Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Digiscoping - pierwsze wrażenia



JK
20-07-2011, 12:29
Kilka dni temu, dość przypadkowo i za niewielkie pieniądze, stałem się właścicielem lunety Spotting Scope RA III 65. Pierwszą myślą było: a może by się tak pobawić w digiscoping? Ale druga myśl: po co mi to? O digiscopingu jest tyle opinii, ilu wypowiadających się "specjalistów" i są one oczywiście diametralnie różne. Od zachwytu, po totalną krytykę i niestety w większości są to bardzo złe opinie. Pomyślałem, że może warto spróbować samodzielnej zabawy z digiscopingiem, choćby po to, żeby wyrobić sobie jakieś własne zdanie i nie powtarzać różnych "zasłyszanych dyrdymałów". Baaaardzo długa ogniskowa też trochę kusi. No, ale kota w worku brać nie chciałem, więc przystawiłem lustrzankę do wizjera lunety i zrobiłem testowy pstryk. Wszytko poruszone, to oczywiste, ale dało się i na dodatek nie było żadnej winiety, a tego się trochę obawiałem. Obraz w wizjerze jest na tyle jasny, że nie było większych problemów z manualnym ostrzeniem, wiec wziąłem to "cudo".

Kiedyś, w Łodzi na spotkaniu NKP, bawiłem się trochę lunetą Nikona i pamiętam, że potrzebny był specjalny adapter do lustrzanki. Są nawet dwa: FSA-L1 i FSA-L2. Trochę przeraziły mnie ceny tego czegoś, bo ta tańsza kosztuje jakieś 1100-1200 PLN, a ta droższa, ta z zoomem, już ponad 3500 PLN. Przy cenie lunety, którą można kupić już za 800-900 PLN, to dość sporo. Ale problem szybko sam się rozwiązał. Wynik konsultacji z naszym forumowym specem od lunet Nikona był jasny - ta luneta nie nadaje się do współpracy z lustrzanką. Z kompaktami TAK, ale z lustrzanką NIE. Adaptery FSA-L1 i FSA-L2 nie dają się nawet do tego cuda zamocować, czyli klapa. Dostałem nawet życzenia udanych zdjęć (czymś innym.....). :wink:

Pomyślałem - trudno. Ale nurtował mnie ten jeden testowy pstryk. Postanowiłem jakoś to jednak połączyć i spróbować, bo jeśli da się kompaktem, jeśli dało się bez mocowania, to dlaczego ma się nie dać solidnie zamocowaną lustrzanką? No i dorobiłem prostą tulejkę, wyposażyłem to coś w bagnet od starej 50-tki (ma nawet procesor :wink:), podłączyłem i działa. Nawet sensownie działa. Za niecały 1000 PLN (mój był znacznie tańszy) można więc mieć przyzwoity i stabilny mechanicznie zestaw do digiscopingu. Dla porównania dodam tylko, że ceny podobnych zestawów, firmowanych przez Nikona, w sklepach oscylują od 4500 do 7000 PLN w zalezności od tego magicznego FSA-Lcośtam, które jak się okazało wcale nie jest potrzebne. Teraz już wiem dlaczego do lunet Spotting Scope RA III 65 nie ma oryginalnego adaptera do lustrzanek - byłoby to zdecydowanie zbyt tanie. :wink:

Lunety to nie obiektywy i producenci nie podają ogniskowych, tylko powiększenia. Moja luneta powiększa 20x (oczywiście można zmienić okular) i ze wstępnych szacunków (można to policzyć dokładnie, ale po co) daje to kąt widzenia około 1.5 stopnia. I właśnie od tego kąta widzenia zaczyna się wiekszość problemów z digiscopingiem. Patrzymy w lunetę i jest ostro, przynajmniej tak się wydaje. Obraz co prawda trochę się "rusza", ale nasz mózg to kompensuje i jest OK. Patrzymy w wizjer i jest podobnie, czyli ostro, choć też trochę się rusza. Robimy zdjęcie i kiszka - wszystko poruszone. Nawet całkiem solidny fotograficzny statyw nie pomaga, bo lustro tak "tłucze", że wszystko się trzęsie, a przy kącie widzenia rzędu 1.5 stopnia nawet minimalne drgnięcie sprzętu daje mocno poruszoną fotkę. Jeśli lustro "tłucze", to trzeba skorzystać z funkcji opóźnienia i powinno być OK. Ustawiam w menu opóźnienie i robię zdjęcie. Niestety nadal kicha. To opóźnienie jest chyba zbyt krótkie, bo wszystko trzęsie się zbyt długo. No to ustawiam pełny tryb wstępnego podnoszenia lustra. Jest lepiej, nawet dużo lepiej, ale sam ruch migawki też chyba powoduje drgania i minimalne poruszenia obrazu. Można było nadal kombinować ze statywem, z jakimś dodatkowym podparciem, przypomnieć sobie statykę, kombinować z wstępnymi naprężeniami, z wywazaniem, itp., ale zadziałała stara metoda z workiem grochu. Tu już nic się nie trzęsie. No i na dodatek statywu nie trzeba będzie dźwigać :wink:.

