Zobacz pełną wersję : Fotojoker - brak możliwości osobistego odbioru w sklepie.
Witam.
Dzisiaj chciałem zamówić przez sklep internetowy fotojokera jeden kompakt dla znajomego i okazało się, że po zatwierdzeniu zakupu, nie ma już możliwości osobistego odbioru w sklepie, pozostaje tylko kurier. Czyżby FJ zrezygnował z tej opcji , czy może u mnie jest jakaś blokada? Mógłby ktoś z was to zweryfikować ze swojego konta?
Witam.
Dzisiaj chciałem zamówić przez sklep internetowy fotojokera jeden kompakt dla znajomego i okazało się, że po zatwierdzeniu zakupu, nie ma już możliwości osobistego odbioru w sklepie, pozostaje tylko kurier. Czyżby FJ zrezygnował z tej opcji , czy może u mnie jest jakaś blokada? Mógłby ktoś z was to zweryfikować ze swojego konta?
dla niektórych przedmiotów (których FJ ma mało) czasem tak robili, że tylko wysyłka - podaj jaki aparat to się zweryfikuje
nie wiem jak cały FJ, ale komputronik się wycwanił - ponieważ przez internetowe wyszukiwarki ma niższe ceny niż normalnie w sklepie,
to nie można zamówić przez net z niższą ceną i odebrać osobiście (a akurat mam ten sklep obok siebie) tylko trzeba wziąć kuriera
albo kupić drożej
nie wiem jak cały FJ, ale komputronik się wycwanił - ponieważ przez internetowe wyszukiwarki ma niższe ceny niż normalnie w sklepie,
to nie można zamówić przez net z niższą ceną i odebrać osobiście (a akurat mam ten sklep obok siebie) tylko trzeba wziąć kuriera
albo kupić drożej
Nie wycwanił się, tylko normalny zabieg. Sprzedając przez stronę www mogę opuścić cenę, gdyż nie doliczam działki na pensje personelu, prąd, lokal itp. Na swoje pensje pracownicy sklepu muszą sami zarobić, sprzedając drożej asortyment. Nikt nie będzie dokładał do sklepu stacjonarnego z handlu w sieci. Jak sklep stacjonarny na siebie nie zarobi, to zamykamy go.
Nie wycwanił się, tylko normalny zabieg. Sprzedając przez stronę www mogę opuścić cenę, gdyż nie doliczam działki na pensje personelu, prąd, lokal itp. Na swoje pensje pracownicy sklepu muszą sami zarobić, sprzedając drożej asortyment. Nikt nie będzie dokładał do sklepu stacjonarnego z handlu w sieci. Jak sklep stacjonarny na siebie nie zarobi, to zamykamy go.
Tak , ale cena za kuriera jest mniejsza niż ta która kiedyś byla przy odbiorze osobistym i to o 10 zł. No i tu muszą zapłacić UPS, a przy odbiorze te niecałe 3 dychy zgarniali dla siebie.
Erie ten aparat to: Nikon Coolpix S1100pj (czarny).
Tak , ale cena za kuriera jest mniejsza niż ta która kiedyś byla przy odbiorze osobistym i to o 10 zł. No i tu muszą zapłacić UPS, a przy odbiorze te niecałe 3 dychy zgarniali dla siebie.
Erie ten aparat to: Nikon Coolpix S1100pj (czarny).
Ale za przysłanie kupionego przez Ciebie aparatu do sklepu w którym chcesz go odebrać, też trzeba zapłać.
Przecież w sklepie nie mają pełnego asortymentu, który jest na www. Ktoś musi sklep powiadomić, że będzie u nich odbiór towaru. Każde kiwnięcie palcem kosztuje.
Ale za przysłanie kupionego przez Ciebie aparatu do sklepu w którym chcesz go odebrać, też trzeba zapłać.
Przecież w sklepie nie mają pełnego asortymentu, który jest na www. Ktoś musi sklep powiadomić, że będzie u nich odbiór towaru. Każde kiwnięcie palcem kosztuje.
Wcześniej było tak, że system sprawdzał czy w dany sklepie towar jest na stanie, jak go nie było , to nie można było go zamówić z odbiorem i pozostawał jedynie kurier.
Poza tym towar do FJ też dostarczają kurierem, więc czy dojedzie do mnie czy do sklepu to chyba bez różnicy.
Wcześniej było tak, że system sprawdzał czy w dany sklepie towar jest na stanie, jak go nie było , to nie można było go zamówić z odbiorem i pozostawał jedynie kurier.
Poza tym towar do FJ też dostarczają kurierem, więc czy dojedzie do mnie czy do sklepu to chyba bez różnicy.
owszem towar dostarczają kurierem lub własnym transportem, ale jak wyślą w paczce 20 aparatów, 5 obiektywów, ze 100 różnych dupereli typu albumy itp to koszt na sztukę wychodzi niemal zerowy, a potem i tak klient płaci za odbiór 3 dychy za aparat zamówiony przez net
co do polityki FJ dotyczącej odbiorów osobistych i wysyłki to tam jest trochę zagmatwane to, więc skoro się nie da odebrać i tylko wysyłka to zamówić z wysyłką, sprawdzić spokojnie czy wszystko jest ok i cieszyć się nabytkiem
Nie wycwanił się, tylko normalny zabieg. Sprzedając przez stronę www mogę opuścić cenę, gdyż nie doliczam działki na pensje personelu, prąd, lokal itp. Na swoje pensje pracownicy sklepu muszą sami zarobić, sprzedając drożej asortyment. Nikt nie będzie dokładał do sklepu stacjonarnego z handlu w sieci. Jak sklep stacjonarny na siebie nie zarobi, to zamykamy go.
nie można wybrać ale tylko na początku. jak wyjdziemy z zamówienia i ponownie wejdzie się do koszyka to można już wybrać opcję odbioru w sklepie
Sapphiron
12-07-2011, 13:32
Tak , ale cena za kuriera jest mniejsza niż ta która kiedyś byla przy odbiorze osobistym i to o 10 zł. No i tu muszą zapłacić UPS, a przy odbiorze te niecałe 3 dychy zgarniali dla siebie.
Erie ten aparat to: Nikon Coolpix S1100pj (czarny).
Klienci firmowi, korporacyjni itp płacą grosze za przesyłki. Nawet mniej niż te 10zł, także opłaca się nawet i to :) A marżę i tak mają swoją, więc się im opłaca bardziej przesłać przez kuriera niż zapłacić te 1200wzwyż/miesiąć dla pracownika...
Klienci firmowi, korporacyjni itp płacą grosze za przesyłki. Nawet mniej niż te 10zł, także opłaca się nawet i to :) A marżę i tak mają swoją, więc się im opłaca bardziej przesłać przez kuriera niż zapłacić te 1200wzwyż/miesiąć dla pracownika...
Aż tak pięknie to nie ma. Często w głowę zachodzę, jak to jest - ja kupuję od dystrybutora, to nie ma innej opcji jak 30zł plus VAT za kuriera, za dowolną paczkę. Jednocześnie, rzucam na google hasło z nazwą towaru - oferuje go setka sklepów internetowych - towar w dodatku w cenie jest takiej samej, czasem +2% wyższej, a czasem -5% niższej.
W dodatku, ciekawostką jest, że opis u dystrybutora gdy zawiera błąd ortograficzny, to ten sam błąd mają w sklepach internetowych - czyli albo kradną od niego opis, albo to ten dystrybutor ;-)
Sporo tych sklepów internetowych ma zarejestrowaną siedzibę w okolicach hurtowni - a więc faktycznie nie mają kosztów transportu - wystarczy przez ulicę przejść ;-)
Mało - transport do klienta u nich, to kwota kurierem 13zł i okolice, więc mogą sprzedawać taniej.
Tak więc, stwierdzenie, że my, posiadacze ceglastych sklepów mamy za grosze przesyłki - jest nadużyciem.
Dystrybutor często traktuje nasz jako swoistą konkurencję dla jego "zaprzyjaźnionych" sklepów internetowych, i wcale nam nie ułatwia, byśmy mieli transporty tańsze - one muszą być droższe, byśmy musieli mieć wyższe ceny i by on mógł realnie konkurować niższą ceną.
Sporo też mówi się o cloud computing - i pokrewną do tego dziedziną są hurtownie w chmurze. Sprawa wygląda tak, że mogę mieć sklep internetowy, i sklep o wymiarze metr na metr. Klient kupuje w moim sklepie internetowym, i mój system przekierowuje zlecenie automatycznie do chmury w hurtowni, tam już logistyka wysyła sprzęt do klienta bezpośrednio, przy ustalonej cenie za kuriera. Taki sklep nie widzi towaru - on tylko jest naganiaczem- zbiera zlecenia zakupu - a są one realizowane tylko w jego imieniu - dostaje "z chmury" tylko papiery do podpisania. Ma ustaloną umową marżę - lub nawet nie - ma przykładowo stałą miesięczną kwotę prowizji, za podłączenie bazy do swojego sklepu, więc często nie ma nawet wpływu na cenę.
Oto skutki nowych czasów w handlu. Tradycyjny kanał sprzedaży: producent, hurtownia, sklep, klient - poległ w gruzach.
Obecny model skraca drogę produktu i koszty pośrednie - to już:
a/ w realu, producent prosi często na kolanach sieci marketów o miejsce na półce, za które on zapłaci słono, a market wystawi towar w cenie producenta, lub z mini marżą;
b/ w internecie producent tworzy pseudodystrybutora w chmurze, a sklepy internetowe naganiają do niej klientów.
