tomisiek
26-05-2011, 08:35
Witam.
Nie wiem, czy ktoś coś pisał już na temat tej książki – nie znalazłem na Forum, a moim zdaniem szkoda, żeby publikacja przeszła niezauważona. Nie jest to recenzja – raczej moje luźne spostrzeżenia po jej przeczytaniu.
A zatem – do dzieła.
Kilka dni temu udało mi się kupić (będąc w jednej z sieci salonów prasowych) książkę Chrisa Niedenthala pod tytułem jak w temacie wątku. Do zakupu skłoniły mnie dwie rzeczy: zdjęcia Pana Chrisa które znam oraz fragmenty książki czytane przez samego Autora w Trójce. Dlatego tez decyzja w księgarni była krótka – książka w garść i do kasy.
Książka przeleżała dzień czy dwa, aż w końcu otworzyłem ją. I zamknąłem dopiero po przeczytaniu. Co jest w niej tak ciekawego?
Mnie urzekają oczywiście zdjęcia opublikowane w książce. Te zdjęcia są – jak dla mnie - kwintesencją reportażu rozumianego jako opowieść pisana obrazami, a nie zbiór przypadkowych zdjęć. Niedenthal prezentuje w książce rodzaj fotografii, która już tak rzadko prezentowana w mediach. Fotografii reportażowej, a nie newsowej. Fotografii, która jest poza głównym nurtem wydarzeń codziennie obfotografowywanych przez reporterów. Brakuje mi takiej fotografii – klasycznych fotoreportaży realizowanych z pomysłem na opowieść.
Drugą wspaniałą rzeczą jest możliwość poznania życia Niedenthala – życia które od nieomalże samego początku związane było z fotografią. Opisuje koleje losu w oparciu o realizowane zlecenia fotograficzne, wydarzenia historyczne w których uczestniczył, ale również w oparciu o zmiany w swoim życiu osobistym. Robi to przy tym tak lekko, z dystansem i humorem, że czyta się książkę „jednym tchem”.
Wielkim atutem książki jest możliwość poznania kawałka historii naszego kontynentu oczami świadka uczestniczącego w nich. I to „od kuchni”.
Dlatego jeżeli macie możliwość – zachęcam do przeczytania. Naprawdę warto!
tomisiek
Nie wiem, czy ktoś coś pisał już na temat tej książki – nie znalazłem na Forum, a moim zdaniem szkoda, żeby publikacja przeszła niezauważona. Nie jest to recenzja – raczej moje luźne spostrzeżenia po jej przeczytaniu.
A zatem – do dzieła.
Kilka dni temu udało mi się kupić (będąc w jednej z sieci salonów prasowych) książkę Chrisa Niedenthala pod tytułem jak w temacie wątku. Do zakupu skłoniły mnie dwie rzeczy: zdjęcia Pana Chrisa które znam oraz fragmenty książki czytane przez samego Autora w Trójce. Dlatego tez decyzja w księgarni była krótka – książka w garść i do kasy.
Książka przeleżała dzień czy dwa, aż w końcu otworzyłem ją. I zamknąłem dopiero po przeczytaniu. Co jest w niej tak ciekawego?
Mnie urzekają oczywiście zdjęcia opublikowane w książce. Te zdjęcia są – jak dla mnie - kwintesencją reportażu rozumianego jako opowieść pisana obrazami, a nie zbiór przypadkowych zdjęć. Niedenthal prezentuje w książce rodzaj fotografii, która już tak rzadko prezentowana w mediach. Fotografii reportażowej, a nie newsowej. Fotografii, która jest poza głównym nurtem wydarzeń codziennie obfotografowywanych przez reporterów. Brakuje mi takiej fotografii – klasycznych fotoreportaży realizowanych z pomysłem na opowieść.
Drugą wspaniałą rzeczą jest możliwość poznania życia Niedenthala – życia które od nieomalże samego początku związane było z fotografią. Opisuje koleje losu w oparciu o realizowane zlecenia fotograficzne, wydarzenia historyczne w których uczestniczył, ale również w oparciu o zmiany w swoim życiu osobistym. Robi to przy tym tak lekko, z dystansem i humorem, że czyta się książkę „jednym tchem”.
Wielkim atutem książki jest możliwość poznania kawałka historii naszego kontynentu oczami świadka uczestniczącego w nich. I to „od kuchni”.
Dlatego jeżeli macie możliwość – zachęcam do przeczytania. Naprawdę warto!
tomisiek