Jak już w miarę opanowałem "trzęsionkę", mogłem przyjrzeć się jakości obrazków. Najpierw ostrość. Z ostrością jest tak, że ustawia się ją manualnie, a na dodatek GO jest bardzo mała. Jak już udało się prawidłowo ustawić ostrość, to miałem wrażenie, że w środku kadru jest ostro, ale na brzegach już nie do końca. Mały ruch pokrętłem ostrości i ostrość ułożyła się w pierścień - w środku kiszka, ale na zwenątrz całkiem OK. Wniosek jest chyba dość prosty - nie jest to płaszczyzna ostrości, tylko sfera ostrości i przy zdjęciach ze stosunkowo małej odległości (np. 20 metrów :wink:) trzeba o tym pamiętać. Jeśli ostrzymy na 50, 60, czy 100 metrów, nie jest to już tak wielki problem, bo GO rośnie, ale dla "małych" odległości czasem trzeba uważać. Ostrość i rozdzielczość oczywiście nie powalają. Nie są idealne - to jest luneta, a nie AF-S 400/2.8 VR z TC-20 EIII :wink:, ale dla potrzeb netu i dla formatów rzędu 10x15, czy 15x20 (oczywiście po sensownej obróbce) powinno być akceptowalnie. Tu i tam pojawiły się też aberracje chromatyczne. Oczywiście należało się tego spodziewać w lunecie za kilka stówek, ale pewną niespodzianką było, jak łatwo jest te aberracje korygować. Może nie we wszystkich przypadkach, ale z korektą "fioletowych gałęzi" raczej nie ma większego problemu.

Na razie tyle wstepnych wniosków z jednodniowej zabawy z digiscopingiem. Nawet nie próbowałem jeszcze robić sensownych zdjęć, mam tylko jakieś tam testy, w których nie chodziło o kadr, tylko o w miarę sensowne ustawienie tego wszystkiego. Jeśli kogoś temat zainteresuje i jak coś sensownego upoluję, to dorzucę.

nickt
20-07-2011, 13:14
No to ja czekam na zdjęcia :)

JK
20-07-2011, 13:23
Na dziś mogę podrzucić kilka testowych fotek, które od bidy wyglądają jak zdjęcia :wink:.

około 45 metrów

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-01.jpg)

około 60 metrów

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-02.jpg)

około 30 metrów

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-03.jpg)

około 20 metrów

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-04.jpg)

I jeszcze raz. O kadrach nie dyskutujemy.

darkmajin
20-07-2011, 13:43
leci w prawo :D


ciekawie wyszło ostatnie taki tilt shift czy ta tulejka nie jest pod jakimś kątem ? efekt jak w freelensingu

JK
20-07-2011, 13:47
Tulejka jest wykonana jak trzeba. Wszystko jest równoległe i prostopadłe tam, gdzie powinno być. To jest tak prosta konstrukcja, że aż się dziwię, że Nikon takich nie produkuje.

