PDA

Zobacz pełną wersję : Kalkulator dla inżyniera - na co zwracać uwagę?



Sapphiron
02-06-2011, 07:54
Witajcie.

Zostałem niestety zmuszony do zainwestowania w porządny kalkulator. Niestety jak poszedłem do Miejskiej Macalni to poległem z tematem i niestety nie wybrałem nic bo albo strasznie drogie albo strasznie okrojone.

Tak więc zwracam się do szanownego grona, z prośbą o pomoc.

Na jaką firmę polować, czego unikać, co jest istotne w takich kalkulatorach itp.

Dodam do info że uczę się na politechnice na kierunku inżynieria materiałowa więc dużo matmy, dużo mechaniki, dużo termodynamiki itp.

Kasa? powiedzmy że do 150zł mogę jakoś wysupłać...

Pomożecie?

Badyl81
02-06-2011, 08:10
Skończyłem elektrę i mnie najbardziej interesowały liczby zespolone w kalkulatorze. Miałem taki mały sprytny, posiadał wszystko co chciałem i dałem za niego... jakieś 10zł ;) Może powiedz co jest Ci w tym kalkulatorze potrzebne, bo mój np. wykresów nie rysował ;)

Sapphiron
02-06-2011, 08:16
wykresy mi nie sa potrzebne, bo niestety żaden kalkulator nie ma możliwości rysowania wykresów CTP żelazo-węgiel albo żelazo-cementyt... a to jedyne wykresy jakie mnie interesują niestety...

Co musi mieć? Macierze, całki, liczbę e, logarytmy, pracę na nawiasach, ułamkach złożonych itp... tak naprawdę im więcej tym lepiej, bo nie wiem co mi wymyślą na następnych semestrach...

Rafał_Sz
02-06-2011, 08:20
A na androida nic ciekawego nie napisali?

sokrates
02-06-2011, 08:21
Napisz co potrzebujesz, jakie obliczenia będziesz robił, czy potrzebujesz obliczeń na macierzach? czy liczby zespolone ci są potrzebne? wykresy? a może tryb programowania? równania? całki?...... z takich bardziej wypasionych szukał bym używanego Casio FX Algebra.... myślę że za używany zmieścisz się. Innym rozwiązaniem jest szukanie kalkulatora na smartfona (o ile posiadasz coś na androidzie - wybór masz dosyć duży)

edit:
o np. coś takiego https://market.android.com/details?id=lsrodier.android.calculator&feature=search_result

Sapphiron
02-06-2011, 08:27
tel mam na symbianie. niestety kalkulatory na telefonie sa zakazane z powodu że "można ściągać przez internet"... Taka mała paranoja na polibudzie...

całki, równania, liczby zespolone, obliczenia na macierzach - oczywiście tak... niestety...

a czy Casio FX-83ES da radę? bo znalazłem za 10zł takowy...

ppfalcon
02-06-2011, 08:54
Jak ja potrzebowałem kalkulatora to kupiłem casio FX-991ES Plus
http://www.casio-europe.com/euro/sc/technical/fx991esplus/specifications/
Dałem za niego niecałe 80 zł i sprawuje się super.

Cosnek
02-06-2011, 10:14
Tez ostatnio szukałem kalkulatora bo stary "się skończył" i kupiłem Casio fx-83GT Plus ale miałem ograniczenia bo u mnie na egzaminach są limity co do kalkulatorów. Jest lista który jest ok a który nie. Kalkulator jest ok, zasilany jedna bateria AAA która łatwo wymienić. No ale moje studia chociaż nazywają się "science" ukierunkowane są bardziej na deweloperke i całek nie muszę liczyć. Ogólnie Casio zdominował rynek kalkulatorów i z ichniej oferty coś bym szukał.

pil74
02-06-2011, 10:59
wykresy mi nie sa potrzebne, bo niestety żaden kalkulator nie ma możliwości rysowania wykresów CTP żelazo-węgiel albo żelazo-cementyt... a to jedyne wykresy jakie mnie interesują niestety...

