugi dołączany o jakiś czas. Trzymanie wszystkiego na jednym dysku to zabójstwoZ wypowiedzi kolegi slawoom nic tak oczywistego nie wynikalo. :) Napisal o dysku w liczbie pojedynczej.
IMHO, najsensowniejszy (w przelozeniu poziomu bezpieczenstwa na koszty) jest zestaw 2 dyskow (od biedy mirror a lepiej nawet zeby jeden z nich byl caly czas poza komputerem (napieciem)) i zestaw nosnikow w ktorych nie ma elektroniki (plyty lub tasmy). Koniecznie, cos z tego wszystkiego, trzymane w innym lokalu (a nawet budynku).
Mirror jest złym wyjściem. Mirror zabezpiecza tylko pracę ciągłą w przypadku padu fizycznego jednego z dysków. Co oznacza, że jak rozjedzie się system plików, coś sformatujesz, skasujesz, to obydwie kopie na obydwu dyskach pójdą do /dev/null, czyli znikną. Potem pozostanie najwyżej ontrack, a to już droga zabawa. Dwa dyski nie spięte w RAID!
Mirror jest złym wyjściem. Mirror zabezpiecza tylko pracę ciągłą w przypadku padu fizycznego jednego z dysków. Co oznacza, że jak rozjedzie się system plików, coś sformatujesz, skasujesz, to obydwie kopie na obydwu dyskach pójdą do /dev/null, czyli znikną.Oczywiscie, masz racje. Zakladajac, ze uzytkownik nie popelnia takich oczywistych bledow jak formatowanie czy kasowanie w archiwum, to mimo wszystko daje to wiekszy poziom bezpieczenstwa niz dysk pojedynczy. No, ale -- jak zreszta napisalem -- drugi dysk nie podlaczony do komputera z kopia tego pracujacego, to znacznie bezpieczniej.
Niestety szalejące ceny twardych dysków nieco mieszają w kalkulacjach opłacalności konkretnych wariantów organizacji backupu. Zawsze jednak trzeba pamiętać, że ewentualne koszty odzyskiwania danych są wielokrotnie wyższe, niż nawet rozbudowany do granic paranoi system kopii zapasowych. Swoje dane zabezpieczam metodą bardzo zbliżoną do zaproponowanej przez Kolegę Stig, ale dane kopiuję na dwa dyski zewnętrzne. W danym momencie do komputera jest podłączony tylko jeden z nich. W przypadku przepięcia czy awarii zasilacza zawsze zostanie mi przynajmniej jedna kopia danych na HDD. Oczywiście pilnuję też bieżącego nagrywania płyt DVD, tak na wszelki wypadek. ;)
już kilka postów wyżej zauważyłem, że lepiej by było robić backupy na większej ilości mniejszych dysków niż na jednym większym, tyle że cyny tych mniejszych są zdaje się zbliżone do większych ;)
Michał Jędrak
27-11-2011, 01:03
Robienie backupów na kilku mniejszych dyskach jest kłopotliwe i w sumie dochodzę do wniosku, że bez sensu. Załóżmy, że mamy trzy foldery:
- foto osobiste
- komercja
- modelki
Każdy z tych folderów jest na innym dysku. Skąd będziemy pamiętać, że akurat dodaliśmy coś nowego do folderu osobiste? Albo które sesje są nieskopiowane z folderu modelki? Owszem, są programiki, które w tym pomogą, jednak za każdym razem trzeba by podpinać po kolei każdy z dysków. Taka żmudna żonglerka.
Dlatego najlepiej jest nie kasować danych z już zapełnionych dysków. Postaram się to zobrazować:
Dysk 1 ma 100GB i zmieściły się zdjęcia z lat 01, 02, 03.
Potem zmieniliśmy na dysk 500GB i na niego kopiujemy zawartość dysku 100GB i na przestrzeni lat cykamy więcej zdjęć. A więc dysk 500GB ma zdjęcia z lat 01, 02, 03, 04, 05, 05, 07. Oprócz tego stary dysk 100GB siedzi sobie nieruszany w szafie i podwójnie zabezpiecza lata 01-03. Poświęcamy go na wieczny backup zamiast głupio skasować i wykorzystać dysk na głupoty/pornosy.
Potem kupujemy nowy dysk 1000GB, bo poprzedni się zapełnił. Kopiujemy wszystko ze starego dysku, czyli mamy zdjęcia z lat 01, 02, 03, 04, 05, 05, 07 i dodatkowo zgrywamy kolejne sesje z lat 08, 09, 10, 11 itd...
Mamy więc w sejfie taką piramidę danych:
Dysk1- 01, 02, 03
Dysk2- 01, 02, 03, 04, 05, 05, 07
Dysk3- 01, 02, 03, 04, 05, 05, 07, 08, 09, 10, 11
Oczywiście w komputerze mamy zawsze taki sam dysk, jak największy z backupu, aby każde z danych były przynajmniej w dwóch egzemplarzach.
Zniszczenie dysku 1 nas nie rusza, zniszczenie dysku 2 lub razem dysków 1 i 2 nas nie rusza.
Zniszczenie dysku 3 nas nie rusza, bo mamy identyczną kopię w komputerze. Jednak nie odpalamy kompa dopóki nie kupimy dysku na zapas.
Dopiero pożar komputera oraz zniszczenie obydwu największych dysków nas rusza, ale też nie do końca, bo nadal mamy część dawnych danych z dysków 1 i 2. Może marne to pocieszenie, ale lepiej mieć 2/3 swoich zdjęć niż nic.
Chyba nic lepszego się nie wymyśli, jeśli chodzi o szybkość, wygodę i cenę.
Są programy do synchronizacji danych. Nie trzeba kombinować.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.