Zobacz pełną wersję : warsztaty Kaliny i Adama - czy warto?
cheyenne
11-09-2011, 18:32
Drogie koleżanki i koledzy.
Chciałbym udać się na warsztaty repoglamour do Kaliny i Adama.
Cały czas jednak waham się czy to będzie dobrze wydane 1800 zł.
Czego praktycznie nowego tam się dowiem?
Na ile praktycznie może skorzystać mój warsztat po dwóch dniach nauki?
Czy naprawdę otworzą mi się oczy na jakieś nowe, pominięte przeze mnie aspekty tej pracy.
Nie jestem laikiem, ale nie uważam się bynajmniej za starego wyjadacza.
Potrafię pozyskać klienta w dostatecznej ilości by kalendarz wypełnił się na tyle bym podołał tym zleceniom.
Klienci na tym poziomie cenowym który ja oferuję nie zgłaszają uwag co do jakości materiału.
Wolałbym jednak robić mniej, a lepiej i za lepsze wynagrodzenie.
Czuję niedosyt i widzę własne braki w postprocesie i workflow.
Stąd pomysł z warsztatami.
Chętnie poznałbym opinie osób dla których w momencie udania się na warsztaty reporterka ślubna nie była nowością.
Chciałbym poznać ich odczucia i wrażenia z warsztatów oraz ich wpływ na dalszą pracę.
Czy faktycznie zyskaliście na warsztatach czy też posłuchaliście o sprawach wam znanych i spotkaliscie się z osobami o podobnych zainteresowaniach.
Chyba nikt nie odpowie Ci lepiej, niż Ty sam, zresztą już sobie odpowiedziałeś - potrzebujesz czegoś więcej, to idź i się przekonaj, jak wiele z tego wyniosłeś. Gdziekolwiek idziesz, zwiększasz swoje szanse na nauczenie się czegoś nowego ;)
robin102
11-09-2011, 20:47
Wolałbym jednak robić mniej, a lepiej i za lepsze wynagrodzenie.
Trochę dziwne. Chyba lepiej robić więcej, tzn mieć coraz więcej zleceń, niż coraz mniej, a droższych, czy tam lepiej płatnych. Oczywiście w ramach przytomności bo nie za złotówkę od zlecenia chodzi ;) tylko powiedzmy lepiej 25 zleceń po 2 kzł, niż 20 po 2,5 kzł. A bliżej tematu to na warsztaty oczywiście się wybierz 1800zł to pikuś, dobrego obiektyw za to nie kupisz. Taniocha po prostu, serio. Poza tym czemu masz nie robić takich zdjęć jak inni ? Na pewno te 1800zł nie będzie zmarnowane, bo najważniejsze są układy, a jak nie układy to uk.... ;)
Bartek Witek
11-09-2011, 22:09
W coś trzeba inwestować. Najlepszą inwestycją jest inwestycja w siebie. Według mnie uczestnictwo w warsztatach pozwala wypełnić różne luki w naszej wiedzy i poznać wiele wspaniałych osób. Nie wiem jak wygląda druga edycja warsztatów Adama i Kaliny ale byłem na pierwszej i nie żałuję. Jeżeli w trakcie mojego pobytu w PL będą organizowali kolejną edycję na pewno się wybiorę. Jak robin102 napisał powyżej 1800 zł to nie jest wygórowana cena jak za warsztaty.
Co do drugiej części wypowiedzi nie zgodzę się jednak z Robinem. Podoba mi się Twój tok myślenia. Mniej zleceń za większe pieniądze to dobra droga. Wolny czas będzie można poświęcić rodzinie i własny rozwój.
robin102
11-09-2011, 22:34
Jak tak mocniej przeanalizujesz to też dojdziesz do wniosku, że lepiej robić więcej, za więcej niż mniej za jeszcze więcej ;)
pozdr.
