m-a-r
18-05-2011, 22:16
Witam, od wielu miesięcy walczę z pewnym złodziejem zdjęć i zaczynam czuć się bezradny.
Streszczenie problemu:
Dawno temu wykonałem zdjęcia produktowe dla pewnej firmy. Klient chciał jak najszybciej zdjęcia przekazać informatykowi do zrobienia strony internetowej. Dałem więc zdjęcia przed opłaceniem przez niego faktury. Za poprzednie zlecenie klient się rozliczył więc mu zaufałem. Niestety nie wolno ufać ludziom. Klient nie zapłacił. Początkowo tłumaczył, że zaraz zapłaci, że przelew już w drodze itp. W końcu przestał odbierać ode mnie telefony. Wysłałem mu wiadomość, że jako autor zdjęć produktowych nie wyrażam zgody na publikację moich zdjęć.
Zgodnie z ustawą o prawie autorskim przekazanie praw majątkowych do zdjęć może się odbyć wyłącznie w formie pisemnej- takiej licencji klient nie dostał.
W marcu trafiłem na stronę internetową tego klienta, na której wszystkie zamieszczone tam zdjęcia są mojego autorstwa. Wysłałem więc do niego pocztą za potwierdzeniem odbioru info, że domagam się albo zapłaty za zaległą fakturą + opłata licencyjna albo usunięcia wszystkich moich zdjęć z jego strony. wyznaczyłem rozsądny termin na wykonanie moich żądań.
Oczywiście zostałem olany ciepłym moczem.
Pomyślałem, że jest fajna ustawa, która gwarantuje mi pewne prawa i jasno określa, że należy mi się zapłata.
Kontaktowałem się z prawnikami i niestety prawnicy od praw autorskich chcą masy kasy za usługi i co gorsza koszt prawnika nie może być przedmiotem roszczenia wobec pozwanego więc nawet jak wygram sprawę to przegram kasę.
Zgłosiłem więc kradzież zdjęć na policję.... i teraz czekam i czekam i nic.... mijają tygodnie i nic.
Moje pytanie, co jeszcze mogę zrobić?
Po co jest ta ustawa o ochronie praw majątkowych skoro tak ciężko jest coś za jej pomocą zdziałać. Czy mogę jakoś dochodzić moich praw? Kto w Polsce pomaga chronić prawo autorskie?
Streszczenie problemu:
Dawno temu wykonałem zdjęcia produktowe dla pewnej firmy. Klient chciał jak najszybciej zdjęcia przekazać informatykowi do zrobienia strony internetowej. Dałem więc zdjęcia przed opłaceniem przez niego faktury. Za poprzednie zlecenie klient się rozliczył więc mu zaufałem. Niestety nie wolno ufać ludziom. Klient nie zapłacił. Początkowo tłumaczył, że zaraz zapłaci, że przelew już w drodze itp. W końcu przestał odbierać ode mnie telefony. Wysłałem mu wiadomość, że jako autor zdjęć produktowych nie wyrażam zgody na publikację moich zdjęć.
Zgodnie z ustawą o prawie autorskim przekazanie praw majątkowych do zdjęć może się odbyć wyłącznie w formie pisemnej- takiej licencji klient nie dostał.
W marcu trafiłem na stronę internetową tego klienta, na której wszystkie zamieszczone tam zdjęcia są mojego autorstwa. Wysłałem więc do niego pocztą za potwierdzeniem odbioru info, że domagam się albo zapłaty za zaległą fakturą + opłata licencyjna albo usunięcia wszystkich moich zdjęć z jego strony. wyznaczyłem rozsądny termin na wykonanie moich żądań.
Oczywiście zostałem olany ciepłym moczem.
Pomyślałem, że jest fajna ustawa, która gwarantuje mi pewne prawa i jasno określa, że należy mi się zapłata.
Kontaktowałem się z prawnikami i niestety prawnicy od praw autorskich chcą masy kasy za usługi i co gorsza koszt prawnika nie może być przedmiotem roszczenia wobec pozwanego więc nawet jak wygram sprawę to przegram kasę.
Zgłosiłem więc kradzież zdjęć na policję.... i teraz czekam i czekam i nic.... mijają tygodnie i nic.
Moje pytanie, co jeszcze mogę zrobić?
Po co jest ta ustawa o ochronie praw majątkowych skoro tak ciężko jest coś za jej pomocą zdziałać. Czy mogę jakoś dochodzić moich praw? Kto w Polsce pomaga chronić prawo autorskie?