locos
12-09-2011, 19:17
Po przeczytaniu wątku kol. Andrzeja Laskowskiego postanowiłem opisać mój przypadek (deczko inny, choć tez rozchodzi się o ochronę wizerunku) oraz usłyszeć Wasze opinie - jak wy to widzicie. A więc w ekspresowym tempie pozwolę sobie streścić całą historyjkę:
Zabrałem kolegę na kilka wypadów w plener z moim dzieciakiem (w ramach szkolenia się w tego typu fotografii). Kolega zrobił sporo zdjęć, ja również i wszyscy byli szczęśliwi. Niektóre powstawiał na fotolog.com (generalnie nie pytał czy może), a ja nie reagowałem, bo wszystko mieściło się w ramach wspólnego hobby i działań non profit. Minęło kilkanaście miesięcy i kolega postanowił podejść do tematu bardziej biznesowo, wydrukował wizytówki, itp...itd. Założył również profil na fejsbuku, na którym pojawiła się kategoria fot dziecięcych. Szkopuł w tym, ze w całej jego dziecięcej galerii, foty mojego łobuza to 30 na 81 wszystkich (znowu nie raczył zapytać, czy może je tam w ogoole wstawić). Żeby było śmieszniej, to zaczął rozsyłać zaproszenia do swojego konta hurtem do przypadkowych, nie znanych mi ani jemu ludzi. Pomyślałem ok - promocja to ważna rzecz, ale mój bob nie będzie brał w tym udziału i poprosiłem go o usuniecie tych zdjęć (oczywiście żadnej umowy na wykorzystanie zdjęć mojego boba nie było i nie ma - w końcu to przecież kolega).
Efekt prośby - obraza na całego, sporo mięcha w moją stronę, dziwne stwierdzenia, ze wcześniej mi to nie przeszkadzało, a teraz to mi zal d. ściska, bo on zarabia dzięki fotom mojego boba itp......ogólnie zbaraniałem.
Finalnie przestaliśmy być znajomymi, ale foty młodego zostały usunięte z jego profilu.
Tak się zastanawiam, czy to, ze ktoś jest autorem zdjęć jest wystarczającym powodem do tego, żeby mógł robić z nimi, co tylko zechce ? Od razu uprzedzam, w chwili robienia fot był to czysty fun i nauka dla nas i nie przypuszczałem, ze ktoś będzie później chciał korzystać w taki sposób ze zdjęć zrobionych mojemu bobowi.
A tak ogólnie to jak to wygląda od strony prawnej - jako opiekun prawny, chyba muszę wyrazić zgodę na taki sposób wykorzystywania fot mojej pociechy czy nie muszę ?
Zabrałem kolegę na kilka wypadów w plener z moim dzieciakiem (w ramach szkolenia się w tego typu fotografii). Kolega zrobił sporo zdjęć, ja również i wszyscy byli szczęśliwi. Niektóre powstawiał na fotolog.com (generalnie nie pytał czy może), a ja nie reagowałem, bo wszystko mieściło się w ramach wspólnego hobby i działań non profit. Minęło kilkanaście miesięcy i kolega postanowił podejść do tematu bardziej biznesowo, wydrukował wizytówki, itp...itd. Założył również profil na fejsbuku, na którym pojawiła się kategoria fot dziecięcych. Szkopuł w tym, ze w całej jego dziecięcej galerii, foty mojego łobuza to 30 na 81 wszystkich (znowu nie raczył zapytać, czy może je tam w ogoole wstawić). Żeby było śmieszniej, to zaczął rozsyłać zaproszenia do swojego konta hurtem do przypadkowych, nie znanych mi ani jemu ludzi. Pomyślałem ok - promocja to ważna rzecz, ale mój bob nie będzie brał w tym udziału i poprosiłem go o usuniecie tych zdjęć (oczywiście żadnej umowy na wykorzystanie zdjęć mojego boba nie było i nie ma - w końcu to przecież kolega).
Efekt prośby - obraza na całego, sporo mięcha w moją stronę, dziwne stwierdzenia, ze wcześniej mi to nie przeszkadzało, a teraz to mi zal d. ściska, bo on zarabia dzięki fotom mojego boba itp......ogólnie zbaraniałem.
Finalnie przestaliśmy być znajomymi, ale foty młodego zostały usunięte z jego profilu.
Tak się zastanawiam, czy to, ze ktoś jest autorem zdjęć jest wystarczającym powodem do tego, żeby mógł robić z nimi, co tylko zechce ? Od razu uprzedzam, w chwili robienia fot był to czysty fun i nauka dla nas i nie przypuszczałem, ze ktoś będzie później chciał korzystać w taki sposób ze zdjęć zrobionych mojemu bobowi.
A tak ogólnie to jak to wygląda od strony prawnej - jako opiekun prawny, chyba muszę wyrazić zgodę na taki sposób wykorzystywania fot mojej pociechy czy nie muszę ?