Zobacz pełną wersję : Czy jest sens się jeszcze edukować - czyli szkoła foto - jaką wybrać
Witajcie moi drodzy.
Koniec wakacji to dla mnie pewien czas refleksji i (destrukcyjnych) myśli o przyszłości.
Jestem już 2 lata po zakończeniu edukacji w Policealnym Studium fototechnicznym i targają mną myśli o pójściu do jakieś innej szkoły w tym kierunku.
Tym razem jednak udało mi się trochę odłożyć, więc mogę się trochę wykosztować i wybrać jakąś płatną szkołę.
I tu wybór zamykał by się do 1 z 3 uczelni:
-Akademia Fotografii
-Europejska Akademia Fotografii
-Wyższa szkoła fotografii.
Czemu te trzy?
Ponieważ o nich jest najwięcej opinii (zazwyczaj pozytywnych).
ZPAF odpadł ze względu na program (za bardzo przypominał mi to, co miałem na Spokojnej).
Jest jeszcze Warszawska Szkoła reklamy, ale o niej jakoś nie mogę znaleźć zbyt wiele informacji.
I tu mam prośbę do osób, które są po jednej z tych szkół - bardzo proszę o OBIEKTYWNE zdanie na temat edukacji w danej szkole.
Czy warto?
Czy faktycznie coś wam dało?
Czy większość czasu spędziliście w sali, pisząc notatki, czy raczej w studiu na ćwiczeniach.
Od razu mówię, nie liczę, że po takiej szkole będą do mnie dzwonić z ofertami pracy.
Myślę o tym raczej jako o "przedłużonym" kursie fotograficznym.
Najlepsze byłoby dla mnie iść na studia dzienne, bo tam program jest najbardziej rozbudowany, jednak ze względu na pracę, muszę iść na wieczorowe.
Czy ktoś z was ma jakieś porównanie, ile "traci się" na tej formie nauki?
Wiem, że podobnych tematów już trochę było, ale większość jest dość nieaktualnych i liczę na nowe doświadczenia i opinie.
Pozdr.
Aż tak daleko to się nie wybieram :-)
Szukam raczej w obrębie mojego Miasta.
marszull
01-09-2011, 16:10
mini czy ty juz przynajmniej raz nie zakladales takiego tematu? ;)
Może parę lat temu zakładałem, ale od zakończenia mojej edukacji jakoś nie kojarzę.
nonnatus
01-09-2011, 16:30
Akademii Fotografii nie polecam.
miałem okazję przyjrzeć się jak ona funkcjonuje podczas miesiąca fotografi w krakowie.
bieda straszna. byłem na kursach i szkoleniach przez nich organizowanych.
zero przepływu informacji, wieczny spontan, pani prowadząca po 3 nieprzespanych nocach..., spóżnienia, pitolenie w terenie, brak pomysłu na ciekawe zajęcia.
... jak zdrapać ten marketingowy lakier, to rdza aż po dno.
niewiele się tam nauczysz. po mojemu strata czasu.
szkoła martina schmidta jest oki - tam przynajmniej masz kontakt z najlepszymi fachowcami.
swego czasu uważnie się rozglądałem za tego typu ofertą, jedynie szkoła martina schmidta coś może Cię nauczyć.
albo na ten przykład warsztaty, które robią ludzie z NAPO IMAGES. ciekawie wygląda ich oferta. fajny kontakt.
przystępni cenowo. znane nazwiska.
(ale oni wybierają na podstawie portolio kandydatów na warsztaty, więc jesli nie masz solidnego folio, to raczej bieda)...
po mojemu jesli nie szkoła, to może raczej konkretne warsztaty. warto przejrzeć oferty bo jest sporo fajnych akcji na rynku edukacji foto:)
pozdrawlaju
marszull
01-09-2011, 16:31
a to przepraszam
moze sie udzielales po prostu w podobnym watku
Akademii Fotografii nie polecam.
miałem okazję przyjrzeć się jak ona funkcjonuje podczas miesiąca fotografi w krakowie.
bieda straszna. byłem na kursach i szkoleniach przez nich organizowanych.
zero przepływu informacji, wieczny spontan, pani prowadząca po 3 nieprzespanych nocach..., spóżnienia, pitolenie w terenie, brak pomysłu na ciekawe zajęcia.
... jak zdrapać ten marketingowy lakier, to rdza aż po dno.
niewiele się tam nauczysz. po mojemu strata czasu.
Kurdę, ja ostatnio się nasłuchałem, że bardzo fajnie prowadzone zajęcia. I to od fotografki bardzo dobrej. Poszła z ciekawości poszerzyć horyzonty i po roku była naprawdę bardzo zadowolona, zachwycona zwłaszcza rzeczowymi wykładowcami... Też podchodziła z rezerwą do tego, jak do maszynki do wyciągania kasy, a zmieniła zdanie o 180st.
