Zobacz pełną wersję : [ Architektura ] Jest na końcu mapy taka wieś....
ck_dezerter
25-06-2011, 19:16
... uwagi jak zwykle mile widziane....
1.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img35.imageshack.us/img35/10/wies2374.jpg)
2.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img4.imageshack.us/img4/4761/wies2370.jpg)
3.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img695.imageshack.us/img695/5772/wies2364.jpg)
4.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img827.imageshack.us/img827/9936/wies2390.jpg)
5.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img96.imageshack.us/img96/5595/wies2387.jpg)
6.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img195.imageshack.us/img195/2782/wies2380.jpg)
nikof100
25-06-2011, 19:19
Gdzie jest ten skansen?
1 i 3 maja potencjal.
Ladniej jak we Wdzydzach :)
Ladny secik
ck_dezerter
25-06-2011, 19:22
Tokarnia koło Kielc
krokus66
26-06-2011, 17:03
1, 2, 5. Chyba 5 ciupineczkę krzywo.
Szukałem w głowie co to za wieś, a to ... jest skansen. Nie piszę o złotych godzinach a nawet czasie zbliżonym do nich, gdyż wiemy o godzinach otwarcia muzeum. Tokarnia ma bardzo dużo ciekawych miejsc i zachęcam do powtórnych odwiedzin. Naprawdę warto.
ck_dezerter
26-06-2011, 17:07
Jasne! Pora nawet ne była taka absurdalna, bo pomiędzy 5 i 6 po południu (skansen czynny do 6pm). Niby mam tam blisko z Krk, ale i tak byłem tam podczas wyjazdu służbowego, a naważniejsze było zgubienie grupy zwiedzających, żeby nie włazili w kadry :wink:. Ale miejsce jest fajne i muszę znów się tam wybrać, tym razem "na spokojnie"...
Sapphiron
26-06-2011, 17:19
wg mnie sporo przeostrzone, nawet na mój ciut nieostry CRT...
krokus66
26-06-2011, 17:23
Ty masz ciupineczkę bliżej niż ja. Mówienie na skansen wieś, jest mijaniem się z prawdą, tj. muzeum na świeżym powietrzu. Skanseny pierwsi założyli Szwedzi.
Rozmawiałem w kilku skansenach o możliwości zwiedzania o innych godzinach, zimą - nie do przeskoczenia. Myślałem również o przejściu przez płot ale za poważny jestem na takie cyrki.
ck_dezerter
26-06-2011, 17:30
Ty masz ciupineczkę bliżej niż ja. Mówienie na skansen wieś, jest mijaniem się z prawdą, tj. muzeum na świeżym powietrzu. Skanseny pierwsi założyli Szwedzi.
Rozmawiałem w kilku skansenach o możliwości zwiedzania o innych godzinach, zimą - nie do przeskoczenia. Myślałem również o przejściu przez płot ale za poważny jestem na takie cyrki.
Tytuł dałem trochę przewrotny przyznaję... Co do pory na fotki - już chyba lepiej poczekać na inną pogodę albo inną porę roku (z krótszym dniem). A co do przechodzenia przez płoty - pilnują chyba aż za dobrze - np. strażnik zaglądał, czy wszyscy wyszli z WC (żeby się ktoś nie zamelinował na po zamknięciu chyba?).
krokus66
26-06-2011, 18:23
wg mnie sporo przeostrzone, nawet na mój ciut nieostry CRT...
No i dobrze, nie muszę wymieniać monitora. :mrgreen::mrgreen:
Ja myślałem raniusieńko przejść przez płot, szansa wg. mnie wynosi 99% ale nie jestem aż takim zapaleńcem aby narażać się na zatrzymanie i wstyd.
Onegdaj na Podlasiu - nie w strefie przydranicznej - napotkanemu patrolowi SG powiedziałem, że jadę zobaczyć skomasowanych kilkanaście starych zabytkowych krzyży przydrożnych. Widząc ich zdziwienie rozwinąłem temat, mówię że amatorsko focę, podaję lokalizację krzyży, pokazuję przewodnik turystyczny z tą informacją. Krzyże znalazłem, ostało się ich już tylko kilka, niestety miejsce nieciekawe i nic nie zrobiłem. Wracam jedyną możliwą drogą, piaszczystą i nos mnie nie zawiódł. Czekali na mnie. Sprawdzali 125p z jakimiś "ruskimi", na nasz widok szybko ich puścili i zabrali się za nas. Wypytali dokładnie skąd jesteśmy, u kogo się zatrzymaliśmy, miejscowość, ulica, nr, nazwisko i imię gospodarza. Następnie jeden z nich wziął wszystkie dokumenty i poszedł sprawdzić do samoichodu.