Zadajesz pytanie i oczekujesz odpowiedzi a w zasadzie nie podajesz najważniejszej informacji jaką są Twoje zdjęcia.
Nikt Ci rzeczowo nie odpowie bo nikt nie wie na jakim etapie fotograficznym jesteś. To wiesz tylko Ty. I to jest kluczowa sprawa w tym temacie. Właściwa ocena swoich umiejętności. Możesz iść i nauczyć się bardzo dużo a możesz iść i się nudzić bo bo większość rzeczy już znasz. Na tak zadane pytanie nie można trafnie odpowiedzieć :-)
Obróbki można się nauczyć znacznie taniej. Cały myk polega na złapaniu odpowiedniego momentu. Tego raczej na warsztatach się nie nauczysz. Jeżeli chodzi zaś o obróbke to Scott Kelby jest dużo tańszy. Ostatnio miał warsztaty chyba w Holandii.
Pershing
12-09-2011, 08:24
Ja byłem na II edycji, nie bedę tu jakoś specjalnie reklamował warsztatów Adama i Kaliny, napiszę jedynie, że nie żałuję ani jednej wydanej złotówki. To czego się nauczyłem w dwa dni sam pewnie osiągnłąbym w rok może więcej, a może wogóle, a poza tym oczywiście poznać Adama i Kalinę osobiście - bezcenne.
Robinie, czy mógłbyś rozwinąć swój tok myślenia? Nie rozumiem go, a wręcz wyszłam z takiego założenia od początku swojej nauki tej branży. Obecnie żyję w przeświadczeniu zgodnym z opinią cheyenne, a domyślam się, że wielu z nas ciekawych jest Twojego podejścia do sprawy - "robić więcej za mniej"... Z góry dzięki za rzeczową i konkretną odpowiedź:)
Przemek Paśnik
12-09-2011, 08:44
Robin, moim zdaniem idąc tym tokiem, jesteś na dobrej drodze do wypalenia zawodowego. W S-cu jest jeden fotograf, organizuje plenery po siedem par w jednym miejscu. Myk jest taki: pierwsi demonstrują pozę według jego pomysłu, reszta powtarza. Na serio chcesz iść w tym kierunku? No ale tysia za całość bierze, więc obłożenie ma na kilka lat w przód...
Robin, moim zdaniem idąc tym tokiem, jesteś na dobrej drodze do wypalenia zawodowego. W S-cu jest jeden fotograf, organizuje plenery po siedem par w jednym miejscu. Myk jest taki: pierwsi demonstrują pozę według jego pomysłu, reszta powtarza. Na serio chcesz iść w tym kierunku? No ale tysia za całość bierze, więc obłożenie ma na kilka lat w przód...
żartujesz?
masakra normalnie i ludzie się godzą na taki taśmociąg identycznych póz i miejsc?
edit:
ja nie robię ślubnych zdjęć ale mając możliwości ;-) sam bym się wybrał na taki kurs [ ale tylko z najwyzszej półki, bo uważam, że ma to sens ]
Dołączę się do pytanie Credki, bo nie ukrywam bardzo mnie Twoje podejście Robinie zaintrygowało.
Koleś musi mieć świetne miejsce... albo wymyślił świetną pozę nie do skopiowania przez innych :D
bialogardzianin
12-09-2011, 09:15
Ależ robin102 jasno wyraził swój pogląd. Wielu fotografów z wielu przyczyn potraciło klientów, bo stało się "niewolnikami sukcesu", czyż nie tak?
Byłem na warsztatach nawet 2 razy i jestem mega zadowolony. Pierwszy raz byłem totalnie zielony. Za drugim razem miałem już nieco doświadczenia i IMO wyniosłem jeszcze więcej cennych wskazówek. Ważna sprawa. Po dwóch dniach nikt nie będzie fotografował jak Adam czy Kalina (byli tacy co tak myśleli). Warsztaty są swego rodzaju drogowskazem i motywują do ciężkiej pracy.
