PDA

Zobacz pełną wersję : Noga z gazu. [18+]



velaskez
13-06-2011, 19:19
Zawiera sceny drastyczne. Przemawiający montaż.

http://www.funiaste.net/3868,75624,filmik.html

emet_b
13-06-2011, 19:26
cholernie mocne.
Każdy powinien obejrzeć.

Megazordon
13-06-2011, 19:35
Już to kiedyś oglądałem. Mocna rzecz.

raddeli
13-06-2011, 19:35
Bardzo mocne. Taki film powinni obejrzeć wszyscy kierowcy. I początkujący i z doświadczeniem.

stock
13-06-2011, 19:37
było już na forum. Aczkolwiek nie ma to znaczenia - powinno się to oglądać raz na tydzień.

m3
13-06-2011, 19:49
w kinach zamiast reklam przed filmem to puścić !

raddeli
13-06-2011, 20:00
Nie tylko w kinach. W telewizji zamiast durnych reklam też.

Rafał_Sz
13-06-2011, 20:01
Widziałem ostry wypadek na żywo. Pijany koleś krztusił się własnymi zębami, a jego żebra obejmowały kierownicę. Pasażer nie wyglądał lepiej. Po takim widoku powyższy film nie robi już na mnie "wrażenia".

Fakt, niedoświadczeni za kółkiem powinni sobie taki film obejrzeć, zrozumieć i zapamiętać.

Imago
13-06-2011, 20:04
Popłynęła mi z oka łza. Kilka lat temu widziałam potrącenie pieszego (chłopak z liceum - nie przeżył) a 2 lata temu pasy ocaliły mnie przed utratą zdrowia (a może nawet i życia) w czasie stłuczki (koleżanka miała za ciężką nogę - teraz jeździ spokojniej).
Życie to nie gra - tu nie będzie "replay'a".

jaś
13-06-2011, 20:34
Widziałem ostry wypadek na żywo. Pijany koleś krztusił się własnymi zębami, a jego żebra obejmowały kierownicę. Pasażer nie wyglądał lepiej. Po takim widoku powyższy film nie robi już na mnie "wrażenia".

Fakt, niedoświadczeni za kółkiem powinni sobie taki film obejrzeć, zrozumieć i zapamiętać.

Na filmie ten pierwszy ;) raczej wyglądał na zaawansowanego użytkownika i chyba film jest do takich pewniaków skierowany.

credka
13-06-2011, 21:28
Film powinien być przymusowo wałkowany podczas kursu na prawko.
Miałam znajomego, który nie żałował sobie prędkości, robił to świadomie, po powrocie chwaląc się z osiągów. Pewnego dnia już się nie pochwalił... i gdzie tu logika?
Bezpiecznych wakacji Wam życzę!

sibelio
13-06-2011, 22:09
Idioci pozostaną na zawsze idiotami...
I taki film do "miszczów kierownicy" nie przemówi...
Bo oni i tak myślą że są najlepszymi kierowcami pod słońcem, mają 300% koncentracji, przewidzą każdą historię na drodze a auto hamuje im w 2 sekundy ze 100 kmh

Zresztą w Polsce ludzie jeżdzą mega bezmyślnie powodując tyle zagrożeń że głowa boli,
i można jeździć szybko, ważne by jeździć szybko ale z głową, bo jeżdząc wolno też można spowodować śmiertelne zagrożenie,
jak pewien pan 3 dni temu przede mną na zjezdzie z autostrady...

fotograf58
13-06-2011, 22:27
Idioci pozostaną na zawsze idiotami...
I taki film do "miszczów kierownicy" nie przemówi...
Bo oni i tak myślą że są najlepszymi kierowcami pod słońcem, mają 300% koncentracji, przewidzą każdą historię na drodze a auto hamuje im w 2 sekundy ze 100 kmh

Zresztą w polsce ludzie jeżdzą mega bezmyślnie powodując tyle zagrożeń że głowa boli,
i można jeździć szybko, ważne by jeździć szybko ale z głową, bo jeżdząc wolno też można spowodować śmiertelne zagrożenie,
jak pewien pan 3 dni temu przede mną na zjezdzie z autostrady...

w ramach obowiązujących przepisów zawartych w Kodeksie Drogowym , mam nadzieję .

FHR
13-06-2011, 22:29
A to już nie film, tutaj los napisał scenariusz (2 ofiary, 1 ofiara, 2 ofiary, 1 ofiara, 1 ofiara):




https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://tomaszfijolek.pl/wypadki/2511.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://tomaszfijolek.pl/wypadki/3243.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://tomaszfijolek.pl/wypadki/6400.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://tomaszfijolek.pl/wypadki/6410.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://tomaszfijolek.pl/wypadki/6414.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://tomaszfijolek.pl/wypadki/8053.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://tomaszfijolek.pl/wypadki/0672.jpg)

Meggido
13-06-2011, 22:39
Na głupotę i tak nie ma rady... A szkoda...

ekonet
13-06-2011, 22:39
Ja będę nudny:
Kto szybko jedzie, tego wolno niosą.

wilus
13-06-2011, 22:48
Kto szybko jedzie, tego wolno niosą.

amen

Amadeusz
14-06-2011, 00:23
Nie tylko w kinach. W telewizji zamiast durnych reklam też.

Po co?

credka
14-06-2011, 00:29
Ja będę nudny:
Kto szybko jedzie, tego wolno niosą.
Naprawdę świetne, wiele mówiące podsumowanie! Warto zapamiętać.

iroyork
14-06-2011, 01:49
Film powinien być przymusowo wałkowany podczas kursu na prawko.
Miałam znajomego, który nie żałował sobie prędkości, robił to świadomie, po powrocie chwaląc się z osiągów. Pewnego dnia już się nie pochwalił... i gdzie tu logika?
Bezpiecznych wakacji Wam życzę!

W stanach a przynajmniej w stanie NY, podczas kursu na prawko musisz obejrzec podobne filmy, tylko sceny sa z prawdziwych wypadkow.

Rafcio
14-06-2011, 08:39
Tutaj też jest kilka prawdziwych....

marcinc
14-06-2011, 09:32
Bardzo mocny, a zarazem dający do myślenia i zastanowienia film.
Jak najbardziej każdy obecny kierowca jak również młodzi kursanci powinni to obejrzeć.

Sam wczoraj byłem świadkiem tragicznego wypadku w Tyczynie koło Rzeszowa. Kierujący samochodem marki Honda na prostej drodze zjechał w fosę i uderzył w betonowy przepust. Kierujący mężczyzna zginął na miejscu, a pasażerka w bardzo ciężkim stanie została przewieziona do szpitala. Człowiek w takich sytuacjach się zastanawia jak to możliwe, że na prostym odcinku drogi samochód wpada w fosę, a przyczyn może być tak wiele...

PS.
Dokładnie dzień wcześniej rozmawialiśmy ze znajomymi o tego typu sytuacjach, gdzie najbardziej niebezpieczne są betonowe przepusty. Samochód uderza jak w ścianę, a kierowca nie ma najmniejszych szans :(

Aras
14-06-2011, 09:35
niedoświadczeni za kółkiem powinni sobie taki film obejrzeć
Podobnie jak i ci którym wydaje się że są doświadczeni, ale brak im wyobraźni by zrozumieć że prędkość zabija.

ekonet
14-06-2011, 09:37
dokładnie dzień wcześniej rozmawialiśmy ze znajomymi o tego typu sytuacjach, gdzie najbardziej niebezpieczne są betonowe przepusty. Samochód uderza jak w ścianę, a kierowca nie ma najmniejszych szans :(
To nie przepusty czy inne przedmioty są niebezpieczne, lecz kierowcy, którzy doprowadzają do tych zdarzeń. Nawet jeśli by zniwelować wszystkie tereny, po których biegną drogi, usunąć wszystkie drzewa (jest taka tendencja), domy i skrzyżowania, to i tak ludzie będą się rozbijać, może nawet bardziej.


prędkość zabija.
W jaki sposób? Od jakiej wartości km/h?

prz3mo
14-06-2011, 09:43
Słowo "wyobraźnia" - na kursach powinni to wręcz młotkami wbijać ludziom do głów. Przewidywanie sytuacji, wyobraźnia o tym co może się za chwilę dziać na drodze, ograniczone zaufanie do innych użytkowników dróg etc..
Nie wiem jak teraz wyglądają kursy, ale gdy ja takowy kończyłem (17 lat temu) to ani słowa o tym nie było.
Wiadomo, że w raz z liczbą pokonywanych km nabiera się doświadczenia etc., ale na starcie młody kierowca też powinien być wyczulony na to by przewidywać i myśleć za kierownicą.




W jaki sposób? Od jakiej wartości km/h?

Już o tym dyskusja była kiedyś na forum.
Owszem, prędkość sama w sobie nie zabija. Ale duża prędkość ma wpływ na wiele innych czynników, które mogą być przyczyną wypadku.
Zapierd... w mieście 150km/h nie jestem zahamować na tak krótkim odcinku, gdybym jechał przepisowe 50km/h. Np. przed przejściem dla pieszych, na które może wyjść niespodziewanie dziecko.

janoo
14-06-2011, 10:06
Zresztą w polsce ludzie jeżdzą mega bezmyślnie powodując tyle zagrożeń że głowa boli,
i można jeździć szybko, ważne by jeździć szybko ale z głową, bo jeżdząc wolno też można spowodować śmiertelne zagrożenie...

nie prędkość zabija ale głupota, bezmyślność, nieprzewidywalność i brak wyobraźni...

!AGresT
14-06-2011, 10:07
w mieście 150km/h nie jestem zahamować na tak krótkim odcinku, gdybym jechał przepisowe 50km/h. Np. przed przejściem dla pieszych, na które może wyjść niespodziewanie dziecko.

Jeśli jedzie 60 km/h zamiast 50, to droga hamowania wzrasta o kilka metrów.
Gdyby jechał 50, zatrzymał by się przed przejściem, przy 60 (w tej samej sytuacji) już za...

t0m3k
14-06-2011, 10:07
Raz wyciągałem Bułgara z samochodu, czołowe zderzenie z ciężarówką. Silnik miał na nogach, zero szans na wyciągnięcie i uratowanie. To bardzo ciężkie przeżycie gdy człowiek kona ci w ramionach...
A czy podobne filmy nic nie dają? Ja myślę, że dają. Wariatem nigdy nie byłem, ale byłem pewny siebie za kierownicą dopóki się nie przekonałem, że 10 lat doświadczenia to nic przy tak nienaturalnych dla człowieka prędkościach i siłach, a podobne filmy mi o tym przypominają ;)

ekonet
14-06-2011, 10:11
przy tak nienaturalnych dla człowieka prędkościach i siłach
I to jest kluczowa sprawa.

atrem_foto
14-06-2011, 10:26
Jestem za wyświetlaniem takich filmów na kursach (widziałem jeszcze jeden, o skutkach gadania przez komórkę w trakcie jazdy - niestety, na szybko nie mogę go odszukać na YT). Obejrzenie da dużo normalnym ludziom, którzy czasem po prostu czują się zbyt pewnie. Natomiast BARDZO wątpię, żeby zmieniło to nastawienie typów, którzy jeżdżą z definicji szybko, bo wydaje im się, że droga to tor wyścigowy - sam byłem ostatnio u szklarza samochodowego i kiedy rozmowa zeszła na stan polskich dróg, koleś powiedział mi coś, czego nie rozumiem do teraz: narzekał, że nie może szybko jechać krajową piątką (dla nieznających - jeden pas ruchu w każdą stronę, często przez wioski, gdzie na środku drogi wybudowano wysepki, bo się ludzie masowo zabijali). A dlaczego nie może? Bo mu ludzie utrudniają wyprzedzanie "na trzeciego". Facet mówi do mnie: "Panie, jedzie taki jeden z drugim 100-110 (dopisek ode mnie - oczywiście na ogół ograniczenie 70/90 + 50 we wioskach, które co 5km) i nie mogę przejechać! (i teraz ważne) A przecież tam są takie równe pobocza i drzewa rzadko posadzone, że przecież ZAWSZE JEST GDZIE UCIEC"...

Obawiam się, że na tego pana żaden filmik nie zadziała, chyba tylko własne doświadczenie, czego jednak mimo wszystko mu nie życzę.

maly5
14-06-2011, 10:26
dyskutowanie o predkosciach i wyobrazni sadze ze nie ma sensu, bo kazdy wie lepiej, a nasza wspaniala wyobraznie widac wszedzie nie tylko na drogach.
natomiast 3/4 z nas jezdzi rozwalone w fotelu, z jedna raczka na kierownicy i uwaza sie za niezlych kierowcow.
niewielki ulamek robi cokolwiek aby doskonalic swoje umiejetnosci (no bo po co, skoro juz jestesmy zajebisci). i jak juz wczesniej mi sie zdarzalo - zalecam zapisac sie do jakiejs szkoly doskonalenia jazdy - dobry instruktor uswiadomi nam blyskawicznie jak malo wiemy i umiemy.. a takie rzeczy przydaja sie w sytuacjach podbramkowych gdzie zanim pomyslimy to albo organizm juz zadzialal albo nie.. po prostej kazdy umie sie rozpedzic (bo zahamowac skutecznie tez juz niekoniecznie).

Aras
14-06-2011, 10:38
W jaki sposób? Od jakiej wartości km/h?
Widzę że kampania nie dotarła do wszystkich -> http://www.predkosczabija.pl

jackrabbit
14-06-2011, 10:41
niska predkosc tez zabija, powoduje zmeczenie, znuzenie. kurcze jak mialem jechac 300km i co chwila wioska i ograniczenie do 40, za wioska jakis traktor (20km/h), po 10 minutach udalo sie wyprzedzic to kolejna wioska.. argh, ma sie ochote pociac plastykowym nozem czlowiek

ekonet
14-06-2011, 10:43
ludzie utrudniają wyprzedzanie "na trzeciego". Facet mówi do mnie: "Panie, jedzie taki jeden z drugim 100-110 (dopisek ode mnie - oczywiście na ogół ograniczenie 70/90 + 50 we wioskach, które co 5km) i nie mogę przejechać! (i teraz ważne) A przecież tam są takie równe pobocza i drzewa rzadko posadzone, że przecież ZAWSZE JEST GDZIE UCIEC"...
Nigdy nie ułatwiam wyprzedzania takim ścigantom. W ogóle nie wiem, skąd powstała idiotyczna maniera zjeżdżania na pobocze przez auto wyprzedzane. Powinny być za to surowe kary.


Widzę że kampania nie dotarła do wszystkich -> http://www.predkosczabija.pl
No, ale powiedz - jechałem wczoraj 130 km/h i żyję. Czemu mnie nie zabiło? Przecież prędkość zabija? To jak jest?

jackrabbit
14-06-2011, 10:46
Nigdy nie ułatwiam wyprzedzania takim ścigantom. W ogóle nie wiem, skąd powstała idiotyczna maniera zjeżdżania na pobocze przez auto wyprzedzane. Powinny być za to surowe kary.


No, ale powiedz - jechałem wczoraj 130 km/h i żyję. Czemu mnie nie zabiło? Przecież prędkość zabija? To jak jest?

psipadek ;)

siona
14-06-2011, 10:48
Nigdy nie ułatwiam wyprzedzania takim ścigantom. W ogóle nie wiem, skąd powstała idiotyczna maniera zjeżdżania na pobocze przez auto wyprzedzane. Powinny być za to surowe kary.

jestem podobnego zdania. pobocze nie jest dodatkowym pasem ruchu. nie potrafię do prawdy pojąć skąd ludziom do głowy przyszło, że jest inaczej. ostatnio mam też przemyślenie, że moglibyśmy przestać dopuszczać do ruchu samochody mocniejsze niż powiedzmy 150 KM. do osiągnięcia 140 kmh na autostradzie wystarcza mi 65 KM w miejskim jeździdle żony. dopuszczanie samochodów po 200-300 KM w kontekście ograniczeń prędkości jest zwyczajną hipokryzją.

mirekkania
14-06-2011, 10:56
No, ale powiedz - jechałem wczoraj 130 km/h i żyję. Czemu mnie nie zabiło? Przecież prędkość zabija? To jak jest?
Jechałem w Piątek 200 i też mnie nie zabiło.
Prędkość nie jest niebezpieczna, niebezpieczna jest "różnica prędkości".
Filmik pokazuje sytuacje, w których różnica prędkości między pojazdem, a szeroko pojętym otoczeniem (w otoczenie wpisuje się również wyobraźnia) była zbyt duża. Zeszłego lata wymsknąłem się bez szwanku śmierci mimo, że jechałem dużo poniżej dozwolonej i zgodnie z przepisami. Samochód który we mnie pikował, jechał zgodnie z przepisami, ale prędkością niedostosowaną do stanu technicznego pojazdu. Zawiniła wyobraźnia kierowcy fullwypas merola, który zepchnął go z prostej drogi.
Prędkość to jedno, a stan dróg, stan techniczny samochodów i stan świadomości kierowców to zupełnie coś innego. I tutaj doszukiwałbym się co najmniej 50% przyczyn wszystkich wypadków n polskich drogach, z naciskiem na stan dróg i wyobraźnię.

atrem_foto
14-06-2011, 10:57
Jestem również za tym, aby normalnie jechać swoim pasem, bez zjeżdżania na pobocze - jeśli jadę z maksymalną dozwoloną prędkością, jakie jest uzasadnienie, że ktoś chce mnie wyprzedzić? Czekam tylko, aż pojawi się w tym wątku ktoś, kto wyprzedza "na trzeciego" i nam powie, że droga jest dla szlachty, a szaraki won na pobocza i pola - sądząc po tym, co się wyrabia choćby na tej przywoływanej już "piątce", takich kierowców jest wcale niemało...

franz55
14-06-2011, 11:06
No, ale powiedz - jechałem wczoraj 130 km/h i żyję. Czemu mnie nie zabiło? Przecież prędkość zabija? To jak jest?

Proszę powiedz, że żartujesz..

Czy np mając dwójkę dzieci na "pokładzie" w fotelikach też tak jeździsz albo byś jeździł - bo wg Ciebie prędkość nie zabija i nie ma znaczenia czy jedziesz 50 czy 150 - ba nawet i 200 jeżeli wg Ciebie droga i inne czynniki pozwalają?? Zaryzykujesz ich resztę życia dla tych kilku, kilkunastu minut ??

Przy takiej prędkości o której piszesz nie masz szans na wyprowadzenie samochodu, wykonanie manewru w przypadku gdy coś nagle zmieni się na drodze przed Tobą, obok Ciebie.
Więcej - nawet nie poczujesz, że właśnie umierasz.

Był kilka lat temu wypadek na TŁ w W-wie - dwoje młodych ludzi uderzyło w tył autobusu. Dwie osoby można by powiedzieć mniej. Obliczono na podstawie braku reakcji (hamowania), zniszczeniu samochodu i uszkodzeniach autobusu, że jak zanim do nich dotarło iż giną to już nie żyli.

Nie jesteś sam na drodze.
Korzystają z niej i inni użytkownicy.

A filmik za każdym razem tak samo mocny jak za pierwszym.
Ale tak jak pisali wcześniej inni - udział w akcji rat., w wypadku na żywo daje zupełnie inny pogląd na tego typu sprawy.

Tu nie ma replay..

!AGresT
14-06-2011, 11:11
Pobawię się w adwokata, ale sądzę, ze Ekonet czepia się bardziej semantyki. Chodzi o to, że prędkośc sama w sobie nie zabija. Tak jak czas nie nie robi (nie leczy ran itd). Rozbijanie takich haseł-skrótowców pozwala często na szersze spojrzenie na temat.

velaskez
14-06-2011, 11:13
W sumie rzucając ten filmik chciałem uniknąć dyskusji, która powraca jak bumerang. Każdy ponarzeka a i tak będziemy jeździć tak samo.
Nie powiem, że jeżdżę wolno. Uważam, że 110-120 pomiędzy wioskami to prędkość nie nużąca i jednocześnie pozwalająca zminimalizować czas jazdy. Zlinczujcie mnie jak chcecie.

Abstrahując od zagadnienia prędkości na drodze, to pieszy też wyobraźni nie mają. Odkąd często jeżdżę swoim garbusem, to miałem kilka sytuacji jak pieszy wymusił pierwszeństwo. Kurde ja wiem, że powinienem się zatrzymać, tylko niech ktoś spróbuje się zatrzymać bez ABS na cienkich oponkach na gorącym asfalcie. I wtedy jest dylemat, wcisnąć gaz w podłogę i czekać aż się zatrzyma, już tracąc zupełnie kontrolę? Czy może spróbować ominąć pacana? A jak nie wyhamuję to co? Zginie on, może ja zostanę kaleką, garbus składa się jakby był z papieru :twisted: Mam uraz do przejść, dzieci na rolkach, rowerach, pijaczków, studentów wokoło Politechniki...generalnie ludzi na przejściach. Pozostaje jeździć wolniej i mieć stopę nad hamulcem.

