Zobacz pełną wersję : Nówka sztuka nie klepana...
Chcesz kupić samochód. Zwróć się do firmy Car Serwis -potrafią robić cuda.
http://www.carocean.pl/sprzedam-Peugeot+goleniow-all-cars-p_8.html
Z opisu ogłoszenia : VIN - VF3VV4HNH8U904632 -USZKODZONY,OTWARTE PODUSZKI PRZEDNIE,AUTO W PEŁNI SPRAWNE - JEZDZĄCE,CENA NA GOTOWO 60 TYS ZŁ,SPRZEDAM LUB ZAMIENIE
A tutaj http://carserwis.otomoto.pl/show?id=C20040242 samochód jest bezwypadkowy...
Z opisu ogłoszenia:
Dodatkowe informacje:
pierwszy właściciel, serwisowany w ASO, bezwypadkowy
VIN - numer ident. pojazdu :
VF3VV4HNH8U904632
A dziwisz się ? w Polsce lepiej nie kupować sprowadzonych bezwypadkowców bo na dodatek wszystkimi jeździły niepalące kobiety i tylko do księdza na plebanię. Takich aut jak to są dziesiątki tysięcy
Taaa i jeszcze maja malutki przebieg.....
Nie tylko w Polsce walki sie zdazaja, jak szukalem ostatnio samochodu to okazalo sie, ze rynek wtorny opanowali bracia ze wschodu, a kazdy z nich w ogloszeniu mial na imie John czy jakis inny Szekspir......dzwoniles a tam Misza, dzion niue muuuoooze odebrac tieliefionu:D I oczywiscie wszystkie samochody mialy przebieg mniejszy o polowe niz normalny przebieg dla danego rocznika:D:D:D
Ja to uwielbiam te ogłoszenia na AutoTraderze w UK gdzie autka kuszą wyglądem i ceną a jak piszesz maila to się dowiadujesz że koleś jest właśnie na wakacjach i nie może wrócić ale oczywiście on zrobi tak żebyś mógł obejrzeć auto. Wpłać tylko depozyt na takie i takie konto takiej i takiej formy z takimi i takimi zabezpieczeniami (nie żeby ktoś poza Tobą mógł tą kasą dysponować)...... Jakieś pytania ? :)
Rafał_Sz
21-08-2011, 15:52
JJakieś pytania ? :)
Jak długo jeszcze ludzie się będą nabierać na takie numery?
Tak wiem. Zawsze...
Jakieś pytania ? :)
Z tym sie nie spotkalem.....dzwonilem do chyba 20-30 ludzi z czego ponad polowa to Ukraincy i Rosjanie......rezygnowalem odrazu.
Docelowo kupilem auto od pierwszego Irysa wlasciciela pubu, wydal sie najpewniejszy, mowil, ze on tylko jezdzi i oddaje auto na serwis jak trzeba....wystarczylo mi to i ksiazka serwisowa z VW ktora moge potwierdzic zajezdzajac na serwis;)
Nie wiem jak w UK ale w PL to się książki serwisowe kupuje za parę groszy :)
Nie wiem jak w UK ale w PL to się książki serwisowe kupuje za parę groszy :)
Eeee stempelki sie podrabia ostro....wszystko powiedza w serwisie, podjechalem sprawdzic z ciekawosci za free sprawdzili mi przebieg i ksiazke serwisowa.....przebieg podobno jak cofniesz na liczniku to i tak jest gdzies zapisany prawdziwy w komputerze....
2pompony
21-08-2011, 16:13
Nie znam się na komputerach samochodowych, ale jak gdzieś jest komputer, a w nim zapisany przebieg czegokolwiek, to doświadzenie życiowe mi mówi, że zmienić jedną liczbę na drugą nie będzie wcale trudno.
Nie znam się na komputerach samochodowych, ale jak gdzieś jest komputer, a w nim zapisany przebieg czegokolwiek, to doświadzenie życiowe mi mówi, że zmienić jedną liczbę na drugą nie będzie wcale trudno.
Tez mi sie tak wydawalo (bo nawet te samochodowe sie formatuje;)), ale panowie w serwisie opowiadali mi historie o tym, ze cofanie wychodzi po podlaczeniu samochodu pod komputer w serwisie.....podobno posadzili jakis Rosjan za takie walki a wydalo sie wlasnie przez serwis;)
Kolega widział jak z lawety spadły nowe samochody..., dobry warsztat i do salonu :)
Że niby w Polsce handlarze samochodami to kombinatorzy, złodziejaszki i cwaniaczki? Nie może być, serio??
Odnoszę wrażenie, że autor wątku chyba się wczoraj obudził lub z choinki się urwał... ;)
miron19j
21-08-2011, 22:43
Nie znam się na komputerach samochodowych, ale jak gdzieś jest komputer, a w nim zapisany przebieg czegokolwiek, to doświadczenie życiowe mi mówi, że zmienić jedną liczbę na drugą nie będzie wcale trudno.
ale przecież to żaden problem dla kupującego. Jeżeli jedziesz na przegląd, to w komputerze salonu/serwisu robią wpis. Min. o stanie licznika. Bierzesz z książki serwisowej adres ostatniego przeglądu, jedziesz do stacji i pytasz: Czy samochód o takim numerze nadwozia był u was na przeglądzie tego i tego dnia? Jaki miał stan licznika?
Nie wiem jak inne marki, ale jak kolega kupował Volvo, to podali mu nawet, co dany egzemplarz miał wymieniane i kiedy.
Tak tak, zakładając że auto było akurat serwisowane w TYM konkretnym warsztacie. Jeśli auto jest np z Holandii to w PL dowiesz się tyle co nic. Przynajmniej tak było jeszcze jakiś czas temu. Być może teraz obieg informacji jest lepszy
miron19j
21-08-2011, 22:55
Tak tak, zakładając że auto było akurat serwisowane w TYM konkretnym warsztacie. Jeśli auto jest np z Holandii to w PL dowiesz się tyle co nic. Przynajmniej tak było jeszcze jakiś czas temu. Być może teraz obieg informacji jest lepszy
uściślam, kolega kupował auto sprowadzone ze Szwecji. Volvo ma połączoną sieć salonów/serwisów.
Gdy jeździłem Mondeo, mieliśmy podpisaną umowę z jednym z salonów w Poznaniu. Raz musiałem zrobić przegląd w Wawie, u innego dilera. Ściągnęli wszystkie informacje do siebie.