Co człowiek to opinia :D Pewnie dla każdego to inaczej wygląda, zależnie od tego co się oczekuje.
Władca Pixeli
01-09-2011, 16:52
Chcesz się czegoś nauczyć czy mieć kolejny papier.
Znajomy, którego kilka lat temu namówiłem na foto i uczyłem stawiać pierwsze kroki w foto, fotografuje obecnie dla w NBC w Stanach mimo, że nie kończył żadnych szkół.
Znam realia i wiem że papier niewiele daje.
Zależy mi bardziej na samej praktyce.
Witam kolegę ze szkoły (ukończyłem w 1982).Żukowski dalej tam uczy?
Byłem na kilku kursach i warsztatach w EAF i mogę polecić. Ciekawe zajęcia i kompetentni wykładowcy.
Może Karol Paciorek w Krakowie - w wakacje prowadził jakieś zajęcia, nie wiem jak teraz.
W czasach analogowych było "prościej" ;) Podejmując podobny dylemat znajomy (dobry teoretyk-chemik) pyta mnie: "Chcesz mieć papier i być teoretykiem czy robić lepsze zdjęcia ?". Ja, że oczywiście lepsze foty. "Więc za pieniądze, które byś wydał na szkołę kup worek rolek z negatywami i ruszaj w świat".
Szkoła Mariana Schmidta dość konkretnie się prezentuje.
Myślę, że jeżeli zna się już podstawy to lepiej za te pieniądze kupić masę albumów najlepszych światowych fotografów i resztę zainwestować w robienie zdjęć.
Może Karol Paciorek w Krakowie - w wakacje prowadził jakieś zajęcia, nie wiem jak teraz.
jaja se robisz ? ;)
to bardzo zły pomysł.
sensowne kursy są od NAPO, sensowne uczelnie to filmówka, opava, photojournalism w londynie - w żadnej nie byłem, ale jak miałbym być to tylko w tych.
Nie wiem czy to nie zburzy ci trochę wizji....ale przemyśl czy nie raczej jakiś kierunek plastyczny. Właśnie nie fotografia, a grafika,malarstwo, rzeźba... To ci da trochę inne spojrzenie, ale bardzo cenne.
Niektórzy wyśmieją, ale pomyśl o filozofii - serio.
Wszystko to aby trochę rozszerzyć horyzonty - to więcej da niż kolejna szkoła o podobnym profilu.
Widzę, że wątki szkół są nieśmiertelne.
Co do waszych wypowiedzi - mówiąc szczerze, jestem podobnego zdania, obecnie szkoły fotograficzne nie zbyt wiele dają.
Papierek to sobie można w ramkę wsadzić i powiesić, a jak jest na serio - to chyba każdy wie.
Ja szukam jakiegoś "stałego" zajęcia na weekendy, tak, żeby nie zamulać w zimowe wieczory przed TV, tylko jakoś skorzystać.
Myślę jeszcze o Warszawskiej Szkole Reklamy.
Mają wydział fotografii, kierunek jest bardzo "ukierunkowany" na konkretne zagadnienia, ale jakoś nigdzie nie mogę znaleźć opinii na ich temat.
"sensowne kursy są od NAPO, sensowne uczelnie to filmówka, opava, photojournalism w londynie"- zgadzam sie.
@fafniak mądrze pisze- tez popieram.
odnosnie AF to sie nie zgodze z pierwszą wypowiedzią. znam jednego kolesią po 2 latach AF i duzo mu to dalo (mimo ze juz w tym siedzial od 7 lat) a osoby ktore tam uczą to cenne kontakty- chocby Szczesniak, Milach (oj chyba juz zrezygnowal i z tego co wiem ma uczyc na Opavie), Kramarz i inni....
to nie jest z pewnoscią poziom w/w bo z tego co sie czyta: sami studenci na AF są to przypadkowe osoby (zbieranina), ale mysle ze bardzo duzo zalezy od ciebie, twojej otwartosci, checi nauki, otwartego umyslu (a nie skupianiu sie na tym ze sekretarka sie spoznila zatem szkola do d...)
marszull
02-09-2011, 13:01
w 100% popieram (takze to co popiera ;) ) to co napisal kroolik
w kazdej szkole gdzie masz kontakt z dobrymi fotografami (AF, WSF, EAF nie mowiac o Opawie czy Filmowce, lub kursach z naprawde dobrymi)
masz szanse z nimi pogadac, pokazac swoje zdjecia, omowic zadane tematy
ale tylko wtedy da to efekty jak bedziesz sie przykladal, i traktowal te spotkania bardzo powaznie
dzieki marszull:)
w zasadzie tez mozna podejsc do sprawy tak:
fotografowac nauczyc sie nie da (tak mówią), ale wchodząc w dane srodowisko, mając z nimi kontakt- juz zmieniasz swoje polozenie, juz robisz wyraźny skok na przod- nawet jesli ciezko to zweryfikowac namacalnie w danej chwili.
kontakty, kontakty, kontakty...co moze byc cenniejszego nie licząć talentu:) ?
bycie "w srodku" pomaga zainstniec w tym srodowisku. tylko wybitni mogli ominąć tą sciezke- tak mysle.
wiec siedzac za komputerem i zastanawiajac sie czy papier cos daje czy nie- na pewno sobie nie ulatwiasz :)
A mam jeszcze pytanie trochę z innej beczki.
