Zobacz pełną wersję : Kredyt Hipoteczny i Pośrednicy Kredytowi
jendrusz
20-06-2011, 21:20
Chcę wziąć kredyt hipoteczny. Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie? Czy korzystaliście z usług pośredników i na ile byliście zadowoleni z ich obsługi? Na ile pierwotne symulacje przekładały się na ostateczną ofertę? Czy sprawdzaliście jednocześnie kilku pośredników i co z tego wynikło? Czy jacyś pośrednicy mają rzeczywiście preferencyjne oferty z jakiś banków, czy też wszyscy mają to samo?
Mam na głowie 3 hipoteki i do tej pory załatwiałem wszystko samemu bezpośrednio w bankach.
Co do pośredników to różne są opinie, w moim przypadku skorzystałem z pośrednika ze pewnej strony internetowej i okazało się że w banku w którym wybrałem kredyt miał najniższą marże z możliwych. Dla przykładu jakbym sam poszedł do banku taka marże dostałbym też, ale po drodze wcisnięto by mi milion kart kredytowych funduszy ubezpieczeń etc. czasem warto zasięgnąć rady pośrednika, w więszości przypadków nic to nie kosztuje a można ciut ugrać.
odpowiadając na pytania:
Tak sprawdzałem kilku pośredników i mieli różne oferty tych samych banków.
Tak różni pośrednicy mają różne preferencyjne oferty banków, warto porozmawiać z kilkoma i wziąc oferty, to nic nie kosztuje.
ja przez pośrednictwo. Aczkolwiek nie jakieś popierdółki ale klasycznie z Notusa. Jeśli doradca ma układy w banku, znajomości, wtyki to przyśpiesza znacznie procedury i jest git. Przynajmniej na tyle że nie dezaktualizują się zaświadczenia o zarobkach. Ja jestem zadowolony - ale że mam w PLN to mniej cieszą mnie ostatnie informacje o stopach procentowych. Co nie zmienia faktu ze póki co śpię znacznie spokojniej niż zwolennicy Szwajcarii, bynajmniej nie kaszubskiej.
Reasumując POLECAM dobrych i najlepiej po znajomości.
andrstac
20-06-2011, 21:40
Ja korzystałem z usług Expandera. Mogę polecić - starają się bardziej niż ja się starałem:)
korzystałem z:
http://www.hipotekaplus.pl/
http://www.pbrokers.pl/
i prywatnej osoby zajmujacej sie tymi mecyjami.
Ja korzystałem z usług Expandera. Mogę polecić - starają się bardziej niż ja się starałem:)
płacą im to się starają :)
jendrusz
20-06-2011, 22:33
płacą im to się starają :)
i dobrze, najgorzej jest jak płacą, nie widać tego starania( co niestety też się zdarza)
często pośrednik stara się bardziej niż pracownik banku - bo bank płaci mu prowizję. Pracownik banku też ma zwykle premie od wyniku, ale nie zawsze i nie zawsze mu się chce... Poza tym w wielu bankach kredyty przez pośrednika traktowane są priorytetowo - bo pośrednik może w przyszłości wrócić do danego banku lub go olać, jeśli obsługa będzie do d...
Ja "używam" doradcy OpenFinance jako preprocesora do własnych analiz. On mi opowiada o różnych kredytach, systemach oszczędzania itp, a ja sam wszystko na spokojnie weryfikuję i douczam się na bieżąco. Znacznie przyspiesza mi to proces poznawczy, chwalę sobie.
Abaddon84
21-06-2011, 19:58
Ja sam niedawno przerabiałem ten temat. Na początku starałem się sam załatwić kredyt, ale kolega polecił mi open finance. I to była moim zdaniem bardzo dobra decyzja. Starając się wziąść sam kredyt nie dostałem nigdy takich warunków jakie załatwił mi przedstawiciel (rata mniejsza o 300 zł). otem miałem mały prblem z kredytem ale po jednym tel do OF wszystko załatwiono za mnie.Dlatego polecam ja się nie zawiodłem.
dobrze widzieć, bo mnie samego czeka wzięcie kredytu mieszkaniowego na jesień
a orientował się ktoś jak wypada porównanie Expandera kontra Open?
Redskull
21-06-2011, 21:20
Starając się wziąść sam kredyt nie dostałem nigdy takich warunków jakie załatwił mi przedstawiciel (rata mniejsza o 300 zł).