Nie wiem, jak jest z innymi markami
andrzej_laskowski
21-08-2011, 23:03
uściślam, kolega kupował auto sprowadzone ze Szwecji. Volvo ma połączoną sieć salonów/serwisów.
Gdy jeździłem Mondeo, mieliśmy podpisaną umowę z jednym z salonów w Poznaniu. Raz musiałem zrobić przegląd w Wawie, u innego dilera. Ściągnęli wszystkie informacje do siebie.
Nie wiem, jak jest z innymi markami
Jako że ostatnio kupowałem używane Audi, to potwierdzam że tak też jest tam.
Sprzedający pożyczył mi książkę, a w serwisie wydrukowali mi całą historię od dania zakupu.
Wszelkie przeglądy, naprawy, wymiany rozrządu itp.
Wszystko za free i w dodatku z uśmiechem, kawką i pączkiem.
Tyle że to nie było najtańsze A3 z Allegro. :/
A naiwnych nie sieją....
Tak tak, zakładając że auto było akurat serwisowane w TYM konkretnym warsztacie. Jeśli auto jest np z Holandii to w PL dowiesz się tyle co nic. Przynajmniej tak było jeszcze jakiś czas temu. Być może teraz obieg informacji jest lepszy
Zgadza się. Nie każda marka ma system, który dysponuje wglądem w to co działo się z danym autem w innym kraju.
Jestem na etapie poszukiwania Hondy i niestety serwisy Hondy w Polsce nie podadzą mi na podstawie VIN co dokładnie działo się z danym autem np. w Niemczech. Mają tylko dane co zostało naprawione w okresie gwarancji auta.
Z tego co wiem grupa VW ma lepszą bazę i można się o tych autach dowiedzieć zdecydowanie więcej nawet gdy było serwisowane za granicą.
Niestety przekonuję się w ostatnich tygodniach, że kupno auta ze znaną przeszłością, nie walonego gdzie popadnie etc... jest mega trudne. Mam nadzieję, że wreszcie mi się uda...
uściślam, kolega kupował auto sprowadzone ze Szwecji. Volvo ma połączoną sieć salonów/serwisów.
Gdy jeździłem Mondeo, mieliśmy podpisaną umowę z jednym z salonów w Poznaniu. Raz musiałem zrobić przegląd w Wawie, u innego dilera. Ściągnęli wszystkie informacje do siebie.
Nie wiem, jak jest z innymi markami
Przebieg, ilość właścicieli, termin ostatniego przeglądu itd. można spr dla każdego auta ze Szwecji po nr rejestracyjnym na stronie https://www21.vv.se/fordonsfraga/FragaPaAnnatFordon.aspx
(https://www21.vv.se/fordonsfraga/FragaPaAnnatFordon.aspx) Często na allegro można spotkać kilkuletnie szwedzkie taxi (diesel, asb) z przebiegiem pomniejszonym o 200-300tyś km którym na blacie zostaje 200tyś km który to przebieg dla przeciętnego kupującego i tak jest ciężki do przełknięcia ;)
Rafał_Sz
22-08-2011, 10:23
BMW udziela wszystkie dane jakimi dysponuje, bez względu z jakiego kraju auto pochodzi i w którym ASO było serwisowane. Jest jednak pewne "ale" które dotyczy wszystkich marek. Jeśli np. 6 letnia "piątka" która była regularnie serwisowana w ASO zaliczy konkretnego dzwona i zostanie naprawiona poza ASO, to auto będzie nadal widnieć w bazie jako bezwypadkowe. Papiery będą oryginalne i cacy, a auto będzie tak naprawdę złomem.
Jest jednak pewne "ale" które dotyczy wszystkich marek. Jeśli np. 6 letnia "piątka" która była regularnie serwisowana w ASO zaliczy konkretnego dzwona i zostanie naprawiona poza ASO, to auto będzie nadal widnieć w bazie jako bezwypadkowe. Papiery będą oryginalne i cacy, a auto będzie tak naprawdę złomem.
A w komputerze nie zostają takie informacje, że na przykład wywaliło jaśki czy o zadziałaniu jakiegoś konkretnego czujnika, który włącza się tylko w wypadku dzwona?
A w komputerze nie zostają takie informacje, że na przykład wywaliło jaśki czy o zadziałaniu jakiegoś konkretnego czujnika, który włącza się tylko w wypadku dzwona?
Pojawiają się błędy (informacja o zapaleniu się kontrolek). Np. jak wywali poduszki lub napinacze pasów, to zapalają się kontrolki i komputer rejestruje błąd. A błędy można wykasować.
Pojawiają się błędy (informacja o zapaleniu się kontrolek). Np. jak wywali poduszki lub napinacze pasów, to zapalają się kontrolki i komputer rejestruje błąd. A błędy można wykasować.
I żaden ślad nie zostaje?
Rozumiem, że w nieASO czyszczą błędy, ale ASO nie ma dostępu do jakiegoś rejestru serwisowego gdzie i tak zostaje cała historia tego co było z komputerem robione? Do czego serwis nieASO nie ma dostępu. Pytam tylko bo się nie orientuję kompletnie, ale w tym kierunku bym szedł jakbym projektował taki system.
Tyle, że nie wiem czy to się akurat producentom opłaca.
Rafał_Sz
22-08-2011, 11:01
A w komputerze nie zostają takie informacje, że na przykład wywaliło jaśki czy o zadziałaniu jakiegoś konkretnego czujnika, który włącza się tylko w wypadku dzwona?
BMW są mocno obsadzone elektroniką. Wyższe modele mają tej elektroniki dosłownie nasrane, np. w moim modelu rejestrowane jest więcej informacji niż w czarnej skrzynce samolotu. :). Jednak tak jak napisał kolega wyżej, da się to wykasować na kilka sposobów. Pierwszy to wykasowanie tzw. błędów. Zrobi to praktycznie każdy elektronik samochodowy. Drugi to podłączenie auta do komputera diagnostycznego BMW - jest kilka firm w Polsce poza ASO które takim sprzętem dysponują. I niestety da się wtedy zrobić z danymi wszystko. Od przebiegu (który jest notowany w komputerze silnika, sterowniku skrzyni biegów, liczniku, komputerze pokładowym i tzw. module komfortu), przez błędy do konkretnych konfiguracji podzespołów. I po takiej modyfikacji ASO i tak klepnie odpowiednie wpisy w książce serwisowej.