Przemek Paśnik
12-09-2011, 10:06
No niestety nie żartuję. Gość jest przeagent, zatrudnia sobie pomocników, bo nie wyrabia ze ślubami, jakiś absurd, ale on na serio ma wzięcie w pewnym, specyficznym sektorze rynku...
robin102
12-09-2011, 11:12
....Twojego podejścia do sprawy - "robić więcej za mniej"... Z góry dzięki za rzeczową i konkretną odpowiedź:)
Nie sprowadzając od razu sprawy tylko do foterki ślubnej bo przecież nie samymi ślubami naród żyje ;) to w każdej branży co następne zlecenie to nowe doświadczenie, nowi ludzie nowe okoliczności. Baaaaa każde zlecenie każdą prace trzeba starać się tak wykonywać tak aby przyniosła następną. Jeśli to są zdjęcia, warto je tak robić, aby były z nich następne i dlatego trzeba robić jak najwięcej. Oczywiście robić na max na miarę swoich możliwości i umiejętności. Nie mam tu na myśli strzelenie 3tys czy 5tys ! kadrów na jednej uroczystości rzecz jasna. Podnoszenie cen, czyli tak do niedawna uprawiany lans wysokocenowy wśród wielu fotografów często doprowadził do tego, że Ci znani, uznani foterzy mają dziś po 5-8 zleceń. Wystarczy polukać w terminarze zamieszczane na stronach w sumie czort wie i po co zamieszczane :) Niektórzy z " tych wielkich" poczuli jakąś misję w sobie, że zdjęcia są najważniejsze i nic więcej nie ma prawa być ważne dla PM czyli ich klientów. 2-4 lata wstecz gdy było łatwiej strzelali w ludzi cenami 4-6-8 tys zł bo wiadomo zdjęcia są najważniejsze ;) dziś mają puste kalendarze, albo co sprytniejsi robią warsztaty. W związku co wyżej wydaje się, że lepiej robić za trochę mniej, a jednak robić trochę więcej. Ciągle zdobywając doświadczenie i nowe rynki. Oczywiście nie klękając i zapewniając full obsługi za 600-800 zł bo z tego pułapu tak naprawdę wydźwignąć się nie da, albo nielicznym się to uda. Wielu sobie tak kombinuje. Najpierw po totalnej taniości potem podniosę, a tu nie koniecznie się da podnieść, bo nie będzie dla kogo :(
tak moim zdaniem według mnie wolał bym więcej za mniej niż odwrotnie ;)
A co do samych warsztatów wszelakich to generalnie rzecz bardzo pożyteczna. Sprzyja poznawaniu ludzi, jakiejś wymianie doświadczeń i przede wszystkim integracji środowiska fotograficznego.
Jakoś tak ciągle mam wątpliwości w taką rzeczywistość. Może znamy innych foterów, ale wśród moich znajomych jest tak, że podnoszą ceny z roku na rok, a klientów mają komplet... Dlatego nie rozumiem Twojego podejścia, w moim otoczeniu taka teoria nie ma racji bytu. Jak ktoś ma coraz lepszy warsztat, to robi za więcej, wiedza kosztuje. Jak już wielokrotnie wałkowaliśmy - na każdą półkę cenową znajdą się klienci. Fakt, za 8-12k może być tych klientów zdecydowanie mniej, ale ceny 2-4k są najbardziej obleganymi i foterzy z takimi cennikami (w moim otoczeniu) nie narzekają. Kwestia odpowiedniego dopasowania ceny do możliwości swojego warsztatu. Od razu zaznaczam, że nie ograniczam klientów do jakiegoś regionu, tylko pracujemy w całym kraju.
robin- też cie nie rozumiem.
kazdy biznesman ci powie, ze lepiej miec 3 klientow, ktorzy dobrze placą niż 6ciu co mniej. i nawet jak kasa ta sama to ta praca ktora jest obok samego robienia zjdec gigantycznie rosnie.