Kosztem wydłużenia okresu kredytowania, przez co oddasz bankowi więcej...poinformowali Cię o tym?
Ale do rzeczy:
Sprzedaję kredyty ING Banku Śląskiego i powiem tak:
-Jeśli jakakolwiek oferta w przygotowaniu nie zgrywa się z ofertą finałową to od razu włącz czerwoną lampkę, bo to wałeczek
-Sprawdź jakie są koszty okołokredytowe (przygotowanie wniosku, wycena nieruchomości, wcześniejsza spłata. A w przypadku oferty crosssellingowej jakie są koszty konta, bądź karty)
-Sprawdź czy masz możliwość bezpłatnej wcześniejszej spłaty, opłaty ze ewentualne poślizgi itp.
-Sprawdź na co dokładnie bierzesz kredyt (np. Rodzina na Swoim jest tylko na zakup lub budowę. Jeśli dom masz do wykończenia np stan developerski to musisz mieć własne środki. Jeśli garaż jest osobno wpisywany w księgi to nie dostaniesz na niego kredytu)
I zapamiętaj! Każdy bank liczy zdolność kredytową w ten sam sposób, bo siedzi na tym KNF i rekomendacja T. Jeśli masz zdolność w jednym banku to masz we wszystkich, a pośrednik wybierze taki gdzie ma lepszą prowizję.
Vanitari
21-06-2011, 22:30
W banku w którym pracuje dziewczyny od kredytów hipotecznych twierdzą że, pośrednicy bardzo ale to bardzo często są w stanie wynegocjować lepsze warunki niż klient indywidualny.
Nikt nie powiedział najważniejszej rzeczy, że właśnie teraz jest najlepszy moment na wzięcie kredytu w CHF.
Im wyższy kurs w dniu podpisania umowy tym więcej zyskujemy i w związku z tym banki pewnie nie będą chętne do udzielania teraz kredytów w CHF.
Poczekają na niższy kurs i wypuszczą do TV kolejnego kłamcę, który powie ludziom, że w związku z tanim CHF kredyt będzie tani.
Niby tak, ale nie wiadomo czy CHF nie poleci jeszcze w górę i nie stanie tam na dobre
poza tym znajdź mi bank który Ci teraz da kredyt w CHF
Redskull
21-06-2011, 22:53
Nikt nie powiedział najważniejszej rzeczy, że właśnie teraz jest najlepszy moment na wzięcie kredytu w CHF.
Im wyższy kurs w dniu podpisania umowy tym więcej zyskujemy i w związku z tym banki pewnie nie będą chętne do udzielania teraz kredytów w CHF.
Poczekają na niższy kurs i wypuszczą do TV kolejnego kłamcę, który powie ludziom, że w związku z tanim CHF kredyt będzie tani.
marża 3.8% + libor + kurs.....nie dzięki
Pewnie żaden go nie da, bo za pół roku musieliby wysłać pismo z nowym harmonogramem spłat, bo byliby ostro w plecy.
Już to przerabiałem parę lat temu, gdy właśnie wziąłem kredyt przy CHF "na szczycie" a spłacałem gdy "schodził w dolinę".
Bank mimo zbójeckiego spread'u i tak był kilka procent do tyłu.
Redskull 35000 PLN wzięte po kursie 3,5 to 10000 CHF, a jak kurs spadnie do 2,8, to ile to będzie PLN?
Uwierz gościowi, który nie ma zysku w okłamywaniu innych ludzi i sam przetestował kredyt w takim układzie kursowym na własnym portfelu.
CHF pójdzie na 4,00 jak Grecja dalszą pożyczkę dostanie, a jak Niemcy z Wielką Brytanią wyjdą ze strefy Euro, bądź Grecja to zrobi to zacznie spadać.
To Euro to miała być "tysiącletnia rzesza", a za kilkanaście lat to będzie leżeć w gablocie numizmatycznej muzeum.
Redskull
21-06-2011, 23:19
Redskull 35000 PLN wzięte po kursie 3,5 to 10000 CHF, a jak kurs spadnie do 2,8, to ile to będzie PLN?
Uwierz gościowi, który nie ma zysku w okłamywaniu innych ludzi i sam przetestował kredyt w takim układzie kursowym na własnym portfelu.