Mi np. udało się skopiować u "magików" kluczyk, którego skopiować się podobno nie da. Podobno można go tylko zamówić przez ASO za jedyne 250 euro. Mało tego, ci "magicy" dysponowali oryginalnym "surowcem" kluczyków. :)
Aha. Polskie menu mi też wgrali. Gratis. :D
I żaden ślad nie zostaje?
Rozumiem, że w nieASO czyszczą błędy, ale ASO nie ma dostępu do jakiegoś rejestru serwisowego gdzie i tak zostaje cała historia tego co było z komputerem robione? Do czego serwis nieASO nie ma dostępu. Pytam tylko bo się nie orientuję kompletnie, ale w tym kierunku bym szedł jakbym projektował taki system.
Tyle, że nie wiem czy to się akurat producentom opłaca.
Błędy kasuje się za każdym razem, gdy zapalą się kontrolki. Np. u mnie są kontrolki paska rozrządu lub inspekcji oleju, która zapalają się, gdy przyjdzie czas ich wymiany. Po wymianie, trzeba w komputerze auta to wykasować, inaczej kontrolki będą cały czas świecić. Można to zrobić wszędzie tam, gdzie gdzie mają oprogramowanie do auta, więc i w ASO jak i gdzie indziej.
A producenci rejestrują niektóre dane o awariach, do swoich własnych celów, żeby wiedzieć co szwankuje najcześciej i co poprawiać w fabryce. Ale nie bawią się w którym konkretnie aucie, jaka awaria nastąpiła. Ich interesują dane statystyczne.
Aha, czyli producentowi to się nie opłaca. Chcesz mieć pewność, że nie było bite kupujesz nowe. Chcesz taniej, kupujesz na własne ryzyko.
Rafał_Sz
22-08-2011, 11:05
Błędy kasuje się za każdym razem, gdy zapalą się kontrolki. Np. u mnie są kontrolki paska rozrządu lub inspekcji oleju, która zapalają się, gdy przyjdzie czas ich wymiany. Po wymianie, trzeba w komputerze auta to wykasować, inaczej kontrolki będą cały czas świecić. Można to zrobić wszędzie tam, gdzie gdzie mają oprogramowanie do auta, więc i w ASO jak i gdzie indziej.
A producenci rejestrują niektóre dane o awariach, do swoich własnych celów, żeby wiedzieć co szwankuje najcześciej i co poprawiać w fabryce. Ale nie bawią się w którym konkretnie aucie, jaka awaria nastąpiła. Ich interesują dane statystyczne.
W E39 da się wykasować przegląd nawet nie podłączając auta do komputera. Wystarczy widzieć, jak wejść do menu serwisowego OBD (komputera pokładowego). Ja wiem. :D
Aha, czyli producentowi to się nie opłaca. Chcesz mieć pewność, że nie było bite kupujesz nowe. Chcesz taniej, kupujesz na własne ryzyko.
Niestety jesteś w błędzie. Nowe z salonu nie oznacza bezwypadkowe.
Niestety jesteś w błędzie. Nowe z salonu nie oznacza bezwypadkowe.
Uprościłem, ale chyba większe prawdopodobieństwo jest kupienia w salonie bezwypadkowego wozidła. Ktoś kilka postów wyżej pisał o samochodach ze spadku. Spadły z lawety.
Rafał_Sz
22-08-2011, 11:14
Uprościłem, ale chyba większe prawdopodobieństwo jest kupienia w salonie bezwypadkowego wozidła. Ktoś kilka postów wyżej pisał o samochodach ze spadku. Spadły z lawety.
W Jeleniej Górze zamknięto salon VW miedzy innymi za takie przekręty. Dodatkowo sprzedawali jako ASO najtańsze części jako oryginalne. Czujesz? Kupujesz za ciężko zarobione pieniądze nowe autko, bo milo mieć coś takiego z wielu względów, a tu okazuje się, że to klepany złom. . Do tego płacisz okup za serwis, bo chcesz żeby dalej było miło. A tu taki zonk.
Uprościłem, ale chyba większe prawdopodobieństwo jest kupienia w salonie bezwypadkowego wozidła. Ktoś kilka postów wyżej pisał o samochodach ze spadku. Spadły z lawety.
Kolega robił przegląd w ASO Toyota i obili mu drzwi dość poważnie. Gdyby odebrał auto z poniedziałek, a nie w piątek, to na drzwiach nie byłoby śladu wgnieceń. ;)
Doszedł do wniosku, że skoro nikt z ASO nie zadzwonił do niego, że uszkodzili jego samochód, to prawdopodobnie chcieli mu zrobić usługę blacharsko-lakierniczą gratis, bez jego wiedzy.:smile:
Na National Geographic był program jak przez zamienniki nie trzymające norm spadł samolot. Były ofiary, było dochodzenie i wyszło, że sporo linii lotniczych, zwłaszcza mniejszych, używa zamienników, wbrew zaleceniom producenta (w tym wypadku był to Boeing). Po tej katastrofie zmieniono procedury serwisowe.
2pompony
22-08-2011, 11:23
Taaa, to jednak wygląda na to, że jak są gdzieś dane w komputerze, to cwany magik je wykasuje, wyedytuje czy zrobi cokolwiek, z czego wyniknie że auto jest jak nowe.
Przekonuje mnie jeszcze jeden argument, że auto może jeździć i zaliczać kolejne wizyty w serwisie, po bożemu. Potem wpadnie trochę pod tira, albo owinie się na drzewie, zjawia się handlarz i kupuje na wagę pozostałą masę. Przyjeżdża z tą masą do dziupli, gdzie z dwóch spawa jedno i ma nowiutkie cacko z danymi sprzed wypadku. A potem słyszę, że piękne dwuletnie BMW, po zderzeniu ze słupkiem rozjechało się w dwóch połowach...
Rafał_Sz
22-08-2011, 11:36
Taaa, to jednak wygląda na to, że jak są gdzieś dane w komputerze, to cwany magik je wykasuje, wyedytuje czy zrobi cokolwiek, z czego wyniknie że auto jest jak nowe.
