esos
31-07-2011, 09:03
Bawię się od jakiegoś czasu (od - powiedzmy 5 klatek) nikonem f601.
Przez chwilę byłem święcie przekonany, że nikuś ma walniętą zdrowo elektronikę - przy priorytecie przysłony zmieniał mi jej wartość - wydawać by się mogło - losowo.
Gdy tak jednak zerkam na to, jak dziadyga ustawia mi przysłonę to widzę, że wygląda toto jakby f601 automatycznie domykał przysłonę nawet przy deklarowanym jej większym otwarciu w przypadku, gdyby zdjęcie miało być wypalone. Dokładnie to samo dzieje się w 2gą stronę - czyli przy ciemnościach egipskich przysłona otwiera się pomimo narzucenia jej mniejszego otworku.
Czy to wszystko jest kwestią przypadku + walniętej elektroniki, czy może faktycznie nikoniasty w ten sposób broni się przed potopieniem obraz w bieli/czerni?
***błąd w temacie, oczywiście chodzi o f601, nie 610 ;)
Przez chwilę byłem święcie przekonany, że nikuś ma walniętą zdrowo elektronikę - przy priorytecie przysłony zmieniał mi jej wartość - wydawać by się mogło - losowo.
Gdy tak jednak zerkam na to, jak dziadyga ustawia mi przysłonę to widzę, że wygląda toto jakby f601 automatycznie domykał przysłonę nawet przy deklarowanym jej większym otwarciu w przypadku, gdyby zdjęcie miało być wypalone. Dokładnie to samo dzieje się w 2gą stronę - czyli przy ciemnościach egipskich przysłona otwiera się pomimo narzucenia jej mniejszego otworku.
Czy to wszystko jest kwestią przypadku + walniętej elektroniki, czy może faktycznie nikoniasty w ten sposób broni się przed potopieniem obraz w bieli/czerni?
***błąd w temacie, oczywiście chodzi o f601, nie 610 ;)