Slawek Wojtczak
27-08-2011, 00:03
Jeśli komuś nie bedzie się chciało czytać tych wypocin, zapraszam niżej do samego zdjęcia, ale jeżeli ktos jednak poświęci chwilę czasu na przeczytanie tego tekstu, będzie mi bardzo miło :)
Wędkuję odkąd pamiętam. Jako mały brzdąc spędzałem każdą wolną chwilę nad wodą z wędką w reku. Początkowo pod bacznym okiem rodziców, a później sam, jeździłem rowerem, czy "komarkiem" nad moje ulubione jezioro. Nierzadko podkradałem tacie lornetkę i na "bezrybiu" obserwowałem otaczającą mnie przyrodę :) Chłonąłem całym sobą roztaczające się wokół mnie piękno :) Co roku para krzyżówek oraz łabędzi niemych wyprowadzała tam lęgi. Podpływały całą rodziną dość blisko mnie, nie zwracając uwagi na moją obecność - pewnie domyślały się, że nie zrobię im krzywdy :) Nierzadko przepłynął też bóbr. Czas spędzony nad wodą umilały mi także piękne popisy wokalne trzcinniczków :)
Któregoś dnia przemknął kilka metrów ode mnie niebieski ptak. Usiadł na wystającym nieopodal z wody patyku. Obserwowałem go przez lornetkę, wtedy jeszcze nie wiedziałem co to za ptak, ale był piękny :) Po powrocie do domu, od razu zwróciłem się do taty, z pytaniem co to za niebieski ptak poluje na narybek ;) Okazało się, że to zimorodek :) Od tamtej pory byłem nim zafascynowany. Sposób w jaki polował na rybki wydawał się dla mnie niesamowity... Widywałem go w tym miejscu dość często.
Ponad 2 lata temu, siedząc na kładce wpadłem na pomysł aby kupić aparat fotograficzny. Obserwacja przez lornetkę, trochę mnie irytowała, bo nie mogłem utrwalić tego co widziały moje oczy :) Udało mi się kupić aparat z obiektywem 200mm. Od razu zamierzałem sfotografować zimorodka. Początki były trudne :) Szybko okazało się, że fotografia przyrody wcale nie jest prosta ;) Kilkanaście wizyt nad stawem nie przyniosło upragnionych efektów. Wędki odstawiłem w kąt, nad woda zjawiałem się coraz rzadziej, wolałem uganiać się po lasach i łąkach za ssakami. Gwiazda zimorodka również lekko przygasła, ale gdzieś tam głęboko we mnie jakaś iskierka cały czas się tliła.
Od tamtej pory minęły 2 lata, fotografia przyrodnicza strasznie mnie zafascynowała. W międzyczasie zmieniłem sprzęt, niestety sam aparat zdjęć nie robi, musimy dołożyć do tego własną cięzką prace w terenie... ;)
Ostatnio natchnęło mnie aby odkurzyć wędki ;) Wybrane łowisko przez tydzień zanęcałem gotowanymi ziemniakami. Nastawiony byłem na mój ulubiony gatunek ryby - lina :) Sobota wieczór - pierwsza zasiadka. Złowiłem piękne ryby, między innymi, lina o długości 47cm ( klik (http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/268089_198238350228179_100001260478415_615435_1542 991_n.jpg) ) Pieknie walczył, jest to mój najwiekszy lin :) Przypomniały mi się dość dawne czasy z wędką ;)
Podczas którejś z kolei zasiadki usłyszałem charakterystyczny pisk... to był on! Zimorodek! :D Momentalnie zapomniałem o rybach, w tym momencie liczył sie dla mnie tylko on!
Na drugi dzień wbiłem przy brzegu kilka patyków, niestety wieczorem nie pojawił się :( Drugiego dnia również... Trochę zasmuciłem się, ale nie traciłem nadziei :) Kolejnego dnia przyleciał wprost na moją wedkę! Mój ukochany zimorodek usiadł mi na szczytówce wędki :D Proszę mi wierzyć, to jest najszczersza prawda! :) Spotkanie jednak nie trwało zbyt długo, ale ptak dał mi znak do działania ;) Od tamtej pory zimorodki regularnie zjawiały się nad stawem. Z częstych obserwacji zauważyłem, że najbardziej przypadły im do gustu 2 z 4 podstawionych przeze mnie patyków. Niestety owe jezioro położone jest w zagłębieniu i nie docierają do niego pierwsze promienie słońca... Wieczorem jest ciut lepiej, ale dalej nie idealnie. Trudno, lepszego miejsca nie mam. Ostatecznie zostawiłem jeden patyk i przy nim zaplanowałem pierwszą zasiadkę. Statyw rozstawiony, teleobiektyw zamocowany, a ja siadam w spodniobutach w bagno i nakrywam się siatką maskującą ;) Po godzinie czuję wibracje telefonu... Okazało się, że rodzice zapomnieli kluczy od domu i nie mogą się dostać do środka... Trochę mnie poddenerwowali. Musiałem się zwijać, bez żadnego zdjęcia na karcie. Następnego dnia zasiadka numer 2. Zimorodek kazał na siebie długo czekać ;) Już powoli traciłem nadzieje w powodzenie zasiadki :)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/08/50436-1.jpg
źródło (http://www.fotografia-przyrodnicza.art.pl/dyskutowalnia/zdjecia/50436.jpg)
Niestety wakacje dobiegają końca, ale mam nadzieję, że "zimek" jeszcze siądzie przed moją czatownią w lepszym świetle ;)
Przepraszam za zanudzanie, ale spełniło się jedno z moich fotoprzyrodniczych marzen i chciałem się nim po prostu... pochwalić ;-)
Pozdrawiam
Wędkuję odkąd pamiętam. Jako mały brzdąc spędzałem każdą wolną chwilę nad wodą z wędką w reku. Początkowo pod bacznym okiem rodziców, a później sam, jeździłem rowerem, czy "komarkiem" nad moje ulubione jezioro. Nierzadko podkradałem tacie lornetkę i na "bezrybiu" obserwowałem otaczającą mnie przyrodę :) Chłonąłem całym sobą roztaczające się wokół mnie piękno :) Co roku para krzyżówek oraz łabędzi niemych wyprowadzała tam lęgi. Podpływały całą rodziną dość blisko mnie, nie zwracając uwagi na moją obecność - pewnie domyślały się, że nie zrobię im krzywdy :) Nierzadko przepłynął też bóbr. Czas spędzony nad wodą umilały mi także piękne popisy wokalne trzcinniczków :)
Któregoś dnia przemknął kilka metrów ode mnie niebieski ptak. Usiadł na wystającym nieopodal z wody patyku. Obserwowałem go przez lornetkę, wtedy jeszcze nie wiedziałem co to za ptak, ale był piękny :) Po powrocie do domu, od razu zwróciłem się do taty, z pytaniem co to za niebieski ptak poluje na narybek ;) Okazało się, że to zimorodek :) Od tamtej pory byłem nim zafascynowany. Sposób w jaki polował na rybki wydawał się dla mnie niesamowity... Widywałem go w tym miejscu dość często.