Ludzie nie umieją wyprzedzać. To kolejny powód wypadków. Ostatnio robię kurs na motocykl, przez co musiałem uczestniczyć w kursie teoretycznym. Kurs był łączony dla kat. A i B. Wyprzedzanie jest manewrem demonizowanym. Kursanci uczą się na pamięć kolejnych etapów tego elementu jazdy. Jakby w rzeczywistości był czas na myślenie o pierdołach takich jak wyłączenie kierunkowskazu po zjechaniu na lewy pas. Przecież to trwa od 5 do 10s. Na kursie się nie wyprzedza. A jeśli już, to raz może kilka razy. To nie pozwala nauczyć się oceny odległości czy to w dzień, czy w nocy, czy w deszczu. Nie pozwala zobaczyć co się dzieje jak się wjedzie kołem w piach na poboczu, czy w kałużę z gazem wciśniętym do podłogi.

A takie filmy się pokazuje na kursach. I co z tego. Wyrażenia "ograniczamy zaufanie" i "szczególna ostrożność" słyszałem, aż mi wyszło bokiem. I co z tego.

Szkoły doskonalenia jazdy to według mnie pomyłka. Kilometraż czyni lepszym, a nie weekend na torze na poślizgowych matach. Ja nie muszę umieć wyprowadzać z poślizgu, nie jestem Hołowczyc. Ja mam umieć w ogóle do niego nie dopuścić.

Według mnie nasze prawo w sprawie praw jazdy wymaga modyfikacji. System wydawania praw do jazdy z rodzicem np. przez pierwszy rok według mnie jest dobry. Pozwoliłoby to na lepsze opanowanie umiejętności. Wszystko ma swoje plusy i minusy.

A co do bezmyślnej jazdy...to nie zapominajmy, że przeciętny Kowalski dużo nie jeździ. Do pracy ma w miarę blisko, czasem pojedzie nad wodę w niedzielę, czasem na święta do rodziny, czasem do kościoła. Wszyscy wiemy, że technika poruszania się na trasie i w mieście to dwa światy. Skoro ktoś robi te 10-20k kilometrów rocznie, to skąd ma wziąć to myślenie?...

NeXuS
14-06-2011, 11:15
Jechałem w Piątek 200 i też mnie nie zabiło.

A ja włożyłem jeden nabój w bębenek rewolweru, zakręciłem, przystawiłem do głowy i pociągnąłem za spust i też mnie nie zabiło...

Le Sir
14-06-2011, 11:20
Wieje tu trochę hipokryzją.
Kto nie przekracza 50 km/h w terenie zabudowanym niechaj pierwszy rzuci kamień.

seler
14-06-2011, 11:20
Jeśli jedzie 60 km/h zamiast 50, to droga hamowania wzrasta o kilka metrów.
Gdyby jechał 50, zatrzymał by się przed przejściem, przy 60 (w tej samej sytuacji) już za...

Jak ja kocham takie banały...
Jestem ciekaw ilu z "rzucających kamieniem" na przekraczających prędkość wydaje stosunkowo duże pieniądze na porządne hamulce, opony i sprawne zawieszenie? A przecież opona z górnej półki zatrzyma się kilka metrów bliżej niż tani chińczyk, no ale trzeba kilkaset złociszy za komplet więcej wydać a to już nie dopuszczalne bo ile browara za to by było.
Nie mówiąc o kursach doszkalających, co też kosztuje.

Z innej bajki, co się szybciej zatrzyma fiat brawo przy 50km/h czy e-klasa przy 60km/h?

Ale wszyscy wiedzą że 60km/h zabija a 50 to już nie...Ważne żeby hasło chytało za serce, za rozsądek nie musi.

siona
14-06-2011, 11:21
Nie powiem, że jeżdżę wolno. Uważam, że 110-120 pomiędzy wioskami to prędkość nie nużąca i jednocześnie pozwalająca zminimalizować czas jazdy.

weź tylko pod uwagę, że przy tej prędkości jesteś co chwilkę wyprzedzany :/
nikt nie mówi, że licznikowe 110 jest problemem (faktycznie jest to ok. 100 kmh) - problemem jest banda grzejących po 160, środkiem drogi (bo oni są szlachtą w swoich super furach), problemem są jeżdżący 120 przez woski i wreszcie problemem jest idiotyczne oznakowanie na naszych drogach ...

siona
14-06-2011, 11:25
Z innej bajki, co się szybciej zatrzyma fiat brawo przy 50km/h czy e-klasa przy 60km/h?


ten, którego kierowca zareaguje wcześniej. jeśli zareagują tak samo wcześniej zatrzyma się fiacik. zaskoczony? energia zależy od kwadratu prędkości i masy. czyli energia merca będzie cirka ebałt 2x większa od fiacika - prosta fizyka.

velaskez
14-06-2011, 11:30
ten, którego kierowca zareaguje wcześniej. jeśli zareagują tak samo wcześniej zatrzyma się fiacik. zaskoczony? energia zależy od kwadratu prędkości i masy. czyli energia merca będzie cirka ebałt 2x większa od fiacika - prosta fizyka.

Tia. Weź pod uwagę szerokość opon, ich jakość, i wielkość powierzchni trących w hamulcach, szybkość odprowadzania ciepła, masę samochodu, położenie środka ciężkości, sztywność zawieszenia, rozkład siły hamowania. Prosta fizyka.

maly5
14-06-2011, 11:31
Szkoły doskonalenia jazdy to według mnie pomyłka. Kilometraż czyni lepszym, a nie weekend na torze na poślizgowych matach. Ja nie muszę umieć wyprowadzać z poślizgu, nie jestem Hołowczyc. Ja mam umieć w ogóle do niego nie dopuścić.
Uwazasz ze na goracym asfalcie abs by Ci pomogl - blad. jesli dochodzi do sytuacji o ktorych piszesz to jest to niedostosowanie predkosci jazdy. jesli masz dylematy co zrobic to znaczy ze przydalby Ci sie taki kurs. dowiedzialbys sie bardzo szybko ze masz niewlasciwa pozycje za kolkiem, nie umiesz hamowac.
albo masz odruchy w sytuacjach kryzysowych albo dupa. Hołek nie ma tu nic do rzeczy. to sa reakcje jak na treningach sztuk walki przymierzajac - podswiadomie. myslenie to sie przydaje po fakcie.
generalnie kilometraz daje bardzo duzo. z czasem jednak usypia czujnosc bo wydaje nam sie ze jestesmy swietni. przy moim kilometrazu okazalo sie ze leze i kwicze na podstawach. trafilem przez przypadek na takie szkolenie i polecam bo ocalilo mi, i nie tylko to dupe kilka razy, i ani raz nie bylaby moja wina.
generalnie nie obraz sie ale Twoja wypowiedz zapachniala dosc krotkim stazem za kolkiem - wiem bo kiedys tez dostalem prawko i bylem mistrzem kierownicy. szybko sie to niestety zaczelo weryfikowac ;) a do tego po latach udowodnili mi jak bardzo malo jeszcze umiem.

seler
14-06-2011, 11:34
czyli energia merca będzie cirka ebałt 2x większa od fiacika - prosta fizyka.

zamiast teoretyzować to sprawdź kolego...

atrem_foto
14-06-2011, 11:34
Wieje tu trochę hipokryzją.
Kto nie przekracza 50 km/h w terenie zabudowanym niechaj pierwszy rzuci kamień.

Ja nie przekraczam. Nie kradnę też i nie zabijam (pewnie złodzieje i mordercy są zdziwieni - to tak można?).

velaskez
14-06-2011, 11:36
Uwazasz ze na goracym asfalcie abs by Ci pomogl - blad. jesli dochodzi do sytuacji o ktorych piszesz to jest to niedostosowanie predkosci jazdy. jesli masz dylematy co zrobic to znaczy ze przydalby Ci sie taki kurs. dowiedzialbys sie bardzo szybko ze masz niewlasciwa pozycje za kolkiem, nie umiesz hamowac.
albo masz odruchy w sytuacjach kryzysowych albo dupa. Hołek nie ma tu nic do rzeczy. to sa reakcje jak na treningach sztuk walki przymierzajac - podswiadomie. myslenie to sie przydaje po fakcie.
generalnie kilometraz daje bardzo duzo. z czasem jednak usypia czujnosc bo wydaje nam sie ze jestesmy swietni. przy moim kilometrazu okazalo sie ze leze i kwicze na podstawach. trafilem przez przypadek na takie szkolenie i polecam bo ocalilo mi, i nie tylko to dupe kilka razy, i ani raz nie bylaby moja wina.
generalnie nie obraz sie ale Twoja wypowiedz zapachniala dosc krotkim stazem za kolkiem - wiem bo kiedys tez dostalem prawko i bylem mistrzem kierownicy. szybko sie to niestety zaczelo weryfikowac ;) a do tego po latach udowodnili mi jak bardzo malo jeszcze umiem.

A Tobie kolego by się przydał kurs czytania zdań do końca.
Aż zacytuję sam siebie.


Mam uraz do przejść, dzieci na rolkach, rowerach, pijaczków, studentów wokoło Politechniki...generalnie ludzi na przejściach. Pozostaje jeździć wolniej i mieć stopę nad hamulcem.

!AGresT
14-06-2011, 11:37
Jak ja kocham takie banały...
Jestem ciekaw ilu z "rzucających kamieniem" na przekraczających prędkość wydaje stosunkowo duże pieniądze na porządne hamulce, opony i sprawne zawieszenie? A przecież opona z górnej półki zatrzyma się kilka metrów bliżej niż tani chińczyk, no ale trzeba kilkaset złociszy za komplet więcej wydać a to już nie dopuszczalne bo ile browara za to by było.
Nie mówiąc o kursach doszkalających, co też kosztuje.

Z innej bajki, co się szybciej zatrzyma fiat brawo przy 50km/h czy e-klasa przy 60km/h?

Ale wszyscy wiedzą że 60km/h zabija a 50 to już nie...Ważne żeby hasło chytało za serce, za rozsądek nie musi.

Pewnie, najlepiej wyśmiac argumenty.
Może zadamy to pytanie inaczej - czy super-wypas mercedes jadący 60 km/h w sytuacji nagłej zatrzyma się kilka metrów dalej niż identyczny jadący 50?
Kto i przy jakiej prędkości zatrzyma się szybciej zależy w olbrzymiej mierze od czasu reakcji kierowcy. Niezależnie od marki, każde auto, przy tej samej prędkości pokonuje ten sam dystans w czasie. Niestety myślenie merolem mogę więcej niż fiatem często źle się kończy. Jazda 50 po mieście (lub po prostu jazda z dozwoloną prędkością na danym terenie) ma olbrzymi wpływ na bezpieczeństwo, ponieważ użytkownicy dróg zachowują się w przewidywalny sposób. Wiesz, z jaką prędkością zbliża się jadący samochód i dużo łatwiej oceniasz możliwoś bezpiecznego przejścia przez jezdnię, czy wykonanie jakiegoś manewru, o sytuacjach nagłych nie wspominając.
Moje banały biorą się stąd, że przez kilka lat zajmowałem się testowaniem samochodów i mam ukończone ponad dwadzieścia różnych specjalistycznych kursów, większośc nie w Polsce. Właśnie dlatego jeżdżę zgodnie z przepisami i przestrzegam ograniczeń.
Co do opon i stanu technicznego masz 100% racje, to olbrzymi problem u nas.

Za każdym razem, kiedy pojawia się tego typu temat obiecuję sobie - nie odezwę się, nie odezwę się i... znowu skucha...

mirekkania
14-06-2011, 11:37
Wieje tu trochę hipokryzją.
Kto nie przekracza 50 km/h w terenie zabudowanym niechaj pierwszy rzuci kamień.
Ja nie przekraczam. Wspólczesne, dobre samochody pozwalają rozwijać bardzo duże prędkości w sposób bezpieczny. Niestety, nie sztuka jest jeżdzić 200 km/h, sztuka jest się w porę zatrzymać. Dlatego, żeby jeździć szybko trzeba mieć wyobraźnię. Niestety, jak napisał jeden z przedpisców, "wszystkim nam sie wydaje, że jesteśmy zaj...."

ekonet
14-06-2011, 11:40
Proszę powiedz, że żartujesz..

Czy np mając dwójkę dzieci na "pokładzie" w fotelikach też tak jeździsz albo byś jeździł - bo wg Ciebie prędkość nie zabija i nie ma znaczenia czy jedziesz 50 czy 150 - ba nawet i 200 jeżeli wg Ciebie droga i inne czynniki pozwalają?? Zaryzykujesz ich resztę życia dla tych kilku, kilkunastu minut ??

Przy takiej prędkości o której piszesz nie masz szans na wyprowadzenie samochodu, wykonanie manewru w przypadku gdy coś nagle zmieni się na drodze przed Tobą, obok Ciebie.
Więcej - nawet nie poczujesz, że właśnie umierasz.

Był kilka lat temu wypadek na TŁ w W-wie - dwoje młodych ludzi uderzyło w tył autobusu. Dwie osoby można by powiedzieć mniej. Obliczono na podstawie braku reakcji (hamowania), zniszczeniu samochodu i uszkodzeniach autobusu, że jak zanim do nich dotarło iż giną to już nie żyli.

Nie jesteś sam na drodze.
Korzystają z niej i inni użytkownicy.

A filmik za każdym razem tak samo mocny jak za pierwszym.
Ale tak jak pisali wcześniej inni - udział w akcji rat., w wypadku na żywo daje zupełnie inny pogląd na tego typu sprawy.

Tu nie ma replay..
Gdybyś mnie znał, wiedziałbyś, że mam bzika na punkcie bezpieczeństwa. Na drogach w razie wypadku jestem pierwszym, który leci ratować, tamuje krew, pociesza rannych, organizuje pomoc i w ogóle coś robi. Albo przepędza gapiów, którzy stoją bez sensu i się jarają czyjąś tragedią. Jeśli ktoś może coś mi zarzucić co do prędkości, to bardziej to, że jadę nieraz wg niektórych zbyt wolno (nie, nie tamuję ruchu) niż za szybko.
Tak, jak napisał !AGresT - czepiam się tego, że nie sama prędkość zabija, lecz gwałtowna zmiana prędkości.
Do rozpaczy doprowadzają mnie kierowcy, o których się mówi "jeździ szybko, ale pewnie". To klasa zabójców drogowych.


niech ktoś spróbuje się zatrzymać bez ABS na cienkich oponkach na gorącym asfalcie. I wtedy jest dylemat, wcisnąć gaz w podłogę i czekać aż się zatrzyma, już tracąc zupełnie kontrolę? Czy może spróbować ominąć pacana? A jak nie wyhamuję to co? Zginie on, może ja zostanę kaleką, garbus składa się jakby był z papieru
To oznacza, że masz auto, którym nie powinieneś wyjeżdżać na drogi publiczne. Kropka.

siona
14-06-2011, 11:42
Tia. Weź pod uwagę szerokość opon, ich jakość, i wielkość powierzchni trących w hamulcach, szybkość odprowadzania ciepła, masę samochodu, położenie środka ciężkości, sztywność zawieszenia, rozkład siły hamowania. Prosta fizyka.

taaaa
prosta fizyka - tarcie nie zależy od powierzchni - zależy od współczynnika tarcia i masy. to co napisałem powyżej to oczywiście małe uproszczenie ale weźcie pod uwagę, że czasy, kiedy fiacik hamował na odcinku 30% dłuższym niż mercedes minęły już dawno. teraz różnice ze 100 kmh to 2-3 metry. doga hamowania merca to realnie około 38 m a fiacika 39m. przy czym to droga netto wiec realnie różnica procentowa między nimi jest jeszcze mniejsza.

maly5
14-06-2011, 11:45
A Tobie kolego by się przydał kurs czytania zdań do końca.
moze zle doczytalem. przyznaje.
ale nie docenianie szkolen dodatkowych polecam przemyslec. zamkniety tor daje szanse wykonywac manewry, ktorych balibysmy sie na codzien. a jak zauwazyles - jak Ci dziecko czy student wybiegnie przed auto to opcje sa 3- albo go ominiesz, albo przed nim wyhamujesz albo go przejedziesz.

franz55
14-06-2011, 11:45
Gdybyś mnie znał, wiedziałbyś, że mam bzika na punkcie bezpieczeństwa. Na drogach w razie wypadku jestem pierwszym, który leci ratować, tamuje krew, pociesza rannych, organizuje pomoc i w ogóle coś robi. Albo przepędza gapiów, którzy stoją bez sensu i się jarają czyjąś tragedią. Jeśli ktoś może coś mi zarzucić co do prędkości, to bardziej to, że jadę nieraz wg niektórych zbyt wolno (nie, nie tamuję ruchu) niż za szybko.
Tak, jak napisał !AGresT - czepiam się tego, że nie sama prędkość zabija, lecz gwałtowna zmiana prędkości.
Do rozpaczy doprowadzają mnie kierowcy, o których się mówi "jeździ szybko, ale pewnie". To klasa zabójców drogowych.


Nie znam Cię osobiście to fakt - ale stwierdzenie jechałem 130 i żyję dalej nie napawa optymizmem niestety.

Ale też ładnie napisałeś - są to zabójcy - a nie już samobójcy.
Jak się rozwali na drzewie - problem ma jego rodzina z ciałem i innymi rzeczami.
Problem się robi gdy zabija kogoś na drodze albo przy niej.
Wtedy tragedia jest już duużo większa.

seler
14-06-2011, 11:45
W książce pana Sobiesława jest świetny rysunek. W jednym aucie jedzie 50km/h spocony "mistrz lewoskrętu" a w drugim 200km/h pan w kasku wyglądający jak Zasada. Podpis pod rysunkiem: OBAJ JADĄ BEZPIECZNIE.

Bezpieczeństwo jest kwestią umiejętności a nie prędkości ale umiejętności nie zdobędzie się bez odpowiedniego treningu.
Co z tego że ktoś jeździ super powoli i zgodnie z przepisami jeśli w sytuacji krytycznej zwyczajnie nie będzie potrafił odpowiednio zareagować?

velaskez
14-06-2011, 11:46
To oznacza, że masz auto, którym nie powinieneś wyjeżdżać na drogi publiczne. Kropka.

I mam ważny przegląd techniczny. Jeździłeś maluchem. Wiesz jak to jest. Maluch też się w miejscu nie zatrzymywał.

franz55
14-06-2011, 11:48
hehe ale jak już się rozpędził to najczęściej byłem już u celu :D

siona
14-06-2011, 11:48
zamiast teoretyzować to sprawdź kolego...

co mam sprawdzić? to jest wiedza z zakresu 6 klasy starej podstawówki. pomnóż jedno x drugie do kwadratu i porównaj. jeśli ktokolwiek tego nie rozumie niech wraca do szkoły. prawdopodobnie duże auto lepiej ochroni swoich pasażerów i to z różnych przyczyn. nie o tym wszakże tu mowa.

stig
14-06-2011, 11:48
Ja nie przekraczam. Wspólczesne, dobre samochody pozwalają rozwijać bardzo duże prędkości w sposób bezpieczny.Taaa... Co ma dobry samochod, do dziury w jezdni, strzalu opony, zagapienia sie kierowcy (lub naglego pogorszenia stanu zdrowia), zwierzaka na szosie, plamy oleju, kaluzy, koleiny, piasku, czy czegokolwiek innego, co z tym wspolczesnym samochodem nie ma nic wspolnego?



Niestety, nie sztuka jest jeżdzić 200 km/h, sztuka jest się w porę zatrzymać.Nie tylko zatrzymac. Jak wspomnialem wyzej -- nie trzeba sytuacji, przed ktora uchroni zatrzymanie auta. Przy 200 km/h praktycznie kazde nieprzewidziane zdarzenie, ktore ma najmniejszy nawet wplyw na auto, konczy sie smiercia. I to czesto nie tylko samego kierowcy czy pasazerow tego konkretnego auta, ale takze innych uczestnikow ruchu.



Dlatego, żeby jeździć szybko trzeba mieć wyobraźnię.Lepiej, zebys juz tego nigdzie nie powtarzal... 50% ludzi po przeczytaniu tego zdania stwierdzi, ze teraz bedzie sie bardziej skupiac, przewidywac, i pozwoli sobie jezdzic szybko. Zeby jezdzic szybko, trzeba tylko wcisnac gaz. A juz samo to oznacza, ze wciskajacy nie ma wyobrazni.

Le Sir
14-06-2011, 11:49
Wieje tu trochę hipokryzją.
Kto nie przekracza 50 km/h w terenie zabudowanym niechaj pierwszy rzuci kamień.
Ja nie przekraczam. Wspólczesne, dobre samochody pozwalają rozwijać bardzo duże prędkości w sposób bezpieczny. Niestety, nie sztuka jest jeżdzić 200 km/h, sztuka jest się w porę zatrzymać. Dlatego, żeby jeździć szybko trzeba mieć wyobraźnię. Niestety, jak napisał jeden z przedpisców, "wszystkim nam sie wydaje, że jesteśmy zaj...."