Tymi wykresami bym się kompletnie nie przejmował. Przyjdzie czas że będziesz je znał na pamięć, lepiej niż tabliczkę mnożenia.
Co do kalkulatora to trygonometria to podstawa, do tego statystyka + pierwiastkowanie+działanie na ułamkach zwykłych+programowanie. W zależności od potrzeb i kasy różniczki,całki + funkcje z wykresami. Im drożej tym więcej.
Tylko nie przesadź bo potem dłużej czasu będziesz poświęcał na szukanie jak co się używa w instrukcji niż wykonywał same obliczenia. :)

emiliven
02-06-2011, 11:35
ja studiuję elektrotechnikę, kupiłam Casio fx-570ES (za ok 70-80zł, nie pamiętam dokładnie) - ma macierze, liczby zespolone, całki, różniczki i wiele innych funkcji, u mnie w grupie większość ma ten model :P
http://www.ceneo.pl/2579850s

sokrates
02-06-2011, 11:46
Ja mam gdzieś taki fajny kalkulator Citizen'a (nie pamietam teraz jaki model) z funkcją programowania. Bardzo fajna rzecz - można zaprogramować sobie dowolne obliczenia, i potem tylko wstawiać zmienne - dobre jak się rozwiązuje np skomplikowane zadanie, za każdym razem wprowadzając inne dane wejściowe. Więc nawet jak nie mam jakiejść funkcji wprost, zawsze mogę sobie zaprogramować jej wyliczanie :-)

Tomek96
02-06-2011, 12:03
Ja od Taty otrzymałem Casio FX-570ES jest znakomity, wykorzystuję go w domu, bo na konkursach matematycznych nie możemy korzystać z takich dobrodziejstw, tylko liczenie na kartce.

Cosnek
02-06-2011, 12:17
Ja od Taty otrzymałem Casio FX-570ES jest znakomity, wykorzystuję go w domu, bo na konkursach matematycznych nie możemy korzystać z takich dobrodziejstw, tylko liczenie na kartce.

Studiuje w UK i jak powiedzialem ze w Polsce nie mozna uzywac kalkulatora na egzaminie - nikt nie chcial w to uwierzyc :D

Sapphiron
02-06-2011, 12:25
Studiuje w UK i jak powiedzialem ze w Polsce nie mozna uzywac kalkulatora na egzaminie - nikt nie chcial w to uwierzyc :D

Niestety to prawda... ze swojego pierwszego egzaminu zostałym wyproszony za drzwi z dwóją w indeks za to że miałem kalkulator na ławce...

sokrates
02-06-2011, 13:19
Paranoja jakaś, skończyłem kilka lat temu polibudę Rzeszowską - i na większości przedmiotów kalkulator nie stanowił problemu - z paroma wyjątkami gdzie nie mógł to być zaawansowany kalkulator naukowy, tylko mógł być zwykły z podstawowymi funkcjami :-)
Znajomy raz przyniósł na koło suwak logarytmiczny - i jak prowadzący zobaczył że chłopak umie toto obsługiwać postawił mu od ręki 4.0 z koła.

wasilewk
02-06-2011, 13:32
Paranoja jakaś, skończyłem kilka lat temu polibudę Rzeszowską - i na większości przedmiotów kalkulator nie stanowił problemu - z paroma wyjątkami gdzie nie mógł to być zaawansowany kalkulator naukowy, tylko mógł być zwykły z podstawowymi funkcjami :-)
Znajomy raz przyniósł na koło suwak logarytmiczny - i jak prowadzący zobaczył że chłopak umie toto obsługiwać postawił mu od ręki 4.0 z koła.

To znaczy się w latach 70-ch było lepiej: Casio FX2700P - bez niego żadnego egzaminu bym nie zdążył napisać - nikt się nie czepiał, wręcz podziwiał. Fakt faktem, że uczyliśmy się dla siebie - teraz obserwuję młodzież i różnie to bywa: ja potrafie wyprowadzenie równania Schroedingera z pamięci wypisać a młodzież studencka pyta: "A co to takiego ?".

Pzdr.