Spotyka się również typowo polski model sprzedaży - producent powołuje "u kolegi królika" mikrofiremkę, która pcha towar tylko za prowizję od sprzedaży bezpośrednio od niego na takim Allegro, budząc irytację u klasycznych dystrybutorów i w sklepach ceglastych. bo skoro na Allegro jest taniej niż w hurtowni...
Oczywiście, dla klienta liczy się tylko jak najniższa cena końcowa. I jak widać - takie trzy dychy za kuriera urastają do rangi problemu ;-)
Sapphiron
13-07-2011, 11:21
Tok'Ra, o klientach firmowych pisałem z doświadczenia bo GLSie mam kuriera który przyjeżdża mi na wybrany adres i odbiera paczuszkę za aż 10zł... w UPS za 13zł...
także to są grosze w porównaniu z tymi 30stoma złotymi które krzyczą za przesyłkę...
krokus66
13-07-2011, 11:40
Mam pytanie, czy cena za przesyłkę jest liczona od ilości zamówionych produktów (np. puszka + 2 obiektywy + karty pamięci) czy tylko od paczki, w tym przypadku jednej?
Mam pytanie, czy cena za przesyłkę jest liczona od ilości zamówionych produktów (np. puszka + 2 obiektywy + karty pamięci) czy tylko od paczki, w tym przypadku jednej?
Od wagi paczki i gabarytów.
krokus66
13-07-2011, 12:26
Od wagi paczki i gabarytów.
To jest logiczne.
Nie ukrywam jednak, że mam pewne wątpliwości, a mianowicie. W sklepie np. odzieżowym kobieta kupuje kostium, garsonkę, itp. Wiemy, że potrafi przymierzyć 8-15 i w końcu nie kupi żadnej, wiemy również z publicznych wypowiedzi kobiet, że często tak robią li tylko dla poprawy własnego samopoczucia. No i:
1. Każdy kostium ekspedientka musi zdjąć i na końcu ładnie złożyć, pozapinać guziczki.
2. Na ten czas zajmowana jest przymierzalnia a ekspedientka tańcząc przy podawaniu kolejnych egzemplarzy nie jest w stanie w międzyczasie obsłużyć innych klientow.
3. Gdy klient odchodzi, sklep nie pobiera ani grosza za stracony / poświęcony czas. Ekspedientka nie okazuje nawet cienia niezadowolenia. Tak było za komuny, tak jest również dzisiaj.
4. Nawet gdy sprzeda sukienkę za kilkadziesiąt zł, to jest to kwota nieporównywalna z kilkoma tys. zł za body, czyli również marża jest nieporównywalna.
W przypadku internetowego zamówienia body z obiektywem mamy kwotę 3-10 tys. zł. Klient kupi go na pewno a chce jedynie obejrzeć czy nie ma drobnych uszkodzeń zewnętrznych. Trwa to stosunkowo krótko w porównaniu z przymierzaniem kiecek. Nie chodzi mi oczywiście o te marne 13-30 zł a jedynie o spójność i logikę w rozumowaniu.
Mój wniosek jest takowy, że sprzedaż sprzętu foto tak naprawdę jest jeszcze w powijakach i sprzedawca nadal nie dba / nie walczy o klienta ale próbuje go wydymać a mnie nawet ... oszukać na kasę.
Powyższym stwierdzeniem nie chciałem nikogo urazić a stwierdziłem jedynie fakt.
To jest logiczne.
Nie ukrywam jednak, że mam pewne wątpliwości, a mianowicie. W sklepie np. odzieżowym kobieta kupuje kostium, garsonkę, itp. Wiemy, że potrafi przymierzyć 8-15 i w końcu nie kupi żadnej, wiemy również z publicznych wypowiedzi kobiet, że często tak robią li tylko dla poprawy własnego samopoczucia. No i:
1. Każdy kostium ekspedientka musi zdjąć i na końcu ładnie złożyć, pozapinać guziczki.
2. Na ten czas zajmowana jest przymierzalnia a ekspedientka tańcząc przy podawaniu kolejnych egzemplarzy nie jest w stanie w międzyczasie obsłużyć innych klientow.
3. Gdy klient odchodzi, sklep nie pobiera ani grosza za stracony / poświęcony czas. Ekspedientka nie okazuje nawet cienia niezadowolenia. Tak było za komuny, tak jest również dzisiaj.
4. Nawet gdy sprzeda sukienkę za kilkadziesiąt zł, to jest to kwota nieporównywalna z kilkoma tys. zł za body, czyli również marża jest nieporównywalna.
W przypadku internetowego zamówienia body z obiektywem mamy kwotę 3-10 tys. zł. Klient kupi go na pewno a chce jedynie obejrzeć czy nie ma drobnych uszkodzeń zewnętrznych. Trwa to stosunkowo krótko w porównaniu z przymierzaniem kiecek. Nie chodzi mi oczywiście o te marne 13-30 zł a jedynie o spójność i logikę w rozumowaniu.
Mój wniosek jest takowy, że sprzedaż sprzętu foto tak naprawdę jest jeszcze w powijakach i sprzedawca nadal nie dba / nie walczy o klienta ale próbuje go wydymać a mnie nawet ... oszukać na kasę.
Powyższym stwierdzeniem nie chciałem nikogo urazić a stwierdziłem jedynie fakt.
Kodeks cywilny mówi wyraźnie, że koszty przesyłki pokrywa zamawiający. A Ty masz jakieś pretensje, że sprzedający korzysta z przysługującego mu prawa i twierdzisz, że Cię oszukuje, a nawet próbuje wydymać.
krokus66
13-07-2011, 14:55
Kodeks cywilny mówi wyraźnie, że koszty przesyłki pokrywa zamawiający. A Ty masz jakieś pretensje, że sprzedający korzysta z przysługującego mu prawa i twierdzisz, że Cię oszukuje, a nawet próbuje wydymać.
Nie przeczytałeś uważnie.
1. Dałem porównanie jak wyglada sprzedaż innych artykułów. Nie neguję kc, ale ukazałem brak pozytywnego otwarcia na klienta. Przy sprzęcie za kilka tys. zł, 13-30 zl nie robi nikomu różnicy, ani sprzedawcy ani kupującemu. Za komuny powszechnie ludzi denerwowało, iż płaci się przyzwoity rachunek w restauracji, ale za skorzystanie z WC trzeba dodatkowo zapłacić 1 zł. Po prostu nie wypada. Dzisiaj są sklepy i punkty usługowe gdzie na dzień dobry proponują kawę itp. na koszt firmy. Przekonany jestem, że miłym sympatycznym "ukłonem" w stronę klienta można zyskać znacznie więcej.
2. Moj przypadek dotyczy sklepu internetowego w Łodzi, nie FJ.
Planowałem kupić D200 (D300 jeszcze nie było), miałem informację, że w sklepie jest kompetentny i przyjazny sprzedawca. Poszedłem pogadać i złożyć zamówienie. Facet miły i sympatyczny. Poprosiłem o poradę i żeby w zamówieniu uwzględnił wszystko co może mi się przydać do body - optykę N miałem. Mimo, że miałem kasę ze sobą, to chciałem na spokojnie jeszcze raz w domu przemyśleć - aczkolwiek decyzję podjąłem na tak. Byłem razem z żoną, w pełni popierała moją decyzję i była gotowa na zakup od ręki. Jak umiawiałem się na następny dzień, to się bardzo wnerwił. Niczego nie podejrzewając w domu zacząłem buszować po internecie. Okazało się, że facet wliczył m.in. w cenę, to co było w wyposażeniu podstawowym !!!
Na jakiś dłuższy czas zraziłem się do sklepów internetowych.
Proszę nie brać do siebie tego co napisałem, ja tylko zrelacjonowałem przypadek, który miałem. Nic więcej.
Nie przeczytałeś uważnie.
1. Dałem porównanie jak wyglada sprzedaż innych artykułów. Nie neguję kc, ale ukazałem brak pozytywnego otwarcia na klienta. Przy sprzęcie za kilka tys. zł, 13-30 zl nie robi nikomu różnicy, ani sprzedawcy ani kupującemu. Za komuny powszechnie ludzi denerwowało, iż płaci się przyzwoity rachunek w restauracji, ale za skorzystanie z WC trzeba dodatkowo zapłacić 1 zł. Po prostu nie wypada. Dzisiaj są sklepy i punkty usługowe gdzie na dzień dobry proponują kawę itp. na koszt firmy. Przekonany jestem, że miłym sympatycznym "ukłonem" w stronę klienta można zyskać znacznie więcej.
2. Moj przypadek dotyczy sklepu internetowego w Łodzi, nie FJ.
Planowałem kupić D200 (D300 jeszcze nie było), miałem informację, że w sklepie jest kompetentny i przyjazny sprzedawca. Poszedłem pogadać i złożyć zamówienie. Facet miły i sympatyczny. Poprosiłem o poradę i żeby w zamówieniu uwzględnił wszystko co może mi się przydać do body - optykę N miałem. Mimo, że miałem kasę ze sobą, to chciałem na spokojnie jeszcze raz w domu przemyśleć - aczkolwiek decyzję podjąłem na tak. Byłem razem z żoną, w pełni popierała moją decyzję i była gotowa na zakup od ręki. Jak umiawiałem się na następny dzień, to się bardzo wnerwił. Niczego nie podejrzewając w domu zacząłem buszować po internecie. Okazało się, że facet wliczył m.in. w cenę, to co było w wyposażeniu podstawowym !!!