Przekonuje mnie jeszcze jeden argument, że auto może jeździć i zaliczać kolejne wizyty w serwisie, po bożemu. Potem wpadnie trochę pod tira, albo owinie się na drzewie, zjawia się handlarz i kupuje na wagę pozostałą masę. Przyjeżdża z tą masą do dziupli, gdzie z dwóch spawa jedno i ma nowiutkie cacko z danymi sprzed wypadku. A potem słyszę, że piękne dwuletnie BMW, po zderzeniu ze słupkiem rozjechało się w dwóch połowach...
Moja Corolla która została skasowana przez ciężarówkę znowu jeździ po naszych drogach. Ja na ten wrak nawet nie mogłem patrzeć (auto było po prostu dokumentnie roztrzaskane) i w życiu nie przyszło mi do głowy żeby tego trupa odbudowywać. Kupujący wrak jak widzę był innego zdania.
Tak wyglądała po dzwonie (podłoga zwichrowana, zawieszenia brak):
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://desmond.imageshack.us/Himg801/scaled.php?server=801&filename=corollam.jpg&res=medium)
Kolega robił przegląd w ASO Toyota i obili mu drzwi dość poważnie. Gdyby odebrał auto z poniedziałek, a nie w piątek, to na drzwiach nie byłoby śladu wgnieceń. ;)
Doszedł do wniosku, że skoro nikt z ASO nie zadzwonił do niego, że uszkodzili jego samochód, to prawdopodobnie chcieli mu zrobić usługę blacharsko-lakierniczą gratis, bez jego wiedzy.:smile:
Jest taka opinia, że w ASO pracują słabi mechanicy. Ci dobrzy mają swoje zakłady :)
Rafał_Sz
22-08-2011, 11:49
Jest taka opinia, że w ASO pracują słabi mechanicy. Ci dobrzy mają swoje zakłady :)
Fakt. Ale mam kumpla mechanika. Jest rewelacyjnym fachowcem z długim stażem. Ale za grosz nie ma w nim smykałki do biznesu. I z tego powodu pracuje w ASO... :)
Jest taka opinia, że w ASO pracują słabi mechanicy. Ci dobrzy mają swoje zakłady :)
To jakby stwierdzić, że tylko dobrzy stomatolodzy posiadają swoje gabinety, a ci pracują w dużych klinikach u kogoś są słabi.;)
2pompony
22-08-2011, 11:55
Co w wielu wypadkach stomatologicznych okazuje się najszczerszą prawdą.
Rafał_Sz
22-08-2011, 12:03
Tylko zależy, czy pracują na swoim bo są tak dobrzy, czy może nikt ich nie chciał przyjąć do pracy bo są tak źli. :)
Tylko zależy, czy pracują na swoim bo są tak dobrzy, czy może nikt ich nie chciał przyjąć do pracy bo są tak źli. :)
Czy stać ich było na otwarcie swojego?;) Za jeden gabinet, można wyposażyć kilka warsztatów samochodowych.
Rafał_Sz
22-08-2011, 12:30
Zestaw do cofania liczników w każdym aucie. Swobodnie dostępny w internecie. :D
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://motoryzacyjna.pl/images/tachodash1big.jpg)
Ja mam jedno pytanie, retoryczne. Dlaczego nie wezmą się za ten proceder cofania liczników? Owszem, wiem, że to się nie nazywa cofanie, tylko "korekta". Na drodze ze Słubic w kier. Krzeszyc stoi sobie duża biała budka z napisem "Korekta Liczników". zatrzymują się tam lawety i już w drodze do domu autko ma ładnie skorygowany licznik...
Ale skoro wszyscy wiedzą, że to nic innego jak cofanie to dlaczego jakieś mądre głowy nie wezmą się za to i jakoś sprytnie skonstruują jakąś ustawę itp. by to było karalne... No chyba, że komuś nie zależy na tym by tak było i dobrze jest jak jeden drugiego robi w ch.... Ehh..
Ale skoro wszyscy wiedzą, że to nic innego jak cofanie to dlaczego jakieś mądre głowy nie wezmą się za to i jakoś sprytnie skonstruują jakąś ustawę itp. by to było karalne...
Ma być karalne. Sprawa w marcu trafiła do Komisji Kodyfikacji Prawa Karnego, ale teraz Panie wybory idą i kto by sobie tym głowę zaprzątał. W następnej kadencji pewnie będą zmiany kodeksu karnego.
Ma być karalne. Sprawa w marcu trafiła do Komisji Kodyfikacji Prawa Karnego, ale teraz Panie wybory idą i kto by sobie tym głowę zaprzątał. W następnej kadencji pewnie będą zmiany kodeksu karnego.
Też coś słyszałem, zobaczymy...
Rafał_Sz
22-08-2011, 13:48
I myślicie, że ludzie którzy biorą kilka stów za kwadrans pracy przestraszą się wiszącej nad nimi groźby więzienia? Każdy dobrze wie, że jak trzeba coś załatwić zabronionego prawem to jest to tylko kwestia dojść i znajomości.
Ja mam jedno pytanie, retoryczne. Dlaczego nie wezmą się za ten proceder cofania liczników? Owszem, wiem, że to się nie nazywa cofanie, tylko "korekta". Na drodze ze Słubic w kier. Krzeszyc stoi sobie duża biała budka z napisem "Korekta Liczników". zatrzymują się tam lawety i już w drodze do domu autko ma ładnie skorygowany licznik...
Ale skoro wszyscy wiedzą, że to nic innego jak cofanie to dlaczego jakieś mądre głowy nie wezmą się za to i jakoś sprytnie skonstruują jakąś ustawę itp. by to było karalne... No chyba, że komuś nie zależy na tym by tak było i dobrze jest jak jeden drugiego robi w ch.... Ehh..
Cofanie samo w sobie nielegalne nie jest. Natomiast odpowiedzialność karna jest za cofnięty licznik, bo jest to oszustwo/niezgodność towarów z umową itd. Nikt się za to nie wziął gdyż po pierwsze trzeba to udowodnić a 99% procent handlarzy sprzedaje auto 'takie jakie jest' i jeśli samochód miał cofany licznik to już handlarz takiego kupił - oficjalna wersja i teraz jak mu udowodnić, że tak nie było. Stąd bierze się ten problem.
Budki z napisami Korekta Liczników stoją bo stać mogą, tak samo jak mogą być sprzedawane noże w markecie. To czy ktoś ich użyje do popełnienia przestępstwa to inna sprawa.