P.S.
Sa wyjątki, owszem, ale akurat moi rozmówcy do nich nie należeli.

jackrabbit
02-06-2011, 13:33
ja mam gdzies mojego casio, nie pamietam jaki model ale graficzny z wykresami.. ale u nas na PG nie mozna bylo z graficznych korzystac

JK
02-06-2011, 13:49
..... Znajomy raz przyniósł na koło suwak logarytmiczny - i jak prowadzący zobaczył że chłopak umie toto obsługiwać postawił mu od ręki 4.0 z koła.
A co tu niby trzeba umieć? :shock: Jeśli wiesz co to jest suma logarytmów, to już wiesz wszystko. Reszta (to całe "przesuwanie") jest już tylko wynikiem małpich zdolności. Młodzi mistrzowie gier komputerowych powinni sobie z tym jakoś poradzić. ;)

wasilewk
02-06-2011, 13:50
A co tu niby trzeba umieć? :shock: Jeśli wiesz co to jest suma logarytmów, to już wiesz wszystko. Reszta (to przesuwanie) jest już tylko wynikiem małpich zdolności. Młodzi mistrzowie gier komputerowych powinni sobie z tym jakoś poradzić. ;)

A pamiętasz jak się na nim dodaje ?

Grzybu
02-06-2011, 13:54
Heh ja swego czasu kupiłem jakiegoś Casio czy Citizena, ale powiem szczerze, że przydał mi się on tylko na pierwszym, no może jeszcze na drugim roku. Natomiast nie wyobrażam sobie pracy bez Matlaba. W zasadzie to poszukaj modeli posiadających to co Cię interesuje bez zbędnych wodotrysków, czyli macierze i l. zespolone, poważniejsze obliczenia i tak będziesz robił na kompie.

SzMuD
02-06-2011, 14:18
Co musi mieć? Macierze, całki, liczbę e, logarytmy, pracę na nawiasach, ułamkach złożonych itp... tak naprawdę im więcej tym lepiej, bo nie wiem co mi wymyślą na następnych semestrach...

Ja mam Casio FX-991ES , ma wszystko to co wymieniles + jeszcze cos czego nie uzywalem:-P i bylem/jestem zadowolony:-).

Tylko pytanie do Ciebie, na zaliczeniu/egzaminie mozesz podać wynik np. calki spisany z kalkulator:-), bez wczesniejszego rozpisania jej?


A jak chcesz to na kompa mam fajny kalkulator graficzny, maila podaj PW to podesle to sobie oblukasz

JK
02-06-2011, 14:23
A pamiętasz jak się na nim dodaje ?
Do dodawania i odejmowania to dwie linijki wystarczą. ;)

wasilewk
02-06-2011, 14:42
Do dodawania i odejmowania to dwie linijki wystarczą. ;)

Ale na suwaku bez ołówka się nie obejdzie...

Badyl81
02-06-2011, 14:59
Niestety to prawda... ze swojego pierwszego egzaminu zostałym wyproszony za drzwi z dwóją w indeks za to że miałem kalkulator na ławce...

U mnie na kolokwiach i egzaminach, szczególnie z elektry, trzeba było koniecznie mieć kalkulator z liczbami zespolonymi, bo inaczej nie było sposobu, żeby w czasie napisać kolokwium/egzamin.

zdyboo
02-06-2011, 15:15
U mnie na kolokwiach i egzaminach, szczególnie z elektry, trzeba było koniecznie mieć kalkulator z liczbami zespolonymi, bo inaczej nie było sposobu, żeby w czasie napisać kolokwium/egzamin.

Tam zaraz nie było sposobu, ja zespolone liczby miałem tłuczone od pierwszej klasy technikum, to na studiach nawet pierwiastkowanie robiłem ręcznie, a jako kalkulatora, używałem prosty model inżynierski, który dostałem jeszcze na komunię. Wymiękł dopiero na 3 roku przy liczeniu jakiś skomplikowanych układów elektronicznych. Wtedy kupiłem jakieś Casio, które teraz leży, bo po studiach niczego bardziej skomplikowanego niż dzielenie nie liczyłem na kalkulatorze. ;)