Wzbudzili moje uznanie, gdyż bardzo grzecznie szczegółowo pytali, patrzyli się w oczy i czekali na zawahanie się, zwłokę itd. Nic z tego. Gdy pozostał przy nas jeden, to trzymał się w pewnej odległości, nie za blisko. Cały czas ręka spoczywała na pistolecie maszynowym, który wisiał z przodu na pasku. Był spokojny ale nie patrząc się w oczy cały czas obserwował nas. Ponieważ sprawdzanie dokumentów przedłużało się, więc poszedł do kolegi do samochodu. Idąc obszedł samochód i następnie tak stanął, że przodem był do nas i do kolegi. Ani razu nie był do nas tyłem ani bokiem. Podobało mi się to.
ck_dezerter
26-06-2011, 21:45
No to miałeś niezłą przygodę.... Ja bywałem troszkę w tych okolicach (bardziej na północ), kręciłem się blisko granicy (okolice kanału augustowskiego) ale nie widziałem żadnego pogranicznika na oczy ani razu przez 5 wyjazdów chyba)....
krokus66
27-06-2011, 11:15
No to miałeś niezłą przygodę.... Ja bywałem troszkę w tych okolicach (bardziej na północ), kręciłem się blisko granicy (okolice kanału augustowskiego) ale nie widziałem żadnego pogranicznika na oczy ani razu przez 5 wyjazdów chyba)....
Przy samej granicy przy Kanale Augustowskim byłem ale z tubylcem, 2 tygodnie nad samym Bugiem gdzie super gospodarz powiadomił i poprosił SG o specjalne względy dla mnie. Ponadto szukając dzikich miejsc byłem tylko z żoną:
1. Po przekroczeniu strefy nadgranicznej w Puszczy Augustowskiej. Po zaparkowaniu samochodu nawet siusiu nie skończyłem jak pojawiło się 2 na wyjących motorach. Jak nie należę do strachliwych, to nagle dostałem piera, bo wokół niesamowite bezludzie. Na szczęście byli to żołnierze, fajne chłopaki. Mieli gdzieś zamontowaną kamerę przy rzeczce. Za przekroczenie strefy przygranicznej - przez obcego - 500 zł. bez dyskusji. Ponieważ ja lubię wojsko, to nic nie zapłaciłem, było miło i sympatycznie. Oczywiście sprawdzenie dokumentów.
2. Szukałem dzikich ostępów do focenia. Czytałem, że Puszcza Romincka jest jeszcze dzika. Wjechałem głęboko w las (karalne) i po zaparkowaniu poszedłem w las. Przekroczyłem świadomie strefę i dotarłem na 2 kroki do zaoranej ziemi. Długo stałem i gadu, gadu, nawet sprzętu nie wyjąłem z torby gdyż byłem mocno zawiedziony tą "dzikością." Rozglądałem się i nasłuchiwałem, nic tylko cisza, nawet ptaszki nie śpiewały z powodu końca jesieni. Też nikogo nie widziałem. Po powrocie zobaczyłem przy samochodzie wyraźne ślady końskich kopyt.
3. Za komuny miałem przygodę jak mnie z żoną z 5-ciu nagle obskoczyło z kałachami. Byli przekonani, że dokumenty są fałszywe i "na siłę" ciągneli mnie do jednostki, do dowódcy. Miałem naprawdę wielki problem, tym większy, że będąc w wojsku dostałem urlop okolicznościowy i powinienem być w innej części Polski. A ja sobie pojechałem z żoną wypoczywać na zdjęcia. Udało mi się z olbrzymim utrudem chłopaków przekonać i nas puścili. Nie wzięli mnie do dowódcy, byłbym utopiony.
itd., itd.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.