Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Diagnostyka dysku twardego



Majek
26-07-2011, 21:06
Pytanie do siedzących w sprawach serwisowych...

Znalazłem dzisiaj w szufladzie dysk twardy. Seagate Barracuda ES.2 250 Gb. A w związku z tym, że mi się akurat miejsce na dyskach kończy, to sobie pomyślałem, że sobie tego znaleźnego w obudowę przenośną wsadzę i będę miał na backup zdjęć. Tyle tylko, że on w tej szufladzie nie leżał bez powodu. Coś tam z nim kiedyś było nie halo, kupiłem nowy, a tym się miałem zająć we wolnej chwili. I tak mi zeszło, że z półtora roku w tej szufladzie przeleżał.

No dobra, ale jak zdiagnozować, co mu dolega? Z tego, co pamiętam, to chodziło o to, że czasem, po włączeniu komputera dysk się nie zgłaszał do BIOSu. Ale wystarczyło zrobić restart i już ruszał. Czasem chyba trzeba było restartować go kilka razy, żeby załapał. Prawdopodobnie to jest dysk z tej felernej serii, co to kiedyś głośno było (przy okazji, pamięta ktoś adres tej strony, na której się sprawdzało, czy firmware jest walnięty, czy nie?). Co prawda w tamtym przypadku, jak już się trafiła awaria, to dysk był nie do odratowania i troszkę inne przejawiał symptomy (w sensie nie przejawiał żadnych), ale może w moim przypadku upgrade softu by coś pomógł.

Czy może dać sobie siana z tym dyskiem? Już jest chyba po gwarancji, więc jeśli nie da się z nim nic zrobić, to pewnie posłuży jako pomoc dydaktyczna mojemu dziecku.

Greg77
26-07-2011, 21:17
Felerna seria SEAGATEa to byla seria dyskow 7200.11 500Gb a nie 250Gb i to nie wszystkie z tej serii padaly, tylko poczatkowa seria z nieudanym firmware, ale tego nie pamietam dokladnie. Sadze, ze pada elektronika na tym dysku i nie bral bym go jako backup bo mozesz sie zdziwic.
Drazni mnie wypisywanie o Seagate i o "felernej serii"......nie dalej jak dwa tygodnie temu padl dysk WD (calkiem nowy ok 2 mies) 2Tb koledze z tego forum, mniej wiecej w tym samym czasie padl Kingston SSD kolejnemu koledze z forum, jak mawiaja zdaza sie i nie jest to zadna "felerna seria" bo ktos inny dal by sobie reke odciac za taki dysk.
Ja mialem Seagate 500 Gb 7200.11 przez 4 lata i nic sie nie stalo a teraz mam go w kieszeni jako backup, w srodku mam S 7200.12 500Gb i 1Tb i dyski dzialaja jak malina a inny bedzie krytykowal takie dyski i mowil tylko samsung F pierdylion a o takowych tez slyszalem zle opinie.....mailes pecha z tym dyskiem i nic wiecej.

Majek
26-07-2011, 21:37
Ale ja nie krytykuje Seagate'a. Felerna seria była i to jest fakt. W sensie, że ileś tam setczy dziesią tysięcy egzemplarzy było obarczonych zwiększonym ryzykiem wystąpienia trwałej usterki. Wiadomo, wszystko może się zepsuć, ale w przypadku Seagate'a to była typowa wpadka z softem, jakich nie mało, jak świat długi i szeroki. Było, minęło, nie ma o czym gadać.

A dysk jednak poleci na złom. Dosłownie skończyłem pisać poprzedniego posta i napęd pyk, zniknął z systemu. Przestał się w ogóle kręcić. Pewnie jak zresetuję kompa, to się podniesie, ale jak się domyślam, nie na długo. Ciekawy jestem tylko, czy S.M.A.R.T. wychwytuje i przechowuje informacje o tego typu eventach.

EDIT:
S.M.A.R.T. pokazuje, że parametr "Spin Retry Count" wykracza krytycznie poza normę. Czyli, że się chyba silnik kończy. Albo łożyska... Dobrze kminię?

PaRaGaS
26-07-2011, 22:45
a inny bedzie krytykowal takie dyski i mowil tylko samsung F pierdylion a o takowych tez slyszalem zle opinie.....mailes pecha z tym dyskiem i nic wiecej.

