Majek
17-05-2011, 16:09
Mam pewien kłopot. No, może nie kłopot, ale zagwozdkę. Generalnie temat poruszony już został po części w kilku sąsiednich wątkach, ale w każdym z nich właśnie po części, więc zakładam nowy, taki scalający. Jeżeli moderatorzy dojdą do wniosku, że nadaje się do podpięcia, pod któryś już istniejący, to proszę bardzo.
Ale do sedna. Kilka miesięcy temu, w ramach przedłużenia umowy z operatorem komórkowym, z Erą konkretnie, wziąłem sobie HTC HD2. Aparat w zasadzie do samego początku wykazywał pewien defekt. Mianowicie po resecie nie zawsze system chciał się podnieść. Uruchamianie systemu zatrzymywało się na logo operatora (bo trzeba nadmienić, że soft raz - został przez Erę zbrandowany, dwa - nie był pierwszej świeżości) i tak sobie wisiało. Ponowne pociśnięcie resetu zazwyczaj pomagało. Olałem sprawę, bo w sumie zbyt często tego resetu nie robiłem, a jak telefon działał, to działał. Czasem, jak go trzeba było szturchnąć, to zazwyczaj za drugim razem startował. Do tego takie zwiechy miały miejsce nie za każdym razem, nie po każdym resecie. Co prawda w większości przypadków, ale bywało, że telefon startował normalnie. Tak gdzieś 3-4 resety na 10 przechodziły normalnie. Jeszcze po lekturze kilku wątków na forach poświęconym urządzeniom tego typu byłem przekonany, że jest to wina zdłubanego softu Ery (kolega ma HD2 z czystym, stockowym ROMem i u niego wszystko jest ok, telefon takich zawirowań nie ma). Generalnie większość na tych forach radziła, żeby przejść na soft stockowy. Nie chciałem tego robić, żeby nie stracić gwarancji, nie chciało mi się, nie miałem czasu, to byłoby nielegalne itd. Nieistotne. Czekałem sobie spokojnie, aż Era wypuści swój nowszy soft, żeby sobie wgrać oficjalna wersję, bez łamania zabezpieczeń i innych cyrków. Generalnie przez ten czas nie było tragedii.
Problem się pogłębił, gdy zacząłem używać zestawu głośnomówiącego BT w samochodzie. Praktycznie za każdym razem, po rozłączeniu z modułem BT, telefon dostawał fiksacji i trzeba go było resetować. W tym momencie problem zwiech po resecie nabrał znaczenia, bo musiałem to robić częściej, czasem nawet kilka razy dziennie. Kilka razy ostatkami spokoju i opanowania uratowałem ten telefon przed poleceniem na glebę lub na ścianę. W każdym razie miarka się przebrała, zacząłem szukać rozwiązania i okazało się, że w tym mniej więcej czasie wyszła nawa wersja ROMu dla erowego HD2. To sobie pobrałem szybciutko, licząc na to, że upgrade softu pomoże, ale wcześniej chciałem sobie pozrzucać do komputera dane, kontakty itd... I się okazało, że łącze USB też przestało działać. Pomyślałem, że może twardy reset pomoże. No to pyk go i... już nie wstał... Miękki reset jeden, drugi, ciągle to samo. Uruchamianie systemu stawało na logo operatora. Według mnie, sprawa stała ewidentnie sprzętowa. Problem z pamięcią jedną lub drugą. I teraz zaczyna się cała historia z serwisem.