spotkania z klientami, albumy, wydruki, plenery, maile i co jeszcze?? to wszystko komplikuje, zabiera czas i energie.
mając ta samą kasę, ale mniej klienow- mozesz podejsc z wiekszą mocą do danego zlecenia. na świeżo, z wiekszym zapałem i mając tez czas aby sie przygotowac, zlapac dystans, poszukac moze inspiracji...w rezultacie takiej pracy po paru latach jestes duzo wyzej niż ktoś kto idzie na ilosc.
widze po sobie: jesli mam ciąg 8 wesele co tydzien- to niestety tak od 5 góre czuje ze robie na automacie. nie przeskocze tego. jesli mam choc tydzien przerwy- to juz nastepny slub zrobie lepiej.
A ja bym zobaczył portfolio robina, ma ktoś linka ? ;-)
robin102
12-09-2011, 18:26
robin- też cie nie rozumiem.
kazdy biznesman ci powie, ze lepiej miec 3 klientow, ktorzy dobrze placą niż 6ciu co mniej....
Widzisz gdyby to byli stali klienci ciągle płacący regularnie co miesiąc przelewem ;) to też wolał bym 3, a nie wielu więcej, a tak skoro klient jest jedno razowy to wolę aby tych klientów było więcej. Oczywiście nie mylmy tu sprawy i nie wiążmy hurtowej produkcji pamiątek ślubnych prowadzonej np. przez mego znajomego ( 96 zleceń w sezonie 2011 :mrgreen: ) z "normalnym fotografowaniem" gdzie szanujący się wzięty foter robi 20 góra 30-35 zleceń w 7 miesięcznym sezonie. Każde zlecenie to przecież potencjalni klienci na następne. Prawda ? czy może się mylę ? Każde zlecenie to nowe doświadczenie od strony fotograficznej jak i ludzkiej. Prawda czy może się mylę ? Dlatego dla mnie cenniejsze jest bym miał możliwość zrobić więcej powiedzmy za detalicznie mniej od zlecenia niż drożej, a mniej zleceń. Oczywiście odcinam się od cyfry 96 przytoczonej wyżej. Wydaje się, że nie powinno się do tego zajęcia podchodzić tak : szarpnąć kasę i dyla w krzaki ;) a może się mylę i źle kombinuje ? :(
.. jesli mam ciąg 8 wesele co tydzien- to niestety tak od 5 góre czuje ze robie na automacie. nie przeskocze tego. jesli mam choc tydzien przerwy- to juz nastepny slub zrobie lepiej.
I dlatego trzba duuuużo robić zeby mieć możliwosć ustawić sobie tak jak ja to kombinuje, czyli 3 zlecenia i tydzień przerwy, trzy zlecenia i tydzień przerwy, a najlepiej 2 i tydzień przerwy i znów dwa i tydzień przerwy. 8 pod rząd bym nie przeżył :)
...a tak skoro klient jest jedno razowy to wolę aby tych klientów było więcej.
sam sobie zaprzeczasz, panie kolego...
Każde zlecenie to przecież potencjalni klienci na następne. Prawda ? czy może się mylę ?
tak więc zrobisz dziś ślub pani Ani, a jutro świadkowa zaprosi na swój ślub, itd... Więc ta jednorazowość mi nie pasuje, a i mylisz się, bo klient często wraca, np. po chrzciny, portrety, sesje rodzinne, cokolwiek... na oddaniu albumu ślubnego się nie kończy.
8 pod rząd bym nie przeżył :)
ani ja! Podziwiam kroolika ;)
A ja bym zobaczył portfolio robina, ma ktoś linka ? ;-)
Niestety nie mam, czuję się przez to biedniejsza, bo rozmawiamy o fotografii, a jej nie widzimy... w przypadku kolegi Robin.
robin102
12-09-2011, 19:19
sam sobie zaprzeczasz, panie kolego....