Innym ciekawym faktem jest to, że jest zapotrzebowanie na taką usługę bezpośrednio przez handlarzy i pośrednio przez kupujących - w Polsce każdy chce kupić Passata z dieslem, który ma przejechane 186tys. Obojętnie czy ma 5 lat czy 16 lat. Polacy dalej wierzą w takie przebiegi a handlarze spełniają ich marzenia. No i Ci źli Niemcy u których ten sam Passat o tym samym roczniku jest droższy lub czasami w tej samej cenie co u handlarza tylko ma najechane 280/320tyś km. To dopiero oszustwo!
Czyli w sumie jakby nie spojrzeć to d... z przodu.
Ale coś w tym jest. Auta, które są naprawdę w dobrym stanie, bezwypadkowe, z udokumentowaną przeszłością, od jednego wlaściciela, dziadka (a jakże ! ;) ) kosztują w Niemczech zdecydowanie więcej niż "podobne" w Polsce. A więc handlarze taki aut raczej nie ściągają bo jak dorzucą swoją "marżę" to nikt takiego auta nie kupi...
Więc ściągają mniej lub bardziej uszkodzone.... I tu zaczyna się loteria. Niestety...
Czyli w sumie jakby nie spojrzeć to d... z przodu.
Ale coś w tym jest. Auta, które są naprawdę w dobrym stanie, bezwypadkowe, z udokumentowaną przeszłością, od jednego wlaściciela, dziadka (a jakże ! ;) ) kosztują w Niemczech zdecydowanie więcej niż "podobne" w Polsce. A więc handlarze taki aut raczej nie ściągają bo jak dorzucą swoją "marżę" to nikt takiego auta nie kupi...
Więc ściągają mniej lub bardziej uszkodzone.... I tu zaczyna się loteria. Niestety...
Za jakiś czas jadę po Audi A4 B6 do niemcowa i jeśli wpadnie jakiś co ma najechane 250k to ucałuje Niemca i jeszcze piwo mu postawie bo to będzie dobry przebieg. A u nas większość aut na rynku to szczepany lub są mocno kręcony lub jedno i drugie. Sam miałem kolegę, który kupił Audi w polskim salonie, najechał od nowości 212tyś i przed sprzedażą skręcił na 179tyś no bo 'jedynka' z przodu przy przebiegu robi lepsze wrażenie niż dwójka.
Rafał_Sz
22-08-2011, 14:54
Ale można auto przywieźć też w dobrym stanie i wcale nie dużo drożej. Mam kumpla który ma brata w Niemczech. I ten brat zajmuje się weryfikowaniem stanu aut które ten mój kumpel wskaże. Na czym polega interes? Na tym, że auta są ściągane pod zamówienie dla znajomych, znajomych znajomych, rodzin znajomych. Doliczana jest tylko opłata za koszty i czas kumpla, albo i nie (zależy od stopnia kumpelstwa). Nie ma mowy o kupnie np. Golfa TDi za 1000 euro, klepaniu i kręceniu go w PL a następnie wciskaniu kitu na Alle za 20 000 zł. Zadbane auto w Niemczech kosztuje swoje i zleceniodawcy "łowów" są tego świadomi. Ale przynajmniej wiedzą, za co płacą.
Art Erie
22-08-2011, 15:00
Czyli w sumie jakby nie spojrzeć to d... z przodu.
Ale coś w tym jest. Auta, które są naprawdę w dobrym stanie, bezwypadkowe, z udokumentowaną przeszłością, od jednego wlaściciela, dziadka (a jakże ! ;) ) kosztują w Niemczech zdecydowanie więcej niż "podobne" w Polsce. A więc handlarze taki aut raczej nie ściągają bo jak dorzucą swoją "marżę" to nikt takiego auta nie kupi...
Więc ściągają mniej lub bardziej uszkodzone.... I tu zaczyna się loteria. Niestety...
I tu trafiłes w samo sedno!
Choć zdarzają się wyjątki, w sensie, że auto trafiło do Polski z pominięciem niemieckiego salonu. Znam 2, może 3 takie przypadki, gdy auto 3-5 letnie z przebiegiem 20-30 tyś km miało w Polsce kręcony licznik... do przodu ;)
Bez takiej operacji było po prostu niewiarygodne :)
Generalnie, to większość aut ma duży nalot korygowany tak, by był akceptowalny dla klienta, ewentualnie uczestniczyło w małej kolizji ( lampa, zderzak albo błotnik ). Jedynie wysokie modele lub młode roczniki są poddawane "odbudowie" (wiadomo względy ekonomiczne).
I na koniec jeszce jeden kwiatek: jeden Pan kupił od handlarza Passata z korektą 320 tyś na 160 tyś km, po czym po miesiącu zwrócił się do handlarza z prośba o "coś tam"; przy okazji okazało się, że Passat ma przebieg niespełna 120tyś km.
Zapytany o to co się stało z autem właściel odpowiedział: a to tak, dla sąsiadów...
BTW
Teraz ponoć robią już nawet tak, że auto jest ściągane z Niemiec, tu klepane, wraca do Niemiec i tam wystawione na sprzedaż, oczywiście jako serwisowane w Niemczech i jeśli naprawiane to oczywiście w profesjonalnym ASO w Niemczech :) A książki pojazdu właściciel zapomniał dać handlarzowi, ewentualnie książka będzie.... spreparowana :)
BTW
Teraz ponoć robią już nawet tak, że auto jest ściągane z Niemiec, tu klepane, wraca do Niemiec i tam wystawione na sprzedaż, oczywiście jako serwisowane w Niemczech i jeśli naprawiane to oczywiście w profesjonalnym ASO w Niemczech :) A książki pojazdu właściciel zapomniał dać handlarzowi, ewentualnie książka będzie.... spreparowana :)
Książki i pieczątki są na Allegro więc Kupujący sobie załatwi jakby co :D
Co zabawne, bodajże w Toyocie można było poprosić o nową książkę serwisową i dają za darmo a swego czasu jakiś chłopak sprzedawał je po stówce handlarzom dopóki się nie skroili.
I myślicie, że ludzie którzy biorą kilka stów za kwadrans pracy przestraszą się wiszącej nad nimi groźby więzienia? Każdy dobrze wie, że jak trzeba coś załatwić zabronionego prawem to jest to tylko kwestia dojść i znajomości.
