Zobacz pełną wersję : Fotografia cyfrowa - klęska urodzaju, rutyna i znudzenie
Grygolas
28-07-2011, 10:49
Cześć,
Wpadłem w jakąś taką refleksję. Otóż robię za dużo zdjęć. Ile mogę fotografować, moje słodkie poniekąd, dzieciaki? Ile mogę pstrykać kwiatków, trawek, listków, kamieni, chmurek, rzeczek etc.?
Żonka nie lubi jak ją fotografuję, a nie mam ochoty innych kobiet fotografować.
Wszystkie dzbanki, kubki, żyrandole i garnki, w sepii, BW i w kolorze utrwalone.
Jakoś na zdjęciach nie zarabiam, raz na ruski rok zdarzy się fucha, ale parcia nie mam.
Przyjechałem z urlopu, wrażenia wspaniałe, zdjęcia fajne, ale jak mam się zabrać za jakąś obróbkę, ba!, nawet zgrać do kompa nie mam ochoty.
Niedawno wydrukowałem stos zdjęć za 2 lata z życia rodzinki. Z żoną 2 miesiące wybieraliśmy te 900 z tysięcy zdjęć...
Normalnie Klęska urodzaju, przekleństwo cyfry.
Staram się ograniczać, usuwam nieudane kadry, wybieram, ale nadal za dużo.
Ale ok. Mam, moim zdaniem, udaną fotografię. Cieszę się. Może wydrukuję. Na ścianę już nie powieszę, bo już zajęta. No to do albumu (pełen). Do netu? No to wrzucam, ktoś napisze że ładne. Fajnie. Kolejne ładne zdjęcia synka, kwiatka, rzeczki. Ale już mnie to nie obchodzi tak bardzo jak kiedyś. Znudziłem się.
Niedawno postanowiłem nie kupować więcej sprzętu, zostać przy tym co mam 1 obiektywie i podszlifować podstawy. Trochę podszlifowałem fakt.
Coś z radości fotografowania mi uciekło. Wciąż zadaje sobie pytanie: po co to robię? Czy rzeczywiście wyjście na spacer wymaga 20 dobrych ujęć? Spływ kajakiem 200?
Kliszę przerabiałem. Może to jest jakieś wyjście. Ale kliszę będę wywoływał bardzo rzadko. Ujęcia nie będą perfekt, bo z racji oszczędności nie będę powtarzał (ale może właśnie to jest to?).
Małżowina wciąż powiada: rób mniej zdjęć cyfrą, możesz przebrać, wybrać najładniejsze i dopiero wywołać. Ale łatwo jej mówić - sama w tym nie siedzi:)
Ogólnie to boję się brać i ciągnąc ze sobą aparat, bo nie potrafię się powstrzymać i pstrykam mnóstwo niepotrzebnych ujęć. Z drugiej strony, jak już wezmę aparat to to już obliguje do robienia zdjęć:) Błędne koło.
A jak to u was wygląda? Tylko mnie tak odbija?
Nie tylko Ciebie... na ostatni spacer z lubym nie wzięłam plecaka, to się lekko zszokował... Plecak i aparatuńcio zawsze miałam przy sobie i nagle dość.
U mnie problem łatwo się rozwiązuje, bo na fotografii zarabiam w różny sposób, więc nie mogę mówić o znudzeniu. Po ciężkiej sesji (ślub/ studio/ produkty) marzę o wyjściu w plener i zrobieniu tych 30-50 zdjęć zupełnie nijakich, nie wymuszonych, przemyślanych 10 razy, jakiś krajobraz, architekturka, makro, portrecik... cokolwiek jest odskocznią. Dodatkową motywacją są zdjęcia na stocki, zupełnie inna fotografia niż ta, którą znamy, na której uczymy się podstaw... Fajna zabawa i miło czasem zrobić wypłatkę na nowe szkło :p
Radzę ograniczyć ilość wykonywanych zdjęć i poszerzyć pole zainteresowań o jakąś dziedzinę fotografii ;)
Ujęcia nie będą perfekt, bo z racji oszczędności nie będę powtarzał (ale może właśnie to jest to?).
Jeżeli nie będziesz powtarzał, to 10x zastanowisz się nad naciśnięciem spustu.
Z niektórych spacerów nie przyniesiesz żadnego zdjęcia, z niektórych dwa. Niezwykle cenną umiejętnością jest zdolność do przymierzenia się do kadru i po ocenieniu, że to nie jest to - nie zrobienie zdjęcia.
Zrób sobie małą przerwę, a później powróć do kliszy.
Ja polecam analoga. Cyfra mnie znudziła, bo lubię ten element zaskoczenia kiedy odbieram film z wywołania i widzę, że coś jest nie tak - to zmusza do myślenia. Wybrałem średni format, bo 36 klatek to dla mnie za dużo.
doskonalenie przez eliminacje. Jedna z możliwych dróg.
Ależ to bedzie temat.........
Podobnie jak u mnie. Mam dość nawet zdjęć modelkowych. Jacek organizuje świetny plener, ale... nie chce mi sie robić zdjęć, tak po prostu, fizycznie. Ostatni wypad do Lwowa czeka na wywołanie a mnie się nie chce... Poza tym mam powoli dość targania "plecaczka". Nie wiem w ktorą strone pójdę... może analog a może bezlusterkowiec? Niestety leika odpada ze wzgledu na cenę ale zastanawiam się, czy nie zamienić sprzetu na x100. Manualny analog niestety odpada ze wzgledu na ostrzenie... Nie chce mi się....