Czy znacie jakieś banki, które udzielają kredyty studenckie?
Jakie są warunki?
Czy ktoś korzystał?
fotouser
07-09-2011, 01:10
A co lubisz/chcesz fotografowac?
I gdzie widzisz u siebie braki?
Moze technike masz, a nie potrafisz wspolpracowac z modelem
Moze interesuje Cie tylko macro i jakies myki z oswietleniem chcesz
Moze nie masz pomyslow na kadry, wiec bardziej praca nad poszerzeniem swojego patrzenia i widzenia.
W zaleznosci od odpowiedzi pewnie bym proponowal kursy tylko z tej materii ktora Ciebie interesuje.
A cos dluzszego i bardziej rozciagnietego w czasi pomiajajac juz merytoryke na pewno da kontakty kontakty kontakty.
ja sadze ze szkola edukuje ogolnie i daje wszechstronna wiedze ktorej ze wzgledu na zainteresowania bysmy nie mieli. Zostajemy przygotowani do dzialania na szerokim polu...
Co do kierunkow ktore lubimy, i tak edukujemy sie sami.
Ps
tez sie ucze w szkole, zeby miec kwalifikacje ktorymi przeskocze moze innych majac szerszy horyzont...no taka mam nadzieje w kazdym razie. :)
raczej nie przeskoczysz.
freelans - musisz robić ładne zdjęcia
newsy - musisz robić szybko zdjęcia
ani tego ani tego szkoła cie nie nauczy. kontakty ? no proszę ;) z kim się kontaktujesz? z panią ze sklepiku? i po co to komu, takie kontakty? żeby trzepać kasiorę? GDZIE?
@ ryszkut wszystko zalezy od tego jaki pułap docelowy chcialby osiagnąć autor wątku i co konkretnie robić. mozna byc fotografem i fotografem, nie sądzisz?
mozna zlapać fuche na focenie czegos tam np imprez i jesli to komuś pasuje i zaspokoja w pełni- no to fakt- nie trzeba wtedy nic poza chęciami.
Jeszcze odnosnie AF i tego ze to nic nie daje- bo poziom niski. Wspominalem o moim koledze. On w tym roku po takim AF zalapal sie do Krakowskiego Festiwalu Fotografii (w sekcji show off) mial swoją wystawie. Poszlo tak dobrze, ze dziś ma tą samą wystawe w Chinach (ktos go dostrzegl i sam zaproponowal) na festiwalu mlodych fotografow. swoj projekt rozbil pod okiem doswiadczonych fotografow ktorzy znaja sie na rzeczy. mogli go dobrze nakierowac. sam z siebie nie zrobilby kilku dobrych kroków w dobrym kierunku.
Sapphiron
17-09-2011, 08:24
Oczywiście że warto się edukować!
Nie wiem jak wy ale ja jestem z tych co ciągle muszą wchłaniać jakąś wiedzę bo inaczej się nudzę... Mam ciągły głów informacji, ciągły głów wiedzy czy to teoretycznej czy praktycznej, ciągłą ochotę do słuchania, czytania, eksperymentowania...
Niestety stwierdzam też że w dzisiejszym świecie ten głód wiedzy wymiera i to bardzo szybko. Dlaczego? Dlatego że wiedza jest pozornie na wyciągnięcie ręki prawie zawsze i wszędzie. Ludzie mają internet w komórkach, laptopy, ipady i inne badziewia elektroniczne i uważają że niepotrzebna im wiedza w mózgu bo mają tą elektronikę... I rośnie nam niestety banda imbecyli którzy za państwo na B sąsiadujące z Polską uważają Brazylię albo Belgię...
Skończyłem jedną inżynierkę na politechnice, w styczniu robie dyplom na wydziale artystycznym, za rok robię technika w studium, za dwa lata kolejny inżynier na polibudzie... Także ze swojej strony polecam ciągłą naukę, nawet dla samego dbania o kondycje umysłową :)
Swoją drogą - wybiera się ktoś z forum w tym roku do AF na Kurs Dokumentu i Fotoreportażu?
Swoją drogą - wybiera się ktoś z forum w tym roku do AF na Kurs Dokumentu i Fotoreportażu?
w sensie do Warszawy do R. Milacha?
Ja chodzilem w tym roku
Tak, dokładnie.