Ponad 2 lata temu, siedząc na kładce wpadłem na pomysł aby kupić aparat fotograficzny. Obserwacja przez lornetkę, trochę mnie irytowała, bo nie mogłem utrwalić tego co widziały moje oczy :) Udało mi się kupić aparat z obiektywem 200mm. Od razu zamierzałem sfotografować zimorodka. Początki były trudne :) Szybko okazało się, że fotografia przyrody wcale nie jest prosta ;) Kilkanaście wizyt nad stawem nie przyniosło upragnionych efektów. Wędki odstawiłem w kąt, nad woda zjawiałem się coraz rzadziej, wolałem uganiać się po lasach i łąkach za ssakami. Gwiazda zimorodka również lekko przygasła, ale gdzieś tam głęboko we mnie jakaś iskierka cały czas się tliła.
Od tamtej pory minęły 2 lata, fotografia przyrodnicza strasznie mnie zafascynowała. W międzyczasie zmieniłem sprzęt, niestety sam aparat zdjęć nie robi, musimy dołożyć do tego własną cięzką prace w terenie... ;)
Ostatnio natchnęło mnie aby odkurzyć wędki ;) Wybrane łowisko przez tydzień zanęcałem gotowanymi ziemniakami. Nastawiony byłem na mój ulubiony gatunek ryby - lina :) Sobota wieczór - pierwsza zasiadka. Złowiłem piękne ryby, między innymi, lina o długości 47cm ( klik (http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/268089_198238350228179_100001260478415_615435_1542 991_n.jpg) ) Pieknie walczył, jest to mój najwiekszy lin :) Przypomniały mi się dość dawne czasy z wędką ;)
Podczas którejś z kolei zasiadki usłyszałem charakterystyczny pisk... to był on! Zimorodek! :D Momentalnie zapomniałem o rybach, w tym momencie liczył sie dla mnie tylko on!
Na drugi dzień wbiłem przy brzegu kilka patyków, niestety wieczorem nie pojawił się :( Drugiego dnia również... Trochę zasmuciłem się, ale nie traciłem nadziei :) Kolejnego dnia przyleciał wprost na moją wedkę! Mój ukochany zimorodek usiadł mi na szczytówce wędki :D Proszę mi wierzyć, to jest najszczersza prawda! :) Spotkanie jednak nie trwało zbyt długo, ale ptak dał mi znak do działania ;) Od tamtej pory zimorodki regularnie zjawiały się nad stawem. Z częstych obserwacji zauważyłem, że najbardziej przypadły im do gustu 2 z 4 podstawionych przeze mnie patyków. Niestety owe jezioro położone jest w zagłębieniu i nie docierają do niego pierwsze promienie słońca... Wieczorem jest ciut lepiej, ale dalej nie idealnie. Trudno, lepszego miejsca nie mam. Ostatecznie zostawiłem jeden patyk i przy nim zaplanowałem pierwszą zasiadkę. Statyw rozstawiony, teleobiektyw zamocowany, a ja siadam w spodniobutach w bagno i nakrywam się siatką maskującą ;) Po godzinie czuję wibracje telefonu... Okazało się, że rodzice zapomnieli kluczy od domu i nie mogą się dostać do środka... Trochę mnie poddenerwowali. Musiałem się zwijać, bez żadnego zdjęcia na karcie. Następnego dnia zasiadka numer 2. Zimorodek kazał na siebie długo czekać ;) Już powoli traciłem nadzieje w powodzenie zasiadki :)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/08/50436-1.jpg
źródło (http://www.fotografia-przyrodnicza.art.pl/dyskutowalnia/zdjecia/50436.jpg)
Niestety wakacje dobiegają końca, ale mam nadzieję, że "zimek" jeszcze siądzie przed moją czatownią w lepszym świetle ;)
Przepraszam za zanudzanie, ale spełniło się jedno z moich fotoprzyrodniczych marzen i chciałem się nim po prostu... pochwalić ;-)
Pozdrawiam