Nie przestraszą się, a tylko stawki za usługę wzrosną, by zrekompensować ryzyko.;)
robin102
22-08-2011, 17:54
Ja to uwielbiam te ogłoszenia na AutoTraderze w UK gdzie autka kuszą wyglądem i ceną a jak piszesz maila to się dowiadujesz że koleś jest właśnie na wakacjach i nie może wrócić ale oczywiście on zrobi tak żebyś mógł obejrzeć auto. Wpłać tylko depozyt na takie i takie konto takiej i takiej formy..
Na taki cwaniacki myk trafiłem ostatnio na otomoto.pl szukając sobie używanej Hondy CRV, znalazłem 3 letnią idealną sztukę z okazyjne 4 tys Euro ! które najpierw trzeba wpłacić bo właściciel Anglik na wakacjach jest. Nie chce się wprost wierzyć, że cwaniaczki liczą, że im ktoś kasę przeleje, a może są tacy co przelewają :mrgreen:
---------------
co do liczników to kiedyś na autach w komisach było napisane Przebieg samochodu tyle, a tyle
dziś piszą STAN LICZNIKA :)
tak tak passat 2003, 1,9 tdi cena i stan licznika do uzgodnienia... W polsce wszystko przechodzi bo ludzie ciągle kupują auto stanem licznika i rocznikiem a nie stanem faktycznym, wyposażeniem marką itp... Mam za oknem w firmie, firmę do której zjeżdżają ćwiartki połówki samochodów itp i konia z rzędem temu kto potem na pierwszy rzut oka pozna takie auto złożone kurna z 3 albo 4 różnych pojazdów! I te auta się sprzedają na pni bo ładniutkie super zadbane itd a jakoś nikt nie zwraca uwagi, że są jak na swój wiek za ładne! Oglądam ostatnio autka i co widzę 12 letni diesel albo gaziak i ma 160 170 tysięcy przebiegu i nikomu nie przychodzi do głowy zapytać po co komu takie ekonomiczne paliwo skoro robi niecałe 15 tysięcy rocznie ? toż to inwestycja nie zwracalna!
Inny przykład kiedy jeden z naszych klientów wypatrzył okazje zaczął wozić auta z niemiec naprawiać tutaj i sprzedawać z powrotem w niemczech, ostatnio ładną bmw seri 7 przywiózł z zatartym silnikiem naprawił tanim kosztem i poszła do niemiec z powrotem oczywiście o naprawie nikomu ani słowa w książce też bez śladu i nie ma szans bez rozbierania silnika dojść do tego że był zatarty! Ja niestety mogę mnożyć przykłady od których się włos na głowie jeży ale taka praca...
Art Erie
22-08-2011, 19:12
Cóż taka to już burżuazja marketowo-kredytowa: kiełbasa po 4,99/kg, zdjęcia po złotówce i samochody za 20% wartości.
Rynek szybko odpowiada na potrzeby klientów :)
EDIT
"R" zjadłem ;)
Witam.
Uwierzycie ?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
http://images50.fotosik.pl/1064/62282fb7eda5cf89m.jpg]źródło ([URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=62282fb7eda5cf89)[/URL]
Ja uwierzyłem , i nie żałuję .
Ale cena - niestety - ok. 3 razy wyższa , od średniej "rynkowej" (katalogowej) jak za ten model i rocznik.
Coś za coś .
Pozdrawiam.
Art Erie
22-08-2011, 19:52
Witam.
Uwierzycie ?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
http://images50.fotosik.pl/1064/62282fb7eda5cf89m.jpg]źródło ([URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=62282fb7eda5cf89)[/URL]
Ja uwierzyłem , i nie żałuję .
Ale cena - niestety - ok. 3 razy wyższa , od średniej "rynkowej" (katalogowej) jak za ten model i rocznik.
Coś za coś .
Pozdrawiam.
Zdarza się :) W zeszłym roku widziałem motór marki WSK z przebiegiem 400 km (czterysta kilometrów).
Właściciel pół życia zbierał i dwa miesiące po zakupie zszedł z tego łez padołu...
Maszyna cały czas spedziła w stodole, aż ktoś ją wynalazł i odkupił od wdowy.
2pompony
22-08-2011, 19:58
No dobrze, a ja zawsze chciałem wiedzieć, co się dzieje z tymi wszystkimi samochodami popowodziowymi? Pełno zdjęć można zobaczyć, jak na parkingach fabrycznych stoją takie pozalewane pod dach. Oczywiście dany koncern - chcąc być uczciwym i traktować klientów poważnie - złomuje te samochody, jako niezdatne? Czy reanimuje i sprzedaje za ćwierć ceny?
Zależy jaki koncern :D VW robiło swego czasu wyprzedaż jakiś trupów po powodzi za śmiesznie wysokie pieniądze... mówiąc szczerze nie kupił bym nawet za ćwierć ceny bo i tak i tak musiałbym go sprzedać a nie miałbym serca ludziom ciemnoty wciskać...
No dobrze, a ja zawsze chciałem wiedzieć, co się dzieje z tymi wszystkimi samochodami popowodziowymi? Pełno zdjęć można zobaczyć, jak na parkingach fabrycznych stoją takie pozalewane pod dach. Oczywiście dany koncern - chcąc być uczciwym i traktować klientów poważnie - złomuje te samochody, jako niezdatne? Czy reanimuje i sprzedaje za ćwierć ceny?
Tak sobie gdybam , że dilerzy danej marki otrzymują egzemplarze na "wyjątkowo" atrakcyjnych warunkach - i to na nich spoczywa "odpowiednie przygotowanie" do sprzedaży . Lub podlegają "odpowodziowieniu" w krajach o stosunkowo taniej sile roboczej.
Ale to tylko gdybanie...
Rafał_Sz
22-08-2011, 21:02
Wbrew pozorom, najlepiej sytuacja wygląda z autami luksusowymi. Nie jest niczym niezwykłym kupno zadbanej i wyczesanej fury za 5-10% ceny katalogowej.
Witam.
Uwierzycie ?
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
http://images50.fotosik.pl/1064/62282fb7eda5cf89m.jpg]źródło ([URL=\"http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=62282fb7eda5cf89\")[/URL]
Ja uwierzyłem , i nie żałuję .
Ale cena - niestety - ok. 3 razy wyższa , od średniej "rynkowej" (katalogowej) jak za ten model i rocznik.
Coś za coś .
Pozdrawiam.