Amadeusz
28-07-2011, 11:37
Grygolas, nie jesteś sam. Gdybym miał napisać refleksję to toćka w toćkę byłaby to kalka tego co napisałeś. Ja do tego teraz tak podchodzę: miejsca na dysku mam sporo i nie ograniczam się do pstryknięć bo po co? Ale obrabiam tylko kilka a nie kilkanaście. Zrób sobie przerwę. Cyfra jest super!
Grygolas schowaj wszystkie duże karty pamięci i włóż 128 mb do aparatu styknie ci na 28 jpg . i wtedy jak pójdziesz na spacer to nie będziesz miał nie przemyślanych kadrów bo będziesz oszczędzał miejsce na karcie aby mieć tych naprawdę dobrych 28 klatek :)
Grygolas
28-07-2011, 11:46
Grygolas schowaj wszystkie duże karty pamięci i włóż 128 mb do aparatu styknie ci na 28 jpg . i wtedy jak pójdziesz na spacer to nie będziesz miał nie przemyślanych kadrów bo będziesz oszczędzał miejsce na karcie aby mieć tych naprawdę dobrych 28 klatek :)
Brałem to pod uwagę:) Może tak na początek walki...
Wywal (schowaj) cyfrę, kup analoga. Będziesz wyczekiwać z niecierpliwością do czasu wywołania (nutka niepewności).
Może trzeba się skupić na konkretnym rodzaju fotografii. Pomyśl co najbardziej Cie w foceniu kręci, jaki temat: makro, portret, pejzaż, street, reporterka. Skupić na jednym lub dwóch rodzajach foto i napierać. Może wymyśl sobie jakiś temat, którego dokumentowanie zajmie Ci pół roku, po czym efektem końcowym będzie wybranie 5 lub 6 zdjęć najlepiej obrazujących to co chciałeś pokazać.
Ja do swojej stale rosnącej ilości zdjęć zasiadam co jakiś czas, przeglądam i za każdym razem widzę coś innego, tzn. wywalam coraz to inne zdjęcia w celu bezwzględnej eliminacji wszystkiego co mi nie gra.
2pompony
28-07-2011, 13:13
To zdumiewające jak wielu twierdzi, że pomógł im analog... Że niby ograniczona ilość, że odbierają wywołany film, że nutka niepewności... A przecież to jest do osiągnięcia tak śmiesznie prostymi metodami - jedna mała karta pamięci i wyłączyć pokazywanie zdjęcia na ekranie po pstryknięciu - i jest to samo! Też zmieści się tylko parę klatek, też zobaczyć je będzie można dopiero przy wywoływaniu.
A może idzie o to, że trzeba za to (filmy, wywołanie) płacić? Też nie ma problemu - wystarczy po każdej sesji wyjść na miasto i kupić czekoladę jakiemuś dziecku, któremu normalnie nie starcza na bułki.
Rozumiem rozterki Autora wątku; więcej powiem - sam niejednokrotnie jestem przybity tym, że zatraciłem już radość fotografowania, ale w czym niby zmiana medium miałaby mi tą radość przywrócić? Inne umiejscowienie przycisków i ekscytacja wraca? Powiecie, że nie rozumiem magii analogów... Pewnie tak. Aparat jak aparat, to narzędzie i tyle. Zacząłem fotografię od analogowej jakieś 30 lat temu, teraz mam około 100 analogów w różnych formatach i z dobrymi szkłami - i co, to niby ma mi przynieść jakieś dodatkowe bodźce? Ejże... Sama zmiana body, inny nośnik, inne guziki i brak ekranika tak wszystkich podnieca?
Mnie już nie podnieca. Owszem, podobają mi się stare analogi, ale nie popadam przez nie w pustą egzaltację.
A swoją drogą, że powoli odbudowuję radość fotografowania innymi metodami. Nie łapię za analoga, bo problem nie leży w cyfrze, tylko w głowie.
krzysztofer
28-07-2011, 13:18
Brałem to pod uwagę:) Może tak na początek walki...
Wyłącz podgląd zdjęcia po zrobieniu, to będziesz miał już zupełnie jak w analogu.
To nie kilkugigabajtowe karty każą nam pstrykać to samo ujęcie kilka razy. Możliwość podejrzenia zdjęcia zaraz po zrobieniu każe nam pstryknąć jeszcze raz a potem jeszcze raz, bo przecież można było cośtam zrobić lepiej.
Chcecie niepewności jak przy odbieraniu odbitek z analoga - wyłączcie podgląd. Obejrzyjcie zdjęcia dopiero po zgraniu na komputer. To może być ciekawe wyzwanie.
Najlepiej stłuc wyświetlacz, po co od razu wyłączać.;):smile:
Coś z radości fotografowania mi uciekło. Wciąż zadaje sobie pytanie: po co to robię? Czy rzeczywiście wyjście na spacer wymaga 20 dobrych ujęć? Spływ kajakiem 200?
Kliszę przerabiałem. Może to jest jakieś wyjście. Ale kliszę będę wywoływał bardzo rzadko. Ujęcia nie będą perfekt, bo z racji oszczędności nie będę powtarzał (ale może właśnie to jest to?).
Małżowina wciąż powiada: rób mniej zdjęć cyfrą, możesz przebrać, wybrać najładniejsze i dopiero wywołać. Ale łatwo jej mówić - sama w tym nie siedzi:)
Ogólnie to boję się brać i ciągnąc ze sobą aparat, bo nie potrafię się powstrzymać i pstrykam mnóstwo niepotrzebnych ujęć. Z drugiej strony, jak już wezmę aparat to to już obliguje do robienia zdjęć:) Błędne koło.
A jak to u was wygląda? Tylko mnie tak odbija?