Ciekawe - możesz coś więcej napisać? Jak wrażenia, warto było ?
no zalezy czego szukasz S4INT i co chcialbys robic docelowo (albo przynajmniej "etapowo").
Dzisiaj- co juz wiemy- reportaz klasyczny zamiera (ten gazetowy). Bo informacje lepiej przekazują nowe media.
Milach uczy troche nowego podejscia. Dokumentu/reportazu subiektywnego (ja to tak teraz upraszczam). Ponoc to teraz robi sie popularne na swiecie czyli opowiadanie historii poprzez ego samego fotografa (czyli bardzo malego wycinka swiata zewnętrznego albo wewnętrznego tego kto robi zdjecia). Miejsce takiej fotografii to galerie, muzea, albumy- bo to coś przeciwnego do powierzchownej i szybkiej informacji tabloidowej.
Tak wiec jesli to Cię kręci- to na pewno taki roczny kurs dużo moze ci wyjasnić.
Ja chcialem robić taką fotografie (jeszcze przed kursem) ale jak zacząć ?? Ciezko. Same checi czasem nie wystarczają. Pierwsze zajęcia i pogadanka na temat takich zdjec dala mi bardzo, bardzo duzo bo czasem jedno zdanie otwieta niejedną klapke w mózgu :)
Głowny plus takiego kursu jest taki, ze pracujemy na wlasnych zdjeciach. TO nie jest rozprawianie teoretyczne o zdjeciach innych (mistrzow) - choc tez troche- co jednak: kazdy co miesiac przynosi foty, pokazuje je, wyjasnia podejscie i calosc grupy o tym rozmawia. TO duzo daje- bo kazdy robi inne zdjecia i mozesz zrozumiec patrzenie kogos innego i wlaczyć do wlasnej fotografii. bardzo cenne. Poza tym prowadzący nie narzuca swojej wizji, ale w ramach twojego sposobu patrzenia na swiat- proponuje ci mozliwe drogi jakimi mozesz isc. Jednak rowniez trzeba powiedziec- ze ma jasno sprecyzowane lubie/nie lubie i jesli cos mu sie nie podoba- to powie ci o tym :)
Nie ma tutaj "jednej slusznej drogi"- mozesz robić zdjecia jak chcesz i czym chcesz. forma, tresc- dowolna. Byle by sie trzymalo glownego tematu jaki w tym roku byla "private property"- bardzo szeroko pojmowana.
To zawsze bylo w sobote. A w niedziele zajęcia z innym fotografem zapraszanym przez R. Milacha, ktory zwykle prezentowal zupelnie inne podejscie niz sam R.M. Pokazywal swoje zdjecia, mowil o nich i tak przez pare godzin. Pozniej moglismy pokazac swoje jemu zdjecia i on o nich mowil. Tym sposobem mialem przyjemnosc poznania np Filipa Ćwika, ktory pracuje od wielu lat w Newsweeku i ostatnio za reportaz o żalobie w PL dostal WPP.
Pozniej zajecia z fotokastow z M. Łuczakiem.
Do tego zajecia wyjazdowe jak np Bratyslawa (festiwal foto) i tematy fotograficzne mneijsze do zrealizowania- takie jednodniowe.
Na koniec: potężna piguła linkow do fotografow, konkursow fotograficznych, grantow, stypendiow foto itd- tez nie do przecenienia :)- okazalo sie, ze jest cos wiecej niz "Nikon" ;)
owocnie krótko mowiac.
ten rok troche poukladal mi w glowie i czuje sie w koncu na silach aby sprobowac zdać do opavy w przyszlym roku. mysle ze byloby warto.
wczesniej- nie bylo to mozliwe.
kroolik gratki przyjmij ode mnie za dazenie do celu
i ciezka prace
zaowocuje na pewno
bo widac ze nie jestes w goracej wodzie kapany
ps
milo wiedziec ze sa ludzie ktozy oprocz kasy w fotografi szukaja form wyrazu i stawiaja sobie cele troche bardziej ponad srednia przecietna
no zalezy czego szukasz S4INT i co chcialbys robic docelowo (albo przynajmniej "etapowo").
Dzisiaj- co juz wiemy- reportaz klasyczny zamiera (ten gazetowy). Bo informacje lepiej przekazują nowe media.
Milach uczy troche nowego podejscia. Dokumentu/reportazu subiektywnego (ja to tak teraz upraszczam). Ponoc to teraz robi sie popularne na swiecie czyli opowiadanie historii poprzez ego samego fotografa (czyli bardzo malego wycinka swiata zewnętrznego albo wewnętrznego tego kto robi zdjecia). Miejsce takiej fotografii to galerie, muzea, albumy- bo to coś przeciwnego do powierzchownej i szybkiej informacji tabloidowej.
Tak wiec jesli to Cię kręci- to na pewno taki roczny kurs dużo moze ci wyjasnić.