Nie piszę o dużych prędkościach. Piszę o jechaniu 50 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym.
Jeśli to co piszesz ty i atrem_foto to prawda, to tylko należy stawiać was za wzór.

maly5
14-06-2011, 11:54
Bezpieczeństwo jest kwestią umiejętności a nie prędkości ale umiejętności nie zdobędzie się bez odpowiedniego treningu.
Co z tego że ktoś jeździ super powoli i zgodnie z przepisami jeśli w sytuacji krytycznej zwyczajnie nie będzie potrafił odpowiednio zareagować?
wez wytlumacz to ludziom, ktorzy uwazaja ze sa swietnymi kierowcami.
w zeszlym roku kolega sie zagapil, jechalismy w korku .. wolno na maxa. kierowca przed nami stanal, ja zdazylem z siebie wydusic cos z siebie w stylu 'uwaga' , on wcisnal hamulec, ale nic ponad.. nie jestes w stanie przekazac w pol sekundy madrosci w stylu 'odbij w prawo' .... wydalem z siebie jakies 'eeeyyyeee' i walnelismy mu w zderzak przy 15 na godzine. nic sie nie stalo, ale wiekszosc kierujacych umie tylko wcisnac pedal - zazwyczaj tez za slabo i za pozno, a jak juz nawet odbije to o kontrze zapomnij. zreszta watek wiadomo dokad zmierza :) ja bym kazdego poslal na tor i zobaczyl jak omija pacholki przy tych 50-60 na godzine a pozniej hamuje. wesolo by bylo.

seler
14-06-2011, 11:54
taaaa
prosta fizyka - tarcie nie zależy od powierzchni - zależy od współczynnika tarcia i masy. to co napisałem powyżej to oczywiście małe uproszczenie ale weźcie pod uwagę, że czasy, kiedy fiacik hamował na odcinku 30% dłuższym niż mercedes minęły już dawno. teraz różnice ze 100 kmh to 2-3 metry. doga hamowania merca to realnie około 38 m a fiacika 39m. przy czym to droga netto wiec realnie różnica procentowa między nimi jest jeszcze mniejsza.


Proszę cię.
Zagadka: gdzie zatrzymał się mini a gdzie merc, odpowiedź na końcu filmiku:

http://www.youtube.com/watch?v=USr-sUzdChY

maly5
14-06-2011, 12:00
I mam ważny przegląd techniczny.
samochod w ogole istnieje ? no to i przeglad bedzie ;)

ekonet
14-06-2011, 12:00
Nie znam Cię osobiście to fakt - ale stwierdzenie jechałem 130 i żyję dalej nie napawa optymizmem niestety.
Na autostradzie? W pełni sprawnym autem?

M_B
14-06-2011, 12:04
Na autostradzie? W pełni sprawnym autem?

Jakiś miesiąc temu jechałem A4 z Krakowa do Katowic. Zastanawiające jest to, że ograniczenie do 140km/h przestrzegane jest tylko na prawym pasie i dokładnie tyle wszyscy jadą. Na lewym strach jechać. Była burza, wody kilka centymetrów na jezdni, widoczność na kilkanaście metrów do przodu.

Jak byłem chwilę na lewym, nagle przede mną znalazł się kawałek obudowy z tworzywa sztucznego z autokaru. Jakoś to ominąłem.

jackrabbit
14-06-2011, 12:05
Na autostradzie? W pełni sprawnym autem?

nie ma w pelni sprawnych aut, sa tylko nieprzebadane ;)

siona
14-06-2011, 12:05
Proszę cię.
Zagadka: gdzie zatrzymał się mini a gdzie merc, odpowiedź na końcu filmiku:

http://www.youtube.com/watch?v=USr-sUzdChY

tja
jest tylko 1 "ale" (nawet jeśli przyjmiemy, że ostatnie hamowanie nosi znamiona miarodajności - a nie wydaje mi się)- te auta hamowały z tej samej prędkości i było to jak rozumiem 75mph czyli jakieś 120 kmh - różnica jakieś 4 m - przy 50 kmh byłoby liczone w dziesiątkach cm. jadący 60 kmh merc potrzebowałby sporo więcej na zatrzymanie się niż fiacik przy 50 kmh. te kilkadziesiąt cm z nawiązką pochłonąłby wydłużona odległość reakcji kierowcy. bardzo dobry czas reakcji na drodze to jakieś 0,5 sek co dla fiacika przekłada się na 13,5m a dla merca na 16,5m. nadal sugerujesz, że marcedes zatrzyma się szybciej ?

prz3mo
14-06-2011, 12:07
Przyznaję się bez bicia, gdy byłem młodszy był okres (niedługi na szczęście), że zdarzało mi się bardzo szybko jeździć. Czasem na granicy ryzyka. Byłem debilem i dziękuję Bogu, że nic się nikomu innemu nic złego przeze mnie nie stało. A dopiero potem dziękuję Bogu, że mi nic złego się nie stało. Teraz jeżdżę sporo wolniej i wbijam sobie do głowy cały czas, że mam jeździć tak by przede wszystkim komuś nie zrobić krzywdy. Jeśli na przeciwko mnie jedzie ktoś kto myśli podobnie to super.

maly5
14-06-2011, 12:09
a tak w ogole to kto z nas wymienia sprezyny w aucie poki nie pekna. komu mechanicy wymienili klocki rozbierajac caly zacisk (czyszczac, smarujac itp) a nie tylko wybijajac stary i wkladajac nowy klocek. kto zmienia opony jak czuje, ze juz traca swoje wlasciwosci, a nie jak znacznik obija sie o asfalt. jak czesto sprawdzamy cisnienie, itd..

mirekkania
14-06-2011, 12:10
Taaa... Co ma dobry samochod, do dziury w jezdni, strzalu opony, zagapienia sie kierowcy (lub naglego pogorszenia stanu zdrowia), zwierzaka na szosie, plamy oleju, kaluzy, koleiny, piasku, czy czegokolwiek innego, co z tym wspolczesnym samochodem nie ma nic wspolnego?
Ma do tego wyobraźnia. To o niej pisałem, przede wszystkim.

Przy 200 km/h praktycznie kazde nieprzewidziane zdarzenie, ktore ma najmniejszy nawet wplyw na auto, konczy sie smiercia.
Nie staram się nikogo namawiać do jazdy z takimi prędkościami. W tym przypadku jednak nie masz racji.
3 lata temu na autostradzie w Niemczech jechałem 160 km/h środkowym pasem (jestem zabójcą na drodze, tak wiem) Lewym pasem wyprzedziło mnie BMW, którego oś pojazdu była prostopadle do osi mojego. Zgadnij, ile miał na liczniku, kiedy wpadł w poślizg? Ja stawiam na jakieś 250-300. Nikomu nic się nie stało mimo, że BMW poobijała się ze wszystkich stron, o bariery miedzy pasami autostrady. Oczywiście, mówimy tu o nieprawdopodobnym szczęściu, jednak gdyby to było powiedzmy rozwijające 200 km/h Seicento, finał zdarzenia byłby taki, jak opisałes.

Prędkość jest niebezpieczna, to nie ulega wątpliwości. Nie każdy, nie w każdych warunkach, nie każdym samochodem może jechać szybko. Ale o tym wie kierowca który przejechał milion kilometrów. Teoretyk będzie trwał przy swoim i twierdził, że 130 km/h to już śmierć, a 20 nie.
Mój bratanek zginął w wypadku, w którym oba pojazdy jechały poniżej 50 km na godzinę. Jeden maluch uderzył drugiego z boku. Samochód uderzony miał w chwili wypadku prędkość około 50 km/h, sprawca około 25 km/h.


50% ludzi po przeczytaniu tego zdania stwierdzi, ze teraz bedzie sie bardziej skupiac, przewidywac, i pozwoli sobie jezdzic szybko. Zeby jezdzic szybko, trzeba tylko wcisnac gaz. A juz samo to oznacza, ze wciskajacy nie ma wyobrazni.90% ludzi wyobraża sobie, ze jak ktoś ma lustrzankę, to już się zna na robieniu zdjęć. Następne 40% uważa, że jak jest zdjęcie wyfotoszopowane, że niewiele zostało z oryginału, to juz jest dobra fotografia.
To co napisałem we wczesniejszych postach znaczy "mogę bezpiecznie jeździć szybko, ale pod wieloma warunkami". Nie prawdą jest, że jedynym warunkiem "niebezpieczeństwa" jest duża prędkość. Nie jest.
To, że 130 km/h jest niebezpieczne, to taka sama prawda jak ta, że danie komuś przypadkowemu do ręki aparatu za 20 kzł, gwarantuje otrzymanie dobrego zdjęcia.

prz3mo
14-06-2011, 12:11
Ja nie przekraczam. Wspólczesne, dobre samochody pozwalają rozwijać bardzo duże prędkości w sposób bezpieczny.

I co z tego, że współczesne auto pozwala rozwijać prędkość w sposób bezpieczny. Tu chodzi o konsekwencje tej prędkości i następstwa tego co może dziać się dalej.
Po tym co piszesz w tym temacie nikomu nie życzę by spotkał Cię na drodze, bo jesteś chyba mega egoistą.

mirekkania
14-06-2011, 12:14
a tak w ogole to kto z nas wymienia sprezyny w aucie poki nie pekna.
Ja. Wymieniam całe auto.

komu mechanicy wymienili klocki rozbierajac caly zacisk (czyszczac, smarujac itp) a nie tylko wybijajac stary i wkladajac nowy klocek. Mi wymieniaja zacisk na nowy, kiedy ten już sprawia WRAŻENIE zużytego

kto zmienia opony jak czuje, ze juz traca swoje wlasciwosci,Wymieniam, kiedy widze, że do znacznika brakuje 2 mm.

jak czesto sprawdzamy cisnienie, itd..To zależy. Jeśli jade po autostradzie, gdzie rozwijam czasem duże prędkości, to zawsze po cca. 300 km. Jeśli po zwykłych drogach, co cca. 2.000 km.

mirekkania
14-06-2011, 12:14
Po tym co piszesz w tym temacie nikomu nie życzę by spotkał Cię na drodze, bo jesteś chyba mega egoistą.Poprostu, przeczytałes to co napisałem, po łebkach. I odczytałeś tylko to, co chciałes odczytać.

siona
14-06-2011, 12:15
a tak w ogole to kto z nas wymienia sprezyny w aucie poki nie pekna. komu mechanicy wymienili klocki rozbierajac caly zacisk (czyszczac, smarujac itp) a nie tylko wybijajac stary i wkladajac nowy klocek. kto zmienia opony jak czuje, ze juz traca swoje wlasciwosci, a nie jak znacznik obija sie o asfalt. jak czesto sprawdzamy cisnienie, itd..

sporo w tym prawdy
akurat zacisk u mnie czyszczą i smarują. co do sprężyn to pikuś - nawet amortyzatorów ludzie nie wymieniają. z oponami jest różnie - większość ludzi dba o zimówki letnie zostawiając mocno samopas.

dobrym wyznacznikiem sposobu jazdy jest czas życia klocków właśnie. jak byłem młody i "trochę" mniej rozważny zużywałem komplet w 20-30 kkm teraz zestaw starcza mi na 140 kkm :)

prz3mo
14-06-2011, 12:15
Poprostu, przeczytałes to co napisałem po łebkach.

Przeczytałem dość dokładnie. Mam nadzieję, że po prostu źle Cię zrozumiałem.

seler
14-06-2011, 12:16
tja
jest tylko 1 "ale" (nawet jeśli przyjmiemy, że ostatnie hamowanie nosi znamiona miarodajności - a nie wydaje mi się)- te auta hamowały z tej samej prędkości i było to jak rozumiem 75mph czyli jakieś 120 kmh - różnica jakieś 4 m - przy 50 kmh byłoby liczone w dziesiątkach cm. jadący 60 kmh merc potrzebowałby sporo więcej na zatrzymanie się niż fiacik przy 50 kmh. te kilkadziesiąt cm z nawiązką pochłonąłby wydłużona odległość reakcji kierowcy. bardzo dobry czas reakcji na drodze to jakieś 0,5 sek co dla fiacika przekłada się na 13,5m a dla merca na 16,5m. nadal sugerujesz, że marcedes zatrzyma się szybciej ?

Widzę że jesteś z tych do których żaden argument nie trafi.
Mercedes chociaż zatrzymuje się bliżej i ma lepsze hamulce/opony/zawieszenie/systemy to jednak zatrzyma się dalej.
Twoja logika mnie powala, zatrzymał się wcześniej bo test był przy dużej prędkości a przy małej już się zatrzyma dalej.
To ja Ci proponuję wrócić do tej szóstej klasy i poczytać o wzroście energii kinetycznej z prędkością.

Skąd w ogóle założenie o wydłużonym czasie reakcji?
Załóżmy że robisz test, jedzie ten sam kierowca, najpierw fiatem potem eklasą. Prędkość 50km/h. Ty twierdzisz że fiat zatrzyma się szybciej niż merc??
Mam nadzieję że sam nie wierzysz w to co mówisz i tylko argumentujesz dla zabawy...

stig
14-06-2011, 12:22
3 lata temu na autostradzie w Niemczech jechałem 160 km/h środkowym pasem (jestem zabójcą na drodze, tak wiem) Lewym pasem wyprzedziło mnie BMW, którego oś pojazdu była prostopadle do osi mojego. Zgadnij, ile miał na liczniku, kiedy wpadł w poślizg? Ja stawiam na jakieś 250-300. Nikomu nic się nie stało mimo, że BMW poobijała się ze wszystkich stron, o bariery miedzy pasami autostrady. Oczywiście, mówimy tu o nieprawdopodobnym szczęściu, jednak gdyby to było powiedzmy rozwijające 200 km/h Seicento, finał zdarzenia byłby taki, jak opisałes.Gdyby to bylo seicento, to jechaloby 120 i w ogole nie doszloby do tego o czym napisales! Tak trudno to zrozumiec? Co z tego, ze ludzie z tego BMW wyszli calo z poslizgu, skoro spowodowali zagrozenie w ruchu i tylko zapewne cudem nikt nie zginal (nie tyle nikt z nich, ile inni uzytkownicy drogi).




To co napisałem we wczesniejszych postach znaczy "mogę bezpiecznie jeździć szybko, ale pod wieloma warunkami". Nie prawdą jest, że jedynym warunkiem "niebezpieczeństwa" jest duża prędkość. Nie jest. To, że 130 km/h jest niebezpieczne, to taka sama prawda jak ta, że danie komuś przypadkowemu do ręki aparatu za 20 kzł, gwarantuje otrzymanie dobrego zdjęcia.Kazda predkosc jest niebezpieczna, jesli osiaga sie ja na innym odcinku, niz stanowia o tym przepisy i znaki. Takze te 130 km/h jest niebezpieczne i przestan opowiadac bajki. Taka predkosc jest niebezpieczna takze na drodze, ktora jest do niej przystosowana! Zderzenie sie z innym samochodem, jest tylko jednym z wielu niebezpieczenstw. Na te pozostale kompletnie nie masz wplywu i nie opowiadaj bzdur, ze opanujesz nawet dobre auto, jesli Ci strzeli opona, auto straci przyczepnosc na wyboju, ktorego wczesniej jezdzac ta droga nie spotkales, albo ptak znienacka przypie...li w przednia szybe.

mirekkania
14-06-2011, 12:23
Przeczytałem dość dokładnie. Mam nadzieję, że po prostu źle Cię zrozumiałem.
Moge Cię przewieźć, po swojemu. Sam ocenisz :) Gwarantuję, że mnie źle zrozumiałeś.

siona
14-06-2011, 12:29
Widzę że jesteś z tych do których żaden argument nie trafi.
Mercedes chociaż zatrzymuje się bliżej i ma lepsze hamulce/opony/zawieszenie/systemy to jednak zatrzyma się dalej.
Twoja logika mnie powala, zatrzymał się wcześniej bo test był przy dużej prędkości a przy małej już się zatrzyma dalej.
To ja Ci proponuję wrócić do tej szóstej klasy i poczytać o wzroście energii kinetycznej z prędkością.

Skąd w ogóle założenie o wydłużonym czasie reakcji?
Załóżmy że robisz test, jedzie ten sam kierowca, najpierw fiatem potem eklasą. Prędkość 50km/h. Ty twierdzisz że fiat zatrzyma się szybciej niż merc??
Mam nadzieję że sam nie wierzysz w to co mówisz i tylko argumentujesz dla zabawy...

na prawdę nie rozumiesz tego co napisałem?

powiem ci to po raz ostatni - zwiększenie prędkości z 50 do 60 kmh i zwiększenie masy ZNACZĄCO zwiększa energię kinetyczną co przekłada się na WYDŁUŻENIE drogi hamowania. mało tego zwiększenie prędkości o 20% powoduje wydłużenie drogi przebytej w czasie reakcji o 20%. TWOJA TEZA IŻ mercedes zatrzyma się szybciej jadąc 60 kmh niż fiacik jadący 50 kmh jest zwyczajnie BŁĘDNA. jeśli oba jechałyby 50 kmh i wszystkie parametry byłby by takie same wtedy i owszem mercedes zatrzyma się z dużą dozą prawdopodobieństwa na krótszym odcinku ale zrozum te 20% przyrostu szybkości bardzo mocno przekłada się na wynik końcowy - TO NIE JEST ZALEŻNOŚĆ LINIOWA. bez urazy ale jesteś też świetnym przykładem jak fatalne jest szkolenie kierowców w polsce ...

mirekkania
14-06-2011, 12:30
Kazda predkosc jest niebezpieczna, jesli osiaga sie ja na innym odcinku, niz stanowia o tym przepisy i znaki. Takze te 130 km/h jest niebezpieczne i przestan opowiadac bajki. Taka predkosc jest niebezpieczna takze na drodze, ktora jest do niej przystosowana! Zderzenie sie z innym samochodem, jest tylko jednym z wielu niebezpieczenstw. Na te pozostale kompletnie nie masz wplywu i nie opowiadaj bajek, ze opanujesz nawet dobre auto, jesli Ci strzeli opona, auto straci przyczepnosc na wyboju, ktorego wczesniej jezdzac ta droga nie spotkales, albo ptak znienacka przypie...li w przednia szybe.
Opisujesz niestety zdarzenia, które znasz z teorii, nie praktyki. Jestem pewien, że w opisanych przez ciebie przypadkach nie opanujesz samochodu. To fakt. Faktem tez jest, że zalinkowany w pierwszym poście film powinien być wyświetlany na wszystkich kursach prawa jazdy i każdy kierowca powinien go sobie regularnie przypominać.

Uważam, że ciagnięcie sporu jest bezzasadne. Pozdrawiam i zanim nabierzemy do siebie uprzedzeń robię EOT :)

prz3mo
14-06-2011, 12:30
Moge Cię przewieźć, po swojemu. Sam ocenisz :) Gwarantuję, że mnie źle zrozumiałeś.

Nie, dziękuję.
Wystarczy mi to:

Wspólczesne, dobre samochody pozwalają rozwijać bardzo duże prędkości w sposób bezpieczny.

Co sugeruje, że Ty piszesz w ogóle o czym innym niż to czego dotyczy ten wątek :)
My nie piszemy o bezpiecznym rozwijaniu prędkości przez współczesne auta, ale o konsekwencjach bardzo szybkiej jazdy PRZEDE WSZYSTKIM DLA INNYCH UŻYTKOWNIKÓW POLSKICH DRÓG.
Bo mi szerze mówiąc nie szkoda kogoś kto jechał w mieście 200km/h i się zabił. Szkoda mi tych co mogli znaleźć się na jego drodze.

mirekkania
14-06-2011, 12:34
Co sugeruje, że Ty piszesz w ogóle o czym innym niż to czego dotyczy ten wątek :)
My nie piszemy o bezpiecznym rozwijaniu prędkości przez współczesne auta, ale o konsekwencjach bardzo szybkiej jazdy PRZEDE WSZYSTKIM DLA INNYCH UŻYTKOWNIKÓW POLSKICH DRÓG.Pisałem, odnosząc się do innych wypowiedzi. To się ma inaczej niż uogólnienie, o którym wspomniałes.

Tak, jak wcześniej napisałem, zaczynamy się okopywac w swoich mniej lub bardziej słusznych poglądach, co nie ma ani wpływu na prawdziwość podawanych tu twierdzeń, ani na wzrost bezpieczęństwa na drogach.
Dlatego dalsza dyskusja nie ma sensu.
Pozdrawiam

seler
14-06-2011, 12:34
Kazda predkosc jest niebezpieczna, jesli osiaga sie ja na innym odcinku, niz stanowia o tym przepisy i znaki.

Uważam Cię za rozsądnego gościa ale tu popełniasz herezję.
Ograniczenia prędkości na danych odcinkach nie wynikają z żadnych testów, badań, analizy. Są wyznaczane urzędowo. Myślisz że jak ktoś stawia znak 70km/h to sprawdził że tak jest bezpiecznie?
Co się na naszych autostradach zmieniło że nagle prędkość podniesiona o 10km/h jest równie bezpieczna co uprzednio? Nie wspominając o niemieckich autostradach które na wielu odcinkach są takie same jak nasze a jednak bezpieczne przy dowolnej prędkości.
Co tedy determinuje tę "prędkość bezpieczną"?

!AGresT
14-06-2011, 12:40
Zderzenie sie z innym samochodem, jest tylko jednym z wielu niebezpieczenstw. Na te pozostale kompletnie nie masz wplywu i nie opowiadaj bzdur, ze opanujesz nawet dobre auto, jesli Ci strzeli opona, auto straci przyczepnosc na wyboju, ktorego wczesniej jezdzac ta droga nie spotkales, albo ptak znienacka przypie...li w przednia szybe.