To znużenie o którym piszesz też mam od czasu do czasu.
Włóż aparat do szafy na kilka tygodni i odczekaj. Poszukaj sobie innego zajęcia/hobby. Albo zostaw sobie tylko jeden obiektyw najlepiej o dziwnej ogniskowej ;-) i kombinuj tylko z nim.
To zdumiewające jak wielu twierdzi, że pomógł im analog... Że niby ograniczona ilość, że odbierają wywołany film, że nutka niepewności... A przecież to jest do osiągnięcia tak śmiesznie prostymi metodami - jedna mała karta pamięci i wyłączyć pokazywanie zdjęcia na ekranie po pstryknięciu - i jest to samo! Też zmieści się tylko parę klatek, też zobaczyć je będzie można dopiero przy wywoływaniu.
Otóż to! Nie kupuj analoga, bo to niewiele zmieni
Nie raz mam tak samo. Nie chce mi się zabierać aparatu ze sobą, mimo, że będzie okazja do zrobienia zdjęć.
Z jednej strony chciało by się uwiecznić daną chwilę, a z drugiej przez te utrwalanie chwil, człowiek w nich nie uczestniczy tylko stoi obok z aparatem.
Ostatnio będąc w Pradze z premedytacja nie brałem aparatu. Nie chciało mi się targać sprzętu, zaprzątać sobie nim głowę. I dało się. Nie żałuje:). Nie z każdego miejsca, w którym jestem muszę mieć pamiątkę w postaci zdjęć.
Mając parę lat temu D80 robiłem masę zdjęć. Przecież to tak łatwo i nic nie kosztuje. Teraz jest tego zdecydowanie mniej, a po selekcji zostaje już zupełnie mało. Większość NEFów leży sobie na dysku, a pod obróbkę idą tylko te które są wywoływane do albumu.
Jakiś czas temu do pasji mnie doprowadzała selekcja zdjęć kumpla. Ten sam wyjazd 3 dni - on 500 zdjęć, ja 100 parę. Z moich zostało ok 70 z jego może 20.
Natomiast trzeba sobie trochę dać wstrzymanie i zwyczajnie sobie odpuścić. Sam się kiedyś złapałem nad tym, że oglądając zdjęcia zamiast wracać myślami do tych miejsc czy chwil skupiałem się nad stroną techniczną. Analizą jak to zrobiłem, a jak można by było to inaczej zrobić. Czy ta czarna kropka na niebie to syf na matrycy czy może jakiś ptak. Zamiast mieć przyjemność z oglądania obrazków człowiek analizuje co by było jakby te światło lekko inaczej padło itp rzeczy.
Trzeba szukać złotego środka, czy proporcji :) (wtedy ładniejszy kadr wyjdzie)
temat winien nosić nazwę "cyfrowi malkontenci" :D
Grygolas
28-07-2011, 14:53
Analoga mam, chwilkę używałem, ale problemu nie rozwiązywał, leży w szafie.
Najgorsze jest to, iż strasznie się do swobody w pstrykaniu przyzwyczaiłem. Prościej zrobić 5 zdjęć o różnych ustawieniach i wybrać 1, niż zrobić 1 z założenia poprawne.
Jeszcze jedno mnie nurtuje: mnie po prostu pasjonuje proces rejestracji, efekt nazwijmy to graficzny. Owszem treść przekazywana jest również ważna, ale do niej niestety nie przykładam już tak dużej wagi.
Czyli mam (moim zdaniem) dobrze technicznie wykonane zdjęcia, ale o nieciekawej tematyce.
Trochę to brzmi jak recenzja reportaży fot., ale piszę tutaj o szerszym spektrum "treści".
np. ładny kwiatek - ja widzę bokeh, ostrość, położenie w kadrze, kolory
moja mądra żona (mój największy krytyk) widzi kwiatek jako cyt. "kolejny Pan Jezus na krzyżu" :)
Wściekam się wtedy na nią, ale trudno nie przyznać jej racji.
Problem leży we mnie. Niestety jestem umysł odtwórczy.
Dlatego najlepsze moje ujęcia są takie, które do mnie przychodzą w niezmienionej postaci - ja je rejestruję.
Broń Boże coś tworzyć - takie kichy wtedy wychodzą że hej.
Trochę za dużo wątków poruszam. Ale może moje znudzenie wiąże się z moją odtwórczością?
Może jestem typem amatora, który potrzebuje podróży, wyjazdów do popełniania ciekawych ujęć?
Może fotografowanie rodziny już mi nie wystarcza, nastąpił przesyt?
Może się już więcej nie rozwinę? Dotarłem do kresu moich umiejętności?
Matko, ale się wynaturzam, normalnie psychoanaliza:)
Ktoś wyżej napisał, aby skupić się na jakimś celu, zadaniu.
Dobra zrobię to, i co potem?
Wydrukować? Wystawa? :) nie, ja niestety za nieśmiały jestem...
Boję się tylko, że coś tracę, co mnie niegdyś bardzo pasjonowało.
Widzę jak z roku na rok mój szwagier również traci ochotę na zdjęcia (a w końcu on mnie tym zaraził).
Boję się, że jak zrobię pauzę to już nie wrócę...
