Zobacz pełną wersję : Dwa lata później...
barracuda
17-06-2011, 21:57
Dwa lata temu zrobiłem pod tym drzewem zdjęcie mojej żony w 8 miesiącu ciąży. Teraz postanowiłem zrobić kolejne już w trochę weselszej kolorystyce. Modelki te same co na poprzednim zdjęciu:)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img855.imageshack.us/img855/8426/062011.jpg)
Coś to niebo dla mnie przekombinowane, mógłbyś zalinkować poprzednie zdjęcie?
barracuda
17-06-2011, 22:26
Nie wiem czy znajdę, bo to było 2 lata temu:)
Udało się znaleźć temat. Wrzucę zdjęcie, bo temat już w archiwum...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img294.imageshack.us/img294/4372/drzewo18kwietnia091mae.jpg)
darkmajin
17-06-2011, 22:35
mnie się podoba świetna praca, niebo faktycznie coś grzebane, ale to szczegół ..brawo
ja bym tu dał jednakową obróbkę do obu no i kontynuował zestaw, bo jest co i warto
Proponuję kontynuować temat bo warto. Dwa lata minęły, a ile w tym czasie się zmieniło. Drzewo prawie takie samo, a żona i dzieciaczek jak odmienione. Świetny temat na kolejne lata...
Bardzo mi się podoba!
barracuda
17-06-2011, 23:13
ja bym tu dał jednakową obróbkę do obu no i kontynuował zestaw, bo jest co i warto
Próbowałem zrobić w podobnym klimacie, ale na tym zdjęciu musiałem zrobić z innej perspektywy i w sepii za bardzo zlało się wszystko z tłem. Może następna fota będzie bliższa pierwszej wersji.
Niemniej, temat będę kontynuował na pewno.
Kombinuj bo pomysł dobry jest i początek histori już masz
Pomysł na serię ciekawy. Niestety, w moim odczuciu, drugie nie dorasta pierwszemu do pięt.
Pierwsze spokojnie daje radę samodzielnie, drugie bez pierwszego jest nijakie. Przy takich rozmiarach postaci zlewają się z tłem przy tej kolorystyce.
barracuda
18-06-2011, 11:10
Podejdę do tematu na jesień jeszcze raz. Myślę, że wtedy udami się bardziej wyizolować postaci od tła. Teraz było to prawie niemożliwe z racji perspektywy, którą musiałem przyjąć.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.