Chyba największym problemem jest, że ludzie nie potrafią wyobrazić sobie, że ich też może spotkać nagła, śmiertelnie niebezpieczna sytuacja. Tak, jak nie potrafiło sobie tego wyobrazić kilka tysięcy ludzi, którzy w ciągu roku zginęli na naszych drogach.
Śmierc na drodze jest wielokrotnie bardziej prawdopodobna, niż wygranie 6 w totka. Jednak ludzie masowo grają, wierząc, że im się uda, a mało kto poważnie myśli o rzeczywistych zagrożeniach na drodze.
Niestety żyjemy w regionie, gdzie bardziej ceni się fantazję, niż wyobraźnię.

I nie przemawiam do emocji, tylko właśnie do zdrowego rozsądku. To emocje powodują, że gnamy po drogach, nie licząc się z innymi, a zdrowy rozsądek nakazuje zachowania bezpieczne.

seler
14-06-2011, 12:41
ale zrozum te 20% przyrostu szybkości bardzo mocno przekłada się na wynik końcowy.

Wszystko się zgadza ale nie do końca. Większe tarcze, lepsze klocki, lepsze zawieszenie, lepsze opony, systemy wspomagania hamowania to wszystko drastycznie wpływa na drogę hamowania.
Ty sobie teoretyzujesz a ja sprawdziłem to wielokrotnie w praktyce.
Jeżeli masę eklasy położysz na podwoziu fiata - masz 100% racji, ale w przeciwnym wypadku niestety nie.
Proponuję udać się na jakiś kurs doszkalający by przekonać się na własnej skórze.


bez urazy ale jesteś też świetnym przykładem jak fatalne jest szkolenie kierowców w polsce

ja o tym wiem, dlatego dwa razy do roku chodzę na kursy doszkalające, tylko że w Polsce a nie w "polsce"...
Ty, jak widać, jesteś z tych kierowców którzy jeżdżą tak bezpiecznie że szkolić się nie muszą.

siona
14-06-2011, 12:48
ja o tym wiem, dlatego dwa razy do roku chodzę na kursy doszkalające,

napisz na jakie - będę wiedział gdzie nie iść jeśli mówią tam takie bzdury :)

nie wiesz czy ja chodzę czy nie ale jako wszechwiedzący założyłeś, że nie. twój problem.

KS
14-06-2011, 12:51
Ciekawe co na ten temat mogą powiedzieć 'wiecznie spóźnieni przedstawiciele handlowi'. ;)

krzysztofz24
14-06-2011, 12:51
I kolejny raz mamy w cafe watek motoryzacyjny w stylu: Wszyscy zle jezdza, ale ja nie. I mam, najlepsza teorie na bezpieczenstwo w ruchu drogowym:-).

O samym filmiku z pierwszego posta jakos juz chyba nikt nie wspomina.
Czemu nikt jeszcze nie napisal, nie jestem mistrzem kierownicy i zdaje sobie sprawe ze mi takze moze przydarzyć sie wypadek. Kazdy z nas moze za kilka dni miec to nieszczesliwe zdarzenie (nikomu nie zycze) i zdjac na przejsciu kobiete z dzieckiem, wyladowac na drzewie czy w rowie, lub zderzyc sie z inym samochodem.
Jak tego uniknac? Recepty nie ma, ale kluczowym slowem bedzie tu pokora wobec wlasnych umiejetnosci i pamietanie ze kazdemu moze przydarzyc sie wypadek.

No nie moge po prostu nie smiac sie z niektorych wypowiedzi autorow od ktorych bije swiete przekonanie, ze jakby wszyscy jezdzili tak jak ja to byloby pieknie.
Jezdze motocyklem i samochodem i wsiadajac za kolko czy na motor nie przeistaczam sie jak niektorzy w bezblednie dzialajacego cyborga ktory potrafi bezpiecznie poruszac sie dajmy na to po miescie powyzej 120km/h i ma zerowe opoznienie reakcji;-).

A gdzie jesze zewnetrzne zagrozenia na ktore wogole nie mamy wplywu typu: rozlany olej na zakrecie w ktory wlasnie wjezdzamy, wyrwa w nawierzchni, czy jakis debil jadacy z naprzeciwka owym zakretem z za duza predkoscia i wlasnie go wynosi na zewnetrzna w nasza strone.

Jak ja sie zachowuje na drodze? (nikomu tego nie narzucam). Troche pokory wobec wlasnych umiejetnosci i pamietam ze nie jestem sam. No i biore poprawke ze czesc uzytkownikow drogi jest dla mnie niestety potencjalnie niebezpiecznych.

Mam 32 lata i nie mam zamiaru rozwalic sie na drzewie czy zdjac kobiety z dzieckiem na pasach. I chce jeszcze posmigac na moto i porobic troche zdjec w zyciu;-).

ekonet
14-06-2011, 12:57
Ty, jak widać, jesteś z tych kierowców którzy jeżdżą tak bezpiecznie że szkolić się nie muszą.


napisz na jakie - będę wiedział gdzie nie iść jeśli mówią tam takie bzdury :)

nie wiesz czy ja chodzę czy nie ale jako wszechwiedzący założyłeś, że nie. twój problem.
Koledzy - bardzo proszę, aby nie przechodzić do ataków personalnych.
Dziękuję.

siona
14-06-2011, 13:00
niniejszym składam samokrytykę :D

stig
14-06-2011, 13:05
Ograniczenia prędkości na danych odcinkach nie wynikają z żadnych testów, badań, analizy.Wiec wg Ciebie sa brane z kapelusza, i po miescie rownie bezpiecznie moznaby bylo jezdzic z predkoscia 80 km/h? :) To, ze nikt nie bada kazdego odcinka drogi indywidualnie, to jest oczywiste. W przeciwnym wypadku bylby to absurd i wymagalby powolania poteznego urzedu z setkami placowek rejonowych i tysiacami zatrudnionych pracownikow. Dopuszczalne predkosci okreslone w kodeksie drogowym, wynikaja z setek jesli nie tysiecy badan nad ruchem drogowym, analiz wypadkow i ich przyczyn. Z tego wlasnie wynikaja ogolne ograniczenia, a kiedy trzeba, sa uzupelnione lokalnymi -- za pomoca dodatkowych znakow. Fakt, iz istnieja absurdy (typu pozostawione ograniczenia po dawno zakonczonych robotach, etc.), to najnormalniejsze w swiecie wyjatki.



Myślisz że jak ktoś stawia znak 70km/h to sprawdził że tak jest bezpiecznie?Mysle, ze chociaz pobieznie przeanalizowal dany odcinek i stwierdzil, ze 70tka bedzie bezpieczniejsza niz 90tka. Irytacja nawet kilkuset kierowcow (bo ma dobre auto, bo droga wg niego jest dobra, bo nie ma ruchu, bo jest "miszczem kierownicy", bo pogoda jest swietna, a on zalozyl nowe kapcie i zmienil klocki) jest lepsza niz chociaz jeden wypadek rocznie.



Co tedy determinuje tę "prędkość bezpieczną"?Rozwaga, ktora w przypadku Polski, trzeba sterowac za pomoca przepisow. Inaczej sie nie da. Gdyby nie przepisy i lokalne ograniczenia, wszyscy jezdziliby tyle, ile fabryka dala, albo chociazby z maksymalna ekonomiczna. :)

jackrabbit
14-06-2011, 13:10
Wiec wg Ciebie sa brane z kapelusza, i po miescie rownie bezpiecznie moznaby bylo jezdzic z predkoscia 80 km/h? :)

a owszem, w niektorych miejscach mozna. i to nawet w Polsce :)

seler
14-06-2011, 13:23
Gdyby nie przepisy i lokalne ograniczenia, wszyscy jezdziliby tyle, ile fabryka dala, albo chociazby z maksymalna ekonomiczna. :)

Pozwolę się nie zgodzić.
W Niemczech na odcinkach bez ograniczeń 90% kierowców jedzie w okolicach 150km/h
Na naszych autostradach w sumie też.
Więc można by uznać że te 150 to jest taka rozsądna prędkość na autostradzie.

W Irlandii na drogach krajowych obowiązuje 100km/h (nawet na takich na których dwie ciężarówki się ledwo mijają) u nas 90 - z czego to wynika? Inne wyniki badań?

Pomijam fakt że 90km/h poza miastem obowiązywało od bodajże lat 70tych a wcześniej w ogóle ograniczen poza miastem nie było, a przecież samochody mamy coraz lepsze i bezpieczniejsze.

Niestety światowy socjalizm dąży do maksymalnego ograniczania człowieka i zdejmowania z niego odpowiedzialności za własne czyny i za kilka-naście lat będziemy jeździć tylko super-bezpiecznymi automatycznymi elektrycznymi meleksami z pkt A do B z prędkością 40km/h (bo na pewno ktoś w końcu dojdzie do wniosku że 50 też zabija).

Dla mnie to smutne.

messer
14-06-2011, 13:51
Wątek przeczytałem 'po łebkach', więc nie nawiążę wprost do waszej dyskusji.

Jedno jednak jest pewne. Jako młody kierowca (grubych naście lat temu i grube set-tysięcy kilometrów temu) jeździłem kompletnie bez wyobraźni (oceniając z dzisiejszej perspektywy). Przepisy były dla mnie wyłącznie fikcją. Grą komputerową, niejako.

Dziś, jako starszy kierowca, z większym kilometrażem, nadal jeżdzę kompletnie bez wyobraźni. Przepisy są dla mnie fikcją, bo przecież "ja wiem lepiej". Gdybym miał policzyć ile razy sam przed sobą argumentowałem, że "przecież na tym odcinku było sucho, dobra widoczność i nikogo na drodze, więc 150km/h nie jest problemem"... bilans wyszedłby koszmarny.

Takich jak ja - na oko oceniam - jest 85% na drogach.
Wsiadając do auta przystawiam sobie pistolet do głowy. I za każdym razem liczę na to, że nie trafię na nabój w magazynku. Do tej pory się udało.
Jednak podstawowe pytanie brzmi - czy jeśli przepisy drogowe zacznę traktować jak biblię, to czy wsiadając do samochodu będę już biezpieczny?

Czy poruszanie się po drogach publicznych, po których poruszają się tysiące innych kierowców, pieszych, rowerzystów itd. z definicji nei jest proszeniem się o śmierć?

Bo sprawa rozbija się o minimalizowanie ryzyka. Nie o jego wyeliminowanie.

seler
14-06-2011, 13:59
Jedno jest pewne, jeśli nauka jazdy wyglądałaby jak tu:

http://www.youtube.com/watch?v=pR2xVtp1Kwc

na naszych drogach byłoby o wiele bezpieczniej.
A najlepiej żeby były psychotesty również na A i B.

freefly
14-06-2011, 14:19
Uważam Cię za rozsądnego gościa ale tu popełniasz herezję.
Ograniczenia prędkości na danych odcinkach nie wynikają z żadnych testów, badań, analizy. Są wyznaczane urzędowo. Myślisz że jak ktoś stawia znak 70km/h to sprawdził że tak jest bezpiecznie?


Ograniczenia wynikają z różnych czynników, łącznie z tymi, że ma to ułatwić innym użytkownikom drogi włączanie się do ruchu, w wyjazd z podporządkowanej lub zmianę pasów przed skrętem, bo nie muszą się stresować, że ktoś nagle pojawi się znikąd w lusterku lub za plecami.

stachmuszel
14-06-2011, 14:38
Kurcza felek, nie mogę otworzyć strony.

pawelp
14-06-2011, 14:42
Pozwolę się nie zgodzić.
W Niemczech na odcinkach bez ograniczeń 90% kierowców jedzie w okolicach 150km/h
Na naszych autostradach w sumie też.
Więc można by uznać że te 150 to jest taka rozsądna prędkość na autostradzie.

W Irlandii na drogach krajowych obowiązuje 100km/h (nawet na takich na których dwie ciężarówki się ledwo mijają) u nas 90 - z czego to wynika? Inne wyniki badań?
Inna mentalność mieszkańców.



Pomijam fakt że 90km/h poza miastem obowiązywało od bodajże lat 70tych a wcześniej w ogóle ograniczen poza miastem nie było, a przecież samochody mamy coraz lepsze i bezpieczniejsze.[/qoute]
I było ich mniej, i to zdecydowanie mniej. Ale tego już nie zauważasz. J

[QUOTE=seler;2426325]
Niestety światowy socjalizm dąży do maksymalnego ograniczania człowieka i zdejmowania z niego odpowiedzialności za własne czyny i za kilka-naście lat będziemy jeździć tylko super-bezpiecznymi automatycznymi elektrycznymi meleksami z pkt A do B z prędkością 40km/h (bo na pewno ktoś w końcu dojdzie do wniosku że 50 też zabija).
Dla mnie to smutne.
Czyli w imię wolności trzeba pozwolić, żeby szaleńcy zabijali innych.

stig
14-06-2011, 14:43
Pomijam fakt że 90km/h poza miastem obowiązywało od bodajże lat 70tych a wcześniej w ogóle ograniczen poza miastem nie było.:) Bo i samochodow bylo tyle, co kot naplakal..! Raptem jakas Syrenka, Warszawa i Moskwicz -- kilka razy na godzine przejechaly... A oprocz tego Stary 66 i Jelcze "ogorki" dla ktorych 60 km/h to byl nie lada wyczyn. Praktycznie zero samochodow, zero swiadomosci, brak badan, testow... A Ty chciales miec wielce rozwiniety kodeks drogowy? :D Wszystko sie rozwija, a przepisy sa dostosowywane do warunkow -- w tym przypadku ilosci aut na drogach. Slyszales, zeby ktos w Polsce, w czasach komputerow Amstrad, pierwszych XTkow, etc. przejmowal sie przepisami BHP dotyczacymi pracy przy komputerze? To dokladnie ta sama sytuacja. Mija dluzszy czas, pojawia sie wiecej doswiadczen, zmieniaja sie warunki, istota sprawy staje sie normalnoscia i codziennoscia, wiec i przepisy trzeba zmodyfikowac.

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 14:46
ja do wypadku, ktory mialem w pazdzierniku 2009 jezdzialem bardzo szybko. Nic nikomu sie nie stalo, wiecej huku niz powaznych problemow i wiecej szczescia niz rozumu.
do tej pory nie wiem czy to byla moja wina, czy samochodu - brat, ktory jechal za mna mowil, ze nic nie hamowalem, a ja wrecz stalem na hamulcu zaparty cala masa ciala, ABSy tylko trajkotaly, a samochod wyjechal z podporzadkowanej i przywalil idealnie w kolo nadjezdzajacego vito.
moglem wyjechac minmalnie wczesniej i wtedy to on by we mnie przywalil - idealnie w drzwi kierowcy, mogl to byc rowerzysta albo maluch, a nie wito i bym go zmiotl z drogi, po drugie z przeciwka nic nie jechalo, wiec gdy juz przestawilem vito na drugi pas jezdni, to nie mialo czolowki. a najwazniejsze, ze jechalem kolo 40-50 km/h

teraz jezdze wolniej... znacznie wolniej. na dwupasmowce kolo 90-100, na zwyklych drogach kolo 80-90, po miescie nie przekraczam 60...
staram sie tez nie przekraczac ograniczen prednosci
postanowilem lajtowo podejsc do kwestii czasu - nigdzie mi sie nie spieszy, a przyslowiowe 5 minut w jedna, czy w druga mnie nie zbawi...
A ze teraz jestem zawalidroga.... wali mnie to. to juz nie moj problem....

zuto
14-06-2011, 14:55
Pozwolę się nie zgodzić.
W Niemczech na odcinkach bez ograniczeń 90% kierowców jedzie w okolicach 150km/h
Na naszych autostradach w sumie też.
Więc można by uznać że te 150 to jest taka rozsądna prędkość na autostradzie.

W Irlandii na drogach krajowych obowiązuje 100km/h (nawet na takich na których dwie ciężarówki się ledwo mijają) u nas 90 - z czego to wynika? Inne wyniki badań?

Pomijam fakt że 90km/h poza miastem obowiązywało od bodajże lat 70tych a wcześniej w ogóle ograniczen poza miastem nie było, a przecież samochody mamy coraz lepsze i bezpieczniejsze.

Niestety światowy socjalizm dąży do maksymalnego ograniczania człowieka i zdejmowania z niego odpowiedzialności za własne czyny i za kilka-naście lat będziemy jeździć tylko super-bezpiecznymi automatycznymi elektrycznymi meleksami z pkt A do B z prędkością 40km/h (bo na pewno ktoś w końcu dojdzie do wniosku że 50 też zabija).

Dla mnie to smutne.

Bez urazy ale ten urywek to akurat kretyński przykład. Przyjmijmy że masz super bezpieczny samochód (bezpieczniejszy i bardziej super niż miałbyś w latach 70-tych). No i tym właśnie super bezpiecznym i super szybkim samochodem walisz w pieszego który akurat idzie poboczem, lub w rowerzystę, którego rower też może jest super, ale w starciu z bardziej super-samochodem ma mizerne szanse. Przemyśl jeszcze raz to co napisałeś i weź pod uwagę fakt że samochody nie poruszają się w zamkniętych strefach (poza terenem zabudowanym, nie piszę o autostradach).
W tym wszystkim jest jeszcze ważna jedna rzecz. Wypadkowość (śmiertelna) w Polsce na tle innych krajów. Związane jest to z bardzo wieloma czynnikami (prędkość-jej przekraczanie, otoczenie drogi, nietrzeźwość itp.)
Ja osobiście jestem zdania że mandaty/kary powinny być na identycznym poziomie jak na zachodzie europy (Niemcy, Anglia, Szwecja, Norwegia). Ostudziło by to wielu z "napalonych" kierowców. Do tego dochodzi jeszcze prawie bezgraniczne społeczne przyzwolenie na jazdę po "kielichu". Pod tym względem to Polska niestety ale to "dziki kraj".

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 15:03
dodam jeszcze jedna rzecz - moze niepopularna, bo zazwyczaj jest kierunek spychania odpowiedzialnosci na czynniki inne niz subiektywne...
dudni sie, ze za wypadkowosc i smiertelnosc w na polskich drogach odpowiada zazwyczaj ich slaby stan, uboga infrastruktura i tego typu czynniki.
Z jednej strony byc moze tak, jednakze to obowiazkiem kierowcy jest myslec i przewidywac - moim zdaniem wiekszoc i to znaczaca wiekszosc wypadkow ma w podlozu zbyt duza szybkosc, a wlasciwie jej niedostosowanie do panujacych warunkow na drodze.
nie jestem zawodowym kierowca, jednakze dosc sporo jezdze - rocznie okolo 45-50K km. poruszam sie zawyczaj katowicka i siodemka na polnosc od Warszawy - nikt mi nie wmowi, ze te dziesiatki wypadkow ktore wiedzialem to efekt zlej nawierzchni, albo drzew rosnacych przy drodze - to wina pospiechu, braku umiejetnosci, rozwagi, umiejetnosc przewidywania, czytania drogi i co najwazniejsze rozwijania przedkosci przekraczajacacej wspomniane wczesniej umiejetnosci.... dla wiekszosci kierowcow, w tym pewnie i dla mnie, nie ma roznicy w podrozowaniu z predkosci 90km/h i z predkosci swiatla - i tak by nie wyszli calo z sytuacji awaryjnej typu poslizg, pekajaca opona czy pieszy nagle wbiegajacy przed maske...

seler
14-06-2011, 15:12
Przyjmijmy że masz super bezpieczny samochód (bezpieczniejszy i bardziej super niż miałbyś w latach 70-tych). No i tym właśnie super bezpiecznym i super szybkim samochodem walisz w pieszego który akurat idzie poboczem, lub w rowerzystę, którego rower też może jest super, ale w starciu z bardziej super-samochodem ma mizerne szanse.

Rozumiem że w latach 70tych nie było pieszych i rowerzystów?

Pieszy czy rowerzysta ma mizerne szanse w starciu z jakimkolwiek samochodem a nie tylko lepszym czy gorszym. Co to ma do rzeczy?

Tak, dawniej było mniej samochodów, tylko co z tego? Nie optuję za likwidacją ograniczeń pokazuję tylko jak świat się zmienia. Przechodzimy od pełnej (praktycznie) wolności (tu motoryzacyjnej) do terroru bezpieczeństwa. I to w każdej dziedzinie. Państwo i przepisy mają myśleć za ludzi i ZAGWARANTOWAĆ im bezpieczeństwo co jest kompletną ułudą.
Prawda jest taka że ludzie CHCĄ podejmować ryzyko i żadne przepisy, nakazy, zakazy tego nie zmienią. Co gorsza im ich więcej tym człowiek bardziej czuje się zwolniony z odpowiedzialności i tym większą ma chęć "się wyrwania".