A mieszkając w bloku, w małej miejscowości, i nie mieć pasji/hobby to samobójstwo...
kptYossarian
28-07-2011, 14:54
Warto połączyć obecną już pasję, owady/góry/ładne dziewczyny, z fotografowaniem;)
jacoslavgth
28-07-2011, 15:31
a ja uwielbiam robić zdjęcia, obrabiać, wywoływać, to że mam cyfrę nie zmusza mnie do zrobienia 1000000 zdjęć, zrobię 10 przemyslanych i jest ok, cyfra czy analog - bez różnicy - ważne jest podejście, jeżeli robimy zdjęcia po to aby robić to jest problem, ja robię kiedy chcę :)
2pompony
28-07-2011, 15:44
Grygolas - a może po prostu się za bardzo napinasz? Może za bardzo chcesz, a za mało czujesz przy okazji luzu, relaksu, zabawy w dobrym znaczeniu?
Wbrew pozorom ja też mam (myślę, że każdy ma) okresy, kiedy robi mniej zdjęć, okresy zwątpień - czy w ogóle warto to ciągnąć - i tak dalej... Prawdę mówiąc wolę takie podejście, niż różne formy konkursów pod nazwą 'zrób koniecznie jedno zdjęcie dziennie i wystaw wszystkie' - bo codziennie, to ja się muszę wysikać. Zdjęćia traktuję nie jako mus, tylko jako przyjemność i rodzaj twórczości, której się nie robi na rozkaz: przyszła osiemnasta, a ja nie mam, a to se coś zrobię...
Wracając - może po prostu daj sobie odpocząć jakiś czas i poczekaj na wenę? Tak bez napinania się za mocnego, wiesz, żeby żyłka nie teges... :)
Przemek Paśnik
28-07-2011, 15:49
Ja staram się robić jak najmniej zdjęć, myśleć, przewidywać i komponować przed naciśnięciem spustu. Zazwyczaj mi to nie wychodzi :mrgreen: A tak na serio to zakładam sobie ilość klatek na dany wyjazd i trzymam się tego. Zastanawiam się tez nad kupnem 1GB kart, tak koło 36 klatek wchodzi na jedną :-)
Boziu... a co to za problem? Kupujecie karte, na której zmieści sie max 50-100 zdjęć i już w trakcie sesji będziecie kasować niepotrzebne kadry :)
Przemek Paśnik
28-07-2011, 16:16
Boziu... a co to za problem? Kupujecie karte, na której zmieści sie max 50-100 zdjęć i już w trakcie sesji będziecie kasować niepotrzebne kadry :)
to trzeba rozgraniczyć, zdecydowanie. Myślę, że frustracja bierze się stąd, że ludzie zachwyceni taniością cyfry trzaskają ile wlezie zwłaszcza przy okazji rodzinnych wyjazdów. Sam stawiam sobie barierę na wyjazdach, spotkaniach rodzinnych itp
ALE przy okazji fotografii nazywanej komercyjną, takiej bariery nie mam, wiadomo, że nie kreci się filmów, ale klateczka na zapas to częsta praktyka... w takich przypadkach trzeba mieć zapas
2pompony
28-07-2011, 16:41
Mniejsza karta jest dla tych, którzy uparcie wmawiają, że jedynie analog jest lekarstwem na zbyt dużą ilościo-strzelność... Ja dalej uważam, że ani nie jest, ani jedynie. :)
Po prostu problem nie leży w pojemności karty (czy filmu, obojętne), tylko w głowie. A tu nie ma prostych rozwiązań.
Rafał_Sz
28-07-2011, 16:43
Pewnym problemem jest zalew fotografii o coraz wyższej jakości (pomijając jeszcze większy zalew tandety) i niebanalnych pomysłach. Zaczynam mieć wrażenie, że wszystko już było. Trochę to deprymuje w działaniu. Ciężko już kogoś czymś zaskoczyć.
2pompony
28-07-2011, 16:48
Na to przypomina mi się autentyczny list asyryjskiego poety sprzed pięciu tysięcy lat, który w swoim średnim wieku postanowił popełnić samobójstwo (nei wiadomo, czy mu się udało) z dwóch powodów, o jakich pisze: po pierwsze wszystko o miłości już zostało napisane i gość czuje pustkę, a po drugie zachowanie dzisiejszej młodzieży przechodzi ludzkie pojęcie i pora umierać.
:) Autentyk!
Ale ogólnie masz trochę racji: zalew tandety jest oszałamiający.
CrommCruaich
28-07-2011, 17:02
David duChemin w swoim poradniku pisał, że wtedy najlepiej zakleić zoom plastrem na najrzadziej używanej ogniskowej, wyłączyć autofokus i przejść w tryb M ;) A tak prawdę mówiąc, mi ostatnio też nie chce się robić zdjęć. Może dlatego, że mnie cisną w pracy przed urlopem.
robin102
28-07-2011, 22:04
Ostatnio będąc w Pradze z premedytacja nie brałem aparatu. Nie chciało mi się targać sprzętu, zaprzątać sobie nim głowę. I dało się. Nie żałuje:)...
Dokładnie, jak najmniej inwentaryzacyjnych zdjęć. Człowiek istota z HD o tak wielkiej pojemności, że warto piękne obrazy zapisywać sobie w pamięci, a potem przed snem je przywoływać.
Poza tym do autora wątku, rób zdjęcia na papier bo to jest coś warte. Wszystko inne to nie zdjęcia tylko ciągi zerojedynkowe na nośniku jakimś. Zdjęcie żeby żyło mu si być na papierze. Tak na marginesie nie umiem robić dużo zdjeć, po prostu nie umiem :( z realizacji moi koledzy przynoszą 2-3, 4 tys plików, a czasem i ponad , a ja najczęściej 800 rawów no góra 900. Tak se czasem myślę, że wielkim talentem jest , albo sztuką wręcz robienie dużej ilości zdjęć. Czasem nawet zazdraszczam tej umiejętności.