Na jakiś dłuższy czas zraziłem się do sklepów internetowych.
Proszę nie brać do siebie tego co napisałem, ja tylko zrelacjonowałem przypadek, który miałem. Nic więcej.
Serwują kawę na koszt firmy? przecież jest to wliczone w cenę towaru. Kibel również jest wliczany do ceny kotleta w knajpie.
13 pln nie robi różnicy? Przy rocznej sprzedaży kilku tysięcy sztuk asortymentu 13 pln nie robi różnicy?
Nawet przy kilkunastu sztukach robi różnicę. Można zapłacić chociażby za energię elektryczną.
1. Dałem porównanie jak wyglada sprzedaż innych artykułów. Nie neguję kc, ale ukazałem brak pozytywnego otwarcia na klienta. Przy sprzęcie za kilka tys. zł, 13-30 zl nie robi nikomu różnicy, ani sprzedawcy ani kupującemu.
Robi sprzedawcy (zwłaszcza internetowemu), ponieważ marże na sprzęcie foto czy komputerowym są raczej niskie, może kilka procent. Marże w odzieżowym łatwo sobie policzyć obserwując wyprzedaże.
Ale za przysłanie kupionego przez Ciebie aparatu do sklepu w którym chcesz go odebrać, też trzeba zapłać.
Przecież w sklepie nie mają pełnego asortymentu, który jest na www. Ktoś musi sklep powiadomić, że będzie u nich odbiór towaru. Każde kiwnięcie palcem kosztuje.
No i co w związku z tym? Kupowałem w wielu sklepach komputerowych, a chyba tylko FJ stosuje taką dziwną politykę, że za odbiór osobisty w sklepie płaci się dodatkowo (i to więcej, niż za kuriera do domu).
To jest logiczne.
Nie ukrywam jednak, że mam pewne wątpliwości, a mianowicie. W sklepie np. odzieżowym kobieta kupuje kostium, garsonkę, itp. Wiemy, że potrafi przymierzyć 8-15 i w końcu nie kupi żadnej, wiemy również z publicznych wypowiedzi kobiet, że często tak robią li tylko dla poprawy własnego samopoczucia. No i:
1. Każdy kostium ekspedientka musi zdjąć i na końcu ładnie złożyć, pozapinać guziczki.
2. Na ten czas zajmowana jest przymierzalnia a ekspedientka tańcząc przy podawaniu kolejnych egzemplarzy nie jest w stanie w międzyczasie obsłużyć innych klientow.
3. Gdy klient odchodzi, sklep nie pobiera ani grosza za stracony / poświęcony czas. Ekspedientka nie okazuje nawet cienia niezadowolenia. Tak było za komuny, tak jest również dzisiaj.
4. Nawet gdy sprzeda sukienkę za kilkadziesiąt zł, to jest to kwota nieporównywalna z kilkoma tys. zł za body, czyli również marża jest nieporównywalna.
W przypadku internetowego zamówienia body z obiektywem mamy kwotę 3-10 tys. zł. Klient kupi go na pewno a chce jedynie obejrzeć czy nie ma drobnych uszkodzeń zewnętrznych. Trwa to stosunkowo krótko w porównaniu z przymierzaniem kiecek. Nie chodzi mi oczywiście o te marne 13-30 zł a jedynie o spójność i logikę w rozumowaniu.
Mój wniosek jest takowy, że sprzedaż sprzętu foto tak naprawdę jest jeszcze w powijakach i sprzedawca nadal nie dba / nie walczy o klienta ale próbuje go wydymać a mnie nawet ... oszukać na kasę.
Powyższym stwierdzeniem nie chciałem nikogo urazić a stwierdziłem jedynie fakt.
masz o tym dość znikome pojęcie, albo się nad tym wcale nie zastanawiałeś, tak więc to nie fakt a tylko gdybanie, ale masz prawo i do tego...
teraz fakty:
Marża na sukience za 150 zł wynosi jakieś 80 zł, tak więc jak sprzedawczyni potańczy wokół przykładowo mojej Żony to ma dla sklepu czasem kilkaset złotych w ciągu 20 minut "tańczenia" - sklep foto sprzedając obiektyw czy aparat za 3000 zł ma z tego jakieś 50-100 zł. Dodatkowo klient potrafi siedzieć w sklepie przez 4 godziny i robić zdjęcia tablicy na wszelkie różne sposoby, potem prosi jeszcze ze dwa egzemplarze dla porównania i kolejne zdjęcia cyka.
W przypadku kiecek w sklepach mają one przyczepione antykradzieżowe ustrojstwa więc mała (ale wciąż jest) jest szansa, że ktoś wyniesie kieckę i sklep straci te przykładowe 150 zł. Szansa, że ktoś podczas testów wyjdzie np. z obiektywem jest dużo większa, a przecież sprzedawca jak jest sam w takim np. salonie FJ nie rzuci wrzystkiego i nie pogoni za amatorem cudzej właśności.
I ostatnia najważniejsza rzecz - zdziwisz się, ale sprzedawcy (dowolnych rzeczy, czy to foto, czy komputery, czy sukienki) w większości aktualnie bardzo walczą o każdego klienta, a nie próbują go oszukać. Owszem są i tacy co próbują, ale to jest mniejszość.
No i co w związku z tym? Kupowałem w wielu sklepach komputerowych, a chyba tylko FJ stosuje taką dziwną politykę, że za odbiór osobisty w sklepie płaci się dodatkowo (i to więcej, niż za kuriera do domu).
Tak, polityka FJ jest dziwna czasami, ale jak się nad niazastanowić to ma pewien sens. Oni nie chcą sami sobie robić konurencji. Jezeli w salonie obiektyw kosztuje dajmy na to 777 zł, a przez net 599 czy coś w tym stylu to chcą odrzucić ze sklepów odbieraczy, którzy zajmują czas obsłudze. Pracownicy salonu FJ mogą bowiem w czasie obsługi człowieka na którym nie zarobią ani grosza (!!!) sprzedać parę bateryjek, pokrowiec, czy też album, "wywołać" zdjęcia etc. czyli po prostu zarobić na własne utrzymanie, a nie na obrót e-fotojokera.
Mnie już nawet nie chodzi o to, że ceny w salonie są inne, niż w internecie (choć to też dziwne i jak pierwszy raz tam zawitałem, zapytałem się czy ceny są aktualne), ale o to, że za sam odbiór w salonie płacisz więcej, niż jakbyś zamówił obiektyw do domu kurierem.
Mnie już nawet nie chodzi o to, że ceny w salonie są inne, niż w internecie (choć to też dziwne i jak pierwszy raz tam zawitałem, zapytałem się czy ceny są aktualne), ale o to, że za sam odbiór w salonie płacisz więcej, niż jakbyś zamówił obiektyw do domu kurierem.
Ty przeczytałaś co napisałem? przeciez właśnie tym odstraszać chcą od odbiorów osobistych w sklepach (równocześnie zapewniając taką możliwość)
odbierasz w sklepie - zajmujesz cenny czas prawonika, który ma się skupić na sprzedaży kolejnych zdjęć, bateryjek czy też nawet tego samego sprzętu foto, ale droższego i ma zarobić na swoje utrzymanie
odbierasz w domu wysyłkę kurierską - nie zajmujesz nikomu czasu (oprócz kuriera) i pracownicy FJ sprzedają kolejne cewe-fotoksiążki
downandout
13-07-2011, 18:40
Erie - sprzedaż internetowa odbierana w sklepie idzie w utarg sklepu. jeśli jest to produkt premiowany, to premia też zostaje na sklepie:)
Erie - sprzedaż internetowa odbierana w sklepie idzie w utarg sklepu.
Pod warunkiem, że płacisz w sklepie przy odbiorze. Żeby poszło w utarg, sklep musi nabić na kasę, lub wystawić fakturę.
Pod warunkiem, że płacisz w sklepie przy odbiorze. Żeby poszło w utarg, sklep musi nabić na kasę, lub wystawić fakturę.
No i nabija. Kupowałem w FJ kiedyś wysyłkowo D700, zamawiałem w necie, ale odbieralem w sklepie i sklep nabijał na kasę. Tak samo jest w Euro AGD.
krokus66
13-07-2011, 23:28
Serwują kawę na koszt firmy? przecież jest to wliczone w cenę towaru. Kibel również jest wliczany do ceny kotleta w knajpie.
13 pln nie robi różnicy? Przy rocznej sprzedaży kilku tysięcy sztuk asortymentu 13 pln nie robi różnicy?
Nawet przy kilkunastu sztukach robi różnicę. Można zapłacić chociażby za energię elektryczną.
Oczywiście, że wszystko jest wliczone w koszty towaru, bądź firmy - czyli w koszty towaru.
W ten piątek sprzedawca dochodził 3 razy i zagajał, wreszcie nawiązałem rozmowę, następnie zręcznie zaprosił do wydzielonego miejsca. Kawa, herbata, jaka, z mleczkiem - mimo moich zapewnień, że jest to tylko bardzo luźna rozmowa, sympatycznie kontynuował. Francja elegancja. Wiem, że to jest również wliczone w koszty towaru. Ale mówiąc prymitywnie, ten koszt jest ukryty, natomiast chwyt psychologiczny w stosunku do klienta działa. To jest marketing. Uściślam, mnie przy dużych kwotach różnica 30 czy 100 zł nie robi żadnej różnicy, natomiast ma dla mnie duże znaczenie u sprzedawcy: kompetencja, kulturalna i sympatyczna obsługa a jeśli do tego jest inteligentny i z poczuciem humoru, to już mnie ma.