Psychotrop
02-06-2011, 15:25
da radę na pewno taki:
http://calculators.torensma.net/index.php?page.id=16&calculator.id=161&action=detail&

lub coś podobnego.
są to kalkulatory sprzed lat, więc można je tanio wychwycić na allegro.
sam mam takiego dziada i nie raz mi pomógł.

problem z nim taki, że jest programowalny i można w nim całe programy i ściągi wklepać :D

Pawel.S
02-06-2011, 15:25
Studiując na PW (MEL), używałem jakiegoś Texas Instruments z dolnej półki. Jego najważniejszą cechą była, powszechna raczej, dwuliniowość. Bez tego umarł w butach. Poza tym oczywiście nawiasy. Programowanie równań też miałem, ale nie używałem - nigdy nie było potrzeby.

Stawiałbym na niezawodność, jakby mi się Android czy inny paździoch powiesił na kolokwium, byłoby raczej słabo.

Co do posiadania lub kalkulatora na egzaminie, to owszem, był taki zakaz, na analizie matematycznej / algebrze. Poza tymi przedmiotami, na większości kolokwiów można było mieć notatki - jak wzoru nie da się zakryć kciukiem, to jest zbyt długi żeby go pamiętać :)

ku6i
02-06-2011, 17:43
Stawiałbym na niezawodność, jakby mi się Android czy inny paździoch powiesił na kolokwium, byłoby raczej słabo.

Nie wiem jak jest na innych uczelniach, ale u mnie (AGH) nie ma opcji żeby na kolosie/egzaminie liczyć cokolwiek na komórce. W dobie Bluetootha, WiFi i 3G to byłoby zbyt piękne.

Temat kalkulatora inżynierskiego przemieliłem dość dokładnie jakieś 2 lata temu, kiedy uświadomiłem sobie, że z moją pamięcią do wzorów długo na studiach nie pociągnę. Przejrzałem dokładnie co było na rynku i zaproponuję coś innego niż inni, tzn. darowanie sobie Casio, a rzucenie okiem na ofertę Texas Instruments, ew. HP. W Polsce (i chyba ogólnie w Europie) ten sprzęt jest o wiele mniej znany niż w USA, a szkoda, bo za podobne pieniądze często można dorwać model o wiele większych możliwościach niż Casio.
Mi zależało najbardziej na obliczeniach na macierzach i programowaniu, co w TI-84 Plus działa dość sprawnie (macierze do wymiaru 99x99, programowanie w czymś BASICopodobnym [można też w ASM, ale to jak dla mnie lekki hardcore], łącznie z pętlami, instrukcjami warunkowymi itp, co mi spokojnie wystarcza]). Jakieś obliczenia na całkach też są (przy czym CAS to chyba nie jest), liczby zespolone też, ale przyznam, że nie było mi to potrzebne, więc nie zagłębiałem się w szczegóły. Oczywiście jest standardowe wyświetlanie wieloliniowe ( 8 ), rysowanie wykresów itp.
Zaletą tego modelu na pewno jest port USB i bodajże 500 kB pamięci. Do czego można tego używać to już sam sobie odpowiedz, ja tylko powiem, że 30 stron A4 pisanych Arialem 12 pt wchodzi bez problemów :) Dodatkowo na kalkulatory TI jest sporo softu w internecie, od profesjonalnych po np. emulatory Game Boya.
A tak na poważnie, to ten kalkulator zaoszczędził mi sporo czasu i pieniędzy, zwłaszcza na egzaminach, gdzie liczy się końcowy wynik, a nie sam sposób rozwiązania zadania. Kupiłem swój sprzęt nowy na allegro za jakieś 150-200 zł (gdy cena rynkowa to była ok. 350 zł) i była to jedna z najlepszych inwestycji na studiach. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że to jest sprzęt projektowany w USA i różni się niektórymi smaczkami od np. Casio.