Moja rada na kryzys twórczy: iść na dwie, trzy wystawy fotograficzne albo do muzeum sztuki. Mnie to pomaga. Może dlatego, że nie jestem twórcą. :wink:
2pompony
28-07-2011, 22:31
Oj tak, oj tak! To była pierwsza dobra rada!
Pamiętam jak byłem dłuższy czas markotny i jakiś taki fotograficznie nieczynny i poszedłem na Abakanowicz do Narodowego! Dostałem takiego kopa, że afera! OD razu mi się zachciało zdjęćia robić i nawet tą wystawę zrobiłem!
Grygolas
29-07-2011, 07:10
Pewnym problemem jest zalew fotografii o coraz wyższej jakości (pomijając jeszcze większy zalew tandety) i niebanalnych pomysłach. Zaczynam mieć wrażenie, że wszystko już było. Trochę to deprymuje w działaniu. Ciężko już kogoś czymś zaskoczyć.
Dokładnie mam takie same odczucia.
Chyba przeczekam tę niemoc. Dzięki za wysłuchanie, za porady.
Shanleaf
29-07-2011, 08:43
A co doradzicie człowiekowi, który boi się robić zdjęcia?
Fotografią bawię się od niedawna (grudzień 2010). Robienie zdjęć zawsze sprawiało mi ogromną przyjemność, niestety ostatnio ta radość gdzieś umyka. Mam po prostu wrażenie, że znalazłem się w impasie i potrzebuję wykonać konkretny ruch, lecz nie wiem w którą stronę. Niesamowite wrażenie robią na mnie prace kolegów z forum w dziale portret, chciałbym móc rozwijać się w tę stronę. Niestety, namówić dziewczynę do pozowania trudno, a z drugiej strony ciężko prosić obce osoby (w zamian za zdjęcia), nie prezentując sobą ani wybitnego warsztatu, ani zaplecza sprzętowego. Zaznaczę, że nie wiążę z fotografią wielkiej przyszłości, chciałbym aby to było hobby, które może czasem przyniesie jakieś tam pieniądze, ale w żadnym wypadku jako stały zawód.
Kolejną rzeczą, która wywołuje u mnie marazm, jest powszechne podejście do fotografii. Zbiorowa paranoja, obwarowywanie prawami i krzywe spojrzenia. Chciałem opublikować swego czasu w internecie zdjęcie zabytku (baszta warowna z XV w. Obiekt został niedawno kupiony przez osobę prywatną i odnowiony. Szukałem w internecie jak to jest z prawami autorskimi. Wyczytałem, że "niby można, ale nie wiadomo jak z prawem własności", co skutecznie ostudziło moje zapały. Tak zwane reportaże uliczne, które również są ciekawą formą fotograficzną. Niestety na nic zdają się tłumaczenia, że to tylko na własny użytek, że dopiero się uczę itp.
Zostają więc kwiatki, robaczki, widoczki (a i te nie wszystkie) - które owszem są ładne, ale się nudzą.
Czy ktoś z Was ma podobne odczucia/przechodził przez taki okres w swoim życiu? Co wtedy zrobiliście?
A co doradzicie człowiekowi, który boi się robić zdjęcia?
Zostać malarzem
Rafał_Sz
29-07-2011, 10:20
Zostać malarzem
Ale wtedy długo się czeka na odbitkę. :)
Powiedzieć dziewczynie, że jak nie będzie pozować to zaprosisz jakieś modelki z maxmodels czy innego serwisu. Pewnie wtedy dziewczyna nabierze ochoty, a jak nie nabierze, to zmień dziewczynę bo nie jest już o Ciebie zazdrosna ;-)
A tak serio to myślę, że spokojnie możesz napisać na jakimś portalu modelkowym co i jak i pewnie tłumu chętnych nie będzie, ale ktoś się znajdzie. Może jakieś koleżanki potrzebują fajnej fotki na fb/nk albo coś w tym stylu.
Ktos tam twierdzi, ze analog nie rozwiazanie dla zalapanej fotograficznej chandry. Mialem podobny problem, znudzenie, zniechecenie do fotografii cyfrowej. Na sama mysl o obrabianiu zdjec robilo mi sie niedobrze. W koncu postanowilem zakupic Nikona FA + 28/2.8. Zestaw swietny, zabawa przednia. Zdjecia wywoluje sam (cz&b i kolor) i caly proces od naduszenia spusty migawki do zeskanowania negatywu sprawia mi przyjemnosc. Nie da sie imitowac cyfrowym aparatem analoga. Pewnie, ze mozna mniejsza karte wlozyc, wylaczyc podglad i ostrzyc manualnie, tylko po co, skoro nie ma w tym zadnej magii? Wywolany samemu film to jest cos czego zaden aparat cyfrowy nie da. To ziarno, rozpietosc tonalna - niezastapione. Cyfra to tylko imitacja dla mnie niestety. Od pol roku cyfra lezy w szufladzie a analog pracuje w pelni :)
Grygolas
29-07-2011, 14:34
Ktos tam twierdzi, ze analog nie rozwiazanie dla zalapanej fotograficznej chandry. Mialem podobny problem, znudzenie, zniechecenie do fotografii cyfrowej. Na sama mysl o obrabianiu zdjec robilo mi sie niedobrze. W koncu postanowilem zakupic Nikona FA + 28/2.8. Zestaw swietny, zabawa przednia. Zdjecia wywoluje sam (cz&b i kolor) i caly proces od naduszenia spusty migawki do zeskanowania negatywu sprawia mi przyjemnosc. Nie da sie imitowac cyfrowym aparatem analoga. Pewnie, ze mozna mniejsza karte wlozyc, wylaczyc podglad i ostrzyc manualnie, tylko po co, skoro nie ma w tym zadnej magii? Wywolany samemu film to jest cos czego zaden aparat cyfrowy nie da. To ziarno, rozpietosc tonalna - niezastapione. Cyfra to tylko imitacja dla mnie niestety. Od pol roku cyfra lezy w szufladzie a analog pracuje w pelni :)
Pewnie to fascynujące - ale to są technikalia same.
