PDA

Zobacz pełną wersję : Czy kupno używanego D700 to duże ryzyko?



arhetyp
27-08-2011, 20:39
Witam

chciałem spytać osoby, które kupowały wcześniej używane body czy są zadowoleni.

Chciałem w najblizszym czasie nabyć d700 jednak za okolo 2tys mniej można kupić używany egzemplarz ze stosunkowo niedużym przebiegiem (do 40 tys.). Czy Waszym zdaniem ryzyko kupna używanego egzemplarza jest duże?

Na co oprócz deklarowanej ilości zrobionych zdjęć warto zwrócić uwagę?

Będę wdzięczny za pomoc.

Pozdrawiam,
Arek Ciesielski

ramzey
28-08-2011, 12:14
Za 2 tys PLN to możesz co najwyżej kupić kradziony. Sprawdź czy to nie od złodzieja.
jeśli ma pudełka i instrukcje to powinno być wszystko ok.
Jesli ma średnio do 20k kliknięć na rok to był średnio użytkowany, jeśli jest roczny to ktoś mu nie żałował.

Sprawdź czy wszystko działa czy nie ma oczywistych otarć wskazujących na upadki.

Kupuj i się ciesz 50k to żaden przebieg

arhetyp
28-08-2011, 12:31
Witam,

chyba niezbyt jasno sformułowam pytanie.

Mialem na myśli, ze nowy d700 kopsztuje okolo 7tys a używany (z przebiegiem do 30 tys) można kupić za około 5 tys.

Nie ukrywam, że te 2 tys różnicy to dla mnie spora roznica dlatego pytanie czy ta oszczędność czasem nie okaze sie pozorna.

Ale z tego co piszesz - raczej warto.

Pozdrawiam,
arek

wasilewk
28-08-2011, 12:49
Mój ma ok. 50tys. (jakoś tak szybko się natłukło !) - ale taniej o 2 tys. bym go nie sprzedał - zadbany, jak nówka. Trochę się pewno zużyły akumulatorki - ale na razie mają po 100% ----> więc czym się różni od nowego ?


Pzdr.

Motorniczy
28-08-2011, 13:14
Zawsze mozna kupic D40 i miec problem z bańki, poniewaz kupujac drogi sprzet trzeba sie zawsze liczyc z drogimi czesciami w serwisie . Sa Mercedesy i sa Polonezy. Pozdro

ramzey
28-08-2011, 13:40
Witam,

chyba niezbyt jasno sformułowam pytanie.

Mialem na myśli, ze nowy d700 kopsztuje okolo 7tys a używany (z przebiegiem do 30 tys) można kupić za około 5 tys.

Nie ukrywam, że te 2 tys różnicy to dla mnie spora roznica dlatego pytanie czy ta oszczędność czasem nie okaze sie pozorna.

Ale z tego co piszesz - raczej warto.

Pozdrawiam,
arek


Zawsze zależy od kogo kupujesz. D700 nie jest tani i ludzie z zasady uważają na niego. To nie to samo co D90 zabrane na wakacje.

Ja bym mojego nie sprzedał za 5k ale tylko dlatego że to mój zapas i ma mniej niż 16k klapnięć po 3 latach.

kazwita
28-08-2011, 13:45
Witam.


(…) Sprawdź czy to nie od złodzieja. jeśli ma pudełka i instrukcje to powinno być wszystko ok. (…)

Niestety, jak pokazuje ten wątek (http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=188842) komplet pudełek, faktura itp. nie oznacza automatycznie, że wszystko jest ok. Zawsze można trafić na sprzęt skradziony z transportu, czy też ze sklepu.


Mój ma ok. 50tys. (jakoś tak szybko się natłukło !) - ale taniej o 2 tys. bym go nie sprzedał - zadbany, jak nówka. Trochę się pewno zużyły akumulatorki - ale na razie mają po 100% ----> więc czym się różni od nowego ?