Załóżmy że istnieje "prędkość bezpieczna" powiedzmy 30km/h, dlaczego jej się nie wprowadza na wszystkich rodzajach dróg, przecież wtedy byłaby praktycznie gwarancja bezpieczeństwa. Oczywiście pod warunkiem że pojazdy nie będą się mogły poruszać szybciej.
Dlaczego ludzi fascynują mocne i szybkie samochody co ma odzwierciedlenie w gustach motoryzacyjnych, nie znam nikogo dla kogo "dream car" to fiat panda.

Rzecz nie jest absolutnie w prędkości. Rzecz jest w umiejętnościach, myśleniu i odpowiedzialności. Ale to dla współczesnego człowieka jest za trudne.

seler
14-06-2011, 15:15
dla wiekszosci kierowcow, w tym pewnie i dla mnie, nie ma roznicy w podrozowaniu z predkosci 90km/h i z predkosci swiatla - i tak by nie wyszli calo z sytuacji awaryjnej typu poslizg, pekajaca opona czy pieszy nagle wbiegajacy przed maske...

To można zmienić, trzeba tylko chcieć. Nikt się nie rodzi z umiejętnościami np. Sobiesława Zasady ale ciężką pracą i treningiem można drastycznie podnieść własne umiejętności i być może w ten sposób komuś uratować życie.

freefly
14-06-2011, 15:20
Tak, dawniej było mniej samochodów, tylko co z tego? Nie optuję za likwidacją ograniczeń pokazuję tylko jak świat się zmienia. Przechodzimy od pełnej (praktycznie) wolności (tu motoryzacyjnej) do terroru bezpieczeństwa. I to w każdej dziedzinie. Państwo i przepisy mają myśleć za ludzi i ZAGWARANTOWAĆ im bezpieczeństwo co jest kompletną ułudą.


Żaden przepis nie gwarantuje bezpieczeństwa, ale gwarantuje konsekwencje prawne dla sprawców zagrożeń w ruchu drogowym (narażenie życie innych osób), a poszkodowanym zasądzenie odszkodowania.

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 15:23
To można zmienić, trzeba tylko chcieć. Nikt się nie rodzi z umiejętnościami np. Sobiesława Zasady ale ciężką pracą i treningiem można drastycznie podnieść własne umiejętności i być może w ten sposób komuś uratować życie.
prosze bardzo - jesli ktos chce sie trenowac i ma ambicje byc drugim Zasada to niech to robi w miejscach do tego przystosowanch. Droga publiczna nie jest do tego najlepszym miescem, bo na tej drodze poruszaja sie kierowcy o roznym stopniu zaawansowania w kierowaniu pojazdami i nie musza robic za fantomy albo za pacholki do wyczyniania ewolucji za kolkiem. To jest wlasnie kultura jazdy - tak samo jak d700 nie sluzy do wbijania gwozdzi, tak samo fokus, meganka czy polonez zazwyczaj nie sa samochodami rajdowymi i nie sluza do rajdowej jazdy po drodze krajowej lub wojewodzkiej

Rafał_Sz
14-06-2011, 15:24
Nie mówiąc o dresiarzach w BMW...

:)

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 15:26
Nie mówiąc o dresiarzach w BMW...

:)
nie prowokuj nie prowokuj :mrgreen:
glupota niestety nie zna wieku, koloru skory, plci, ani marki samochodu :)

!AGresT
14-06-2011, 15:28
Nie mówiąc o dresiarzach w BMW...

:)

Nożyce? :)

seler
14-06-2011, 15:31
prosze bardzo - jesli ktos chce sie trenowac i ma ambicje byc drugim Zasada to niech to robi w miejscach do tego przystosowanch.


O tym mówię. I nie trzeba być Zasadą ani innym Hołkiem by się nauczyć auto z poślizgu wyprowadzać, awaryjnie hamować czy bezpiecznie pokonywać zakręty.
A moim skromnym zdaniem każdy kierowca powinien te umiejętności posiadać bo to one ratują życie a nie przekonanie o tym że się jeździ bezpiecznie.

Rafał_Sz
14-06-2011, 15:41
Nożyce? :)
Szczerze, to (jak przystało na prawdziwego dresiarza) nie rozumiem. Co nożyce? :D

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 15:42
masz racje, jednakze wiekszosc kierowcow nie potrzebuje takich wlasnie umiejetnosci - oni chca po prostu spokojnie i bez stresu przejechac z punktu a do punktu b. Spokojnie, rozwaznie i z bezpieczna predkoscia.
Na wiazujac do jednej z wczesnijszych moich wypowiedzi - gdyby kierowcy potrafili dostosowac predkosc do warunkow panujacych na drogach, to te umiejetnosci staje sie "zbedne" a nie "niezbedne". Gdyby wszyscy jezdzili zgodnie z przepisami, mieli zakorzeniona kulture zachowania sie na drodze i zakorzeniona praworzadnosc przejawiajaca sie przestrzeganiem obowiazujacego prawa, a wiec przestrzeganiem przepisow ruchu drogowego i obowiazujacych ograniczen, to wypadkow wlasciwie by nie bylo....

Boryszuk
14-06-2011, 15:45
. Gdyby wszyscy jezdzili zgodnie z przepisami, mieli zakorzeniona kulture zachowania sie na drodze i zakorzeniona praworzadnosc przejawiajaca sie przestrzeganiem obowiazujacego prawa, a wiec przestrzeganiem przepisow ruchu drogowego i obowiazujacych ograniczen, to wypadkow wlasciwie by nie bylo....

Raczysz żartować albo być ponadprzecietnie niepoprwanym optymista.

!AGresT
14-06-2011, 15:45
O tym mówię. I nie trzeba być Zasadą ani innym Hołkiem by się nauczyć auto z poślizgu wyprowadzać, awaryjnie hamować czy bezpiecznie pokonywać zakręty.
A moim skromnym zdaniem każdy kierowca powinien te umiejętności posiadać bo to one ratują życie a nie przekonanie o tym że się jeździ bezpiecznie.

Jednocześnie możesz byc innym świetnym kierowcą rajdowym, lecz jak nie zatrzymasz się przy znaku stop, to taryfy ulgowej nie ma.
Dlaczego niektórym tak trudno zrozumiec, że przepisy nie są spiskiem cyklistów służącym do zniewolenia Dumnego Narodu Polskiego, tylko próbą organizacji ruchu, zmierzającą m.in. do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach?
Przytoczę przypadek mojego ojca, który (jak ja, choc może to ja jak on) zatrzymuje się zawsze przy znaku stop.

Druga w nocy, przejazd strzeżony - ojciec zatrzymuje się, rozgląda, rusza i nagle widzi wyłaniający się z krzaków radiowóz na sygnale. Następuje rozmowa (po odpowiednim wstępie):
- pił pan?
- nie
- to dlaczego się pan zatrzymał?
- bo tu jest znak stopu
- ale tu się przecież nikt nie zatrzymuje...
Oczywiście alkomat poszedł w ruch.

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 15:47
Raczysz żartować albo być ponadprzecietnie niepoprwanym optymista.
jesli ludzie zaczna myslec podobnie, to nie jutro, a za kilka lub kilkanascie lat mam nadzieje, ze tak bedzie - oby mnie do tego czasu nie rozjechal zaden rajdowiec....
dlaczego na zachodzie jest mniej wypadkow - bo jesli jest ograniczenie, to typowy Niemiec czy Francuz bedzie jechal zgodnie z przepisami. Oni moga. to dlaczego my nie?

!AGresT
14-06-2011, 15:48
Raczysz żartować albo być ponadprzecietnie niepoprwanym optymista.

Raczę zgodzic się z twierdzeniem Mikiego.

seler
14-06-2011, 15:52
gdyby kierowcy potrafili dostosowac predkosc do warunkow panujacych na drogach, to te umiejetnosci staje sie "zbedne" a nie "niezbedne".

Myślisz że dzik, sarna czy inne zwierzę to wiedzą? A spotkanie z nimi przy 90km/h może się skończyć na drzewie gdy się nie posiada stosownych umiejętności.
A drzew na gumowe się nie da wymienić bo ekolodzy nie dadzą.

Moim zdaniem samochód to arcyniebezpieczne narzędzie i nie powinno trafiać w ręce które nie chcą się nauczyć nim posługiwać.

Przynajmniej transport publiczny by się rozwijał ;)

siona
14-06-2011, 15:56
Gdyby nie przepisy i lokalne ograniczenia, wszyscy jezdziliby tyle, ile fabryka dala, albo chociazby z maksymalna ekonomiczna.
Pozwolę się nie zgodzić.
W Niemczech na odcinkach bez ograniczeń 90% kierowców jedzie w okolicach 150km/h
Na naszych autostradach w sumie też.
Więc można by uznać że te 150 to jest taka rozsądna prędkość na autostradzie.

W Irlandii na drogach krajowych obowiązuje 100km/h (nawet na takich na których dwie ciężarówki się ledwo mijają) u nas 90 - z czego to wynika? Inne wyniki badań?

Pomijam fakt że 90km/h poza miastem obowiązywało od bodajże lat 70tych a wcześniej w ogóle ograniczen poza miastem nie było, a przecież samochody mamy coraz lepsze i bezpieczniejsze.

Niestety światowy socjalizm dąży do maksymalnego ograniczania człowieka i zdejmowania z niego odpowiedzialności za własne czyny i za kilka-naście lat będziemy jeździć tylko super-bezpiecznymi automatycznymi elektrycznymi meleksami z pkt A do B z prędkością 40km/h (bo na pewno ktoś w końcu dojdzie do wniosku że 50 też zabija).

Dla mnie to smutne.

w tym poście wcisnąłeś mi w usta coś czego nigdy nie powiedziałem :/

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 15:58
Myślisz że dzik, sarna czy inne zwierzę to wiedzą? A spotkanie z nimi przy 90km/h może się skończyć na drzewie gdy się nie posiada stosownych umiejętności.
no wiedzisz... ja noca na mazurach nie przekraczam 80km/h, widze desperatow jezdzacych znacznie szybciej....


Moim zdaniem samochód to arcyniebezpieczne narzędzie i nie powinno trafiać w ręce które nie chcą się nauczyć nim posługiwać.
przede wszystkim nie powienien trafiac w rece osob, ktore sa niezrownowazone emocjonalnie :mrgreen:

seler
14-06-2011, 16:00
przede wszystkim nie powienien trafiac w rece osob, ktore sa niezrownowazone emocjonalnie :mrgreen:

Absolutnie się zgadzam, powinny być pełne psychotesty dla kandydatów na "zabójców".

seler
14-06-2011, 16:01
w tym poście wcisnąłeś mi w usta coś czego nigdy nie powiedziałem :/

nie rozumiem, źle Cię zacytowałem?

Boryszuk
14-06-2011, 16:05
dla wiekszosci kierowcow, w tym pewnie i dla mnie, nie ma roznicy w podrozowaniu z predkosci 90km/h i z predkosci swiatla - i tak by nie wyszli calo z sytuacji awaryjnej typu poslizg, pekajaca opona czy pieszy nagle wbiegajacy przed maske...


Gdyby wszyscy jezdzili zgodnie z przepisami, mieli zakorzeniona kulture zachowania sie na drodze i zakorzeniona praworzadnosc przejawiajaca sie przestrzeganiem obowiazujacego prawa, a wiec przestrzeganiem przepisow ruchu drogowego i obowiazujacych ograniczen, to wypadkow wlasciwie by nie bylo....


Raczę zgodzic się z twierdzeniem Mikiego.


Ale kolega Miki raczy sam sobie zaprzeczać. Nie chcę się czepiać i wyrywać zdań z kontekstu, choć przyznaję, że temat ten czytam dość pobieżnie i z duzą dozą prawdopodobieństwa mogę przewidzieć jak się skończy.

Wypadki wynikające z przekroczenia prędkości to tylko część całości. Zdarzenia losowe stanowią duży procent ogólnej liczby wypadków. Nie można wszystkiego sprowadzać tylko i wyłącznie do przestrzegania przepisów.

Ogólnie rzecz biorąc zgadzam się z Wami, że wypadki w dużej mierze biorą się z brawury i braku umiejętności radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych . Ale biorą się też z warunków pogodowych czy zdarzeń losowych (dzik, lis czy inny żwirz wybiegający przed maskę, pęknięta guma czy dziura w drodze).

Za przykład podam Anglię, z tym że "brak umiejętności radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych" zamienię na "nieumiejętność radzenia sobie w sytuacjach nietypowych".

Często na drodze (zwłaszcza autostradzie) widzę wlokące się niemiłosiernie samochody z przyczepami kempingowymi. Część z nich nie dojeżdża do celu bo albo się przewrócą od wiatru albo pęknie opona i kerowca nie opanuje szalejącej przyczepy albo 100 tysięcy innych przyczyn.

Podsumowując- przepisy owszem, trzeba przestrzegać. Kierowców owszem, trzeba szkolić lepiej. Ale nie łudźmy się, że wyeliminuje to wypadki na drogach.

PS Demonizujecie trochę pękającą oponę przy 90km/h. Mi pękła przy 130 (rozerwała się) i nic się nie stało. Odstawiłem kawę do uchwytu, zjechałem z szybkiego pasa autostrady na pobocze i nikomu nic się nie stało. Podstawą jest zachować zimną krew. Po tej sytuacji kumpel nazwał mnie "pieprzonym Terminatorem pędzonym na kawę i szlugi" (40 godzin na nogach, 1200km przejechanych).

PPS Za szybko się ten wątek rozwija. Albo ja za wolno w klawiaturę stukam ;)

Rafał_Sz
14-06-2011, 16:05
Jak się wam temat samochodów zabójców nieco znudzi, to uprzejmie przypominam, że są jeszcze na drogach motocykle zabójcy. :D

siona
14-06-2011, 16:11
nie rozumiem, źle Cię zacytowałem?

zacytowałeś stiga ale napisałeś, że to moje słowa :/

!AGresT
14-06-2011, 16:17
Jak się wam temat samochodów zabójców nieco znudzi, to uprzejmie przypominam, że są jeszcze na drogach motocykle zabójcy. :D

Ciekawszy wydaje się problem krwiożerczych króliczków.

Swoją drogą, przyjmując optymistyczny tok myślenia, by może ten deja vu-tasiemcowy wątek skłonił kogoś do refleksji?
Może np. zwolni, lub zatrzyma się przed znakiem i, całkiem przypadkiem, uratują czyjeś/swoje życie lub zdrowie?

Miło by było, co nie?

ekonet
14-06-2011, 16:17
Przynajmniej transport publiczny by się rozwijał ;)
A tam to Carlos Sainz siedzi za każdą kierownicą... ;)

seler
14-06-2011, 16:23
zacytowałeś stiga ale napisałeś, że to moje słowa :/

sory, błąd przy cite

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 16:34
Wypadki wynikające z przekroczenia prędkości to tylko część całości. Zdarzenia losowe stanowią duży procent ogólnej liczby wypadków. Nie można wszystkiego sprowadzać tylko i wyłącznie do przestrzegania przepisów.
Nie wiem czy sa takie statystyki - ile wypadkow zostalo spowodowanych przez niedostosowanie predkosci, a ile przez zdarzenia losowe. Mysle, ze w przypadku tych drugich to jest bardzo niewielki procent.
Przestrzeganie przepisow jest kluczowe. Nie ma lepszej recepty.
a zlapanych karac i to bez jakiegokolwiek sentymentu - wystarczyloby obecna stawki mandatow przemnozyc razy 10...

Boryszuk
14-06-2011, 16:39
Nie wiem czy sa takie statystyki - ile wypadkow zostalo spowodowanych przez niedostosowanie predkosci, a ile przez zdarzenia losowe. Mysle, ze w przypadku tych drugich to jest bardzo niewielki procent.
Przestrzeganie przepisow jest kluczowe. Nie ma lepszej recepty.
a zlapanych karac i to bez jakiegokolwiek sentymentu - wystarczyloby obecna stawki mandatow przemnozyc razy 10...

Ja wychodzę z założenia, że kierowców trzeba szkolić. Ty, że karać.

Nie dogadamy się.

Pozdrawiam

ekonet
14-06-2011, 16:48
Ja wychodzę z założenia, że kierowców trzeba szkolić. Ty, że karać.

Nie dogadamy się.
To, czy my tu się dogadamy, czy nie, nie ma żadnego wpływu na sytuację.

Szkolić byłoby dobrze, ale kierowca cywilny po ukończeniu kursu nie podlega już żadnemu obowiązkowi szkolenia. Jedyne, co można zrobić, to właśnie karać za wykroczenia.

Boryszuk
14-06-2011, 17:04
Szkolić byłoby dobrze, ale kierowca cywilny po ukończeniu kursu nie podlega już żadnemu obowiązkowi szkolenia. Jedyne, co można zrobić, to właśnie karać za wykroczenia.

Można promować (m.in. przez takie filmiki z pierwszego posta) bezpieczną jazdę. Można szkolić w czasie kursu. Można. Tylko trzeba zmienić antyczny sposób szkolenia kierowców. A tu powoli wkraczamy na grunt polityki więc ja się z dyskusji wycofuję.

Pozdrawiam i zyczę wszystkim szerokości i rozwagi na drodze.

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 17:07
Ja wychodzę z założenia, że kierowców trzeba szkolić. Ty, że karać.
ale szkolic w czym? w czytaniu znaków?
jesli jest ograniczenie 70, a gosc jedzie 120, to jak chcesz go szkolic?
Mentalnosc trzeba zmienic, a skoro apele policji nie pomagaja, skoro tego typu filmy nie przynosza rezultatow, skoro przy drogach stoja bilbordy, a ktos jedzie 120 na 70, to chyba njlepiej jest go ukarac - jak raz zaplaci 5000, zamiast obecnych 500, to pozniej sie 5 razy zastanowi zanim bedzie udawac Kubice...

stock
14-06-2011, 17:15
najlepiej to byłoby zmienić taryfikator. Do każdej kwoty po prostu dołożyć zero na końcu :) Tak jak zasugerował przedmówca :)
Jak raz czy drugi musiałby brać taki kubica kredyt na spłatę mandatu - to by się opamiętał

Boryszuk
14-06-2011, 17:19
najlepiej to byłoby zmienić taryfikator. Do każdej kwoty po prostu dołożyć zero na końcu :) Tak jak zasugerował przedmówca :)
Jak raz czy drugi musiałby brać taki kubica kredyt na spłatę mandatu - to by się opamiętał

Albo sądy grodzkie (nieistniejące już, info z sąsiedniego wątku okołomotoryzacyjnego) zapchałyby się tysiącami spraw, w których nie da się wyegzekwować kary.

Mentalność trzeba zmienić, owszem. Ale to już na etapie szkolenia kierowcy i po przez późniejsze gwałcenie ich filmami o konsekwencjach wypadków. Nie bilbordami z Tomaszem kamelem, mówiącym "Jedziesz szybciej niż myślisz" do kierowców stojących w korku ;)

Rafał_Sz
14-06-2011, 17:23
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img109.imageshack.us/img109/9038/zestawmandatow.png)

marcogk
14-06-2011, 17:35
Na kursie prawa jazdy powinni to puszczać.

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 17:42
Albo sądy grodzkie (nieistniejące już, info z sąsiedniego wątku okołomotoryzacyjnego) zapchałyby się tysiącami spraw, w których nie da się wyegzekwować kary.
zawsze sie da - kwestia odpowiedniego egzekwowania wyroku

Mentalność trzeba zmienić, owszem. Ale to już na etapie szkolenia kierowcy i po przez późniejsze gwałcenie ich filmami o konsekwencjach wypadków. Nie bilbordami z Tomaszem kamelem, mówiącym "Jedziesz szybciej niż myślisz" do kierowców stojących w korku ;)
ale jak to sobie wyobrazasz - jak gwalcic filmami kierowcow? obowiazkowe seanse w kinach, obowiazkowe szkolenia? ja tego nie widze.
Mlodemu mozna to pokazac na kursie, choc pewnie i tak to oleje, ale tych, ktorzy maja prawo jazdy mozna jedynie edukowac kijem. No chyba ze terminowe prawo jady dla wszystkich i obowiazkowy kurs co 5 lat...

Boryszuk
14-06-2011, 17:45
ale jak to sobie wyobrazasz - jak gwalcic filmami kierowcow? obowiazkowe seanse w kinach, obowiazkowe szkolenia? ja tego nie widze.

Ludzie oglądają telewizję, prawda (tak słyszałem, sam nie oglądam)? Tylko niestety czas antenowy w bloku reklamowym jest koszmarnie drogi. Droższy niż warta jest świadomość społeczeństwa.

seler
14-06-2011, 17:49
ale szkolic w czym? w czytaniu znaków?
jesli jest ograniczenie 70, a gosc jedzie 120, to jak chcesz go szkolic?



Dobrze, powiedzmy jest sobie droga, na niej zakręt, dość łagodny, z dobrą widocznością który mogę nawet w deszczu pokonać przy prędkości 110km/h bez żadnego problemu i z dużym zapasem. Zakręt znam, pokonywałem go setki razy, droga pusta, sucho, stoi znak 70 ja jadę 100.
Za co mam być ukarany? Za to że stoi tam znak? Za to że sprawiam "zagrożenie"? (dla siebie??)
Jakież to straszne przestępstwo popełniam?