Czerpanie przyjemności z procesu lubię w cyfrze, pytanie nadal pozostaje PO CO?
Już sam proces mi nie wystarcza, mnie treści przekazu brakuje.
sejmajnejm
29-07-2011, 14:49
byles ostatnio na jakiejs wystawie (to pytanie juz padlo ... zadam jeszcze raz)? kupiles ostatnio jakis album ulubionego fotografa? wlasnie - masz jakiegos mistrza? gdzie szukales jak dotad inspiracji? Jak na razie zostaw aparat i sprobuj poczuc miernote swoich zdjec po obejrzeniu czegos ciekawego. Albo Cie to zmobilizuje albo calkiem zdemobilizuje. Bo z calym szacunkiem jest w czym sie podszkolic ...
A>
Grygolas
29-07-2011, 15:00
Skoro nie widzę celu, to nie widzę potrzeby się szkolić bardziej.
Czy czerpanie weny z prac Mistrzów nie jest formą naśladownictwa?
Gdzie wtedy oryginalność? Takie mam myśli...
Na wystawie nie byłem, albumów nie kupuję... Nie czuję takiej potrzeby.
już was nie męczę:)
Deszcz za oknem, melancholia dowala...
sejmajnejm
29-07-2011, 15:03
nie chodzi o nasladownictwo tylko o inspiracje.
Jezeli nie czujesz takiej potrzeby to mozesz sprzedac aparat. Zacznij lowic ryby lub robic cos innego co pozwoli pobawic sie gadzetami i porozmawiac o nich. Bez ironii i zlosliwosci. Wydaje mi sie, ze w robieniu zdjec nie o fotografie Ci chodzi :-)
pzdr.
A.
2pompony
29-07-2011, 20:55
Na mnie albumy fotografów nie działają. Działają za to wystawy - jeśli są dobrze zorganizowane: fachowa i adekwatna zabudowa, dobra aranżacja, dobre światła... Nie zapomnę wystawy partytur Pendereckiego na przykład. Same partytury nudne jak flaki z olejem (czytam nuty, ale to nie pomogło), za to oprawa wystawy - poezja! Zabudowa, aranżacja wystawionych plansz - prima sort! Światło rewelacyjne! Słowem wchodzisz na wystawę markotny i zblazowany, a wychodzisz pełen pozytywnej ekscytacji!
Myślę, że wertowanie albumów, nawet najfajniejszych tego nie da...
Ja w swoich dołkach motywacyjnych zabieram się za przeglądanie galerii jakichś prze..ludzi (raczej z całego świata niż rodzimych - często warto jakieś inne spojrzenie poznać). Choćby na 1x czy photodom (mają fajne podstronki z "the best") - jak się naoglądam tylu niesamowitych zdjęć (raz, że pomysłów, dwa, że technicznie często fenomenalnych, trzy, że najczęściej jedno i drugie razem wzięte) to od razu mi się uruchamiają w głowie trybiki i zaczynam kminić co by to zdziałać, że też bym chętnie coś takiego porobił. Kij, że zwykle nie wychodzi czy w ogóle pomysł umiera zapomniany - czasami jednak coś się zmajstruje, a sama ta ekscytacja tworzeniem jest świetna. Nie wiem czy w Twoim przypadku to jakoś pomoże, ale można spróbować, nic to nie kosztuje...
Poza tym może po prostu jakaś inna dziedzina fotografii - może troszkę zabaw z lampami (cokolwiek by to było - czy sterylne zdjęcia szkła czy jakiś strobing z ludźmi, czy jakieś kompozycje z martwej natury) ? Coś gdzie nie musisz napierdzielać setek zdjęc, tylko kilka, a dłużej pobawić się ustawianiem światła, dopracowywaniem szczegółów? Może jakaś zabawa ze zdjęciami w PSie - montaże itp?
sproboj diametralnie innego narzędzia i to wymusi zmiane podejscia i nastawienie sie zmieni- albo nie polubisz albo pokochasz.
Jacenty Z.
05-08-2011, 23:59
Czerpanie przyjemności z procesu lubię w cyfrze, pytanie nadal pozostaje PO CO?
Już sam proces mi nie wystarcza, mnie treści przekazu brakuje.
I słusznie. Przeżywam/przeżywałem dokładnie te same męki i wydaje mi się, że każdy normalnie myślący człowiek kiedyś musi dojść do takiego wniosku.
Z fotografowaniem jak z życiem - każdy musi znaleźć w tym swój własny cel. Dla mnie inspiracją jest np. przemijanie. Satysfakcję daje też dobre wykonanie fotografii bardziej dokumentacyjnej, związanej z innymi zainteresowaniami - tam gdzie fotografia nie jest celem samym w sobie, a jedynie środkiem do celu.