Ja chcialem robić taką fotografie (jeszcze przed kursem) ale jak zacząć ?? Ciezko. Same checi czasem nie wystarczają. Pierwsze zajęcia i pogadanka na temat takich zdjec dala mi bardzo, bardzo duzo bo czasem jedno zdanie otwieta niejedną klapke w mózgu :)
Głowny plus takiego kursu jest taki, ze pracujemy na wlasnych zdjeciach. TO nie jest rozprawianie teoretyczne o zdjeciach innych (mistrzow) - choc tez troche- co jednak: kazdy co miesiac przynosi foty, pokazuje je, wyjasnia podejscie i calosc grupy o tym rozmawia. TO duzo daje- bo kazdy robi inne zdjecia i mozesz zrozumiec patrzenie kogos innego i wlaczyć do wlasnej fotografii. bardzo cenne. Poza tym prowadzący nie narzuca swojej wizji, ale w ramach twojego sposobu patrzenia na swiat- proponuje ci mozliwe drogi jakimi mozesz isc. Jednak rowniez trzeba powiedziec- ze ma jasno sprecyzowane lubie/nie lubie i jesli cos mu sie nie podoba- to powie ci o tym :)
Nie ma tutaj "jednej slusznej drogi"- mozesz robić zdjecia jak chcesz i czym chcesz. forma, tresc- dowolna. Byle by sie trzymalo glownego tematu jaki w tym roku byla "private property"- bardzo szeroko pojmowana.
To zawsze bylo w sobote. A w niedziele zajęcia z innym fotografem zapraszanym przez R. Milacha, ktory zwykle prezentowal zupelnie inne podejscie niz sam R.M. Pokazywal swoje zdjecia, mowil o nich i tak przez pare godzin. Pozniej moglismy pokazac swoje jemu zdjecia i on o nich mowil. Tym sposobem mialem przyjemnosc poznania np Filipa Ćwika, ktory pracuje od wielu lat w Newsweeku i ostatnio za reportaz o żalobie w PL dostal WPP.
Pozniej zajecia z fotokastow z M. Łuczakiem.
Do tego zajecia wyjazdowe jak np Bratyslawa (festiwal foto) i tematy fotograficzne mneijsze do zrealizowania- takie jednodniowe.
Na koniec: potężna piguła linkow do fotografow, konkursow fotograficznych, grantow, stypendiow foto itd- tez nie do przecenienia :)- okazalo sie, ze jest cos wiecej niz "Nikon" ;)
owocnie krótko mowiac.
ten rok troche poukladal mi w glowie i czuje sie w koncu na silach aby sprobowac zdać do opavy w przyszlym roku. mysle ze byloby warto.
wczesniej- nie bylo to mozliwe.
Super, dzięki śliczne za informacje :) wahałem się czy jeździć, ale teraz jestem zdecydowany.
Próbowałeś w zeszłym roku dostać się do Opavy? Jak to wygląda? Na co zwracają uwagę?
(sorki, że tak wpytytuję, ale trudno znaleźć osobę która ma w tej materii jakieś doświadczenie).
wspaniale króliku że masz takie podejście. zawsze z szacunkiem patrzyłem na twoje zdjęcia i wypowiedzi.
dasz radę do opavy :D:D czemu nie
Milacha jakoś lubię, Ćwika mniej. Z ciekawych i przyjemnych ludzi jeszcze Lach jest.
Dobrze że z twojego punktu widzenia kurs dał i ci dużo i na szczęscie ludzi takich jak ty jest mało - mniejsza konkurencja ;)
dzieki koledzy :)
nie, w zeszlym roku nie zdawalem do Opavy. nie mialem z czym.
a do Opavy to jest tak:
pod koniec lutego trzeba wyslac pocztą:
-15 zdjec dotyczacych jednego zwartego tematu,
- 3-5 zdjec jako interpretacja wiersza (przez ciebie wybranego)
- autoportret
jak przejdziesz ten etap to zapraszany jestes na czerwiec na egzamin + rozmowe.
egzamin z:
- historii sztuki,
- hist. fotografii
- fototechniiki
- wiedzy ogolnej
ogolnie to ponoc dobierają tak ludzi, aby prezentowali rozne wrazliwosci/typy fotgraficzne. i tak- czytalem o tym (ktos tam pisal) ze przyjeli ludzi z reportazu klasycznego, dokumentu, abstrakcji, fot. konceptualnej itd.
jak juz wiesz ze sie dostaleś- to robisz przyspieszony kurs z czeskiego i jazda- tak przynajmniej mowil moj znajomy co tam studiuje na 3 roku (poznalem go na kursie u Milacha).
A ciekawostka jest taka, ze RM od tego roku bedzie wykladal tam.....fotografie mody :D
@ryszkut patrzac na ludzi robiących taką (niedochodową) fotografie tez mam wrazenie, ze jest ich z 10 razy mniej ludzi niz np w fotografii slubnej:) Inne tez srodowisko- co by nie mowic.