Moja kuzynka ma Punto "salonowe" z 1999. Auto już rdza zżera, a ona przejechał nim 26 tyś. km. Jej brat odbierał auto z salonu, bo jej dopiero po 4 latach od zakupu udało się prawo jazdy zrobić.:smile:
Jej ojciec w ubiegłym roku pozbył się malucha z 1985 roku (posiadacz od nowości) z przebiegiem........8,5 tyś.
robin102
22-08-2011, 22:11
Wbrew pozorom, najlepiej sytuacja wygląda z autami luksusowymi. Nie jest niczym niezwykłym kupno zadbanej i wyczesanej fury za 5-10% ceny katalogowej.
Znajomy w niemieckim salonie ostatnio kupił 6 miesięczną BMW serii 5 2.0D z przebiegiem tylko 57 tys km :)
Takiego malczera to bym przygarnął z miła chęcią... Skoda od ojca miała 99 tysi gaz i 15 lat w momencie kiedy wpadła pod autobus :/ takie auta się zdarzają ale bardzo rzadko!
Takiego malczera to bym przygarnął z miła chęcią... Skoda od ojca miała 99 tysi gaz i 15 lat w momencie kiedy wpadła pod autobus :/ takie auta się zdarzają ale bardzo rzadko!
Takie "wpadnięte" pod autobus?;):smile:
Sorki, rzeczywiście po chińsku napisane :D Takie wpadnięte pod autobus bardzo często niestety gorzej z takimi jak ta omega w ogłoszeniu.
Rafał_Sz
23-10-2011, 08:46
Moja Corolla która została skasowana przez ciężarówkę znowu jeździ po naszych drogach. Ja na ten wrak nawet nie mogłem patrzeć (auto było po prostu dokumentnie roztrzaskane) i w życiu nie przyszło mi do głowy żeby tego trupa odbudowywać. Kupujący wrak jak widzę był innego zdania.
Tak wyglądała po dzwonie (podłoga zwichrowana, zawieszenia brak):
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://desmond.imageshack.us/Himg801/scaled.php?server=801&filename=corollam.jpg&res=medium)
I oto wielki powrót. Przebieg o 100 000 niższy, stan techniczny idealny... :evil::evil::evil:
http://otomoto.pl/toyota-corolla-C21157906.html
BugsBunny
23-10-2011, 10:43
I oto wielki powrót. Przebieg o 100 000 niższy, stan techniczny idealny... :evil::evil::evil:
http://otomoto.pl/toyota-corolla-C21157906.html
To jest naprawdę to samo auto?
Rafał_Sz
23-10-2011, 12:11
To jest naprawdę to samo auto?
Dokładnie to samo. Dupek nawet go nie przerejestrował (to moje byłe numery).
Z forum BMW
Dlaczego w naszym kraju za to się nie idzie do więzienia???
Sprzedaż takich samochodów powinna być zakazana.
http://www.bmw-klub.pl/forum/viewtopic.php?f=44&t=168134&sid=d60f074cba996df1b21d3729b7ad857d
Polska to kraj niepojęty - mogą tu jeździć ulepy z dwóch, trzech, auta co zostawiają 4 ślady, wyklepane prawie tylko z samej ramy,
a na ludzi grających w klubach w karty nalatuje służba celna i sobie w karty nie mogę z kolegami na pieniądze, a narzędzia śmierci się toleruje...
Bo takie auto już nie ma ani ćwierci swoich właściwości, tymbardziej z taką mocą, i cała konstrukcja osłabiona.
catintheflat
23-10-2011, 12:21
I oto wielki powrót. Przebieg o 100 000 niższy, stan techniczny idealny... :evil::evil::evil:
http://otomoto.pl/toyota-corolla-C21157906.html
Naprawdę magicy :szok:
Choć prawe tylne drzwi nieco nie pasują tak mi się wydaje, a sam jestem ciekaw ile on włożył aby go wyremontować żeby mu się to jeszcze opłacało sprzedać;>
BugsBunny
23-10-2011, 12:27
K..., za takie rzeczy powinni łapy ucinać - albo ktoś to powinien kupić i od razu polecieć do prokuratury, żeby gnoja zamknęli z art. 160 ( narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, w tym przypadku - umyślne! )
A czy to nie podlega pod kk?? :/
Może chociaż ktoś jest zarejestrowany na Forum Corolli żeby dać znać.
Czasem takie info się przydaje.
Rafał_Sz
23-10-2011, 12:50
Naprawdę magicy :szok:
Choć prawe tylne drzwi nieco nie pasują tak mi się wydaje, a sam jestem ciekaw ile on włożył aby go wyremontować żeby mu się to jeszcze opłacało sprzedać;>
Auto stało dzisiaj na giełdzie w Jeleniej. Licznik faktycznie przekręcony. Sprzedającemu powiedziałem, że powinno mu się łeb ukręcić.
W rzeczywistości auto wygląda fatalnie, takiej maniany dawno nie widziałem. Nadal jest zwichrowane, a szpary z tyłu mają 1,5 cm.
A czy to nie podlega pod kk?? :/
Może chociaż ktoś jest zarejestrowany na Forum Corolli żeby dać znać.
Czasem takie info się przydaje.
Podlega, tylko jak mu udowodnią korektę i nieudolną naprawę?
BugsBunny
23-10-2011, 12:59
Podlega, tylko jak mu udowodnią korektę i nieudolną naprawę?
Skoro od Ciebie kupił, to chyba nie sprzedałeś wyklepanego i z cofniętym licznikiem?
Rafał_Sz
23-10-2011, 13:00
Skoro od Ciebie kupił, to chyba nie sprzedałeś wyklepanego i z cofniętym licznikiem?
Wiesz jak jest...
robin102
23-10-2011, 13:00
Naprawdę magicy :szok:
Choć prawe tylne drzwi nieco nie pasują tak mi się wydaje, a sam jestem ciekaw ile on włożył aby go wyremontować żeby mu się to jeszcze opłacało sprzedać;>
Kilka dni pracy i z 800zł
Cuda, normalnie cuda. Nie pierwsze niestety. Widziałem kiedyś fiata punto który poszedł do kasacji. Nie można było rozpoznać marki ani modelu :mrgreen: Stał potem w przy salonowym komisie Fiata :)
Auto mi znane bo kumpel wracając w nocy przywalił nim w kilkuset kilowego łosia, potem kilka fikołków samochód zrobił i zatrzymał dachem w pionowej pozycji się na potężnym drzewie. kolega przeżył bo wypadł z samochodu bo pasów nie zapiął na szczęście ;)
miron19j
23-10-2011, 13:02
Podlega, tylko jak mu udowodnią korektę i nieudolną naprawę?
ale chyba w umowie k-s napisaliscie, ze auto jest po wypadku? Masz zdjecie. Wiec chyba udowodnic nie byloby trudno? Nawet rzeczoznawca nie bedzie potrzebny.