Przede wszystkim IMHO warto mieć przynajmniej jedno jeszcze inne hobby - a już w ogóle najlepiej takie, które będzie odciążało w Twoim mózgu obszary odpowiedzialne za "obróbkę wizualną", albo eksploatujące je w nieco inny sposób niż fotografowanie. Inspiracja często czerpie siły albo z całkowitego wyciszenia, albo z odmienności wrażeń; nie można na okrągło "myśleć fotograficznie", bo to najlepsza droga do przegrzania uzwojeń;) Poszukaj, a na pewno coś znajdziesz.
dingoman
06-08-2011, 12:03
Witam
ja miałem też podobnego "doła". Odstawiłem fotografowanie na kilka lat... Trochę prawdy w tym, że cyfra zabija fotografię, chyba jest. dzisiaj jest o wiele więcej fotografujących, niż chcących oglądać! Moja rada: wyluzuj, zwolnij, odpowiedz sobie na pytanie co ci sprawia największą frajdę w fotografii. Koledzy dobrze radzą z tym powrotem do analoga. To zupełnie inna bajka i zaklejanie wyświetlacza, czy mała karta pamięci nic nie dadzą.
Ja np. zawsze lubiłem sam wywoływać filmy i to staram się dalej robić. Dwa lata temu, nie mając kasy na wymarzoną lustrzankę cyfrową, kupiłem na ebayu aparat otworkowy. (ok 100 PLN) Współczynnik radochy do ceny PRZEOGROMNY! A ile trzeba się nakombinować... Nie ma obiektywu, migawki, wizjera... Nałożone ograniczenia, wymuszają myślenie, a to często zaczyna dawać efekty...
Są rożne możliwe "odejścia" od sztampowej, tradycyjnej fotografii. Są alternatywne techniki (IR, guma, Kallitypia, itp., itd.) Jest fotografia przyrodnicza, makro, reportażowa. Próbowałeś tego wszystkiego?
Po pierwsze, przestań robić fotki rodzinie, żonie i dzieciakom - masz już tego całe stosy. Raz, może dwa razy w roku wystarczy. Nie zabieraj aparatu na wszystkie spacery, bo i po co. Już wszystko w okolicy masz tysiąc razy pstryknięte. W zamian stawiaj sam sobie jakieś konkretne trudne zadania, coś czego jeszcze nigdy nie robiłeś, o czym niewiele wiesz, no i teoretycznie masz do tego zbyt słaby sprzęt. Jednym słowem pokombinuj, jak zrobić coś, co wydaje się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. Przemyśl całe zagadnienie, przygotuj się i zrób to najlepiej jak potrafisz. Ale nie zaraz, nie za chwilę, tylko za tydzień, za miesiąc, jak już sobie to wszystko poukładasz. A po jakims czasie powtórz to wszystko i zobacz, czy można jeszcze lepiej. Co to może być? Wszystko. Wszystko, co nie jest proste, łatwe i przyjemne. Wszystko co wykracza ponad szybkie naciścnięcie spustu. Może wybierz sobie imprezę, na którą trzeba specjalnie pojechać, taką która "nie przyjdzie do ciebie" sama. Albo weź ciemne szkło i idź do hali na zawody sportowe. Nie po to, żeby pstryknąć tysiąc gniotów, tylko po to, żeby zrobić to inaczej, niż robi to zawodowy fotoreporter ze sprzętem w cenie dwóch samochodów - zapewniam, że się da, jesli się pomysli. Może pokombinuj jak samodzielnie rozbudować swój sprzęt, żeby coś ciekawego osiągnąć. Nie jakie dodatki kupić, ale je zaprojektować i samodzielnie zrobić. Ludzie robią różne rzeczy. Robią detektory ruchu do focenia owadów w locie, jakieś zmyślne systemy oświetlenia, przerabiają lampy, bo te handlowe na coś tam nie pozwalają, dokładają soczewki Fresnela i inne cudactwa. Masz obok jakiś warsztat? Pewnie masz. Idź tam, pogadaj z właścicielem i zrób jakieś ekstremalne makro, ale nie robaczka na listku, tylko coś, czego prawie nikt nie robi. Tak na szybko. Widziałeś kiedyś z bliska jak wygląda obóbka elektroerozyjna? To jest kopalnia fotograficznych tematów. Widziałeś z bliska proces toczenia, czy frezowania? Pokombinuj, jak takie zdjęcia zrobić, żeby na dodatek nie uszkodzić swojego sprzętu, bo to czasem może być wyzwanie. I wtedy właśnie jest szansa, że wyjdzie coś ciekawego, coś innego, coś nietypowego. No, ale nad tym trzeba pokombinować i czasem trochę się namęczyć, a nie tylko seryjnie pstrykać uliczkę obok domu i własne dzieciaki.