Kupujący patrzy na to z nieco innej perspektywy niż sprzedający.
1. Przebieg 50.000 kłapnięć mówi, że sprzęt osiągnął już ok. 1/3 zakładanej przez producenta żywotności.
2. Ile jeszcze zostało gwarancji? Naprawy D700 bywają drogie, więc krótsza gwarancja obniża wartość sprzętu.
3. Ryzyko związane z kupowaniem używanego sprzętu znowu obniża w oczach kupującego jego wartość. Sprzęt może mieć wady techniczne jak i prawne. Jak to ryzyko wycenić? Jeżeli używka kosztuje niewiele mniej niż nowy sprzęt to jaki jest sens jej kupowania?

Sprzedający natomiast zna swój sprzęt, źródło pochodzenia i jego historię eksploatacji, więc obawy kupującego są dla niego abstrakcją. Jeżeli oczekiwania kupującego i sprzedającego dają się pogodzić, to wtedy dojdzie do transakcji.

Pozdrawiam.

wasilewk
28-08-2011, 13:54
...
Sprzedający natomiast zna swój sprzęt, źródło pochodzenia i jego historię eksploatacji, więc obawy kupującego są dla niego abstrakcją. Jeżeli oczekiwania kupującego i sprzedającego dają się pogodzić, to wtedy dojdzie do transakcji.

Pozdrawiam.

Jeszcze jest aspekt 'humanitarny':
w dobre ręce lub osobie zaufanej - tak. Jeśli 'do tłuczenia' - to nie.

Pzdr.

kazwita
28-08-2011, 14:22
Jeszcze jest aspekt 'humanitarny':
w dobre ręce lub osobie zaufanej - tak. Jeśli 'do tłuczenia' - to nie.

Pzdr.

Tak, jeżeli obie strony się znają i darzą zaufaniem, to wtedy cała wyliczanka wygląda inaczej. Ryzyko minimalne, brak wzajemnych podejrzeń, moim zdaniem jest to jedyna naprawdę komfortowa sytuacja do zakupu używanego sprzętu.

Pozdrawiam.

arhetyp
28-08-2011, 16:02
Dziękuję za wypowiedzi.

Rozumiem, że dla właściciela, który dba o swoj sprzęt może być on więcej warty niż jego rynkowa cena (po 5 - 5,5 tys. chodzą takie d700 na allegro z stosunkowo niewielkim przebiegiem), jest to jednak tak jak z samochodami.

Albo uda Ci się przekonać kupującego, że Twój sprzęt jest więcej warty niż średnia rynkowa albo nie.

Pozdrawiam,
Arek

ramzey
28-08-2011, 16:16
Jeszcze jedno.

Wpisz w wyszukiwarkę na kilku popularnych portalach nick osoby od której kupujesz i sprawdź czy nie pojawi się wątek typu "mam problemy z ...." danego autora.
Niektórzy są na tyle bezczelni że potrafią utopić aparat a po kilku miesiącach próbować go opchnąć "jak nowy".
W zeszłym miesiącu był gość który próbował tak sprzedać D90 po nurkowaniu w jeziorze.

Aeon88
29-08-2011, 19:33
dlatego ja pierwszą siedemsetkę kupiłem nową. robię śluby, więc tak czy siak trzeba mi dwa body - kupiłem więc używane na gwarancji drugie D700 właśnie 2000 taniej niż nówkę. I teraz nówka leży sobie w torbie albo pstryka portreciki na weselu (czyli mniejszość zdjęć) lub sesje z kobietkami, a używka robi za pierwsze skrzypce. W przyszłości kupię D3/D3s lub D800 to sprzedam na jego rzecz używane D700, to które kupiłem nowe sobie zostawię i dalej będzie mi super służyć. Tak czy siak, o obydwa bardzo dbam, więc na żadnym nie ma śladu użytkowania, ale mając jedną nówkę jestem spokojny że nigdzie nikomu do niczego nie wpadła ;)