Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Czym się różni Eizo S2233W od modelu z oznaczeniem S2233 WFS/WE??



l77
14-08-2011, 20:20
Jak w temacie posta

Mam kompletny mętlik w głowie jeśli chodzi o oznaczenia tego monitora. U producenta na końcu nazwy widnieje jedynie litera "W"; w sklepach internetowych, nie wiadomo dlaczego, wszędzie jest "WE"; natomiast sklepy na alledrogo podają za każdym razem oznaczenie "WFS".
Więc ja się pytam: o co tutaj chodzi? Czy to cały czas jeden i ten sam monitor, czy też może są to jakieś wersje/wariacje modelu S2233W.

Proszę o pomoc.

Michal_C
14-08-2011, 20:49
Stopką, popatrz w tym sklepie (http://monitory.mastiff.pl/monitory-eizo-flexscan-s2233we-bk.html) na zdjęciach zobaczysz różnicę.

l77
15-08-2011, 12:16
Dzięki! Mimo wszystko i tak można zgłupieć z tymi oznaczeniami. Zdaje się, że nawet sami sprzedający nie do końca wiedzą co i jak.

Tom01
16-08-2011, 12:02
Zdaje się, że nawet sami sprzedający nie do końca wiedzą co i jak.

Nie wszyscy. ;)

W - Oznaczenie stałe we wszystkich wersjach panoramicznych i mówi dokładnie "Wide".
FS - Podstawa typu FlexStand. Kolumnowa, najlepsza z obecnie oferowanych przez EIZO.
H - Podstawa typu HeightAdjustable. Kolumnowa, poprzednik FS.
E lub U - Podstawa typu EzUp. Patrząc z boku przypomina składane "Z".
BK lub GY - Kolor obudowy. Czarny lub szary.

EIZO dostarcza również monitory bez podstaw, pakowane po 2 szt do kartonu w celu wieszania na rozmaite ramiona i stelaże. Raczej nie ma takich na rynku konsumenckim, ale warto wiedzieć jakby się komuś trafiła "okazja".

Michal_C
18-08-2011, 09:06
Panie Tomaszu, Pan jest wyjątkiem. Pan jest FANATYKIEM. EIZO szczególnie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).

Pozdrawiam

Tom01
18-08-2011, 11:38
Panie Tomaszu, Pan jest wyjątkiem. Pan jest FANATYKIEM. EIZO szczególnie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).

Ująłbym to jako solidne podejście do wykonywanego zajęcia. ;)

Fajnie by było jakby wszyscy byli "fanatykami" w swoich zawodach. Przykładowo nie cierpię sytuacji kiedy jadę do mechaniora, bo mechanikiem ciężko nazwać, a ten drapiąc się brudną łapą po zasyfionym kombinezonie, kombinuje jak podejść do naprawy zgłoszonej usterki w moim aucie. Istnieje takie sformułowanie, które bardzo lubię: Kultura techniczna. Wczoraj przyjechał do mnie znajomy pochwalić się nowym fajnym vanem. Wszystko niby dobrze, ale przy naprawie jakiejś elektrycznej pierdoły w kokpicie, mechaniory wyciągały elementy panela sterującego, podważając śrubokrętem i zostawiając oczywiście powgniatane ślady. Jeśli ktoś się za coś bierze, powinien dokładnie, wręcz precyzyjnie wiedzieć jak to zrobić. A jeśli nie wiedzieć to mieć instrukcję serwisową i komplet potrzebnych narzędzi. W innym wypadku w ogóle nie powinno się zabierać do roboty.