loki_p
20-07-2011, 14:05
Bardzo ciekawy wątek. Sam sie kiedyś zastanawiałem jakby sie sprawdziła taka luneta jako obiektyw. Można prosić o jakiś kadr z ostrością ustawioną znacznie dalej? Interesuje mnie wykorzystanie takiego sprzętu do zdjęć wschodów/zachodów księżyca zestawionych z elementami krajobrazu. ostrość w takich przypadkach jest ustawiana na minimum 400 m, często na ponad 1 km. Bardzo mnie ciekawi jak wygląda jakość przy takich parametrach.
Co do ustawiania ostrości to przy takich ogniskowych nie jest łatwo. Miałem mto 1000/10 i nie udało mi sie nim zrobic ani jednego ostrego zdjęcia. Statyw obciążony, wyzwalanie z wężyka, podniesione lustro a i tak zdjęcie nieostre. Niestety ale każdy minimalny luz na połączeniu obiektyw-aparat, obiektyw-głowica to praktycznie zawsze poruszone zdjęcie. Każdy, nawet najmniejszy luz na głowicy, każda niestabilność statywu to olbrzymie problemy z ustawieniem ostrości. Przy tak małym polu widzenia każdy ruch to spore przesunięcie w wizjerze.

JK
20-07-2011, 16:08
..... Można prosić o jakiś kadr z ostrością ustawioną znacznie dalej? Interesuje mnie wykorzystanie takiego sprzętu do zdjęć wschodów/zachodów księżyca zestawionych z elementami krajobrazu. ostrość w takich przypadkach jest ustawiana na minimum 400 m, często na ponad 1 km. Bardzo mnie ciekawi jak wygląda jakość przy takich parametrach. .....
Ciężko będzie, bo u mnie tak daleko to nie widać. Trzeba by jechać na jakieś pola, albo co. :wink:

JK
20-07-2011, 17:24
To jest jakieś 250-300 metrów, ale dokładnie nie mierzyłem. :wink:
Niestety pogoda się psuje i zaczyna trochę wiać, a to jest równie nieprzyjemne, jak drżenie aparatu.


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-05.jpg)

pioter m
20-07-2011, 20:24
Naprawde niezle :)

A moglbys zalaczyc takze fotki sprzetu? Adaptera w szczegolnosci.

JK
20-07-2011, 21:11
Fotki raczej nic nikomu nie dadzą. Jeśli już to prędzej rysunek techniczny, żeby pierwszy lepszy warsztat mechaniczny mógł to wykonać. Składa się to z dwóch kawałków. Tuleja, którą mocuje się na okularze lunety i typowy bagnet (np. taki jaki stosuje się w przejściówkach na stare wynalazki M42), który trzeba kupić i już. Bagnet trzeba tylko przykręcić, a zrobić to trzeba tuleję. I to zrobić ją dokładnie, żeby nic nie latało. No, ale ona nie jest specjalnie skomplikowana.

loki_p
21-07-2011, 07:29
To jest jakieś 250-300 metrów, ale dokładnie nie mierzyłem[/IMG]
Zdjęcia z pełnej klatki? Rogi nie wyglądają jakoś oszałamiająco. Wciąż mała głębia czy może tak słaba rozdzielczość na brzegach? Wiatr pewnie też miał wpływ.

JK
21-07-2011, 08:35
Tak. To wszystko są pełne klatki z FX-a, bez cropowania.

Myślę, że to rozmycie to jednak wiatr, bo zdjęcie robiłem wczoraj tuż przed burzą. A GO, jak to GO. Mamy stare przyzwyczajenia związane z ogniskowymi 20-35-50-85-200, ale w przypadku lunet (długich ogniskowych) te przyzwyczajenia się nie sprawdzją. Wzory niby te same, tendencje też takie same, ale żeby było ostro w nieskończoności, trzeba ustawić ostrość na kilka kilometrów, a nie na 20 metrów. Kalkulator GO twoim doradcą. :wink:

JK
26-07-2011, 21:57
Dziś, przy okazji innych zajęć, podjechaliśmy z ALFem nad Zalew Zegrzyński.
Widok z Zegrza w kierunku Białobrzegów, zrobiony na FX, ogniskową 200 wygląda tak:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-06.jpg)

A tak wygląda to po użyciu lunety (odległość około 1.5 km):


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-07.jpg)

Jeśli do lunety dołożymy telekonwerter Kenko 1.4x dostaniemy takie coś:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-08.jpg)

A na koniec widok na most w Zegrzu z odległości około 2.5 km i pod światło:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.jks.com.pl/foto/Luneta-09.jpg)

Problemem jest stabilne zamocowanie zestawu i opanowanie "drgawek". Reszta jest już dość prosta. Kolory też nie są idealne, ale to jest akurat latwe do korygowania.