Zaraz, następnego dnia udałem się do salonu Ery, żeby zareklamować telefon (oczywiście na gwarancji). Pokazałem Panu, o co chodzi, telefon konkursowo się zawiesił, w zasadzie nie dał się włączyć, resetowanie nie pomagało, ani twarde, ani miękkie. Pan wypisał kwity, odebrał telefon, wydał telefon zastępczy, powiedział, że w przeciągu 14 dni sprawa powinna zostać rozwiązana. No i faktycznie, po dwóch tygodniach dostaję SMSa, że mój telefon jest do odebrania w salonie Ery. Pojechałem tam dzisiaj, odbieram telefon i tak pytam, żeby rozmowę zagaić, co oni tam nakombinowali. Pan wciąga kwitek z serwisu (z firmy Regenersis, która to firma ma taką dosyć nietęgą reputację) i czyta, że wgrano nową wersję softu (czyli to, co mógłbym sam zrobić 2 tygodnie wcześniej, gdyby telefon nie odmówił całkiem współpracy) a tak poza tym, to nie wykazuje żadnych odchyłek od normy, wszystko jest ok. A, jeszcze w przypadku, gdyby telefon zachowywał się nieprawidłowo, to żeby mu hard reset zrobić. No to pytam Pana, czy mogę sobie telefon sprawdzić, zanim pokwituję odbiór. "Tak, jasne, oczywiście..." Włączam telefon i pyk... zwiecha na logo operatora. Stało się dokładnie to, czego się spodziewałem. Pokazuję Panu i mówię, że nie odbieram tego telefonu, że wysyłamy jeszcze raz. "Jasne, nie ma problemu, tratata..." Dla pewności zrobiłem jeszcze hard reset, też nie wstał, dopiero po drugim albo trzecim soft resecie system się załadował, ale po kolejnym resecie znowu się zawiesił.
Do dobra, popisałem sobie, ale wypadałoby jakieś pytanie zadać. Co mogę próbować wyegzekwować? Znając opinie o Regenersis przypuszczam, że będą próbowali wykręcić się sianem. Na moje nieszczęście nie za każdym razem telefon się zawiesza, więc teoretycznie może tak być, że akurat serwisant go weźmie w łapy, włączy i system wystartuje. Czy są jakieś procedury testowe? Poprosiłem Pana w Erze, żeby w zgłoszeniu usterki opisał dokładnie to, co zobaczył. Czyli że ileś tam resetów było, że się zawieszał, że to wszystko działo się w jego obecności itd. Ale gdyby się okazało, że po raz kolejny telefon wróci z takimi samymi objawami, to czy mogę zażądać wymiany aparatu na nowy? Tak w ogóle to kto jest gwarantem? Era, czy HTC? Czy z wszelkimi roszczeniami powinienem uderzać do Ery, czy bezpośrednio do HTC Polska? Sprawę naprawy załatwiłem przez operatora, bo u niego telefon kupiłem i potraktowałem go jako sprzedawcę. Tak pytam na zaś, bo mam jeszcze jakieś minimum dwa tygodnie, zanim telefon do mnie wróci...
Ale do sedna. Kilka miesięcy temu, w ramach przedłużenia umowy z operatorem komórkowym, z Erą konkretnie, wziąłem sobie HTC HD2. Aparat w zasadzie do samego początku wykazywał pewien defekt. Mianowicie po resecie nie zawsze system chciał się podnieść. Uruchamianie systemu zatrzymywało się na logo operatora (bo trzeba nadmienić, że soft raz - został przez Erę zbrandowany, dwa - nie był pierwszej świeżości) i tak sobie wisiało. Ponowne pociśnięcie resetu zazwyczaj pomagało. Olałem sprawę, bo w sumie zbyt często tego resetu nie robiłem, a jak telefon działał, to działał. Czasem, jak go trzeba było szturchnąć, to zazwyczaj za drugim razem startował. Do tego takie zwiechy miały miejsce nie za każdym razem, nie po każdym resecie. Co prawda w większości przypadków, ale bywało, że telefon startował normalnie. Tak gdzieś 3-4 resety na 10 przechodziły normalnie. Jeszcze po lekturze kilku wątków na forach poświęconym urządzeniom tego typu byłem przekonany, że jest to wina zdłubanego softu Ery (kolega ma HD2 z czystym, stockowym ROMem i u niego wszystko jest ok, telefon takich zawirowań nie ma). Generalnie większość na tych forach radziła, żeby przejść na soft stockowy. Nie chciałem tego robić, żeby nie stracić gwarancji, nie chciało mi się, nie miałem czasu, to byłoby nielegalne itd. Nieistotne. Czekałem sobie spokojnie, aż Era wypuści swój nowszy soft, żeby sobie wgrać oficjalna wersję, bez łamania zabezpieczeń i innych cyrków. Generalnie przez ten czas nie było tragedii.