O toto właśnie!
Miałem Seagate'y, WD, Hitachi... i jak dotąd przygód nie miałem tylko z Samsungami /od pierwszego dysku na 32-bitowym komputerze, to był jakiś 12GB Samsung, do obecnie posiadanych pięciu (2x500GB, 1TB, 2TB i 320GB) Samsungów/. A znajomi mówią, że im się właśnie Samsung wysypał, albo ich znajomym. Nie ma złotego środka najwyraźniej.

I słówko odnośnie Seagate - pomijając dwa czy trzy dyski wewnętrzne, które się przewineły, kupiłem kiedyś ichni dysk zewnętrzny na backup, dokładnie model Seagate FreeAgentPro 1TB ST310005FPD1E3-RK (wygrzebałem z historii zamówień). Oddałem po paru dniach do reklamacji, przyjęta bez zająknięcia, kasa zwrócona (propsy dla morele.net i serwisu Seagate'a). Oto treść mojej noty reklamacyjnej:



Witam, dysk kupiłem w celu backupu dużych ilości danych (terabajtowa macierz RAID0 oparta o dwa dyski 500GB SATA/300) _z przeznaczeniem_ pod port eSATA. Dysk owszem, działa na USB i FireWire bez problemu, hotplug działa, realne transfery ~30MB/s, jednak docelowo miał być używany na dużo szybszym eSATA. Ku mojemu zdziwieniu, dysk podpięty pod port eSATA osiąga średnią prędkość 15MB/s co czyni go kompletnie niezdatnym do jakiegokolwiek poważnego użytku. Mało tego, podłączony i włączony w trakcie bootowania wciąż się restartuje, znacznie spowalniając proces wykrywania urządzeń i uruchamiania systemu. Pełne uruchomienie Windowsa XP z tym dyskiem podpiętym pod eSATA graniczy z cudem! Kolejnym problemem jest brak hotpluga. Owszem, z USB i FireWire działa bez problemu. eSATA? Dysk trzeba podłączyć po załadowaniu systemu (inaczej samo bootowanie staje się udręką), jest wykrywany, działa. Jeżeli go odłączyć, nie jest ponownie wykrywany aż do ponownego uruchomienia komputera. Oczywiście zakładając, że podłączenie się uda, bo najczęściej kończy się zwisem systemu.

W internecie trafiłem na mnóstwo postów na forach internetowych (w tym na oficjalnym forum supportu Seagate), które traktowały o identycznych problemach (niektórzy nawet nie są w stanie w ogóle uruchomić dysku podłączonego pod eSATA). Znamienny jest fakt, że do poprzedniej rewizji serii FreeAgent producent wypuścił upgrade firmware, który podobno coś w temacie poprawiał. Jak się niestety przekonałem, dyski sprzedawane obecnie zwyczajnie nie funkcjonują poprawnie podłączone przez port eSATA.

Podsumowując, dysk oferowany ze złączem eSATA nie spełnia specyfikacji protokołu, prędkość działania jest dużo wolniejsza niż obiecywana przez producenta, a na dodatek sama obecność dysku w systemie powoduje duże problemy już przy uruchamianiu systemu. Uważam, że względem specyfikacji zostałem oszukany przez producenta, który świadomie już od ponad roku ukrywa wadę kontrolera eSATA zastosowanego w obudowie, a sprzedany mi towar jest niezgodny z tym, co zamówiłem. Dysk jest mi niezbędny do zachowania ciągłości pracy, ponieważ konfiguracja macierzy dyskowej zmusza mnie do posiadania aktualnej kopii zapasowej całości danych, w tym momencie po prostu nie mam nic.

Chciałbym wiedzieć, jakie są w tym momencie moje opcje. Spodziewam się, że po ewentualnej wymianie na identyczny egzemplarz wystąpią identyczne problemy.


I odpowiedź:



W związku z tym ze nie jesteśmy w stanie naprawić/wymienić towaru na nowy zostanie wystawiona korekta, proszę podejść do NetPunktu z oryginałem dowodu zakupu, zostanie wystawiona korekta oraz dokonamy zwrotu należności.