Mi odpowiada model irlandzki. Poza miastem praktycznie nie ma znaków z ograniczeniami nawet przed dość ostrymi zakrętami. To wzmaga czujność i włącza myślenie. U nas przed byle zakrzywieniem drogi się stawia 70 albo 50 co skutkuje tym że kierowcy zaczynają ignorować takie znaki i mogą się zdziwić gdy napotkają znak postawiony na serio.

ekonet
14-06-2011, 17:56
Dobrze, powiedzmy jest sobie droga, na niej zakręt, dość łagodny, z dobrą widocznością który mogę nawet w deszczu pokonać przy prędkości 110km/h bez żadnego problemu i z dużym zapasem. Zakręt znam, pokonywałem go setki razy, droga pusta, sucho, stoi znak 70 ja jadę 100.
Za co mam być ukarany? Za to że stoi tam znak? Za to że sprawiam "zagrożenie"? (dla siebie??)
Za to, że świadomie lekceważysz to, na co jako część społeczeństwa się umówiłeś. Proste.

janoo
14-06-2011, 17:57
o tym czy zdarzy się wypadek czy nie, kiedy to się stanie, gdzie i kto będzie w tym uczestniczył decyduje P R Z E Z N A C Z E N I E !

wszystko co do tej pory zostało tutaj napisane to są rozważania czysto teoretyczne - nikt nie wziął pod uwagę czynnika losowego.

ile razy słyszymy "...to cud, że nikt nie zginął..." albo że ktoś miał pecha bo znalazł się w miejscu zdarzenia zupełnie przypadkowo... albo ktoś miał szczęście bo uniknął śmierci...

szczęście, pech, cud, przypadek - to nic innego jak właśnie PRZEZNACZENIE! To ono decyduje o naszym losie...

Boryszuk
14-06-2011, 17:59
to nic innego jak właśnie PRZEZNACZENIE! To ono decyduje o naszym losie...

Teraz to ja się z dyskusji zdecydowanie wypisuję. Zaraz się okaże, że mandaty, zamiast do kasy Skarbu Państwa, powinny iść do Torunia.

janoo
14-06-2011, 18:04
Teraz to ja się z dyskusji zdecydowanie wypisuję. Zaraz się okaże, że mandaty, zamiast do kasy Skarbu Państwa, powinny iść do Torunia.

bez sensu

sea21
14-06-2011, 18:11
Dobrze, powiedzmy jest sobie droga, na niej zakręt, dość łagodny, z dobrą widocznością który mogę nawet w deszczu pokonać przy prędkości 110km/h bez żadnego problemu i z dużym zapasem. Zakręt znam, pokonywałem go setki razy, droga pusta, sucho, stoi znak 70 ja jadę 100.
Za co mam być ukarany? Za to że stoi tam znak? Za to że sprawiam "zagrożenie"? (dla siebie??)
Jakież to straszne przestępstwo popełniam?

Mi odpowiada model irlandzki. Poza miastem praktycznie nie ma znaków z ograniczeniami nawet przed dość ostrymi zakrętami. To wzmaga czujność i włącza myślenie. U nas przed byle zakrzywieniem drogi się stawia 70 albo 50 co skutkuje tym że kierowcy zaczynają ignorować takie znaki i mogą się zdziwić gdy napotkają znak postawiony na serio.
Daj spokój. Tutaj wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami i nikt nigdy nie dostał mandatu :d

W Polsce nie da się jeździć zgodnie z przepisami bo trasę 100km pokonywałoby się w 3 godziny

docxxx
14-06-2011, 18:26
Dobrze, powiedzmy jest sobie droga, na niej zakręt, dość łagodny, z dobrą widocznością który mogę nawet w deszczu pokonać przy prędkości 110km/h bez żadnego problemu i z dużym zapasem. Zakręt znam, pokonywałem go setki razy, droga pusta, sucho, stoi znak 70 ja jadę 100.
Za co mam być ukarany? Za to że stoi tam znak? Za to że sprawiam "zagrożenie"? (dla siebie??)
Jakież to straszne przestępstwo popełniam?


No chlopie wybacz, ale pokazales, ze durnota nie zna granic! Skad wiesz, ze kolejnym nie wyskoczy Ci zwierzak lub (nie daj Boze) jakies dziecko?! To jest wlasnie czynnik losowy, ktorego nie jestes w stanie przewidziec.
Chyba, ze chodzi Ci o jakis luk, a nie prawdziwy zakret.

ekonet
14-06-2011, 18:28
o tym czy zdarzy się wypadek czy nie, kiedy to się stanie, gdzie i kto będzie w tym uczestniczył decyduje P R Z E Z N A C Z E N I E !

wszystko co do tej pory zostało tutaj napisane to są rozważania czysto teoretyczne - nikt nie wziął pod uwagę czynnika losowego.

ile razy słyszymy "...to cud, że nikt nie zginął..." albo że ktoś miał pecha bo znalazł się w miejscu zdarzenia zupełnie przypadkowo... albo ktoś miał szczęście bo uniknął śmierci...

szczęście, pech, cud, przypadek - to nic innego jak właśnie PRZEZNACZENIE! To ono decyduje o naszym losie...
A, to jestem uspokojony - teraz wiem, że mogę puścić kierownicę i oddawać się drzemce w czasie jazdy. ;)

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 18:31
no i wlasnie dlatego sa wypadki.
bo ktos ma w (_._) ograniczenia...
smutne to niestety... jesli ktos chce sie zabic, to niech sie rzuci na tory - pociag sie nie wykolei, tylko po co przy okazji robic z dzieci sieroty, albo wdowy lub wdowcow?
zupelnie nie ogarniam takiego myslenia

sea21, nawet jesli by sie jechalo 5, to co za roznica - wazne, zeby dojechac.
i wlasnie dlatego taryfikator x10

stig
14-06-2011, 18:32
Dobrze, powiedzmy jest sobie droga, na niej zakręt, dość łagodny, z dobrą widocznością który mogę nawet w deszczu pokonać przy prędkości 110km/h bez żadnego problemu i z dużym zapasem. Zakręt znam, pokonywałem go setki razy... Ty moze tak. Inni uzytkownicy drogi -- byc moze pierwszy razy w zyciu.



..., droga pusta, sucho, stoi znak 70 ja jadę 100.
Za co mam być ukarany? Za to że stoi tam znak? Za to że sprawiam "zagrożenie"? (dla siebie??)Dla siebie i innych! A ukarany powinienes byc za to, ze nie przestrzegasz przepisow ruchu drogowego, a do czego sie zobowiazales, idac na kurs prawa jazdy i zdajac egzaminy, w ktorych odpowiadales poprawnie (jesli chciales je zdac). Juz podczas testow zakladales, ze i tak bedziesz mial w dupie te zakazy, jesli "droga sucha, ladna, zakret lagodny i Tobie znany..."?

Rafał_Sz
14-06-2011, 18:35
W Polsce nie da się jeździć zgodnie z przepisami bo trasę 100km pokonywałoby się w 3 godziny
No nie wiem. Kiedyś zrobiłem eksperyment i pojechałem w 100% zgodnie z przepisami na trasie Jelenia Góra - Gdańsk. Byłem 20 minut do tyłu względem "normalnego" tempa.

freefly
14-06-2011, 18:41
No nie wiem. Kiedyś zrobiłem eksperyment i pojechałem w 100% zgodnie z przepisami na trasie Jelenia Góra - Gdańsk. Byłem 20 minut do tyłu względem "normalnego" tempa.

Też mi na ogół tak wychodzi. Na paliwie i hamulcach można zaoszczędzić.;)

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 18:53
w ostatnia sobote jechalem do Pasymia z Zyrardowa - jechalem siódemka, zgodnie z przepisami i ograniczeniami
nie wyprzedzil mnie chyba tylko woz drabiniasty. I co? trzy godziny
ta sama trase moj kolega, ktory do mnie czasami wpada na dzialke robi w 2,5.
roznica 30 minut, moja srednia 73, jego 88. ja spokojnie, a u niego zerojedynkowo - gaz, hamulec, gaz, hamulec
spalanie u mnie - 4,2
jego spalania nie znam, ale na pewno wiecej :)

Le Sir
14-06-2011, 19:00
Znów muszę się wtrącić.
W tej dyskusji zaobserwowane na ulicy proporce całkowicie się odwróciły. Nagle okazuje się, że 90% ludzi jeździ zgodnie z przepisami. Śmieszne, a zarazem straszne. Mam wrażenie, że do czynienia mamy właśnie ze wspominanym tutaj syndromem "jam szofer najlepszy i żem wszystkie rozumy pozjadał".
Żeby przekonać się jaki procent ludzi jeździ zgodnie z przepisami wystarczy w trasie przyhamować wjeżdżając w teren zabudowany albo zatrzymać się na żółtym i obserwować gwałtownie zbliżający się samochód z tyłu.

Mamrot
14-06-2011, 19:03
Też zrobiłem eksperyment i Janki - Wrocław trzy lata temu wyszło prawie osiem godzin.
Normalnie, około pięciu.
I szczerze, nigdy nie byłem tak senny i mało skoncentrowany jak wtedy.

seler
14-06-2011, 19:32
No chlopie wybacz, ale pokazales, ze durnota nie zna granic! Skad wiesz, ze kolejnym nie wyskoczy Ci zwierzak lub (nie daj Boze) jakies dziecko?! To jest wlasnie czynnik losowy, ktorego nie jestes w stanie przewidziec.
Chyba, ze chodzi Ci o jakis luk, a nie prawdziwy zakret.

Proszę proszę... jakbym nie robił tych 50tys km+ rocznie to bym pomyślał że sami święci na tym forum.
Ten przykładowy zakręt jest do obejrzenia tu: http://maps.google.com/maps?f=q&source=s_q&hl=pl&geocode=&q=ol%C4%99%C5%9Bnica&aq=&sll=37.0625,-95.677068&sspn=54.22533,104.326172&ie=UTF8&hq=&hnear=Ole%C5%9Bnica,+ole%C5%9Bnicki,+dolno%C5%9Bl% C4%85skie,+Polska&ll=51.263432,17.606342&spn=0.01058,0.02547&t=h&z=16

o tym mówiłem ale to jeden z wielu przykładów.

Tak, łamię przepisy. Łamię często. Zwykle te dotyczące prędkości. Zwykle poza zabudowanym. Zwykle o więcej niż 30km/h.
Tak, jestem durniem, potencjalnym zabójcą i maniakiem nie szanującym innych. Z powodu mej aspołeczności i ignorancji motoryzacyjnej chodzę na kursy wyrównawcze dwa razy do roku.

Przejechałem w życiu coś koło 800tys km, nigdy nie spowodowałem nawet stłuczki, przez ostatnie siedem lat zapłaciłem trzy mandaty, nie mam cb-radia.

Strzelajcie.

Megazordon
14-06-2011, 20:05
Słowo "wyobraźnia" - na kursach powinni to wręcz młotkami wbijać ludziom do głów. Przewidywanie sytuacji, wyobraźnia o tym co może się za chwilę dziać na drodze, ograniczone zaufanie do innych użytkowników dróg etc..
Nie wiem jak teraz wyglądają kursy, ale gdy ja takowy kończyłem (17 lat temu) to ani słowa o tym nie było.
Wiadomo, że w raz z liczbą pokonywanych km nabiera się doświadczenia etc., ale na starcie młody kierowca też powinien być wyczulony na to by przewidywać i myśleć za kierownicą.



Już o tym dyskusja była kiedyś na forum.
Owszem, prędkość sama w sobie nie zabija. Ale duża prędkość ma wpływ na wiele innych czynników, które mogą być przyczyną wypadku.
Zapierd... w mieście 150km/h nie jestem zahamować na tak krótkim odcinku, gdybym jechał przepisowe 50km/h. Np. przed przejściem dla pieszych, na które może wyjść niespodziewanie dziecko.



To, czy my tu się dogadamy, czy nie, nie ma żadnego wpływu na sytuację.

Szkolić byłoby dobrze, ale kierowca cywilny po ukończeniu kursu nie podlega już żadnemu obowiązkowi szkolenia. Jedyne, co można zrobić, to właśnie karać za wykroczenia.

No przecież są szkolenia:
http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Wal-po-osobowce-Tak-ucza-jezdzic-Tirem,wid,13276032,wiadomosc.html?ticaid=1c7c4

jackrabbit
14-06-2011, 20:15
No przecież są szkolenia:
http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Wal-po-osobowce-Tak-ucza-jezdzic-Tirem,wid,13276032,wiadomosc.html?ticaid=1c7c4

no nie zaczynaj tego watku znowu :D

swider
14-06-2011, 20:28
W ogóle nie wiem, skąd powstała idiotyczna maniera zjeżdżania na pobocze przez auto wyprzedzane. Powinny być za to surowe kary.
Nie wiem jak dużo jeździsz po drogach, gdzie często poruszają się zawalidrogi, jak np. ciągniki itp., ale jeśli większość uprzejmie nie zjeżdżałaby na pobocze, nawet nie chcę sobie wyobrażać, jakby wyglądał ruch w takich miejscach.


Nie wiem czy sa takie statystyki - ile wypadkow zostalo spowodowanych przez niedostosowanie predkosci, a ile przez zdarzenia losowe. Mysle, ze w przypadku tych drugich to jest bardzo niewielki procent.
Statystyki są, a i owszem. Znajomy ratownik medyczny opowiadał, jaki jest stosunek wypadków spowodowanych nadmierną prędkością, a nieszczęsnych zdarzeń spowodowanych głupotą, słabym refleksem (np. osoby starsze), zagapieniem itp. Jest dokładnie odwrotnie, niż sądzisz.

jackrabbit
14-06-2011, 20:33
mialem kilka drobnych stluczek w zyciu, predkosci zwykle byly w okolicach 50-60km/h, i jeden wypadek. Tam predkosc mialem 0km/h bo stalem na czerwonym, skonczylo sie zabraniem jednej osoby do szpitala. Wiec mysle ze nie ma co demonizowac tej predkosci ;)

sea21
14-06-2011, 20:45
No nie wiem. Kiedyś zrobiłem eksperyment i pojechałem w 100% zgodnie z przepisami na trasie Jelenia Góra - Gdańsk. Byłem 20 minut do tyłu względem "normalnego" tempa.
Zapraszam na trasę Lublin - Warszawa ;)
150km drogi przez mękę :( (teraz można wykluczyć Garwolin bo jest obwodnica:) )

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 21:03
Statystyki są, a i owszem. Znajomy, ratownik medyczny opowiadał jaki jest stosunek wypadków spowodowanych nadmierną prędkością, a nieszczęsnych zdarzeń spowodowanych głupotą, słabym refleksem (np. osoby starsze), zagapieniem itp. Jest dokładnie odwrotnie niż sądzisz.
ja o krowie, Ty o koniu
nieszczesliwy wypadek to upadajacy konar na droge, wybiegajacy odyniec, pekajace kolo
ale jak jedzie zdziadzialy tetryk, ktoremu pomylil sie wozek inwalidzki z samochodem i nie ogarnia otoczenia, to nie jest to przypadek losowy - to jest blad systemu, ktory pozwolil, aby taki czlowiek siadal za kierownica. Glupota tez nie jest zdarzeniem losowym, choc zdrugiej strony los jednego obdarza rozumem, a innego nie...
to sa bledy, to jest nieznajomosc przepisow, nieumiejetne postrzeganie drogi, niedostosowanie predkosci (jak w przypadku tego dziadka) Mylisz pojecia.

kkokosz
14-06-2011, 21:07
Zastanawiam się. Święty nie jestem, prędkość dozwoloną przekraczałem, a i mandat też już zdarzyło mi się płacić (bardziej może dzięki sprytnej "zasadzce" policji 20 metrów za tablicą kończącą teren zabudowany, ale jednak). W wątku widzę dokładnie to, co pokazuje filmik z początku - kierowcy dzielą się na tych, którzy starają się jeździć prawidłowo i zgodnie z przepisami (jakkolwiek zgoda, że akurat w Polsce często drogowcy stawiają znaki dziwnie - ale prawo jest prawo) i na takich, jak miły kierowca, który sunie środkiem, miga światłami, trąbi i ma wszystkich innych gdzieś. Nie chodzi jednak o to miganie i trąbienie (to już skrajności, ale też spotykane wcale często).

Chodzi o mentalność, która już w paru postach się przejawiła: przejeżdżam dziesiątki tysięcy kilometrów rocznie, chodzę na szkolenia, mam superauto - więc MOGĘ. Mogę jechać znaną trasą 120km/h, chociaż jest ograniczenie 70km/h. Mogę wyprzedzać na trzeciego. Mogę zajeżdżać drogę. Mogę nie włączać kierunkowskazów przy zmianie pasa. Mogę spychać do rowu rowerzystów. MOGĘ, bo jestem taki super doświadczony, bo panuję nad samochodem. Bo droga daleka, czasu mało... Bo... mam gdzieś innych, liczę się ja, ja i tylko ja... A inni? Przecież WSZYSCY tak jeżdżą, tak TRZEBA jeździć, bo to Polska, złe prawo, źli i głupi policjanci, trzeba wszystkich przechytrzyć, wyprzedzić, pokazać, że jest się tym macho. Żeby móc kumplom powiedzieć: e, Zakopane-Gdańsk? w 5 godzinek, luzik! Żeby inni podziwiali - ależ on dał radę, kurczę, ja jadę 8 godzin, a on 5, no, no, ale superkierowca, superfacet i do tego ma na pewno superbrykę.

To do nikogo personalnie. Tak się tylko zastanawiam. Staliście kiedyś przy grobie bliskiej osoby, która zginęła w wypadku?

<| MICHAŁ |>
14-06-2011, 21:36
Zapraszam na trasę Lublin - Warszawa ;)
150km drogi przez mękę :( (teraz można wykluczyć Garwolin bo jest obwodnica:) )

jesli Cie praca meczy to ja zmien.
po co robic cos, co nie przynosi satysfakcji, a jedynie powoduje frustracje?
dzisiaj DK50 pod zyrardowem - trzy ciezarowki sie walnely - pewnie tez tam jechali zmeczeni droga... i pewnie tez im sie spieszylo...
tylko pamietaj - nie zawsze ciezarowka trafia na inna ciezarowke - znacznie czesciej na osobowke, a wtedy jest masakra - pamietasz Siewierz?

okolice Leszna (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9785193,Czolowe_zderzenie_samochodow__Czte ry_osoby_nie_zyja.html)

FHR
14-06-2011, 21:44
Znajomy, ratownik medyczny opowiadał jaki jest stosunek wypadków spowodowanych nadmierną prędkością, a nieszczęsnych zdarzeń spowodowanych głupotą, słabym refleksem (np. osoby starsze), zagapieniem itp.

A skąd ma takie statystyki? ;)

marszull
14-06-2011, 21:58
A skąd ma takie statystyki? ;)

Pewnie ma notatnik ;)

Rafał_Sz
14-06-2011, 22:01
Pewnie ma notatnik ;)
Swój? ;)

swider
14-06-2011, 22:27
A skąd ma takie statystyki? ;)
Tajemnica. ;)

seler
14-06-2011, 22:30
Chodzi o mentalność, która już w paru postach się przejawiła: przejeżdżam dziesiątki tysięcy kilometrów rocznie, chodzę na szkolenia, mam superauto - więc MOGĘ. Mogę jechać znaną trasą 120km/h, chociaż jest ograniczenie 70km/h. Mogę wyprzedzać na trzeciego. Mogę zajeżdżać drogę. Mogę nie włączać kierunkowskazów przy zmianie pasa. Mogę spychać do rowu rowerzystów. MOGĘ, bo jestem taki super doświadczony, bo panuję nad samochodem. Bo droga daleka, czasu mało... Bo... mam gdzieś innych, liczę się ja, ja i tylko ja... A inni? Przecież WSZYSCY tak jeżdżą, tak TRZEBA jeździć, bo to Polska, złe prawo, źli i głupi policjanci, trzeba wszystkich przechytrzyć, wyprzedzić, pokazać, że jest się tym macho. Żeby móc kumplom powiedzieć: e, Zakopane-Gdańsk? w 5 godzinek, luzik! Żeby inni podziwiali - ależ on dał radę, kurczę, ja jadę 8 godzin, a on 5, no, no, ale superkierowca, superfacet i do tego ma na pewno superbrykę.

To do nikogo personalnie.

Powiedzmy że do nikogo personalnie.

NA odcinku o którym wspomniałem i zalinkowałem w google nie spotkałem ŻADNEGO samochodu, nawet ciężarówki która by jechała przepisowo czyli 70km/h. To jest łuk o długości ok 1km o doskonałej widoczności i jakiś rok temu ni stąd ni z owąd pojawiła się wysepka i 70tka.