@kiemlo (19)
"Marże w odzieżowym łatwo policzyć obserwując wyprzedaże."
Nic bardziej błędnego. Jest to towar wybitnie sezonowy, czyli jeśli tego nie sprzedasz teraz, to musisz czekać rok. Do tego musisz jeszcze doliczyć wysokie koszty magazynowania. Ponadto szybko zmieniająca się moda powoduje, że za rok nikt tego nie kupi. Dlatego opłaca się robić wyprzedaże nawet poniżej kosztów własnych.
Erie (21)
1. "Masz o tym dość znikome pojęcie ..."
Mylisz się i to bardzooooooo, ... zauważ, że jestem z Łodzi.
2. "... jak sprzedawczyni potańczy ... to ma dla sklepu czasem kilkaset złotych w ciągu 20 minut "tańczenia"."
Ma kilkaset zł ale czego: wpływu - wartość sprzedanego towaru, marży czy może zysku netto? A to jest zasadnicza różnica. A ile ma przez 8 godź, a ile w ciągu miesiąca? Jeśli to jest taka kura znosząca złote jajka, to dlaczego tego nie robić samemu? Wszak wszyscy mówią, że pieniądze leżą na ulicy, dziwne tylko, że jakoś nikomu nie chce się po nie schylić.
3. "I ostatnia rzecz - zdziwisz się, ale sprzedawcy ... w większości aktualnie bardzo walczą o każdego klienta ..."
Nie zdziwiłem się, wiem o tym dobrze, widzę na swoich przykładach wielokrotnie i nawet w tym wątku kilka razy napisałem . Ale zapamiętaj, ten sprzeda towar bądź usługę, kto umie rozmawiać z klientem, wczuje się w niego - psychologia i magia sprzedaży. Tak, psychologia i magia sprzedaży. A teraz Ty się zdziwisz, producenci nie teraz, aktualnie ale już wiele lat walczą o rynek czyli o klienta. Wiem o tym bardzo dobrze.
W mojej wcześniejszej wypowiedzi prosiłem aby nikt tego nie brał do siebie osobiście, nadal żywię takową cichą nadzieję.
Wierzę, że ludzi uczciwych jest znacznie więcej niż tych innych, ... mam jednak taki trochę skrywany niedosyt, że aż krępuję się go głośno wypowiedzieć. ................. Miałem cichą nadzieję, że jak napisałem, iż sprzedawca chciał mnie okraść przy zakupie D200, to usłyszę: Miałeś Krokus / Krzysztof niemiłą przygodę, no wiesz tacy ludzie też zdarzają się, cieszę się jednak bardzo, że szczęśliwy los uchronił Cię od łobuza, ... itd. Piszę tak co myślę na gorąco, nie to żebym miał do kogoś pretensję bądź żal, ależ nie, myślę raczej iż nie zasłużyłem jeszcze na dobre słowo od Kolegów forumowiczów.
Miłej nocy.
miron19j
14-07-2011, 01:01
"Marże w odzieżowym łatwo policzyć obserwując wyprzedaże."
Nic bardziej błędnego. Jest to towar wybitnie sezonowy, czyli jeśli tego nie sprzedasz teraz, to musisz czekać rok. Do tego musisz jeszcze doliczyć wysokie koszty magazynowania. Ponadto szybko zmieniająca się moda powoduje, że za rok nikt tego nie kupi. Dlatego opłaca się robić wyprzedaże nawet poniżej kosztów własnych.
nic bardziej błędnego ;-)
Syn pracował przez pewien czas w Saturnie. Gdy zapowiadali jakąś wyprzedaż, co kilka dni nieznacznie podnosili ceny na wyprzedawane towary. W efekcie na bezwaciu często miały wyższe ceny niż normalnie.
Miałem cichą nadzieję, że jak napisałem, iż sprzedawca chciał mnie okraść przy zakupie D200, to usłyszę: Miałeś Krokus / Krzysztof niemiłą przygodę, no wiesz tacy ludzie też zdarzają się, cieszę się jednak bardzo, że szczęśliwy los uchronił Cię od łobuza, ...
Miałeś Krokus / Krzysztof niemiłą przygodę, no wiesz tacy ludzie też zdarzają się, cieszę się jednak bardzo, że szczęśliwy los uchronił Cię od łobuza. :-)
A co do FJ. Byłem dzisiaj na zakupach, wstąpiłem do sklepu, tak popatrzeć na ceny, sprzęt. Trafiłem na moment, gdy sprzedawca zachęcał klientkę do zakupu aparatu. Większych banialuków nie słyszałem. Wyszedłem. Ale chyba oni, w tym sklepie, nie mają szczęścia do sprzedawców. Kiedyś pokłóciłem się z jedną babą. Tego, co ona opowiadała klientom, nie wytrzymałem. Ten dzisiaj przynajmniej nie robił krzywdy klientowi.
A co do FJ. Byłem dzisiaj na zakupach, wstąpiłem do sklepu, tak popatrzeć na ceny, sprzęt. Trafiłem na moment, gdy sprzedawca zachęcał klientkę do zakupu aparatu. Większych banialuków nie słyszałem. Wyszedłem. Ale chyba oni, w tym sklepie, nie mają szczęścia do sprzedawców. Kiedyś pokłóciłem się z jedną babą. Tego, co ona opowiadała klientom, nie wytrzymałem. Ten dzisiaj przynajmniej nie robił krzywdy klientowi.
W handlu normą jest, że sprzedawca, nawet jeśli się zna na tym co sprzedaje, to ma odgórnie narzucone, co ma mówić klientom. Dyskusje z klientem co jest lepsze co jest gorsze są przez zwierzchników bardzo źle widziane, a nawet wręcz niedopuszczalne. Sprzedawca nie powinien wyrażać swoich prywatnych opinii na temat sprzedawanych produktów, które w jakikolwiek złym świetle przedstawią produkt.
Osobiście spotkałem się opinią, że jak znasz się na sprzęcie to zatrudnij się w serwisie. Handlowcowi ta wiedza nie jest do niczego potrzebna, żeby z klientami nie wdawać się dyskusje, które mogą w jakiś sposób potencjalnego kupca utwierdzić w przekonaniu, że towaru nie warto kupić lub wzbudzić jego wątpliwości.
Jeśli sprzedawca widzi, że klient jest niezdecydowany na zakup, waha się, ale są szanse, żeby mu towar wcisnąć, to stosuje się odpowiednie zabiegi zmiękczające.
Gdy klient nie rokuje i pewnym jest, że nic nie kupi, to trzeba go zbyć i zając się następnym i mówić mu to co tamten chce usłyszeć.
krokus66
14-07-2011, 09:36
nic bardziej błędnego ;-)
Syn pracował przez pewien czas w Saturnie. Gdy zapowiadali jakąś wyprzedaż, co kilka dni nieznacznie podnosili ceny na wyprzedawane towary. W efekcie na bezwaciu często miały wyższe ceny niż normalnie.
Miałeś Krokus / Krzysztof niemiłą przygodę, no wiesz tacy ludzie też zdarzają się, cieszę się jednak bardzo, że szczęśliwy los uchronił Cię od łobuza. :-)
A co do FJ. Byłem dzisiaj na zakupach, wstąpiłem do sklepu, tak popatrzeć na ceny, sprzęt. Trafiłem na moment, gdy sprzedawca zachęcał klientkę do zakupu aparatu. Większych banialuków nie słyszałem. Wyszedłem. Ale chyba oni, w tym sklepie, nie mają szczęścia do sprzedawców. Kiedyś pokłóciłem się z jedną babą. Tego, co ona opowiadała klientom, nie wytrzymałem. Ten dzisiaj przynajmniej nie robił krzywdy klientowi.
1. "Syn pracował przez pewien czas w Saturnie."
Nie masz absolutnie racji. Ty mówisz o pewnych kombinacjach wpuszczających klientów w kanał. Kiedyś tego nie było, ale ja mówię o czymś innym. Przeczytaj uważnie, to jest tak proste jak świnski ogon. Ja precyzyjnie dobieram słowa. Jak piszę, że się na czymś znam, to znaczy, że tak jest. Ty jednak nie musisz mi wierzyć, Twoja sprawa, napisz to jednak, to nie będę tracił czas na tłumaczenie. :(:(:(
2. "Miałeś Krokus / Krzysztof niemiłą przygodę, no wiesz ..."
Cieszę się, że odebrałeś to na luzie, :mrgreen::mrgreen::mrgreen: ale za ciepłe słowa dziękuję.
3. "A co do FJ."
Ja odbieram pozytywnie praowników FJ. W Łodzi w hipermarkecie było stoisko FJ. Pracownik grzeczny i kompetentny, chętnie udzielał odpowiedzi. Stoisko zlikwidowali. :(
Erie (21)
"... sklep foto sprzedając ... Dodatkowo klient potrafi siedzieć w sklepie przez 4 godziny i robić zdjęcia tablicy na wszelkie różne sposoby, potem prosi jeszcze ze dwa ezemplarze dla porównania i kolejne zdjęcia cyka."