loki_p
27-07-2011, 07:22
No i niestety tego się obawiałem. Rogi są bardzo słabe. Pewnie spora w tym zasługa krzywizny pola. No ale to tez FF więc na małej matrycy będzie znacznie lepiej.

marcin_G
27-07-2011, 09:04
Nikon niestety trochę nie przemyślał kilku rozwiązań mechanicznych, przez co digiscoping jest znacznie bardziej upierdliwy w użyciu, niż mógłby być, gdyby błędów uniknięto. Podstawowe problemy to:
- obie lunety do FSA-L1 czyli 82ED i IIIED mają maleńką (MA-LE-ŃKĄ!) i źle ulokowaną stopkę do statywu. Przy obserwacjach wizualnych nie jest to aż taki problem, ale z lustrzanką, nawet najlżejszą nie ma szans na wyważenie tego sprzętu na żadnej głowicy, nawet gimbalu. Pozostaje fotografowanie na luźnej głowicy, trzymając korpus w ręku, a to zwiastuje problemy z poruszeniem, nawet przy czasach migawki rzędu 1/2000s
- z kolei FSA-L2 (ten za 3500 zl) ma błąd konstrukcyjny! Brakuje o-ringu, który uszczelnia połączenie i usztywnia je. W efekcie FSA-L2 (ten za 3500 zł) ma spory luz na połączniu z lunetą, co oczywiście uniemożliwia zrobienie ostrego zdjęcia. Stopka statywowa w lunetach EDG jest dużo lepsza niż w 82ED / IIIED, oceniłbym ją na szkolne "3+". Jest wprawdzie szersza, ale nadal nie ma możliwości wyważenia tych lunet z większymi korpusami
- Absurd w FSA-L2 (w tym za 3500 zł) polega na zakresie ogniskowych, sięgających aż do 1750 mm. Przy tej ogniskowej otwór względny to f/21 (!), do tego dochodzą problemy z luzem na mocowaniu. Przez 3 miesiące nie udało mi się tym zestawem zrobić ani jedengo ostrego zdjęcia powyżej 1200 mm. Ani jednego.....
- Uważam, że z lunet 82ED czy 85EDG powinno "wyciągać się" ogniskową około 800 mm, wtedy obraz byłby jaśnieszy, ostrość lepsza, winietowanie mniejsze, ogniskowanie łatwiejsze.

Co w praktyce?
- MTO 1000/10: ciężkie i lustrzane, ale fenomenalna optyka, nieco jaśniejsze toto od lunet i mocowanie obiektyw/korpus oraz obiektyw/statyw o niebo sztywniejsze
- Nikkor 400/5,6 IF-ED + konwerter 2x. Opcja sporo droższa, ale mała, lekka, z wewnętrznym ogniskowaniem, przysłoną którą możemy domykać (bye bye winietowanie i koma w rogach) z wewnętrznym ogniskowaniem. Dostajemy zwarty układ 800/11, który - jak to się mówi po angielsku - outperform każdy zestaw do digiscopingu.
Amen!

JK
27-07-2011, 10:25
Z tą stopką i statywem to jest jedno wielkie nieporozumienie. Lunety są przeznaczone do zwykłych obserwacji i wtedy stopka jest tam, gdzie być powinna i wcale nie jest zbyt mała. Problem polega na tym, że po podpięciu do lunety ciężkiej lustrzanki nie ma dobrego miejsca na mocowanie zestawu. Nie pasuje do tego ani stopka lunety, ani gwint aparatu. Środek ciężkości zestawu zmienia swoje położenie w zależności od rodzaju puszki i ewentualnie podpiętych dodatków, czyli nie da się zrobić jednej stopki na wszystkie okazje.