Ale to na marginesie.
Nie mam zamiaru ściemniać że jestem taki super święty bo się wzruszyłem filmem z pierwszego posta.
Łamię przepisy jak 99,99% użytkowników naszych dróg. W ocenie sytuacji na drodze polegam tylko i wyłacznie na swojej wiedzy i doświadczeniu a nie na widzimisię urzędasa który postawił znak bo tak mu się umyśliło.
Najlepszym dowodem na to iż limity prędkości są uznaniowe są właśnie autostrady.
Do zeszłego roku 140km/h było łamaniem prawa i nagle cud się stał i od nowego roku drogi się poszerzyły, zakręty wyprostowały i 140 jest legalne.
To samo tylko w drugą stronę było z prędkością w terenie zabudowanym.
Nie ma żadnych badań na to że 100km/h w terenie niezabudowanym jest bardziej niebezpieczne od 90km/h.
Róznica podczas hamowania awaryjnego na kurtynach wodnych między 90 a 100 jest pomijalna.

Najbardziej mnie śmieszy fakt iż na forach pod takimi filmmami albo reportażami z wypadków pełno jest ludzi którzy gromy sypią na przekraczających prędkość i deklarują własną praworządność, tylko ja tych ludzi nie widzę na drodze.
A prędkość przekraczam głównie po to by nie jechać w kolumnie kierowców po których zachowaniu widać że nie wiedzą co czynią i robię to w trosce o zdrowie własne by znaleźć się jak najdalej od nich.

freefly
14-06-2011, 22:57
Seler wystarczy, że w jednym miejscu w ciągu roku będą trzy, cztery wypadki z ofiarami, a zarządca drogi postawi tam ograniczenie, najczęściej na wniosek policji.
Najwięcej wypadków jest na prostych odcinkach dróg z dobrą widocznością.

pedro
14-06-2011, 23:28
Co za ironia, że właśnie dziś ten wątek się pojawił na forum.
Kilkadziesiąt minut temu wróciłem do Poznania z Wrocławia. Niestety, byłem kilka minut po zdarzeniu na miejscu tego wypadku (http://panorama.media.pl/content/view/383246/).

Długa prosta, ok. 4 km - dawny DOL (drogowy odcinek lotniskowy). Po dwa pasy ruchu w każdym kierunku, bez pasa rozdziału, kierunki ruchu wygrodzone słupkami. Nawierzchnia kiepska, wolne pasy z głębokimi koleinami. Prędkość dopuszczalna 100 km/h.

Facet Passatem leciał (wg opisu świadka, cytowanego w artykule) ok. 130 km/h, czyli "tylko" o 30% szybciej niż wynosi prędkość dopuszczalna. Wystarczyło aby zabić 5 osób - rodziców z dwójką dzieci (4 i 6 lat) oraz ich babcię. Sprawcy oczywiście nic bardzo poważnego się nie stało, jak dojechałem na miejsce wypadku był przytomny.

Wybaczcie ale póki co nic więcej nie napiszę, emocje nie gwarantują obiektywności. Apeluję tylko - MYŚLCIE co robicie wsiadając za kółko bo możecie zniszczyć życie innym (dosłownie) oraz sobie (idąc na kilka lat za kratki).

hubik
14-06-2011, 23:36
O żesz... No to jeśli trafi na rozsądnego sędziego, to 12 lat dostanie.

mpwt
14-06-2011, 23:48
W jaki sposób? Od jakiej wartości km/h?

Polecam:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/57921/szybkosc-bezpieczna-rajdy-swiata

seler
14-06-2011, 23:56
Seler wystarczy, że w jednym miejscu w ciągu roku będą trzy, cztery wypadki z ofiarami, a zarządca drogi postawi tam ograniczenie, najczęściej na wniosek policji.
Najwięcej wypadków jest na prostych odcinkach dróg z dobrą widocznością.

Wniosek: na prostych odcinkach z dobrą widocznością należy postawić ograniczenia do 50. Tak przynajmniej wynika z Twojego posta.

NBA
14-06-2011, 23:59
Widziałem.... Na mnie nie działa... Sztuczne...

sea21
15-06-2011, 00:01
jesli Cie praca meczy to ja zmien.
po co robic cos, co nie przynosi satysfakcji, a jedynie powoduje frustracje?
dzisiaj DK50 pod zyrardowem - trzy ciezarowki sie walnely - pewnie tez tam jechali zmeczeni droga... i pewnie tez im sie spieszylo...
tylko pamietaj - nie zawsze ciezarowka trafia na inna ciezarowke - znacznie czesciej na osobowke, a wtedy jest masakra - pamietasz Siewierz?

okolice Leszna (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9785193,Czolowe_zderzenie_samochodow__Czte ry_osoby_nie_zyja.html)
O czym Ty do mnie rozmawiasz?? :roll:

Zawodowo nie jeżdżę już kilka lat. Po Polsce jeździłem bardzo mało bo nie chciałem.
Odnośnie wypadków nie musisz mnie uświadamiać bo musisz mnie uświadamiać bo niejedno widziałem ale nie ma to kompletnie nic do rzeczy. Jednocześnie rozumiem że nigdy nie popełniłeś żadnego wykroczenia drogowego :D
Kilka dni temu mój znajomy położył cały zestaw załadowany do pełna. Podczas wyprzedania ciągnika traktorzyście zechciało się skręcać w lewo. Znajomek nie chciał ich zmielić i poszedł w rów. Traktor był z przyczepą na której siedziało 3 osoby. W ciągniku siodłowym pokrzywiona rama a w naczepie połamana. Ehh ten TIR morderca... ;)
Niestety ciężko zmienić polską mentalność: "Jestem debeściak a reszta nie umie jeździć". Ot mamy kolejny wątek - licytację o tym kto jest lepszym kierowcą ;)

silver56
15-06-2011, 00:12
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=1703&page=1100

Zerknijcie na ostatni post kolegi jendryna. Jak jak patrzę na tego redaktorka za kierownicą, to robie się nerwowy.

swider
15-06-2011, 00:27
ja o krowie, Ty o koniu
Uwielbiam konie! Jutro nawet jadę do stadniny, nieco pohasać. :D

A właśnie sobie przypomniałem poranne zdarzenie, jak Przemek wspomniał o kierowaniu samochodem ciężarowy…
Jadę sobie elegancko i wolniutko za rozlatującym się PeKaeSem, wyprzedzić nie mogę -- podwójna ciągła, zresztą i tak było pod górkę, i dość ostry zakręt, życia szkoda… tak sobie jadę z lekka pogwizduję, zerkając od czasu do czasu w tylne lusterko. A tu nagle, jak po diable, zaczyna pędzić na mnie rozszalały TIR… dawajjj, wyprzedza… -- osobówkę, mnie, autobus… w momencie kiedy jego szoferka zrównała się z połową autobusu, zza górki wyłonił się dostawczak… w moich oczach przerażenie, noga na hamulec, żeby ew. szaleniec z ciężarówki mógł się schować między mnie, a autobus… aleee… po co? Wolał kontynuować manewr, w żółwim tempie, zmusić jadącego z naprzeciwka do gwałtownego hamowania (prawdopodobnie nie był załadowany, bo inaczej zmiótłby większą część samochodów) i zjechania na pobocze, autobus -- to samo.
Obić mordę to mało.

Ale na szczęście (mówię o tym czego ja doświadczyłem) większość kierowców samochodów ciężarowych to normalni i kulturalni ludzie. Na CB pomogą, często wpuszczą tych wyjeżdżających z podporządkowanej itd., że trafi się jakiś idiota bez wyobraźni i podstawowych instynktów samozachowawczych? Cóż, nie ich wina. :)

ekonet
15-06-2011, 01:25
Polecam:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/57921/szybkosc-bezpieczna-rajdy-swiata
Misiu drogi - "Szybkość bezpieczna" stoi u mnie na półce od kilkunastu lat... :)

sea21
15-06-2011, 02:10
Uwielbiam konie! Jutro nawet jadę do stadniny, nieco pohasać. :D

A właśnie sobie przypomniałem poranne zdarzenie, jak Przemek wspomniał o kierowaniu samochodem ciężarowy…
Jadę sobie elegancko i wolniutko za rozlatującym się PeKaeSem, wyprzedzić nie mogę -- podwójna ciągła, zresztą i tak było pod górkę, i dość ostry zakręt, życia szkoda… tak sobie jadę z lekka pogwizduję, zerkając od czasu do czasu w tylne lusterko. A tu nagle, jak po diable, zaczyna pędzić na mnie rozszalały TIR… dawajjj, wyprzedza… -- osobówkę, mnie, autobus… w momencie kiedy jego szoferka zrównała się z połową autobusu, zza górki wyłonił się dostawczak… w moich oczach przerażenie, noga na hamulec, żeby ew. szaleniec z ciężarówki mógł się schować między mnie, a autobus… aleee… po co? Wolał kontynuować manewr, w żółwim tempie, zmusić jadącego z naprzeciwka do gwałtownego hamowania (prawdopodobnie nie był załadowany, bo inaczej zmiótłby większą część samochodów) i zjechania na pobocze, autobus -- to samo.
Obić mordę to mało.

Ale na szczęście (mówię o tym czego ja doświadczyłem) większość kierowców samochodów ciężarowych to normalni i kulturalni ludzie. Na CB pomogą, często wpuszczą tych wyjeżdżających z podporządkowanej itd., że trafi się jakiś idiota bez wyobraźni i podstawowych instynktów samozachowawczych? Cóż, nie ich wina. :)
Debili nie brakuje. Zarówno wśród kierowców jaki i urzędników, policjantów, elektryków, murarzy, tynkarzy, akrobatów itp.

freefly
15-06-2011, 02:50
Wniosek: na prostych odcinkach z dobrą widocznością należy postawić ograniczenia do 50. Tak przynajmniej wynika z Twojego posta.

Zwróć uwagę na jakich odcinkach dróg jest najwięcej "czarnych punktów". Na prostych z dobrą widocznością. Co to jest czarny punkt chyba nie muszę wyjaśniać. 90 % wypadków w tych miejscach to czołówki w czasie wyprzedzania.

<| MICHAŁ |>
15-06-2011, 08:10
http://www.tvn24.pl/0,1706935,0,1,tir-wbil-sie-w-busa-8-ofiar--9-osob-rannych,wiadomosc.html

Wg pierwszych ustalen - to jest wlasnie tragiczny przypadek losowy...

seler
15-06-2011, 08:32
Zwróć uwagę na jakich odcinkach dróg jest najwięcej "czarnych punktów". Na prostych z dobrą widocznością. Co to jest czarny punkt chyba nie muszę wyjaśniać. 90 % wypadków w tych miejscach to czołówki w czasie wyprzedzania.

Czyli postawić 50tkę i zakaz wyprzedzania na wszystkich prostych z dobrą widocznością do tego podwójna ciągła i pachołki środkiem.
A na autostradach leżących policjantów...

fafniak
15-06-2011, 08:37
Widziałem.... Na mnie nie działa... Sztuczne...

To albo nie masz rodziny / dziewczyny/ chłopaka albo brak ci wyobraźnia albo jesteś bardzo gruboskórny.

Pomimo tego że jestem "z branży" produkowania ruchomych obrazków to powiem że ten spocik jest bardzo mocny.

I nie życzę nikomu doświadczenia odgłosu uderzenia ludzkiego ciała o "nasz" samochód jak i spowodowania zderzenia z innym samochodem. Niestety bardzo wielu dopiero wtedy widzi jak do tej pory jeździli.
Najgorsze jest to że szacunek do drugiego użytkownika drogi/chodnika praktycznie jest u nas zjawiskiem "nietypowym" i objawia się nie tylko szaleństwami z prędkością ale i agresją.

seler - po co tego typu wypowiedzi? Po cholerę starasz się zaognić dyskusję? Nikt nie napisał o kolejnych ograniczeniach(raczej chodziło o ciekawostkę gdzie najczęściej dochodzi do wypadków - to trochę tak jak z dobrą słoneczną pogodą - super warunki i okazuje się ze wypadków więcej :) ) . A ty popadasz w jakieś idiotyczne ekstrema, które niby czemu mają służyć?

Swoją drogą to nasz pikny kraj jest właściwie dla rządzących (wszelkich szczebli : ) - jak są dziury w drodze to zamiast załatać stawiamy znak ograniczenia prędkości i po sprawie.
Jak ludzie zaczynają parkować/stawać na chwilę pod blokiem (bo brakuje miejsc parkingowych, albo muszą coś cięższego przywieźć) to zamiast położyć na trawniku dodatkowe płyty (takie z dziurami żeby trawa mogła rosnąć) żeby kierowcy mogli spokojnie zaparkować/stanąć - to lepiej jest położyć gigantyczne głazy , których nawet straż nie ruszy jak będzie pożar. Zamiast wybudować szybkie szerokie drogi - nie stawiamy tysiące "radarów" itd. itd.

prz3mo
15-06-2011, 09:21
Co za ironia, że właśnie dziś ten wątek się pojawił na forum.
Kilkadziesiąt minut temu wróciłem do Poznania z Wrocławia. Niestety, byłem kilka minut po zdarzeniu na miejscu tego wypadku (http://panorama.media.pl/content/view/383246/).


Strasznie się to czyta....

Sprawdzałem puls u ludzi w oplu, ale... nie wyczułem. Dopiero po chwili z tyłu zobaczyłem dwoje dzieci. Dziewczynka, ta mniejsza, około 2-3 lat już nie żyła. Chłopiec około lat 5 dawał znaki życia. Wyciągnęliśmy go z samochodu. Chyba kierowała nim kobieta – mówił nam świadek zdarzenia Sławomir Białek z Zielonki pod Warszawą, kierowca tira.

Ja pier.... :(

maly5
15-06-2011, 09:21
ja tylko podziwiam przekonanie, ze jakby wszyscy jezdzili wolniej i zgodnie z przepisami to wypadkow by nie bylo. i ze jak sie jezdzi wolno to nie ma potrzeby podnosic swoich umiejetnosci bo przeciez jest bezpiecznie.taak ciekawe myslenie potwierdzajace regule - ja jestem super kierowca, mnie problem nie dotyczy. bo winni sa inni - ci zli. klasyka po prostu :)

prz3mo
15-06-2011, 09:25
ja tylko podziwiam przekonanie, ze jakby wszyscy jezdzili wolniej i zgodnie z przepisami to wypadkow by nie bylo.

Kto twierdzi, że wypadków by nie było? Byłoby zdecydowanie mniej, to chyba już bardzo dużo, czyż nie?

fafniak
15-06-2011, 09:26
ja tylko podziwiam przekonanie, ze jakby wszyscy jezdzili wolniej i zgodnie z przepisami to wypadkow by nie bylo. i ze jak sie jezdzi wolno to nie ma potrzeby podnosic swoich umiejetnosci bo przeciez jest bezpiecznie.
a gdzie to wyczytałeś?

siona
15-06-2011, 09:36
Nie wiem jak dużo jeździsz po drogach, gdzie często poruszają się zawalidrogi, jak np. ciągniki itp., ale jeśli większość uprzejmie nie zjeżdżałaby na pobocze, nawet nie chcę sobie wyobrażać, jakby wyglądał ruch w takich miejscach.


no - zalecam jednak lekturę kodeksu :) ciągniki zdecydowanie po poboczu - bo to pojazd wolnobieżny

M_B
15-06-2011, 09:39
Właśnie w TVN24 mówią o wypadku, dzisiaj o 8 rano zginęło 8 osób w zderzeniu busa z tirem, 40km na południe od Warszawy.

maly5
15-06-2011, 09:43
no w niektorych wypowiedziach sie to przewija.
zreszta. kazdy jezdzi jak jezdzi i zaden taki watek nikogo nagle do niczego nie nakloni. polowa ludzi nawet nie rozumie po co 2 rece na kierownicy trzymac skoro jedna im wystarcza (mowie po swoich kolegach - na forum nie bede robil licytacji kto ile raczek i gdzie trzyma ;) ).
a i zeby nie bylo - nie jestem wzorowym kierowca, ale nie bede nikomu wciskal, ze jezdzenie za szybko jest bezpieczne.

freefly
15-06-2011, 09:54
no - zalecam jednak lekturę kodeksu :) ciągniki zdecydowanie po poboczu - bo to pojazd wolnobieżny

Tobie również przydałaby się lektura PoRD. :wink:

6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.

siona
15-06-2011, 09:59
Tobie również przydałaby się lektura PoRD. :wink:

6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.

a co to ma wspólnego z poboczem ? to co przytoczyłeś potwierdza moją opinię. pojazdy wolnobieżne (czyli również ciągniki) mogą zjeżdżać.

freefly
15-06-2011, 10:02
a co to ma wspólnego z poboczem ?

Kodeks nie nakazuje poruszanie się pojazdom wolnobieżnym po poboczach dróg po prostu.

siona
15-06-2011, 10:08
PORD art 2.
8. pobocze - część drogi przyległą do jezdni, która może być przeznaczona do ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;

w tym przypadku "niektóre pojazdy" to pojazdy wolnobieżne.

moje stwiedzenie "zdecydowanie po poboczu" miało znaczyć, że wolnobieżne w odróżnieniu od samochodów mogą zjeżdżać na pobocze w celu umożliwienia wyprzedzenia. taki skrót myślowy w kontekście rozmowy mi się stworzył.

Stach2008
15-06-2011, 10:09
w temacie http://www.tvn24.pl/0,1706935,0,1,tir-wbil-sie-w-busa-8-ofiar--9-osob-rannych,wiadomosc.html

mpwt
15-06-2011, 10:30
Zlikwidujcie OC i od razu zrobi się bezpieczniej na drogach :D

fafniak
15-06-2011, 10:52
Nie trzeba likwidowac OC - wystarczy wprowadzic zapisy takie jak w niektórych krajach (podobno) tzn. jak pod wpływem alkoholu - nie ma ubezpieczenia. Jak drastycznie przekroczona prędkość - nei ma ubezpieczenia itp.

velaskez
15-06-2011, 10:54
Pod wpływem alkoholu nie ma OC.

credka
15-06-2011, 11:05
Często jeżdżę busami z Wawy do Lbl i Kazika, jak ktoś szuka wrażeń, to ma tu gwarantowane. To co kierowcy wyprawiają nie pozwala zmrużyć oka, na pewnych odcinkach trzeba się (dosłownie) trzymać czego popadnie... Kiedyś było głośno o tej sprawie w tv, ale widać sprawa została skutecznie uciszona, a firmy dalej pracują jak pracowały - na czas, byle szybciej, byle więcej pln... Miał być też zakaz brania ponad pasażerów, ale chyba kierowcy o nim nie wiedzą... Za każdym razem ludzie stoją między siedzeniami w ścisku, obijając głowami (na pewnych wspomnianych odcinkach trasy) o poręcze pod sufitem. Nie daj panie, by doszło do jakiegoś poślizgu przy takiej prędkości, takim obciążeniu, takich warunkach...
Za każdym razem rezerwuję miejsca, zawsze są problemy nawet z tymi. Ostatnio na kilkanaście miejsc w busie było 32 rezerwacje, trzeba było nas jakoś upchać.

hubik
15-06-2011, 11:27
Często jeżdżę busami z Wawy do Lbl i Kazika, jak ktoś szuka wrażeń, to ma tu gwarantowane. To co kierowcy wyprawiają nie pozwala zmrużyć oka, na pewnych odcinkach trzeba się (dosłownie) trzymać czego popadnie... Kiedyś było głośno o tej sprawie w tv, ale widać sprawa została skutecznie uciszona, a firmy dalej pracują jak pracowały - na czas, byle szybciej, byle więcej pln... Miał być też zakaz brania ponad pasażerów, ale chyba kierowcy o nim nie wiedzą... Za każdym razem ludzie stoją między siedzeniami w ścisku, obijając głowami (na pewnych wspomnianych odcinkach trasy) o poręcze pod sufitem. Nie daj panie, by doszło do jakiegoś poślizgu przy takiej prędkości, takim obciążeniu, takich warunkach...

Od 6 lat jeżdżę regularnie (piątek po południu - niedziela wieczorem) DK 17. Zatem jestem zwykłym niedzielnym kierowcą. Czasem jeżdżę busem (Contbus, Misura, Bigbus, inny przewoźnik), czasem własnym autem.
Przez 6 lat nigdy nie natrafiłem na sytuację, bym w busie jechał na stojąco, lub ktoś z pasażerów. Również przez 6 lat nigdy nie udało mi się wyprzedzić żadnego Conbusa - czasem udaje się przeskoczyć Misurę, Bigbusa, bądź innego przewoźnika częściej. Nie neguję, że busy na DK jeźdżą szybko, agresywnie, ale konia z rzędem temu, kto przypomni ostatni wypadek busa na tej trasie.

credka
15-06-2011, 11:33
To może dopiszę - podziwiam ich wprawę! Radzą sobie znakomicie na drodze w takich warunkach, totalni zawodowcy. Dlatego też napisałam wcześniej: "Nie daj panie, by doszło do jakiegoś poślizgu przy takiej prędkości..."
W nieprzewidzianych sytuacjach mogliby sobie nie poradzić, ba nawet nie mieć żadnych szans. A o wypadkach z udziałem busów było sporo...

sea21
15-06-2011, 11:43
Od 6 lat jeżdżę regularnie (piątek po południu - niedziela wieczorem) DK 17. Zatem jestem zwykłym niedzielnym kierowcą. Czasem jeżdżę busem (Contbus, Misura, Bigbus, inny przewoźnik), czasem własnym autem.
Przez 6 lat nigdy nie natrafiłem na sytuację, bym w busie jechał na stojąco, lub ktoś z pasażerów. Również przez 6 lat nigdy nie udało mi się wyprzedzić żadnego Conbusa - czasem udaje się przeskoczyć Misurę, Bigbusa, bądź innego przewoźnika częściej. Nie neguję, że busy na DK jeźdżą szybko, agresywnie, ale konia z rzędem temu, kto przypomni ostatni wypadek busa na tej trasie.
Mój znajomek jeździł w Contbusie. Nie wiem jak teraz ale kilka lat temu musieli robić 2 kółka LBN-WAW-LBN. Czyli ponad 600km. Jakby nie patrzeć na tacho i zgodnie z przepisami nie da się tego przejechać. Takie są polskie realia.

hubik
15-06-2011, 12:39
Cerdko - ale konkretnie - ostatni wypadek spowodowany przez kierowce busa? Ostatnie śmiertlne potracenie, którego byłem świadkiem, było wiosną, z udziałem rejsowego PKSu. Jako startową mam stronę GW z lubelskim dodatkiem. nie pamiętam, by poza opisem sporu samorząd wojewódki - właściciel Contbusa, przytaczano jakiś wypadek spowodowany przez busa na Dk 17. Jasne, że coś mogłem pominąć.