Tutaj przyznaję się bez bicia, zaskoczyłeś mnie zupełnie.
Ja kupuję normalnie, sprawdzam jedynie czy nie ma zewnętrznych uszkodzeń. Podobnie było z samochodem. Wcześniej natomiast często chodziłem po salonach i oglądałem. Był to jednak czas "obmacywania" towaru, porównań i przemyśleń oraz wyboru firmy. W przypadku foto, to jak mi leży w ręku, szczególnie zobaczyć / poczuć - ciężkie body + ciężki obiektyw. Reszta jest w internecie.
Miłego dnia.
miron19j
14-07-2011, 14:02
1. "Syn pracował przez pewien czas w Saturnie."
Nie masz absolutnie racji. Ty mówisz o pewnych kombinacjach wpuszczających klientów w kanał. Kiedyś tego nie było, ale ja mówię o czymś innym. Przeczytaj uważnie, to jest tak proste jak świnski ogon. Ja precyzyjnie dobieram słowa. Jak piszę, że się na czymś znam, to znaczy, że tak jest. Ty jednak nie musisz mi wierzyć, Twoja sprawa, napisz to jednak, to nie będę tracił czas na tłumaczenie. :(:(:(
nie znam się na handlu ubraniami. Ale napisałem, jak robią to w Saturnie. Podobnie jest w MM, ale to jedna firma.
Niedawno potrzebowałem wymienić sprzęt RTV w mieszkaniu, jeździłem, sprawdzałem, porównywałem. I zawsze jakoś tak ceny w promocji były bardzo zbliżone do tych sprzed promocji.
Poza tym nie wierzę, żeby jakiś sklep sprzedawał towar poniżej kosztów. W tej materii nie wyrośliśmy jeszcze poza mentalność bazarowych handlarzy, którzy wolą wyrzucić towar niż go sprzedać po obniżonej cenie.
2. "Miałeś Krokus / Krzysztof niemiłą przygodę, no wiesz ..."
Cieszę się, że odebrałeś to na luzie, :mrgreen::mrgreen::mrgreen: ale za ciepłe słowa dziękuję.
nie śmieję się z Ciebie, po prostu jestem już uodporniony na takie sytuacje. A to darmowe minuty nagle są niedarmowe, a to cena na półce jest inna niż w kasie, a to opis towaru nie odpowiada rzeczywistości. Tylko wkurza mnie to, że muszę wykłócać się o swoje.
3. "A co do FJ."
Ja odbieram pozytywnie praowników FJ. W Łodzi w hipermarkecie było stoisko FJ. Pracownik grzeczny i kompetentny, chętnie udzielał odpowiedzi. Stoisko zlikwidowali. :(
ja też mam swój ulubiony salon FJ, zresztą niedaleko. Pracują tam ludzie, którzy znają się na fotografii. Czasem wpadam do nich ot tak, żeby pogadać. Pisałem o jednym, konkretnym salonie. A czy to, że ten Twój salon zlikwidowali, nie świadczy też o czymś?
krokus66
14-07-2011, 14:48
Poza tym nie wierzę, żeby jakiś sklep sprzedawał towar poniżej kosztów. W tej materii nie wyrośliśmy jeszcze poza mentalność bazarowych handlarzy, którzy wolą wyrzucić towar niż go sprzedać po obniżonej cenie.
Jeszcze parę lat temu tak było, również fabryki włókiennicze to robiły. Nie mówię o nadużyciach.
Obecnie jest kapitalizm ale ten najwcześniejszy: dziki, chamski, bezwzględny i bez klasy. Uważam ponad to, że za komuny robotnik / pracownik był dużo bardziej szanowany, również kp i bhp.
Jeszcze parę lat temu tak było, również fabryki włókiennicze to robiły. Nie mówię o nadużyciach.
Obecnie jest kapitalizm ale ten najwcześniejszy: dziki, chamski, bezwzględny i bez klasy. Uważam ponad to, że za komuny robotnik / pracownik był dużo bardziej szanowany, również kp i bhp.
Oooczywiiiiiiiiiściee, klasaaaa robbbbotnicza..........pollleej Staasiek. Ppoo szklaniee iiii naa rusztooowaniee.:wink:
krokus66
14-07-2011, 18:56
Oooczywiiiiiiiiiściee, klasaaaa robbbbotnicza..........pollleej Staasiek. Ppoo szklaniee iiii naa rusztooowaniee.:wink:
Żeby było jasne.
Napisałem "... robotnik / pracownik ..." - czytaj uważnie.
Nie pochodzę z klasy robotniczej, nie jestem nią oraz w bliskim i średnim otoczeniu rodzinnym jej nie mam. Podobnie mogę powiedzieć o działalności w związkach zawodowych. Zadowolony? ... jeśli tak, to teraz polej. :mrgreen:
Żeby było jasne.
Napisałem "... robotnik / pracownik ..." - czytaj uważnie.
Nie pochodzę z klasy robotniczej, nie jestem nią oraz w bliskim i średnim otoczeniu rodzinnym jej nie mam. Podobnie mogę powiedzieć o działalności w związkach zawodowych. Zadowolony? ... jeśli tak, to teraz polej. :mrgreen:
Pracownicy też pili w pracy........tylko, że kawę plujkę w szklance ze spodkiem, czasami koniak jak kto pracował w urzędzie. A koniak to wiadomo skąd urzędnicy mieli.:wink:
krokus66
14-07-2011, 20:12
Pracownicy też pili w pracy........tylko, że kawę plujkę w szklance ze spodkiem, czasami koniak jak kto pracował w urzędzie. A koniak to wiadomo skąd urzędnicy mieli.:wink:
Pili miętówkę, którą mocno przesłodziłem i wyrzygałem, kawę lub herbatę z termosu za darmo. W urzędzie - tylko na imieninach a i to zależy od szczebla. Ja znam takowe zwyczaje. W fabryce na imieninach po kielichu, ale zanim zacząłem pracować, to wesele było popijawą.
krokus66
14-07-2011, 20:26
Pracownicy też pili w pracy........tylko, że kawę plujkę w szklance ze spodkiem, czasami koniak jak kto pracował w urzędzie. A koniak to wiadomo skąd urzędnicy mieli.:wink:
W fabryce pili miętówkę, którą mocno przesłodziłem i wyrzygałem, kawę lub herbatę z bańki za darmo. Pili w garnuszkach ale najczęściej w musztardówkach. Mleko było dla pracujących w warunkach szkodliwych. W szklankach ze spodkiem pili od kierownika w górę ale własną. W fabryce na imieninach po kielichu. Zanim zacząłem pracować to wesele było popijawą. Byłem jednak świadkiem jak "po weselu" dziewczyny tłukły o "moją" ścianę szkanki, garnuszki, kieliszki i talerze - pełnowartościowe i ładne. Taki był zwyczaj.
W urzędzie - tylko na imieninach a i to zależy od szczebla. Ja znam takowe zwyczaje.
ktoś tu lekko odszedł od tematu ;)
Ależ skąd. W tamtych czasach też były problemy z odbiorem osobistym.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.polskieradio.pl/471e4399-6620-4cc4-ba26-4d007e53ed69.file)
ehhh koledzy nie rozumiem o co walczycie. Komuna umarła i każdy kto ma jakiś biznes wymyśla swoje innowacje. W regulaminie e-FJa wszystko jest wyjaśnione, więc o so chozi ja się pytam? Tak samo jest na naszej giełdzie, regulamin mówi co trzeba zrobić aby skorzystać z niej jako sprzedający i raczej mało kto narzeka. Tak samo oni mają swój regulamin i tyle, jak się komuś nie podoba nie musi tam przecież kupować. ;)
ktoś tu lekko odszedł od tematu ;)
To bardzo zdrowy objaw.;-)
krokus66
15-07-2011, 09:14
ehhh koledzy nie rozumiem o co walczycie. Komuna umarła i każdy kto ma jakiś biznes wymyśla swoje innowacje. W regulaminie e-FJa wszystko jest wyjaśnione, więc o so chozi ja się pytam? Tak samo jest na naszej giełdzie, regulamin mówi co trzeba zrobić aby skorzystać z niej jako sprzedający i raczej mało kto narzeka. Tak samo oni mają swój regulamin i tyle, jak się komuś nie podoba nie musi tam przecież kupować. ;)
Też prawda. Jak się komuś nie podoba, to nie musi kupować. Won ze sklepu, ale już! ... może pomóc! :lol::lol::lol::lol::lol:
To się nazywa pozytywne otwarcie na klienta. :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
A w ogóle w trosce o własny cenny czas, nie klienta proponuję przy wejściu wywiesić takowy napis co by KLIENT czasu nie zabierał i d**y nie zawracał. :roll::roll::roll:
A w ogóle w trosce o własny cenny czas, nie klienta proponuję przy wejściu wywiesić takowy napis co by KLIENT czasu nie zabierał i d**y nie zawracał. :roll::roll::roll:
To jest kwestia taktu ze strony klienta i często świadczy o braku poszanowania czasu innych ludzi. Bo Ty sobie dyskutujesz ze sprzedawcą, bo masz dużo wolnego czasu, nie chce Ci się siedzieć w domu i słuchać gderania np. małżonki, a ja stoję i chcę kupić konkretną rzecz i wyjść ze sklepu, ale nie mogę, bo ktoś stoi i ględzi.