Inną sprawą jest typowy statyw, a właściwie jego głowica, która jest zawsze tak skonstruowana, że cały zestaw jest podparty punktowo. Czy jest to głowica 3d, kulowa, czy jakiś inny gimbal, zawsze jest to jednak podparte w jednym punkcie. Jeśli teraz dokładnie to wszystko wyważymy, czyli środek ciężkości znajdzie sie w punkcie podparcia, to będzie łatwiej kadrować, bo po zamocowaniu (zaciśnięciu całości) przesunięcia kadru będą niewielkie, zestaw będzie wydawał sie lekki, ale za to bardzo łatwo jest taki zestaw wytrącić z równowagi, a powrót do równowagi może trwać długo. Trzymanie tego ręką tez nie jest dobrym wyjściem, bo ręka też może zadrżeć. Nawet wstępne podnoszenie lustra nie zawsze tu pomoże, jeśli ogniskowe są odpowiednio długie. Z punktu widzenia tłumienia drgań duzo lepszym rozwiązaniem jest punkt mocowania połozony daleko od środka ciężkości zestawu. Wtedy ciężar zestawu wytwarza coś w rodzaju naprężenia wstępnego i całość jest znacznie mniej podatna na niewielkie drgania i te drgania są znacznie szybciej tłumione. Tyle, że precyzyjne ustawienie kadru graniczy wtedy z cudem, bo podczas zaciskania całości następują spore przemieszczenia. I tak źle, i tak nie dobrze. Ominięcie tych problemów wymaga zupełnie innej konstrukcji głowicy. Statywu zresztą także. Problemem staje się jednak to, że taki statyw i taka "głowica" muszą być duże ciężkie i nieporęczne. To się da zaprojektować tak, żeby każdy zestaw był stabilny, ale kto to będzie ze sobą nosił?

Odnośnie samego digiscopingu powiem tak. Jeśli ktoś zrobi za pomocą lunety, z kilku kilometrów, autentyczne zdjęcie Yeti, albo potwora z Loch Ness, które będzie miało kiepskie rogi, kiepskie kontrasty i jeszcze coś tam kiepskie, to bez problemów je sprzeda za duże pieniądze. Jeśli ktoś z takim zestawem wystartuje do fotografii sportowej, to go śmiechem zabiją. Jakość jest sprawą wzgledną i czasem ważniejszy jest sam fakt zrobienia zdjecia, niż ta mityczna "jakość". Są jeszcze inne aspekty tego zagadnienia. Luneta z adapterem waży około kilograma, a nie piętnaście kilogramów - na wycieczkę nie trzeba zabierać ze sobą osła. Taka luneta jest wodoodporna i jeśli zmoknie lub wpadnie do wody, to nic jej sie nie stanie. Luneta z adapterem kosztuje poniżej tysiąca PLN, a to kilkadziesiąt razy mniej niż dobry obiektyw o znacznie krótszych ogniskowych. Jeśli ktoś lubi obserwować dzikie zwierzeta, góry, czy inne żaglówki, to digiscoping jest bardzo dobrym rozwiązaniem, żeby podczas tych obserwacji zrobić sobie pamiątkowe zdjecia do albumu. Jest jednak kilka warunków - zdjącia robimy na papierze, w niewielkich rozmiarach, albo zmniejszamy do rozmiarów "netowych", nie szukamy pikseli w pikselach na cropach 100% i nie chcemy na tym zarabiać kasy. Przy takich założeniach digiscoping jest jak najbardziej OK. Choć oczywiście nie jest to recepta na wszystkie okazje.

ALF
14-08-2011, 22:31
HIhi, widzę, że zdjęcia wyszły całkiem nieźle :) zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, w jaki sposób zestaw był stabilizowany ;)

marcin_G
15-08-2011, 16:08
Luneta z adapterem kosztuje poniżej tysiąca PLN
Yyyyy - jaka luneta? Nikona?
Nikon Fieldscope 82ED kosztuje około 4500 zł
Nikon Fieldscope 85 EDG kortuje około 8000 zł

adaptery do digiscopingu FSA-L1 i FSA-L2 kosztują też grubą kasę - wpiszcie to z resztą w ceneo....