Sławku - jasne, że się nie da. Najpierw wyjazd z DC (do 20 min w szczycie), Kołbiel: 15 - 20 min, odcinek Kurów - Lublin: ciąg aut w obie strony, max 80 kmh. Faktem jest, że jest cześć "busiarzy", która zachowuje się jakby wiozła półtusze do masarni, objeżdżąjc Kobłbiel pędzi (bo inaczej tego nie da się nazwać) polnymi, leśnymi ścieżkami, na odcinku Kurów - Lbn siedzą na zderzaku, przy wyprzedaniu spychają, po wyprzedzeniu hamują itd. Przykłady mozna by mnożyć. Ale nie oszukujmy się - jadą tak, na ile im stan drogi pozwala, a rozkład jazdy nakazuje. OIDP to w przewozach osobowych krajowych bus nie musi mieć tacho. Parę lat temu "Contbus" wygrał przed NSA sprawę o karę, jaką ITD nałożyło na nich za trak tacho i teraz zdaje się, że jeżdzą bez tacho i bez "kagańcow".

Wczoraj w nocy tvn 24 pokazała, że Dk 17 to droga śmierci, plus "zwęglone" resztki auta, w którym wybuchał butla z gazem. Be podania info, czy w wyniku zderzenia, czy wady motażu, czy innej. Jakoś nie dotrzegłem w materiale żadnej statystyki, odniesienia do innych dróg, tylko same bla bla, że dużo prostych, mało zakrętów, bla bla osobówki jadące 160 kmh, motory, szybkie fury itp nudy. MZ tam jest najzwyczajnej za mało polcji, za mało sreberek, "garwolinianek", "c4". Widzę, jak się prędkość zmienia, gdy tylko na raciu powiedzą, że któreś z w/w aut się gdzieś kręci. Dobrzae, że od lipca ITD przejmie w końcu wszystkie (jak zapowiadają) maszty z fotografami, może będą wszystkie działać, może zmienią lokalizację. Szkoda, że na siedemnastce polcja nie ma choćby jednego moto BMW z rejestratorem. Bo też by się szybko zwrócił.

sibelio
15-06-2011, 15:38
Często jeżdżę busami z Wawy do Lbl i Kazika, jak ktoś szuka wrażeń, to ma tu gwarantowane. To co kierowcy wyprawiają nie pozwala zmrużyć oka, na pewnych odcinkach trzeba się (dosłownie) trzymać czego popadnie... Kiedyś było głośno o tej sprawie w tv, ale widać sprawa została skutecznie uciszona, a firmy dalej pracują jak pracowały - na czas, byle szybciej, byle więcej pln... Miał być też zakaz brania ponad pasażerów, ale chyba kierowcy o nim nie wiedzą... Za każdym razem ludzie stoją między siedzeniami w ścisku, obijając głowami (na pewnych wspomnianych odcinkach trasy) o poręcze pod sufitem. Nie daj panie, by doszło do jakiegoś poślizgu przy takiej prędkości, takim obciążeniu, takich warunkach...
Za każdym razem rezerwuję miejsca, zawsze są problemy nawet z tymi. Ostatnio na kilkanaście miejsc w busie było 32 rezerwacje, trzeba było nas jakoś upchać.


Nagraj to i wyślij w odpowiednie miejce - policja, gazety.
Ja bym tak zrobił.

credka
15-06-2011, 15:48
Oj bardzo żałowałam, że ostatniej mojej podróży nie nagrałam, od momentu walki pasażerów z kierowcą o ich zarezerwowane miejsca, poprzez przerzucenie nas do innego busa gdzieś na trasie, do samego zajazdu na przystanek...

miron19j
15-06-2011, 15:50
Zlikwidujcie OC i od razu zrobi się bezpieczniej na drogach :D
a nie zdarzyła Ci się nigdy podczas jazdy refleksja: "co ja q... zrobiłem?". Taka głupawka ni z tego ni z owego? :-)
I dlatego IMHO OC jest potrzebne.

mpwt
15-06-2011, 16:06
a nie zdarzyła Ci się nigdy podczas jazdy refleksja: "co ja q... zrobiłem?". Taka głupawka ni z tego ni z owego? :-)
I dlatego IMHO OC jest potrzebne.

Jak ludzie nie będą mieli OC to 3x się zastanowią zanim zrobią coś głupiego. A teraz? "Co ja zrobiłem...? Ale spoko, mam OC, załatwi to sprawę".

miron19j
15-06-2011, 16:15
Jak ludzie nie będą mieli OC to 3x się zastanowią zanim zrobią coś głupiego. A teraz? "Co ja zrobiłem...? Ale spoko, mam OC, załatwi to sprawę".
masz rację, a jeszcze AC dodatkowo zwalnia z myślenia.
Mi chodziło o coś innego. Kilka lat temu robiłem po kilka tys. km tygodniowo. I nie wiem, zmęczenie, rutyna, rozkojarzenie, zamyślenie, ale czasem zdarzało mi się np. skręcić w jednokierunkową pod prąd. Albo przed skrzyżowaniem zatrzymać aby przepuścić tego z podporządkowanej. :-)

mpwt
15-06-2011, 16:26
Ale to już jest inna kwestia ;)

ekonet
15-06-2011, 16:26
przed skrzyżowaniem zatrzymać aby przepuścić tego z podporządkowanej. :-)
W tym akurat nie ma nic złego.

miron19j
15-06-2011, 16:35
W tym akurat nie ma nic złego.
pod warunkiem, że ten z tyłu nie zaparkuje Ci w bagażniku. :-)

hubik
15-06-2011, 18:01
Oj bardzo żałowałam, że ostatniej mojej podróży nie nagrałam, od momentu walki pasażerów z kierowcą o ich zarezerwowane miejsca, poprzez przerzucenie nas do innego busa gdzieś na trasie, do samego zajazdu na przystanek...


Kolega ma rację i warto tak robić. Ja nie ma skrupułów by wybrać 112, podać markę, nr rej auta, kilometr, powiedzieć ci się dzieje i albo zgłosić wykroczenie, albo tylko by się najbliższy patrol (policji albo ITD) kierowcą zainteresował.

sea21
15-06-2011, 19:30
Sławku - jasne, że się nie da. Najpierw wyjazd z DC (do 20 min w szczycie), Kołbiel: 15 - 20 min, odcinek Kurów - Lublin: ciąg aut w obie strony, max 80 kmh. Faktem jest, że jest cześć "busiarzy", która zachowuje się jakby wiozła półtusze do masarni, objeżdżąjc Kobłbiel pędzi (bo inaczej tego nie da się nazwać) polnymi, leśnymi ścieżkami, na odcinku Kurów - Lbn siedzą na zderzaku, przy wyprzedaniu spychają, po wyprzedzeniu hamują itd. Przykłady mozna by mnożyć. Ale nie oszukujmy się - jadą tak, na ile im stan drogi pozwala, a rozkład jazdy nakazuje. OIDP to w przewozach osobowych krajowych bus nie musi mieć tacho. Parę lat temu "Contbus" wygrał przed NSA sprawę o karę, jaką ITD nałożyło na nich za trak tacho i teraz zdaje się, że jeżdzą bez tacho i bez "kagańcow".

Kurcze skąd znasz moją ksywę ze szkoły? :mrgreen:
Z tego co się kiedyś orientowałem to do 8 pasażerów plus kierowca śmiga się bez tacho. Do prowadzenia takiego auta wystarczy kategoria B. Powyżej są już autobusy czyli tacho powinno obowiązywać. Kiedyś gadałem z busmanem który śmiga z mojej wioski do LBN i mówił mi że tacho ich obowiązuje tzn. muszą mieć tarczkę/kartę. Natomiast przy trasach stałych do 50km nie obowiązuje ich pauza 45 minut. Tak było kiedyś a teraz to nie mam pojęcia. Jak się ma kasę to zawsze można zakombinować. ;)

atrem_foto
16-06-2011, 06:04
Dla osób, które jeżdżą "szybko i bezpiecznie", czyli sami sobie wytyczają granicę prędkości: wspomniano już o wypadku na krajowej piątce (o tej drodze pisałem już wcześniej). Pięć ofiar śmiertelnych, a dwudziestopięcioletni sprawca żyje (i przeżyje). Na prostym odcinku wpadł w poślizg. Też pewnie mu się wydawało, że jedzie bezpiecznie i że zna trasę. Pewnie pomyślał, że droga nie jest aż tak mokra, a przecież on ma świetne opony i zawieszenie.

Jego pomyłkę inna rodzina przypłaciła życiem. A inni i tak będą jeździć, jak jeździli, bo ONI TAK NIE ROBIĄ.

Smutne to.

siona
16-06-2011, 11:25
(...)dwudziestopięcioletni sprawdza (...)

kto daje ci prawo do tak jednoznacznych ocen ?

Aras
16-06-2011, 11:42
No, ale powiedz - jechałem wczoraj 130 km/h i żyję. Czemu mnie nie zabiło? Przecież prędkość zabija? To jak jest?
Mógłbym napisać że miałeś farta, ale nie ma sensu kontynuowanie tej bezsensownej przekomarzanki. Inteligentny z Ciebie facet i wiem ze rozumiesz że prędkość zabija, tylko w pewnych okolicznościach, na skutek splotu pewnych czynników. Z matmy zawsze byłem cienki, ale na mój prosty rozum, wraz ze wzrostem prędkości rośnie prawdopodobieństwo, że nie przeżyjemy, gdy nastąpi ten nieszczęśliwy splot czynników, od nas niezależnych... np. w jadącej z naprzeciwka ciężarówce pęknie opona... Tak to jest.
Nie lubię takiego "gdybania" ale... wstępnie wiadomo że kierowca busa jechał z prędkością 80 km/h mimo ograniczenia na tym odcinku drogi do 50 km/h (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9793613,Po_wypadku_busa__stan_kierowcy_sie _poprawia__Wkrotce.html)... może gdyby jechał 50 km/h nie zginęłoby 8 osób... może gdyby jechał 130 km/h zginęłoby 18?

Sendilkelm
16-06-2011, 11:52
Mógłbym napisać że miałeś farta, ale nie ma sensu kontynuowanie tej bezsensownej przekomarzanki. Inteligentny z Ciebie facet i wiem ze rozumiesz że prędkość zabija, tylko w pewnych okolicznościach, na skutek splotu pewnych czynników. Z matmy zawsze byłem cienki, ale na mój prosty rozum, wraz ze wzrostem prędkości rośnie prawdopodobieństwo, że nie przeżyjemy, gdy nastąpi ten nieszczęśliwy splot czynników, od nas niezależnych... np. w jadącej z naprzeciwka ciężarówce pęknie opona... Tak to jest.
Nie lubię takiego "gdybania" ale... wstępnie wiadomo że kierowca busa jechał z prędkością 80 km/h mimo ograniczenia na tym odcinku drogi do 50 km/h (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9793613,Po_wypadku_busa__stan_kierowcy_sie _poprawia__Wkrotce.html)... może gdyby jechał 50 km/h nie zginęłoby 8 osób... może gdyby jechał 130 km/h zginęłoby 18?

Nie gdybajmy, bo to najgorsze co może być. Ja z kolei mogę napisać, że gdyby jechał 130 km/h to nikt by nie zginął, bo prawdopodobnie widziałby zdarzenie w lusterku, a TIR po prostu wpadłby do rowu (gdyby oczywiście nic nowego nie jechało za busem). Oczywiście "GDYBY".

atrem_foto
16-06-2011, 11:58
kto daje ci prawo do tak jednoznacznych ocen ?
Tak mówiono dzisiaj rano we wiadomościach Radio Merkury. Zresztą jeśli to właśnie on wpadł w poślizg, zjechał na przeciwny pas i "zebrał" drugi samochód, to jest sprawcą. A czy to była wina nawierzchni, dziury, zająca czy bezmyślności, to faktem pozostaje, że to samochód przez niego kierowany wpadł na inny pojazd i zabił jadące w nim osoby.

ekonet
16-06-2011, 12:48
Mógłbym napisać że miałeś farta, ale nie ma sensu kontynuowanie tej bezsensownej przekomarzanki.
Ja tylko chciałem w ten sposób pobudzić do refleksji, że to nie sama prędkość zabija, ale przede wszystkim jej niedostosowanie do warunków drogowych i istniejących lub możliwych do przewidzenia zagrożeń.
Bo jeśli być dokładnym, to też nie prędkość zabija, lecz jej gwałtowna zmiana.


Tak mówiono dzisiaj rano we wiadomościach Radio Merkury. Zresztą jeśli to właśnie on wpadł w poślizg, zjechał na przeciwny pas i "zebrał" drugi samochód, to jest sprawcą. A czy to była wina nawierzchni, dziury, zająca czy bezmyślności, to faktem pozostaje, że to samochód przez niego kierowany wpadł na inny pojazd i zabił jadące w nim osoby.
Mam nadzieję, że tachograf prawdę powie, z jaką prędkością jechały oba auta. Coś mi się jednak zdaje (nawet wczoraj dyskutowaliśmy o tym z Mikie przez telefon), że gdyby ciężarówka jechała np. 50 km/h (a na tych przewężeniach tam zazwyczaj obowiązują takie ograniczenia), auto byłoby do opanowania mimo pękniętej opony.
Tego zdarzenia się nie odwróci już, mam jednak nadzieję, że ktoś z tego wyniesie lekcję na przyszłość.

atrem_foto
16-06-2011, 13:01
Mam nadzieję, że tachograf prawdę powie, z jaką prędkością jechały oba auta. Coś mi się jednak zdaje (nawet wczoraj dyskutowaliśmy o tym z Mikie przez telefon), że gdyby ciężarówka jechała np. 50 km/h (a na tych przewężeniach tam zazwyczaj obowiązują takie ograniczenia), auto byłoby do opanowania mimo pękniętej opony.Tego zdarzenia się nie odwróci już, mam jednak nadzieję, że ktoś z tego wyniesie lekcję na przyszłość.
Tutaj sprostuję: mnie chodziło o zderzenie Passata z Vectrą na krajowej piątce, o którym pisał pedro w poście #174.

Aras
16-06-2011, 13:01
Ja tylko chciałem w ten sposób pobudzić do refleksji, że to nie sama prędkość zabija, ale przede wszystkim jej niedostosowanie do warunków drogowych

Racja. Abyśmy nie musieli sami oceniać i analizować tych warunków ustawiono znaki określające dopuszczalną prędkość.


i istniejących lub możliwych do przewidzenia zagrożeń.

Pękająca opona w nadjeżdżającym z przeciwka tirze możliwa jest do przewidzenie gdy posiadamy zdolności jasnowidzenia.



Bo jeśli być dokładnym, to też nie prędkość zabija, lecz jej gwałtowna zmiana.
Ale kampania pod taki hasłem byłaby trochę "nie teges". Moim zdaniem hasło "prędkość zabija" to strzał w dziesiątkę.

ekonet
16-06-2011, 13:06
Racja. Abyśmy nie musieli sami oceniać i analizować tych warunków ustawiono znaki określające dopuszczalną prędkość.


Pękająca opona w nadjeżdżającym z przeciwka tirze możliwa jest do przewidzenie gdy posiadamy zdolności jasnowidzenia.


Ale kampania pod taki hasłem byłaby trochę "nie teges". Moim zdaniem hasło "prędkość zabija" to strzał w dziesiątkę.
Widzę, że chcesz polemizować za wszelką cenę...
Zauważ, że to nie ja negowałem sens stosowania się do znaków ograniczających prędkość.
Hasła medialne są fajne, ale mogą też być mylące.

freefly
16-06-2011, 13:12
Pękająca opona w nadjeżdżającym z przeciwka tirze możliwa jest do przewidzenie gdy posiadamy zdolności jasnowidzenia.


Nie jest możliwa do przewidzenia, ale trzeba brać pod uwagę i być przygotowanym, że każdy nadjeżdżający pojazd może się nagle zmienić kierunek jazdy, każdy stojący blisko jezdni pieszy może na nią nieoczekiwanie wkroczyć i że z najbliższej bocznej drogi może wyjechać coś czego jeszcze nie widzimy.
Kierowca na drodze nie powinien ufać nikomu i niczemu, ze swoimi umiejętnościami włącznie.

freefly
16-06-2011, 13:32
Ja tylko chciałem w ten sposób pobudzić do refleksji, że to nie sama prędkość zabija, ale przede wszystkim jej niedostosowanie do warunków drogowych i istniejących lub możliwych do przewidzenia zagrożeń.
Bo jeśli być dokładnym, to też nie prędkość zabija, lecz jej gwałtowna zmiana.
.

Czepiasz się ekonet (jak zwykle). Hasło "prędkość zabija" jest taką samą przenośnią jak "palenie zabija". Paliłem 20 lat i nie zabiło mnie, Ty jechałeś 130 i też przeżyłeś. Hasło ma działać na wyobraźnię. To "brak myślenia zabija", nie tylko zresztą na drodze.

thorcik
16-06-2011, 13:34
Czepiasz się ekonet (jak zwykle).

Za to właśnie go kochamy ;oP

<| MICHAŁ |>
16-06-2011, 15:18
Ok. 85 km/h - z taką prędkością jechał kierowca TIR-a, który uderzył w busa na krajowej "ósemce". Wczoraj rano w Chrzczonowicach (Łódzkie) w zderzeniu busa z TIR-em zginęło 8 osób.
Biegłym nie udało się na razie odpowiedzieć na pytanie, czy to prędkość doprowadziła do wypadku. Prokuratorzy ustalili, że ograniczenie prędkości na odcinku drogi, gdzie doszło do wypadku wynosiła 70 km, a nie jak wcześniej podawali 50 km/h. Bus, w którego uderzyła ciężarówka, jechał 80 km/h.
Prokuratorzy w dalszym ciągu nie wiedzą, czy pęknięcie przedniej, lewej opony w ciężarówce było bezpośrednią przyczyną wypadku. Aby to ustalić potrzebne będą szczegółowe badania mechanoskopijne - mówi prokurator Krzysztof Kopania

Aras
16-06-2011, 17:07
[B]Ok. 85 km/h - z taką prędkością jechał kierowca TIR-a, który uderzył w busa na krajowej "ósemce".

Też to właśnie przeczytałem na GW. Szkoda śmierci tych ludzi.

jackrabbit
16-06-2011, 18:17
mnie bardziej ciekawi co to za opona byla, obstawiam ze nalewka.. a zakladanie takiej opony na skretna os to proszenie sie o klopoty

ekonet
16-06-2011, 18:40
"brak myślenia zabija", nie tylko zresztą na drodze.
I pod tym się podpiszę bez wahania.

superkomornik
16-06-2011, 20:31
Pękła opona... pracowałem kiedyś w firmie logistycznej i tylko potwierdzam to co od czasu do czasu możemy przeczytać czy usłyszeć w mediach. Bardzo często firmy oszczędzają na ogumieniu do samochodów zużywając je do granic możliwości. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby tutaj ta granica została przekroczona.

sea21
16-06-2011, 20:37
Mam nadzieję, że tachograf prawdę powie, z jaką prędkością jechały oba auta. Coś mi się jednak zdaje (nawet wczoraj dyskutowaliśmy o tym z Mikie przez telefon), że gdyby ciężarówka jechała np. 50 km/h (a na tych przewężeniach tam zazwyczaj obowiązują takie ograniczenia), auto byłoby do opanowania mimo pękniętej opony.

Oj polemizowałbym.
Prawdopodobnie wystrzał: http://www.youtube.com/watch?v=dNw5O3G8wRQ

prz3mo
16-06-2011, 20:41
Oj polemizowałbym.
Prawdopodobnie wystrzał: http://www.youtube.com/watch?v=dNw5O3G8wRQ

Ale masakra
:shock:

miron19j
16-06-2011, 22:12
Oj polemizowałbym.
Prawdopodobnie wystrzał: http://www.youtube.com/watch?v=dNw5O3G8wRQ
jednak chyba nie. Podobno kierowca dostał zawału, tak wynika z któregoś komentarza.