Nie nie nie zaprzeczam, próbujesz na silę nadinterpretowywać moją wypowiedź. Ktoś kiedyś powiedział, że słowa są jak guma wiec je ludzi naciągają ;) Dalej twierdzę, że z założenia klient jest jednorazowy. Ludzie częściej glazurę w mieszkaniu zmieniają niż zatrudniają fotera ślubnego, zazwyczaj. Generalnie to SORKA dla autora wątku bo za moją przyczyną poszedł torchę na manowce i jest nie o tym co być powinien. Może któryś z Szanownych Modów by wydzielił np. pod tytułem "Mniej za więcej, czy więcej za mniej"
... rozmawiamy o fotografii, a jej nie widzimy... w przypadku kolegi Robin.
Żeby rozmawiać o fotografowaniu, nie trzeba być fotografem, nie trzeba widzieć zdjęć nawet. Wyobraź sobie, że w następnym roku wysoce prawdopodobne, że będę robił ślub dla pary nic nie widzącej od urodzenia. Wzbraniam się przed tym, ale Oni też chcą mieć zdjęcia i pewnie będą o nich rozmawiać. Może nie powinni bo ich widzieć nigdy nie będą ?
Podsumowując i co by się nie droczyć ;) nie potrzebnie to ja jednak ze swojej perspektywy jak bym miał wybór to wolę trochę więcej za trochę mniej niż odwrotnie, ale bez wariactwa ilościowego rzecz jasna, bo tą ilość łatwo nie jest;)
Radek Radziszewski
12-09-2011, 19:29
Ja napiszę krótko: warto iść.
Ktoś napisał, że nie da się nauczyć w dwa dni fotografować i to jest prawda, ale prowadzący tego nie obiecują. Jest masa przydatnych informacji, sporo cennych rzeczy czyta się między wierszami. Dla mnie osobiście najważniejsze były dwa aspekty - jak wycisnąć dobre kolory z nikona i jak pracować ze zrobionymi już zdjęciami, tzn jak je układać, jak to nazywają prowadzący "jak rozegrać historię - jak flirtować z widzem", to jest bardzo niedoceniana przez wielu fotografów sprawa. Polecam i pozdrawiam Radek
Kurdę cheyenne, jednak zabrałeś się się za foto ślubną. Wow. Nie wiem czy pamiętasz, ale jakieś 2 lata temu kupowałeś ode mnie tokinę 50-135. Pogadaliśmy wtedy chwilkę i miałem wrażenie, że z dużym dystansem odnosiłes się do foto ślubnej. No a ja tu czytam Twój post, a Ty piszesz, że działasz, masz klientów i wiedzę, że w rozwój inwestujesz. No szacunek. A swoją drogą stolica, to jednak inny świat. Nie to, co ta moja wioska. Cheyenne powodzenia. Nie zastanawiaj się, tylko uderzaj do mistrzów i czerp wiedzę garściami.
Wyobraź sobie, że w następnym roku wysoce prawdopodobne, że będę robił ślub dla pary nic nie widzącej od urodzenia. Wzbraniam się przed tym, ale Oni też chcą mieć zdjęcia i pewnie będą o nich rozmawiać. Może nie powinni bo ich widzieć nigdy nie będą ?
Dlaczego się wzbraniasz? Oni te zdjęcia zobaczą. Innymi zmysłami, ale i oczami rodziny, znajomych.. Obstawiam, że "zobaczą" je "dokładniej" niż niejedna osoba widząca. Bierz to zlecenie. Gdyby ktoś mi coś takiego zlecił to czułbym się wyróżniony, naprawdę.
Dokładnie to samo pomyślałam, co Przemek - taka Para pewnie zobaczy więcej, niż widzący, a zrobić dla takiej Pary zdjęcia, to jeszcze większe wyzwanie (jeśli nie największe) i wielki zaszczyt.
