Zobacz pełną wersję : U nas też tak będzie? :)
hackermuz
20-05-2011, 13:25
http://technowinki.onet.pl/wiadomosci/wyprowadzona-z-pociagu-za-rozmawianie-przez-telefo,1,4336170,artykul.html
Na szczęście rzadko podróżuję pociągiem ale u nas to samo. Myślę, że kultura by wymagała aby przynajmniej wyjść na korytarz (o ile tam też nie będzie się komuś przeszkadzać). Ostatni raz jechałem w Wawy do Kielc, gdyby nie żona to chyba bym jedną babę udusił. Bite 1,5godziny trajkotałą przez telefon. Chcąc nie chcąc 5 osób w przedziale w tym ja poznaliśmy życie osobiste i zawodowe tej kobiety i jej rozmówcy. Powinien być zakaz rozmawiania przez telefon w przedziałach albo wyznaczone do tego miejsce w pociągu.
Geez, ja to zawsze mam wrażenie, że wszyscy współpasażerowie podsłu****ą ;oP
Może wystarczyłoby poproszenie żeby rozmowę przeniosła na korytarz ;)
nie każdy jest "domyślny" w swoim przeszkadzaniu :)
ps.
piszę o Twoim przypadku
Może wystarczyłoby poproszenie żeby rozmowę przeniosła na korytarz
LOL ;oD
Są kieszonkowe zagłuszacze sygnału GSM. ;-)
hackermuz
20-05-2011, 14:06
:D bardziej chodziło mi o to co Wy myślicie o rozmawianiu przez telefon w busach, pociągach itd. Nie mówię tutaj o zadzwonieniu żeby nas ktoś odebrał itd. ale o ciągnących się rozmowach prywatnych bądź zawodowych przy 'publiczności'.
Są kieszonkowe zagłuszacze sygnału GSM. ;-)
całkowicie nielegalne - zagłuszać mogą jedynie organa ... :)
Phieee, co tam telefony. Ostatnio jechałem "ciopągiem" Kraków - Rzeszów. Para młodziaków, jak wynikało z rozmowy, studentów, od drobnego przytulania przeszła do wyrafinowanch pieszczot przy wszystkich pasażerach przedziału. Cieszyłem się, kiedy wysiadałem na docelowej stacji, że nie byłem świadkiem stosunku...
Sapphiron
20-05-2011, 15:02
No cóż, skoro ktoś nie ma kultury, ani jakiegokolwiek taktu to cóż, trzeba wyrwać takiego chwasta bo inaczej sie nie nauczy...
No cóż, skoro ktoś nie ma kultury, ani jakiegokolwiek taktu to cóż, trzeba wyrwać takiego chwasta bo inaczej sie nie nauczy...
...i ponieść odpowiedzialność za człowieka.
No cóż, skoro ktoś nie ma kultury, ani jakiegokolwiek taktu to cóż, trzeba wyrwać takiego chwasta bo inaczej sie nie nauczy...
To znaczy co? Jak to mówią chopoki z osiedla: kosa między żebra? -- w wolnym tłumaczeniu, zabić? :D
Sapphiron
20-05-2011, 20:34
A broń was Panie Boże!!! chodziło mi o to że jeśli nie potrafi zachowywać się w środkach komunikacji publicznej to kolesie dobrze zrobili wyprowadzając...
:D bardziej chodziło mi o to co Wy myślicie o rozmawianiu przez telefon w busach, pociągach itd. Nie mówię tutaj o zadzwonieniu żeby nas ktoś odebrał itd. ale o ciągnących się rozmowach prywatnych bądź zawodowych przy 'publiczności'.
Jak to "co myślimy"? Kiedyś było coś takiego, co się nazywało "savoir vivre". Ja stary jestem i coś tam pamiętam. Jednym z nakazów, i to kategorycznych, było niezamęczanie osób postronnych swoimi rozmowami i sprawami. O - "dyskrecja" - też zapomniane słowo.
Mam wrażenie, że obecnie pojęcie "kultura" ogranicza się jedynie do "zobaczmy, co grają w kinie"...
w wielu przypadkach wystarczy zwrócenie uwagi
nie od razu trzeba scyzoryk w kieszeni otwierać ;-)
a jeśli nie działa...
zawsze można wsiąść telefon i... wyłączyć już bez słowa.
Mam wrażenie, że obecnie pojęcie "kultura" ogranicza się jedynie do "zobaczmy, co grają w kinie"...
Optymista. ;)
Spora ilość ludzi ma styczność z kulturą, jedynie podczas jedzenia jogurtu.
A broń was Panie Boże!!! chodziło mi o to że jeśli nie potrafi zachowywać się w środkach komunikacji publicznej to kolesie dobrze zrobili wyprowadzając...
A, to dobrze, bo już myślałem… :)
Jak to "co myślimy"? Kiedyś było coś takiego, co się nazywało "savoir vivre". Ja stary jestem i coś tam pamiętam. Jednym z nakazów, i to kategorycznych, było niezamęczanie osób postronnych swoimi rozmowami i sprawami. O - "dyskrecja" - też zapomniane słowo.
Mam wrażenie, że obecnie pojęcie "kultura" ogranicza się jedynie do "zobaczmy, co grają w kinie"...
savo… co? ;)
Daleko szukać… wczoraj siedziałem przy misce w pewnej knajpce, na piętrze, przy oknie. Kawałek dalej stworzono boiska do gry w siatkówkę plażową. Chłopaki grali sobie na jednym z nich, a tuż obok dziewczyny zaczęły rozkładać sprzęt. Bidulki nie mogły sobie poradzić, właziła jedna na drugą żeby dostać do końca słupków (wieszały siatkę), istne wygibasy, cyrkowe figury… a menszczyźni (Krzysiek, zostaw to, tak ma być) obok, co? A nic. Nawet przez chwilę przyglądali się tym dziewczynom, żeby zaraz potem kontynuować grę. Ech… Chciałoby się rzec: Gdzie ci mężczyźni?