JK
02-06-2011, 18:00
...... zwłaszcza na egzaminach, gdzie liczy się końcowy wynik, a nie sam sposób rozwiązania zadania. .....
Są takie? Jeśli są, to świat schodzi na psy. :sad:
Uczą cię na inżyniera, czy może na rachmistrza? ;)

Wiem, że to nie jest wina tych, którzy studiują, tylko tych różnych pseudo-naukowców, którzy te egzaminy organizują i sprawdzają. No, ale ja jestem starej daty i może już nie rozumiem takich nowatorskich metod dydaktycznych. :wink:

ku6i
02-06-2011, 18:31
Są takie? Jeśli są, to świat schodzi na psy. :sad:
Uczą cię na inżyniera, czy może na rachmistrza? ;)

Wiem, że to nie jest wina tych, którzy studiują, tylko tych różnych pseudo-naukowców, którzy te egzaminy organizują i sprawdzają. No, ale ja jestem starej daty i może już nie rozumiem takich nowatorskich metod dydaktycznych. :wink:

Hm... Inżyniera-rachmistrza, bo wybrałem sobie takie studia, gdzie wynik jest "dość" istotną kwestią. Jakkolwiek mam parę zastrzeżeń co do kadry, to zauważam jednak jakiś sens w takim sposobie edukacji. Nie dość, że wymaga to zrozumienia materiału, ale także wpaja konieczność kontroli obliczeń na poszczególnych etapach. A to, że większość ludzi na roku woli ryć na pamięć wzory zamiast zainwestować w kalkulator i napisać sobie prosty algorytm to już jest sprawa na inną rozmowę.

Maciek R
02-06-2011, 18:38
Ja używam Casio fx-570ES - około 80zł kosztował.
Liczby zespolone, całki, funkcje trygonometryczne i jeszcze kupa innych funkcji.

Na kolokwiach - bezcenny. Szczerze polecam. :)

Sapphiron
02-06-2011, 18:48
A to, że większość ludzi na roku woli ryć na pamięć wzory zamiast zainwestować w kalkulator i napisać sobie prosty algorytm to już jest sprawa na inną rozmowę.

Lecimy dalej z paranoją - nasza matematyca na każdych zajęciach przepytuje wszystkich na wyrywki z wzorów... Jak się nie zna albo zrobi się błąd (także stylistyczny w wypowiedzi) to jest odejmowany punkt od wyniku z kolokwium... Jak się odpowie dobrze to nic się nie dzieje, czyli taka mało fair zagrywka...

JK
02-06-2011, 18:50
Hm... Inżyniera-rachmistrza, bo wybrałem sobie takie studia, gdzie wynik jest "dość" istotną kwestią. Jakkolwiek mam parę zastrzeżeń co do kadry, to zauważam jednak jakiś sens w takim sposobie edukacji. Nie dość, że wymaga to zrozumienia materiału, ale także wpaja konieczność kontroli obliczeń na poszczególnych etapach. A to, że większość ludzi na roku woli ryć na pamięć wzory zamiast zainwestować w kalkulator i napisać sobie prosty algorytm to już jest sprawa na inną rozmowę.

Po mojemu, w dobie komputerów i innego sprzętu liczaco-wspomagajacego, inżynier ma głównie za zadanie rozumieć co robi i myśleć, jak to coś można zrobić dobrze. Jeszcze lepiej, jeśli jest w stanie wykombinować coś, czego nikt wcześniej nie zrobił, choć to łatwe nie jest. Ja stary jestem i właśnie tak widzę rolę inżyniera. A prawidłowe wyniki każdych obliczeń są oczywiście bardzo ważne, ale jest tyle sposobów, żeby te obliczenia sprawdzić, że często zrozumienie zagadnienia, wyobraźnia i tzw. inżynierskie wyczucie są zdecydowanie ważniejsze, niż najlepszy kalkulator. Zresztą wielu rzeczy się nie liczy, bo szkoda na to czasu. Co z tego, że z dokładnych obliczeń wytrzymałościowych wyjdzie średnica czegoś tam równa 0.2 mm, jeśli trzeba dać 5 mm, bo inaczej to coś będzie się gięło przy byle dotknięciu? No, ale dziś inżynier to bardziej karbowy w montowni zagranicznego koncernu, niż ktoś, kto ma za zadanie myśleć i wymyślać nowe technologie, albo wyroby. Niestety tak się porobiło i niewiele można na to poradzić.