Problem się pogłębił, gdy zacząłem używać zestawu głośnomówiącego BT w samochodzie. Praktycznie za każdym razem, po rozłączeniu z modułem BT, telefon dostawał fiksacji i trzeba go było resetować. W tym momencie problem zwiech po resecie nabrał znaczenia, bo musiałem to robić częściej, czasem nawet kilka razy dziennie. Kilka razy ostatkami spokoju i opanowania uratowałem ten telefon przed poleceniem na glebę lub na ścianę. W każdym razie miarka się przebrała, zacząłem szukać rozwiązania i okazało się, że w tym mniej więcej czasie wyszła nawa wersja ROMu dla erowego HD2. To sobie pobrałem szybciutko, licząc na to, że upgrade softu pomoże, ale wcześniej chciałem sobie pozrzucać do komputera dane, kontakty itd... I się okazało, że łącze USB też przestało działać. Pomyślałem, że może twardy reset pomoże. No to pyk go i... już nie wstał... Miękki reset jeden, drugi, ciągle to samo. Uruchamianie systemu stawało na logo operatora. Według mnie, sprawa stała ewidentnie sprzętowa. Problem z pamięcią jedną lub drugą. I teraz zaczyna się cała historia z serwisem.
Zaraz, następnego dnia udałem się do salonu Ery, żeby zareklamować telefon (oczywiście na gwarancji). Pokazałem Panu, o co chodzi, telefon konkursowo się zawiesił, w zasadzie nie dał się włączyć, resetowanie nie pomagało, ani twarde, ani miękkie. Pan wypisał kwity, odebrał telefon, wydał telefon zastępczy, powiedział, że w przeciągu 14 dni sprawa powinna zostać rozwiązana. No i faktycznie, po dwóch tygodniach dostaję SMSa, że mój telefon jest do odebrania w salonie Ery. Pojechałem tam dzisiaj, odbieram telefon i tak pytam, żeby rozmowę zagaić, co oni tam nakombinowali. Pan wciąga kwitek z serwisu (z firmy Regenersis, która to firma ma taką dosyć nietęgą reputację) i czyta, że wgrano nową wersję softu (czyli to, co mógłbym sam zrobić 2 tygodnie wcześniej, gdyby telefon nie odmówił całkiem współpracy) a tak poza tym, to nie wykazuje żadnych odchyłek od normy, wszystko jest ok. A, jeszcze w przypadku, gdyby telefon zachowywał się nieprawidłowo, to żeby mu hard reset zrobić. No to pytam Pana, czy mogę sobie telefon sprawdzić, zanim pokwituję odbiór. "Tak, jasne, oczywiście..." Włączam telefon i pyk... zwiecha na logo operatora. Stało się dokładnie to, czego się spodziewałem. Pokazuję Panu i mówię, że nie odbieram tego telefonu, że wysyłamy jeszcze raz. "Jasne, nie ma problemu, tratata..." Dla pewności zrobiłem jeszcze hard reset, też nie wstał, dopiero po drugim albo trzecim soft resecie system się załadował, ale po kolejnym resecie znowu się zawiesił.
Do dobra, popisałem sobie, ale wypadałoby jakieś pytanie zadać. Co mogę próbować wyegzekwować? Znając opinie o Regenersis przypuszczam, że będą próbowali wykręcić się sianem. Na moje nieszczęście nie za każdym razem telefon się zawiesza, więc teoretycznie może tak być, że akurat serwisant go weźmie w łapy, włączy i system wystartuje. Czy są jakieś procedury testowe? Poprosiłem Pana w Erze, żeby w zgłoszeniu usterki opisał dokładnie to, co zobaczył. Czyli że ileś tam resetów było, że się zawieszał, że to wszystko działo się w jego obecności itd. Ale gdyby się okazało, że po raz kolejny telefon wróci z takimi samymi objawami, to czy mogę zażądać wymiany aparatu na nowy? Tak w ogóle to kto jest gwarantem? Era, czy HTC? Czy z wszelkimi roszczeniami powinienem uderzać do Ery, czy bezpośrednio do HTC Polska? Sprawę naprawy załatwiłem przez operatora, bo u niego telefon kupiłem i potraktowałem go jako sprzedawcę. Tak pytam na zaś, bo mam jeszcze jakieś minimum dwa tygodnie, zanim telefon do mnie wróci...