Naturalnie zapytacie czemu ja nie pomogłem? Zanim bym zlazł z tego drugiego piętra, doczłapał do boiska, to byłoby już po wszystkim, a i obiad by wystygł (:D)… Wiem -- usprawiedliwiam się. ;)
Spora ilość ludzi ma styczność z kulturą, jedynie podczas jedzenia jogurtu.
O widzisz - takiego porównania mi brakowało. ;)
Kiedyś było coś takiego, co się nazywało "savoir vivre".
To kebab po francusku?
Mam wrażenie, że obecnie pojęcie "kultura" ogranicza się jedynie do "zobaczmy, co grają w kinie"...
No nie tylko - ładna knajpa na przykład. W opisie często występuje słowo "kultura": "Mówię ci, zajebiaszcza knajpa, pełna kultura".
grudzinsky
20-05-2011, 21:39
heh nie mam nic przeciwko temu, ze ktos przy mnie w autobusie, pociagu czy tramwaju rozmawia przez tel jesli to trwa 10-15min. wybaczcie mi, ale ta babka z linku nawijala przez 16h...mi po 15 minutach ucho odpada ;) do tego wszystkiego ciemoskora, a jak wiemy "te" babki nie potrafia mowic szeptem tylko krzycza ;) dziwie sie, ze ludzie wytrzymali az 16h :D
sovoir vivre w XXI w. mozna spotkac chyba tylko w dobrych restauracjach. niestety chcac nie chcac zyjemy "szybciej" niz ci ktorzy spisywali vivre. wyobrazacie sobie zycie bez telefonu komorkowego? ba w ogole bez telefonu?
Gdzieś ostatnio słyszałam o metodzie pana, który lubi sobie poczytać
w komunikacji miejskiej: jak ktoś mu nad głową gada to on zaczyna głośno
czytać. Podobno skuteczne i wywołuje aplauz współpasażerów.
heh nie mam nic przeciwko temu, ze ktos przy mnie w autobusie, pociagu czy tramwaju rozmawia przez tel jesli to trwa 10-15min. wybaczcie mi, ale ta babka z linku nawijala przez 16h...mi po 15 minutach ucho odpada ;) do tego wszystkiego ciemoskora, a jak wiemy "te" babki nie potrafia mowic szeptem tylko krzycza ;) dziwie sie, ze ludzie wytrzymali az 16h :D
sovoir vivre w XXI w. mozna spotkac chyba tylko w dobrych restauracjach. niestety chcac nie chcac zyjemy "szybciej" niz ci ktorzy spisywali vivre. wyobrazacie sobie zycie bez telefonu komorkowego? ba w ogole bez telefonu?
A co ma "szybkość życia" do elementarnej kultury? Na szczęście są też tacy, którzy wiedzą, że jeśli w pomieszczeniu ktoś rozmawia przez telefon, to należy na znak szacunku i własnej dyskrecji wyjść. Niestety - osobnicy paplający bez żenady w środkach komunikacji stawiają dobrze wychowanych ludzi w bardzo niezręcznej sytuacji, Co gorsza - wcale tego nie rozumieją. Naprawdę jest źle.
Są kieszonkowe zagłuszacze sygnału GSM. ;-)
Widziałeś? Podlinkujesz?
grudzinsky
21-05-2011, 00:31
no wlasnie ta "szybkosc zycia" ma duzy wplyw na wychowanie. piszesz, ze starej daty jestes, ja do najmlodszych tez nie naleze i nie wychowywalem sie na PS2 czy PC tylko raz w tygodniu moglem sobie teleranek kuknac w b&w ;) chodzi o to, ze ludzie sa zabiegani, zapracowani bo jakos trzeba konec z koncem zwiazac. jak dwoje rodzicow robi na 3 etaty to kto ma sie wychowaniem zajac? szkla? fajnie by bylo, ale niestety czasy sie zmieniaja i nauczyciele tez. teraz moje pokolenie przejmuje paleczke, ludzie mlodzi a do takich dzieci maja zupelnie inne podejscie niz do "pomarszczonej" pani psor ;)
gregory_21
22-05-2011, 00:28
Musiała mieć "wieśniara" jakiś stary telefon, że jej tak długo "bakteria" wytrzymała ;)
grunia99
22-05-2011, 01:44
A
Widziałeś? Podlinkujesz?
http://allegro.pl/listing.php/search?string=zag%C5%82uszacz+gsm&category=0&sg=0
W trakcie ostatniej podróży pociągiem z Warszawy sam się nad tym zastanawiałem. Z Warszawy do Poznania w przedziale jechała starsza pani, która cały czas tokowała przez komórkę z córką do której jechała. Dowiedzieliśmy się sporo o mieszkaniu po jakiejś cioci, które czeka na remont.
Byłem zdesperowany i chciałem kupić zagłuszacz.
W Poznaniu jej miejsce zajęły dwie ex-turystki, które wróciły z zimowych wakacji. Do samego Wrocławia ze szczegółami nazwiskami i wszystkimi detalami wspominały kto, z kim i w jakiej pozycji spędzał urlop. Do tego oglądały na ekranie kamery filmik z wakacji słuchając "na cały regulator" ścieżki dźwiękowej, której nie powstydziłby się niemiecki klasyk.
Tego niestety nie da się zagłuszyć. Przy próbie zwrócenia im uwagi usłyszałem wiązankę prosto z Wojny Polsko Ruskiej i dałem sobie spokój.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.