Jak chcesz sobie pogadać to zaproś pana lub panią ze sklepu na piwo po pracy i pomarudź im w czasie gdy innym to nie będzie przeszkadzało.;-):-P
miron19j
15-07-2011, 11:15
Też prawda. Jak się komuś nie podoba, to nie musi kupować. Won ze sklepu, ale już! ... może pomóc! :lol::lol::lol::lol::lol:
To się nazywa pozytywne otwarcie na klienta. :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
A w ogóle w trosce o własny cenny czas, nie klienta proponuję przy wejściu wywiesić takowy napis co by KLIENT czasu nie zabierał i d**y nie zawracał. :roll::roll::roll:
ale czy ktos kogos zmusza do kupowania w FJ? Jest tyle innych sklepow. Chocby MM, gdzie mozna sobie popatrxec, pogadac ze sprzedawca, pomacac sprzet.
krokus66
15-07-2011, 11:16
To jest kwestia taktu ze strony klienta i często świadczy o braku poszanowania czasu innych ludzi. Bo Ty sobie dyskutujesz ze sprzedawcą, bo masz dużo wolnego czasu, nie chce Ci się siedzieć w domu i słuchać gderania np. małżonki, a ja stoję i chcę kupić konkretną rzecz i wyjść ze sklepu, ale nie mogę, bo ktoś stoi i ględzi.
Jak chcesz sobie pogadać to zaproś pana lub panią ze sklepu na piwo po pracy i pomarudź im w czasie gdy innym to nie będzie przeszkadzało.;-):-P
Przekonany jestem, że od razu zauważyłeś iż celowo przegiąłem wypowiedź. Napisałem aby zwrócić uwagę na niewłaściwie sformuowane zdanie. Jest to bardzo ważne w kontaktach z klientami.
Ja wchodząc do sklepu i pytając o towar, to przede wszystkim ... oceniam sprzedawcę. Tak, sprzedawcę, gdyż towar jest wszędzie ten sam. Po 2-3 zdaniach mam już wyrobione zdanie i jeśli nie wzbudził mego zaufania, to skreślam sklep, tam już nie kupię i nie będę zaglądał. Ocena sprzedawcy jest dla mnie bardzo ważna. Odnośnie macania sprzętu, to już się wypowiadałem; jestem normalny i wolę macać dziewczyny.
freefly zajrzyj na watek: "O zarobkach fotografów ślubnych słów kilka." Przeczytaj logiczne i mądre wypowiedzi: Jędrula - 115, BorysR - 117, zamkowski - 120, credka - 122. Dopóki sprzedawca nie wczuje się w rolę kupującego, nie zacznie myśleć jego kategoriami, dopóty nie zrobi biznesu a nawet splajtuje.
@kiemlo (39)
Gratulacje za poczucie humoru.
miron19j
15-07-2011, 12:28
Dopóki sprzedawca nie wczuje się w rolę kupującego, nie zacznie myśleć jego kategoriami, dopóty nie zrobi biznesu a nawet splajtuje.
pierwsze primo - sprzedawca nie zbankrutuje, on tam tylko pracuje. Często za minimalną pensję.
drugie primo - a kogo on ma przekonywać? Mnie? Żebym zamiast Sigmy 120-400 kupił 150-500? :-D
On ma przekonać niezdecydowanego klienta do zakupu jedynej słusznej lustrzanki. Tak jak kilka dni temu. Wszedłem do FJ i przede mną stała para młodych ludzi, którym rodzice zasponsorowali wyjazd do ciepłych krajów. A że akurat kompakt im wysiadł, postanowili kupić nowy aparat. "Podobno lustrzanka jest lepsza od kompaktu? To co pan poleci?" I kupili Alfę. :-)
(…) Odnośnie macania sprzętu, to już się wypowiadałem; jestem normalny i wolę macać dziewczyny. (…)
Można połączyć dwa w jednym. Zorganizować sklep foto na wzór tradycyjnego nyotaimori (sztuka serwowania jedzenia na nagim ciele gejszy). Wyobraźcie sobie artystycznie rozmieszczony sprzęt na pięknej modelce leżącej na ladzie. Klient podchodzi, sięga po aparat, wybiera obiektyw i może zaraz sprawdzać FF/BF. Założę się, że już nikt by nawet nie pomyślał o noszeniu ze sobą plansz testowych.
:mrgreen:
krokus66
15-07-2011, 12:58
pierwsze primo - sprzedawca nie zbankrutuje, on tam tylko pracuje. Często za minimalną pensję.
drugie primo - a kogo on ma przekonywać? Mnie? Żebym zamiast Sigmy 120-400 kupił 150-500? :-D
On ma przekonać niezdecydowanego klienta do zakupu jedynej słusznej lustrzanki. Tak jak kilka dni temu. Wszedłem do FJ i przede mną stała para młodych ludzi, którym rodzice zasponsorowali wyjazd do ciepłych krajów. A że akurat kompakt im wysiadł, postanowili kupić nowy aparat. "Podobno lustrzanka jest lepsza od kompaktu? To co pan poleci?" I kupili Alfę. :-)
Nie przeczytałeś uważnie. Napisałem: "... jeśli sprzedawca nie wzbudzi mego zaufania, to skreślam sklep ...", czyli czy jest uczciwy, czy mi coś trefnego nie wciśnie, np. podróby karty pamięci itd, oni też są ludźmi. Ja w sklepie absolutnie nie proszę o poradę jaki kupić obiektyw, body czy lampę. Idąc mam wszystko w głowie ułożone i proszę tylko o konkretny produkt żeby zobaczyć jak "gabaryty i ciężar leżą w dłoni".
Nie czepiaj się szczegółów czy zbankrutuje sprzedawca, czy właściciel. Mam pisać w sposób jeszcze bardziej opisowy, zmiłuj się.
miron19j
15-07-2011, 13:00
kazwita, ty się chłopie marnujesz na forum
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)
Nie czepiaj się szczegółów czy zbankrutuje sprzedawca, czy właściciel. Mam pisać w sposób jeszcze bardziej opisowy, zmiłuj się.
to akurat nie jest szczegół. Gdyby to był jego sklep, to zrobiłby wszystko, żeby klient wyszedł zadowolony. A tak to to mu tniutnia. Oczywiście nie można uogółniać, ale takie mam odczucia z większości salonów FJ. I nie tylko.
krokus66
15-07-2011, 13:35
Można połączyć dwa w jednym. Zorganizować sklep foto na wzór tradycyjnego nyotaimori (sztuka serwowania jedzenia na nagim ciele gejszy). Wyobraźcie sobie artystycznie rozmieszczony sprzęt na pięknej modelce leżącej na ladzie. Klient podchodzi, sięga po aparat, wybiera obiektyw i może zaraz sprawdzać FF/BF. Założę się, że już nikt by nawet nie pomyślał o noszeniu ze sobą plansz testowych.
:mrgreen:
Ciekawy pomysł do sprzedania. Ja jednak nie mogę skorzystać, gdyż to nie moja branża.
Widzisz ... u mnie jednak krew nie woda. Pewnie zakupy bym odłożył na poźniej a wziął się za gejszę. nie wiem natomiast czy chłopcom robiącym testy wystarczył by VR II, czy sprzęt by nie wyleciał z trzęsących się rączek. Kto by wówczas ponosił ryzyko strat, sklep czy kupujący? Osobiście uważam, że jest to ryzyko handlowe, więc powinien je ponosić sklep. Obawiam się jednak, że FJ nie zechce tego zrozumieć. :lol::lol::lol::lol::lol:
@mirom19j
Czy Ty naprawdę sądzisz, że ja tego nie rozumiem?
Ja uważam, że czepiasz się. Nie zmuszaj mnie do tego samego. Nie kuś, bo licho nie śpi.
miron19j
15-07-2011, 14:44
@mirom19j
Czy Ty naprawdę sądzisz, że ja tego nie rozumiem?
Ja uważam, że czepiasz się. Nie zmuszaj mnie do tego samego. Nie kuś, bo licho nie śpi.
kończąc tą arcyciekawą dyskusję, zadam tylko jeszcze jedno pytanie: czy jesteś w stanie przyznać przed samym sobą, że możesz nie mieć racji, a ma ją ktoś inny?
krokus66
15-07-2011, 18:39
kończąc tą arcyciekawą dyskusję, zadam tylko jeszcze jedno pytanie: czy jesteś w stanie przyznać przed samym sobą, że możesz nie mieć racji, a ma ją ktoś inny?
Oczywiście, że tak.
Chętnie ją przyznam i ucieszę się, że przy okazji też się coś nauczyłem. Są sprawy, na których się nie znam, nie wstydzę się tego. Wtedy chętnie pytam i słucham. Są jednak zagadnienia, które znam dosyć dobrze i jeśli nie dostanę logicznych i przekonywujących argumentów, to będę trwał przy swoich. Normalne.
Powtarzam jeszcze raz. Czy naprawdę uważasz, że nie widzę różnicy pomiędzy sprzedawcą, kierownikiem, Dyrektorem, Prezesem a Właścicielem firmy bądź Przewodniczącym Rady Nadzorczej w spółce prawa handlowego. Czy chcesz dyskutować o ich obowiązkach, uprawnieniach i odpowiedzialności karnej. Albo dlaczego są różnice w zarobkach pomiędzy nimi. Przecież na to wszystko są proste i logiczne odpowiedzi.
Kłopot bierze się z tego, iż nieuważnie czytasz moje wypowiedzi.