Co by nie mowic dostaje sie kupe dobrej wiedzy na tych warsztatach.
Ludzie, ludziska kochane - czy Wy czasem nie za dużo ideologii dorabiacie do swojej ciężkiej, ale jednak powtarzalnej roboty? Zdjęcia ślubne robicie, ot co, a to pitolenie o bez mała misji: "flirtowaniu", o "wielkim zaszczycie", że akurat Was wybrano... litości.
Pytanie było proste: warsztaty Kaliny i Adama - czy warto?
Przemek Paśnik
13-09-2011, 07:54
burz W standardzie forum jest multiwatkowosc watkow :)
można powiedzieć, że to jeden z kanonów forum nikona :-P
Coby OT nie robić: uważam, że każde nowe doświadczenie, pomysł, patent jest warty przyswojenia, dlatego sam powoli zbieram tyłek na warsztaty. Najważniejsze, aby uświadomić sobie, że w pewnym momencie zaczyna Ci czegoś brakować i chcieć to zmienić, iść na przód. W sieci jest wiele ciekawych miejsc, z których można nauczyć się nowych trików (np nasze forum), ale kontakt z żywym człowiekiem to inna bajka. Mnie dwudniowe warsztaty z Jackiem Z (studyjne) dały dużo więcej niż analiza schematów i opisy modyfikatorów z netu. Tak więc iść, iść, iść, nie żałować
Ja prawie byłam na warsztatach , ale musiałam zrezygnować i na zimę jak będą terminy to się wybiorę na pewno, choć rozważam też innych organizatorów. Uważam, że raz w roku powinno się iść na dobre warsztaty dla odświeżenia mózgownicy ;)
Na warsztatach co prawda nie byłem, ale na chłopski rozum jak w każdej innej dziedzinie nauka szybciej idzie z nauczycielem, który wyeliminuje popełniane błędy, pokaże drogę na skróty, itp. Samouk oczywiście może osiągnąć poziom swojego "idola, guru, miszcza;)", ale ile zajmie to czasu.
cheyenne - jak masz zbędną wymaganą kwotę, jedź na warsztaty - powiesz czy warto było.
A ideologia dorabiana do zdjęć ślubnych jest dla mnie co najmniej dziwna.
Pozdrawiam Mirek
Na warsztatach co prawda nie byłem, ale na chłopski rozum jak w każdej innej dziedzinie nauka szybciej idzie z nauczycielem, który wyeliminuje popełniane błędy, pokaże drogę na skróty, itp. Samouk oczywiście może osiągnąć poziom swojego "idola, guru, miszcza;)", ale ile zajmie to czasu.
cheyenne - jak masz zbędną wymaganą kwotę, jedź na warsztaty - powiesz czy warto było.
A ideologia dorabiana do zdjęć ślubnych jest dla mnie co najmniej dziwna.
Pozdrawiam Mirek
podpisuję się pod tym
Kto był na tych warsztatach, powie, że warto.
Kto nie był, ten powie, że można do tego wszystkiego dojść samemu i szkoda pieniędzy.
A prawda jak w większości przypadków leży po środku.
Jeśli nie masz żadnych poważnych zakupów fotograficznych w kwocie 1800 w planach - idź. Zawsze to poznasz nowe podejście do fotografii, nowe metody obróbki, usłyszysz porady dotyczące samego "fotografowania momentów".
Jednakże jak już tutaj zauważono tylko Ty wiesz, na jakim poziomie fotograficznym jesteś, i czy takie warsztaty na prawdę są Ci potrzebne.
Ja bym chętnie załapał się na takie warsztaty ale niestety fundusze mi na chwile obecną nie pozwalają (i tu się nie ma z czego śmiać - uwaga do młodszych, niezwiązanych i niezobowiązanych forumowiczów).