Nie doliczyłeś do tej kalkulacji marży 3.8% (najniższa jaką znalazłem). Przelicz sobie standardowy kredyt w kwocie 350.000.00 na 30 lat. Oddasz dużo więcej niż w złotym. Jeśli mówimy o CHF kilka lat temu z marżą 0.1 lub 0.5 to się zgodzę. Mimo wachań oddajesz mniej....teraz? Tylko złoty, zwłaszcza, że jak CI przewalutują EURO(jeśli wejdziemy do strefy) na CHF to amba....mówimy tu o kredycie na całe życie...
Aby nie było OT to powiem, że jak masz chociaż trochę rozsądku i znasz się na temacie, to sam sobie podsumujesz opłaty i może okazać się że oferta pośrednika, któremu płaci bank (a tak naprawdę Ty) nie jest wcale najlepszą na rynku. Patrz na suche liczby: ile wynosi marża i pozostałe opłaty. Olej promocje, "pierwszy rok bez odsetek" itd - nie ma nic za darmo.
Pewnie żaden go nie da, bo za pół roku musieliby wysłać pismo z nowym harmonogramem spłat, bo byliby ostro w plecy.
Już to przerabiałem parę lat temu, gdy właśnie wziąłem kredyt przy CHF "na szczycie" a spłacałem gdy "schodził w dolinę".
Bank mimo zbójeckiego spread'u i tak był kilka procent do tyłu.
O słodka naiwności, naprawdę myślisz że bank był w plecy? On pożycza na rynku CHF i spłaca CHF, wahania kursu są problemem tylko dla klienta, bo to on musi płacić w złotych. W Twoim przypadku Bank nie był do tyłu, ale Ty byłeś do przodu. Jedyne co naprawdę obchodzi bank, to koszt pieniądza na rynku międzybankowym - i tutaj banki miały zgryz, bo przy określonym LIBORze kiedyś płaciły na rynku LIBOR + np 30 bps (=0,30 % aby pozostać przy nomenklaturze jak z ofert banków), i mogły oferować super promocje LIBOR + 80 bps. Ale gdy nagle na rynku koszt pieniądza podskoczył w 2008/2009 (banki bały się sobie pożyczać nawzajem), i musiały płacić np 200-300 bps, a od klientów mogły ściągać tylko 80 bps, to zatrzęsło ich rentownością. Ale szybko to sobie odbiły zwiększając spread - trzy lata temu różnica między kursem kupna i sprzedaży wynosiła ok 15-20 groszy na 1 CHF - dzisiaj najbezczelniejsi ściągają ponad 40 groszy, a kwestia spreadu jest póki co nie regulowana żadnym prawem ani umowami. Do tego doszły te wszystkie ubezpieczenia brakujących wkładów własnych, gdy nagle banki zorientowały się że kredyt na 100% nieruchomości nagle jest kredytem na 150% nieruchomości, i to jest jakieś tam ryzyko dla banku (w teorii, bo w praktyce nikt nie zamierza przeprowadzać egzekucji z nieruchomości), ale przede wszystkim dodatkowe źródło przychodu - po co wypowiadać klientom umowy kredytowe, skoro można do nich przyjść i powiedzieć "powołując się na zapisy umowy i regulaminu, te wpisane małym drukiem i niekoniecznie eksponowane przez sprzedawców, od dzisiaj drogi kliencie zwiększamy marżę lub proponujemy ubezpieczenie braku wkładu własnego, np 3% wartości przekroczenia, płatne za 3 następne lata z góry".
Podsumowując ten przydługi wykład - dopóki spłacasz, bank nigdy nie traci...
CHF pójdzie na 4,00 jak Grecja dalszą pożyczkę dostanie, a jak Niemcy z Wielką Brytanią wyjdą ze strefy Euro, bądź Grecja to zrobi to zacznie spadać.
To Euro to miała być "tysiącletnia rzesza", a za kilkanaście lat to będzie leżeć w gablocie numizmatycznej muzeum.
No tu już kolego pojechałeś... Szczególnie nie mogę się doczekać gdy Wielka Brytania opuści strefę Euro :) Poza tym nie jest powiedziane, jak rynki zareagują na ewentualne wyjście Grecji ze strefy Euro - niekoniecznie utratą wartości Euro. Euro pewnie będzie jeszcze długo łatane, a Grecja ratowana - zbyt dużo niemieckie i francuskie banki by straciły na jej bankructwie, zwłaszcza że jak padnie Grecja, to następna byłaby Portugalia, i może jeszcze któryś kraj - a tego naprawdę by Euro nie wytrzymało. Dlatego z naszych podatków ten cały organizm zostanie uratowany, a Grecy nadal będą mogli spokojnie robić fetę, hodować oliwki i strajkować. Ten mechanizm zostanie pewnie powtórzony z dwa-trzy razy, aż wreszcie będziemy wszyscy płacić w juanach.