W Polsce obecnie nie ma zupelnie rynku na sprzedaz albumow, zprzedaz swoich prac z takiej fotografii- co ma dobre i zle strony. Chyba trzeba to robić na poziomie minimum takim jak RM aby z tego żyć. Tak wiec od razu odpadają ludzie, ktorzy szukają mozliwosci zarobienia na pstrykaniu.
Niemniej nowe do PL pewnie kiedys przyjdzie. Obecnie taka fotografia sie nie sprzedaje, ale na swiecie- owszem. TO są pewnie trendy, ktore jakos do nas pewnie dojdą.
Filip Ćwik, ktory wyrósł z czystego reportazu (zreszta bylem od wrazeniem jak opisywal swoje poszczegolne etapy- a fotografem zostal zupelnie przypadkiem) dziś, po parunastu latach mysli, jak sam mowi:
"albumowo". Zamiast serii kilku, kilkunastu zdjec- mysli o cyklach 50-100 zdjec jakie chcialby robić. Taka fotografia to juz ciezszy kaliber, wejscie glebiej i wieksze wyzwania.
fotografa- temat rzeka :)
donkiszot
18-09-2011, 10:58
[...]fotografa- temat rzeka :)
Co za bzdury ;) taki guzik się naciska i już. A jeśli chcesz robić piękne zdjęcia to musisz kupić taki plagin.
A wracając do tematu, szkoła (jeśli dobra) to dobra rzecz, tylko niewiele się nauczysz jeśli wciąż będziesz myślał przez pryzmat cen: papieru, wydruków, klisz, obiektywów, że o gadżetach do sesji i innych kosztach pobocznych (transport, modelki, wyżywienie...) nie wspomnę. A na to wszystko i na codzienny chleb, i -- co najważniejsze -- na czas wolny trzeba móc sobie pozwolić. Z drugiej strony, nic tak nie pobudza kreatywności jak braki i ograniczenia, tylko że nie wszystko da się przeskoczyć.
Co za bzdury ;) -- co najważniejsze -- na czas wolny trzeba móc sobie pozwolić. Z drugiej strony, nic tak nie pobudza kreatywności jak braki i ograniczenia, tylko że nie wszystko da się przeskoczyć.
no, a najciezej samego siebie :)
jak np komus kręci sie w lewo http://www.eioba.pl/a/20zq/uzywasz-prawa-czy-lewa-polkule-mozgu-podczas-myslenia
no to moze byc problem ;)
donkiszot
18-09-2011, 11:12
Mnie się kręci w lewo, powinienem się martwić?
nie wiem donkiszot, najwyzej bedziesz robil fotografie becherowską a oni przeciez uznani za wielkich klasykow. glowa do góry ;)
donkiszot
18-09-2011, 11:17
Ale czekaj, w które lewo. W lewo czyli zgodnie do ruchu wskazówek patrząc z lotu ptaka na ową panią (ja) czy w to drugie lewo?
Co do klasyków, szykowałem Przyborka jako argument ;)
Przyborkowi kreci sie w lewo ??
ee chyba jednak w prawo ;)
donkiszot
18-09-2011, 11:27
Logiczny, sekwencyjny, racjonalny, analityczny, obiektywy, wyglądający na część.
Inna sprawa, że czasem trzeba więcej intuicji do jednej prostej kreski, i więcej logicznego myślenia do ukazania imponderabiliów, niżby się mogło wydawać.
no jesli to masz na mysli
http://www.google.pl/search?q=przyborek+fotografia&oe=utf-8&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a&channel=np&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&hl=pl&tab=wi&biw=1912&bih=1052
to mi to wyglada na bardzo poetyckie, abstrakcyjne, intuicyjne no i mające super forme. raczej z racjonalizem i analiza moze miec niewiele wspolnego.
to wszystko oczywiscie jako zart :)
donkiszot
18-09-2011, 12:19
No właśnie, matematyka może być poezją, a liryka do bólu wyliczalna i logiczna.
Równie lubię oba podejścia, a najbardziej moment ich przenikania się.
Przy okazji, te prace Przyborka, one są do góry nogami prawda? Jakoś nigdy nie rozczytywałem się na temat dogłębniej, bo i po co, a się teraz zastanawiam czy to tylko moje odczucia odwróconej ciężkości, czy geneza powstania?
ja nie znam sie zupelnie na tym rodzaju fot. wiec nie pogadamy :) odnosnie pierwszych slow no to sie oczywiscie zgadzam.
po przeczytaniu tematu ciśnie mi się na klawiaturę zacytować E.Erwitt'a '' you don't study photography, you do it'' :D
oczywiście uważam, że warto się kształcić, pod warunkiem gdy wiesz, że to jest to co chcesz robić i masz mniej więcej sprecyzowany kierunek w jakim chcesz iść ze swoją fotografią.
po przeczytaniu tematu ciśnie mi się na klawiaturę zacytować E.Erwitt'a '' you don't study photography, you do it'' :D
to prawda Michal, no albo czesc prawdy.