Co do portfolio Robina to znalezienie go zajęło mi raptem godzinkę - dwie. Wystarczy poszukać. Wstydzić się chłop nie ma czego. A że robi zdjęcia dla PM to na forum też nie musi się nimi dzielić (chociaż śmiało i bez najmniejszych kompleksów mógłby).
od zarania dziejow , "artysci " doksztalcali sie , terminowali u mistrzow , nabierali doswiadczenia ,
wydaje mi sie ,ze pieniadze wydane na doksztalcanie tudziez poszerzenei horyzontow to dobrze ulokowana kasa :)
Byłem widziałem = nie żałuję, wielu wspaniałych ludzi poznałem pomijając Kalinę, Adama, Niedźwiedzia - wielu wspaniałych z którymi od czasu do czasu udaje mi się jeszcze spotkać - pogadać.
cheyenne
14-09-2011, 15:35
Pytanie było o wartość merytoryczną warsztatów i wpływ udziału w nich na Wasz warsztat.
Proszę o wypowiedzi uczestników poprzednich edycji warsztatów, a nie o hipotetyczne rozważania i przypuszczenia.
marszull
14-09-2011, 15:43
Ja bym chętnie załapał się na takie warsztaty ale niestety fundusze mi na chwile obecną nie pozwalają (i tu się nie ma z czego śmiać - uwaga do młodszych, niezwiązanych i niezobowiązanych forumowiczów).
Co do portfolio Robina to znalezienie go zajęło mi raptem godzinkę - dwie. Wystarczy poszukać. Wstydzić się chłop nie ma czego. A że robi zdjęcia dla PM to na forum też nie musi się nimi dzielić (chociaż śmiało i bez najmniejszych kompleksów mógłby).
Ja nie robie slubnych zdjec, ale sie zastanawialem nad tymi warsztatami, mysle ze w innych dziedzinach fotografii tez taka wiedza by sie przydala, tak jak kazda nowa wiedza.
Podobnie, nie mam w tej chwili funduszy na warsztaty, ale jak tylko bede mial to na pewno skorzystam.
Co do portfolio Robina to mi znalezienie zajelo minute, wystarczy dobre zapytanie w google ;)
Tez uwazam ze nie ma sie chlop czego wstydzic.
marszull
14-09-2011, 19:15
watek juz tak zdryfowal (zreszta poczytaj swoje posty ;) ) ze akurat ten moj post mozna by podmienic z kilkunastoma innymi ;)
zreszta gdzyby nie takie offtopy (nie pisze o swoim poscie) to czesc watku by byla zdecydowanie mniej ciekawa
i wygladala by tak
- Czy warto?
- Tak, warto.
:)
PS ale obiecuje juz nie zasmiecac tego watku swoimi postami
PS2 w sumie to masz racje ze troche to zabawne ;) , ale jak pisalem swego posta, to posta cheyenne nie widzialem jeszcze ;)
Owszem zdryfował wieloma postami, ale po prośbie cheyenne i Twojej błyskawicznej odpowiedzi wbrew jego prośby zrobiło się zabawnie dobitnie :p Dobra, z mojej strony także już koniec OT, a wątek z przyjemnością pośledzę.
Ja byłem na tych warsztatach - fajnie było poznać Adama i Kalinę. Jakkolwiek poszedłem sobie tak for fun, jako że nie mam nic wspólnego z fotografią ślubną i przydał mi się jedynie drugi dzień warsztatów - obróbka. Wiele nowości jak dla amatora.
cheyenne
14-09-2011, 23:10
Ja byłem na tych warsztatach - fajnie było poznać Adama i Kalinę. Jakkolwiek poszedłem sobie tak for fun, jako że nie mam nic wspólnego z fotografią ślubną i przydał mi się jedynie drugi dzień warsztatów - obróbka. Wiele nowości jak dla amatora.
by zapłacić tak for fun 1800 zł to mnie nie stać
jak mam wydać 1800 zł to chcę wiedzieć czy potencjalnie mój warsztat skorzysta i pozwoli mojemu postprocesowi wejść kilka schodków wyżej
by zapłacić tak for fun 1800 zł to mnie nie stać
jak mam wydać 1800 zł to chcę wiedzieć czy potencjalnie mój warsztat skorzysta i pozowoli mojemu postprocesowi wejść kilka schodków wyżej
Z pewnością skorzysta.