Cosnek
02-06-2011, 18:59
Jutro mam egzamin z wyceny nieruchomości, trzymajcie kciuki ;) Już stary chłop jestem ale przed egzaminem się denerwuje, macie może na to jakieś sprawdzone metody?

JK
02-06-2011, 19:01
No to będzie potrzebny kalkulator z liczbami urojonymi. :lol:

SzMuD
02-06-2011, 19:08
Jutro mam egzamin z wyceny nieruchomości, trzymajcie kciuki ;) Już stary chłop jestem ale przed egzaminem się denerwuje, macie może na to jakieś sprawdzone metody?

Kto NIE PIJE ten NIE ZDAJE :-):wink:

Cosnek
02-06-2011, 19:12
Kto NIE PIJE ten NIE ZDAJE :-):wink:

A coś innego? Od października jestem na detoksie :D

velaskez
02-06-2011, 19:33
Ja używam Texas Instruments TI-89 Titanium. Więcej od kalkulatora chcieć nie można. Liczy wszystkie całki jakie sobie wymyślisz, łącznie z niewłaściwymi, podwójnymi i potrójnymi. Macierze, wyznaczniki, liczby zespolone, układy równań. Rysuje wykresy, liczy miejsca zerowe, rozwiązuje funkcje dwu zmiennych i rysuje wykresy w 3D. Poza tym można do niego wgrywać programy, których jest masa w necie.
Jedyny minus to cena. Ja swój kupiłem w USA.

EDIT - mam tu wgrany wykres Fe-Fe3C :D, ale prawda jest taka, że to trzeba znać i już, a nie szukać jak wygląda.

Poza tym, Casio fx-85ms:D Dobrze wydane 35zł.

ku6i
02-06-2011, 19:43
Po mojemu, w dobie komputerów i innego sprzętu liczaco-wspomagajacego, inżynier ma głównie za zadanie rozumieć co robi i myśleć, jak to coś można zrobić dobrze. Jeszcze lepiej, jeśli jest w stanie wykombinować coś, czego nikt wcześniej nie zrobił, choć to łatwe nie jest. Ja stary jestem i właśnie tak widzę rolę inżyniera. A prawidłowe wyniki każdych obliczeń są oczywiście bardzo ważne, ale jest tyle sposobów, żeby te obliczenia sprawdzić, że często zrozumienie zagadnienia, wyobraźnia i tzw. inżynierskie wyczucie są zdecydowanie ważniejsze, niż najlepszy kalkulator. Zresztą wielu rzeczy się nie liczy, bo szkoda na to czasu. Co z tego, że z dokładnych obliczeń wytrzymałościowych wyjdzie średnica czegoś tam równa 0.2 mm, jeśli trzeba dać 5 mm, bo inaczej to coś będzie się gięło przy byle dotknięciu? No, ale dziś inżynier to bardziej karbowy w montowni zagranicznego koncernu, niż ktoś, kto ma za zadanie myśleć i wymyślać nowe technologie, albo wyroby. Niestety tak się porobiło i niewiele można na to poradzić.

No tak, ale jak widzisz pisanie egzaminu? 40 laptopów i każdy sobie liczy? Na przedmiotach "praktycznych" - ok, ale na tych bardziej teoretycznych nie wyobrażam sobie tego w polskich warunkach.
Ty mówisz o praktyce, problem w tym, że na uczelniach w dużej mierze siedzą teoretycy, którzy rzeczywistości nigdy na oczy nie widzieli. I dla takich ludzi nie ma znaczenia, że produkujesz się później nad jakimś detalem, który nie ma żadnego znaczenia praktycznego, skoro oni od 30 lat liczą w ten sposób, więc tak musi być...
Trochę znaczenia ma też kwestia moich studiów, gdzie tak na prawdę spora część wyników mojej pracy jest przekazywana dalej, do specjalistów danej dziedziny. I tak np. mnie średnio obchodzi ile wyniesie strzałka ugięcia danej belki - mnie interesuje wymagana dokładność pomiaru w jakiej mam się zmieścić i sam wynik, a to co się z tą belką będzie dziać dalej to już pytanie do zleceniodawcy.