Nikt nie wie w jakim kierunku to idzie. Mozliwe ze czas pionierow typu Bresson czy wspomniany przez Ciebie wyzej juz mija (niestety) i bez studiowania i zaglebienia sie w temat- dziś samemu trudno gdzies dojsc, a mega talenty-samorodki zdarzają sie niezwykle rzadko.
Tez jednak uwazam, ze podstawowa zawsze bedzie intuicja i tego w szkole mozliwe, ze nauczyc sie nie da.
ja to widze za to tak, ze co innego jest wpisac zawod wykonywany jako fotograf, a co innego wyuczony. Co do intuicji to oczywiscie bez niej ani rusz. Ale podpisac kontrakt z kims kto lada chwila moze wrocic np do szycia butow ktorego sie uczyl w szkole, a kims kto wie czym to pachnie to jednak jak sadze roznica. Pomijam tu indywidualnosci urodzone z aparatem w reku.
Bo chyba co innego jest focic sluby, co sam wiem trzeba czasem robic dla kaski :), a co innego byc w pelni przygotowanym do kazdego zlecenia. Bez improwizacji i pytania na forum o to jak to zrobic.
Mozliwe ze czas pionierow typu Bresson czy wspomniany przez Ciebie wyzej juz mija (niestety) i bez studiowania i zaglebienia sie w temat- dziś samemu trudno gdzies dojsc, a mega talenty-samorodki zdarzają sie niezwykle rzadko.
Tez jednak uwazam, ze podstawowa zawsze bedzie intuicja i tego w szkole mozliwe, ze nauczyc sie nie da.
też uważam, że bez istry talentu ani rusz. dobra szkoła, znalezienie się w tym jednak zamknietym środowisku i kontakty, kontakty oraz kontakty mogą bardzo pomóc.
byłem kilka miesięcy temu na wykładzie magnum, tam Chris Steele-Perkins poruszył trochę temat. powiedział właśnie jak to w jego czasach było sporo łatwiej zaistnieć. sam przyznał, że współczuje obecnym fotografom, pomijając ogromny talent i ukończone szkoły, trzeba też mieć sporo szczęścia aby zaistnieć, takie czasy.
Floyd Rose
19-09-2011, 19:02
Jak to wygląda? Na co zwracają uwagę?
Ile trwa nauka?
Szkoła jest uczelnią wyższą na Uniwersytecie Śląskim w Opavie i posiada system 3-letnich studiów, po których otrzymuje się tytuł BcA (czyli licencjat), następnie składa się egzaminy na 2-letnie studia magisterskie.
Jak często są zjazdy?
Zjazdy odbywają się w ośrodku w Horni Becvie, 5 spotkań/konsultacji w ciągu roku od piątku do niedzieli (październik, grudzień, marzec, kwiecień, czerwiec). Dodatkowo organizowane są zajęcia warsztatowe w Opawie.
Jak wyglądają egzaminy?
Pierwszy etap to teczka prac (talentová zkouška), którą należy złożyć do końca lutego. Kolejnym etapem jest egzamin składający się z czterech testów z historii fotografii, historii sztuki, fototechniki oraz z wiedzy ogólnej, dodatkowo jest egzamin z języka czeskiego dla studentów zagranicznych. Następnie jest rozmowa kwalifikacyjna.
Co należy złożyć w teczce prac?
Zestaw 15 fotografii w formacie minimalnym 18x24 nie koniecznie oprawionych passepartout, ważne by był to zestaw jednorodny stylistycznie i tematycznie, od 3-5 fotografii w formie ilustracji do wiersza, bądź tomiku poezji oraz autoportret, zdjęcia należy podpisać z tyłu imieniem i nazwiskiem oraz adresem, ewentualnie tytulem zestawu. Również należy załączyć krótki życiorys. Przy składaniu prac należy wypełnić formularz (přihláška-stag), odpis notarialny świadectwa dojrzałości (nie duplikat) oraz uiścić opłatę (poplatek) wysokości 450Kč.
Czy są możliwe konsultacje?
Pod koniec stycznia każdego roku można przyjechać na konsultacje do Opawy i dowiedzieć się o programie szkoły oraz skonsultować prace składane na I etap egzaminów (talentová zkouška). Konsultacje są odpłatne w wysokości ok. 100-150Kč.
Ile osób jest przyjmowanych na pierwszy rok?