Byłem 2 razy i nie żałuję ani jednej wydanej złotówki.
.:Look:.
15-04-2014, 20:20
Hej, czy ktoś ostatnio był na warsztatach u p. Adama? Z tego co widzę warsztaty zmieniły nieco formę i są dostępne w 2 tematach - "warsztat" i "plener". Odbywają się już bez udziału p. Kaliny. Czy nadal warto? ;-)Jeśli ktoś miał okazję uczestniczyć to niech się podzieli wrażeniami. A może też polecicie inne warsztaty repo glamour?
siedemczwartych
23-04-2014, 18:51
ktoś? coś?....
w lipcu 2013 roku byłem u Adama na warsztatach z warsztatu.
Ponieważ mieszkam pod Piłą a warsztaty były w stolicy to dojazd i noclegi generowały dodatkowe koszta.
W sumie to był dość duży wydatek... ale....
To była jedna z najlepszych moich inwestycji w 2013 r. obok takich jak zakup 24 f/1.4 czy nowego NECa.
Celowo napisałem to w takiej formie by uzmysłowić, że jeśli ktokolwiek się zastanawia czy warto, to już robi błąd się zastanawiając. Nie widzę powodu by nie być na warsztatach u Adama.
Dużo ciekawej wiedzy przekazanej w szalenie dostępny sposób. Pełna otwartość Adama, co nawet chwilami mnie dziwiło, bo dzieli się całkowicie swoją wiedzą nawet ta prywatną, której warsztaty bezpośrednio nie dotyczą.
Skromne i z szacunkiem podejście do każdego z uczestników także przysparza mu sympatyków, do których należę.
A wiedza przekazana w moim przypadku zaowocowała wielkim progresem i w obróbce i w podejściu do zagadnienia i w samym myśleniu o tej specyficznej pracy.
Nie chce się tu rozpisywać, ale raz jeszcze tylko wykrzyczę....
WARTO BYĆ NA WARSZTATACH U ADAMA!!!!
piter123789
24-04-2014, 11:03
Byłem na warsztatach "Z warsztatu" 9 marca tego roku w Wawie. Dużo opinii pozytywnych w internecie, oraz namowy przyjaciela z okolicy (który jest już weteranem spotkań z Adamem:D) sprawiły, że postanowiłem się wybrać. Co mogę powiedzieć... Na maxa intensywny dzień z całą masą przykładów, mnóstwo rozmów, jeszcze więcej zdjęć i wspaniała, niepowtarzalna atmosfera. Dzięki temu wszystkiemu człowiek kończąc dzień czuje się jakby natchniony (po to też jechałem bo czułem, że zaczynam się "wypalać") z milionami pomysłów w głowie. Rok 2013 był dla mnie rokiem sporych inwestycji fotograficznych, ale uważam, że zakup d3ski i właśnie uczestnictwo w warsztatach były najlepszymi ze wszystkich. POLECAM jak najbardziej, reszty dowiecie się od Adama.:)
Warto? pewnie że warto! czasem potrzeba innego spojrzenia, odświeżenia umysłu, a każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego na tych warsztatach.
(...) oraz namowy przyjaciela z okolicy (który jest już weteranem spotkań z Adamem:D) (...)
Ten weteran to ja jakby co :) Byłem kilka razy i za każdym razem byłem mega zadowolony :)
Cholera, po poście piter123789 (http://www.forum.nikoniarze.pl/member.php?u=32692) sam zaczynam się zastanawiać...
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.