JK
15-08-2011, 17:08
No przecież już gadaliśmy o tym na PM. Zapomniałeś? A może tylko NP coś przegapił z tymi cenami i teraz nie wiecie jak z tego wybrnąć? :wink:

Napiszę jeszcze raz. Luneta Nikon Spotting Scope RA III 65 ze standardowym okularem kosztuje w sklepach internetowych jakieś 800-900 PLN (przynajmniej tak piszą w cennikach :wink:, a za jakieś siedem stówek można dokupić okular z zoomem, jeśli ktoś potrzebuje). Do pełni szczęścia jest jeszcze potrzebna prosta tulejka z bagnetem F. Jakiś stary bagnet można kupić za grosze na allegro, można go wymontować z jakiegoś starego rozwalonego obiektywu, a jak ktoś koniecznie chce "nowy", to trzeba poszukać jakiejś przejściówki - tam jest nowy bagnet F. Jak już mamy bagnet i trochę oleju w głowie, to każdy warsztat ślusarski wykona nam taką tulejkę na zamówienie, poczerni ją lub pomaluje i za niewielką kasę zamocuje ten bagnet F (ja sobie to wszystko zrobiłem sam - gratis - w ramach promocji :wink:). Szacuję, że 1000.00 PLN na to wystarczy. No może 1100.00, jeśli ślusarz dużo pije i lubi drogie załączniki. :wink:

Żadne FSA-L-coś-tam nie są potrzebne, żeby tę lunetę potraktować jako prosty obiektyw. Ostrzenie ręczne - to oczywiste. Pomiar światła w droższych puszkach jest, a w tańszych trzeba zamontować chip z dowolnego starego obiektywu lub jakiegoś innego dandeliona i też jest. Mam stary bagnet, mam stary chip od 50/1.4 (bebechy obiektywu dziś robią za soczewkę makro całkiem niezłej klasy :wink:) i nawet początkowo ten chip zamontowałem, ale pomyślałem, że jak ktoś z NP zobaczy EXIF z lunety f/1.4, to zawału dostanie, więc go wywaliłem. Mam teraz f/0.0 :wink:.

Jeśli nie wierzysz, to zapytaj ALFa. On to widział i nawet miał we własnych dłoniach.




I jeszcze jedno. Rzeczywiście rogi na FX są słabe, ale zastosowanie DX lub podłączenie tego przez telekonwerter KENKO 1.4x daje widoczną poprawę. Telekonwertery Nikona oczywiście się nie nadają - chyba celowo są tak zaprojektowane, żeby pasowały tylko i wyłącznie do drogich Nikkorów. :wink:

marcin_G
15-08-2011, 17:44
Nie, no - pamiętam nasz dialog. Ale z postu wynikało, że cena poniżej 1000 zł to reguła. Tymczasem to tylko Tobie udało się kupić nie-digiscopingową lunetę i ją zręcznie przerobić. Szary Kowalski musi bulić spooooooro więcej :(

JK
15-08-2011, 17:57
Nie, no - pamiętam nasz dialog. Ale z postu wynikało, że cena poniżej 1000 zł to reguła. Tymczasem to tylko Tobie udało się kupić nie-digiscopingową lunetę i ją zręcznie przerobić. Szary Kowalski musi bulić spooooooro więcej :(

No już sobie nie żartuj. I nie rób ludziom wody z mózgu. Wystarczy wpisać w google nazwę lunety i zaraz dostaniesz takie coś (pierwsze z brzegu): http://www.sklepfotograficzny.pl/lornetki-lunety/nikon/lunety-i-akcesoria/Spotting-Scope-RA-III-65-WP/ , albo http://fotozakupy.pl/luneta/nikon-spotting-scope-raiii-65-a-katowa-szary,12789s. Zresztą jest więcej tego towaru.

Tulejka z bagnetem może by i kosztowała trochę więcej niż 100-200 PLN, ale chyba musiała by być ze złota. Wmawiacie ludziom, że z taką lunetą nie da się robić zdjęć lustrzanką, choć się da i to wcale nie gorzej, niż za pomocą tych "oryginalnych cudów" za wiele tysięcy PLN. Po prostu daliście ciała z tymi cenami sprzętu do digiscopingu i tyle. :D

ALF
15-08-2011, 19:13
Większym wyzwaniem od zakupu i zrobienia takiego zestawu jest jego ustabilizowanie :D
Efekt jest całkiem niezły. To zdjęcie budynku po drugiej stronie Zegrza jest tego potwierdzeniem. Żaden obiektyw (w rozsądnych pieniądzach) nie da takiego zbliżenia.

JK
15-08-2011, 19:28
Większym wyzwaniem od zakupu i zrobienia takiego zestawu jest jego ustabilizowanie :D ......
Stabilizator już "się robi". Trochę się to odwlecze przez plany urlopowe, ale "się zrobi".