Dzięki Bogu stypendia dla doktorantów są śmiesznie niskie (~1000 zł), co zmusza ich do podjęcia pracy i konfrontacji teorii z rzeczywistością, dzięki czemu od paru lat widać postęp w jakości kształcenia.

Jeśli chodzi o rolę dzisiejszego inżyniera, to nie mi za to odpowiadać, ja jestem ostatnim ogniwem w tym łańcuchu.


No to będzie potrzebny kalkulator z liczbami urojonymi. :lol:

Od kiedy do wyceny nieruchomości potrzebny jest kalkulator, wystarczy trochę wyobraźni :D Wiem z dobrego źródła.

schwepes
02-06-2011, 19:49
Od czasów studiów posiadam Casio FX-991ES i naprawdę nic więcej nie potrzeba. Nawet bym powiedział, że ma za dużo opcji, bo wykorzystuje się z tego może 10% na codzień i kolejne 10% od święta. Do poważniejszych obliczeń, które może wykonać ten kalkulator i tak lepiej zaprzęgnąć komputer, bo wprowadzanie danych zajmuje masę czasu i łatwo o pomyłkę. Tak czy inaczej polecam ten model lub któryś z sąsiednich (niższych) od Casio.

kazwita
02-06-2011, 21:46
Witam.

Do dziś zdarza mi się używać Casio fx-6300G. Wprawdzie graficzny z możliwością programowania, ale ekranik ma dosyć niepozorny. Na studiach czasami to było zaletą :). Niestety wykres przemiany leżące u podstaw wykresu Fe-C trzeba zrozumieć, wtedy nie ma większego problemu z zapamiętaniem. Na mój gust najlepiej to jest wytłumaczone w starych książkach, np. Metaloznawstwo A.P. Gulajewa.

Pozdrawiam.

JK
02-06-2011, 21:51
..... najlepiej to jest wytłumaczone w starych książkach, np. Metaloznawstwo A.P. Gulajewa. .....
Dokładnie. Tylko, że to nijak nie przypomina komiksu i w konsekwencji jest słabo przyswajalne przez większość obecnych studentów. :lol:

Pawel.S
03-06-2011, 10:14
Dokładnie. Tylko, że to nijak nie przypomina komiksu i w konsekwencji jest słabo przyswajalne przez większość obecnych studentów. :lol:

Zmiany zmiany zmiany :)

Taka anegdotka :
Przez krótką chwilę byłem odrobinkę zaangażowany w pracę naukową na wydziale, i przy tej okazji byłem świadkiem rozmowy mojego promotora (~60 lat, jeden z najlepszych w Polsce specjalistów od MESu, świetny wykładowca i bardzo porządny człowiek), z jego dawnym kolegą ze studiów, profesorem. I ów profesor mówi : "No tak, teraz wszędzie te komputery, Ty (do promotora) też w te komputery poszedłeś, zamiast porządnie wszystko liczyć jak nas Brzoska uczył".

Z moich obserwacji wynika, że starsi (wiekiem, bądź poglądami) narzekają na młodszych. Ja jestem z rocznika 85, na studiach starsi o 5 lat doktoranci mówili że kiedyś to były trudne egzaminy z Mechaniki Płynów, a teraz już są łatwiejsze. Doktorzy, starsi o 20 lat z rozrzewnieniem wspominali, jak to było fajnie u tego czy innego na wykładzie, bo to byli wielcy profesorowie a teraz to już nie to samo. A najstarsi profesorowie mówili jaka to kiedyś była tradycja, i że się mówi kompozyt a nie laminat, i jak ktoś mówi laminat to nic z niego nigdy nie będzie.