Majek
26-07-2011, 23:38
To teraz ja ciekawostkę zapodam. Miałem w domowym kompie dysk Seagate'a, też Barracudę, tylko 500Gb, gdy zaczęła się ta heca z felernym firmwarem. Czym prędzej upgrade'owałem wadliwy soft, ale już nie miałem zaufania do tego dysku. Więc kupiłem nowy, dla odmiany Caviar Black, a tamtą Barracudę wsadziłem jako kolejny dysk na *******ety. I teraz przy okazji sprawdziłem, co w S.M.A.R.T'cie piszczy we wszystkich dyskach. I co się okazało? Seagate - health 100%, WD - health 92% - Uncorrectable Sector Count - Warning. Ileś sektorów się posypało... I bądź tu teraz mądry...

Tom01
26-07-2011, 23:45
W sensie, że ileś tam setczy dziesią tysięcy egzemplarzy było obarczonych zwiększonym ryzykiem wystąpienia trwałej usterki.

Nieprawda. Wada dotyczyła oprogramowania, a konkretnie pętli w procedurze uruchamiania silnika napędu talerzy. Nie prowadziła do trwałego uszkodzenia. W ogóle nie prowadziła do uszkodzenia ani utraty danych. Dysk nie wstawał ponieważ program startowy miał błędną flagę o pracy silnika i czekał w nieskończoność na jego start. "Ożywienie" dysku było proste, ale nie przez laików bo wymagało umiejętności posłużenia się interfejsem RS232-TTL i terminalem. Stąd straszny szum się zrobił że "padają".

Majek
26-07-2011, 23:59
No być może. Wiem, że wada nie prowadziła do utraty danych, ale dysk był bezużyteczny i z tego co wiem, Seagate wymieniał te napędy bez mrugnięcia. I natychmiast udostępnił poprawiony firmware. Ale to nie zmienia faktu, że dla laika, np. takiego jak ja, równało się to z padnięciem dysku. I z tego, co wyczytałem we wszelkich plotkach, spekulacjach i innych mniej lub bardziej fachowych opiniach, po wystąpieniu usterki, nie dało się tak łatwo przywrócić dysku do normalnego stanu. Coś tam mi się obiło o uszy, że w pewnym momencie jakiś rejestr się przepełniał, nie zerował się wtedy, kiedy powinien i z tego wynikały problemy. Dlatego te dyski siadały w tak trudny do przewidzenia sposób. Nikt nie znał dnia, ani godziny. Ale podkreślam, nie znam się na tym i powtarzam, co gdzieś w sieci wyczytałem (m.in. na tym forum). I tak sobie teraz myślę, że skoro tam problem był z napędem talerza, a teraz S.M.A.R.T. mi coś pluje o nieudanych próbach ruszenia silnikiem, to może to też kwestia firmware'u? Kurcze, gdzie jest ta strona ze spisem "narażonych" serii? Nie mogę jej znaleźć...

EDIT:
Ok, znalazłem. Faktycznie, dotyczyło to dysków 500GB i większych.

EDIT 2:
I pupa zbita. Moja teoria legła w gruzach. Był wypuszczony upgrade do tego dysku, ale już go kiedyś zapodałem. Czyli wg. producenta, mojego napędu z nowym firmwarem problem nie dotyczy. Czyli ewidentnie dysk jest na szrot. Młody będzie miał co rozbierać. ;-)

Greg77
27-07-2011, 01:46
Ok, znalazłem. Faktycznie, dotyczyło to dysków 500GB i większych.


Pisalem w drugim poscie....

Władca Pixeli
27-07-2011, 03:01
Drazni mnie wypisywanie o Seagate i o "felernej serii"......
Mamy w firmie wiele jednostek Seagate BlackArmor.


http://webobjects2.cdw.com/is/image/CDW/1713493?$product_230$
źródło (http://webobjects2.cdw.com/is/image/CDW/1713493?$product_230$)

Takiego złomu dawno już nie widziałem. Co chwilę padają dyski. W ostatnich tygodniach bywało, że aż trzy jednostki w tym samym czasie były niesprawne. Teoretycznie jednostka bez jednego dysku powinna nadal pracować. W praktyce w 90% przypadków w czasie awarii 1 dysku traciliśmy dane.