Rafał_Sz
23-10-2011, 13:07
ale chyba w umowie k-s napisaliscie, ze auto jest po wypadku? Masz zdjecie. Wiec chyba udowodnic nie byloby trudno? Nawet rzeczoznawca nie bedzie potrzebny.
W umowie było to wyraźnie zaznaczone, ale:
Gość nie napisał, że jest bezwypadkowe i nie było zakazu rejestracji. Był tylko zabrany dowód z powodu uszkodzeń, a to dwie różne sprawy.
Cóż, polskie prawo.
velaskez
23-10-2011, 13:14
K..., za takie rzeczy powinni łapy ucinać - albo ktoś to powinien kupić i od razu polecieć do prokuratury, żeby gnoja zamknęli z art. 160 ( narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, w tym przypadku - umyślne! )
Myślę, że ekspertyza wyszłaby wcale nie tanio, więc nikt się za to nie bierze. Poza tym jak to sprawdzić? Nie zrobicie crash testu takiego samochodu. Pobierać próbki ze spawów? Liczyć ile jest szpachli w blasze? Według mnie trzeba się z tym pogodzić.
Poza tym, fajnie zrobić z tego:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.lowrider.pl//images/stories/fury/garbusqvazi/01.jpg)
to
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.lowrider.pl//images/stories/fury/garbusqvazi/12.jpg)
I nie żartuję ;) http://www.lowrider.pl/index.php/polska-jazda/customy/106-vw-garbus-custom-project.html
Pogodzić?!
Myślę, że przez takie myślenie jest u nas tak jak jest.
Rsz ma zdjęcia a przede wszystkim był właścicielem samochodu. Samochód był po wypadku, a gość napisał że bezwypadkowy.
To jest jawne oszustwo. Wyszłoby to bez żadnego wysiłku przy odrobinie chęci (zdjęcia, konfrontacja, umowa KS)
Co, gość by się zaparł, że kupił sprawny samochód??
Zdarza się :) W zeszłym roku widziałem motór marki WSK z przebiegiem 400 km (czterysta kilometrów).
Właściciel pół życia zbierał i dwa miesiące po zakupie zszedł z tego łez padołu...
Maszyna cały czas spedziła w stodole, aż ktoś ją wynalazł i odkupił od wdowy.
Ty się śmiej...
Mój ojciec ma w piwnicy WSK 175, z przebiegiem 13 km, tyle co przejechał z jakiegoś polmozbytu. A że kupował motor bez wiedzy mamy, a nawet przy jej wyraźnym sprzeciwie, bo poprzednią WSK 125 leżał, to rodzicielka schowała wszelkie kwity. I tak jest do dnia dzisiejszego, tyle że kwity poszły się walić, podczas jakiś porządków.
Wracając do rzeczywistych przebiegów, to w Volvo jest tak, że przy wystąpieniu błędu komputer zapisuje, przy jakim przebiegu ten błąd wystąpił - podaje wtedy rzeczywisty przebieg, niezależny od tego na liczniku.
Rafał_Sz
24-10-2011, 12:23
Wracając do rzeczywistych przebiegów, to w Volvo jest tak, że przy wystąpieniu błędu komputer zapisuje, przy jakim przebiegu ten błąd wystąpił - podaje wtedy rzeczywisty przebieg, niezależny od tego na liczniku.
Absolutnie w każdym pojeździe da się absolutnie wszystko "skorygować". Są nawet tak pomysłowi "magicy", że po korekcie przebiegu wgrywają sztuczne błędy żeby pusta pamięć nie wzbudzała podejrzeń.
Kiedyś mechanicznie kręcono licznik i można było stosunkowo prosto dojść, że "coś" było robione. Obecnie, gdzie stan licznika pokazuje elektronika praktycznie nie będzie śladu po korekcie, gdy taką poprawkę robią "fachowcy". Można ewentualnie na podstawie innych elementów dociekać czy auto ma rzeczywiście 100 tyś. czy może jednak 300 :)
Inna sprawa, że przebieg auta tak naprawdę nie jest wcale wyznacznikiem sprawności. Może być auto skatowane w 50 tyś., i takie które ma 200 tyś. i być w bardzo dobrej kondycji.
Jedno jest pewne - jeśli auto jest z zagranicy i jego cena jest niższa niż takowego w PL to jakiś powód tego jest. Niemcy (a raczej turasy i ruscy) nikomu prezentów nie robią. Z kolei auta w świetnym, które stoją tam w przysalonowych komisach są sporo droższe niż takowe z polskiego rynku.
Art Erie
24-10-2011, 18:46
[...]Jedno jest pewne - jeśli auto jest z zagranicy i jego cena jest niższa niż takowego w PL to jakiś powód tego jest. Niemcy (a raczej turasy i ruscy) nikomu prezentów nie robią. Z kolei auta w świetnym, które stoją tam w przysalonowych komisach są sporo droższe niż takowe z polskiego rynku.
Bardzo rozsądny głos w całej dyskusji. Do tej pory nikt się nie zastanawiał nad tym dlaczego liczniki są kręcone, auta pucowane, i picowane. Widocznie sprzedający ponoszą te dodatkowe koszty z dobroci serca dla zdrowia psychicznego klientów ;)
To rynek kształtuje popyt, nie odwrotnie! Klienci decydują o tym, że chcą kupować picowane (wcześniej złomowane) samochody, wędliny pompowane wodą i buty z ceraty...
Byle tanio i w "okazyjnej" cenie :)
Niestety sytuacja ta osiągneła już stan paranoidalny, bardzo trudno jest kupić coś dobrego jakościowo bez doktoratu w odpowiednim kierunku.
Każdy drobiazg musimy indywidualnie ocenić oglądając go ze wszystkich stron, bo jest to najprawdopodobniej szmelc "Najwyższej Jakości".
Nawet głupi proszek do prania trzeba kupować w Niemczech, bo dla nas produkują tą "tańszą" wersję :(
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.