Po pierwsze, przestań robić fotki rodzinie, żonie i dzieciakom - masz już tego całe stosy. Raz, może dwa razy w roku wystarczy. Nie zabieraj aparatu na wszystkie spacery, bo i po co. Już wszystko w okolicy masz tysiąc razy pstryknięte. W zamian stawiaj sam sobie jakieś konkretne trudne zadania, coś czego jeszcze nigdy nie robiłeś, o czym niewiele wiesz, no i teoretycznie masz do tego zbyt słaby sprzęt. Jednym słowem pokombinuj, jak zrobić coś, co wydaje się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. Przemyśl całe zagadnienie, przygotuj się i zrób to najlepiej jak potrafisz. Ale nie zaraz, nie za chwilę, tylko za tydzień, za miesiąc, jak już sobie to wszystko poukładasz. A po jakims czasie powtórz to wszystko i zobacz, czy można jeszcze lepiej. Co to może być? Wszystko. Wszystko, co nie jest proste, łatwe i przyjemne. Wszystko co wykracza ponad szybkie naciścnięcie spustu. Może wybierz sobie imprezę, na którą trzeba specjalnie pojechać, taką która "nie przyjdzie do ciebie" sama. Albo weź ciemne szkło i idź do hali na zawody sportowe. Nie po to, żeby pstryknąć tysiąc gniotów, tylko po to, żeby zrobić to inaczej, niż robi to zawodowy fotoreporter ze sprzętem w cenie dwóch samochodów - zapewniam, że się da, jesli się pomysli. Może pokombinuj jak samodzielnie rozbudować swój sprzęt, żeby coś ciekawego osiągnąć. Nie jakie dodatki kupić, ale je zaprojektować i samodzielnie zrobić. Ludzie robią różne rzeczy. Robią detektory ruchu do focenia owadów w locie, jakieś zmyślne systemy oświetlenia, przerabiają lampy, bo te handlowe na coś tam nie pozwalają, dokładają soczewki Fresnela i inne cudactwa. Masz obok jakiś warsztat? Pewnie masz. Idź tam, pogadaj z właścicielem i zrób jakieś ekstremalne makro, ale nie robaczka na listku, tylko coś, czego prawie nikt nie robi. Tak na szybko. Widziałeś kiedyś z bliska jak wygląda obóbka elektroerozyjna? To jest kopalnia fotograficznych tematów. Widziałeś z bliska proces toczenia, czy frezowania? Pokombinuj, jak takie zdjęcia zrobić, żeby na dodatek nie uszkodzić swojego sprzętu, bo to czasem może być wyzwanie. I wtedy właśnie jest szansa, że wyjdzie coś ciekawego, coś innego, coś nietypowego. No, ale nad tym trzeba pokombinować i czasem trochę się namęczyć, a nie tylko seryjnie pstrykać uliczkę obok domu i własne dzieciaki.
mądrze prawi kolega! pozwolę sobie skorzystać z tej rady
wolnyslimak
06-08-2011, 14:49
Fajny i pouczający dosyć temat. Ja na szczęście nie mam jeszcze takich problemów bo uwielbiam fotografować i planować co chcę fotografować. Nadmiar zdjęć odrazu wywalam z kompa, później przeglądam raz jeszcze i znów wywalam...trzeci raz to samo. Obrabiam tylko niewielką część z nich, które wg. mnie są najlepsze. Ja ciąglę się uczę, intensywnie się uczę i jak wpadne na to jak zrealizować jakieś zdjęcie to cieszę się jak dziecko...zresztą obróbki też to dotyczy mimo, że ona sprawie mi najmniejszą frajdę w całym procesie powstawania obrazków. Fotografia jest jak lotto, są miliony kombinacji. Pozytywnego rozwiązania problemu życzę.
Jacenty Z.
06-08-2011, 17:36
A co doradzicie człowiekowi, który boi się robić zdjęcia?
Uff, starczyłoby spraw na osobny wątek. Też to mam:( Zwłaszcza jeśli chodzi o celowanie do ludzi - nawet jeśli jest to tylko osoba za szybą w kabinie jakiegoś pojazdu.
Czasem mi zależy na zrobieniu jakiegoś zdjęcia, ale się krępuję, bo ktoś widzi, może się czepić, więc nie warto itd. Są niby jakieś techniki. Ale czasem po prostu należy uruchomić swoje "bardziej psychopatyczne ja" i się przełamać, a wtedy dalej samo już pójdzie. Adrenalina wtedy jest nieziemska;)
Niesamowite wrażenie robią na mnie prace kolegów z forum w dziale portret, chciałbym móc rozwijać się w tę stronę. Niestety, namówić dziewczynę do pozowania trudno, a z drugiej strony ciężko prosić obce osoby (w zamian za zdjęcia), nie prezentując sobą ani wybitnego warsztatu, ani zaplecza sprzętowego.
Zauważam tu parę rzeczy nad którymi można by się zastanowić.
Po pierwsze: Jakie są powody dla których Twoja sympatia nie chce być fotografowana - czy ma jakieś niekorzystne przekonania o swoim wyglądzie? uważa to za zbyt próżne lub nieetyczne? nie chce być zamieszczana w internecie? - jeżeli przyczyna się wyjaśni, to może z czasem będzie łatwiej.
Po drugie: Nikt nie powiedział, że musisz fotografować dziewczyny. Mogą być na początek koledzy z Forum. Choć w dzisiejszych czasach kogokolwiek i czegokolwiek byś nie fotografował, to etykietę przykleją - jeśli nie szpieg czy detektyw, to na pewno erotoman lub pedofil, w najlepszym razie jakiś dziwak - tylko gdy ktoś coś ukradnie albo leży pijany pod płotem, to wtedy jest traktowany jako normalny - ale niestety, taki naród mamy...
Po trzecie: Wiem, że niektórzy portreciści czy czasopisma zachęcają do korzystania z usług agencji modelek. Ale dla mnie byłoby to ostatnią rzeczą jaką chciałbym zrobić. Właśnie taki jest urok modelek mniej nieprofesjonalnych, że nie oferują cudów i nie oczekują cudów - a przy tym bywają cieplejsze i dużo bardziej sympatyczne.
Rafał_Sz
07-08-2011, 20:16
Dodam, że wracam do fotografii po ponad rocznej przerwie. Wiele przez ten czas straciłem, ale myślę, że jeszcze więcej zyskałem. Zobaczymy... :)
Grygolas
08-08-2011, 07:41
Jeszcze raz dziękuję za odzew.
Jesteście solidną "grupą wsparcia":)
Po lekturze postów jakieś trybiki zostały poruszone, zaczynam to czuć.
To niesamowite, ale wyrzucenie tego z siebie, komuś kto to zrozumie, pomogło:)
Co do zmian to... pauza na przemyślenia musi nastąpić.
Potem zobaczymy.
Dzięki i pozdrawiam Was wszystkich!
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.