Tom01
27-07-2011, 11:06
Mamy w firmie wiele jednostek Seagate BlackArmor. Takiego złomu dawno już nie widziałem. Co chwilę padają dyski.

Wina najprawdopodobniej leży po stronie tego kto do do takich celów wsadził tanie konsumenckie dyski po 120 zł w hurcie. Proponuję wymienić na serwerowe i będzie problemie. :)

Utożsamianie padliwości i producenta jest nie na miejscu. Firmy mają w ofercie dużo zabawek od taniego "g" do super profesjonalnego sprzętu o niebywałej trwałości. Jeśli chodzi o Seagate'a, widział ktoś kiedyś uwalony dysk serii Cheetach? Identycznie jest w WD i "green" oraz Raptorami. 5x różnica w cenie skądś się bierze.

Władca Pixeli
28-07-2011, 02:51
Wina najprawdopodobniej leży po stronie tego kto do do takich celów wsadził tanie konsumenckie dyski po 120 zł w hurcie. Proponuję wymienić na serwerowe i będzie problemie. :)
Tyle, że jest to gotowa jednostka w całości przygotowana przez Seagate i to oni wsadzili swoje dyski do środka.
Dodając, że koszt takiej jednostki przekracza 1000 dolarów to robi się z tego bardzo drogi złom.
Do tego dochodzi ogromny bałagan w ich firmie.
Wielokrotnie maiłem sytuację, że uszkodzone dyski zostały odesłane i odebrane przez firmę a mimo to ciągle przysyłano ponaglenia, że dysków jeszcze nie otrzymali.

Greg77
28-07-2011, 09:52
dubelek:(

Greg77
28-07-2011, 09:54
WD i "green"

Wlasnie takiego kolega Locter oddawal do sklepu bo byl zwalony po 2 mies;)


Dodając, że koszt takiej jednostki przekracza 1000 dolarów to robi się z tego bardzo drogi złom.


A pomyslales, ze wina nie musi lezec po stronie dyskow, dziwne, ze tak padaja jak muchy, cos jest nie tak....

Erie
28-07-2011, 16:25
Wina najprawdopodobniej leży po stronie tego kto do do takich celów wsadził tanie konsumenckie dyski po 120 zł w hurcie. Proponuję wymienić na serwerowe i będzie problemie. :)

Utożsamianie padliwości i producenta jest nie na miejscu. Firmy mają w ofercie dużo zabawek od taniego "g" do super profesjonalnego sprzętu o niebywałej trwałości. Jeśli chodzi o Seagate'a, widział ktoś kiedyś uwalony dysk serii Cheetach? Identycznie jest w WD i "green" oraz Raptorami. 5x różnica w cenie skądś się bierze.

co do dysków serwerowych Seagate to się wcale nie lepiej spisują od innych dysków - typowo konsumenckich, więc daruj sobie bleblanie jak przy wyższości monitorów jednych nad drugimi ;)

w tej chwili Ontrack właśnie bawi się z moim serwerowym dyskiem Barracuda ES.2 który w momencie zakupu kosztował 3 razy tyle co konsumencki Seagate i padł po niecałych 3 latach, tak więc przesada w obie strony jest nieuzasadniona - ani tanie konsumeckie g... ani drogie serwerowe g... :D - i jedne i drugie są zawodne

Tom01
28-07-2011, 16:30
co do dysków serwerowych Seagate to się wcale nie lepiej spisują od innych dysków - typowo konsumenckich, więc daruj sobie bleblanie jak przy wyższości monitorów jednych nad drugimi ;)

Barracuda ES.2 nie jest dyskiem serwerowym tylko (podobno) lepszym konsumenckim. Zadam pytanie jeszcze raz: Widział ktoś uwalony Seagate Cheetach?