Kundzior
16-07-2011, 11:28
Mam wrażenie że niektórzy o pracy w FJ wiedzą więcej niż sami sprzedawcy. W polityce FJ w stos. do Klienta nie ma nic nadzwyczajnego, jest regulamin sklepu internetowego, który kupujący powinien przeczytać, do zakupów nikt nie zmusza.
Wątek typu mąci woda. Fakt jest faktem jak ktoś się nudzi to i z igły zrobi widły.
Ode mnie mogę dodać jak FJ wprowadza klientów w błąd, zaznaczam że wiem że ich polityka jest taka że sklep stacjonarny ma inna cenę niż internetowy ale tu moim zdaniem przesadzili.
Wątek na fb na ich profilu z sprawą oszustwa na cenie
https://www.facebook.com/sklep.internetowy.fotojoker/posts/567277353336423?comment_id=79115868&offset=0&total_comments=1¬if_t=share_comment
Zastanawiam się czy go nie skopiować zanim go nie usuną.
Podawane jest miejsce zakupu z zaznaczeniem na mapie i ceną a na miejscu okazuje się że cena jest 400zł wyższa. Trochę to nie bardzo uczciwe posunięcie.
otwieracz
11-08-2013, 13:17
nie wiem jak cały FJ, ale komputronik się wycwanił - ponieważ przez internetowe wyszukiwarki ma niższe ceny niż normalnie w sklepie,
to nie można zamówić przez net z niższą ceną i odebrać osobiście (a akurat mam ten sklep obok siebie) tylko trzeba wziąć kuriera
albo kupić drożej
Dziwne bo ja zamówiłem przez internet w tym sklepie aparat i nie miałem żadnych problemów z jego odbiorem w sklepie stacjonarnym. Nie płaciłem nic za przesyłkę i cena była taka sama jak na stronie internetowej. Może coś się tam zmieniło od tego czasu jak pisałeś ten post.
Ode mnie mogę dodać jak FJ wprowadza klientów w błąd, zaznaczam że wiem że ich polityka jest taka że sklep stacjonarny ma inna cenę niż internetowy ale tu moim zdaniem przesadzili.
Wątek na fb na ich profilu z sprawą oszustwa na cenie
https://www.facebook.com/sklep.internetowy.fotojoker/posts/567277353336423?comment_id=79115868&offset=0&total_comments=1¬if_t=share_comment
Zastanawiam się czy go nie skopiować zanim go nie usuną.
Podawane jest miejsce zakupu z zaznaczeniem na mapie i ceną a na miejscu okazuje się że cena jest 400zł wyższa. Trochę to nie bardzo uczciwe posunięcie.
Wiesz Ty co. Jedyne co wynika z tego, to potwierdzenie faktu że czytanie ze zrozumieniem nie jest łatwą sztuką. Przeczytałeś to co chciałeś i robisz aferę. Nota bene gdybyś kliknął na którykolwiek z linków trafiłbyś do sklepu internetowego, gdzie stoi jak wół, że ceny itd... ale o tym przecież wiedziałeś już wcześniej ;-).
Wiesz Ty co. Jedyne co wynika z tego, to potwierdzenie faktu że czytanie ze zrozumieniem nie jest łatwą sztuką. Przeczytałeś to co chciałeś i robisz aferę. Nota bene gdybyś kliknął na którykolwiek z linków trafiłbyś do sklepu internetowego, gdzie stoi jak wół, że ceny itd... ale o tym przecież wiedziałeś już wcześniej ;-).
Czytanie ze zrozumieniem czego? Czytałeś co jest w linku na skąpcu?
Cytuje:
"Mapa oddziałów sklepów oferujących Nikon D7000 body"
I cena podana przy konkretnych punktach, cena internetowa a nie stacjonarna co okazuje się dopiero później po odwiedzeniu wskazanego na mapie sklepu. Nie ma na stronie słowa że cena obowiązuje tylko w internecie za to jest to co cytowałem wcześniej :)
Czytanie ze zrozumieniem czego? Czytałeś co jest w linku na skąpcu?
Cytuje:
"Mapa oddziałów sklepów oferujących Nikon D7000 body"
I cena podana przy konkretnych punktach, cena internetowa a nie stacjonarna co okazuje się dopiero później po odwiedzeniu wskazanego na mapie sklepu. Nie ma na stronie słowa że cena obowiązuje tylko w internecie za to jest to co cytowałem wcześniej :)
Po pierwsze masz jak byk napisane e-fotojoker.pl co jakby wskazywało sklep internetowy, a nie salon sprzedaży detalicznej.
Po drugie pod linkiem "do sklepu" otwiera Ci się sklep internetowy.
Po trzecie informacja zawarta w skąpcu.pl nie jest ofertą handlową, o czym świadczy ich regulamin. Co za tym idzie domaganie się sprzedaży w tej cenie jest bzdurą.
Każdy na swój strój to interpretuje, moim zdaniem jest źle, Twoim dobrze, ja szukam sklepu stacjonarnego z daną ofertą, szukam tego na mapie i w odpowiednim dziale na skąpcu a tu wyjazd z sklepem internetowym. Nie powinno tam być oferty FJ chyba że podali by realne ceny w danej placówce tak jak to powinno wyglądać.
marszull
12-08-2013, 11:21
moim zdaniem nie ma tu zadnego oszustwa, jak masz porowanie cen to link kieruje Cie do efotojoker
a to jest chyba porownarka cen, a nie mapa?
Kurde wejdźcie w ten link, to jest MAPA :) Szukałem na frazy sklep stacjonarny itp. nie sklep internetowy, zaczynam wątpić w swoje możliwości pojmowania świata normalnie.
Kurde wejdźcie w ten link, to jest MAPA :) Szukałem na frazy sklep stacjonarny itp. nie sklep internetowy, zaczynam wątpić w swoje możliwości pojmowania świata normalnie.
No i na tej mapie......gdzie jest sklep oznaczony jako stacjonarny sklep fotojokera?
RobertMiernik
12-08-2013, 14:17
No i na tej mapie......gdzie jest sklep oznaczony jako stacjonarny sklep fotojokera?
A co, lokalizacje serwerów sklepu internetowego są oznaczone? ;)
marszull
12-08-2013, 19:37
A co, lokalizacje serwerów sklepu internetowego są oznaczone? ;)
lokalizacje serwerow nie, ale adres internetowy e-fotojoker.pl jak najbardziej
a komputronik jest jako komputronik a nie komputronik.pl
wg mnie jest wszystko jasne
lokalizacje serwerow nie, ale adres internetowy e-fotojoker.pl jak najbardziej
a komputronik jest jako komputronik a nie komputronik.pl
wg mnie jest wszystko jasne
No to w jakim celu oznaczać sklep internetowy na mapie? Żeby wprowadzać w błąd co do ceny. Bo jeżeli chodzi o punkty odbioru zamówień internetowych to powinno to być na stronie sklepu a nie w ten sposób.
Wyobraź sobie że chcesz kupić aparat, szukasz sklepu stacjonarnego, szukasz wg ceny, wychodzi Ci fotojoker, jedziesz 70km i na miejscu okazuje się że to cena jest wyższa o ponad 400zł i zamiast 2700zł masz zapłacić 3100zł i jak się wtedy czujesz, straciłeś kasę i czas a przecież szukałeś na Mapie oddziałów sklepów oferujących twój aparat i na niej podana była cena bo ona była dla Ciebie głównym wyznacznikiem. Jeżeli sklep chce być poważany w środowisku i być fair wobec klientów nie powinien się uciekać do takich kroków.
Aneheli, na mapach skąpca i ceneo mapa służy wskazaniu gdzie jest możliwy odbiór własny, a nie kupno od ręki (w cenie wskazanej na stronie). Nie ma tu próby oszustwa ze strony sklepu (swoją drogą to dosyć poważny zarzut a szafujesz nim wszędzie, i tu i na fejsbuku), a ewentualnie błędna prezentacja informacji przez serwisy porównujące ceny. Faktycznie, teraz to się nazywa "mapa sklepów", przy powstaniu tych serwisów o ile mnie pamięć nie myli była to mapa "możliwy odbiór osobisty w...". To może być mylące, ale jednak jak widzisz, większość osób zna i rozumie ten mechanizm i wie w jaki sposób z niego korzystać. Poza tym przecież Ci kulturalnie odpisano, że nie ponoszą odpowiedzialności za treści zawarte na innych stronach.
Telefon do sklepu był dosyć tanią lekcją działania tych serwisów, gorzej gdybyś faktycznie przejechał te 70 km. Ale jeśli nadal uważasz to za jakiś straszny spisek, to proponuję Ci jeszcze wycieczkę do któregoś z oddziałów morele.net czy agito.pl i im też możesz wygarnąć, że oszukują bo nie mają towaru w sklepie mimo że jest napisane, że jest dostępny. Przecież są na mapie.
Poza tym przecież Ci kulturalnie odpisano, że nie ponoszą odpowiedzialności za treści zawarte na innych stronach.
Jak można nie ponosić za to odpowiedzialności to przecież drwina, ceneo nie jest agregatorem ofert który automatycznie je pobiera, wszystkie dane muszą być udostępnione przez firmę która chce się tam ogłosić.
Druga sprawa, wyobraźmy sobie że sklep np wspomniane agito oznacza na mapie wszystkie paczkomaty w których można odebrać zakupy, fajnie by się gęsto na tych mapach zrobiło.