Obniżenie poziomu edukacji jest faktem, ale i tak zdolni się nauczą i świat będzie kręcił się dalej. Nie zauważyłem żeby postęp technologiczny zwolnił z powodu braku kadry - może o czymś nie wiem ? A że każdy teraz musi mieć magistra, to już trudno :)

JK
03-06-2011, 12:47
Myślę, ze problem nie leży w komputerach, czy ich braku, tylko w tej manii podnoszenia statystycznego wykształcenia narodu. Najpierw znacznie obniżono rangę matury, bo była koncepcja "powszechnego średniego wykształcenia". Teraz to samo robi się z magisterium, bo jakiś debil wykombinował, że ma być "powszechne wyższe wykształcenie". W żadnej populacji nie jest tak, że każdy może uzyskać bardzo wysoki poziom wiedzy. Nie wszyscy mają wybitne zdolności. W konsekwencji, albo grupa osób z odpowiednimi dyplomami będzie stosunkowo niewielka, albo trzeba obniżać kryteria. Jeśli te ktyteria zostaną odpowiednio mocno obniżone, to każdemu absolwentowi podstawówki będzie można wręczać tytuł profesorski i będziemy najlepiej wykształconym społeczeństwem, bo będziemy mieli najwiecej profesorów na świecie. Taki absurd, którego rządzący jakoś nie zauważają. A na nowe technologie i wyroby to się nijak nie przekłada. Nadal jest niewielka grupa ludzi myślących twórczo, która ciągnie ten wózek i tak będzie zawsze. Problemem jest tylko to, że w tym zalewie "wysoko wykształconej masy" znacznie trudniej przebić się tym wybitnym. Potencjalny pracodawca nie otrzymuje jasnej informacji, czy ma do czynienia z bardzo dobrym magistrem, kiepskim magistrem, czy z debilem, który ma dyplom magistra, bo tylko zapłacił za jakieś "studia". Może właśnie dlatego ci dobrzy często wyjeżdzają na drugi koniec świata i dopiero tam robią swoje?

Boryszuk
03-06-2011, 19:42
Myślę, ze problem nie leży w komputerach, czy ich braku, tylko w tej manii podnoszenia statystycznego wykształcenia narodu. Najpierw znacznie obniżono rangę matury, bo była koncepcja "powszechnego średniego wykształcenia". Teraz to samo robi się z magisterium, bo jakiś debil wykombinował, że ma być "powszechne wyższe wykształcenie". W żadnej populacji nie jest tak, że każdy może uzyskać bardzo wysoki poziom wiedzy. Nie wszyscy mają wybitne zdolności. W konsekwencji, albo grupa osób z odpowiednimi dyplomami będzie stosunkowo niewielka, albo trzeba obniżać kryteria. Jeśli te ktyteria zostaną odpowiednio mocno obniżone, to każdemu absolwentowi podstawówki będzie można wręczać tytuł profesorski i będziemy najlepiej wykształconym społeczeństwem, bo będziemy mieli najwiecej profesorów na świecie. Taki absurd, którego rządzący jakoś nie zauważają. A na nowe technologie i wyroby to się nijak nie przekłada. Nadal jest niewielka grupa ludzi myślących twórczo, która ciągnie ten wózek i tak będzie zawsze. Problemem jest tylko to, że w tym zalewie "wysoko wykształconej masy" znacznie trudniej przebić się tym wybitnym. Potencjalny pracodawca nie otrzymuje jasnej informacji, czy ma do czynienia z bardzo dobrym magistrem, kiepskim magistrem, czy z debilem, który ma dyplom magistra, bo tylko zapłacił za jakieś "studia". Może właśnie dlatego ci dobrzy często wyjeżdzają na drugi koniec świata i dopiero tam robią swoje?

A 1/3 tych przecietnych magistrow bez przyszlosci pozostaje na uczelni by oddac sie 'pracy naukowej' a po zdobyciu tytulu doktora ze zwierzeca radoscia gnebia kolejnych pretendentow do tytulu.



Potencjalny pracodawca nie otrzymuje jasnej informacji, czy ma do czynienia z bardzo dobrym magistrem, kiepskim magistrem, czy z debilem, który ma dyplom magistra, bo tylko zapłacił za jakieś "studia".

Na szczescie da sie to zweryfikowac, pod warunkiem ze potencjalny pracodawca sam jest jednym z tych wybitnych magistrow z doswiadczeniem. Pisze to na przykladzie mojego ojca, ktory po maksymalnie dwoch godzinach rozmowy i kilku sprawdzianow jest w stanie oszacowac potencjal kandydata.