Na pierwszy rok przyjmują około 35-40 studentów. Studia dla Polaków nie są odpłatne.
http://01-blackbook.blogspot.com/2009/08/institut-tvurci-fotografie-opava.html
Studia dla Polaków nie są odpłatne
w Polsce
Wydział Operatorski i Realizacji Telewizyjnej
specjalność: fotografia
- studia I stopnia - 6.300,-
- studia II stopnia - 5.800,-
http://www.filmschool.lodz.pl/pages/view/988-opłaty
marszull
06-03-2012, 14:05
zadumny przestan spamowac linkami
zadumny przestan spamowac linkami
Już przestał. ;)
digitaltee
07-03-2012, 14:50
po przeczytaniu tematu ciśnie mi się na klawiaturę zacytować E.Erwitt'a '' you don't study photography, you do it'' :D
Jak dla mnie Kuman powiedział tym cytatem wszystko... jeśli masz czas i pieniądze to warto brać udział w warsztatach czy szkoleniach, przede wszystkim po to by poznawać ludzi i ich różne podejście i pomysły. Dla mnie właśnie to jest najcenniejsze. Jednak zwykle koszt i czas "nauki fotografii" jest niewspółmierny to tego jaki sprzęt możemy kupić za daną kasę i ile zdjęć możemy zrobić w tym czasie. Ale też ludzie są różni i lubią się uczyć w różny sposób.
Floyd Rose
11-03-2012, 04:54
Napisał marszull
zadumny przestan spamowac linkami
Po pierwsze, obrażasz.
Po drugie : http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?p=2753740#post2753740
marszull
11-03-2012, 14:38
Po pierwsze, obrażasz.
Po drugie : http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?p=2753740#post2753740
teraz Ty mnie obrazasz ;)
Post nie byl do Ciebie tylko do zadumnego ktory spamowal w ttym i innych watkach linkami pozycjonowanymi z tego co widze Ekonet go wycial (czy tez zbanowal) ale zostawil nie wiem czemu moj post
ktory teraz jest pod Twoim ale nie byl absolutnie do Ciebie skierowany
teraz Ty mnie obrazasz ;)
Post nie byl do Ciebie tylko do zadumnego ktory spamowal w ttym i innych watkach linkami pozycjonowanymi z tego co widze Ekonet go wycial (czy tez zbanowal) ale zostawil nie wiem czemu moj post
Po to, żebyś wiedział, co się stało z tamtym. ;)
marszull
11-03-2012, 17:28
Po to, żebyś wiedział, co się stało z tamtym. ;)
Troche zamieszania wyniklo, mam nadzieje ze Floyd Rose, ze moje slowa nie byly skierowane do niego i ze jestem bardzo daleki od obrazania ludzi. Tym bardziej ze jego post, zawiera mnostwo informacji i jest jak najbardziej przydatny, wlacznie z linkami ;)
Hej, odgrzewam kotleta i na wejściu mam pytanie. Czytałem, szukałem i dopóki nie wszedłem na nikoniarzy dopóty byłem spokojny... Mógłby ktoś rozwiać moje wątpliwości apropos PWSFTViT? Chodzi o to czy studia są płatne czy nie. Oczywiście chodzi mi o dzienne. Z tego do czego doszedłem to wyszukałem, że płatne są ale tylko niestacjonarne a o stacjonarnych (dziennych) nie było nic...
Ok, wielkie dzięki ;) Ostatnio parę osób zrobiło mi mętlik w głowie...
foto-oko
12-12-2012, 14:59
Witam,
nagrałem połgodzinny materiał wideo o studiach wyższych
pt. Czy studia wyższe fotograficzne mają sens?
http://jak-zrobic-zdjecie.pl/czy-studia-wyzsze-z-fotografii-maja-sens/
Wielki powrót znowu z ważnymi pytaniami. Tak j.w., chciałbym próbować się dostać do filmówki na fotografię. W poprzednich postach fajnie opisaliście szkołę w Opavie. Czy jeżeli ktoś próbował bądź się dostał do PWSFTViT to mógłby coś o tych studiach napisać? Bardzo byłbym wdzięczny. Warunki przyjęcia, itp. znam ze strony uczelni. Wie ktoś coś więcej? Każda rada, nawet w stylu "masz 18 lat, za rok 19 i Ty myślisz, że się dostaniesz? Starsi i bardziej doświadczeni próbowali..." będzie dla mnie pomocna ;)
foto-oko
15-10-2013, 23:01
Przygotowywałem pewną osóbkę do egzaminów do Szkoły Filmowej w Łodzi.
I uwaga!
Przez 2 lata nie było naboru na studia zaoczne, czyli w 2011 i 2012 roku.
W końcu walnęła wszystko i złożyła do ASP Poznań i tam się dostała bez problemu.
Coś dziwnego dzieje się w Szkole Filmowej. Przez 15 lat był nabór...
donkiszot
15-10-2013, 23:06
Łódź a Poznań, nieźle. Z tego co wiem, to podejście do fotografii w obu tych uczelniach jest diametralnie różne.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.