Jak można nie ponosić za to odpowiedzialności to przecież drwina, ceneo nie jest agregatorem ofert który automatycznie je pobiera, wszystkie dane muszą być udostępnione przez firmę która chce się tam ogłosić.
I do tego punktu wszystko się zgadza. Firma udostępnia ceny, w tym wypadku z e-fotojoker, i lokalizacje w których można odebrać te produkty. Tak się składa, że odbiór odbywa się w sklepach stacjonarnych, ale to akurat zbieg okoliczności - vide wspomniane agito, które w ogóle nie prowadzi sprzedaży "półkowej" w punktach odbioru.
Druga sprawa, wyobraźmy sobie że sklep np wspomniane agito oznacza na mapie wszystkie paczkomaty w których można odebrać zakupy, fajnie by się gęsto na tych mapach zrobiło.
Nie pisałem o paczkomatach, tylko o punktach odbioru osobistego. Takich z osobą obsługującą, przyjmującą pieniądze itd. Nie odwracaj kota ogonem aby wyszło na Twoje. Ponownie napiszę - idź do pierwszego lepszego punktu agito czy merlina i zażądaj jakiejś książki "bo na stronie jest dostępna".
W paczkomacie też się płaci i odbiera, na to samo wychodzi.
Jak by to była mapa podpisana "mapa punktów odbioru zakupów internetowych" to się zgodzę ale jest inaczej.
Odpuszczam temat, wiem że macie racje w pewnym % oczywiście, mam nadzieje że nie rozczarujecie się nigdy tak jak ja poszukując towaru który można by sobie w weekend kupić osobiście w sklepie.
Ciekawe czy doczekam się porównywarki która pokaże mi w jakim sklepie stacjonarnym jest najniższa cena a nie zwabi mnie niską ceną internetową a na miejscu dostane "Zonka". Co kto woli.
RobertMiernik
13-08-2013, 14:23
.
Ciekawe czy doczekam się porównywarki która pokaże mi w jakim sklepie stacjonarnym jest najniższa cena a nie zwabi mnie niską ceną internetową a na miejscu dostane "Zonka". Co kto woli.
Bo trzeba zrozumieć, że to nie są porównywarki tylko zarabiarko-zwabiarki, na porównywarkach nie da się zarobić...
mateo912
13-08-2013, 14:37
No to w jakim celu oznaczać sklep internetowy na mapie? Żeby wprowadzać w błąd co do ceny. Bo jeżeli chodzi o punkty odbioru zamówień internetowych to powinno to być na stronie sklepu a nie w ten sposób.
Wyobraź sobie że chcesz kupić aparat, szukasz sklepu stacjonarnego, szukasz wg ceny, wychodzi Ci fotojoker, jedziesz 70km i na miejscu okazuje się że to cena jest wyższa o ponad 400zł i zamiast 2700zł masz zapłacić 3100zł i jak się wtedy czujesz, straciłeś kasę i czas a przecież szukałeś na Mapie oddziałów sklepów oferujących twój aparat i na niej podana była cena bo ona była dla Ciebie głównym wyznacznikiem. Jeżeli sklep chce być poważany w środowisku i być fair wobec klientów nie powinien się uciekać do takich kroków.
powiedz mi czy Ty trolujesz czy naprawdę wierzysz w to co piszesz?
szukasz na porównywarce sklepów internetowych ("Skapiec.pl :: Porównanie cen w 2800 sklepach internetowych") i masz pretensje do "stacjonarnego" FJ że nie ma cen takich jak jego internetowy serwis? Serio?
na mapie wskazuje Ci sklepy w których możesz odebrać osobiście ale na warunkach sklepu z którego skąpiec bierze ceny (czyli w tym przypadku e-FJ) nie ma w tym wielkiej filozofii.
edit:
W paczkomacie też się płaci i odbiera, na to samo wychodzi.
Jak by to była mapa podpisana "mapa punktów odbioru zakupów internetowych" to się zgodzę ale jest inaczej.
Odpuszczam temat, wiem że macie racje w pewnym % oczywiście, mam nadzieje że nie rozczarujecie się nigdy tak jak ja poszukując towaru który można by sobie w weekend kupić osobiście w sklepie.
Ciekawe czy doczekam się porównywarki która pokaże mi w jakim sklepie stacjonarnym jest najniższa cena a nie zwabi mnie niską ceną internetową a na miejscu dostane "Zonka". Co kto woli.
nie masz w ogóle racji i wszyscy Ci to tłumaczymy. Poza tym jeśli tak baaaardzo Ci zależało na tym aparacie to dlaczego nie zadzwoniłeś do FJ? Jakbyś pojechał i dosłownie przed Tobą kupił ktoś to konkretne body (a na magazynie więcej nie mają bo i po co jak mają dostawy codziennie) to też byś ich wyzywał od oszustów " bo w cenoe/skąpcu/etc" było napisane że jest" ?
mateo912 trochę przesadzasz, jak by było napisane że punkty na mapie to miejsca odbioru osobistego to by nie było problemu. Jak by ktoś przede mną kupił to mam jeszcze w łodzi 2 inne FJ :)
RobertMiernik trafna uwaga
mateo912
13-08-2013, 16:22
mateo912 trochę przesadzasz, jak by było napisane że punkty na mapie to miejsca odbioru osobistego to by nie było problemu. Jak by ktoś przede mną kupił to mam jeszcze w łodzi 2 inne FJ :)
RobertMiernik trafna uwaga
nie, nie przesadzam a Ty nie potrafisz przyznać się do błędu ;) Twoje założenie było błędne od samego startu (używanie porównywarki sklepów internetowych do szukania po sklepach stacjonarnych). bo jestem przekonany że nawet nie zadałeś sobie trudu aby wejść na stronę sklepu z którego była ta oferta bo tam jak byk jest napisane że "Cena dostępna wyłącznie w sklepie internetowym!". No ale po co ;)
nie, nie przesadzam a Ty nie potrafisz przyznać się do błędu ;) Twoje założenie było błędne od samego startu (używanie porównywarki sklepów internetowych do szukania po sklepach stacjonarnych). bo jestem przekonany że nawet nie zadałeś sobie trudu aby wejść na stronę sklepu z którego była ta oferta bo tam jak byk jest napisane że "Cena dostępna wyłącznie w sklepie internetowym!". No ale po co ;)
Czytaj to co napisałem, szukałem sklepu stacjonarnego i wszędzie było napisane o sklepie stacjonarnym nie o internetowym.
mateo912
14-08-2013, 09:55
Czytaj to co napisałem, szukałem sklepu stacjonarnego i wszędzie było napisane o sklepie stacjonarnym nie o internetowym.
a TY czytaj to co ja napisałem :)
szukałeś sklepu stacjonarnego w ZŁYM miejscu. Nadal tego nie pojmujesz? że szukanie w porównywarce sklepów internetowych sklepu stacjonarnego jest baaardzo słabym pomysłem.
Zrobiłeś wiele błędów w swoim działaniu od założenia aż po wykonanie a oskarżanie innych za swoje błędy i lenistwo (powtarzam na stronie e-fj jak byk jest napisane że cena dotyczy tylko sklepu internetowego) to dziecinada.
to dziecinada.
Ja uważam że takie teksty są na najwyższym poziomie, gratuluję Ci szacunku dla rozmówców.
Negujesz to co napisałem i udajesz że nie wiesz o tym że moje posty są o mapie i placówkach sklepu, nie o stronie i jej cenie internetowej. Przy mapie można jedynie rozpoznać że chodzi o sklep internetowy po nazwie linku prowadzącego do sklepu internetowego a wszystkie inne znaki wskazują na sklep stacjonarny. Na mapie także nie jest napisane że cena w sklepie różni się od stacjonarnej. Jeżeli dostajesz informacje w stylu : "Nikon D7100 za 3700zł dostępny ul.Weselna 15 Wrocław, sklep <link>EURO RTV AGD</link>" to pierwsze co myślisz że cena tylko w sklepie internetowym? Jak tak to po prostu mamy inny tok myślenia.
Nie będę z Wami boju prowadził, potrafię się przyznać do błędu jeżeli zaistniał i jest niepodważalny.
Nie będę z Wami boju prowadził, potrafię się przyznać do błędu jeżeli zaistniał i jest niepodważalny.
Porównywarki cenowe to "głupie automaty", które służą do zarabia pieniędzy przez ich właścicieli, a nie do rzetelnego informowanie.
Nie można serio podchodzić do informacji, które są przez nie wypluwane.
Porównywarki cenowe to "głupie automaty", które służą do zarabia pieniędzy przez ich właścicieli, a nie do rzetelnego informowanie.
Nie można serio podchodzić do informacji, które są przez nie wypluwane.
No nie wiem. Zwykle jak w porównywarce jest jakaś cena i kliknę w link odnoszący do sklepu to jest ta sama cena. Ja tam chętnie korzystam i widzę same zalety.
No nie wiem. Zwykle jak w porównywarce jest jakaś cena i kliknę w link odnoszący do sklepu to jest ta sama cena. Ja tam chętnie korzystam i widzę same zalety.
Ja również często korzystam, jednak jak każdy system - ma zady i walety ;)
Owszem, że służy do zarabiania pieniędzy, jak wszystko. Dla konsumentów to przecież lepiej, bo właściciel musi starać się by jakość usługi była coraz lepsza, przez to aktualizacja ceny jest robiona "od kopa".
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.