Erie
28-07-2011, 18:23
Barracuda ES.2 nie jest dyskiem serwerowym tylko (podobno) lepszym konsumenckim. Zadam pytanie jeszcze raz: Widział ktoś uwalony Seagate Cheetach?

w momencie sprzedawania go był "dyskiem serwerowym" o wysokiej sprawności i odporności na błędy, który mógł działać non-stop itd. itp., a co do cheetacha tak widziałem w czasie mojej wizyty w ontracku parę takich więc nie przekonuje mnie logika "drogie = dobre", a raczej drogie = drogie g..., tanie = tanie g... bo wszystko produkowane teraz coraz bardziej g... jest


PS cytat ze strony producenta:
"Dyski Seagate z rodziny Barracuda® ES2 to jedne z najbardziej niezawodnych dysków twardych dużej pojemności z interfejsem SATA przeznaczone do pracy w trybie 24x7 właściwym dla aplikacji o krytycznym znaczeniu dla przedsiębiorstw." - ile to warte jak widać :D

Tom01
28-07-2011, 18:27
wszystko produkowane teraz coraz bardziej g... jest

Ciężko odmówić racji. Ale w własnego doświadczenia powiem że Seagate'ów konsumenckich odsyłałem do serwisu wiadrami a serwerowe wymieniałem w zasadzie jak były za małe. No chyba, że do serwera ktoś pchał normalne. :)

Erie
28-07-2011, 18:31
Ciężko odmówić racji...

ano... ciężko, szczególnie patrząc na fakturę z ontracka :(

Tom01
28-07-2011, 18:38
ano... ciężko, szczególnie patrząc na fakturę z ontracka :(

Oj boli, wiem. Dlatego trza mieć kopie. I to zdublowane. Całkiem niedawno u jednego z klientów z trzech kopii w wyniku awarii HDD jeden po drugim, została jedna.

Erie
28-07-2011, 19:07
Oj boli, wiem. Dlatego trza mieć kopie. I to zdublowane. Całkiem niedawno u jednego z klientów z trzech kopii w wyniku awarii HDD jeden po drugim, została jedna.

kopie miałem...większej części danych (np. zdjęć), ale pewne dane poszły w maliny bo w dysku elektronika padła

Władca Pixeli
28-07-2011, 19:46
A pomyslales, ze wina nie musi lezec po stronie dyskow, dziwne, ze tak padaja jak muchy, cos jest nie tak....
Tyle, że rozmawiałem bezpośrednio z firmą i oni nie mają zielonego pojęcia co się dzieje.

Majek
29-07-2011, 16:05
O, a ja się właśnie dowiedziałem, że Seagate Barracuda ES.2 to dysk serwerowy. Paczta no, kto by przypuszczał... W każdym razie właśnie taki mi zdechł. :mrgreen:

Natomiast w serwerze mam... hmm... Aż pójdę sprawdzić za chwilę... Generalnie zamysł był takie, że na początku serwer miał niekoniecznie pełnić funkcję serwera chodzącego 24/7 i wsadziłem do niego jakieś normalne Caviary Blue, czy coś w ten deseń. Po kilku (pięciu-szęsciu?) latach pracy, jak okazało się że komp chodzi non stop, zacząłem się o te dyski martwić. Ale S.M.A.R.T. oprócz krytycznie małej ilości cykli włączeń/wyłączeń, wszystko inne pokazywał na zielono. Dyski i tak ze 3 lata temu wymieniłem, tak profilaktycznie, na... idę sprawdzić, ale jakieś takie właśnie niby serwerowe, co to 24/7 mogą chodzić...

Kurde, jak sprawdzić, jakie dyski siedzą w macierzy bez rozbierania komputera i z bez restartowania go? System widzi tylko raid 0 drive i nic więcej.

No ale dobra, nieważne... Chodzi o to, że zwykłe konsumenckie dyski chodziły ileś tam lat non stop i nic im nie było, a tutaj niby lepszy, taki "serwerowawy" dysk się rozleciał... Więc wniosek mi się nasuwa taki, że chyba na to wszystko nie ma reguły... Dużo zależy od konkretnego egzemplarza i serii. A tak w ogóle, to o ile przez moje ręce przewinęło się dobre kilkadziesiąt dysków, które były/są na co dzień w firmowych kompach używane, to padło może ze dwa, może 3 przez 10 lat...

Greg77
30-07-2011, 16:53
Więc wniosek mi się nasuwa taki, że chyba na to wszystko nie ma reguły... Dużo zależy od konkretnego egzemplarza i serii.

OOO wlasnie i to jest dobra odpowiedz.....!
Wiele dyskow mi przeszlo przez moje rece, padaja dyski kazdej firmy i nie ma na to reguly, ale na szczescie nie zdaza sie to tak czesto.