Nikt nie powiedział najważniejszej rzeczy, że właśnie teraz jest najlepszy moment na wzięcie kredytu w CHF. Im wyższy kurs w dniu podpisania umowy tym więcej zyskujemy i w związku z tym banki pewnie nie będą chętne do udzielania teraz kredytów w CHF. Poczekają na niższy kurs i wypuszczą do TV kolejnego kłamcę, który powie ludziom, że w związku z tanim CHF kredyt będzie tani.
"Myk" z walutami jest taki, że tak naprawdę nic nie wiadomo. Tobie jak pisałeś się udało, i bdb. Jest realna szansa, że frank spadnie, i wtedy faktycznie Ci co wezmą kredyty teraz (być może w tym ja :) ) będą zadowoleni. ALE, nie ma gwarancji że spadnie. Z perspektywy kilku lat wydaje się że na pewno spadnie, bo przecież był taki niski a teraz jest nienaturalnie wysoki. Ale przecież tak samo dolar był kiedyś absolutnie pewną walutą, na której nie dało się stracić. Nikt przy zdrowych zmysłach tego faktu nie negował, a teraz jak widać bywa różnie.
Relatywnie niższym ryzykiem jest moim zdaniem obarczone EURO, a to ze względu na ewentualne nasze wejście do strefy. Wtedy "loteryjka" kursowa zostaje wyłączona, a stopa bazowa ma realne szanse być niższa.
Relatywnie niższym ryzykiem jest moim zdaniem obarczone EURO, a to ze względu na ewentualne nasze wejście do strefy. Wtedy "loteryjka" kursowa zostaje wyłączona, a stopa bazowa ma realne szanse być niższa.
No cóż, tylko nie wiesz na jakim kursie loteryjka się wyłączy... po drugiej stronie równania masz jeszcze nieruchomość, której wartość w złotówkach nie zależy (przynajmniej bezpośrednio) od kursu Euro.
Marża 3,8%, a zejście z kursu z 3,5 na 2,8 to spadek o 20%. 2,8 to jest domyślny kurs względem złotówki.
"Strefa Euro" taki skrót myślowy odnośnie podpięcia do budżetu EU, a chodziło mi głownie o to, że mają status "dawcy", a nie "biorcy".
Każdy rząd jest na tyle odważny, na ile mu ludzie nie zaczną wyłazić na ulicę. Za 2 lata mamy chyba nowy Bundestag i skończy się rozdawnictwo pieniędzy niemieckich podatników.
Gdyby mój bank nie był w plecy to nie wysyłałby do mnie nowego wyższego harmonogramu spłat.
Największym błędem Euro było to, że przekroczyło kurs Dolara.
Ja się patrzę na to z jedynej słusznej perspektywy, czyli producenta i eksportu.
A wątpiących odsyłam do rzecznika białego domu i wypowiedzi na temat chińskich zabaw z kursem oraz wypowiedzi prezydenta Szwajcarii podczas ostatniej wizyty w Polsce, która stoi w jawnej sprzeczności z tym co robił i robi nasz Vincent.
Wiesz,
prawda jest taka że każdy dba o sowje interesy - Vincet o swoje, prezydent Szwajcarii o swoje.
Chyba nikt z Was nie jest taki nawiny żeby wierzyć że ludzie na tym poziomie dbają o wspólne dobro.
Pytanie kogo sponsoruje który bank - bo taka jest prawda, ale świat staje się zakładnikiem banków.
Należy mieć oczy otwarte i myślec samemu a nie słuchać anali.
Swego czasu Goldman Sachs dawał takie projekcie dla pary EUR/PLN, że widać było że jedynym celem tej rekomendaji
jest znalezienie skrajnych kretynów bez mózgu i z kasą którzy im powierzą pieniądze.
A banki nie zarabiają na pomnażaniu, tylko na prowizjach z transakcji.
Dość powiedzieć jak Kadafiemu przewalili 1,5 mld $ czy ile to tam było.
I pamiętajcie - jakbyście sprytni nie byli, to bank i tak jest instytują która i tak was wydyma.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.